Taniec z gwiazdami i kaczkami

Taniec z gwiazdami i kaczkami

Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna.
JANUSZ JÓZEFOWICZ: …Pali pan… Ile?

PIOTR NAJSZTUB: Dwie paczki dziennie.

A ja paliłem trzy.

I co się panu stało?

Rzuciłem.

Po co?

Bo jakbym nie rzucił, to już bym nie żył. Nagle rzuciłem, z Olafem Lubaszenko, paląc u mnie papierosa na balkonie, w bloku na Ursynowie. Mówię: ty, a jakbyśmy rzucili palenie? On na to: ale jak? No, normalnie, zgasimy papierosa i więcej nie będziemy palić. On mówi: dobra, próbujemy. Mówię: tylko umawiamy się, że zanim sięgniemy po papierosa, ty albo ja, musimy do siebie zadzwonić i powiedzieć: przepraszam cię, jestem ostatnim ch…, nie mam charakteru, nie mam nic, muszę zapalić! Nie  było wtedy telefonów komórkowych. Umowa stoi, zgasiliśmy papierosa. I  przestaliśmy palić. Straszne to było. Myślałem, że po ścianach będę chodził, wieczorem przeszukałem cały kosz, żeby peta znaleźć… Nie  znalazłem! We wszystkich ubraniach, kurtkach nie znalazłem! Położyłem się rozdygotany spać. Następny dzień wytrzymałem, potem już poszło. Olaf do mnie zadzwonił po dwóch tygodniach: nie wytrzymam, nie wyrabiam! I  zaczął palić, odpadł. Teraz palę raz w roku, w swoje urodziny, ale wtedy „jaram" po prostu, cygara, papierosy, cygaretki, od rana, jak tylko się przebudzę, do upadłego, do 12 w nocy.


A odczuwanie seksu się panu zmieniło? Bo słyszałem o nowych doznaniach po odstawieniu papierosów.

Zapach na pewno się zmienił, bo wtedy się odkrywa zapachy, smaki. I  człowiek nie jest zmęczony, bo palacz jest zawsze zmęczony. I miałem wrażenie, jakby ktoś mi szmatą mózg przetarł. A z seksem…?

Przełomu nie było.

Nie, nic, na co bym zwrócił szczególnie uwagę.

Kilka lat przed rzuceniem palenia była premiera pańskiego „Metra" i  przekonanie, że „Metro" „otworzy" erę musicali. I nic, zostaliśmy prowincją.

„Metro", to była taka rewolucja w sposobie myślenia o rynku muzycznym, „Metro" wprowadziło świeżą krew. Do wtedy młodzi ludzie musieli „zaliczać" szkoły, kategorie estradowe, a odtąd kariery zaczynały się zdecydowanie wcześniej. Pamiętam, że na castingach do  „Metra” ludzie śpiewali kolędy, „Sto lat”, jakieś ludowe piosenki, partyzanckie. A dzisiaj przychodzi młody człowiek 15-, 14-letni, ma  podkład przygotowany zawodowo, nuty, teksty i śpiewa repertuar, jaki pan chce, z całego świata. To się zmieniło. Natomiast nie ma to  przełożenia...

Na nową erę musicali?

Oczywiście. Wie pan dlaczego? To problem przede wszystkim autorów. Nie  ma Agnieszki Osieckiej i niech pan mi powie, jaki przebój nagrała nowy Maryla Rodowicz od czasu Agnieszki? Brakuje nam takich ludzi, jak Przybora i Osiecka. I mamy tragedię Edyty Górniak polegającą na tym, że  ona nie ma co śpiewać! Zaśpiewała przez te 20 lat jeden czy dwa przeboje, a to trochę mało jak na taki aparat, dar od Boga, jaki ona ma.

Czemu nie ma nowych autorów?

Dostaję dziesiątki tekstów, propozycji, ludzie piszą, ale tego się nie  da nawet czytać.

Są niewrażliwi, niemądrzy?

Nie umieją tego po prostu robić. Napisać dobrą piosenkę to jest umiejętność. Kiedyś tym zajmowali się ludzie, którzy kończyli studia muzyczne np. w Wiedniu i umieli zorkiestrować partyturę symfoniczną. I  taki siadał w wolnej chwili i pisał piosenki, bawił się, miał lekkość, miał poczucie humoru, wiedział, że musi być szlagwort, melodia. Dzisiaj tego nikt nie umie i nikt tego nie uczy.

