Jak pan antyrak mierzył się z rakiem

Jak pan antyrak mierzył się z rakiem

Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady.
Rak piersi – odsetek przeżyć pięcioletnich przekracza 80 proc. Rak nerki – pięcioletnie przeżycie osiąga około 60 proc. chorych. W przypadku stwierdzenia przerzutów odsetek spada do 20 proc. Rak płuca – odsetek przeżyć pięcioletnich poniżej 10 proc.

Francuski neuropsychiatra doktor David Servan-Schreiber dostał sześcioletni termin z diagnozą: glejak mózgu. I od pierwszych dni rozpoczął walkę o przedłużenie kredytu. Bo, jak powtarzał, „statystyka to informacja, a nie wyrok".

Szczęście to stan umysłu

Jego nazwisko zna na całym świecie przynajmniej milion ludzi. W tylu bowiem egzemplarzach rozeszła się napisana przez niego książka, która dała mu sławę: „Antyrak. Nowy styl życia". To swoisty manifest, deklaracja wyrażająca stanowisko w sprawie chorób nowotworowych. Odezwa programowa. Jej przewodnie hasło brzmi: „Rak spoczywa uśpiony w każdym z nas. Jednak nasze ciała wyposażone są w mechanizmy, które wykrywają takie komórki i kontrolują ich rozwój. Każdy może zaprząc swoje ciało i umysł do tworzenia własnej, antyrakowej biologii. Człowiek nie jest bezsilny wobec nowotworu”.

Wiara i nadzieja zawsze dobrze się sprzedawały. A w tej dziedzinie rynek jest duży, jeżeli weźmie się pod uwagę, że choroby nowotworowe są drugą po schorzeniach układu krążenia najczęstszą przyczyną zgonów na świecie. Tymczasem recepta doktora Servana- Schreibera nie jest kosztowna: zakłada nieco wyższe rachunki w warzywniaku i kupno karnetu na basen, siłownię czy jogę. No i coś, co trudno wycenić – zmianę sposobu myślenia. Bo ciało (i duszę) można wyleczyć dzięki pracy nad własnym nastawieniem i emocjami. Szczęście to stan umysłu, nie obiektywne okoliczności – twierdzi lekarz.

Nie obiecywałem cudu

Raka mózgu wykryto u Servana, kiedy miał 31 lat. Jak często bywa w sytuacjach, które są krytyczne dla naszego życia, także i tu zadziałał przypadek. Doktor wraz z zespołem prowadził badania, do których potrzebował ochotników. Takich, którzy daliby obejrzeć swój mózg za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Jeden nie przyszedł. Kolega namówił naukowca, by pozwolił się zbadać. Po chwili przerwali test. – Nie możemy przeprowadzić eksperymentu – oświadczył jeden z badaczy. – Masz coś w mózgu.

„Po prawej stronie mojej kory przedczołowej widać było kulkę wielkości orzecha włoskiego – wspominał potem Servan-Schreiber. – Nie można było udawać, że odkryliśmy coś nieistotnego. To było nie do pomyślenia, że moje życie mogło się tak skończyć. Trudno mi było to sobie wyobrazić". To zdarzenie całkowicie przebudowało życie naukowca. Od tej pory zajmowało go tylko jedno: co nauka ma do powiedzenia ludziom takim jak on. W co wierzyć? Czego się trzymać? Gdzie szukać nadziei?

Obietnic znajdziemy wiele. Ile z nich da się jednak zweryfikować naukowo? Odpowiedzi na te pytania stały się celem jego pracy. Jej owocem zaś książka „Antyrak". Światowy bestseller. To, co najbardziej pozostaje z niej w pamięci, to z pewnością rozdziały poświęcone diecie. Kurkuma, zielona herbata, czosnek, marchew, cukinia i dynia. Czy są w stanie ochronić nas przed rakiem? Rezygnacja z czerwonego mięsa, wysiłek fizyczny, walka ze stresem, unikanie zanieczyszczeń, toksyn – czy nas zabezpieczą? Brzmi jak nudna mantra, do tego od znachora. A jednak każdy rozdział, każde stwierdzenie udokumentowane jest solidną naukową bibliografią. Bo doktor David Servan-Schreiber to naukowiec z krwi i kości. Racjonalista. I z taką samą niezłomną logiką, z jaką podchodzi do badań podstawowych, bierze na warsztat medytację i modlitwę. I znajduje w nich potwierdzone naukowo ukojenie.

