Twarz bez twarzy

Twarz bez twarzy

Coraz więcej osób uzależnia się od botoxu jak od pornografii i hazardu
Opadające powieki, uniesione brwi i twarz bez wyrazu – tak można wyglądać po zastrzyku z botoksu. Do niedawna uważano, że za pomocą tej substancji nawet podczas przerwy na lunch bez obaw można ująć sobie lat. Była o tym przekonana m.in. Anjelica Huston. Aktorka podczas zabiegu skręcała się z bólu, nie mogła złapać tchu, a przez następne cztery dni męczył ją ból głowy. Huston nadal cierpi, bo nie jest zadowolona z wyglądu swej twarzy sprawiającej wrażenie „zamrożonej". Zawiedziona jest też aktorka Courtney Cox, która narzeka na nienaturalną mimikę. Choć po zastrzykach z botoksu wygląda młodziej, nie może unieść brwi, by wyrazić zdziwienie, ani zmarszczyć czoła w gniewie.Jad na zeza
Botoks, dysport i mioblok to nazwy preparatów zawierających rozcieńczoną botulinę (jad kiełbasiany). Ta toksyna jest wytwarzana przez bakterię Clostridium botulinum, uznaną przez autorów „Księgi rekordów Guinnessa" za najbardziej śmiercionośny organizm na ziemi. Produkowana przez nią trucizna działa tak silnie, że teoretycznie wystarczy rozpylić 450 g tej substancji, by zgładzić ludzkość. Jako broń botulina była produkowana podczas II wojny światowej, kilka razy użyto jej w atakach terrorystycznych.
Dzięki właściwościom zwiotczającym mięśnie jad kiełbasiany stał się lekiem dla milionów pacjentów cierpiących na schorzenia przebiegające z nadmierną kurczliwością mięśni. Pierwsze doświadczenia z zastosowaniem botuliny w celach klinicznych prowadził w latach 70. XX wieku okulista Alan Scott. Udowodnił, że wstrzyknięcie tej substancji do gałki ocznej leczy zeza. Dziś botulinę stosuje się także do zwalczania kurczu twarzy, powiek, kręczu szyi, stanów skurczowych krtani, tików oraz spastyczności u dzieci z porażeniem mózgowym lub u pacjentów po udarze.
W 1987 r. jeden z neurologicznych pacjentów leczonych botuliną zauważył, że skutkiem ubocznym leku było wygładzenie zmarszczek na czole. Tak rozpoczęła się kariera jadu kiełbasianego w medycynie estetycznej. Gdy w 2002 r. amerykańska agencja FDA dopuszczająca leki do obrotu zezwoliła na stosowanie botoksu do likwidacji zmarszczek na czole, sprzedaż tego preparatu zaczęła piorunująco rosnąć. Dziś ponad 70 proc. zastrzyków z botuliny jest podawanych w celach kosmetycznych.
Według American Society of Plastic Surgeons, w 2007 r. w USA przeprowadzono 4 mln zabiegów wstrzyknięcia botoksu, czyli o 500 proc. więcej niż w 2000 r. W Wielkiej Brytanii na „ostrzykiwania" zgłasza się 100 tys. osób rocznie. – Wykonujemy setki tysięcy zabiegów z użyciem botoksu – mówi dr Andrzej Ignaciuk, szef Sekcji Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego.
Do korzystania z botoksu przyznają się prezenterka Anna Popek i stylista Tomasz Jacyków. Zabiegowi poddało się też aktorskie małżeństwo Tori Spelling i Dean McDermott, aktorka Vanessa Williams oraz modelka Cindy Crawford, która botoksową kurację rozpoczęła, gdy miała 29 lat.

Gotowe na wszystko
Jad kiełbasiany poraża nerwy. Zatrzymuje uwalnianie acetylocholiny transmitującej sygnały nerwowe. Przerywa połączenie między nerwem a unerwianym mięśniem. To rozluźnia mięśnie w miejscu wstrzyknięcia preparatu. Efekt działania leku, czyli stopniowe wygładzenie zmarszczek, zaczyna być widoczny po dwóch dniach od zabiegu. Ostateczny rezultat uzyskuje się po 1-2 tygodniach. Po jakimś czasie zakończenia nerwowe zaczynają się jednak odtwarzać. To, jak szybko zostaną odbudowane, zależy od predyspozycji pacjenta. Zazwyczaj trwa to 3-6 miesięcy.
Niektóre osoby tak się przyzwyczajają do „ostrzykiwań", że nie potrafią wytrwać bez nich kilku miesięcy. Do uzależnienia od botoksu przyznała się aktorka Teri Hatcher, która w serialu „Gotowe na wszystko" gra atrakcyjną 45-latkę. Gwiazda postanowiła jednak zerwać z botoksem. Niedawno ogłosiła, że nie poddawała się zabiegowi już od ponad roku.
Według badań opublikowanych przez „Aesthetic Plastic Surgery", dla czterech na dziesięciu pacjentów przyjmujących zastrzyki z botoksu zabieg stał się czynnością przymusową. – Są pacjenci, którzy zdecydowanie przesadzają z częstością zastrzyków. Gdy widać, że tracą poczucie rzeczywistości, trzeba im odmówić wykonania następnego zabiegu – mówi dr Artur Broma, chirurg z warszawskiej kliniki Model Med.

Ryzyko powikłań
Uzależnienie psychiczne nie zostało wymienione przez producenta wśród możliwych działań niepożądanych leku. Wymienia się za to zaczerwienienie lub zasinienie w miejscu wkłucia, nadmierne rozluźnienie mięśni twarzy, czasowe opadanie powieki, nudności, bóle głowy i ospałość. W 2008 r. Public Citizen, amerykańska organizacja broniąca praw konsumentów, ogłosiła wyniki analizy danych otrzymanych od FDA, dotyczących stosowania botoksu w latach 1997-2006. Okazało się, że u 180 pacjentów wystąpiły komplikacje zagrażające życiu, 16 osób zmarło (w tym jedna osoba, która stosowała botoks w celach kosmetycznych), a 87 było hospitalizowanych. W sumie odnotowano 658 przypadków niepożądanych działań toksyny botulinowej. Ponieważ zgłoszenia skutków ubocznych były dobrowolne, a dane pochodziły od producenta preparatu firmy Allergan, oszacowano, że w rzeczywistości działań niepożądanych związanych z terapią botuliną jest dziesięć razy więcej.
Dr Andrzej Ignaciuk twierdzi, że te doniesienia nie mają medycznego potwierdzenia. Toksynę botulinową stosuje się od ponad 20 lat i gdyby miała szkodliwe działanie, już dawno zostałaby wycofana. Ryzyko komplikacji wzrasta przy zastosowaniu botuliny niezgodnie z rejestracją preparatu, która dotyczy wyłącznie gładzizny czoła i obszaru u nasady nosa. Groźne jest stosowanie nielicencjonowanych preparatów toksyny botulinowej. W 2006 r. w „The Journal of the American Medical Association" opisano cztery przypadki botulinizmu zakończone zgonem, które wystąpiły po podaniu wyższych niż dopuszczone stężeń jadu kiełbasianego. Zaaplikowane preparaty były przeznaczone do testów laboratoryjnych.
Dawka terapeutyczna botuliny stosowana w preparatach dopuszczonych do stosowania u ludzi jest znacznie mniejsza niż dawka toksyczna. W kwietniu 2008 r. w „The Journal of Neuroscience" opublikowano jednak wyniki badań, które wskazują, że wstrzyknięta nawet w minimalnych dawkach toksyna botulinowa może się przemieszczać od miejsca podania do rdzenia kręgowego i mózgu. Eksperyment polegający na zaaplikowaniu botuliny szczurom do mięśni poruszających wąsami przeprowadzili naukowcy z Istituto di Neuroscienze w Pizie. Byli zaskoczeni, gdy wykryli działanie toksyny w obszarze mózgu zwanym hipokampem. – Wyniki badań na gryzoniach trudno odnosić do ludzi i nie mogą podważyć bardzo korzystnego profilu bezpieczeństwa toksyny botulinowej – uspokaja dr Ignaciuk.

Kliniki z certyfikatem
Dr Ignaciuk przyznaje, że toksyna botulinowa jest lekiem i jak każdy lek ma działania niepożądane. Istnieje ryzyko złego doboru dawki lub przeoczenia występujących u danego pacjenta przeciwwskazań. Dlatego zabiegi z użyciem botuliny powinny być wykonywane jedynie przez przeszkolonych lekarzy. Dr Broma dodaje, że oprócz wykształcenia bardzo ważna jest sprawność manualna pozwalająca dokonać precyzyjnego wkłucia. Teoretycznie istnieje też możliwość wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego, a zatem podczas podawania botoksu należy zapewnić dostęp do niezbędnego w takich sytuacjach sprzętu medycznego.
Ministerstwa zdrowia w Wielkiej Brytanii i Niemczech wprowadziły system przyznawania certyfikatów klinikom, które chcą stosować jad kiełbasiany. We Francji iniekcje botoksu mogą przeprowadzać wyłącznie lekarze z dyplomem chirurga.
W Polsce zwiększenia bezpieczeństwa pacjentów przez wprowadzenie certyfikacji gabinetów domaga się Sekcja Medycyny Estetycznej Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. W razie przedawkowania botuliny objawy nie są widoczne zaraz po podaniu. Osłabienie i niedowład mięśni, trudności w mowie, przełykaniu lub oddychaniu mogą się pojawić dopiero po kilku dniach od zabiegu. I mogą być sygnałem zagrożenia życia.

Okładka tygodnika WPROST: 46/2008
Więcej możesz przeczytać w 46/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Sonia IP
    Sama przeszłam przez horror po zastosowaniu botoxu (po 8 latach co 9 miesięcznego ostrzykiwania twarzy). Prawdą jest, że ostrzykiwania powinny być przeprowadzane tylko przez lekarzy chirurgów, znających doskonale tajniki mięśni, ale ostrzyknięcia i tak są obarczone wysokim ryzykiem tym bardziej, że przeciętny lekarz nie powie Wam o prawdziwych, realnych zagrożeniach toksyny m.in. że nawet dawki minimalne mogą wywołać zagrażające życiu objawy, tym bardziej trudne do powiązania z samym zabiegiem ostrzyknięcia, bo występujące od kilku do nawet kilku tygodni po zabiegu... Moja przygoda zakończyła się porażeniem nerwów obwodowych...

    Czytaj także