Mądra kultura masowa, do której „Metro" też można zapisać, ustąpiła miejsca tak zwanemu show-biznesowi, który właściwie już nie polega ani na muzyce, ani na słowach, tylko na błyszczeniu?

Tak jest. Bo kto jest dziś wyznacznikiem trendów na polskiej scenie muzycznej, kto jest autorytetem niepodważalnym, na kogo można by  spojrzeć i powiedzieć młodej dziewczynie: zobacz, tak trzeba pracować, myśleć o tym zawodzie? Pokolenie estradowe z poprzedniej epoki przestało funkcjonować na naszym rynku...

A nowe się nie narodziło?

Niestety. Dziś są łatwe kariery, szybkie kariery, łatwo się pisze piosenki, teksty, każda piosenkarka pisze sobie nagle teksty, wszyscy wszystko potrafią, wszystko jest łatwe, w garażu się pisze muzykę, aranżuje ją, i stąd ta bylejakość, w tej masie, jaką ten show-biznes przerabia. Nie bardzo się też tym interesuję. Żyjemy w swoim świecie, tworzymy w Buffo jakąś swoją rzeczywistość, próbujemy od czasu do czasu zrobić coś wartościowego. W tej chwili pracujemy nad „Bramami raju" Andrzejewskiego, kolejnym spektaklem adresowanym do nastoletniej publiczności, robimy „Polę Negri". To jest technologicznie nowy zupełnie produkt, widowisko w 3D, fantastyczna zabawa! Dla każdego reżysera to  jest cud, znikają te tony dekoracji, a zawsze był problem, jak zbudować, przewieźć, zmontować, zdemontować, teraz wszystko jest wirtualne, mam te  wszystkie światy tu, w kieszeni, na twardym dysku!

Ale czy to, że zdecydował się pan pójść jako juror do „Tańca z  gwiazdami", to jest też abdykacja i niewiara w to, że lepiej nie będzie, więc trzeba wziąć udział w tym, co jest?

Nie ma to takiego ciężaru. Idę, bo uważam, że ja na co dzień to robię, oceniam tańczących, śpiewających, więc jest to dla mnie rzecz w miarę prosta, specjalnie się nie napracuję. A daje mi to fantastyczną szansę zareklamowania spektaklu „Pola Negri", jest to rodzaj pewnego układu z  TVN.

Nie, będzie pan celebem, a nie tam jakieś zareklamowanie spektaklu…

Ale nie mam takich ambicji.

To się stanie bez udziału pańskich ambicji.

Wiem, ale nie jest to moim specjalnym celem czy zamiarem. To była dziwna propozycja, zaskakująca, ten pomysł TVN, żeby nas oboje, mnie i Nataszę, zatrudnić, a ponieważ tak się składa, że jestem przed premierą spektaklu, to umówiliśmy się w ten sposób, że pokażę trzy duże fragment widowiska w czasie największej oglądalności. Na otwarcie „Tańca z  gwiazdami" będą takie sceny z „Poli Negri", w środku i na koniec, Natasza też się w tym pokaże, jako wykonawczyni. To fantastyczna dla nas promocja.

Ale potem pan będzie musiał trochę pomruczeć, jak Wodecki.

To będę mówił to, co myślę.

A jeżeli to będzie przygoda na parę lat?

Nie zakładam takiej sytuacji.

Dotąd wszyscy wsiąkali w to jurorowanie.

Nie, nawet była rozmowa o tym, że jest to jakaś możliwość dłuższej współpracy, ale nie mam czasu na to.

Będzie pan z żoną w pracy i w domu, i w drodze do pracy, i do domu.

Jestem z żoną w pracy bez przerwy.

Czy to nie jest chore?

Nie jest.

Trzeba czasami się dłużej nie widzieć, żeby jakoś nie mieć poczucia, że wszystko jest w takim totalnym przywarciu.

Nasz związek trwa kilkanaście lat, pomagamy sobie nawzajem, dobrze się rozumiemy. Natasza robi rzeczy również niezależne, zagrała przed chwilą u Hoffmana w „1920"...

