Wojna obronna 2004

Wojna obronna 2004

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polski Sejm nie godzi się na rewizję historii korzystną dla katów i zbrodniarzy Politycznym awanturnictwem nazwał polski minister spraw zagranicznych uchwałę Sejmu w sprawie reparacji wojennych od Niemiec. Grzechem polskiego parlamentu ma być jasne stwierdzenie, że to nie Polacy są winni Niemcom zadośćuczynienie finansowe za rezultaty II wojny światowej. Skoro Sejm in corpore jest ogarnięty politycznym awanturnictwem, rząd powinien chyba parlament rozwiązać i wybrać nowy. Niewykluczone, że trzeba by także rozwiązać społeczeństwo, ogarnięte nierozumnym niepokojem z powodu niemieckich roszczeń. Rauty i żurfiksy niemiecko-polskie powinny nadal przebiegać w pogodnej atmosferze.
Polityczna gnuśność
Polski Sejm nie jest bez winy, podobnie jak publicyści. Irytacja spowodowana żądaniami Pruskiego Powiernictwa, a zwłaszcza brak rządowej, precyzyjnej reakcji na niemieckie próby reinterpretowania historii najnowszej spowodowały pewne zamieszanie nomenklaturowe. Przestano rozróżniać reparacje, restytucję majątków, odszkodowania i zadośćuczynienie. Powiernictwo Polskie z Gdyni, Warszawa i inne miasta przygotowujące rachunki strat nie zamierzają się domagać reparacji wojennych, to znaczy refundacji kosztów poniesionych w związku z wojną z III Rzeszą. Chcą sobie natomiast zarezerwować możliwość dochodzenia odszkodowań za zniszczenia i straty spowodowane prowadzeniem przez III Rzeszę wojny i sprawowanie okupacji w sposób sprzeczny z prawem międzynarodowym.
Minister Cimoszewicz twierdzi, że Polska reparacji się zrzekła. Polska nie była jednym z 60 państw koalicji antyhitlerowskiej, sygnatariuszy układu londyńskiego z września 1953 r. o umorzeniu niemieckich zobowiązań finansowych. Jednostronne zrzeczenie się przez PRL reparacji wojennych od Niemiec w tymże 1953 r., na żądanie Moskwy i w rezultacie powstania berlińskiego, nie ma charakteru aktu prawnego. Nie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw ani ratyfikowane przez Sejm PRL. Publikacja w "Trybunie Ludu" to trochę za mało.
Premier Belka, kanclerz Schroeder i minister Cimoszewicz zapewniają, że nie ma żadnej możliwości uwzględnienia niemieckich roszczeń. A dlaczego? Polacy chętnie poznaliby podstawę prawną takich twierdzeń. Niemcy zapewne też. Przemówienia, tak jak artykuły prasowe, nie mają mocy ustawowej. Zastanawiające jest, dlaczego rząd RFN, najlepiej do spółki z rządem RP, nie zapowiedzą publikacji białej księgi przedstawiającej daremność usiłowań pana Pawelki i jego powiernictwa. Czy to też byłoby polityczne awanturnictwo i czy lepsza jest polityczna gnuśność?

Co o nas powiedzą na Zachodzie?
Gdyby nie konsekwentna postawa części mediów, w tym tygodnika "Wprost", oraz części polityków, dziś mielibyśmy już falę rozpraw sądowych o odszkodowania dla niemieckich wypędzonych. A w Berlinie Centrum przeciw Wypędzeniom Eriki Steinbach czekałoby na uroczyste otwarcie z udziałem przedstawicieli tamtejszych najwyższych władz partyjnych i państwowych oraz zaproszonych gości, przede wszystkich z Polski. Przeprosinom za niemieckie ofiary II wojny światowej nie byłoby końca, dzięki czemu pojednanie nabrałoby nowego impulsu i zyskało prawdziwie europejski wymiar. Robilibyśmy znów za pinczera, bo taką rolę wymyślili dla nas nasi rodzimi, awangardowo europejscy intelektualiści, orędownicy międzynarodówki poprawności politycznej i pokory wobec silnych i wielkich.
