Zięć marnotrawny

Zięć marnotrawny

Były wczasy z prezydentem w Juracie i regularne wizyty w pałacu. Były obiady z Jarosławem Kaczyńskim i plan, by zostać premierem. Marcin Dubieniecki szybował wysoko. Teraz błyskawicznie spada.
Na pierwszym zdjęciu widać, jak Marcin Dubieniecki wchodzi na plażę z piknikowym koszem, z którego wystają bagietki. Na drugim – rozściela na piasku koc. Na trzecim – leży w podwiniętych dżinsach i przeczesuje dłonią włosy Marty Kaczyńskiej.

W wywiadzie zamieszczonym obok opowiada o zauroczeniu córką prezydenta i o sobie: – Co pan zobaczył w jej oczach? – dopytuje dziennikarka. – Ja wiedziałem, o jaką stawkę gram. O najwyższą. – Pan jest cynikiem? – W jakimś sensie tak.

Polityk PiS, były członek sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego: – Oczywiście, że pamiętam ten wywiad. „Gala", dwa tygodnie przed pierwszą turą. Jak to przeczytałem, pomyślałem sobie: „Oho, ten facet to tykająca bomba, on jeszcze wpakuje nas wszystkich w kłopoty”.

Jak zięć z teściem

Dwa lata wcześniej. Lech Kaczyński nerwowo drepcze po swoim gabinecie. Właśnie się dowiedział, że kwidzyńska kancelaria adwokacka, w której pracuje jego zięć Marcin i która należy do jego ojca Marka, przysłała mu wniosek o ułaskawienie. Nie pierwszy. Który, trudno zliczyć. Prezydent stracił rachubę. Wie tylko, że wszystkie pisma dotyczą wyroków wydanych przez Sąd Rejonowy w Kwidzynie. Jest wściekły, bo dwóch urzędników z prezydenckiego biura obywatelstw i prawa łaski poskarżyło się, że zięć wypytywał ich o te wnioski.

Przyjaciel prezydenta: – Marcin został wtedy wezwany do pałacu. Leszek przeprowadził z nim twardą rozmowę. Taką, jaką teść może przeprowadzić z zięciem. Skończyło się na przeprosinach i obietnicach, że to się więcej nie powtórzy.

Mimo to sytuacja się powtarza. Kwidzyńska kancelaria przysyła następny wniosek. Jeden, drugi, kolejny. Zięć ponownie zostaje zaproszony na rozmowę. Podobno znów przeprasza i znów obiecuje, że to koniec.

Z danych Sądu Rejonowego w Kwidzynie wynika, że kancelaria Dubienieckich ostatni wniosek o ułaskawienie złożyła w 2010 r. Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego przygotowała ich 18: w 2006 r. – dwa, w 2007 – cztery, w 2008 – osiem, w 2009 – trzy i w 2010 – jeden. Kancelaria Prezydenta każdy z nich przesyłała do kwidzyńskiego sądu. Ten ani razu nie zarekomendował Kaczyńskiemu skorzystania z prawa łaski. – Wszystkie sprawy kończyły się na tym etapie. W każdym z tych 18 przypadków pozostawialiśmy wnioski bez dalszego biegu, czyli nie odsyłaliśmy ich do prezydenta – przyznaje w rozmowie z „Wprost" prezes kwidzyńskiego sądu sędzia Wojciech Zelmański.

Sprawdziliśmy, co działo się w 2005 r., podczas końcówki prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Dubienieccy nie złożyli wówczas żadnego wniosku o ułaskawienie. Interes rozkręcił się za Kaczyńskiego. W Kwidzynie mówiło się, że młody Dubieniecki po wejściu do prezydenckiej rodziny może załatwić ułaskawienie. Niektórzy powątpiewali, ale byli i tacy, którzy wierzyli i zgłaszali się do kancelarii jego ojca.