Spotyka się jednak z atakami środowiska lekarskiego. Tyle że on sam jest lekarzem. „Z niepokojem myślę o tym, jak przyjmą moją książkę koledzy lekarze i naukowcy" – wyznaje, wydając „Antyraka”. I – tak jak w jednym z wywiadów dla „Le Nouvel Observateur” – zastrzega: „Nigdy nie obiecywałem cudownej terapii. Nie ma cudownej terapii przeciw rakowi, który jest niezwykle trudną chorobą. Poza tym nie można w żadnym razie zaprzestać terapii konwencjonalnych: nie są skuteczne w stu procentach, ale ograniczają rozwój choroby, a nawet ją cofają, czasem bardzo znacząco. Z tego powodu, że znamy kogoś, u kogo chemioterapia nie zadziałała, nie zaczniemy obwieszczać wszem wobec, że jest nieskuteczna!”.

A jednak w jego przypadku taka właśnie była. David Servan-Schreiber doznaje nawrotu choroby. I znów udaje mu się ugrać przedłużenie spłaty kredytu.

Ta walka z rakiem wierzycielem toczy się przez 19 lat jego życia. Kończy na początku sierpnia tego roku. David Servan-Schreiber umiera w wieku 50 lat. Tuż przed śmiercią, częściowo sparaliżowany, próbuje zmierzyć się jeszcze z pytaniem, czy jego historia jest potwierdzeniem, czy zaprzeczeniem tego, co głosił. Przecież żył według zasad, które sam sformułował. „Jestem ponoć panem Antyrakiem – mówił drwiąco – który wszystko przewidział, wszystko wie – a tu nagle ja sam mam nawrót".

Swoje przemyślenia zawiera w książce „On peut se dire au revoir plusieurs fois" („Można żegnać się wiele razy”) napisanej razem z dziennikarką tygodnika „Le Nouvel Observateur” Ursulą Gauthier. I nawet wtedy próbuje jeszcze żyć pełnią życia. „Śmierć jest częścią procesu życia, nikt jej nie uniknie. Ta myśl sama w sobie dodaje otuchy. To nie jest tak, jakby ktoś powiedział: Twój bilet jest nieważny, dalej nie pójdziesz. To raczej jakby ktoś powiedział: Wkrótce wygaśnie data ważności twojego biletu, korzystaj z niego teraz”.

Dlatego skupia się na czymś, co sam nazywa „fontannami radości": drobnych, codziennych przyjemnościach – kontaktach z żoną, przyjaciółmi, trójką swoich dzieci, na śmiechu, muzyce, przyrodzie. Jest tu i teraz. I zachęca ludzi, którzy wątpią – także w niego – żeby stawiali pytania, szukali, zajęli się swoim zdrowiem, byli optymistami, wierzyli w rozum, naukę. W końcu to dzięki niej Schreiber zamiast początkowych sześciu lat życia dostał ich niemal 20.

To nie walka ze śmiercią

Ten niezwykle kiedyś aktywny człowiek, który dawał jednego dnia trzy wykłady w trzech miastach Europy, żegna się ze światem. I cieszy się, że ma możliwość się pożegnać. Nie chce być zaskoczony przez śmierć. Przygotowuje się do niej. Czy ma poczucie, że się nażył? Że dobrze wykorzystał swój czas?

„Walka z rakiem polega na tym, by nauczyć się pielęgnować życie, które w nas jest – pisał Servan. – Niekoniecznie jednak musi to być walka ze śmiercią. To rodzaj terminowania, w którym dotykamy esencji życia, znajdujemy jego pełnię i spokój, które czynią je piękniejszym.  Śmierć może stanowić część tego obrazu. Niektórzy ludzie przeżywają życie, nie doceniając jego prawdziwej wartości. Inni żyją ze śmiercią, odnajdując w tym takie bogactwo i godność, że patrząc z boku, podziwiamy ich nadzwyczajną postawę, nadającą dodatkowe znaczenie wszystkiemu, czego dotąd doświadczyli. Przygotowując się w ten sposób na śmierć, wyzwalamy niekiedy energię potrzebną do życia".

Studiował matematykę, fizykę, medycynę. Badał ludzki mózg, odkrywając przed światem jego niezwykłe możliwości. Podróżował. W 1991 r. razem z organizacją Lekarze bez Granic wyjechał do Kurdystanu po pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej. Był też w Tadżykistanie, Indiach i Kosowie. W Tybecie uczył się medytacji. Napisał kilka książek, z których niemal każda stała się bestsellerem. Zmienił życie tysięcy ludzi na całym świecie. Wygrał czy przegrał? Decyzja należy do was.


Okładka tygodnika WPROST: 32/2011
Więcej możesz przeczytać w 32/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 11
  • Hanka   IP
    Autor książki w filmie The C Word (który poświęcony jest jego pamięci) mówi o tym, że nie do końca przestrzegał swoich zasad w końcowej fazie życia - bardzo dużo jeździł po świecie i działał ze swoją ideologią, to powodowało u niego dużo stresu. A w książce jednym z powodów choroby jest stres. Sam jego brat wypowiada się w tym filmie i mówi, że go prosili by nie jechał na jakieś ważne spotkanie. Możemy podejrzewać, że stąd ten nawrót. Gdyby się w 100% trzymał swoich wytycznych, być może nadal by żył
    • Filip   IP
      Tak. Nigdy nie chorowałem na raka. Jestem zdrowy. Mam taką nadzieję. Przeczytałem rozdział za rozdziałem po kilka razy. Potem zacząłem kupować "Antyraka" i rozdawać tym, na których mi zależy. Różnie reagowali, ale nie przejmuję się tym. Tak to prawda. Do tej książki trzeba dojrzeć. Czasem trudna, bo pisana przez lekarza, jednak prościej się nie da.To jest książka dla wszystkich, ale najwięcej z niej skorzystają Ci, którzy jeszcze nie poznali Pana Neo. Polecam jako człowiek i jako .... lekarz.
      • Magda   IP
        5 lat zabierałam siedo przeczytania tej książki - dostałam ja od kogoś kto powiedział, że po jej przeczytaniu zmienie swoje życie, a nie byłam na to gotowa. 5 lat pózniej jestem mądrzejsza i juz po pierwszych rozdziałach zaczęłam żyć inaczej. Bardzo wartościowa książka, cudowny człowiek. Polecam z całego serca.
        • Marzena   IP
          Artykuł mi urągał. Dobrze by było żeby autor przeczytał książki, które komentuje, a nie tylko kilka fragmentów. Po pierwsze ńikt ńie dawał davidowi 6 lat. Co za precyzyjna diagnoza przy chorobie, która jest jednym wielkim znakiem zapytania. Niech autor sprawdzi sobie rokowania przy raku mózgu, moze wtedy zrozumie jakie pisze dyrdymały. Po drugie david nie od razu wziął się do walki. Owszem przeszedłl leczenie konwencjonalne, mial ogromnego ducha walki z chorobą, wierzył, ze pokonastatystyki, bo medianą nie ma końca, ale na tym się właściwie skończyło. Dopiero pierwszy nawrót choroby po kilku latach zmieniłjego życie, a nam zostawił piękny dorobek. Książką, która daje nadzieję każdemu, napisana mądrze i szczerze, przy czym z racji bogatej bibliografi jest bardzo wiarygodna. Wiarygodna teżlatego bo  pan david pokonał statystyki. Przed śmiercią wyznał, ze nie wycofuje się z niczego co napisał, ale sam nie przestrzegał swoich zasad. I to też jest bardzo ludzkie. Po piętnastu latach mial prawo wedle wszelkich statystyk myśleć o sobie, ze pokonał chorobę. Nie stosował juz swojej diety. I tu zaatakował glejak iv stopnia , z którym nie mial żadnych szans. I tu statystyki pokonały jego, bo przecież medycyna uznaje za wyleczoną osobę, która przeżywa 5 lat od diagnozy. Patrząc bardziej rygorystyczne 8 lat -znowu ta medianą. Cześć jego pamięci. I szacunek i wdzięczność. A sugestia autora, ze ktoś tu moze chcał zarabiać na wierze i nadzieji świadczy, ze autor kompletnie nie znał pana Dawida, który poświęcił kawał życia aby znależdż odpowiedzi na trudne pytania, aby pomóc sobie i innym. Pokój jego duszy. I ogromne dziękuję.
          • roza43@o2.pl   IP
            Właśnie wygrałam z tą straszną chorobą. Autor dr D.S.Schreiber wspaniale napisał swoje książki,mam je wszystkie i dzięki tym książkom dzielnie znosiłam leczenie,zmieniłam zupełnie mój styl życia tak jak jest opisany w książce. tylko żal i to wielki,że tak wcześnie musiał odjeść.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2011 (1487)

            • Nieoczywista oczywistość 7 sie 2011, 12:00 Czy Polacy musieli stracić stolicę i najlepszych ludzi, żeby przenieść nadzieję na wolność? A z żywymi w żywym mieście nie byłoby ciut łatwiej? 4
            • Na skróty 7 sie 2011, 12:00 Wielki Rów Grecki Sposób na nielegalnych imigrantów? Wykopanie głębokiego rowu na granicy. Tak przynajmniej uważają władze Grecji. Opłacona przez nie armia robotników – jak podał ateński dziennik „To Wima" –... 6
            • Buczący bez głowy 7 sie 2011, 12:00 W zeszłym tygodniu byłem na meczu pucharowym Legii Warszawa. Nie widziałem tam mojego naczelnego, znanego kibica, poruszałem się więc śmiało po różnych obszarach stadionu. Na stadionie jest światowo, czyli tak, jak powinno być, to... 9
            • Ulotki hipermarketów i horoskopy 7 sie 2011, 12:00 W przeciwieństwie do Gienka Loski Marek Dyjak nie potrzebował „X Factora", aby pokazać Polsce swoją muzykę i swój głos, które są gorzkie, ciężkie i prawdziwe jak seta taniej wódy. W październiku nowa płyta artysty,... 10
            • Agonia 7 sie 2011, 12:00 Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł. 12
            • Z PGR na salony 7 sie 2011, 12:00 Od zapoconego buntownika w podkoszulce po wicepremiera w butach robionych na miarę. Od awanturującego się posła po gabinet marszałka Sejmu. Tak wyglądała pierwsza część kariery Andrzeja Leppera. 16
            • Powalony 7 sie 2011, 12:00 Wiele razy mówił ze łzami w oczach, że nie wie, jak spojrzy w oczy żonie i dzieciom. Jak się z tej seksafery wytłumaczy, co powie sąsiadom – wspomina Artur Balazs. 20
            • Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia 7 sie 2011, 12:00 Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu. 23
            • Nie ulec szantażowi 7 sie 2011, 12:00 Powstanie pokazuje nam, do czego doprowadza patriotyzm nieprzefiltrowany przez głowę – mówi minister Radosław Sikorski. 28
            • Zawsze wierny 7 sie 2011, 12:00 Ludzie mają prawo dyskutować o powstaniu warszawskim. Tylko nie nad grobami w dzień święta. Minister Sikorski jest młody, z Bydgoszczy i w swoim kręgu kulturowym ma prawo mieć poglądy, jakie ma – mówi prof. Władysław Bartoszewski. 30
            • Nic, tylko honor i honor 7 sie 2011, 12:00 – Często słyszę, że walki i tak musiały wybuchnąć. Nieprawda. Armia Krajowa nie była cywilbandą. Działała na rozkaz – mówi Wiesław Chrzanowski. 32
            • Synowie pułku 7 sie 2011, 12:00 Po Smoleńsku politycy i generałowie zaczęli nas traktować jak samobójców. Donald Tusk już rok temu przestraszył się i przesiadł się na embraera. A Waldemar Pawlak raz prawie uciekł nam z samolotu – opowiada pilot specpułku. Czy powinniśmy się dziwić, że po raporcie... 34
            • Jakiś numer jeszcze wywinę 7 sie 2011, 12:00 Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz? 38
            • Nie-odpowiedzialność polityczna 7 sie 2011, 12:00 Jakkolwiek paskudny byłby Zbigniew Ziobro, i tak nie ponosi odpowiedzialności politycznej, jeśli jedynie wywierał naciski. 42
            • Czas wirtualnych płatności 7 sie 2011, 12:00 Handel w sieci kwitnie. Płacąc za towary i usługi, klienci coraz częściej i chętniej korzystają z różnych możliwości bezgotówkowego regulowania należności. Firmy oferujące takie usługi zapewniają: robimy to szybko i bezpiecznie. 44
            • Nowe asy w talii 7 sie 2011, 12:00 Mija właśnie 20 lat, od kiedy na polskim rynku pojawiła się pierwsza karta płatnicza. Te dzisiejsze są już zupełnie inne – lepsze, bezpieczniejsze i nowocześniejsze. 46
            • Trzeba pozbyć się gotówki 7 sie 2011, 12:00 O perspektywach obrotu bezgotówkowego, o tym, kto lubi gotówkę, a kto widzi korzyści z jej wyeliminowania, mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich. 48
            • Taniec z gwiazdami i kaczkami 7 sie 2011, 12:00 Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna. 50
