Zapomniani buntownicy

Zapomniani buntownicy

Bawili się świetnie, w latach 80. zmienili polską popkulturę, dziś niemal nikt o nich nie pamięta. Twórcy Trójmiejskiej Sceny Alternatywnej.
W latach 80. w Trójmieście ważna była nie tylko „Solidarność". Nad morzem rodziła się wtedy wyjątkowa na rodzimym gruncie forma kontrkultury, w której było miejsce na zabawę z konwencją, odwołania do popowej mitologii, kolorową modę, chwytliwe melodie. W Gdańsku, Gdyni i Sopocie działali rewolucyjni poeci, odważni artyści, a przede wszystkim niebanalni muzycy. Skąd się tam wzięli? I dlaczego właśnie tam? Może wytłumaczeniem jest fakt, że w historii polskiej popkultury wszystko po raz pierwszy wydarzyło się w Trójmieście. Najpierw jazz w 1956 r., później rock’n’roll w latach 60. Wreszcie czas przyszedł na Trójmiejską Scenę Alternatywną, Tot Art i grupę poetycką Zlali Mi Się Do Środka.Nikt nam nie weźmie młodości

DDT, Joanna Dead, Szelest Spadających Papierków, Call System, Oczi Cziorne, Marlin Monroe and Heroes, Pancerne Rowery, Bielizna, Apteka – zagrały pod koniec roku w gdyńskim klubie Ucho podczas festiwalu „Metropolia jest okej". To pierwsze takie wydarzenie od lat. Jeśli większość z tych nazw zespołów niewiele wam mówi, to znaczy, że przeoczyliście jedno z najbardziej oryginalnych zjawisk w polskiej muzyce.

– W latach 80. Trójmiasto było w awangardzie muzycznej. Na Śląsku królował metal i blues, w Warszawie – punk i postpunk. Tylko w Trójmieście eksperymentowano ze wszystkimi gatunkami: rockiem, popem, punkiem, psychodelią, jazzem, reggae – wspomina Walter Chełstowski, w tamtych czasach organizator festiwalu w Jarocinie. – Nikt w Polsce tak nie grał – dodaje krytyk muzyczny Grzegorz Brzozowicz.

Niezwykły ruch muzyczny, który istniał od 1980 do 1989 r., nigdy nie został zdokumentowany. Większość trójmiejskich zespołów grających w tamtych latach nie nagrała płyt. Udało się to tylko Bieliźnie i Aptece. Jeszcze w latach 80. ukazały się także dwie płyty składanki: „Gdynia" i „Fala 2”. Ale to zbyt mało, by pokazać różnorodność zjawiska. – Po całym ruchu nie została żadna ważna płyta – przyznaje Brzozowicz. – Płyta Bielizny była poprawna, płyty Apteki naprawdę przełomowe, lecz ukazały się później. Ani Pancerne Rowery, ani Bóm Wakacje w Rzymie nie wydały płyt. Płyta „Gdynia” była rozczarowująca w porównaniu z tym, co słyszałem na koncertach, zupełnie nie oddawała tamtego klimatu.

Inną przyczynę braku nagrań z tamtych czasów zdradza Roman Sebastyański, wokalista Pancernych Rowerów, dziś architekt: – Mieliśmy fobię na punkcie słowa kariera. To wciąż była komuna, baliśmy się manipulacji. Stąd decyzja, by nie nagrywać płyty. Nawet na składance „Gdynia" zagraliśmy tylko przeróbkę „Foxy Lady” Hendriksa ze słowami Czerwonych Gitar „Nikt nam nie weźmie młodości”.

Bezkompromisowość to niejedyna cecha trójmiejskich zespołów z lat. 80. O ich oryginalności decydowała otwartość na różne wpływy, skłonność do eksperymentowania i wysoki poziom poczucia humoru. – W Jarocinie królowały zespoły mroczne, wzorowane na The Cure i Joy Division – wspomina Brzozowicz. – A Trójmiasto było wesołe, kolorowe, bawiło się muzyką.– Inspirowało nas wszystko: Can, Residents, Siouxie, a nawet Penderecki, którego dużo słuchałem – przyznaje Sebastyański.

Skąd wzięła się ta trójmiejska wyjątkowość? – Ogromne znaczenie miał fakt, że Trójmiasto było aglomeracją portową. Oni pierwsi, już w latach 60., mieli płyty z Zachodu, od ojców marynarzy, pierwsi mieli także narkotyki, na długo przed Warszawą. A jedno i drugie miało wpływ na młodych ludzi – opowiada Brzozowicz.

Walter Chełstowski: – W Trójmieście w odpowiednim czasie spotkało się kilka osobowości. A ich działania spowodowały efekt kuli śnieżnej.

Taką osobą był na pewno Luter. Zanim zaistniała Trójmiejska Scena Alternatywna, pod koniec lat 70. założył Deadlocka – jeden z najważniejszych zespołów pierwszej fali polskiego punka. Luter, lider, perkusista, autor tekstów, utrzymywał korespondencyjny kontakt z formacjami na Zachodzie. Jego fanzin „Pasażer" stanowił najlepsze źródło informacji o światowym i krajowym podziemiu muzycznym. Deadlock nagrał nawet w 1981 r. płytę „Ambicja” dla francuskiej wytwórni Blitzkrieg. Pozytywne recenzje pojawiły się wtedy w „Billboardzie” i „New Musical Express”. Niestety, Luter wkrótce po tym wyjechał do Warszawy, gdzie z Tomkiem Lipińskim założył Tilt, a w końcu wyemigrował do Berlina Zachodniego, później do Amsterdamu.

Miejscem szczególnie ważnym dla Trójmiejskiej Sceny Alternatywnej okazał się klub Burdl, zagubiony między gdańskimi blokowiskami Morena i Suchanino. A szczególnie ważną postacią: Waldemar Rudziecki – organizator koncertów oraz festiwali muzycznych. Do Gdyni przyjechał w połowie lat 80., wcześniej w Toruniu prowadził klub OdNowa. Wspomina, że Stowarzyszenie Młodzieżowe Centrum Kultury w Gdyni założył z grupą działaczy Związku Młodzieży Socjalistycznej. – Koryto się zwęziło i młodzi działacze wyczuli, że nie każdy będzie mógł zostać pierwszym sekretarzem – wspomina. – Zaangażowanie się w kulturę było dla nich szansą na zarobienie pieniędzy. Ja nienawidziłem komuny, ale znałem tych ludzi, bo wszyscy się tam znaliśmy i tak naprawdę nie liczyło się, kto jest skąd.

Głównym źródłem zarobkowym MCK było… wydawanie zeszytów z krzyżówkami. – Szły jak woda w kioskach Ruchu i przynosiły spory zarobek – mówi Rudziecki. – Pieniądze przeznaczaliśmy na koncerty, wystawy, spektakle. Chcieliśmy być kimś więcej niż wydawcami krzyżówek. Chcieliśmy sprawdzić, czy w upadającym komunizmie da się zamienić hobby na zawód, z którego można się utrzymać.

Dla dzieci cenzorów

Dlaczego scena znikła nagle po roku 1989? – Z prozaicznych przyczyn: załamał się dotychczasowy system, a nowego jeszcze nie było. Padała sieć dystrybucji RSW, nie było granulatu na winyle, inflacja galopowała, więc gdy po miesiącach oczekiwania dostawaliśmy wreszcie pieniądze za płytę, były nic niewarte, więc padliśmy finansowo – mówi Rudziecki. Tak przestało istnieć MCK. Większość muzyków również zrezygnowała. Jarek Janiszewski z Bielizny wspominał: – Mimo że nasza płyta „Taniec lekkich goryli" otrzymała dobre recenzje, nic się nie zmieniło w życiu zespołu. Nie pojawił się żaden przeraźliwie bogaty producent, nie zgłosiła się żadna firma fonograficzna z propozycją kontraktu. Rok po wydaniu płyty gitarzyści pożegnali się z zespołem i pojechali w świat za chlebem.

Grudniowy koncert w gdyńskim klubie Ucho to niejedyne wydarzenie budzące nostalgię za latami 80. w Trójmieście. W księgarniach pojawiła się także książka „Artyści, wariaci, anarchiści. Opowieść o gdańskiej alternatywie lat 80.", której autorami są Krzysztof Skiba, Jarosław Janiszewski i Paweł Konjo Konnak.

Imponujące objętościowo wydawnictwo nie jest jednak wbrew zapowiedziom historią trójmiejskiej alternatywy, a raczej zbiorem wspomnień trójki autorów, którzy przedstawiają obraz tej części trójmiejskiego środowiska, w której funkcjonowali. Konnak barwnie opowiedział o Totarcie, Skiba – o gdańskich anarchistach, Janiszewski – o muzyce. Ale jego część jest w książce najmniejsza i skupiona raczej na jego doświadczeniach z zespołem Bielizna. W pewnym sensie książka ma podobny charakter co zrealizowany w 2009 r. dokument o polskiej muzyce lat 80. – „Beats of Freedom" Leszka Gnoińskiego i Wojciecha Słoty. Umieszcza gdańską alternatywę głównie w kontekście polityki. Gdy tymczasem Trójmiejska Scena Alternatywna funkcjonowała poza polityką.

Rudziecki: – To, co robiliśmy, nie było manifestacją polityczną, chodziło o to, by młodzi ludzie mieli gdzie pójść, by posłuchać muzyki. Dotyczyło to też dzieci cenzorów.

Chełstowski: – To nieprawda, że wszyscy byli wtedy buntownikami politycznymi. To był pokoleniowy bunt nastolatków przeciw szkole, rodzicom i szarej rzeczywistości, a innej wtedy poza komuną nie znaliśmy.

Waldemar Rudziecki, który zajmuje się dzisiaj sprzedażą rękodzieła marynistycznego w Pucku, nadal ma plany reaktywowania dawnej sceny. – Ci ludzie mają dziś firmy i pracę, ale wciąż grają – mówi. Chciałby opublikować w internecie dokumenty dotyczące sceny: wycinki prasowe, plakaty, umowy, korespondencję z wytwórniami. Poza tym namawia zespoły, aby zaczęły regularnie grać w trójmiejskich klubach. – Chciałbym, żeby grał jeden zespół stary i jeden nowy. Muzyka Rocka’s Delight, Pancernych Rowerów, Bóm Wakacje w Rzymie czy Joanny Dead jest ciągle świeża – przekonuje.

Okładka tygodnika WPROST: 11/2011
Więcej możesz przeczytać w 11/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 11/2011 (1466)

  • Dwie opozycje, jednak debata 13 mar 2011, 12:00 W decydującą fazę wchodzi debata na temat OFE, najważniejsza w Polsce debata ostatniej dekady. Najważniejsza, bo chodzi w niej nie tylko i nie przede wszystkim o OFE, lecz o zdolność naszej klasy politycznej do zajęcia się Polską na serio. 4
  • Na skróty 13 mar 2011, 12:00 Sondaże? Łgarze! Skandal we Francji. Instytuty badania opinii płacą ankietowanym za to, że potwierdzą jakąś tezę. Niedawny sondaż Instytutu Harrisa na zamówienie dziennika „Le Parisien" wykazał, że gdyby wybory prezydenckie... 6
  • Internet w pudełeczku 13 mar 2011, 12:00 „Panie premierze, za idiotę robię tu ja" – wypalił do rozpoczynającego swoje wystąpienie premiera Tuska Krzysztof Globisz. Chwilę wcześniej znany aktor w bardzo osobliwy sposób powitał gości na uroczystym otwarciu... 10
  • Zabić, zginąć, czy zaginąć 13 mar 2011, 12:00 Bartek Obuchowicz, aktor polski i specjalista od ról wyluzowanych, młodych ludzi, zawsze chciał być raperem, a marzenia, niestety, czasami się spełniają. Obuchowicz zagra w serialu „Prosto w serce" niejakiego MC Jagódkę.... 12
  • Bezpieczny kraj 13 mar 2011, 12:00 Katastrofalne trzęsienie ziemi nie rzuci Japonii na kolana. Jeśli jest jakiś naród przygotowany, by stawić czoła największym katastrofom, to są to właśnie Japończycy. 17
  • Skąd się bierze tsunami? 13 mar 2011, 12:00 Mieszkać na japońskich wyspach to mniej więcej tak, jak zbudować państwo na krze. Trudno sobie wyobrazić mniej spokojne geologicznie miejsce. 22
  • Zięć marnotrawny 13 mar 2011, 12:00 Były wczasy z prezydentem w Juracie i regularne wizyty w pałacu. Były obiady z Jarosławem Kaczyńskim i plan, by zostać premierem. Marcin Dubieniecki szybował wysoko. Teraz błyskawicznie spada. 26
  • Minimalna cena życia 13 mar 2011, 12:00 Dla wielu Polaków korzyści natury gospodarczej były wystarczającym argumentem, by zarąbać żydowską rodzinę siekierą albo wydać Niemcom ukrywającego się Żyda na pewną śmierć za kilogram cukru – mówi prof. Jan Tomasz Gross, współautor wydanej właśnie książki „Złote... 30
  • Światło z ciemności 13 mar 2011, 12:00 CZTERNAŚCIE MIESIĘCY ŻYCIA W KANAŁACH LWOWA. Wśród wszy, szczurów, w smrodzie i wilgoci. Przeżyła, tak jak jej cała rodzina, wyłącznie dzięki Polakowi, który choć był wcześniej zwykłym złodziejem, okazał się nieustraszonym wybawicielem. 35
  • Ruch pod żyrandolem 13 mar 2011, 12:00 Prezydent Komorowski zarzucił sieć i cierpliwie czeka. Kłopoty i pech innych rybaków dają nadzieję na niezły połów. 41
  • Panika we mgle 13 mar 2011, 12:00 Kto po katastrofie chciał uciekać z Rosji? Czy kapitan Protasiuk wiedział, że w Smoleńsku będzie mgła? Dlaczego politycy PiS sądzili, że rząd chce ich internować? Przedstawiamy nieznane fakty związane z katastrofą smoleńską. 44
  • Tusk jak Grobelny 13 mar 2011, 12:00 Tworzymy z ZUS coś na kształt bezpiecznej kasy oszczędności Lecha Grobelnego. To taka piramida finansowa, za którą zapłacimy wielką cenę – mówi prof. Krzysztof Rybiński, ekonomista, były wiceprezes NBP, jeden z głównych krytyków rządu. 50
  • Feministki, beneficjentki i śpioszki 13 mar 2011, 12:00 Z radością trzeba zwrócić uwagę na fakt, że tradycyjne święto kobiet nie ograniczyło się do kwiatka na 8 marca, ale rozlało się po Polsce i mediach, trwając dłużej niż tydzień. 56
  • Bezradność czy zmierzch Zachodu 13 mar 2011, 12:00 Sprawa Libii pokazuje, że zachód sam rezygnuje z przywództwa. Ale w jego miejsce pojawią się inni. Już czeka Iran, już czekają Chiny, już czeka Rosja. 58
  • Między księdzem a aktorem 13 mar 2011, 12:00 Kiedy przed tygodniem rekordowe 8,5 mln widzów zasiadło przed telewizorami, żeby obejrzeć serial o fikcyjnej wsi Wilkowyje, prawdziwa wieś Jeruzal puchła z dumy. Przecież „Ranczo” jest jakby o nich. 60
  • Wychowani na Facebooku 13 mar 2011, 12:00 Rodzice z niepokojem obserwują, jak ich dzieci, zamiast odrabiać lekcje i czytać, spędzają długie godziny na Facebooku. Ostatnio przybył im nowy powód do niepokoju – z filmu „Sala samobójców” dowiedzieli się, że internet to dla ich dzieci śmiertelne... 64
  • Polska Partia Myśliwych 13 mar 2011, 12:00 Poluje cała lewica, PSL poluje wręcz namiętnie, z PO – m.in. Radosław Sikorski i Elżbieta Radziszewska. Wygląda na to, że strzelanie do zwierząt to jedna z ulubionych rozrywek naszych polityków. 68
  • Pretendenci 13 mar 2011, 12:00 Półtora roku przed wyborami prezydenckimi w Ameryce startuje kampania. Republikanie ruszają do boju. Wszyscy oprócz Sarah Palin, według ostatniego sondażu jednej z najbardziej nielubianych postaci amerykańskiej polityki. 70
  • Tygrys pod półksiężycem 13 mar 2011, 12:00 Wielka rewolta w krajach arabskich sprawiła, że świat z jeszcze większą uwagą patrzy na Turcję. Ona daje odpowiedź na kluczowe pytanie – czy islam da się pożenić z modernizacją? 72
  • Europa jak muzeum 13 mar 2011, 12:00 Czym będzie za pół wieku Europa? Mocarstwem czy muzeum? Gdy Azja gna do przodu, a Europa przypatruje się bezradnie tsunami na Bliskim Wschodzie, coraz częściej odpowiedź brzmi: muzeum. 74
  • Samochód wyjechał z kryzysu 13 mar 2011, 12:00 Auta zużywają coraz mniej paliwa, ale na szczęście nie zaczęły przypominać rowerów. Są jeszcze szybsze i jeszcze ładniejsze. To było widać na targach w Genewie. 77
  • Zabierz babci waloryzację 13 mar 2011, 12:00 Elementarna sprawiedliwość wymaga, by także dzisiejszych emerytów obciążyć skutkami kryzysu w systemie emerytalnym. Bo to, że świadczenia przyszłych emerytów będą dużo niższe, już wiadomo. Ten problem też powinien się pojawić w debacie Balcerowicza i Rostowskiego o OFE i... 80
  • Profesor cyborg 13 mar 2011, 12:00 Przekonuje, że przyszłość należy do cyborgów – ludzi udoskonalanych za sprawą technologii. Zamiast zaczytywać się powieściami SF, równie dobrze można porozmawiać z profesorem Kevinem Warwickiem, światowej sławy cybernetykiem z brytyjskiego University of Reading. 82
  • Uciekinier z Hollywood 13 mar 2011, 12:00 Na świecie jest gwiazdą. W Polsce uważa się go za ekscentryka balansującego na krawędzi kiczu. Do kin wchodzi właśnie najnowszy film Lecha Majewskiego „Młyn i krzyż”, a pod koniec marca Muzeum Narodowe w Krakowie zaprezentuje retrospektywę jego twórczości. 84
  • Czarnoksiężnik z Lipska 13 mar 2011, 12:00 Wielkie przemysłowe przestrzenie, wycieczki w świat wyobraźni, dużo poenerdowskiej melancholii – tak wygląda malarstwo Neo Raucha. Świetne i bardzo drogie. Właśnie pokazuje je warszawska Zachęta. 88
  • Zapomniani buntownicy 13 mar 2011, 12:00 Bawili się świetnie, w latach 80. zmienili polską popkulturę, dziś niemal nikt o nich nie pamięta. Twórcy Trójmiejskiej Sceny Alternatywnej. 90
  • Powieść z dymkiem 13 mar 2011, 12:00 Czytasz komiksy? Polski stereotyp podpowiada, że w takim razie jesteś dzieckiem albo jesteś zdziecinniałym facetem koło trzydziestki. Tymczasem na świecie tzw. powieść graficzna została uznana za pełnoprawny gatunek literacki. 92
  • Ropa spekulantów 13 mar 2011, 12:00 Dziś ropa drożeje w szaleńczym tempie, a już jutro jej cena może spaść na łeb na szyję. Wszystko zależy od nerwów spekulantów, bo według ekonomistów to oni rządzą cenami „czarnego złota” i odpowiadają za drożyznę na naszych stacjach. 97
  • Wątpliwy plan Orbana 13 mar 2011, 12:00 Węgierski Fidesz doszedł do władzy, opowiadając się przeciw zaciskaniu pasa. Czy centroprawicowej partii starczy woli politycznej, by wdrożyć proponowane przez siebie działania? 100
  • Przez politykę do fortun 13 mar 2011, 12:00 Nowe rządy na Bliskim Wschodzie będą musiały ocenić, czy za korupcję na szczytach władzy odpowiada sam model gospodarczego liberalizmu, czy też sposób jego wdrażania. 102
  • Hodowanie głodu 13 mar 2011, 12:00 Weszliśmy w okres postu. Okres pożądany, zdrowy i jak najbardziej zgodny z naszym naturalnym rytmem. 104
  • Jak dobry Chuck niedobrego Dubienieckiego nie pokona 13 mar 2011, 12:00 Opis: Na tyłach Krakowskiego Przedmieścia, na ulicy Karowej skrada się dwóch mężczyzn. Ponieważ każdy z nich cofa się ostrożnie, nie patrząc, co za plecami, wpadają na siebie. W momencie zderzenia każdy wykrzykuje bardzo brzydkie... 105
  • O pedOFEilii i politykofobii. Na marginesie debaty 13 mar 2011, 12:00 Dzień bez pochwalenia premiera uważam, przeciwnie do tylu tak zwanych celebrytów, za dzień stracony. Szukam, za co by tak, pochwalić, szukam… szukam… szukam… O! Znalazłem. Ale przygadał temu Rybińskiemu! 105
  • Wielkie chcenie i niechcenie 13 mar 2011, 12:00 Demokracja jest tak urządzona, że obywatele stale czegoś żądają od władzy, a władza od obywateli, i w związku z tym rośnie poziom niepożądania jednych przez drugich. 106

ZKDP - Nakład kontrolowany