Tylko jeden kupiony mecz

Tylko jeden kupiony mecz

Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości?
Maj 2006 r. Ostatnia kolejka Ekstraklasy. Cracovia podejmuje Zagłębie Lubin. Pierwsi nie grają już o nic, gościom remis pozwoli zachować trzecie miejsce w tabeli i zapewni grę w Pucharze UEFA, za co piłkarze mają obiecane lukratywne premie – od 48 do 72 tys. zł na głowę. Niby w lidze zajmują wyższe miejsce od rywali, ale postanawiają dopomóc szczęściu. Starsi, rządzący drużyną zawodnicy decydują, że kupią mecz za 100 tys. zł. Zarządzają zbiórkę po 10 tys. Zrzuca się dziesięciu zawodników, w tym niespełna 20-letni Łukasz Piszczek, wypożyczony z Herthy Berlin, który usiłuje wywalczyć miejsce w drużynie i jak się okaże – w kupionym spotkaniu nawet nie zagra. Pośrednikiem przy przekazywaniu pieniędzy jest krakowski stomatolog, zaprzyjaźniony z zawodnikami obu drużyn. Ustalają, że padnie remis. Choć kilku piłkarzy Cracovii odmawia przyjęcia łapówki, krakowska drużyna gra tak, by nie skrzywdzić Zagłębia. Gołym okiem widać, że coś jest nie tak. Kibice pod koniec meczu gwiżdżą i krzyczą: „Co wy robicie?!" i „Pasy grać, k...a mać!”. Spotkanie kończy się umówionym remisem 0:0.

Trenerem Zagłębia był wtedy obecny trener reprezentacji Polski Franciszek Smuda. Śledztwo prokuratury wykluczyło jednak, by miał cokolwiek wspólnego z kupieniem meczu. Tuż po spotkaniu, zirytowany zadanym na konferencji prasowej pytaniem, czy drużyny umówiły się na remis, wypalił, że byłby frajerem, gdyby chciał wygrać w sytuacji, kiedy wystarczył mu jeden punkt.

Nie byłem kozakiem

Lipiec 2011 r. Przez pięć lat Piszczek stał się jeśli nie najlepszym polskim piłkarzem, to na pewno najbardziej docenianym w Europie. Jego przejście z Herthy do Borussii Dortmund (za darmo, bo wygasł mu kontrakt) uznano za najlepszy transfer minionego sezonu Bundesligi. Grał najwięcej ze wszystkich trzech Polaków występujących w Borussii (obok Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego), a jego wkład w wywalczenie przez klub pierwszego od dziewięciu lat mistrzostwa Niemiec uznano za kluczowy. Z uznaniem wypowiadali się o nim nie tylko trenerzy i kibice Borussii, ale i renomowani rywale, jak Francuz Franck Ribéry czy Hiszpan Raul González. Prestiżowy tygodnik „Kicker" wybrał go do „jedenastki sezonu”, a władze Borussii, bojąc się, że padnie łupem bogatszego klubu, przedłużyły z nim kontrakt o pięć lat, dając pięciokrotną podwyżkę. Polak będzie teraz zarabiał rocznie ponad 2 mln euro, czyli 8 mln złotych.

Równolegle z zaszczytami jak grom z jasnego nieba przyszedł werdykt Wydziału Dyscypliny PZPN, który ukarał dziewięciu uczestników ustawionego meczu w 2006 r. zawieszeniem od sześciu do dziewięciu miesięcy. To kolejna kara dla Piszczka, bo w kwietniu sąd skazał obrońcę Borussii na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zapłatę prawie 150 tys. zł (100 tys. zł grzywny oraz dokładnie 48,1 tys. zł zwrotu bezprawnie otrzymanej przyznanej premii za awans do Pucharu UEFA). Była to najwyższa grzywna ze wszystkich ukaranych, bo sąd brał pod uwagę obecne zarobki skazanych.

– Moja rola w kupieniu meczu była niewielka. Byłem tylko trybikiem. Mogłem powiedzieć starszym kolegom „nie", ale aż takim kozakiem nie byłem. Gdybym się sprzeciwił, toby mnie skasowali. Mieli ogromny wpływ na zespół – tłumaczy dzisiaj Piszczek. Dodaje, że próbował się wymigać. Przypomniał kolegom, że ciężko mu dać żądane 10 tys., bo zarabia tylko 7 tys. Usłyszał, żeby w takim razie przyniósł tyle, ile może. – Nie zastanawiałem się wtedy, że wokół trwają procesy korupcyjne. Myślałem tylko o mojej roli w drużynie. Trzeba było przynieść pieniądze, to przyniosłem. Nie byłem wtajemniczany, komu będą przekazane, i nie pytałem o to – przyznaje.

Nie jestem żadnym Łukaszem P.

Jego pierwszą reakcją na wyrok była zapowiedź, że może zrezygnować z gry w kadrze na zawsze. – Zastanawiam się nad dalszą karierą w reprezentacji, bo nie chcę nikomu szkodzić, a po wyroku ucierpi wizerunek kadry. Zaglądam do internetu i widzę siebie z paskiem na oczach. Dziwne uczucie. Więc proszę, żeby każdy uważnie przeczytał to, co teraz powiem. Nie jestem żadnym Łukaszem P., tylko Łukaszem Piszczkiem! Nie jestem bandytą, żeby pokazywać mnie z paskiem na oczach. Dostałem jeden zarzut, a uważa się mnie za największe zło polskiej piłki – stwierdził gorzko na łamach „Przeglądu Sportowego".

W rozmowie z „Wprost" już nie odrzucał gry w reprezentacji po odbyciu kary. – Co ma być, to będzie. Nie wypieram się winy, mam tylko poczucie, że zostałem aż nadto ukarany za ten jeden grzech. Mam na myśli tę nagonkę, jaka się rozpętała wokół mnie. Chciałbym odbyć karę i mieć już wszystko za sobą – mówi.

Wyrok Wydziału Dyscypliny dotyczy zawieszenia Piszczka we wszystkich rozgrywkach PZPN. Decyzja byłaby bardziej bolesna, gdyby nadal grał w polskim klubie. Władze Borussii poparły Piszczka, choć Niemcy są bardzo wyczuleni na korupcję w sporcie. Klub ogłosił, że nie ma zamiaru w żaden sposób karać Polaka. – Zawieszenie na pół roku to przesada, my nie będziemy wyciągać wobec niego żadnych konsekwencji – oznajmił rzecznik prasowy mistrza Niemiec. A dyrektor Borussii Hans-Joachim Watzke stwierdził, że wyrok jest skandaliczny. – Włosy stają mi dęba z tego powodu. Łukasz nie zagrał przecież nawet w meczu, który był przedmiotem postępowania – powiedział.

Ponieważ wyrok PZPN nie jest prawomocny, Piszczek został powołany do reprezentacji na towarzyski mecz 10 sierpnia z Gruzją w Lubinie. Zagrałby z orłem na piersi na boisku klubu, w którego barwach zrzucił się na kupno meczu. Miał też prawo odwołać się od wyroku, ale gdyby to zrobił, a PZPN mimo to podtrzymał potem dyskwalifikację, zawieszenie mogłoby wypaść akurat podczas Euro 2012.

Uniknie tych kłopotów, ponieważ postanowił zrezygnować z odwołania i dobrowolnie poddać się karze. „Nie czekając na uprawomocnienie się wyroku, podjąłem decyzję, że od dziś aż do odbycia kary nie będę uczestniczył w zgrupowaniach kadry, o czym poinformowałem już selekcjonera Franciszka Smudę. Jeżeli trener będzie widział mnie w składzie po okresie zawieszenia, będę do jego dyspozycji" – napisał w oświadczeniu.

Smuda musi być gumowy

Za ukaraniem Piszczka był Artur Brzozowski, dziennikarz „Gazety Wyborczej" z Wrocławia, który od lat opisuje efekty walki prokuratorów z korupcją w futbolu. – Choć Łukasz ma na sumieniu ustawienie tylko jednego meczu, PZPN słusznie go zdyskwalifikował. Tłumaczenia obrońców piłkarza, że był młody i nie mógł się przeciwstawić, uważam za naiwne. Piszczek miał aż trzy lata, by ujawnić swoją winę w PZPN i prokuraturze, korzystając z abolicji. Tymczasem zgłosił się i poddał dobrowolnie karze dopiero w 2009 r., kiedy śledztwo było już rozległe, nastąpiło kilka aresztowań i bał się, że i on – piłkarz Bundesligi – może trafić w kajdankach na przesłuchanie – mówi Brzozowski. Dodaje, że Piszczek atakował dziennikarzy, którzy ujawnili szczegóły sprawy, a jego menedżer nawet groził jednemu z nich.

Od strony sportowej dla Franciszka Smudy i reprezentacji strata Piszczka to katastrofa. To jedyny polski obrońca klasy europejskiej. Selekcjoner ma w tej formacji tyle kłopotów, że zabiega o naturalizację pochodzącego z Francji Damiena Perquisa i Kolumbijczyka Manuela Arboledy. Nie wyobraża sobie drużyny bez obrońcy Borussii, więc od początku stanął po jego stronie. Choć obejmując reprezentację, zapewniał, że „dla tych, którzy brali udział w sprzedawaniu meczów, nie ma miejsca w futbolu" i „jeśli jakiemuś reprezentantowi prokuratura we Wrocławiu postawi zarzuty, to wyleci z kadry, choćby to był sam Ronaldinho”, Piszczkowi wybaczył bez mrugnięcia okiem.

W rozmowie z „Wprost" tłumaczy, że pozbyłby się obrońcy Borussii z drużyny narodowej, gdyby był on notorycznym sprzedawczykiem i miał 120 zarzutów z prokuratury. – Ale ponieważ ma tylko jeden zarzut, uznaję, że był raczej ofiarą systemu. Znalazł się w złym czasie, w złym miejscu – mówi Smuda. I dodaje w swoim stylu, że „Smuda był, jest i będzie konsekwentny, ale czasem musi jednak być... gumowy”.

Okładka tygodnika WPROST: 32/2011
Więcej możesz przeczytać w 32/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2011 (1487)

  • Nieoczywista oczywistość 7 sie 2011, 12:00 Czy Polacy musieli stracić stolicę i najlepszych ludzi, żeby przenieść nadzieję na wolność? A z żywymi w żywym mieście nie byłoby ciut łatwiej? 4
  • Na skróty 7 sie 2011, 12:00 Wielki Rów Grecki Sposób na nielegalnych imigrantów? Wykopanie głębokiego rowu na granicy. Tak przynajmniej uważają władze Grecji. Opłacona przez nie armia robotników – jak podał ateński dziennik „To Wima" –... 6
  • Buczący bez głowy 7 sie 2011, 12:00 W zeszłym tygodniu byłem na meczu pucharowym Legii Warszawa. Nie widziałem tam mojego naczelnego, znanego kibica, poruszałem się więc śmiało po różnych obszarach stadionu. Na stadionie jest światowo, czyli tak, jak powinno być, to... 9
  • Ulotki hipermarketów i horoskopy 7 sie 2011, 12:00 W przeciwieństwie do Gienka Loski Marek Dyjak nie potrzebował „X Factora", aby pokazać Polsce swoją muzykę i swój głos, które są gorzkie, ciężkie i prawdziwe jak seta taniej wódy. W październiku nowa płyta artysty,... 10
  • Agonia 7 sie 2011, 12:00 Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł. 12
  • Z PGR na salony 7 sie 2011, 12:00 Od zapoconego buntownika w podkoszulce po wicepremiera w butach robionych na miarę. Od awanturującego się posła po gabinet marszałka Sejmu. Tak wyglądała pierwsza część kariery Andrzeja Leppera. 16
  • Powalony 7 sie 2011, 12:00 Wiele razy mówił ze łzami w oczach, że nie wie, jak spojrzy w oczy żonie i dzieciom. Jak się z tej seksafery wytłumaczy, co powie sąsiadom – wspomina Artur Balazs. 20
  • Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia 7 sie 2011, 12:00 Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu. 23
  • Nie ulec szantażowi 7 sie 2011, 12:00 Powstanie pokazuje nam, do czego doprowadza patriotyzm nieprzefiltrowany przez głowę – mówi minister Radosław Sikorski. 28
  • Zawsze wierny 7 sie 2011, 12:00 Ludzie mają prawo dyskutować o powstaniu warszawskim. Tylko nie nad grobami w dzień święta. Minister Sikorski jest młody, z Bydgoszczy i w swoim kręgu kulturowym ma prawo mieć poglądy, jakie ma – mówi prof. Władysław Bartoszewski. 30
  • Nic, tylko honor i honor 7 sie 2011, 12:00 – Często słyszę, że walki i tak musiały wybuchnąć. Nieprawda. Armia Krajowa nie była cywilbandą. Działała na rozkaz – mówi Wiesław Chrzanowski. 32
  • Synowie pułku 7 sie 2011, 12:00 Po Smoleńsku politycy i generałowie zaczęli nas traktować jak samobójców. Donald Tusk już rok temu przestraszył się i przesiadł się na embraera. A Waldemar Pawlak raz prawie uciekł nam z samolotu – opowiada pilot specpułku. Czy powinniśmy się dziwić, że po raporcie... 34
  • Jakiś numer jeszcze wywinę 7 sie 2011, 12:00 Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz? 38
  • Nie-odpowiedzialność polityczna 7 sie 2011, 12:00 Jakkolwiek paskudny byłby Zbigniew Ziobro, i tak nie ponosi odpowiedzialności politycznej, jeśli jedynie wywierał naciski. 42
  • Czas wirtualnych płatności 7 sie 2011, 12:00 Handel w sieci kwitnie. Płacąc za towary i usługi, klienci coraz częściej i chętniej korzystają z różnych możliwości bezgotówkowego regulowania należności. Firmy oferujące takie usługi zapewniają: robimy to szybko i bezpiecznie. 44
  • Nowe asy w talii 7 sie 2011, 12:00 Mija właśnie 20 lat, od kiedy na polskim rynku pojawiła się pierwsza karta płatnicza. Te dzisiejsze są już zupełnie inne – lepsze, bezpieczniejsze i nowocześniejsze. 46
  • Trzeba pozbyć się gotówki 7 sie 2011, 12:00 O perspektywach obrotu bezgotówkowego, o tym, kto lubi gotówkę, a kto widzi korzyści z jej wyeliminowania, mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich. 48
  • Taniec z gwiazdami i kaczkami 7 sie 2011, 12:00 Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna. 50
  • Całą dobę 7 sie 2011, 12:00 Z przybudówki „Faktów”, dziennika puszczanego na okrągło, TVN 24 wyrosła na stację demiurga. 54
  • Ciąża po polsku: opowieści grozy 7 sie 2011, 12:00 W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień. 59
  • Jesteśmy na wczasach... 7 sie 2011, 12:00 To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały. 61
  • Tylko jeden kupiony mecz 7 sie 2011, 12:00 Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości? 64
  • Diabelska kanapka Obamy 7 sie 2011, 12:00 Barack Obama przegrał negocjacje w sprawie cięć budżetowych i limitu zadłużenia usa. Czy na tej „polukrowanej diabelskiej kanapce” – jak określił układ z republikanami kongresman Emanuel Cleaver – prezydent nie połamie sobie zębów? 66
  • Podwójny blamaż USA 7 sie 2011, 12:00 Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę. 69
  • Strzał w plecy 7 sie 2011, 12:00 Adrian Pracon był 22 lipca na wyspie UtØya. Cudem uratował się z krwawej rzezi urządzonej przez Andersa Breivika. 72
  • Jak pan antyrak mierzył się z rakiem 7 sie 2011, 12:00 Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady. 74
  • Filozof spekulacji 7 sie 2011, 12:00 Choć światowe media obwieściły, że George Soros, król globalnej spekulacji, odchodzi na emeryturę, to tropiciele spisków, którzy ochrzcili go mianem „wroga ludzkości”, nie stracą pożywki dla swych fantazji. 78
  • Szatan przed emeryturą 7 sie 2011, 12:00 Kiedyś uchodził za największego skandalistę rocka, dziś – za nieco zdziwaczałego staruszka. Ozzy Osbourne 9 sierpnia wystąpi w Ergo Arena w Sopocie. 82
  • Nowy król komedii 7 sie 2011, 12:00 Chłopaki płaczą, dziewczyny piją, wszyscy bez końca gadają o seksie. Tu każdy skrycie marzy o ślubie, lecz wymiotuje na myśl o dorosłym życiu. Witajcie w Apatown, świecie dla ludzi o mocnych… żołądkach. Traficie do niego, oglądając film „Druhny”. 82
  • PolskiObama.pl 7 sie 2011, 12:00 Polscy politycy, którzy zamierzają skopiować internetową kampanię Baracka Obamy sprzed czterech lat, muszą spełnić jeden warunek: cofnąć czas o kilka lat. Wtedy być może im się uda. Tego dnia siedzieliśmy w kawiarni Szparka z panem... 94
  • My, włoska brygada! 7 sie 2011, 12:00 w czasie wędrówek po ojczyźnie uderzyło mnie, że prapolskie krasnale ogrodowe doczekały się godnego rywala. Kraj podbijają dinozaury. A konkretnie parki tematyczne poświęcone tymże. Jedzie człowiek przez Wielkopolskę czy Pomorze, a tu... 95
  • Szanowny Panie Prezydencie 7 sie 2011, 12:00 opowiem panu pewną historię. niedawno przeprowadzałam kolejną rewolucję, tym razem w okolicach mojego ukochanego Nałęczowa. Bajeczna okolica. Wyjątkowa rzeźba terenu połączona z bliskością Wisły wyzwala tęsknotę za nieskażoną... 96
  • Fizyka Nova* 7 sie 2011, 12:00 PRZYZNAJĘ, NIGDY NIE BYŁEM DOBRY Z FIZYKI. Mogę się, owszem, zasłaniać stresem, bo mój nauczyciel nie budował – mówiąc najogólniej – sprzyjających warunków do przyswajania wiedzy. Rzut gąbką o odpowiedniej wilgotności,... 97
  • Warszawskie dzieci idziemy w buu 7 sie 2011, 12:00 WARSZAWIAKU WARSZAWIANKO Jeżeli nie wziąłeś udziału w wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, wojnie obronnej w 1939 r. czy chociażby w strajkach w 1980 r. etc., ale chciałbyś się odznaczyć podczas obchodów polskich rocznic,... 97
  • Pod prysznicem 7 sie 2011, 12:00 Nieodżałowany Zygmunt Kałużyński, zakała polskiego światka filmowego, pogromca nabzdyczonych reżyserów, wiecznie drapiący się po głowie krytyk, złośliwy prowokator i intelektualny muszkieter, cykl swoich felietonów zatytułował... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany