Towarzysz S.

Towarzysz S.

Czy Zbigniew Sobotka, wiceminister spraw wewnętrznych, był agentem Stasi?
Zbigniew Sobotka, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, tylko pozornie jest człowiekiem małomównym, od którego dziennikarzom bardzo trudno cokolwiek wydobyć. Znacznie rozmowniejszy bywa wtedy, kiedy akurat naprawdę powinien być powściągliwy w słowach. Ta skłonność Sobotki do dzielenia się informacjami z nieodpowiednimi osobami i instytucjami ma już dwudziestoletnią tradycję.
"Towarzysz S. [Zbigniew Sobotka] wypowiedział się o ustaleniach co do archiwów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Krótko przed zakończeniem rozmów okrągłego stołu zostało wydane osobiście przez generała Kiszczaka polecenie oczyszczenia archiwów, zwłaszcza z materiałów z lat 80. (tzn. częściowego zniszczenia lub zmiany miejsca magazynowania), aby w razie stosownych postanowień Sejmu nie mogły być znalezione jakiekolwiek materiały obciążające PZPR". Te słowa pochodzą z meldunku sporządzonego 2 października 1989 r. w Cottbus przez podpułkownika Augustina, kierownika Wydziału II Stasi. Meldunek ten został skatalogowany przez Zentrale Auswertungs- und Informationsgruppe (ZAIG) jako dokument nr 13217. Do zadań ZAIG, w której pracowały 422 osoby (kierował nią gen. Werner Irmler), należała m.in. ocena przydatności doniesień napływających z czternastu jednostek terenowych służb bezpieczeństwa byłej NRD. Tylko ważniejsze z nich trafiały w formie gotowych opracowań i raportów na biurka szefów Stasi i Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwa (MfS), a ci przekazywali je członkom ścisłego kierownictwa SED (partii wschodnioniemieckich komunistów).
Polska, w terminologii wschodnioniemieckich towarzyszy "niepewny element" bloku wschodniego, była jednym z głównych obszarów zainteresowań i penetracji MfS. Infiltracja dotyczyła wszelkich środowisk, nie wyłączając PZPR. W archiwach Urzędu ds. Akt MfS w Berlinie zgromadzonych jest wiele materiałów na ten temat. Jednym z nich jest dokument zatytułowany: "Poglądy członka Biura Politycznego KC PZPR i posła na Sejm Zbigniewa Sobotki o aktualnych kwestiach rozwoju sytuacji w Polsce".

Towarzysz Sobotka broni rewolucji
"Odnośnie stanowiska Biura Politycznego KC PZPR tow. S. podkreślił, że przedstawia ono jednolite gremium, z jednolitymi poglądami, a jego celem jest wyprofilowanie PZPR na prawdziwą partię walczącą. Prawdziwe problemy, według tow. S., występują w sekretariacie KC, co może uzewnętrznić się na następnym zjeździe partii wiosną 1990 roku tym, że dojdzie do wystąpień niektórych towarzyszy. Uważa się za możliwe, że założą oni partię socjaldemokratyczną i zgodnie z konstytucją PRL złożą wniosek o przyjęcie do Sejmu. Tow. Sobotka jest bardzo pozytywnie nastawiony wobec generała J. Jest przekonany, że generał J. jako prezydent PRL nie dopuści do żadnych ustępstw wobec Solidarności w kwestii władzy". Jak zapewnił ppłk Augustin w swym prawie trzystronicowym meldunku: "Towarzysz Sobotka oświadczył bardzo konkretnie, że PZPR nie da się zepchnąć do opozycji (...), nie poczyni żadnych ustępstw (...) i nie dopuści do wyprzedaży rewolucji".
Dokument zawiera ponadto charakterystykę rozmówcy: "Towarzysz Sobotka jest nadal I sekretarzem warszawskiej huty, mimo aktywności w Biurze Politycznym. Obstaje przy takim układzie także w następnym czasie. Ofertę Rakowskiego o pełnieniu tego urzędu w pełnym wymiarze odrzucił. Towarzysz Sobotka uważa, że sytuację w bazie może właściwie ocenić, tylko będąc jednocześnie sekretarzem partii tak znaczącego zakładu pracy". I dalej: "Towarzysz Sobotka przekazał, że zasadniczym nośnikiem działań Solidarności jest CIA, która jest mocno ukorzeniona w Solidarności. Znane są przypadki, że CIA próbuje zdobyć pozycje w bazie PZPR". Podpułkownik Augustin przekazał również zapewnienie rozmówcy, że ludzie wyszkoleni przez francuski wywiad i przemyceni do Polski są rozpoznani i od dawna znajdują się pod kontrolą polskiego MSW.

Kontakt z agentem
Meldunek ppłk. Augustina kończy się klauzulą: "Źródło informacji podlega bezwzględnej ochronie". Ten rzadko spotykany dopisek w dokumentach MfS został odczytany rzecznikowi rządu Niemiec ds. akt Stasi podczas programu "Wprost" i "Panoramy", zrealizowanego prawie dziesięć lat temu. Joachim Gauck, ówczesny szef urzędu ds. akt Stasi, odpowiedział wówczas: "Jeśli pod meldunkiem takim jak ten dopisano "źródło informacji podlega bezwzględnej ochronie", świadczy to, iż był to kontakt z agentem. Jest wiele innych doniesień, które pochodzą od zaprzyjaźnionych towarzyszy lub które otrzymano oficjalnie. I te nie musiały być opatrywane taką adnotacją. Jest to typowy dopisek informujący o nieoficjalnym współpracowniku. Znalazł się on pod doniesieniem po to, żeby nikomu nie wpadł do głowy pomysł, by z tymi informacjami wyjść na zewnątrz, poza aparat bezpieczeństwa. Jeśli te informacje były dalej opracowywane, jeśli były zestawiane dla Komitetu Centralnego, to nazwiska agentów nie pojawiały się, tylko mówiono o informacji od nieformalnego współpracownika lub agenta. Ten dokument pokazuje, że z tą osobą kontaktowano się tak jak z agentami".
Okładka tygodnika WPROST: 29/2003
Więcej możesz przeczytać w 29/2003 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2003 (1077)


ZKDP - Nakład kontrolowany