            • Całą dobę 7 sie 2011, 12:00 Z przybudówki „Faktów”, dziennika puszczanego na okrągło, TVN 24 wyrosła na stację demiurga. 54
            • Ciąża po polsku: opowieści grozy 7 sie 2011, 12:00 W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień. 59
            • Jesteśmy na wczasach... 7 sie 2011, 12:00 To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały. 61
            • Tylko jeden kupiony mecz 7 sie 2011, 12:00 Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości? 64
            • Diabelska kanapka Obamy 7 sie 2011, 12:00 Barack Obama przegrał negocjacje w sprawie cięć budżetowych i limitu zadłużenia usa. Czy na tej „polukrowanej diabelskiej kanapce” – jak określił układ z republikanami kongresman Emanuel Cleaver – prezydent nie połamie sobie zębów? 66
            • Podwójny blamaż USA 7 sie 2011, 12:00 Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę. 69
            • Strzał w plecy 7 sie 2011, 12:00 Adrian Pracon był 22 lipca na wyspie UtØya. Cudem uratował się z krwawej rzezi urządzonej przez Andersa Breivika. 72
            • Jak pan antyrak mierzył się z rakiem 7 sie 2011, 12:00 Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady. 74
            • Filozof spekulacji 7 sie 2011, 12:00 Choć światowe media obwieściły, że George Soros, król globalnej spekulacji, odchodzi na emeryturę, to tropiciele spisków, którzy ochrzcili go mianem „wroga ludzkości”, nie stracą pożywki dla swych fantazji. 78
            • Szatan przed emeryturą 7 sie 2011, 12:00 Kiedyś uchodził za największego skandalistę rocka, dziś – za nieco zdziwaczałego staruszka. Ozzy Osbourne 9 sierpnia wystąpi w Ergo Arena w Sopocie. 82
            • Nowy król komedii 7 sie 2011, 12:00 Chłopaki płaczą, dziewczyny piją, wszyscy bez końca gadają o seksie. Tu każdy skrycie marzy o ślubie, lecz wymiotuje na myśl o dorosłym życiu. Witajcie w Apatown, świecie dla ludzi o mocnych… żołądkach. Traficie do niego, oglądając film „Druhny”. 82
            • PolskiObama.pl 7 sie 2011, 12:00 Polscy politycy, którzy zamierzają skopiować internetową kampanię Baracka Obamy sprzed czterech lat, muszą spełnić jeden warunek: cofnąć czas o kilka lat. Wtedy być może im się uda. Tego dnia siedzieliśmy w kawiarni Szparka z panem... 94
            • My, włoska brygada! 7 sie 2011, 12:00 w czasie wędrówek po ojczyźnie uderzyło mnie, że prapolskie krasnale ogrodowe doczekały się godnego rywala. Kraj podbijają dinozaury. A konkretnie parki tematyczne poświęcone tymże. Jedzie człowiek przez Wielkopolskę czy Pomorze, a tu... 95
            • Szanowny Panie Prezydencie 7 sie 2011, 12:00 opowiem panu pewną historię. niedawno przeprowadzałam kolejną rewolucję, tym razem w okolicach mojego ukochanego Nałęczowa. Bajeczna okolica. Wyjątkowa rzeźba terenu połączona z bliskością Wisły wyzwala tęsknotę za nieskażoną... 96
            • Fizyka Nova* 7 sie 2011, 12:00 PRZYZNAJĘ, NIGDY NIE BYŁEM DOBRY Z FIZYKI. Mogę się, owszem, zasłaniać stresem, bo mój nauczyciel nie budował – mówiąc najogólniej – sprzyjających warunków do przyswajania wiedzy. Rzut gąbką o odpowiedniej wilgotności,... 97
            • Warszawskie dzieci idziemy w buu 7 sie 2011, 12:00 WARSZAWIAKU WARSZAWIANKO Jeżeli nie wziąłeś udziału w wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, wojnie obronnej w 1939 r. czy chociażby w strajkach w 1980 r. etc., ale chciałbyś się odznaczyć podczas obchodów polskich rocznic,... 97
            • Pod prysznicem 7 sie 2011, 12:00 Nieodżałowany Zygmunt Kałużyński, zakała polskiego światka filmowego, pogromca nabzdyczonych reżyserów, wiecznie drapiący się po głowie krytyk, złośliwy prowokator i intelektualny muszkieter, cykl swoich felietonów zatytułował... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany