Kulisy seksafery, czyli zemsta Czarnej Pantery

Kulisy seksafery, czyli zemsta Czarnej Pantery

Izabela Pek w Sejmie
Izabela Pek w Sejmie / Źródło: Facebook / Izabela Pek
Przez Izabelę Pek, bohaterkę najgłośniejszej politycznej seksafery ostatnich lat, kłopoty wizerunkowe mogą mieć prezydent Andrzej Duda i poseł Marcin Horała – ustalił „Wprost”.

Skandal obyczajowy związany z romansem znanego z konserwatywnych poglądów posła PiS z Izabelą Pek zatacza coraz szersze kręgi. Okazuje się, że prywatne (choć nie męsko-damskie) kontakty z kontrowersyjną modelką i działaczką miało dwóch ważnych polityków obozu władzy: prezydent Andrzej Duda i poseł Marcin Horała.

Izabela Pek od dawna próbowała wejść na polityczne salony. Jedną z metod było robienie sobie selfie z politykami i dziennikarzami i umieszczanie ich w mediach społecznościowych. Wspólną fotkę zrobiła sobie m.in. z wiceministrem sprawiedliwości Patrykiem Jakim, a także dziennikarzem Tomaszem Lisem. Będąc osobą publiczną nie sposób się ustrzec takich sytuacji.

Pek zbliżyła się do polityków prawicy podczas kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy. Zawdzięczała to znajomości z Marcinem Horałą, trójmiejskim posłem PiS, który ma być szefem sejmowej komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT-u. To podobno dzięki Horale zaciągnęła się do „dudabusu”, którym jeździła po Polsce z kandydatem PiS na prezydenta. – Zastanawialiśmy się, skąd się wzięła, bo była dziwna. Klasyczny typ kobiety toksycznej – opowiada polityk PiS, który współtworzył kampanię Andrzeja Dudy. – Była wyjątkowo natręta w stosunku do przyszłego prezydenta. Cały czas chciała przy nim siedzieć, przez co inni nie mogli z nim nawet porozmawiać. Wokół polityków często kręcą się kobiety, którym władza imponuje. Ona była jedną z nich. Niestety, niektórzy politycy, zamiast trzymać się od takich osób z daleka, nawiązują z nimi bliższy kontakt – komentuje działacz Prawa i Sprawiedliwości.

– Zachowywała się jak psychofanka Dudy. W pewnym momencie ją z niego sczyścili, pod koniec kampanii dostała nieformalny zakaz wstępu do busa – dodaje inny polityk, który współpracował wtedy z . Podkreśla, że sam przyszły prezydent nie zachował wówczas należytej czujności. Bo choć, rzecz jasna, nic nie wskazuje na to, by relacje Pek z Dudą miały niewłaściwy charakter, dziś może mieć przez swoją byłą fankę wizerunkowe kłopoty. – Siedzieli razem, śmiali się, a ona robiła zdjęcia. W końcu otoczenie zwróciło mu uwagę, żeby uważał – dodaje.

Na prawicy spekuluje się też, że przez znajomość z Pek polityczne kłopoty może też mieć Marcin Horała. Niektórzy mówią, że może nawet stracić stanowisko szefa komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT. On sam jednak zapewnia, że jest spokojny. – Izabelę Pek poznałem w Gdyni – opowiada. – Zgłosiła się jako sympatyczka PiS-u. Wybrano wtedy 50 osób do jeżdżenia „dudabusem” – opowiada polityk. – Wpisałem ją na listę osób, które jeździły z przyszłym prezydentem autobusem. To wszystko – zapewnia. Nie wierzy, by znajomość z Pek miała zaszkodzić jego pracom w komisji vatowskiej. – Co ma piernik do wiatraka? – pyta retorycznie. – Nie mam sygnałów z partii, żebym miał stracić stanowisko w komisji – dodaje Horała.

Jedno jest pewne: sprawa Izabeli Pek spędza wielu politykom sen z powiek. Kobieta nie jest bowiem człowiekiem znikąd. Przeciwnie – od lat funkcjonuje w polityczno-dziennikarskim środowisku prawicy. Dla Tygodnika Solidarność relacjonowała obchody ku czci żołnierzy wyklętych, bywała też gościem Telewizji Republika. W tej ostatniej stacji domagała się m.in. odwołania rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Była przedstawiana jako „politolog, aktywistka społeczna zawsze działająca w słusznej sprawie”.

Jednak w całej sprawie chodzi o coś więcej niż tylko o kłopoty wizerunkowe polityków. Pięta nie jest szeregowym posłem. Czy służby w odpowiednim momencie ostrzegły go przed wdawaniem się w nieroztropną relację z ekscentryczną kobietą? A jeśli poseł nie reagował, to czy o sprawie zostali powiadomieni jego przełożeni?

Janusz Zemke, wieloletni członek komisji ds. służb specjalnych, były wiceminister obrony narodowej, nie kryje, że cała sytuacja go zaskakuje. – Poseł Pięta nie jest szeregowym posłem. Powinien mieć świadomość, że może być narażany na prowokacje. Poza tym służby powinny ostrzegać polityków. Dlatego, że wokół parlamentarzystów mogą się kręcić różne osoby, które będą chciały wykorzystać ich wpływy. To, że tak się nie stało, świadczy o poważnej chorobie państwa.

Okładka tygodnika WPROST: 23/2018
Całość dostępna jest w 23/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 15
  • Myślicie że łatwo jest znaleźć chłopa, który jest płodny, zaradny, nie jest wałachem jak Wojewódzki, ukrytym gejem i pedofilem czy pijanym POlicjantem bijącym w kuchni za niezgaszone światło w lodówce?

    A ona znalazła męża żonie i ojca dzieciom - i chciała go sobie przywłaszczyć che, che, che NIE UDAŁO SIĘ :(
    • Czy poseł musi być idiotą?
      • Przepraszam, ale na czym polega ta SEKS afera? Że poseł Pięta się do niej uśmiechnął? A może ją bzyknął? Czy może ktoś mi to wyjaśnić?
        •  
          sie pis dowowaci pukalo to trzeba teraz beknac !
          • samoobrona miała swoja anete k a pis ma ize p ha ha ha iza i za darmo i za piwo i za cukier do herbaty ha ha ah jude circus