Tak trafił do niej Krzysztof S., więzień kwidzyńskiego zakładu karnego. O zięciu Kaczyńskiego powiedział mu kolega z celi. Marcin Dubieniecki odwiedził S. w więzieniu, przeczytał akta jego sprawy i przygotował trzy projekty pism. Łącznie poświęcił na sprawę 58 godzin. Koszt usługi: 26 tys. zł. Część pieniędzy kancelaria dostała przelewem, część osobiście odebrał młody Dubieniecki. Gotówkę przekazała mu siostra skazanego w hotelu Marriott na warszawskim Okęciu. „Super Express", który opisał historię, twierdzi, że prezydent nie usłuchał próśb o łaskę. Krzysztof S. nadal odsiaduje wyrok.

Więcej szczęścia miał jeden z biznesowych partnerów Marcina Dubienieckiego Adam S., którego kwidzyński sąd skazał na wyrok w zawieszeniu za wyłudzenie 120 tys. zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Według „Dziennika Bałtyckiego" Lech Kaczyński ułaskawił go w ekspresowym tempie i z pominięciem opinii sądu. Czy prezydent wiedział, że chodzi o znajomego jego zięcia? – Podejrzewam, że tak. Wszystkie wnioski, w których pojawiały wyroki kwidzyńskiego sądu, zapalały w naszych głowach lampkę. Szybko identyfikowaliśmy je z Dubienieckim – mówi urzędnik, który od czasów Kaczyńskiego pracuje w Kancelarii Prezydenta.

Osoba z otoczenia zmarłego prezydenta: – Leszek był rozdarty. Wiedział, co robi Dubieniecki, i bardzo się tym gryzł. Z jednej strony chciał być pryncypialny, ale z drugiej – myślał o córce. Bardzo ją kochał i za nic nie chciał zakłócić jej małżeńskiego szczęścia.

„Wprost" próbował się skontaktować z Marcinem Dubienieckim i jego ojcem. Niestety obaj odmówili komentarza.

Polityka szumi w głowie

Lato 2006 r., Jurata. Prezydent się relaksuje. Stoi na werandzie swojej letniej rezydencji. Kątem oka widzi młodą parę, która boso przechadza się po helskiej plaży. Młodzi spacerują objęci. To jego córka Marta i jej pierwszy mąż Piotr Smuniewski. Spokojny, miły i dobrze wychowany. Prezydent go lubi.

Grudzień 2006, znów Jurata. Prezydencka rodzina przy kolacji. Jest Marta, Piotra nie ma. Na jego miejscu zasiada przystojny brunet. Jest spięty, ale się uśmiecha. Mówi niewiele, waży słowa, wsłuchuje się w to, co mówi prezydent. To Marcin Dubieniecki. – Jeżeli wy jesteście szczęśliwi, to my też – uśmiechają się państwo Kaczyńscy. – Panie prezydencie, jest jeszcze coś, co chciałbym panu zakomunikować. Pana córka jest w ciąży – odpowiada przyszły zięć. Prezydent tężeje, ściska szklankę z wodą. – Skończ z tym prezydentem, jesteś naszym synem – wypala po kilku sekundach ciszy. Tak Dubieniecki wchodzi do rodziny.

Młodzi biorą ślub w kwietniu 2007 r. Marta, w zaawansowanej ciąży, jest szczęśliwa, choć nie wszyscy akceptują jej wybranka. Na uroczystości nie pojawił się brat prezydenta – Jarosław. Oficjalnie opiekował się chorą matką. Nieoficjalnie prezesowi PiS nie podobało się zarówno to, iż jego bratanica się rozwiodła, jak i to, że postanowiła się związać akurat z Marcinem Dubieniecki. Chodziło o polityczne uwikłanie jego rodziny. Ojciec Marcina – Marek – to szef sądu partyjnego w pomorskim SLD. W PRL należał do partii i pracował w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Gdańsku – w Inspektoracie II i w Wydziale III. Obie komórki formalnie podlegały bezpiece.

Swoich sił w polityce próbował także najmłodszy z Dubienieckich. Jeszcze na studiach zapisał się do lewicowego Stowarzyszenia Czerwonej Róży, a później do Ordynackiej. Przetarcie na politycznych salonach zapewniał mu tata – zabierał go do Sejmu, przedstawiał SLD-owskim prominentom. W ten sposób młody Marcin poznał Józefa Oleksego i Włodzimierza Czarzastego. W głowie szumiało mu od wielkiej polityki. Na ziemię szybko ściągnęli go wyborcy. W 2002 r. młody Dubieniecki kandydował z list kwidzyńskiego SLD do rady miasta. Dostał 34 głosy.

To mężczyzna z ambicjami

Nie zraził się. Zawsze mierzył wysoko, nigdy nie brakowało mu też wiary w siebie. – Nie mam autorytetów. Jestem sam dla siebie autorytetem – przyznał w jednym z wywiadów udzielonych już po katastrofie. W innym mówił, że chce kandydować do Sejmu z pierwszego miejsca na liście PiS. W jeszcze innym zastanawiał się nad startem do Parlamentu Europejskiego i snuł plany wejścia do rządu. Chwalił się znajomością branży energetycznej, mówił, że najchętniej objąłby tekę ministra gospodarki.

Marta Kaczyńska od początku wiedziała, że Marcin ma ambicje. Dubieniecki już po kilku godzinach znajomości oświadczył jej, że zamierza zostać premierem. Wyznanie padło podczas nocnego spaceru po falochronie w nadmorskim Darłówku, gdzie oboje uczestniczyli w szkoleniu dla aplikantów adwokackich.

Tak naprawdę to od tego spotkania jego kariera zaczęła nabierać rozpędu. Choć początki były nieśmiałe. – Leszek zaprosił mnie kiedyś na kolację, na której był Marcin. Chłopak robił przyjemne wrażenie, ale niewiele się odzywał, był wycofany, głównie słuchał. W prezydenckiej rodzinie nie czuł się jeszcze chyba zbyt pewnie – mówi nam jeden z prawicowych polityków. Przyjaciel rodziny dodaje: – Mimo to prezydent szybko go zaakceptował. Wychodził z założenia, że jeśli nowy zięć daje szczęście Marcie, to znaczy, że jest w porządku. On sam nigdy nie miał ręki do pieniędzy, ale podobało mu się, że Marcin jest adwokatem i ma głowę do interesów. Że dobrze zarabia i zapewnia córce dostatnie życie.

Ostatnie lody puściły kilka miesięcy po ślubie, kiedy Jarosław Kaczyński, wówczas premier, zaprosił Martę i Marcina do swojego domu na warszawskim Żoliborzu. Nad rodzinną atmosferą czuwała pani Jadwiga, mama prezesa. Spotkanie się udało. Prezydentowi kamień spadł z serca, brat zaakceptował zięcia.

Pół roku później, w Boże Narodzenie, panowała już pełna sielanka. Przy jednym stole zasiedli nie tylko prezydent, jego brat i zięć, ale nawet jego ojciec Marek. Prezes PiS sypał anegdotami, a Dubieniecki senior odkrył przed Kaczyńskimi nieznaną dotąd kartę historii swojej rodziny. Mówił, że jego ojciec był lotnikiem RAF, a matka – żołnierzem AK i warszawskim powstańcem. Okazało się też, że obaj Dubienieccy, podobnie jak prezydent i jego brat, kochają zwierzęta. Dokarmiają bezdomne psy i udzielają się społecznie. Młody Dubieniecki przez krótki czas był nawet prezesem kwidzyńskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Po tych świętach Marcin na dobre zakotwiczył już w prezydenckiej rodzinie. Kiedy przyjeżdżał w interesach do Warszawy, nocował u teściów w pałacu. Gdy teściowie lecieli na weekend do Juraty, odwiedzał ich razem z żoną.

Dubieniecki ani na chwilę nie zapomniał o interesach. W 2008 r. kancelaria jego ojca przygotowała przecież osiem wniosków o ułaskawienie. On sam zaczął też się pojawiać w najróżniejszych biznesowych konstelacjach. Jednym z jego pierwszych poważnych przedsięwzięć była spółka DDGS Chemical Investments założona wspólnie z byłym prezydenckim ministrem Robertem Drabą oraz z Jerzym Glasgallem. Glasgall to były wojskowy, który jeszcze w pierwszej połowie lat 90. robił interesy z władzami Iraku. Miesiąc przed katastrofą smoleńską wśród udziałowców DDGS pojawił się Adam S. Ten sam, który niecały rok wcześniej został ułaskawiony przez prezydenta. Dubieniecki zresztą przewinął się jeszcze przez dwie inne spółki, w których swego czasu był S.

Za biznesowymi przetasowaniami prezydenckiego zięcia trudno nadążyć. Według danych Krajowego Rejestru Sądowego jego nazwisko pojawia się w 13 spółkach. W jedne Dubieniecki jest zaangażowany bardziej, w inne mniej. W niektórych reprezentuje swoich klientów, z innych wychodzi, by po miesiącu wrócić, a po kolejnych trzech znów się ulotnić. „Gazeta Wyborcza" twierdzi, że w jednej z firm, w których pojawił się zięć prezydenta, udzielał się człowiek skazany za kierowanie grupą przestępczą.

Czy ja się odnoszę do pana Igrekowskiego?

10 kwietnia zastał Dubienieckiego za granicą. Podobno był w interesach gdzieś na południu Europy. Gdzie dokładnie, to tajemnica. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że zięć prezydenta już kilka godzin po katastrofie był w Polsce. Podobno przyleciał samolotem taksówką.

Większość polityków PiS poznała go dopiero wtedy. Dubieniecki uczestniczył w pałacowych spotkaniach, na których prezydenccy ministrowie wspominali Lecha Kaczyńskiego. Podczas pogrzebu na Wawelu trzymał się spin doktorów Michała Kamińskiego i Adama Bielana. Niedługo potem zaczął publicznie nazywać prezesa PiS stryjem. Razem z żoną zapraszał go na obiady. Wspominał teścia, rozmawiał o polityce.

Były członek sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego: – Było widać, że poczuł bluesa. Z nami bardzo szybko chciał skracać dystans, automatycznie przechodził na ty.

Między pierwszą a drugą turą Dubieniecki spotkał się z Józefem Oleksym w jednej z warszawskich restauracji. Dzień później zaproponował sztabowi organizację panelu dyskusyjnego z udziałem Kaczyńskiego i byłego szefa SLD. Oleksy się zgodził, ale z pomysłu nic nie wyszło. Wysiłki Dubienieckiego nie poszły jednak na marne. Kilka dni przed drugą turą Kaczyński ogłosił przecież Oleksego „lewicowym politykiem starszo średniego pokolenia".

Od tamtej wypowiedzi minęło dziewięć miesięcy. Marcin Dubieniecki już nikomu nie doradza, bo nikt nie chce go słuchać. Okręgowa Rada Adwokacka w Gdańsku prowadzi wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Prof. Jadwiga Staniszkis publicznie doradza Marcie Kaczyńskiej rozwód. Prezes zaś PiS pytany o Dubienieckiego odpowiada: – To jest człowiek całkowicie oddzielny ode mnie. Czy ja się odnoszę do pana Iksowskiego czy Igrekowskiego? Sam Dubieniecki niedawno wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że „rozpoczął się karnawał zbierania haków" na niego połączony z „próbą szkalowania śp. Lecha Kaczyńskiego”.

Polityk śledzący karierę Dubienieckiego: – Jest takie mądre przysłowie: im wyżej wchodzisz na drzewo, tym bardziej odsłaniasz zadek. Pan Marcin chyba o nim nie słyszał.

Na naukę jest już jednak za późno, bo czas wspinaczki po gałęziach zięć prezydenta ma za sobą. Dziś jest przy samej ziemi.




Okładka tygodnika WPROST: 11/2011
Więcej możesz przeczytać w 11/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • Naród. IP
    W rocznicę tragedii smoleńskiej postuluję przyznanie Nagrody Darwina /Darwin Awards / ś.p. L.Kaczyńskiemu.
    • FREE PRESS IP
      \"WPROST\" stoczyl sie do poziomu brukowcow.
      NIE wiadomo z jakiego powodu pisze o prywatnym
      zyciu jakiej pary? CHOCHSZTAPLEROWI robi sie
      promocje w mediach .PANIE LIS BYL PAN w USA
      i wie PAN ze takie teksty w powaznych nie sa drukowane.

      Spis treści tygodnika Wprost nr 11/2011 (1466)

      • Dwie opozycje, jednak debata 13 mar 2011, 12:00 W decydującą fazę wchodzi debata na temat OFE, najważniejsza w Polsce debata ostatniej dekady. Najważniejsza, bo chodzi w niej nie tylko i nie przede wszystkim o OFE, lecz o zdolność naszej klasy politycznej do zajęcia się Polską na serio. 4
      • Na skróty 13 mar 2011, 12:00 Sondaże? Łgarze! Skandal we Francji. Instytuty badania opinii płacą ankietowanym za to, że potwierdzą jakąś tezę. Niedawny sondaż Instytutu Harrisa na zamówienie dziennika „Le Parisien" wykazał, że gdyby wybory prezydenckie... 6
      • Internet w pudełeczku 13 mar 2011, 12:00 „Panie premierze, za idiotę robię tu ja" – wypalił do rozpoczynającego swoje wystąpienie premiera Tuska Krzysztof Globisz. Chwilę wcześniej znany aktor w bardzo osobliwy sposób powitał gości na uroczystym otwarciu... 10
      • Zabić, zginąć, czy zaginąć 13 mar 2011, 12:00 Bartek Obuchowicz, aktor polski i specjalista od ról wyluzowanych, młodych ludzi, zawsze chciał być raperem, a marzenia, niestety, czasami się spełniają. Obuchowicz zagra w serialu „Prosto w serce" niejakiego MC Jagódkę.... 12
      • Bezpieczny kraj 13 mar 2011, 12:00 Katastrofalne trzęsienie ziemi nie rzuci Japonii na kolana. Jeśli jest jakiś naród przygotowany, by stawić czoła największym katastrofom, to są to właśnie Japończycy. 17
      • Skąd się bierze tsunami? 13 mar 2011, 12:00 Mieszkać na japońskich wyspach to mniej więcej tak, jak zbudować państwo na krze. Trudno sobie wyobrazić mniej spokojne geologicznie miejsce. 22
      • Zięć marnotrawny 13 mar 2011, 12:00 Były wczasy z prezydentem w Juracie i regularne wizyty w pałacu. Były obiady z Jarosławem Kaczyńskim i plan, by zostać premierem. Marcin Dubieniecki szybował wysoko. Teraz błyskawicznie spada. 26
      • Minimalna cena życia 13 mar 2011, 12:00 Dla wielu Polaków korzyści natury gospodarczej były wystarczającym argumentem, by zarąbać żydowską rodzinę siekierą albo wydać Niemcom ukrywającego się Żyda na pewną śmierć za kilogram cukru – mówi prof. Jan Tomasz Gross, współautor wydanej właśnie książki „Złote... 30
      • Światło z ciemności 13 mar 2011, 12:00 CZTERNAŚCIE MIESIĘCY ŻYCIA W KANAŁACH LWOWA. Wśród wszy, szczurów, w smrodzie i wilgoci. Przeżyła, tak jak jej cała rodzina, wyłącznie dzięki Polakowi, który choć był wcześniej zwykłym złodziejem, okazał się nieustraszonym wybawicielem. 35
      • Ruch pod żyrandolem 13 mar 2011, 12:00 Prezydent Komorowski zarzucił sieć i cierpliwie czeka. Kłopoty i pech innych rybaków dają nadzieję na niezły połów. 41
      • Panika we mgle 13 mar 2011, 12:00 Kto po katastrofie chciał uciekać z Rosji? Czy kapitan Protasiuk wiedział, że w Smoleńsku będzie mgła? Dlaczego politycy PiS sądzili, że rząd chce ich internować? Przedstawiamy nieznane fakty związane z katastrofą smoleńską. 44
      • Tusk jak Grobelny 13 mar 2011, 12:00 Tworzymy z ZUS coś na kształt bezpiecznej kasy oszczędności Lecha Grobelnego. To taka piramida finansowa, za którą zapłacimy wielką cenę – mówi prof. Krzysztof Rybiński, ekonomista, były wiceprezes NBP, jeden z głównych krytyków rządu. 50
      • Feministki, beneficjentki i śpioszki 13 mar 2011, 12:00 Z radością trzeba zwrócić uwagę na fakt, że tradycyjne święto kobiet nie ograniczyło się do kwiatka na 8 marca, ale rozlało się po Polsce i mediach, trwając dłużej niż tydzień. 56
      • Bezradność czy zmierzch Zachodu 13 mar 2011, 12:00 Sprawa Libii pokazuje, że zachód sam rezygnuje z przywództwa. Ale w jego miejsce pojawią się inni. Już czeka Iran, już czekają Chiny, już czeka Rosja. 58
      • Między księdzem a aktorem 13 mar 2011, 12:00 Kiedy przed tygodniem rekordowe 8,5 mln widzów zasiadło przed telewizorami, żeby obejrzeć serial o fikcyjnej wsi Wilkowyje, prawdziwa wieś Jeruzal puchła z dumy. Przecież „Ranczo” jest jakby o nich. 60
      • Wychowani na Facebooku 13 mar 2011, 12:00 Rodzice z niepokojem obserwują, jak ich dzieci, zamiast odrabiać lekcje i czytać, spędzają długie godziny na Facebooku. Ostatnio przybył im nowy powód do niepokoju – z filmu „Sala samobójców” dowiedzieli się, że internet to dla ich dzieci śmiertelne... 64
      • Polska Partia Myśliwych 13 mar 2011, 12:00 Poluje cała lewica, PSL poluje wręcz namiętnie, z PO – m.in. Radosław Sikorski i Elżbieta Radziszewska. Wygląda na to, że strzelanie do zwierząt to jedna z ulubionych rozrywek naszych polityków. 68
      • Pretendenci 13 mar 2011, 12:00 Półtora roku przed wyborami prezydenckimi w Ameryce startuje kampania. Republikanie ruszają do boju. Wszyscy oprócz Sarah Palin, według ostatniego sondażu jednej z najbardziej nielubianych postaci amerykańskiej polityki. 70
      • Tygrys pod półksiężycem 13 mar 2011, 12:00 Wielka rewolta w krajach arabskich sprawiła, że świat z jeszcze większą uwagą patrzy na Turcję. Ona daje odpowiedź na kluczowe pytanie – czy islam da się pożenić z modernizacją? 72
      • Europa jak muzeum 13 mar 2011, 12:00 Czym będzie za pół wieku Europa? Mocarstwem czy muzeum? Gdy Azja gna do przodu, a Europa przypatruje się bezradnie tsunami na Bliskim Wschodzie, coraz częściej odpowiedź brzmi: muzeum. 74
      • Samochód wyjechał z kryzysu 13 mar 2011, 12:00 Auta zużywają coraz mniej paliwa, ale na szczęście nie zaczęły przypominać rowerów. Są jeszcze szybsze i jeszcze ładniejsze. To było widać na targach w Genewie. 77
      • Zabierz babci waloryzację 13 mar 2011, 12:00 Elementarna sprawiedliwość wymaga, by także dzisiejszych emerytów obciążyć skutkami kryzysu w systemie emerytalnym. Bo to, że świadczenia przyszłych emerytów będą dużo niższe, już wiadomo. Ten problem też powinien się pojawić w debacie Balcerowicza i Rostowskiego o OFE i... 80
      • Profesor cyborg 13 mar 2011, 12:00 Przekonuje, że przyszłość należy do cyborgów – ludzi udoskonalanych za sprawą technologii. Zamiast zaczytywać się powieściami SF, równie dobrze można porozmawiać z profesorem Kevinem Warwickiem, światowej sławy cybernetykiem z brytyjskiego University of Reading. 82
      • Uciekinier z Hollywood 13 mar 2011, 12:00 Na świecie jest gwiazdą. W Polsce uważa się go za ekscentryka balansującego na krawędzi kiczu. Do kin wchodzi właśnie najnowszy film Lecha Majewskiego „Młyn i krzyż”, a pod koniec marca Muzeum Narodowe w Krakowie zaprezentuje retrospektywę jego twórczości. 84
      • Czarnoksiężnik z Lipska 13 mar 2011, 12:00 Wielkie przemysłowe przestrzenie, wycieczki w świat wyobraźni, dużo poenerdowskiej melancholii – tak wygląda malarstwo Neo Raucha. Świetne i bardzo drogie. Właśnie pokazuje je warszawska Zachęta. 88
      • Zapomniani buntownicy 13 mar 2011, 12:00 Bawili się świetnie, w latach 80. zmienili polską popkulturę, dziś niemal nikt o nich nie pamięta. Twórcy Trójmiejskiej Sceny Alternatywnej. 90
      • Powieść z dymkiem 13 mar 2011, 12:00 Czytasz komiksy? Polski stereotyp podpowiada, że w takim razie jesteś dzieckiem albo jesteś zdziecinniałym facetem koło trzydziestki. Tymczasem na świecie tzw. powieść graficzna została uznana za pełnoprawny gatunek literacki. 92
      • Ropa spekulantów 13 mar 2011, 12:00 Dziś ropa drożeje w szaleńczym tempie, a już jutro jej cena może spaść na łeb na szyję. Wszystko zależy od nerwów spekulantów, bo według ekonomistów to oni rządzą cenami „czarnego złota” i odpowiadają za drożyznę na naszych stacjach. 97
      • Wątpliwy plan Orbana 13 mar 2011, 12:00 Węgierski Fidesz doszedł do władzy, opowiadając się przeciw zaciskaniu pasa. Czy centroprawicowej partii starczy woli politycznej, by wdrożyć proponowane przez siebie działania? 100
      • Przez politykę do fortun 13 mar 2011, 12:00 Nowe rządy na Bliskim Wschodzie będą musiały ocenić, czy za korupcję na szczytach władzy odpowiada sam model gospodarczego liberalizmu, czy też sposób jego wdrażania. 102
      • Hodowanie głodu 13 mar 2011, 12:00 Weszliśmy w okres postu. Okres pożądany, zdrowy i jak najbardziej zgodny z naszym naturalnym rytmem. 104
      • Jak dobry Chuck niedobrego Dubienieckiego nie pokona 13 mar 2011, 12:00 Opis: Na tyłach Krakowskiego Przedmieścia, na ulicy Karowej skrada się dwóch mężczyzn. Ponieważ każdy z nich cofa się ostrożnie, nie patrząc, co za plecami, wpadają na siebie. W momencie zderzenia każdy wykrzykuje bardzo brzydkie... 105
      • O pedOFEilii i politykofobii. Na marginesie debaty 13 mar 2011, 12:00 Dzień bez pochwalenia premiera uważam, przeciwnie do tylu tak zwanych celebrytów, za dzień stracony. Szukam, za co by tak, pochwalić, szukam… szukam… szukam… O! Znalazłem. Ale przygadał temu Rybińskiemu! 105
      • Wielkie chcenie i niechcenie 13 mar 2011, 12:00 Demokracja jest tak urządzona, że obywatele stale czegoś żądają od władzy, a władza od obywateli, i w związku z tym rośnie poziom niepożądania jednych przez drugich. 106

      ZKDP - Nakład kontrolowany