Europa jak muzeum

Europa jak muzeum

Czym będzie za pół wieku Europa? Mocarstwem czy muzeum? Gdy Azja gna do przodu, a Europa przypatruje się bezradnie tsunami na Bliskim Wschodzie, coraz częściej odpowiedź brzmi: muzeum.
Jest coraz gorzej. W 1970 r. na Europę Zachodnią przypadało 28 proc. światowego PKB, w 1990 r. już tylko 24 proc., a dziś jedynie 19 proc. Zgodnie z niedawno opublikowaną prognozą ekonomistów z Citigroup w 2030 r. europejski wkład do światowej gospodarki skurczy się do 11 proc., a w połowie wieku wyniesie ledwie 7 proc. – mniej niż udział Ameryki Łacińskiej i Afryki. Wyłania się z tego ponury obraz stopniowo marginalizującej się Europy. A przecież 11 lat temu z fanfarami przyjęto w Lizbonie plan przekształcenia do 2010 r. Unii Europejskiej w „najbardziej konkurencyjną, opartą na wiedzy gospodarkę świata". Unia miała zwiększyć do 3 proc. PKB nakłady na badania i rozwój, ograniczyć biurokrację, wzmocnić zachęty dla przedsiębiorczości i doprowadzić do tego, że pracować będzie 70 proc. mężczyzn i 60 proc. kobiet.

Anachroniczny kontynent

Skończyło się spektakularną klapą, bo obfitości słusznych celów towarzyszył brak determinacji politycznej. Od początku wieku luka technologiczna między Europą a Ameryką pogłębiła się, a nie skurczyła. Udział wydatków na badania i rozwój jest w Unii znacznie niższy, niż zakładała to strategia lizbońska, i dużo niższy niż w Japonii, Korei Południowej czy Stanach Zjednoczonych. Jedynie Finlandia, Szwecja i Dania osiągnęły planowany w Lizbonie poziom. Uzyskanie patentu zajmuje w Unii pięć razy tyle czasu co w Ameryce. Jest ich (w przeliczeniu na milion mieszkańców) znacznie mniej niż w USA, Japonii, Korei Południowej czy Kanadzie. W Europie trudniej o kapitał podwyższonego ryzyka. W Stanach nauka przekłada się łatwiej na innowacje technologiczne, tamtejsze ustawodawstwo zapewnia uniwersytetom, których badania finansowane są ze środków publicznych, udział w płynących z nich korzyściach finansowych.

Na sporządzanej przez Jiao Tong University w Szanghaju liście 20 najlepszych światowych uniwersytetów jest 17 uczelni amerykańskich, dwie brytyjskie i jedna japońska. Drugie renomowane źródło – Times Higher Education Ranking – umieszcza w pierwszej dwudziestce tylko jedną uczelnię z kontynentu, szwajcarski Federalny Instytut Technologii z Zurychu (Eidgenössische Technische Hochschule Zürich). Komisja Europejska kwestionuje te rankingi, uważając, że krzywdzą one Europę, ale przyznaje, że jakość szkolnictwa wyższego to barometr globalnej konkurencyjności i bez poprawy strategia modernizacji skazana jest na porażkę.

Przed kilku laty w artykule „Jak zatrzymać drenaż europejskich mózgów" tygodnik „Time" przypomniał, że choć Europa ma światowej klasy centra badawcze, takie jak Europejska Organizacja Badań Nuklearnych (CERN) w Genewie czy Europejskie Laboratorium Biologii Molekularnej w Heidelbergu, to jednak większość placówek badawczych zżera zmora biurokracji. Claude Allègre, były francuski socjalistyczny minister edukacji, badań i technologii, określił rodzimy system jako anachroniczny i „sowiecki". Przez dziesięciolecia talenty z całego świata grawitowały ku Ameryce, bo tam mogły się rozwijać jak nigdzie indziej. Gdy administracja Busha w obawie przed terroryzmem przykręciła w 2001 r. śrubę w polityce wizowej, Australia, Kanada, Nowa Zelandia, Tajwan i Hong- -Kong w batalii o młode talenty okazały się skuteczniejsze niż Stary Kontynent.

Choć Unia akcentuje znaczenie wiedzy i innowacji jako motoru konkurencyjności, to nie w ich braku tkwi główna słabość kontynentu. Nie jest nią także wydajność pracy, bo na godzinę Europejczyk wytwarza z grubsza tyle co Amerykanin. Tyle że pracuje krócej albo w ogóle nie pracuje, korzystając ze szczodrobliwości pomocy społecznej. Dotyczy to głównie krajów Europy kontynentalnej, a zwłaszcza Francji, gdzie w zbiorowej świadomości, ostrzej niż wśród Anglików czy Amerykanów, praca najemna jawi się jako forma eksploatacji. Skoro praca to udręka, to oczywiście im jej mniej, tym lepiej.

Podczas gdy Amerykanie czy Anglicy bronią się ze wszech sił przed wcześniejszą emeryturą, młodzi Francuzi gotowi byli pójść na barykady, aby zachować przywilej utrzymania się przez co najmniej dwa lata na pierwszej w życiu posadzie. Tymczasem najniższy w Unii wskaźnik bezrobocia wśród młodych miała przez lata Dania, w której prawo pracy było najbardziej liberalne. Tam, gdzie łatwiej pracownika zwolnić, pracodawca był także bardziej skłonny go zatrudnić.

Rynek pełen barier

Jak dotąd największy w historii wspólny rynek nie przyniósł oczekiwanych korzyści. A to dlatego, że – choć ze względu na globalną konkurencję bardziej niż kiedykolwiek jest dziś Europie potrzebny – wspólny jest nadal przede wszystkim na papierze. Wprawdzie wszędzie w Unii można kupić te same jogurty czy telefony komórkowe, jednak w praktyce rynek jest pełen barier. Jak grzyby po deszczu wyrastają wciąż nowe przeszkody w postaci praktyk licencyjnych, nowych przepisów technicznych i administracyjnych na szczeblu narodowym, które producentom zatruwają życie, a klientów pozbawiają bogatszego wyboru. Panuje zgoda, że trzeba lepszej standaryzacji, ale co z tego, skoro nawet koleje w ramach Unii rządzą się innymi systemami sygnalizacji, co utrudnia używanie tego samego taboru w różnych krajach.

Wspólny rynek pracy komplikują zarówno oczywiste bariery kulturowe czy językowe, jak i rozmaite przeszkody prawne. W raporcie, który rok temu na zamówienie José Manuela Barroso, szefa Komisji Europejskiej, przygotował Mario Monti (w latach 1999-2004 unijny komisarz ds. konkurencji), mowa jest o tym, że Unia nie jest przyjazna małym firmom europejskim. A firm zatrudniających mniej niż 10 osób jest w Unii 20 milionów – czyli co dziewiąta – i to one stanowią kręgosłup unijnej gospodarki. Wspólny rynek nie jest dla nich źródłem rozwoju. 70 proc. PKB Unii Europejskiej powstaje w dziedzinie usług, ale tylko 20 proc. świadczonych usług ma wymiar ponadnarodowy. W konsekwencji usługi w Unii są o blisko 30 proc. mniej wydajne niż w Stanach Zjednoczonych.

Przykład? Europa to nadal mozaika krajowych rynków internetowych. Aby utworzyć paneuropejski internetowy sklep muzyczny, trzeba by negocjować z agencjami praw autorskich w 27 krajach. Europa ma wspólną walutę, ale rynek fakturowania i płatności elektronicznych jest nadal podzielony według granic państw.

Monti przypomina, że sama idea integracji jest różnie traktowana w różnych krajach członkowskich. W kontynentalnych społecznych gospodarkach rynkowych nie konsument (jak w krajach anglosaskich), ale pracownik i przedsiębiorca postrzegany jest jako główny beneficjent wspólnego rynku. Anglosasi mocniej akcentują potrzebę konkurencji. Z kolei my, czyli dawne demoludy, jako ofiary wieloletniego bałaganu w gospodarce i świadomi odziedziczonych zapóźnień, z natury – zdaniem Montiego – traktujemy wzrost jako ważniejszy w stosunku do postulatów silnej osłony społecznej. Wreszcie kraje nordyckie zdają się sprawnie łączyć otwarcie rynku na konkurencję z ochroną celów społecznych, przy czym przejawia się to bardziej w zabezpieczeniu socjalnym obywatela niż w ochronie miejsc pracy w przestarzałych i nieefektywnych sektorach.

Jeśli z tych rozbieżności nie urodzi się konsensus, to nie ma mowy o silnym wspólnym rynku. Monti uważa, że ponieważ nowi członkowie Unii mają więcej do zyskania (jeśli integracja będzie się posuwać w miarę bezkolizyjnie) i więcej do stracenia (gdyby wyhamowała lub się cofnęła), to oni właśnie będą gorączkowo szukać niezbędnych kompromisów. Wierzy, że daje na to szanse prezydencja Polski, dużego kraju, który nieźle sobie radził z kryzysem, wydaje się popierać idee konkurencyjności i ma dobre stosunki z Paryżem i Berlinem. Miło tego słuchać, ale zdrowy rozsądek podpowiada ostrożność w ocenie naszych zdolności cudotwórczych.

Malowanie fasady

Testem apetytu na kompromis będą przepychanki wokół zgłoszonej w zeszłym miesiącu przez liderów Francji i Niemiec idei tzw. paktu konkurencyjności. Zawiera on sensowne założenia: podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat, zniesienie indeksacji płac, zapisania w krajowych konstytucjach wymogów dopuszczalnych limitów długu i ustanowienia minimalnej wysokości podatku CIT.

Fakt, że cele są zbożne, nie znaczy, że są realistyczne. Kraje spoza strefy euro obawiają się, że to kolejny sposób na „Unię dwóch prędkości". Ale i wewnątrz samej strefy euro mnożą się kontrowersje. Nie tak dawno przecież Francję sparaliżowały strajki, gdy rząd podniósł pułap emerytalny do 62 lat. Włosi są przeciwni harmonizacji podatków. Ani oni, ani Grecy nie chcą też słyszeć o wprowadzaniu progu zadłużania się. Belgii, Portugalii, Austrii czy Hiszpanii nie podoba się z kolei pomysł rezygnacji z indeksowania pensji o wskaźnik inflacji.

Tylko patrzeć, jak zaczną się targi o to, kto i dlaczego jest zwolniony ze wspólnych ustaleń, jeśli do takich w ogóle dojdzie. Kraje członkowskie nie będą same policjantem własnych działań – ktoś to celnie nazwał politycznym odpowiednikiem oddania więźniom obowiązku strzeżenia więzienia. Nie zająknięto się nawet o strategii 2020, którą liderzy Unii przyjęli ledwie rok temu jako wytyczną rozwoju. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to kolejna „ucieczka do przodu". Angeli Merkel i Nicolasowi Sarkozy’emu polityczny grunt pali się pod nogami w domu, więc trudno uwierzyć, że spędza im sen z powiek obawa o to, co będzie za lat 10 lat, nie mówiąc już o bardziej odległej perspektywie.

Grecki kryzys nie tylko pokazał, że konstrukcja strefy euro jest mniej stabilna, niż się wydawało, i jak trudno o skuteczny sposób na dyscyplinowanie suwerennych krajów, lecz także otworzył oczy na gorzką prawdę, że Europa żyła w ostatnich latach ponad stan. Zaledwie kilka godzin po przyjęciu pakietu ratunkowego dla Aten Herman Van Rompuy, pierwszy prezydent Unii Europejskiej, powiedział: „Nie jesteśmy w stanie dalej finansować naszego modelu społecznego".

Kryzys ujawnił silne pokusy, aby w trudnych chwilach szukać schronienia w ekonomicznym nacjonalizmie. W tej sytuacji eleganckie fasady nie zastąpią solidnych fundamentów. Trzeba dużo więcej niż odgrzewanej agendy lizbońskiej, aby odbudować zaufanie do euro i popchnąć Unię na drogę szybszego wzrostu. A bez tego za pół wieku Europa może przypominać bardziej muzeum niż mocarstwo.

Okładka tygodnika WPROST: 11/2011
Więcej możesz przeczytać w 11/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 11/2011 (1466)

  • Dwie opozycje, jednak debata 13 mar 2011, 12:00 W decydującą fazę wchodzi debata na temat OFE, najważniejsza w Polsce debata ostatniej dekady. Najważniejsza, bo chodzi w niej nie tylko i nie przede wszystkim o OFE, lecz o zdolność naszej klasy politycznej do zajęcia się Polską na serio. 4
  • Na skróty 13 mar 2011, 12:00 Sondaże? Łgarze! Skandal we Francji. Instytuty badania opinii płacą ankietowanym za to, że potwierdzą jakąś tezę. Niedawny sondaż Instytutu Harrisa na zamówienie dziennika „Le Parisien" wykazał, że gdyby wybory prezydenckie... 6
  • Internet w pudełeczku 13 mar 2011, 12:00 „Panie premierze, za idiotę robię tu ja" – wypalił do rozpoczynającego swoje wystąpienie premiera Tuska Krzysztof Globisz. Chwilę wcześniej znany aktor w bardzo osobliwy sposób powitał gości na uroczystym otwarciu... 10
  • Zabić, zginąć, czy zaginąć 13 mar 2011, 12:00 Bartek Obuchowicz, aktor polski i specjalista od ról wyluzowanych, młodych ludzi, zawsze chciał być raperem, a marzenia, niestety, czasami się spełniają. Obuchowicz zagra w serialu „Prosto w serce" niejakiego MC Jagódkę.... 12
  • Bezpieczny kraj 13 mar 2011, 12:00 Katastrofalne trzęsienie ziemi nie rzuci Japonii na kolana. Jeśli jest jakiś naród przygotowany, by stawić czoła największym katastrofom, to są to właśnie Japończycy. 17
  • Skąd się bierze tsunami? 13 mar 2011, 12:00 Mieszkać na japońskich wyspach to mniej więcej tak, jak zbudować państwo na krze. Trudno sobie wyobrazić mniej spokojne geologicznie miejsce. 22
  • Zięć marnotrawny 13 mar 2011, 12:00 Były wczasy z prezydentem w Juracie i regularne wizyty w pałacu. Były obiady z Jarosławem Kaczyńskim i plan, by zostać premierem. Marcin Dubieniecki szybował wysoko. Teraz błyskawicznie spada. 26
  • Minimalna cena życia 13 mar 2011, 12:00 Dla wielu Polaków korzyści natury gospodarczej były wystarczającym argumentem, by zarąbać żydowską rodzinę siekierą albo wydać Niemcom ukrywającego się Żyda na pewną śmierć za kilogram cukru – mówi prof. Jan Tomasz Gross, współautor wydanej właśnie książki „Złote... 30
  • Światło z ciemności 13 mar 2011, 12:00 CZTERNAŚCIE MIESIĘCY ŻYCIA W KANAŁACH LWOWA. Wśród wszy, szczurów, w smrodzie i wilgoci. Przeżyła, tak jak jej cała rodzina, wyłącznie dzięki Polakowi, który choć był wcześniej zwykłym złodziejem, okazał się nieustraszonym wybawicielem. 35
  • Ruch pod żyrandolem 13 mar 2011, 12:00 Prezydent Komorowski zarzucił sieć i cierpliwie czeka. Kłopoty i pech innych rybaków dają nadzieję na niezły połów. 41
  • Panika we mgle 13 mar 2011, 12:00 Kto po katastrofie chciał uciekać z Rosji? Czy kapitan Protasiuk wiedział, że w Smoleńsku będzie mgła? Dlaczego politycy PiS sądzili, że rząd chce ich internować? Przedstawiamy nieznane fakty związane z katastrofą smoleńską. 44
  • Tusk jak Grobelny 13 mar 2011, 12:00 Tworzymy z ZUS coś na kształt bezpiecznej kasy oszczędności Lecha Grobelnego. To taka piramida finansowa, za którą zapłacimy wielką cenę – mówi prof. Krzysztof Rybiński, ekonomista, były wiceprezes NBP, jeden z głównych krytyków rządu. 50
  • Feministki, beneficjentki i śpioszki 13 mar 2011, 12:00 Z radością trzeba zwrócić uwagę na fakt, że tradycyjne święto kobiet nie ograniczyło się do kwiatka na 8 marca, ale rozlało się po Polsce i mediach, trwając dłużej niż tydzień. 56
  • Bezradność czy zmierzch Zachodu 13 mar 2011, 12:00 Sprawa Libii pokazuje, że zachód sam rezygnuje z przywództwa. Ale w jego miejsce pojawią się inni. Już czeka Iran, już czekają Chiny, już czeka Rosja. 58
  • Między księdzem a aktorem 13 mar 2011, 12:00 Kiedy przed tygodniem rekordowe 8,5 mln widzów zasiadło przed telewizorami, żeby obejrzeć serial o fikcyjnej wsi Wilkowyje, prawdziwa wieś Jeruzal puchła z dumy. Przecież „Ranczo” jest jakby o nich. 60
  • Wychowani na Facebooku 13 mar 2011, 12:00 Rodzice z niepokojem obserwują, jak ich dzieci, zamiast odrabiać lekcje i czytać, spędzają długie godziny na Facebooku. Ostatnio przybył im nowy powód do niepokoju – z filmu „Sala samobójców” dowiedzieli się, że internet to dla ich dzieci śmiertelne... 64
  • Polska Partia Myśliwych 13 mar 2011, 12:00 Poluje cała lewica, PSL poluje wręcz namiętnie, z PO – m.in. Radosław Sikorski i Elżbieta Radziszewska. Wygląda na to, że strzelanie do zwierząt to jedna z ulubionych rozrywek naszych polityków. 68
  • Pretendenci 13 mar 2011, 12:00 Półtora roku przed wyborami prezydenckimi w Ameryce startuje kampania. Republikanie ruszają do boju. Wszyscy oprócz Sarah Palin, według ostatniego sondażu jednej z najbardziej nielubianych postaci amerykańskiej polityki. 70
  • Tygrys pod półksiężycem 13 mar 2011, 12:00 Wielka rewolta w krajach arabskich sprawiła, że świat z jeszcze większą uwagą patrzy na Turcję. Ona daje odpowiedź na kluczowe pytanie – czy islam da się pożenić z modernizacją? 72
  • Europa jak muzeum 13 mar 2011, 12:00 Czym będzie za pół wieku Europa? Mocarstwem czy muzeum? Gdy Azja gna do przodu, a Europa przypatruje się bezradnie tsunami na Bliskim Wschodzie, coraz częściej odpowiedź brzmi: muzeum. 74
  • Samochód wyjechał z kryzysu 13 mar 2011, 12:00 Auta zużywają coraz mniej paliwa, ale na szczęście nie zaczęły przypominać rowerów. Są jeszcze szybsze i jeszcze ładniejsze. To było widać na targach w Genewie. 77
  • Zabierz babci waloryzację 13 mar 2011, 12:00 Elementarna sprawiedliwość wymaga, by także dzisiejszych emerytów obciążyć skutkami kryzysu w systemie emerytalnym. Bo to, że świadczenia przyszłych emerytów będą dużo niższe, już wiadomo. Ten problem też powinien się pojawić w debacie Balcerowicza i Rostowskiego o OFE i... 80
  • Profesor cyborg 13 mar 2011, 12:00 Przekonuje, że przyszłość należy do cyborgów – ludzi udoskonalanych za sprawą technologii. Zamiast zaczytywać się powieściami SF, równie dobrze można porozmawiać z profesorem Kevinem Warwickiem, światowej sławy cybernetykiem z brytyjskiego University of Reading. 82
  • Uciekinier z Hollywood 13 mar 2011, 12:00 Na świecie jest gwiazdą. W Polsce uważa się go za ekscentryka balansującego na krawędzi kiczu. Do kin wchodzi właśnie najnowszy film Lecha Majewskiego „Młyn i krzyż”, a pod koniec marca Muzeum Narodowe w Krakowie zaprezentuje retrospektywę jego twórczości. 84
  • Czarnoksiężnik z Lipska 13 mar 2011, 12:00 Wielkie przemysłowe przestrzenie, wycieczki w świat wyobraźni, dużo poenerdowskiej melancholii – tak wygląda malarstwo Neo Raucha. Świetne i bardzo drogie. Właśnie pokazuje je warszawska Zachęta. 88
  • Zapomniani buntownicy 13 mar 2011, 12:00 Bawili się świetnie, w latach 80. zmienili polską popkulturę, dziś niemal nikt o nich nie pamięta. Twórcy Trójmiejskiej Sceny Alternatywnej. 90
  • Powieść z dymkiem 13 mar 2011, 12:00 Czytasz komiksy? Polski stereotyp podpowiada, że w takim razie jesteś dzieckiem albo jesteś zdziecinniałym facetem koło trzydziestki. Tymczasem na świecie tzw. powieść graficzna została uznana za pełnoprawny gatunek literacki. 92
  • Ropa spekulantów 13 mar 2011, 12:00 Dziś ropa drożeje w szaleńczym tempie, a już jutro jej cena może spaść na łeb na szyję. Wszystko zależy od nerwów spekulantów, bo według ekonomistów to oni rządzą cenami „czarnego złota” i odpowiadają za drożyznę na naszych stacjach. 97
  • Wątpliwy plan Orbana 13 mar 2011, 12:00 Węgierski Fidesz doszedł do władzy, opowiadając się przeciw zaciskaniu pasa. Czy centroprawicowej partii starczy woli politycznej, by wdrożyć proponowane przez siebie działania? 100
  • Przez politykę do fortun 13 mar 2011, 12:00 Nowe rządy na Bliskim Wschodzie będą musiały ocenić, czy za korupcję na szczytach władzy odpowiada sam model gospodarczego liberalizmu, czy też sposób jego wdrażania. 102
  • Hodowanie głodu 13 mar 2011, 12:00 Weszliśmy w okres postu. Okres pożądany, zdrowy i jak najbardziej zgodny z naszym naturalnym rytmem. 104
  • Jak dobry Chuck niedobrego Dubienieckiego nie pokona 13 mar 2011, 12:00 Opis: Na tyłach Krakowskiego Przedmieścia, na ulicy Karowej skrada się dwóch mężczyzn. Ponieważ każdy z nich cofa się ostrożnie, nie patrząc, co za plecami, wpadają na siebie. W momencie zderzenia każdy wykrzykuje bardzo brzydkie... 105
  • O pedOFEilii i politykofobii. Na marginesie debaty 13 mar 2011, 12:00 Dzień bez pochwalenia premiera uważam, przeciwnie do tylu tak zwanych celebrytów, za dzień stracony. Szukam, za co by tak, pochwalić, szukam… szukam… szukam… O! Znalazłem. Ale przygadał temu Rybińskiemu! 105
  • Wielkie chcenie i niechcenie 13 mar 2011, 12:00 Demokracja jest tak urządzona, że obywatele stale czegoś żądają od władzy, a władza od obywateli, i w związku z tym rośnie poziom niepożądania jednych przez drugich. 106

ZKDP - Nakład kontrolowany