Na szczęście, jeszcze do tego nie doszło i tylko należy współczuć tym Polakom, którzy niezmiennie troszczą się o to, "co o nas powiedzą na Zachodzie", czy przypadkiem Bruksela nie obetnie nam budżetu, a Paryż i Berlin za karę nie podniosą podatków. Za to, że bronimy narodowej godności i nie godzimy się na rewizję historii korzystną dla katów i zbrodniarzy wojennych. Ericą Steinbach i jej chorymi ideami należało się zająć dużo wcześniej. Nie zrobili tego Niemcy - z powodów wewnątrzpolitycznych i nacjonalistycznych. A poza tym przypominanie cierpień wypędzonych było kuszące, bo zamazywało niemiecką winę, rozmywało ją. Bo przecież na końcu to Niemcy były okupowane, zbombardowane, obywatele sfrustrowani klęską, a kilka milionów Niemców opuściło swoje domy, by zamieszkać w kraju, w którym niedobrzy Amerykanie realizowali plan Marshalla i zaprowadzali demokrację. Nie zajęliśmy się na poważnie Ericą Steinbach również my, ponieważ uwierzyliśmy, że z chwilą powrotu Polski do Europy rozdział II wojny światowej został zamknięty raz na zawsze, że czeka nas wspólna dobrosąsiedzka przyszłość.

Furia teutońska
Działalność Eriki Steinbach i jej - na początku - wyjątkowo bezczelne żądania wobec Polski nie wyrosły na kamieniu. Przeciwnie - ona nauczyła się historii ostatniej wojny i historii Polski w szkole i od swoich doradców ze Związku Wypędzonych. A w szkole dowiedziała się, że potężny Wehrmacht przeszedł spacerkiem przez Polskę, której broniła kawaleria. Ta kawaleria była ulubionym tematem kpin z mojej córki, uczennicy jednego z niemieckich gimnazjów. Poza tym cierpienia Polaków, mordy, rabunki i zniszczenia nie istniały. Na lekcjach historii latami wałkowano tylko dwa tematy - dzieje nazizmu, zjawiska dziwnie oderwanego od narodu niemieckiego, który był tego nazizmu ofiarą, oraz sprawę Holocaustu. Można było odnieść wrażenie, że poza Żydami nikt nie został zamęczony w obozach zagłady, a wszelki przejaw antysemityzmu w Polsce był powodem do Schadenfreude: "widzicie, oni też byli zbrodniarzami". Nic zatem dziwnego, że prezydent RFN Roman Herzog pomylił w swoim przemówieniu w Warszawie powstanie warszawskie z powstaniem w getcie. Skąd on miał się dowiedzieć o bohaterskim zrywie Polaków - ze szkoły? A może z mediów czy opracowań historycznych? Polska nie była w Niemczech tematem interesującym, ona się nie liczyła. Budziła jedynie litość i lekceważenie. I tak - sądziła Erica Steinbach - będzie już zawsze.
Wyrazem takiego lekceważenia, a nawet pogardy była reakcja jednego z czołowych polityków SPD Petera Glotza, wypędzonego z Czech. Glotz uznał za stosowne pouczyć Polaków, by skończyli z katolicko-nacjonalistycznym fundamentalizmem. Reakcję tę, nie mającą żadnego związku z roszczeniami wypędzonych i żądaniem reparacji polskiego Sejmu, można zaliczyć do arsenału wybryków określanych mianem furii teutońskiej, znanej już w czasach starożytnego Rzymu jako furious teutonicus.
Peterowi Glotzowi i innym rozwścieczonym komentatorom prasy niemieckiej, atakującym nas za populizm i nacjonalizm, nic do naszego katolicyzmu i do naszego patriotyzmu. Niech pilnują własnych wartości, niech zwalczają odradzający się raz po raz nacjonalizm i arogancję wobec innych narodów. Być może wartości katolickie nie mają w Niemczech żadnego znaczenia, skoro właśnie tam odbędzie się wielki kongres innych fundamentalistów, bo islamistów - pod hasłem walki z Ameryką i Izraelem, z wartościami chrześcijańskimi Zachodu. Niemców nie wolno pouczać, oni sobie na to nie pozwolą, bo są narodem besserwisserów, lepiej wiedzących, co to jest prawda, moralność i dobro, pokój i prawa człowieka, a przede wszystkim, co jest dobre dla innych.

Kto ma moralne prawo dochodzić roszczeń?
Niemiecki rząd, elity intelektualne i znaczna część społeczeństwa nie spodziewały się tak ostrej reakcji polskiego Sejmu na pogróżki ze strony Pruskiego Powiernictwa. Z pomocą pospieszył im ekspert ds. Niemiec tygodnika "Polityka" Adam Krzemiński, który nazwał uchwałę polskiego parlamentu "strzelaniem z armaty do wróbla". Podchwycili to niemieccy dziennikarze i część naszej dziennikarskiej młodzieży. Dziennikarzom niemieckim się nie dziwię, dziwię się polskim, bo podejrzewałam ich o większą wrażliwość historyczną i społeczną.
Nie chodzi o garstkę wypędzonych, niesłusznie domagających się zwrotu swoich majątków pozostawionych w Polsce. Chodzi o zasadę: o to, że Niemcy nie mają moralnego prawa dochodzić swoich roszczeń, że to oni przegrali wojnę, którą rozpętali, i wszystko, co się stało potem, jest tego konsekwencją. I takie jest przesłanie uchwały Sejmu w sprawie reparacji. To, że żądających odszkodowań Prusaków jest dziś tylko 1000, nie ma znaczenia. NSDAP w pierwszym okresie istnienia liczyło 23 członków, a kilka lat później już 2 miliony. Wypędzonych jest ponoć 12 milionów.

Teraz Bundestag
Francuzi świętują co roku zburzenie Bastylii, choć jedynym osadzonym w wieży i wyzwolonym dzięki bohaterskiemu zrywowi ludu Paryża był markiz de Sade, autor perwersyjnych książek dla dorosłych. świętują też rocznicę powstania paryskiego, które doprowadziło do wyzwolenia Francji spod hitlerowskiej okupacji. Powstanie powstaniu nierówne - mógłby powiedzieć powstaniec warszawski. Każdy naród ma swoje świętości, mogą obiektywnie być nienadzwyczajne, ale przecież są dla tego narodu najważniejsze. Komu przeszkadza, że Polacy są patriotami, katolikami i bronią swojej godności? Jest niegodziwością wpychanie tych, którzy zachowują się przyzwoicie wobec narodu i szanują jego wartości, do populistycznego i nacjonalistycznego kąta.
Jednym z pozytywnych efektów uchwały Sejmu w sprawie reparacji jest gotowość Bundestagu do nawiązania współpracy z polskim parlamentem właśnie w kwestii odszkodowań i wzajemnych animozji. To dobry krok, ponieważ to nie rządy, ale parlamenty uchwalają ustawy o znaczeniu międzynarodowym i być może w przyszłości Bundestag będzie zmuszony do podjęcia decyzji raz na zawsze regulującej sprawę odszkodowań za mienie pozostawione na ziemiach polskich. Nie należy się spodziewać, że nastąpi to szybko. Argument przeciwko przejęciu przez państwo niemieckie odszkodowań dla wypędzonych jest iście napoleoński: po pierwsze - nie mamy pieniędzy. Wszelkie inne argumenty nie mają już znaczenia.

Szlachetna bezmyślność
W 1998 r. świeżo upieczona przewodnicząca Związku Wypędzonych udzieliła wielu wywiadów, prawie wyłącznie dla polskich mediów. Media niemieckie unikały w tym czasie reklamowania BdV, traktując tę organizację jako politycznie niepoprawną. Erica Steinbach w wywiadach zapowiedziała starania o odzyskanie przez wypędzonych majątków na wschodzie, dodając kokieteryjnie, że "nie będziemy ich odbierać z kałasznikowem". Już wówczas jej wypowiedzi były pełne gróźb pod adresem Polski, zapowiedzi rozprawienia się z nami po rozszerzeniu UE. Steinbach potraktowała nas z góry, stwierdzając, że nie dorośliśmy do UE i zagroziła postawieniem przed Trybunałem Europejskim.
Oświadczenie rządu Belki, sprzeczne z uchwałą Sejmu, odrzucające reparacje i stwierdzające, że sprawa wzajemnych roszczeń nie istnieje, ośmieszyło polską zdolność prowadzenia narodowej polityki zagranicznej. Strona niemiecka powitała to oświadczenie z entuzjazmem, Polacy wyszli na głupków. W zamian otrzymali deklarację 70 poczciwych osób wyrzekających się dochodzenia praw do swoich majątków w Polsce. Jakże szlachetnie. Niestety, bez praktycznego znaczenia.



Debata upiorów
Rozmowa z prof. Arnulfem Baringiem, niemieckim historykiem, politologiem i publicystą

Piotr Cywiński: Popiera pan polskie żądania reparacji wojennych?
Arnulf Baring: Oczywiście, że nie. Ten temat jest dawno załatwiony. Oba rządy od dziesięcioleci zapewniają, że należy on do przeszłości. Niemcy straciły przez wojnę jedną czwartą terytorium i trudno byłoby wyliczać reparacje. To irytujące, że wróciły te stare sprawy.
- W aneksie do tzw. układu dobrosąsiedzkiego z 1991 r. zapisano: "Niniejszy traktat nie zajmuje się sprawami majątkowymi". Czy politycy byli wówczas krótkowzroczni?
- Z punktu widzenia prawa międzynarodowego, po zmianie granic w wyniku wojny i układów pokojowych, obywatele mogą mieć inne obywatelstwa, lecz zachowują majątek. W tym wypadku było inaczej. Pytanie, jak załatwić ten problem z punktu widzenia prawa cywilnego, pozostało aktualne. Nasz rząd miał nadzieję, że kwestię odszkodowań dla wypędzonych załatwi się z czasem. To było niemądre.
- Jak pan odebrał uchwałę polskiego Sejmu w sprawie reparacji?
- Cały konflikt uważam za "spór o cesarską kąpiel". Od dawna istnieje u nas świadomość, że te tereny są stracone, tak jak majątek obywateli. Chodzi o symboliczne akty, a nie o materialne roszczenia. Rezolucja polskiego Sejmu jest podszyta strachem. Jej znaczenie jest równie niewielkie jak roszczenia Pruskiego Powiernictwa. To rodzaj debaty upiorów.
- Uważa pan, że Polacy przesadzają w sprawie rozliczeń za wojnę i okupację?
- Sprawy dotyczące naszej przeszłości traktowane są w Polsce znacznie ostrzej niż w Niemczech. Postrzegam powrót do kwestii drugiej wojny, także w nowym filmie o Hitlerze, raczej jako czynnik uspokajający. Dokonuje się w ten sposób analizy przeszłości.
- Czy nazywanie wypędzonymi potomków wysiedleńców i imigrantów z ostatnich lat też jest uspokajające?
- Kiedy wygłaszałem odczyty na zaproszenie sudeckich Niemców, siedziało przede mną głównie starsze pokolenie, które łączą żałoba po utraconych stronach rodzinnych, pozostawione groby i wspomnienia z dzieciństwa. Tego się nie dziedziczy. Podobne organizacje wysiedleńców z Wilna czy Lwowa istnieją również w Polsce. Sądzę, że nie jest to niebezpieczne.
- Czy Erika Steinbach ma wpływ na rząd federalny i jego politykę zagraniczną?
- Znaczenie pani Steinbach w naszej polityce jest w Polsce przeceniane. Podobnie jak jej propozycje, na przykład utworzenie Centrum przeciw Wypędzeniom. Jako członek grupy doradców miałem w tej inicjatywie udział i zapewniam, że obce są mi rewizjonistyczne myśli. Spodobało mi się to, że w nazwie centrum użyto liczby mnogiej. Nie chodzi bowiem o samych Niemców, lecz również o to, co uczyniono innym. Pomysł ten jest formą archiwizacji bólu i cierpienia - bez względu na narodowość.
- Czy kryzys w stosunkach polsko-niemieckich nie wynika z traktowania Polski jako partnera drugiej kategorii?
- Od 1990 r. zastanawia mnie, jak długo jeszcze będziemy niewolnikami historii, jak mało miejsca zajmują sprawy istotne dla przyszłości, na przykład stabilizacja Ukrainy czy sytuacja na Białorusi. Politykę kanclerza wobec Rosji, który pomija jej odbiór przez Polaków, uważam za nieszczęsną. Jak można Putina - odpowiedzialnego za wiele strasznych wydarzeń, budującego autorytarny system - uważać za osobistego przyjaciela, jak można na fali sentymentu adoptować rosyjskie dziecko, po to by zrobić wrażenie? Kanclerz Schröder od początku ma małe pojęcie o polityce zagranicznej. O wiele bliższy jest mi stosunek Polski do USA niż mojego rządu. Z jednej strony, ignoruje się problematyczne zjawiska w Rosji, a z drugiej, lekceważy Amerykanów, którzy byli, są i będą najważniejszym gwarantem stabilizacji w Europie. Mam nadzieję, że kiedyś przejrzymy na oczy i będziemy odróżniać prawdziwych sojuszników Zachodu od chwilowych. W Warszawie widzi się to bardziej realistycznie niż w Berlinie. Jeszcze wiele wody upłynie w Szprewie i Wiśle, zanim obie strony będą traktować się poważnie.
- Jak wyjść z obecnego kryzysu?
- Musimy sobie uświadomić, że nie zaszliśmy tak daleko, jak sądziliśmy na podstawie kontaktów polityków naszych krajów, że znajdujemy się na początku drogi, a nasze społeczeństwa tkwią w niewiedzy i resentymentach. Politycy mają tu wiele do zrobienia, ale też media, które zamiast szerzyć strach i resentymenty, powinny się bardziej zaangażować w tworzenie porozumienia.

Rozmawiał
Piotr Cywiński, Berlin
Więcej możesz przeczytać w 39/2004 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 39/2004 (1139)

  • Wprost od czytelników 26 wrz 2004 Lawina Steinbach W artykule "Lawina Steinbach" (nr 38) dotyczącym wypędzenia Polaków z ich gospodarstw na Wileńszczyźnie autor pisze: "(...)jesienią 1942, gdy współpracująca z Niemcami administracja litewska... 3
  • Na stronie - Afekt w efekcie 26 wrz 2004 Działanie w afekcie może spowodować złagodzenie kary w sądzie, w polityce podwaja karę dla przyszłych pokoleń Mój pies biega za wszystkimi samochodami - skarżył się pewien właściciel czworonoga weterynarzowi. - Ależ nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wiele psów ugania się za... 3
  • Skaner 26 wrz 2004 GŁOSY NA WAGĘ WIZ Pierwszy raz od czasów Ronalda Reagana Polska pojawiła się w prezydenckiej kampanii wyborczej w USA. George Bush i John Kerry odpowiedzieli publicznie na listę pytań sformułowanych przez organizacje polonijne. Obaj... 6
  • Wydawca Roku 2004 26 wrz 2004 "WPROST" górą! Zostaliśmy Wydawcą Roku! Ten prestiżowy tytuł przyznało Agencji Wydawniczo-Reklamowej "Wprost" pismo "Media & Marketing". Zrobiliśmy wrażenie przede wszystkim rozmiarami naszych inwestycji - podczas gdy na rynku medialnym panuje bryndza, AWR "Wprost" jest wciąż... 6
  • Dossier 26 wrz 2004 "Nigdy nie tankowałam" na przesłuchaniu przed komisją ds. Orlenu BARBARA PIWNIK, była minister sprawiedliwości "Kiedyś bardzo chciałam być chłopcem, najlepiej Indianinem. Teraz cieszę się, że jestem kobietą"... 9
  • Kadry 26 wrz 2004 11
  • Playback 26 wrz 2004 13
  • M&M 26 wrz 2004 JEDNOSTKA AMNEZJI Można do pani sędzi mieć pytanie bystre, czy w ogóle pamięta, że była ministrem. Lecz członkowie komisji nie są tak naiwni, wszak jednostka amnezji to jest jeden Piwnik. 13
  • Poczta - Wariant grecki 26 wrz 2004 Robicie wiele szumu o nic. W Grecji, w której mieszkam od 16 lat, nie ma problemu ze ściągnięciem należności za korzystanie z radia i telewizora, bo rząd grecki uważa, że kto ma dostęp do energii elektrycznej, ten musi mieć radio... 13
  • Nałęcz - Dorabianie gęby 26 wrz 2004 Komisja śledcza chce upolować żonę prezydenta, więc sugeruje, że jest ona zamieszana w nieczyste interesy Sejmowa komisja śledcza ds. Orlenu postanowiła skontrolować przepływy finansowe w fundacji Jolanty Kwaśniewskiej. Fundację Porozumienie bez Barier żona prezydenta... 14
  • Ryba po polsku - Kościół z wyszynkiem 26 wrz 2004 Ciekawe, czy biznesmeni bawiący w salonach Pałacu Prezydenckiego wrzucali do kapelusza karty kredytowe Fundacja to jest bardzo dobry pomysł na życie. Można się wyżywić i jeszcze chodzić w glorii dobroczyńcy. Nic dziwnego, że zakładanie i prowadzenie fundacji cieszy się takim... 15
  • Z życia koalicji 26 wrz 2004 Żadnych reparacji od Niemców nie chcemy, żadnych odszkodowań, niczego i pokornie prosimy, coby się na nas nie obrażali za awanturnictwo tych oszołomów z Sejmu - ogłosił minister Cimoszewicz. Biorąc pod uwagę, że Sejm... 16
  • Z życia opozycji 26 wrz 2004 Przestroga dla tych, którzy chcą zdobyć łatwą popularność. Ledwo Janusz Wojciechowski wezwał do zabrania polskich żołnierzy z Iraku, a już PSL zniknęło. Chłopy jakby wyparowały, jeden Witos został na placu Trzech Krzyży. A... 17
  • Fotoplastykon 26 wrz 2004 18
  • Lawirynt polityczny 26 wrz 2004 Ranking polityków: Kwaśniewski przegrał z Religą Gdyby wyborcy głosowali tak, jak zapowiadają wrześniowe wyniki sondaży, Sejm będzie podzielony i niezdolny do wyłonienia mocnej, programowo klarownej większości. Każdy możliwy rząd byłby tworem tymczasowym. Każdy potencjalny... 20
  • Wojna obronna 2004 26 wrz 2004 Polski Sejm nie godzi się na rewizję historii korzystną dla katów i zbrodniarzy Politycznym awanturnictwem nazwał polski minister spraw zagranicznych uchwałę Sejmu w sprawie reparacji wojennych od Niemiec. Grzechem polskiego parlamentu ma być jasne stwierdzenie, że to nie... 26
  • Stolice energii 26 wrz 2004 Mieszkańcy stolic nowej Europy wybierają sobie lepszych zarządców niż w starej Europie Gigantyczne zadłużenie, wielokilometrowe korki, niesprawna administracja - taka jest rzeczywistość stolic starej Europy. Na ich tle Warszawa, mimo ogromnej różnicy w poziomie... 32
  • Zakon patriotyczny 26 wrz 2004 Korzenie polskiej inteligencji od ponad stu lat tkwią w Zecie Znak "Z" dla młodzieży, jeszcze tej po sześćdziesiątce, oznacza Zorro, obrońcę uciśnionych, i jego przygody. Przygody polskiego Zetu pozostają niemal całkowitą tajemnicą historyczną, prawie kompletnie obcą pamięci... 36
  • Marsz pojednania 26 wrz 2004 Im głębiej demokracja w Polsce zapuszcza korzenie, tym bliższe stają się sobie narody polski i żydowski Przez lata większość Izraelczyków nie miała możliwości odwiedzić Polski. PRL nie tylko bojkotowała państwo żydowskie po wojnie sześciodniowej, ale też celowo zaostrzyła... 40
  • Giełda 26 wrz 2004 Hossa Świat Miasto w podróży 1,1-1,7 mld euro będzie kosztowała przeprowadzka szwedzkiego miasta Kiruna. Górnicza osada ma zostać zburzona i odbudowana w innym miejscu, ponieważ eksperci obliczyli, że szkody górnicze w... 42
  • Drugi skok tygrysa? 26 wrz 2004 Możemy dogonić Hiszpanię lub dać się dogonić Ukrainie "Sunny prospects", czyli "Świetlana przyszłość" - tak korespondencję z Polski zatytułował "The Economist". Brytyjskich dziennikarzy wprawiły w podziw wskaźniki naszej gospodarki: 6,9 proc. wzrostu w pierwszym kwartale i... 44
  • Marka ze skazą 26 wrz 2004 XIV Forum Ekonomiczne w Krynicy: sukces półgębkiem Przestańmy mówić o sukcesie półgębkiem - nawoływał w Krynicy premier Marek Belka. Nie bez powodu. W sali Starego Domu Zdrojowego, w której zebrali się laureaci "Pereł polskiej gospodarki" (i w innych salach), na próżno było... 50
  • 20 lat do Ameryki 26 wrz 2004 Al Gore: Chcecie technorewolucji? Rozbijcie monopol telekomunikacyjny! Analitycy, zaślepieni znakomitymi wynikami spółek internetowych, twierdzili pod koniec lat 90., że dzięki globalnej sieci powstanie zupełnie nowa ekonomia. Nie powstała, a świat dotcomów zaczął popadać w... 52
  • Balcerowicz wprost - Sprawdzian z Lizbony 26 wrz 2004 Zamiast doganiać Stany Zjednoczone, Unia Europejska ciągle rozwija się wolniej niż amerykański olbrzym W 2000 r. w Lizbonie przywódcy Unii Europejskiej postawili przed nią ambitny cel: sprawić, by gospodarka unii stała się najbardziej konkurencyjna i dynamiczna na świecie,... 54
  • 2 x 2 = 4 - Prywatyzacja 26 wrz 2004 Wraca kult państwowej własności zakładów pracy Obrona państwowej własności zakładów pracy (na miano przedsiębiorstw zwykle nie zasługują) staje się znowu modna. By ją uzasadnić, używa się najbardziej karkołomnych argumentów. Jednym z nich - wysuwanym przez niektóre renomowane... 56
  • Supersam 26 wrz 2004 Oskary Mody 2004 Niezwykle kobiece i stylowe stroje z białych i różowych jedwabiów zdobyły Grand Prix drugiej edycji konkursu Oskary Mody New Look. Nagrodzone stroje zaprojektowała Agata Makowska, (z lewej) absolwentka... 58
  • Co Bóg rozłączy? 26 wrz 2004 Zbyt łatwo można unieważnić ślub kościelny - skarży się papież Jan Paweł II  Tylko Amerykanie i Włosi wyprzedzają Polaków pod względem liczby unieważnionych ślubów kościelnych. W 2001 r. złożono 3947 wniosków o unieważnienie małżeństwa. To dwukrotnie więcej niż w... 60
  • Korzeniada 26 wrz 2004 Robert Korzeniowski chce wychodzić wielkie pieniądze telewizji publicznej i polskiemu sportowi Korzeniowski na prezydenta!" - krzyknął w Atenach po ostatnim występie mistrza chodu Jacek Gmoch, attaché polskiej misji olimpijskiej. I przez chwilę w polskim obozie w stolicy... 66
  • Jawna tajność 26 wrz 2004 Ochrona prywatności zwyczajnych obywateli, ale nie osobistości publicznych, jest standardem w Europie Czy można publikować każde zdjęcie księżniczki Karoliny z Monako, mimo że jest ona osobą publiczną? Czy Naomi Campbell ma rację, pozywając do sądu bulwarówki za zamieszczenie... 68
  • Makłowicz do Bikonta, Bikont do Makłowicza 26 wrz 2004 Lepszy rydz niż nic Piotrusiu Zupełnie nie wiem, co u Ciebie i w kraju słychać, bo od prawie dwóch tygodni przemierzam różne zakątki Węgier w poszukiwaniu dań i trunków, których sam widok spłoszyłby marsa z Twego oblicza, jeśli oczywiście takowy na nim gości. Prawie tydzień... 70
  • Druga płeć - Własna legenda 26 wrz 2004 Wiele feministek nie ma wątpliwości, że gdyby Marilyn Monroe przyszła na świat nieco później, zasiliłaby ich szeregi Kobieta, która nie ma swoich ulubionych perfum, to kobieta bez przyszłości. Autorstwo tego efektownego, a i w swej przewrotności wielce trafnego powiedzonka... 72
  • Światło z Zachodu 26 wrz 2004 Audycje Radia Wolna Europa przełamały wszechwładzę bezpieki Pogłoski krążące po kraju jesienią 1954 r. przedstawiały rozmaite wersje wydarzenia. Szeptano, że na Zachód uciekł minister obrony; że zabrał "walizkę złota" i "wszystkie tajne dokumenty z kasy". Niektórzy... 74
  • Know-how 26 wrz 2004 Robot na muchy Brytyjscy uczeni pracują nad pierwszym w pełni autonomicznym robotem, który ma się żywić... muchami. Owady są trawione i zamieniane na energię elektryczną w miniaturowych ogniwach paliwowych. Maszyna zwana EcoBot II... 78
  • Zwierzaki leczą 26 wrz 2004 Tłuszcz wołu, kozła czy gazeli jest najlepszym środkiem przyspieszającym gojenie się ran, a na zakażenia należy stosować miód pszczeli - przekonywał urodzony w 2650 r. p.n.e starożytny medyk egipski Imhoteb. Od tamtej pory minęło prawie 5 tys. lat, a leki naturalne - mimo... 80
  • Terapia złudzeń 26 wrz 2004 Optymizm i wiara w wyzdrowienie są równie skuteczne jak placebo Ponad 30 proc. Amerykanów regularnie modli się w intencji swego zdrowia, a wśród chorych ten odsetek rośnie do 85 proc. Także 80 proc. Polaków uważa, że modlitwa pomaga w walce z chorobą. Niestety, optymizm i... 86
  • Kosmoloty 26 wrz 2004 Wakacje na orbicie okołoziemskiej za 100 000 dolarów? W 1927 r. Karol Lindbergh przeleciał samolotem z Nowego Jorku do Paryża bez międzylądowania i wygrał 25 tys. dolarów nagrody Orteiga. Niewiele osób myślało wtedy o lotach pasażerskich przez Atlantyk, podobnie jak dziś mało... 90
  • Bez granic 26 wrz 2004 Iwan mniej groźny Floryda ma w tym roku pecha, ale i odrobinę szczęścia. Iwan, trzeci huragan, który w ostatnim miesiącu przeszedł nad tym stanem, a wcześniej na Karaibach zabił 70 osób, nagle wytracił impet. Siła wiatru... 92
  • Aleksander II Gnuśny 26 wrz 2004 Prezydent Kwaśniewski ponosi odpowiedzialność za większość błędów polskiej polityki zagranicznej Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy" - brzmiała dewiza byłego premiera. Jego finał już znamy. Teraz obserwujemy końcówkę kadencji prezydenta... 94
  • Cień wysadzonej góry 26 wrz 2004 Obie Koree prężą atomowe muskuły To nie był grzyb nuklearny. - Na razie... To był zaledwie test, jaki Phenian przeprowadził na reszcie świata - uważa Robert Gallucci, który 10 lat temu był szefem negocjatorów starających się zapobiec budowie bomby atomowej przez Koreę... 98
  • Triumwirat dezerterów 26 wrz 2004 Hiszpanie za zdradę sojuszników w Iraku nie dostali niczego poza protekcjonalnym klepaniem po plecach Dezerterzy moralni - to określenie autorstwa Giuliano Ferrary, włoskiego publicysty, jak ulał pasuje do uczestników poniedziałkowego (13 IX) spotkania w Madrycie. W pałacu... 102
  • Menu 26 wrz 2004 Krótko po Wolsku Propa-granda Czytam sobie tomiszcze "Dwór czerwonego cara". To o Stalinie, a nie o wnuczku jego kucharza Włodzimierzu P. Pewne różnice między nimi jednak są. Stalin na przykład miał lepszą... 104
  • Traktor do Hollywood 26 wrz 2004 W Gdyni zobaczyliśmy kino wewnętrznego obiegu, któremu widz w ogóle nie jest potrzebny Pomiędzy budynkami, gdzie odbywał się tegoroczny festiwal filmowy w Gdyni, krążyła kolejka. Napis na wagonikach głosił: "Pociąg do Hollywood". Po bliższym przyjrzeniu się lokomotywie dało... 106
  • Oko Gajosa 26 wrz 2004 Gajos fotograf narodził się podczas przygotowywania ról: wnikliwie obserwując ludzi i przyrodę Większość z nas w kieszeni nosi telefony komórkowe, Janusz Gajos zawsze ma przy sobie aparat fotograficzny. Kiedyś był z żoną i Magdą Umer na urlopie we Włoszech. Na ekranie laptopa... 110
  • Kalekie piękno 26 wrz 2004 Andrzej Wróblewski zginął opętany myślą o śmierci i winie Pozostawił po sobie tylko dzieła młodzieńcze, a mimo to przeszedł do historii jako jeden z najbardziej znaczących polskich malarzy po wojnie. Dla kolejnych pokoleń Andrzej Wróblewski był legendą: artystą zbuntowanym,... 112
  • Homo Hitler 26 wrz 2004 Film "Upadek" pokazuje naród niemiecki do końca tkwiący w hitlerowskim obłędzie Kręcenie w Niemczech fabularnego filmu o Adolfie Hitlerze odkładano latami, by nie być posądzonym o apoteozę Führera. Gdy reżyser Olivier Hirschbiegel się na to zdecydował, padł zarzut, że Hitler... 114
  • Nadzwyczajny zbrodniarz 26 wrz 2004 Rozmowa z Olivierem Hirschbieglem, reżyserem filmu "Upadek" 114
  • Sława i chała 26 wrz 2004 Nie ma dymu bez nikotyny W tym filmie rzuca się w oczy przede wszystkim mocno zadymiona fabuła. Zaczyna się od gangsterskiej wymiany: dane z kont w bankach szwajcarskich za dwadzieścia diamentów. Hakerowi Lolo bardziej niż na kasie i... 120
  • Ueorgan Ludu 26 wrz 2004 Tow. Red. Stanisław Klawe Przeciw prawicowym zagrożeniom Szansą - AWS W obliczu prawicowych zagrożeń dla Partii i społeczeństwa, co wykazał ostatni sondaż (zwyciężyła PO), tow. przewodniczący Janik zaproponował utworzenie Akcji... 121
  • Skibą w mur - Koguty, bażanty i pawie 26 wrz 2004 Jak ktoś zdobędzie władzę, od razu nabiera pewności, że mu słońce z tyłka świeci W Brunei odbył się ślub syna władcy, księcia Al-Muhtadi Billaha Bolkiaha. Wszystko, jak to w Azji, urządzone było z przepychem (w złocie tonęli nie tylko państwo młodzi, ale także opony limuzyny,... 122