OFEnsywa złodziejskich polityków

OFEnsywa złodziejskich polityków

Państwo ukradło dwóm milionom przyszłych emerytów 9,5 mld złotych!
Monika Kocoń z Chełma otrzymuje z Otwartego Funduszu Emerytalnego Sampo (dawniej Norwich Union) wyciągi, z których wynika, że w ostatnich dwóch latach na jej konto w funduszu nic nie wpłynęło, choć cały czas pracuje i płaci składki emerytalne. - Mój mąż po przejęciu Norwich Union przez Sampo w ogóle zniknął z rejestru tego funduszu - mówi. Do współautora tego tekstu [Krzysztofa Trębskiego - red.] przyznają się jednocześnie dwa fundusze: OFE Bankowy i Commercial Union - w jednym ma na koncie tylko część należnych pieniędzy, w drugim zero. W próżni znaleźli się właściciele i pracownicy dawnych spółek cywilnych, bo nie przewidziano, że w chwili wprowadzenia reformy emerytalnej będą jeszcze istniały. ZUS nie wiedział, jak właściciele powinni je rejestrować, czego efektem jest dziś podwójna dokumentacja i brak pieniędzy na podwójnych rachunkach. - Złożyłem wniosek o przeksięgowanie wpłat na właściwe konto, ale od urzędników ZUS usłyszałem, że nie mogą tego zrobić i nie wiedzą, kiedy będą mogli - mówi Rafał Przedmojski z Warszawy, były właściciel firmy konsultingowej, którą prowadził w formie spółki cywilnej (w 2000 r. na jego konto w OFE wpłynęła jedna miesięczna składka).

ZUS, czyli bezkarny listonosz oszust
Wielu Polaków, zwłaszcza młodych, stwierdza z przerażeniem, że na ich rachunkach w prywatnych funduszach brakuje części należnych im pieniędzy albo wcale ich nie ma. - Takich osób może być we wszystkich funduszach emerytalnych 2-2,5 mln - wylicza Henryk Chmielak, prezes PTE Ergo Hestia. Sensowne skądinąd założenia reformy systemu emerytalnego z 1999 r. wniwecz obraca katastrofalna realizacja przedsięwzięcia. Nasze państwo jedną ręką płaci miliardy na utrzymanie nierentownych kopalń, hut, niewydolnej biurokracji (fundując - jak to określał noblista Milton Friedman - "darmowe obiady"). Wydaje więcej, niż zarabia, więc nie stać go, by choćby zasilać co roku ZUS odpowiednimi kwotami na wypłaty bieżących emerytur w tzw. starym systemie, czyli "ze wspólnego worka". Dlatego drugą ręką, czyli za pośrednictwem ZUS, państwo wydaje na ten cel składki członków tzw. nowego systemu, które miały być odkładane na ich przyszłe emerytury i inwestowane z zyskiem.
Po czterech latach od reformy ZUS zalega ubezpieczonym z tytułu składek nie przekazanych w terminie do OFE 6,9 mld zł, a z odsetkami ponad 9,5 mld zł! I nie jest ich w stanie spłacić. - ZUS jest swego rodzaju listonoszem, który ma tylko przekazać pieniądze od nadawcy do odbiorcy. Gdy listonosz sam wyda powierzone mu złotówki, ściga go prokurator. Tymczasem ZUS zostanie oddłużony - zauważa Konrad Konarski, partner w kancelarii prawniczej Baker & McKenzie. Rząd wymyślił bowiem, że długi ZUS przejmie skarb państwa i spłaci je obligacjami. Tyle że skarb państwa to w ogromnej mierze pieniądze podatników, czyli również poszkodowanych dziś przyszłych emerytów! - Żałuję, że zapisałam się do funduszu emerytalnego - mówi Zyta Gilowska, ekonomistka i posłanka PO, która w chwili wprowadzania reformy należała do grupy osób mogących dobrowolnie wybrać udział w II filarze, czyli prywatnych funduszach. Kiedy w 2009 r. ruszą pierwsze wypłaty dwuskładnikowych emerytur, ponad dwa miliony spośród 9-10 mln obecnych członków OFE przekona się, że państwo wystrychnęło ich na dudka.

Nabici w OFErtę obligacji
- To równoznaczne ze złamaniem art. 2 konstytucji, który stwierdza, że RP jest państwem prawa, oraz art. 21 chroniącym prawo własności - tak Robert Smoktunowicz, senator i wspólnik w kancelarii prawniczej Smoktunowicz & Falandysz, ocenia pomysł przejęcia przez skarb państwa zobowiązań ZUS wobec funduszy emerytalnych i formę ich spłaty. Według przedstawionego 8 lipca rządowego projektu ustawy (Sejm ma głosować nad nim w przyszłym tygodniu), narosły od kwietnia 1999 r. do końca 2002 r. dług ZUS z tytułu nieterminowego przekazywania składek ubezpieczonych do OFE państwo spłaci funduszom w postaci obligacji. Pierwsze papiery dłużne powinny trafić do nich w listopadzie, a cała emisja zakończy się w 2006 r.
Od czterech lat sami lub za pośrednictwem pracodawców odprowadzamy co miesiąc na poczet przyszłej emerytury łącznie 19,52 proc. zarobków brutto. Idą one do państwowego ZUS (tzw. I filaru), który zostawia u siebie 12,22 proc. naszej pensji, a resztę (7,3 proc.) powinien przekazać do prywatnych OFE (tzw. II filaru). Na ogół jednak nie przesyła tej sumy w całości, a czasem nawet wcale. Od października 2003 r., gdy wspomniana ustawa ma wejść w życie, bez naszej zgody i jakiegokolwiek udziału zaległe składki zaczną wreszcie płynąć do OFE, ale nie w postaci naszej gotówki, tylko... państwowych obligacji. Jak za naszymi plecami dokonano tak cudownej przemiany? ZUS jest pewien, że politycy znów wyciągną za niego kasztany z ognia (wcześniej umorzono mu 8,14 mld zł pożyczonych z budżetu), bo już 16 kwietnia przestał spłacać odsetki za nie przelane na konta klientów OFE składki. My możemy się modlić, by ów prawny bubel uchylił Trybunał Konstytucyjny. Jeśli tego nie uczyni, skutki wspomnianych wyżej manipulacji finansowych odczujemy na stare lata.
Dług ZUS zostanie przeliczony na obligacje o nominale 1000 zł, które fundusze dostaną formalnie po 995 zł (z tzw. dyskontem). - Rząd zbyt wysoko wycenił wartość tych obligacji. Chcąc je spieniężyć, czyli sprzedać na rynku wtórnym, uzyskamy za nie mniej pieniędzy, niż gdyby dług zwrócono nam w gotówce. Nawet uwzględniając dyskonto - twierdzi Dawid Sukacz, członek zarządu największego na rynku PTE Commercial Union. - Pojawienie się takiej liczby obligacji w naszym portfelu spowoduje konieczność dostosowania polityki inwestycyjnej do nowej sytuacji - wskazuje Adam Chełchowski zarządzający inwestycjami w OFE Credit Suisse Life & Pensions. Kto zapłaci odszkodowanie, jeśli fundusz nie osiągnie z tego powodu wymaganej przepisami minimalnej stopy zwrotu?
OFE zgadzają się na projekt ustawy, bo wolą dostać mniej niż nic. My, ubezpieczeni, nie możemy nawet wybrać mniejszego zła. Jeśli "rynkowa cena" obligacji okaże się niższa niż rzeczywista wartość długu ZUS wraz z odsetkami - a wszystko na to wskazuje - na operacji straci ponad 2 mln klientów II filaru, którym brakuje składek na kontach w OFE. Ich kapitał już od kilku lat nie jest inwestowany i pomnażany, a teraz państwo ograbi ich po raz drugi! To jednak nie jest pierwszy przekręt na naszych emeryturach.

ZUS-łona dymna
Państwo zaczęło rozkradać nasze przyszłe emerytury już cztery lata temu, tuż po starcie reformy. - Uruchomiony w 1999 r. system komputerowy rozliczał składki prawidłowo tylko wówczas, gdy otrzymane od płatników dokumenty nie zawierały błędów. Dwa lata trwało usprawnianie go, byśmy mogli rozliczać też korekty błędnych deklaracji - tłumaczy Dariusz Dagiel, dyrektor Departamentu Rejestrów Centralnych ZUS. Wbrew temu, co chciałoby nam wmówić kierownictwo ZUS, nieprawdą jest jednak, że składki ubezpieczonych wyparowały w pierwszych latach reformy wyłącznie z winy niewydolnego systemu informatycznego, który nie potrafił zindentyfikować płatników!
Problemy z uruchomieniem elektronicznej ewidencji ZUS i dwa ostatnie rządy wykorzystały jako zasłonę dymną. Kiedy w 2000 r. OFE Orzeł (dziś Ergo Hestia) postanowił sprawdzić, czy pracownicy jego działu marketingu otrzymują należne pieniądze na konta w II filarze, okazało się, że wszystkich składek doliczyła się tylko połowa osób. Przy współpracy z ZUS sprawdzono dane ubezpieczonych i okazało się, że wszystkie przesyłane do niego dokumenty były prawidłowo wypełnione. Zakład mógł więc przekazywać OFE pieniądze, ale tego nie robił. Bo już zdążył je wydać niezgodnie z przeznaczeniem!
Od 1999 r. ZUS z części naszych składek do funduszy emerytalnych wypłaca bieżące świadczenia (w tzw. starym systemie), bo budżet co roku przekazuje mu zbyt małą dotację (w 2002 r. 23,5 mld zł). Zamiast trafiać na nasze indywidualne konta w ZUS i rachunki w wybranych funduszach, pieniądze przeznaczone dla II filaru lądują więc kieszeniach emerytów. ZUS twierdzi, że na bieżąco przekazuje do OFE około 90 proc. składek, choć komputerowy system nie jest jeszcze w pełni sprawny. Tymczasem na przykład w styczniu 2002 r. ZUS przelał na rachunki w funduszach miliard złotych, a w styczniu 2003 r. 739 mln zł; w lutym przed rokiem 556 mln zł, w lutym tego roku 480 mln zł itd. Gdyby przelewano do OFE prawie wszystkie należne pieniądze, wielkość transferów byłaby zbliżona w tych samych miesiącach. Dalej zatem oszukuje się wielu z nas. Według NIK, Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (ZUS tylko formalnie zarządza jego pieniędzmi) na początku i w końcu 2002 r. dysponował na swoich kontach pieniędzmi na pokrycie ledwie 10 proc. koniecznych wypłat emerytur i rent w jednym dniu (a wypłaca świadczenia trzy razy w miesiącu!). Resztę spłaca ze składek od ubezpieczonych w "zreformowanym" I i II filarze natychmiast po ich otrzymaniu. "Stwarza to ciągłe zagrożenie płynności finansowej FUS"
- stwierdzili w raporcie z czerwca 2003 r. kontrolerzy izby.

Rozbój w biały dzień
Od czterech lat państwo sztucznie podtrzymuje ZUS przy życiu, w coraz bardziej bezczelny sposób okradając ubezpieczonych. Do końca 2002 r. za nie przekazane do II filaru w terminie składki zakład płacił w kolejnych latach od kilkudziesięciu do kilkunastu procent odsetek ustawowych (aktualnie wynoszą one 13 proc. rocznie). Kiedy stało się jasne, że ZUS tego ciężaru nie udźwignie, odsetki powiązano z rentownością 52-tygodniowych bonów skarbowych. Od 1 stycznia 2003 r. ZUS płaci nam więc za nieterminowe przelewy dwukrotnie niższe kary (w pierwszym kwartale tego roku odsetki wynosiły 5,95 proc., dziś 5,85 proc.)! - Toż to rozbój w biały dzień. Jaką ZUS ma motywację do spłacania długów? - oburza się Smoktunowicz. Znów sięgnięto do naszych kieszeni.
Włos jeży się na głowie na wieść o coraz to nowych pomysłach polityków, chcących majstrować przy systemie emerytalnym. Podczas II kongresu SLD minister gospodarki, pracy i polityki społecznej Jerzy Hausner zapowiadał szybkie opracowanie przez rząd programu budowy autostrad na 2004 r., na który pieniądze miałyby dać przede wszystkim OFE. "To jest zasadnicze źródło finansowania i rozwoju infrastruktury w Polsce" - stwierdził wicepremier. Fundusze miałyby dobrowolnie inwestować w budowę autostrad, bo rząd zagwarantuje nadzwyczajną atrakcyjność takiej lokaty kapitału. - Obligacjom skarbu państwa wyemitowanym w celu zebrania funduszy na autostrady trudno byłoby przebić inne dostępne na rynku inwestycje, na przykład zyskowność akcji. Indeks warszawskiej giełdy WIG wzrósł o 20 proc. w ostatnich trzech miesiącach - zauważa Paweł Wojciechowski, prezes PTE Allianz. Kto da nam jednak gwarancję, że nie znajdzie się szaleniec, który będzie chciał OFE zmusić do takich inwestycji?
Wiesław Kaczmarek, poseł SLD i były minister skarbu, jako polityk opozycji za rządu Jerzego Buzka proponował, by tymi pieniędzmi zasypać dziurę
budżetową (nazwał to "czasowym wstrzymaniem wpłat do OFE"). W Sejmie leży projekt nowelizacji autorstwa PiS, który pozbawiłby całkowicie OFE możliwości inwestowania naszych składek za granicą (dziś i tak mogą przeznaczyć na to tylko 5 proc. pieniędzy), bo "powinny inwestować w polskie firmy". O pogardzie państwa dla prawa własności niech świadczy to, że - jak dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Finansów - komisja złożona z przedstawicieli tego resortu i MGPiPS, a także Ministerstwa Skarbu negocjuje z Eurostatem, biurem statystycznym UE, by Polska mogła pieniądze ubezpieczonych przekazywane do OFE traktować jako "środki publiczne". W ten sposób transfery i zaległości wobec II filaru nie powiększałyby w statystykach naszego długu publicznego...

ZUS pod sąd!
Co mają robić zdesperowani i zagubieni ubezpieczeni? Hucpa z zamianą długu wobec ubezpieczonych na obligacje to najlepszy dowód, że składanym przez państwo obietnicom nie można dawać wiary. Jeśli ZUS nie reaguje na nasze reklamacje, pieniądze najlepiej odzyskać przed sądem! Jak ustalił "Wprost", pierwszy tego typu wyrok w Polsce zapadł pół roku temu. Jedyną osobą, która do tej pory pozwała ZUS w sprawie składek na II filar, okazał się klient AIG OFE (pragnie zachować anonimowość). Zażądał przed sądem cywilnym przelania na jego konto w funduszu emerytalnym wszystkich składek za wskazany okres wraz z odsetkami. Wygrał. Wyposażony w tytuł egzekucyjny komornik zajął konta ZUS, ściągnął należne pieniądze i przelał je na rachunek w odpowiednim funduszu.
Najpierw trzeba policzyć, ile pieniędzy powinniśmy do tej pory zgromadzić w II filarze, by ustalić, ile ZUS jest nam winien. Pozew musimy wnieść na własną rękę (wzór pozwu drukujemy powyżej), bo OFE nie garną się do sądowej walki o nasze pieniądze. - W pierwszej kolejności trzeba się powołać na art. 22 ust. 3 i art. 47 ust. 9 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, które ustalają obowiązek przekazywania przez ZUS określonej części składek do funduszy emerytalnych oraz dają na dokonanie tej operacji 15 dni, licząc od chwili wpływu składek - wyjaśnia Patryk Laskorzyński, z kancelarii Hogan & Hartson. Warto też wskazać przepisy regulujące wysokość odsetek, które w wypadku przekraczania tego terminu powinien nam płacić ZUS.
Wywalczenie w sądzie dodatkowego odszkodowania za straty, na jakie naraził emerytów in spe ZUS, byłoby już trudniejszym zadaniem. Musielibyśmy wykazać, że gdyby od początku wszystkie należne pieniądze znajdowały się w otwartym funduszu i były inwestowane, nasza przyszła emerytura byłaby wyższa. Nie jest to jednak niemożliwe. Od maja 2001 r. do czerwca 2003 r. średnia stopa karnych odsetek za przetrzymywane przez ZUS składki wyniosła 18,6 proc. rocznie. Najlepsze OFE w tym czasie osiągnęły stopę zwrotu rzędu 20-21 proc. rocznie. - Wówczas można by się domagać odszkodowania na podstawie art. 415 kodeksu cywilnego, który na winnego powstania szkody nakłada obowiązek naprawienia - wskazuje Arkadiusz Michaliszyn, doradca podatkowy z kancelarii CMS Cameron McKenna. Prawnicy mają tylko wątpliwości, czy po wejściu w życie ustawy o przejęciu długu ZUS przez skarb państwa, sądy nie będą odrzucały takich pozwów jako bezzasadnych, argumentując, iż problem zaległości już "rozwiązano". Ubezpieczonym pozostaje nadzieja, że ustawa nie przejdzie w parlamencie albo padnie w trybunale. Może państwowych naciągaczy otrzeźwiłaby nieco sama lawina pozwów?



Załączamy także wzór pozwu o nakazanie przekazania przez ZUS składek OFE.
JAK PRZEŻYĆ W DŻUNGLI
czyli odpowiadamy na pytania najczęściej zadawane przez klientów OFE
Dlaczego brakuje składek na moim rachunku w OFE?
  • Składki nie są odprowadzane, ponieważ nie pracujesz.
  • Pracodawca nie przekazuje składek do ZUS.
  • Osiągnąłeś już limit składki na ubezpieczenie społeczne, który w tym roku wynosi 65 850 zł. Maksymalna składka, jaka może być przekazana do OFE, wynosi 4807,05 zł.
  • ZUS ma problemy z poprawną identyfikacją twoich składek, ponieważ twoje dane (imię, nazwisko, numer dowodu, PESEL lub NIP) zgłoszone przez pracodawcę i OFE się różnią.


Co robić, gdy brakuje składek na rachunku?
  • Sprawdź, czy pracodawca przesłał twoje składki do ZUS wraz z poprawnie wypełnionymi deklaracjami.
  • Upewnij się, czy twoje dane identyfikacyjne zgłoszone przez ZUS i OFE są poprawne.
  • Wyślij do inspektoratu ZUS, do którego odprowadza składki twój pracodawca, żądanie uzupełnienia twojego rachunku w OFE. Do pisma dołącz dowody przekazania składek przez pracodawcę.


Czy muszę powiadamiać OFE o zmianie moich danych?
  • Tak, w wypadku zmiany nazwiska, adresu do korespondencji oraz stanu cywilnego i małżeńskich stosunków majątkowych (do zawiadomienia o zmianie stanu cywilnego dołącz kopię skróconego aktu małżeństwa lub wyroku sądu orzekającego rozwód).
Okładka tygodnika WPROST: 29/2003
Więcej możesz przeczytać w 29/2003 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • azymut21@wp.pl IP
    Nie wiem czy ktokolwiek jeszcze w tym krau jmoze mieć wątpliwości, ze Polska to kraj żłodziei chronionych polskim prawem,za granicą zaś jest uznawanyajako kraj kradnących miejsca pracy Europejczykom,
    , że to kraj żebraków co do tego nie ma nikt w Europie żadnych wątpliwości. Polacy muszą kraść żeby przeżyć, nie istnieje jakakolwiek etyka wymiaru sprawiedliwosci w Polsce , i dlatego złodziej, bandyta, zbroniarz w tym kraju smieje się w twarz swojej ofierze.
    Nic więc dziwnego że wystarczy na zachodzie Europy pokazać się jako Polak, i zaraz powoduje to wstrzemięzliwość i ostrozność.
    Polskie instytucje odpowiedzialne za wizerunek tego kraju ,nich zrozumieją że wszystkie te opinie o Polsce są niestety prawdziwe.
    W Polsce prawo to kupiecki stradan,na którym się handluje polską sprawiedliwością, wie o tym cała Europa i Świat.Nic zatem dziwnego że z uprzejmą powściągliwością na zachodzie Europy nie mowi się o tym co się dzieje w Polsce tak jak by nalezalo.
    Poltycy swoją drogą plugawią wizerunek Polski, jednak jest to zaledwie odwracanie uwagi od skandalicznego i bezkarnego funkcjonowania polskich instytucji panstwowych utrzymywanych z naszych podatków.Np sądy . policja, prokutatura. i tzw polskie prawo, które jest inne dla obywatela , inne dla tego z kasą, i chroni złodzieja. Wiem coś o tym i jakiekolwiek uproszczenia są bezwartościowe w tej sytuacji. Od osmiu lat komornik nie może od pracodawców - zlodziei wyegzekwować zasadzinych prawomocnymi wyrokami sądu pracy kwot, bo twierdzi że nic nie mają. Tymczasem jeden posiada nieruchomości i autohandel,czego posiadam dowody, iświetnie żyje pod osłoną polskiego prawa.Ja mam wyrokim polskiego sądu wrte tyle co nic.
    tak funkcjonuje polski wymiar sprawiedliwości, nic dodac nic ujac.
    Zatem opinia o Polsce nie tylko za granica jest w pelni uzasadniona.

    Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2003 (1077)


    ZKDP - Nakład kontrolowany