Terminator

Terminator

– Dawna działalność opozycyjna nie ma już żadnego znaczenia. Dużo ważniejsza walka trwa teraz – powtarza znajomym Antoni Macierewicz.
Tak, to była zbrodnia. Co do tego nie ma wątpliwości – oświadczył kilka godzin po objęciu funkcji przewodniczącego powołanego przez PiS zespołu do spraw smoleńskiej katastrofy. Od kilku dni dziennikarze nie odstępują go na krok. Jest w swoim żywiole. – Antek zawsze był ambitny i lubił skupiać na sobie uwagę. To stwierdzenie o zbrodni pokazuje, że nadal jest w stanie powiedzieć wszystko, by znaleźć się w centrum zainteresowania – uważa Andrzej Celiński, który przyjaźnił się z nim w  latach 70.

Ostatni raz takie wzięcie u dziennikarzy Macierewicz miał w  2006 r. po wypowiedzi na temat byłych ministrów spraw zagranicznych. –  Część z tych osób to są byli członkowie PZPR. Większość spośród nich w  przeszłości była agentami sowieckich służb specjalnych. Nie wszyscy, ale  kilku – stwierdził na antenie TV Trwam, jedynej telewizji, w której regularnie występuje. Nie schodził wtedy z czołówek gazet przez kilka dni. Z wypowiedzianych słów, co prawda, próbował się wycofać, tłumacząc, że użył „skrótu myślowego", ale ciągu na bramkę nie stracił ani na  moment. Jak pisze Piotr Zaremba w swojej książce „O jednym takim… Biografia Jarosława Kaczyńskiego”, nawet po dywaniku u premiera chciał iść przed kamery. – Antoni, skorzystaj lepiej z tylnego wyjścia – musiał go stopować były premier. Dziś Macierewicz jest tak samo naładowany. –  Działalność zespołu to najważniejsza praca w naszym życiu – deklaruje.

Żadnej fascynacji nie było

– Nikt nie powiedział mi o związkach ojca z podziemiem antykomunistycznym. Dotarłem do tego sam jako dorosły człowiek– wspomina w jednym z wywiadów Macierewicz. Jego ojciec, żołnierz AK, przed wojną sympatyzował ze Stronnictwem Narodowym. Zginął zaraz po niej. Został zamordowany w niejasnych okolicznościach, najprawdopodobniej przez UB w  1949 r. Antoni miał wtedy zaledwie rok.

Młody Macierewicz przeszedł polityczny chrzest w wieku 17 lat, gdy odmówił podpisania się pod apelem potępiającym list biskupów polskich do biskupów niemieckich „Wybaczamy i  prosimy o wybaczenie". Został wyrzucony z warszawskiego Liceum im. Frycza Modrzewskiego i trafił do kuźni opozycyjnych karier – Liceum im. Tadeusza Reytana, przy którym działała jedna z najstarszych drużyn harcerskich „Czarna Jedynka”.

Czas na prawdziwą politykę przyszedł zaraz po liceum, gdy poszedł na studia historyczne na Uniwersyt Warszawski. Choć dziś trudno w to uwierzyć, Macierewicz podobno był wtedy fanem kubańskiego rewolucjonisty Ernesta Che Guevary. Tak przynajmniej twierdzą jego znajomi z tamtego okresu ( jeden z nich mówi nawet, że w  pokoju nad jego łóżkiem wisiał portret Che). – Antek był wtedy inny, nieco lewicujący. Nawet pracę magisterską napisał o Che Guevarze. Dostał za nią nagrodę Fidela Castro – wspomina w rozmowie z „Wprost" wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski, działacz antykomunistycznej opozycji.

Jeszcze więcej szczegółów na temat młodzieńczych inspiracji Macierewicza można znaleźć we wspomnieniu Adama Michnika w „Polityce Polskiej" z 1990 r.: „Był entuzjastą MIR-u, skrajnie lewackiej organizacji chilijskiej, która atakowała Salvadora Allendez lewa. Był też wielbicielem Che Guevary. Pamiętam również jego zachwyty nad akcją terrorystyczną Czarnego Września podczas olimpiady w Monachium w 1972 roku. Pamiętam też jego akcję zbierania podpisów przeciwko wizycie Nixona w Polsce – dlatego że to łajdak, który napada na Wietnam”.

Sam Macierewicz przekonuje dziś, że to wszystko nieprawda. – Żadnej fascynacji Che Guevarą czy lewicową ideologią nigdy nie było. Na  studiach zajmowałem się jedynie analizą form walki zbrojnej, a więc partyzantką także. Wcześniej interesowała mnie historia PPS Frakcji Rewolucyjnej – mówi. I prostuje: – Tytuł mojej pracy magisterskiej brzmiał: „Hierarchia władzy a struktura własności ziemskiej w  Tawantinsuyu w pierwszej połowie XVI w.". Dostałem za nią piątkę i  dyplom z wyróżnieniem, ale na pewno nie nagrodę Fidela Castro. Tak samo nigdy nie zbierałem podpisów w sprawie wizyty Nixona, choć rzeczywiście znałem ludzi, którzy to robili – denerwuje się Macierewicz.

Nie szło się z nim dogadać

W studenckich latach Macierewiczowi nie można było odmówić dwóch rzeczy: zaangażowania i odwagi. Po raz pierwszy trafił do aresztu za udział w  manifestacjach na uniwersytecie w marcu 1968 r. Zaraz potem założył klub dyskusyjny „Gromada Włóczęgów", w którym działali m.in. Ludwik Dorn, Janusz Kijowski, Piotr Naimski, Wojciech Onyszkiewicz i Bronisław Komorowski. Ojciec tego ostatniego był zresztą zachwycony znajomością syna z Macierewiczem, która zaczęła się od wspólnego aresztowania. „Antek, zwolniony jako doświadczony dzwonił do rodziców. Wszędzie dostawał straszny ochrzan. Zadzwonił też do mojego Ojca. W słuchawce usłyszał: – Aresztowali Bronka? Świetnie. No, nareszcie, coś zaczynacie robić” – wspomina w  wywiadzie rzece „Prawą stroną” dzisiejszy prezydent elekt. Macierewicz po  raz pierwszy ujawnił też wtedy talenty przywódcze – do „Gromady” ściągały dziesiątki uczestników Marca ’68. Cały czas był w centrum wydarzeń: zbierał podpisy pod protestem przeciwko poprawkom do  konstytucji wprowadzającym kierowniczą rolę PZPR oraz sojusz z ZSRR, pomagał protestującym w Radomiu i Ursusie, wreszcie razem z Jackiem Kuroniem zakładał Komitet Obrony Robotników.

Wtedy chyba po raz pierwszy dała o sobie znać jego nieufność. „Nie szło się z Antkiem dogadać, bo  podejrzenia przesłaniały mu jasność widzenia. Wszędzie dostrzegał frakcje i spiskujące koterie. Oczywiście przeciw niemu" – pisał w  książce „Gwiezdny czas” Jacek Kuroń. Jego KOR-owscy przeciwnicy nadali mu wtedy nawet pseudonim: Makabresku. Rzeczywiście, do dziś potrafi być nieobliczalny. Szczególnie wtedy, kiedy wpatruje się w rozmówcę i z pełną powagą wtrąca swoją ulubioną frazę: „To bardzo ciekawe, co pan mówi”. Mało kto jest w stanie się zorientować, ile w tym autentycznego uznania, a ile chęci zdeprymowania dyskutanta.

Choć trzeba przyznać, że w  Komitecie nie brakowało też ludzi, których dziwaczny styl Macierewicza przyciągał. – Przyznaję, Antek mnie fascynował. Był ciekawy. Przyciągały mnie jego wyważone, katolickie poglądy – wspomina w rozmowie z „Wprost" inny współpracownik KOR Antoni Mężydło, dziś poseł PO. – Bardzo odpowiadał mi też jego „Głos”. Poza tym był profesjonalistą. Pamiętam, że wpadliśmy kiedyś razem w milicyjną obławę. Był przygotowany. Jeszcze w suce wyjął tabliczkę czekolady i dał mi połowę – opowiada.

Nastąpił odjazd

Powstanie „Głosu", o którym wspomina Mężydło, to ważny moment, być może najważniejszy w całej politycznej biografii Macierewicza. „Głos” miał być czasopismem całego KOR-u. Ideę rozsadził jednak konflikt, do którego doszło podczas robienia pierwszego numeru: Macierewicz odmówił publikacji artykułu Michnika rozróżniającego bardziej liberalny nurt PZPR od partyjnego betonu. Po scysji Michnik i Kuroń z „Głosu” odeszli, a Macierewicz w nim został (wciąż jest naczelnym rachitycznej kontynuacji tego tytułu). Główna teza tego artykułu do dziś stanowi dla  niego dowód, że „laicka lewica” od początku grała na ułożenie się z  PZPR-owskimi liberałami. Wtedy może jeszcze intuicyjnie, ale w połowie lat 80. już całkiem świadomie. „O czymś w więzieniach z SB rozmawiano i coś na trzy lata przed Okrągłym Stołem ustalano. (...) Do zrobienia swojego „interesu" komuniści potrzebowali właśnie tej grupy, która jawiła się wtedy jako elita opozycyjna, a jeszcze lepiej – jako solidarnościowa” –  tak w książce „Lewy czerwcowy” Piotra Semki i Jacka Kurskiego tłumaczył po latach cały ten proces.

Po odcięciu się od dawnych kolegów z KOR Macierewicz zaczął skręcać w prawo. Według relacji Kuronia z „Gwiezdnego czasu" związał się nawet z antysemicką grupą Prawdziwych Polaków. Ten dryf ciekawie opisał później Jarosław Kaczyński. – W pewnym momencie jego kariery życiowej coś się zacięło, nastąpił jakiś odjazd. Być może doprowadziła do tego jego wojna ze środowiskiem lewicowym, odbierana przez niego bardziej emocjonalnie niż racjonalnie – tłumaczył już w  latach 90. Mówiąc o odjeździe, mógł mieć na myśli karkołomną figurę, którą Macierewiczowski „Głos” zaproponował w połowie lat 80.: trójprzymierze „Solidarności”, Kościoła i wojska.

Fajka, broda, teczka

Kolejny zwrot w życiu Macierewicza nastąpił po upadku komunizmu. Mimo że  od początku był przeciwnikiem polityki „grubej kreski" Tadeusza Mazowieckiego, to w odniesieniu do samego siebie ukuł podobną koncepcję, która brzmiała mniej więcej tak: po 1989 r. opozycyjna działalność traci znaczenie, liczy się tylko tu i teraz. – Gdy mówię mu, że szanuję go za to, co robił w podziemiu, zawsze mi odpowiada: „Słuchaj, to już nie ma  żadnego znaczenia, prawdziwa walka trwa dziś, ona jest dużo ważniejsza” – relacjonuje swoje rozmowy Macierewiczem Mężydło.

Choć trzeba przyznać, że pierwsze kroki Macierewicza w nowej Polsce były raczej nieśmiałe. – W  ZChN reprezentował łagodne, liberalne skrzydło – wspomina jego były partyjny kolega Stefan Niesiołowski, dziś w PO. – Niewiele brakowało, a  przyciągnąłby do ZChN Komorowskiego. Proponował mu nawet udział w radzie naczelnej – dodaje były poseł Zjednoczenia Marian Piłka.

Ten dzisiejszy Macierewicz – twardy i bezwzględny – tak naprawdę rodzi się 4 czerwca 1992 r., kiedy jako szef MSW wkracza do Sejmu. Długa broda, modna dwurzędowa marynarka, fajka i teczka, w której niesie dwie listy agentów SB sporządzone na podstawie archiwów MSW. Na pierwszej są nazwiska 64 członków rządu i parlamentarzystów, na drugiej figurują tylko prezydent Lech Wałęsa i marszałek Sejmu Wiesław Chrzanowski. Kiedy siedzący w  sejmowej loży Wałęsa słyszy, jak z trybuny pada jego nazwisko, parska śmiechem i zaczyna bić brawo.

Obowiązek sporządzenia list teoretycznie nakładała na Macierewicza uchwała lustracyjna zgłoszona przez Janusza Korwin-Mikkego. Według niektórych tylko teoretycznie. – Moim zdaniem to sam Macierewicz po  cichu namawiał do przygotowania tej uchwały – twierdzi były poseł Artur Zawisza. Noc teczek kończy się obaleniem rządu Jana Olszewskiego i  wyrzuceniem Macierewicza z ZChN kierowanego wówczas przez Chrzanowskiego (później sąd lustracyjny oczyścił go z zarzutów współpracy z organami bezpieczeństwa).

Żyd, mason, lewak

Po odejściu ze Zjednoczenia Macierewicz rozpoczyna rajd po prawicowych partiach. Od Akcji Polskiej, przez Ruch Odbudowy Polski, Ruch Katolicko-Narodowy, Ligę Polskich Rodzin aż po Ruch Patriotyczny, któremu dziś przewodzi (do PiS nie należy). Na dobre grzęźnie w  niedorzecznych dyskusjach, które prowokują jego prawicowi konkurenci. Zarzut numer jeden to lewackie ciągoty. Che Guevara, MIR i Czarny Wrzesień ciągną się za nim całe lata 90. Fascynacje trockizmem z  młodości niektórzy wypominają mu jeszcze teraz. Konserwatywni posłowie PiS w rodzaju Stanisława Pięty nawet dziś spoglądają na Macierewicza nieufnie. – Na byłych trockistów zawsze trzeba uważać – przestrzegają się wzajemnie w prywatnych rozmowach.

Grzech numer dwa to rzekome związki z masonerią, których miałoby dowodzić pokrewieństwo Macierewicza z Janem Winczakiewiczem, emigracyjnym poetą zaangażowanymw ruch wolnomularski. - Winczakiewicz rzeczywiście jest moim wujem, którego bardzo kocham, ale mój stosunek do masonerii jest negatywny – tłumaczy w  rozmowie z „Wprost" Macierewicz. Od początku lat 90. za Macierewiczem wlokło się coś jeszcze: spekulacje o jego żydowskich korzeniach. W końcu zamieścił nawet w internecie informacje pochodzące ze swojej metryki chrztu. – Zrobiłem to, bo uważam, że obywatele mają prawo wiedzieć takie rzeczy o politykach. Tak samo gdybym miał żydowskie czy niemieckie korzenie, to po prostu bym o tym głośno powiedział – tłumaczy dziś.

Efekt był mizerny. Sugestie w sprawie pochodzenia wróciły, gdy tylko Macierewicz trafił do LPR. W 2002 r. ciężkie armaty wytoczył przeciw niemu Zygmunt Wrzodak, szef „Solidarności" z Ursusa, który skompilował wszystkie dotychczasowe oskarżenia: lewackie znajomości z KOR, żerowanie na robotnikach i właśnie żydowskie korzenie. Macierewicz w odpowiedzi opublikował sążnisty artykuł. „Przez całe polityczne życie szła w ślad za mną potwarz i oszczerstwo – esbecka metoda zwalczania działalności niepodległościowej. W 1968 r. rozpuszczono plotkę o moim jakoby żydowskim pochodzeniu. Po roku 1993 powrócił wątek żydowski. W Chicago i  innych zamieszkanych przez Polonię miastach USA rozpowszechniano ulotki o moim rzekomo żydowskim pochodzeniu stwierdzające, że ochrzciłem się dopiero w czasie internowania w 1982 r. Na tle tych doświadczeń kłamstwa sygnowane przez Zygmunta Wrzodaka nie robią już na mnie wrażenia” –  odpierał atak. Chyba skutecznie, bo nigdy nie stracił sympatii o. Tadeusza Rydzka. To uznanie od zawsze było zresztą obustronne. Macierewicz to w końcu jedyny polski polityk, który zaczął swoje sejmowe wystąpienie od apostrofy: „Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ojcze Dyrektorze!”.

W swojej politycznej biografii Macierewicz toczył też boje znacznie bardziej przyziemne. W jednym z nich udało mu się nawet utrącić samego Radosława Sikorskiego, który w 1997 r. miał kandydować do Sejmu z  pierwszego miejsca na bydgoskiej liście ROP. Ostatecznie wylądował na  „dwójce", bo lokalny działacz ruchu Jerzy Szczotka, którego Sikorski pogardliwie nazywał „ślusarzem rencistą”, w ostatniej chwili schował się w ubikacji urzędu wojewódzkiego i podmienił listy. Macierewicz, który był wówczas pełnomocnikiem wyborczym ROP, przymknął na to oko.

Swoją walkę Macierewicz od czterech lat kontynuuje u boku Jarosława Kaczyńskiego, który w 2006 r. wyciągnął go z prawicowych odmętów i  powierzył zadanie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. – Te  służby był w stanie zlikwidować tylko człowiek niezwykle zdeterminowany. Takim człowiekiem był i jest Antoni Macierewicz – uzasadniał potem swoją nominację ówczesny premier. Zapewne z tych samych powodów został dziś szefem zespołu do spraw katastrofy. Mało tego, po czterech latach luźniejszej współpracy z PiS zamierza nawet wstąpić do partii. –  Rzeczywiście, nie wykluczam tego. Po 10 kwietnia ta partia znalazła się w dramatycznej sytuacji, chcę jej pomóc – zapowiada w rozmowie z  „Wprost".

Ciekawe tylko, czy po wszystkim Jarosław Kaczyński znów nie  każe mu szukać tylnych drzwi.

Okładka tygodnika WPROST: 31/2010
Więcej możesz przeczytać w 31/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 10
  • wsp   IP
    Wielki, wielki, wielki.
    • balon 73   IP
      chory na mannie przesladowcza biedny czlowiek nikt i nic nie jest mu w stanie pomuc - tylko w Bogu nadzieja.
      • krzy0k   IP
        biedaczysko, takie n i c, że nawet do samolotu go nie wzieli, ale dostał swoje pięć minut i jak zwykle się w y g ł u p i /podobno pojechał skamleć do ameryki hi hi hi /
        • czarny   IP
          a może go do pieca na trzy zdrowaśki jak Anielke
          • PiS   IP
            Macierewicz ośmiesza wszystkie pozytywne inicjatywy poprzez spapranie wszystkiego czego się trąci. Dają go do ważnych spraw bo najgłośniej krzyczy. Wszystko zepsuł co mu powierzono, idiota.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2010 (1434)

            • Śmierć polityki 25 lip 2010, 12:00 Jak to śmierć polityki? Przecież ona, choć sezon mamy wakacyjny, toczy się w najlepsze. Nie, toczy się jedynie coś, co jest antypolityką, a w swej istocie jest wyłącznie marnym przedstawieniem, pokazem żałosnej błazenady i tandetnej groteski. 4
            • Na skróty 25 lip 2010, 12:00 Zabiła syna, błaga o litość Czy matka, która podała synowi śmiertelną dawkę heroiny, zasługuje na litość? Na to pytanie musi odpowiedzieć brytyjski sąd najwyższy, który właśnie zajął się prośbą londyńskiej pielęgniarki... 7
            • Rydzyk - podejrzany 25 lip 2010, 12:00 Donald Tusk powinien oficjalnie podziękować Palikotowi i Macierewiczowi. Ci dwaj panowie zapewniają rządowi absolutny komfort pracy, nikt nie pyta o reformy, ustawy itp. To się nazywa 500 dni spokoju! Jak co roku trwa wakacyjny horror na... 9
            • Czasem trzeba zdjąć majtki 25 lip 2010, 12:00 Od jakiegoś czasu wiadomo, że powstaje film o znanym celebrycie Przemysławie Salecie. Biograficzne dzieło ma nosić tytuł „Bokser", a samą siebie ma zagrać epizodycznie Jolanta „Uciekający Kurczak” Rutowicz. Do... 10
            • Czas talibanu 25 lip 2010, 12:00 Jeszcze miesiąc temu w pis brylowały gołębie: Paweł Poncyljusz i Joanna Kluzik-Rostkowska. Dziś wrócił taliban. 12
            • Terminator 25 lip 2010, 12:00 – Dawna działalność opozycyjna nie ma już żadnego znaczenia. Dużo ważniejsza walka trwa teraz – powtarza znajomym Antoni Macierewicz. 16
            • Protektorzy Palikota 25 lip 2010, 12:00 Uderzenie w kościół byłoby zwykłą polityczną głupotą. Wszyscy, którzy z nim walczyli, źle na tym wyszli – mówi Tomaszowi Machale poseł PO Jarosław Gowin. 20
            • Fatalne zauroczenie 25 lip 2010, 12:00 Już nawet zwolennicy kościoła dostrzegają, że jego wpływ na państwo jest zbyt duży. A Kościół przez lata przyzwyczaił się, że polska polityka uprawiana jest na klęczkach. 24
            • Infekcja duszy narodowej 25 lip 2010, 12:00 – Jesteś z nami czy przeciwko nam? Bo jak przeciwko, to lejemy. – Spalimy krzyż! I was też! – Dziwki! Pod krzyżem trwa wojna smoleńska. Jedna z wielu. 28
            • Rymkiewicza zemsta na Polakach 25 lip 2010, 12:00 Jarosław Marek Rymkiewicz skończył niedawno 75 lat. Genialny w literaturze, szalony w polityce. W ostatnich tygodniach znów przypomniał o swoim temperamencie. 33
            • Kuba na wojennej ścieżce 25 lip 2010, 12:00 Przewał wawelski i przewał krucyfiksowy pogrzał polskie zombie i człapiąc, podchodzą do kamer autopodnieconych tragedią dziennikarzy. Ale przyjdzie czas wyprowadzki świeżego sarkofagu z Wawelu – twierdzi Kuba Wojewódzki. 36
            • Mój PRL 25 lip 2010, 12:00 Emancypował kobiety, pozwalał na swobodne aborcje, a katolicy musieli chować się po kątach. 41
            • Biurokracja zżera demokrację 25 lip 2010, 12:00 Rząd chodzi na pasku ZUS, KRUS, PRFON, US, tylko jeszcze o tym nie wie. 42
            • Rok z turkusem 25 lip 2010, 12:00 Trendy kolorystyczne w aranżacji wnętrz zmieniają się co roku. Skąd wiadomo, jakie kolory będą modne w danym sezonie? 44
            • Siła koloru 25 lip 2010, 12:00 Błękitny Uspokaja, wycisza, wspomaga pracę twórczą. Sprawdza się więc w sypialniach i pokojach do pracy umysłowej. – Można go z powodzeniem zastosować również w domowej siłowni, bo podczas ćwiczeń nie potrzebujemy kolorów,... 46
            • Otwórz oczy! 25 lip 2010, 12:00 Wakacje sprzyjają temu, zeby spojrzeć na swój dom i jego urzĄdzenie z dystansem i poczuciem humoru. Przestańmy być tacy śmiertelnie poważni – mówią młodzi projektanci. I proponują nam meble i akcesoria, które opierają się schematom. 48
            • Meble spod igły 25 lip 2010, 12:00 Wielcy projektanci mody zajęli się projektowaniem wnętrz. Proponują kolekcje w charakterystycznym dla siebie stylu, sygnując swoim nazwiskiem sofy, stoły i porcelanę. Czy stworzą meble i dodatki na miarę kultowych torebek od Hermesa czy butów od Laboutina? 50
            • Powrót do korzeni 25 lip 2010, 12:00 Ekologiczny, organiczny i łatwy w uprawie, a przy tym niezwykle elegancki. Tak według najnowszych trendów ma wyglądać ogród. 54
            • Prawdziwe historie zmyślone 25 lip 2010, 12:00 Przepis na wydawniczy sukces jest prosty: kilkanaście opowieści o miłości, zdradzie, nieszczęściu, chorobie i seksie pod hasłem „z życia wzięte”. Pisma z kategorii true stories to hit rynku prasy. Z prawdą mają jednak niewiele wspólnego. 58
            • Fucking Polak robi show 25 lip 2010, 12:00 Duńskie dziennikarki nazwał „głupimi blondynkami”, Duńczyków – „tchórzami”. Obraził też tamtejszych gejów. Za bicie żony i grożenie jej śmiercią został skazany. Na piłkarską emeryturę wrócił do Polski i szybko wywołał kolejny skandal. Mimo to... 60
            • Maczeta po polsku 25 lip 2010, 12:00 Ma ponad 50 cm, przypomina tasak albo duży nóż. – W niej jest wszystko: egzotyczna, groźna, poręczna – zachwala 18-letni kibic Cracovii. Maczeta stała się w Polsce bronią kiboli. 62
            • Cesarz 25 lip 2010, 12:00 O sukcesie zdecydowało zdjęcie nagiej Marilyn Monroe. Twórca „playboya” kupił je za 200 dolarów i dał na rozkładówkę w pierwszym numerze. Dziś Hugh Hefner ma 83 lata i walczy o swoje imperium. 64
            • Kawa czy herbata 25 lip 2010, 12:00 Skrajna prawica z tzw. tea parties idzie w USA po władzę. Oficjalnie ich głównym celem jest sprawiedliwy, niemieszający się w sprawy obywateli rząd. Ale tak naprawdę zależy im na tym, żeby rządu nie było w ogóle. 68
            • Zły policjant Sarkozy 25 lip 2010, 12:00 Fiasko francuskiego modelu integracji imigrantów jest oczywiste. Podpalacze aut nauczyli się, że być silnym, to znaczy umieć szkodzić. A od kogo się nauczyli? Od Francji. 70
            • Ucieczka z Afganistanu 25 lip 2010, 12:00 Rozpada się koalicja walcząca z terrorystami w afganistanie. Zmęczenie wojną zadeklarowali Niemcy, potem Kanadyjczycy, Polacy, wreszcie Brytyjczycy. Amerykanie pewnie w Kabulu zostaną, ale nawet oni przyznają: ta kampania jest już przegrana. 72
            • Kamień, który nie zabija od razu 25 lip 2010, 12:00 Dzięki wielkiej międzynarodowej akcji 43-letnia Iranka skazana na ukamienowanie niemal cudem uniknęła śmierci. Na razie. 74
            • Arcymistrz z epoki iPoda 25 lip 2010, 12:00 Ma 20 lat. zarabia miliony. Występuje w jednej kampanii reklamowej z Liv Tyler. I bije szachowe rekordy wszech czasów. 76
            • Zaczarowany empik 25 lip 2010, 12:00 Jeśli empik przejmie internetową księgarnię merlin.pl, to na naszym rynku powstanie nowy, potężny sklep internetowy, który będzie mógł dyktować warunki wydawcom oraz czytelnikom. Czy grozi nam książkowy oligopol? 78
            • Samolot ze snu 25 lip 2010, 12:00 Nie jest największym ani najszybszym samolotem, ale jednym z najbardziej ekologicznych. Boeing 787 Dreamliner po raz pierwszy przeleciał Atlantyk. 80
            • Elektryczny zawrót głowy 25 lip 2010, 12:00 Auta elektryczne są ciche, szybkie i oszczędne. Uznano je już za przyszłość motoryzacji. Powoli pojawiają się również na naszych ulicach. 82
            • Świat to za mało 25 lip 2010, 12:00 To ma być filmowe wydarzenie na miarę „Matrixa”. Reżyser Christopher Nolan, m.in. twórca ostatniego wcielenia Batmana, nie kryje swoich wielkich ambicji. W najbliższy weekend do naszych kin wchodzi „Incepcja”. 84
            • Powstanie przy grillu 25 lip 2010, 12:00 Marsze, akademie ku pamięci, zapalanie zniczy? To dobre dla kombatantów. Młodzież chce świętować rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, ale w wersji pop. Czy to upamiętnianie powstania, czy jego banalizowanie? 88
            • Poczytaj mi w lato 2 25 lip 2010, 12:00 Baśnie o królach i złudzeniach. Thriller o wielkim malarzu, który dotarł do piekieł. Sontag o fotografii, Oz o fanatykach. I owoc zakazany. Książki na wakacje poleca Roman Kurkiewicz. 90
            • Materializm mamy w kiełbasie 25 lip 2010, 12:00 Zgodnie ze stereotypem sztukę lat 80. tworzyli konformiści w państwowych galeriach i nudziarze w kruchtach. Oprócz nich funkcjonowało jednak coś jeszcze. Coś znacznie bardziej krnąbrnego i zwariowanego. 93
            • Interes życia 25 lip 2010, 12:00 Biznesmeni partyjni już chwycili za noże do krojenia medialnego tortu. 95
            • Czarna magia... porzeczkowa 25 lip 2010, 12:00 Czarna porzeczka znika z polskiego krajobrazu. Warto spojrzeć na nią nieco inaczej, szczególnie teraz, szczególnie latem. 96
            • Wpuszczeni w las 25 lip 2010, 12:00 Opis: Leśna polana. Wszystko, co kraj ma najlepszego, pięknie tu wyeksponowano – owoce leśne, umyta wcześniej dziczyzna, która po ostatnich zmianach odetchnęła, i polskie drzewa: sosna, brzoza, dąb (las mieszany). W rogu polanki... 97
            • 146 procent wyborców też ma powody 25 lip 2010, 12:00 Dopiero teraz analitycy z sondażowni złapali się za głowę. Ściśle tajne źródła, których nie mogę zdradzić nikomu (chyba że redaktorowi naczelnemu), informują o badaniach opinii publicznej… Trudnych w interpretacji... 97
            • Lato ruskich agentów 25 lip 2010, 12:00 Latem zwykle zalewały nas tematy ogórkowe. Wakacyjne romanse i miłości, tajemnicze odkrycia naukowców i przygody turystów zagubionych w górach czy lesie. Media pełne były tematów, od których nie bolała głowa. 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany