Polska Partia Myśliwych

Polska Partia Myśliwych

Poluje cała lewica, PSL poluje wręcz namiętnie, z PO – m.in. Radosław Sikorski i Elżbieta Radziszewska. Wygląda na to, że strzelanie do zwierząt to jedna z ulubionych rozrywek naszych polityków.
Wycofaj, k…, tę poprawkę" – usłyszał kilka lat temu poseł PiS Marek Suski od kolegi z SLD Andrzeja Brachmańskiego, członka Polskiego Związku Łowieckiego, gdy chciał wprowadzić zakaz picia alkoholu na polowaniach. Poprawka została odrzucona, a myśliwi do dziś piją. I to mimo że wewnętrzne prawo PZŁ im tego zabrania.Pod koniec lutego ofiarą myśliwskiego lobby w Sejmie padła szefowa Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt Joanna Mucha. Przygotowany przez jej zespół projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt został odrzucony już na posiedzeniu prezydium klubu PO. – Lobby myśliwych przekonało prezydium. Oni protestują przeciwko jakimkolwiek zmianom – żali się posłanka Mucha. Nazwisk nie chce wymieniać, aby nie rozwścieczyć i tak już agresywnych sejmowych myśliwych, ale nie ukrywa obaw, że przeprowadzenie nowelizacji przez Sejm nie będzie łatwe. A przecież – zwraca uwagę – nie ma tam żadnych kontrowersyjnych zapisów: przewiduje się zwiększenie kar za znęcanie się nad zwierzętami z roku do dwóch lat ograniczenia wolności i wprowadza zakaz trzymania ich na uwięzi dłużej niż 12 godzin.

Myśliwych rozwścieczył jednak zapis ograniczający ich kompetencje. W obecnie obowiązującej ustawie jest zapis pozwalający im na odstrzał zwierząt domowych na terenach łownych. W praktyce mogą więc zastrzelić każdego psa i kota, który w odległości 200 m od zabudowań mieszkalnych chodzi bez smyczy i zachowuje się jak zdziczały, np. stroni od człowieka, węszy. – To otwarta na oścież furtka do nadinterpretacji. Przecież gdyby się uprzeć, każdy pies może wyglądać jak dziki. Podczas weekendowych spacerów od kuli giną dziesiątki domowych psów często odstrzelonych na oczach właścicieli – mówi poseł Marek Suski, który jest członkiem Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt.

– Jestem przekonana, że te rzekome pomyłki to nie przypadek, ale świadome działanie. Do psa zawsze można wymierzyć z broni. To łatwy i pewny cel – wtóruje mu posłanka Mucha. Dlatego nowelizacja zakłada, że zamiast zabijać, myśliwy, który zauważy błąkającego się psa, musi powiadomić o tym władze lokalne i najbliższe schronisko. Sam może zwierzę odłowić lub uśpić za pomocą pneumatycznej strzelby, jakiej używają służby weterynaryjne i pracownicy ogrodów zoologicznych.

– Dla myśliwych strzał to rozwiązanie każdego problemu. My przecież nie chcemy odebrać im broni, jedynie zmienić sposób rozwiązania problemu zdziczałych zwierząt – przekonuje Joanna Mucha.

Hojność myśliwych

Marek Matysek z Polskiego Związku Łowieckiego upiera się jednak, że istniejąca ustawa to jedyny sposób, aby zapanować nad zdziczałymi psami. – W Polsce jest ich około 200 tys. Oprócz tego 800 tys. żyje na wsiach. Rolnicy zakładają, że pies musi się sam wyżywić, więc puszczają go na nocne łowy. Jeżeli nie będziemy nic robić, ani się obejrzymy, jak z lasów zniknie wszelka zwierzyna łowna.

PZŁ czuje się pewnie, bo wie, że może liczyć na wsparcie parlamentarzystów. W końcu zorganizował dla nich setki polowań, rozdał dziesiątki trofeów: okazałych poroży jeleni, miękkich skór dzika. – Myśliwi wręcz polują na posłów – mówi poseł Suski i wspomina liczne zaproszenia na organizowane przez PZŁ imprezy przy stołach suto zastawionych wytwornymi daniami z dziczyzny i pełnych kielichach ziołowych nalewek. – Właśnie dlatego tak trudno jest zmienić prawo łowieckie – dodaje.

– Gmach Sejmu stoi w kałuży krwi upolowanych lisów i jeleni. Co siódmy poseł jest myśliwym, podczas gdy w społeczeństwie jeden myśliwy przypada na 400 obywateli – oblicza Tomasz Matkowski, autor książki „Polowaneczko", krwawego reportażu z polowań, w których autor uczestniczył jako tłumacz dla zagranicznych myśliwych. – Poluje cała lewica, PSL poluje wręcz namiętnie, PiS, Ministerstwo Środowiska z ministrem na czele. Wszyscy to rycerze świętego Huberta.

Znana jest przyjaźń po flincie Janusza Palikota i prezydenta Komorowskiego, którzy poznali się podczas sylwestra w leśniczówce w Lasach Janowskich (potem spędzili razem pięć kolejnych sylwestrów), a w Rosji polowali razem na głuszce. Las pojednał byłego ministra skarbu w rządzie SLD Wiesława Kaczmarka z Bogdanem Pękiem, posłem do Parlamentu Europejskiego, którzy znani byli z tego, że się niezbyt lubią. Stanisław Żelichowski, były minister środowiska, nie ukrywał, że polowanie wiele razy pomogło w negocjacjach z zagranicznymi ministrami, a Józef Oleksy chwali się, że słowacki polityk Vladimír Mečiar już dawno obiecał mu wyprawę na niedźwiedzia.

Na liście 110 tys. członków zrzeszonych w Polskim Związku Łowieckim blisko 100 nazwisk należy do posłów i senatorów. Waldemar Pawlak, Wojciech Olejniczak, Włodzimierz Cimoszewicz, Stanisław Gawłowski, Jan Szyszko, Radosław Sikorski, Elżbieta Radziszewska, były poseł PE Dariusz Rosati – to tylko niektóre z nich.

Politycy otwarcie przyznają się do myśliwskiej pasji, choć zdaniem przeciwników polowań nie powinni. – Jest wspólny mianownik w psychice myśliwych i polityków. Do władzy i do broni pchają się ludzie agresywni, pozbawieni skrupułów. Tu żądza władzy przekłada się na moc decydowania o życiu lub śmierci zwierzęcia – tłumaczy Matkowski. – W Sejmie systematycznie odrzucane są niewygodne dla myśliwych pomysły – przekonuje poseł Suski. Joanna Mucha jest podobnego zdania, ale ma nadzieję, że nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt pozytywnie przejdzie konsultacje w Ministerstwie Rolnictwa, Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Sprawiedliwości i jeszcze przed latem trafi do laski marszałkowskiej. – Skoro poluje co siódmy poseł, to znaczy, że sześciu może nas poprzeć – mówi z nadzieją.

Ustawę musi jednak jeszcze podpisać prezydent Komorowski. A ten, choć z myślistwa zrezygnował, a na polowania chodzi uzbrojony tylko w aparat fotograficzny, przyjaciół myśliwych się nie wyrzeka.

Strzał, potem cisza

Na razie więc właściciele psów wciąż boją się spacerować z nimi po otwartym terenie. Rafał Borkowski, twórca strony internetowej www.stopodstrzalom.pl i społecznego ruchu „Zabili mi psa" dwa lata temu stracił Floriana, śnieżnobiałego szpica. – Było niedzielne przedpołudnie. Spacerowałem z psem wzdłuż jaru rozciągającego się tuż obok działki. Florian z kolorową obrożą na szyi biegał wokół mnie. Gdy podbiegł pod górkę, straciłem go z oczu. Wtedy padł pierwszy strzał, a pies przeraźliwie zawył. Potem drugi i trzeci. I cisza – opowiada Borkowski.

Zwłoki psa leżały 15 m dalej. Potem właściciel znalazł notkę w księdze lokalnego koła łowieckiego o odstrzale psa na tym terenie. Policja zaniechała śledztwa z powodu braku dowodów. – Myśliwy słyszał, jak wołam psa. Musiał słyszeć. Mimo to strzelił – Borkowski do dziś nie może tego zrozumieć.

Na jego internetowej stronie w ciągu dwóch lat pojawiło się blisko 60 wpisów właścicieli zastrzelonych przez myśliwych psów. Wszystkie historie przebiegały według jednego scenariusza: zadbany pies w obroży, w pobliżu terenu zabudowanego, strzały i ucieczka myśliwych. Wszystkie kończyły się tak samo: umorzeniem śledztwa albo nawet niepodjęciem go. – Piętnujemy takie zachowania, jednak skala występków jest marginalna. Po co ktoś miałby celowo strzelać do psów? – z kpiną pyta Marek Matysek z PZŁ. Statystyk odstrzelonych psów PZŁ nie prowadzi, chociaż każde zwierzę musi zostać odnotowane.

Znajomy myśliwy zna odpowiedź: – Zastrzelić domowego psa to jak oczyścić rasę. Pies nienauczony polowania to dla myśliwych pies nieużyteczny. Niegodny, aby hasać po łąkach i kniejach. Zasługuje na kulkę – mówi. Mężczyzna chce pozostać anonimowy, bo – tłumaczy – za taką niedyskrecję wobec leśnych braci od razu wyleciałby z łowieckiego koła.


Okładka tygodnika WPROST: 11/2011
Więcej możesz przeczytać w 11/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 17
  • beniu IP
    jestem ciekaw czy w Polsce mogłoby chwycić coś takiego, że polowanie odbywałoby się bezkrwawo, tzn. tak jak w wędkarstwie czyli "catch and release" - strzał nabojem usypiającym, zdjęcie z upolowanym zwierzakiem i z powrotem go lasu
    • Jäger IP
      ale bubel prawny , prosze sobie wyobrazic sytuacje gdy mysliwy siedzac na ambonie zobaczy psa goniacego dzika zwierzyne ( czesty obraz) i wytlumaczyc mi jak mysliwy (ODLOWI) goniacego psa , lub skad wezmie w tym czasie bron pneumatyczna (Bron zabroniona !!!) ze srodkiem usypiajacym. To tak jakby Muche postawic na skocznie narciarska i kazac jej skoczyc i zdobyc medal--BUBEL jak i ona cala.
      • B.M. IP
        Ocho... Lobby opasłych starszawych panów, lubiących kieliszeczek przy ubitym zwierzu wychylić, zwących się myśliwymi, zaatakowało... Panowie z flintami, dajcie swoje foty z zabitymi zwierzętami na wyborcze ulotki, nie ma się czego wstydzić.
        • UHEREC IP
          Jestem przerażony bzdurami jakie wypisuje Pani Agata. Kupując od pewnego czasu WPROST miałem nadzieję,że osoba redaktora naczelnego jest gwarantem rzetelności i prawdy dziennikarskiej.Kupiłem wprost po raz ostatni.
          • esmrtadek IP
            http://blog.przemekbicki.pl/idziemy-na-polowanie

            Czytaj także