Nie wstrząsały panem sceny jej pocałunków, tak nagminnie wykorzystane w zwiastunie tego filmu?

A nawet nie widziałem… Są?

Są.

Nie wstrząsa to mną. Jakoś sobie z tym radzimy i nie jesteśmy pierwszą taką parą w historii. I to nie jest tak, że Natasza pracuje tylko ze  mną. I się cieszę z tego filmu, bo do tej pory byłem jedyną osobą, która zachwycała się Nataszą, generalnie była opluwana przez media i jej talent był podawany w wątpliwość. A tu się nią zachwycił i Hoffman, i  Idziak, ten ostatni zakochał się po prostu.

Nie czuje się pan trochę właścicielem żony?

Nie.

Jest pan dla niej i guru zawodowym, i mężem. Jesteście psychologicznie uzależnieni od siebie?

Nie przypuszczam. Spędzacie z sobą nadzwyczajnie wiele czasu w stosunku do innych małżeństw, to by mogło wskazywać na pewnego rodzaju uzależnienie. Nie, może dlatego że my bardzo często jesteśmy osobno w domu. Ja zamykam się u siebie,pracuję wieczorami, w nocy, a Natasza zajmuje się dzieckiem, więc mamy tych kilka godzin dziennie dla siebie.

I z tej samotności we dwoje wziął się pomysł jedzenia swojej żywności?

Nie, chodzi o zdrowie. Zamieszkałem w tych grójeckich sadach i  zobaczyłem, ile oni „walą" w te jabłka, zanim pan je zje, pestycydów. Kilkadziesiąt oprysków, zanim się to jabłko zje. I wtedy pokochałem swoje jabłonie, ponad sto, które nie są sypane, a jabłko inaczej smakuje.

Jabłonie rozumiem, nieobsypywane, ale kozy?

Ale wszystko, to co jemy...

No pan, miastowy, reżyser i kozy...?

To jest naprawdę fantastyczne – zjeść swojego ziemniaka, wypić swoją nalewkę, poczęstować nią przyjaciół, to genialne!

Nalewkę rozumiem, ale mordować się z kozą?

Ale nalewka robiona ze swoich owoców, zbieranych własnoręcznie – to ma swoją wartość! Ostatnio pozbawiłem pestek sześć kilo wiśni, o czwartej nad ranem skończyłem, nie jest to prosta sprawa, ale to są moje wiśnie.

Ile?

Sześć kilo.

To bez przesady z tym męczeństwem…

Myślałem, że mnie szlag trafi, zachlapane ściany, ja cały zachlapany. Daję swojemu dziecku twarożek, który robimy z mleka koziego, pijemy sobie rano to mleko.

Pan doi tę biedną kozę?

Mogę to robić, ale mam ludzi, którzy to robią.

Umie pan doić?

Tak. Idę sobie jajeczka zebrać do kur, swoje robimy rosołki… W tym roku posiałem zboże, za chwilę będę miał żniwa, swoją pszenicę, swoje żytko, będziemy robić mąkę, mam piec chlebowy, będę piekł swój chleb. Nie  możemy naprawić świata, ale możemy zmienić życie wokół siebie i ja to  dokładnie robię.

To się może pogłębić i za chwilę przestanie pan mieć czas na swoją zawodową działalność?

Być może tak się stanie, nie wiem. Bez żalu? Powiem tak, jestem na łące u siebie i wie pan, co mnie najbardziej wkurza? Że rozglądam się dokoła i nie wiem, jak się nazywa np. taki kwiatek…. Wie pan, jakie to jest piękne wszystko, co tam rośnie dookoła, jakie to wszystko wartościowe, mądre?! Muszę zaprosić jakiegoś zielarza, żeby mi dokładnie powiedział, co jest co. Zbieramy kwiaty lipy. Zrobiłem, po raz pierwszy, miodek. Wie pan, co to jest miodek majowy? Z  mlecza, chwast, ale genialny i zdrowy. Zrobiłem nalewkę z kwiatów koniczyny oraz z jaśminowca, z płatków.

Może pan oszalał?

Możliwe, ale pięknie. Młoda żona chce szaleć, bywać na imprezach, błyszczeć, a nie koniczynę zbierać. I tu się by pan zdziwił bardzo…

Chce pan mi powiedzieć, że żona podziela te pasje? I razem z panem skacze po łące?

Mało tego, zakłada rękawice, bierze sekator, ma swój obszar działalności – kwiaty.

Może udaje to z miłości do pana?

Niech pan ją zapyta, ja myślę, że jest szczęśliwa. Tak się cudownie dobieramy.

A wyobraża pan sobie nieżyjącą Amy Winehouse, która chodzi i  sprawdza, czy mlecz już pachnie?

Nie wyobrażam sobie.

No właśnie… Może artysta powinien płonąć? Nie ma takiego równania, że  tylko zwariowane życie rodzi kariery?

Może jest, ale mnie to nie interesuje. My sobie wymyślamy to życie po  swojemu, zamykamy bramę za sobą, zakładamy jakieś T-shirty i idę łowić ryby, a Natasza idzie do kwiatów, potem idziemy razem do ogródka warzywnego, patrzymy, jak pomidory rosną, jak ogórki rosną, wyrywamy sobie marchewkę, robimy soczek, pijemy...

I teraz z tego raju, w weekendy, będziecie jechali po południu na  „Taniec z gwiazdami"...

W weekendy generalnie pracujemy zawsze, bo gramy w teatrze, a tak w  niedzielę jeszcze będzie studio... Jeszcze dalej od łąki, a w samym sercu świata blichtru.

Nie będzie się pan czuł tam dziwnie, jako ten przyrodniczy szaleniec boży?

Ale to jest również część mojego świata. Gram w teatrze, zabawiam publiczność od tylu lat... Lubię zaglądać przez kulisę i widzieć uśmiechniętych ludzi…

Uzna pan kiedyś, że czas sobie z tym teatrem dać spokój i zająć się nalewkami, łąką?

Nie wiem, sam jestem ciekawy. Ale to się fajnie jedno z drugim łączy, bo  my żyjemy w ciągłym hałasie, w teatrze muzycznym, a tam jest cisza kompletna. A to, że będę rozwijał hodowlę... Rosół z mojej gęsi i z kaczki polecam.

Czym pan gęsi i kaczki pasie?

Wszystkim. Rzęsą ze stawu też? Nie, kupuję czasami taką karmę na bazie pokrzyw...

A propos poparzeń… Czy nie ma w tym pomyśle na powrót do „Tańca z  gwiazdami"waszej chęci zemsty za to, że Natasza nie wygrała „swojej" edycji tego programu? Przecież przeżywaliście wtedy bardzo jej przegraną.

Mnie szybko przechodzi, nie jestem mściwy, choć wtedy byłem rzeczywiście bardzo zdenerwowany. Już mi przeszło. Nie chcę się na nikim mścić, chcę zrobić to, do czego zostałem zaangażowany, w sposób jak najlepszy. I  będę mówił to, co myślę, nie chcę tam sobie niczego załatwić, nikomu robić krzywdy, na nikim się znęcać.

Pani Natasza też bez emocji do tego podejdzie?

Ona tam się czegoś nauczy.

Prezenterki…

No proszę pana! Stałem za kulisami, jak Mann z Materną grali u nas w  Buffo i szczerze im zazdrościłem takiej genialnej improwizacji. Wychodzili na scenę i cokolwiek zrobili, było fantastyczne! Wie pan, jakie to jest trudne? Ja się tego uczyłem parę lat i dopiero teraz wychodzę na scenę i nie myślę o tym, jak mam mówić, tylko wiem, po co tam wychodzę. Natasza nigdy tego nie robiła, więc sam jestem ciekawy, jak sobie z tym poradzi.

Powstrzyma się pan od strofowania jej na antenie, jeżeli coś źle zrobi?

Oczywiście, że tak. W domu może już nie. Ale podchodzimy do tego bez wielkich emocji, ma być fajnie.

No i macie zarobić.

Pewnie, zarobić. Tym bardziej że w tej chwili „Polę Negri" realizuję za  swoje pieniądze…

To błąd, tak się zaczyna bankructwo, jak się za swoje pieniądze realizuje swoje wizje artystyczne…

Są wyjątki. Będę jednym z nich.

Okładka tygodnika WPROST: 32/2011
Więcej możesz przeczytać w 32/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 7
  • ministrant ze sląka.   IP
    Pięknie ujęte i chwała panu.Bo kaczki to trzeba sobie wymyśleć bo je mamy w każdej gazecie i wszędzie w internecie.I opolityce też za dużo.Pozdrowienie dla autora
    • ROZA   IP
      PANIE NAJSZTUB PAN O GŁUPOTACH , A MOŻE TAK O PROBLEMACH POLSKI CO? I O TYM ,ŻE PANA KUMPEL ŻAKOWSKI TAK BRZYDKO WYPOWIADAŁ SIĘ O P. LEPPERZE, WIDZIEĆ GO CHCIAŁ W DOLE Z WAPNEM. CZY WY DZIENNIKARZE MACIE KŁOPOTY Z GŁOWĄ CZY JAK?
      • Jerzy Ulicki-Rek   IP
        Panie\"Najsztub\"
        Chcialbym miec panskie problemy:)
        Jerzy Ulicki-Rek
        • Henryk   IP
          Witam, chciałbym skorzystać z fragmentu Pańskiej przestrzeni w Internecie i zaprezentować film przygotowany przez grupę The Krasnals, który jest odpowiedzią na spot reklamowy promujący Prezydencję Polski w UE.

          http://the-krasnals.blogspot.com/2011/08/polska-prezydencja-w-unii-europejskiej.html

          Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
          • zdziwiony   IP
            Tylko gdzie te kaczki?W glowie autora może.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 32/2011 (1487)

            • Nieoczywista oczywistość 7 sie 2011, 12:00 Czy Polacy musieli stracić stolicę i najlepszych ludzi, żeby przenieść nadzieję na wolność? A z żywymi w żywym mieście nie byłoby ciut łatwiej? 4
            • Na skróty 7 sie 2011, 12:00 Wielki Rów Grecki Sposób na nielegalnych imigrantów? Wykopanie głębokiego rowu na granicy. Tak przynajmniej uważają władze Grecji. Opłacona przez nie armia robotników – jak podał ateński dziennik „To Wima" –... 6
            • Buczący bez głowy 7 sie 2011, 12:00 W zeszłym tygodniu byłem na meczu pucharowym Legii Warszawa. Nie widziałem tam mojego naczelnego, znanego kibica, poruszałem się więc śmiało po różnych obszarach stadionu. Na stadionie jest światowo, czyli tak, jak powinno być, to... 9
            • Ulotki hipermarketów i horoskopy 7 sie 2011, 12:00 W przeciwieństwie do Gienka Loski Marek Dyjak nie potrzebował „X Factora", aby pokazać Polsce swoją muzykę i swój głos, które są gorzkie, ciężkie i prawdziwe jak seta taniej wódy. W październiku nowa płyta artysty,... 10
            • Agonia 7 sie 2011, 12:00 Wokół Andrzeja Leppera przez długie lata było głośno. Potem, cztery lata temu, nastał czas tylko niekiedy przerywanej ciszy. Lepper powoli gasł. 12
            • Z PGR na salony 7 sie 2011, 12:00 Od zapoconego buntownika w podkoszulce po wicepremiera w butach robionych na miarę. Od awanturującego się posła po gabinet marszałka Sejmu. Tak wyglądała pierwsza część kariery Andrzeja Leppera. 16
            • Powalony 7 sie 2011, 12:00 Wiele razy mówił ze łzami w oczach, że nie wie, jak spojrzy w oczy żonie i dzieciom. Jak się z tej seksafery wytłumaczy, co powie sąsiadom – wspomina Artur Balazs. 20
            • Polskie tabu, czyli o czym się nie rozmawia 7 sie 2011, 12:00 Szacunek dla prawdy jest w Polsce mniej ważny niż szacunek dla tabu. To w PRL naruszano różne tabu i dlatego sam PRL stał się tabu. 23
            • Nie ulec szantażowi 7 sie 2011, 12:00 Powstanie pokazuje nam, do czego doprowadza patriotyzm nieprzefiltrowany przez głowę – mówi minister Radosław Sikorski. 28
            • Zawsze wierny 7 sie 2011, 12:00 Ludzie mają prawo dyskutować o powstaniu warszawskim. Tylko nie nad grobami w dzień święta. Minister Sikorski jest młody, z Bydgoszczy i w swoim kręgu kulturowym ma prawo mieć poglądy, jakie ma – mówi prof. Władysław Bartoszewski. 30
            • Nic, tylko honor i honor 7 sie 2011, 12:00 – Często słyszę, że walki i tak musiały wybuchnąć. Nieprawda. Armia Krajowa nie była cywilbandą. Działała na rozkaz – mówi Wiesław Chrzanowski. 32
            • Synowie pułku 7 sie 2011, 12:00 Po Smoleńsku politycy i generałowie zaczęli nas traktować jak samobójców. Donald Tusk już rok temu przestraszył się i przesiadł się na embraera. A Waldemar Pawlak raz prawie uciekł nam z samolotu – opowiada pilot specpułku. Czy powinniśmy się dziwić, że po raporcie... 34
            • Jakiś numer jeszcze wywinę 7 sie 2011, 12:00 Tyle razy co on nie upadał w polskiej polityce żaden polityk. Stracił stanowiska premiera, marszałka Sejmu, szefa partii. Prawie zawsze się podnosił. Jak będzie teraz? 38
            • Nie-odpowiedzialność polityczna 7 sie 2011, 12:00 Jakkolwiek paskudny byłby Zbigniew Ziobro, i tak nie ponosi odpowiedzialności politycznej, jeśli jedynie wywierał naciski. 42
            • Czas wirtualnych płatności 7 sie 2011, 12:00 Handel w sieci kwitnie. Płacąc za towary i usługi, klienci coraz częściej i chętniej korzystają z różnych możliwości bezgotówkowego regulowania należności. Firmy oferujące takie usługi zapewniają: robimy to szybko i bezpiecznie. 44
            • Nowe asy w talii 7 sie 2011, 12:00 Mija właśnie 20 lat, od kiedy na polskim rynku pojawiła się pierwsza karta płatnicza. Te dzisiejsze są już zupełnie inne – lepsze, bezpieczniejsze i nowocześniejsze. 46
            • Trzeba pozbyć się gotówki 7 sie 2011, 12:00 O perspektywach obrotu bezgotówkowego, o tym, kto lubi gotówkę, a kto widzi korzyści z jej wyeliminowania, mówi prof. Remigiusz Kaszubski, dyrektor w Związku Banków Polskich. 48
            • Taniec z gwiazdami i kaczkami 7 sie 2011, 12:00 Twórca nieśmiertelnego „Metra” między dojeniem kóz a łowieniem ryb zastąpi nieśmiertelnego Zbigniewa Wodeckiego w jury show TVN. Janusz Józefowicz przyznaje, że robota będzie łatwa, przyjemna i dobrze płatna. 50
            • Całą dobę 7 sie 2011, 12:00 Z przybudówki „Faktów”, dziennika puszczanego na okrągło, TVN 24 wyrosła na stację demiurga. 54
            • Ciąża po polsku: opowieści grozy 7 sie 2011, 12:00 W telewizji i kolorowych pismach ciąża wygląda wspaniale. Celebrytki głaszczą się po krągłych brzuchach, przekonując o blaskach macierzyństwa. Dla przeciętnej Polki dziecko nie jest jednak tylko pasmem rodzicielskich uniesień. 59
            • Jesteśmy na wczasach... 7 sie 2011, 12:00 To nieprawda, że wakacje w zalanym deszczem polskim uzdrowisku muszą się zakończyć klapą. Wystarczy dzieciom odpalić laptopa, teściową wysłać do fryzjera, a samemu wybrać się do biblioteki. A potem łapczywie czytać: romansidła Danielle Steel albo kryminały. 61
            • Tylko jeden kupiony mecz 7 sie 2011, 12:00 Łukasz Piszczek, filar obrony piłkarskiej reprezentacji polski, został ukarany przez PZPN sześciomiesięczną dyskwalifikacją za ustawienie meczu w 2006 r. Czy powinien aż tak surowo płacić za jeden grzech młodości? 64
            • Diabelska kanapka Obamy 7 sie 2011, 12:00 Barack Obama przegrał negocjacje w sprawie cięć budżetowych i limitu zadłużenia usa. Czy na tej „polukrowanej diabelskiej kanapce” – jak określił układ z republikanami kongresman Emanuel Cleaver – prezydent nie połamie sobie zębów? 66
            • Podwójny blamaż USA 7 sie 2011, 12:00 Amerykanie awansowali do czołówki nacji o zapędach samobójczych: rutynową procedurę zamienili w przewlekły dreszczowiec, groźny dla nich i dla reszty świata. Epilog zaserwowali za pięć dwunasta: nie strzelili sobie w skroń, ale tylko w stopę. 69
            • Strzał w plecy 7 sie 2011, 12:00 Adrian Pracon był 22 lipca na wyspie UtØya. Cudem uratował się z krwawej rzezi urządzonej przez Andersa Breivika. 72
            • Jak pan antyrak mierzył się z rakiem 7 sie 2011, 12:00 Człowiek, który udowadniał, że z rakiem można wygrać, umarł z powodu choroby nowotworowej. przegrał czy może wygrał? Lekarze dawali mu tylko sześć lat życia, a dr David Servan-Schreiber przetrwał aż dwie dekady. 74
            • Filozof spekulacji 7 sie 2011, 12:00 Choć światowe media obwieściły, że George Soros, król globalnej spekulacji, odchodzi na emeryturę, to tropiciele spisków, którzy ochrzcili go mianem „wroga ludzkości”, nie stracą pożywki dla swych fantazji. 78
            • Szatan przed emeryturą 7 sie 2011, 12:00 Kiedyś uchodził za największego skandalistę rocka, dziś – za nieco zdziwaczałego staruszka. Ozzy Osbourne 9 sierpnia wystąpi w Ergo Arena w Sopocie. 82
            • Nowy król komedii 7 sie 2011, 12:00 Chłopaki płaczą, dziewczyny piją, wszyscy bez końca gadają o seksie. Tu każdy skrycie marzy o ślubie, lecz wymiotuje na myśl o dorosłym życiu. Witajcie w Apatown, świecie dla ludzi o mocnych… żołądkach. Traficie do niego, oglądając film „Druhny”. 82
            • PolskiObama.pl 7 sie 2011, 12:00 Polscy politycy, którzy zamierzają skopiować internetową kampanię Baracka Obamy sprzed czterech lat, muszą spełnić jeden warunek: cofnąć czas o kilka lat. Wtedy być może im się uda. Tego dnia siedzieliśmy w kawiarni Szparka z panem... 94
            • My, włoska brygada! 7 sie 2011, 12:00 w czasie wędrówek po ojczyźnie uderzyło mnie, że prapolskie krasnale ogrodowe doczekały się godnego rywala. Kraj podbijają dinozaury. A konkretnie parki tematyczne poświęcone tymże. Jedzie człowiek przez Wielkopolskę czy Pomorze, a tu... 95
            • Szanowny Panie Prezydencie 7 sie 2011, 12:00 opowiem panu pewną historię. niedawno przeprowadzałam kolejną rewolucję, tym razem w okolicach mojego ukochanego Nałęczowa. Bajeczna okolica. Wyjątkowa rzeźba terenu połączona z bliskością Wisły wyzwala tęsknotę za nieskażoną... 96
            • Fizyka Nova* 7 sie 2011, 12:00 PRZYZNAJĘ, NIGDY NIE BYŁEM DOBRY Z FIZYKI. Mogę się, owszem, zasłaniać stresem, bo mój nauczyciel nie budował – mówiąc najogólniej – sprzyjających warunków do przyswajania wiedzy. Rzut gąbką o odpowiedniej wilgotności,... 97
            • Warszawskie dzieci idziemy w buu 7 sie 2011, 12:00 WARSZAWIAKU WARSZAWIANKO Jeżeli nie wziąłeś udziału w wojnie polsko-bolszewickiej, powstaniu warszawskim, wojnie obronnej w 1939 r. czy chociażby w strajkach w 1980 r. etc., ale chciałbyś się odznaczyć podczas obchodów polskich rocznic,... 97
            • Pod prysznicem 7 sie 2011, 12:00 Nieodżałowany Zygmunt Kałużyński, zakała polskiego światka filmowego, pogromca nabzdyczonych reżyserów, wiecznie drapiący się po głowie krytyk, złośliwy prowokator i intelektualny muszkieter, cykl swoich felietonów zatytułował... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany