Kuba na wojennej ścieżce

Kuba na wojennej ścieżce

Przewał wawelski i przewał krucyfiksowy pogrzał polskie zombie i człapiąc, podchodzą do kamer autopodnieconych tragedią dziennikarzy. Ale przyjdzie czas wyprowadzki świeżego sarkofagu z Wawelu – twierdzi Kuba Wojewódzki.
KUBA WOJEWÓDZKI: ...a ja nieustannie węszę za szczęściem, lubię je  doganiać.

PIOTR NAJSZTUB: Co to jest szczęście? Wytłumacz mi, bo nie wiem.

Definiuję siebie jako irytatora, czyli człowieka, który stara się zaznaczać swoją obecność, komentować rzeczywistość i szczęściem jest wywołanie efektu irytacji. Szczęściem więc był dla mnie napisany w 30 sekund utwór słowno-muzyczny pod tytułem „Po trupach do celu", który zakończył okres żałoby i rozpoczął okres stypy. A może nawet doprowadził do tego, że Polacy przypomnieli sobie, że jest coś takiego jak stypa, na  której ludzkim głosem mówi się o zmarłym i przywraca mu się jego realny koloryt wyprany z odcieni żałoby. I my z Michałem Figurskim byliśmy chyba pierwszymi, którzy zrobili to, oczywiście językiem popkultury. Rozluźniliśmy chrystusowe poddanie się umęczonej ojczyźnie.

Bezczeszcząc świeży wawelski wyrób kamieniarski.

Biorąc pod uwagę retorykę posłanki Kempy, racjonalne rozważania na temat Smoleńska, krzyża, krypty są tańcem na grobach.

I poczułeś to szczęście, bo zirytowałeś... Jak to się fizycznie czuje, gotowało ci się w środku, jak w czajniku?

Ty mnie próbujesz...

...poznać. 

Nie, ty mnie próbujesz namówić na dysputę, której ja unikam. Pod tym względem jestem talibem, nie lubię opowiadać o sobie. Za chwilę zdejmę czapkę, włożę turban i zacznę zabijać. Mam wysoce zawiniętą potrzebę prywatności.

Trudno, kiedyś muszę umrzeć. A chciałem – z chciwej ciekawości – żebyś swoje szczęście opowiedział, bo ja takowego nie doświadczam.

Czyli jesteś poniekąd inwalidą?

Tak. I obnoszę się ze swoim kalectwem.

Dostajesz w związku z tym jakąś rentę?

Jeszcze nie, ale emocjonalnie jestem głębokim inwalidą. Daj posłuchać, jakie jest życie pełnosprawnego emocjonalnie...

Jestem hobbystą emocji, spełniania własnych marzeń i szczęścia, które mi się wydarza w 47. roku mego życia. To jest umiejętność doganiania własnych marzeń, realizowania własnych, najbardziej wyrafinowanych fantasmagorii, oczywiście stopień wyrafinowania określam sam, jako przedmiot i podmiot tej zabawy – to moje szczęście zawodowe. Szczęściem jest to, że jestem zdrowy.

Czy na pewno?

W badaniach doszedłem do litery „p" i przy prostacie się zastanowiłem, bo to podobno najbardziej newralgiczny moment i czas. A że często korzystam z obszaru, do którego prostata przynależy, mówię tu o obszarze cielesnym i  nerwowym, to nie zauważyłem, żeby ona jakoś ostatnio inaczej reagowała na dużo młodsze, a więc wymagające partnerki.

Jako inwalida pozbawiony czucia i w tamtym miejscu słucham z  rozdziawioną gębą...

A ja jestem tam bardzo sensualny, wrażliwy, otwarty, niezablokowany ani kulturowo, ani obyczajowo i jestem tam gościnny, oczywiście dla płci przeciwnej oraz elementów, które ta płeć przeciwna przyniesie z sobą. To  namiastka szczęścia, ale nie wyczerpuje pełnej definicji szczęścia, bo w  tym się jeszcze mieszczą np. dobre relacje z mamą. Szczęściem są fantastycznie lekko, zmysłowo zarabiane pieniądze, za coś, co wydawało mi się przez całą szkołę podstawową i liceum kołem młyńskim u nogi, czyli na swoim dosyć absurdalnym i żartobliwym stosunku do świata. Cudownie poważnie można żyć z bycia niepoważnym, i fiskalnie, i bytowo, i erotycznie, i zdrowotnie.

Powiedzieliśmy już wystarczająco dużo, żeby padło pierwsze pytanie. Jak ciebie zmieniła katastrofa w Smoleńsku?

 Pierwszego SMS-a dostałem od jednej z narzeczonych, on mnie obudził, z  pytaniem, czy oglądam wiadomości w TVN 24. Usiadłem i spędziłem 48 godzin przed TVN 24 i czułem, że – tak jak w kreskówce – lecą mi łzy. Co  w kontekście późniejszych zachowań Moniki Olejnik, Jolanty Kwaśniewskiej czy paru innych dziennikarzy jest dosyć żenujące i pokazuje albo brak profesjonalizmu, albo brak umiejętności wzięcia się garść. Byłem dwie doby harcerzem wzruszenia.

Przeraziła cię katastrofa?

Nie, mało tego, szybko wziąłem notesik i zacząłem notować... Najpierw u  Bogdana Rymanowskiego, usłyszałem pytanie do Aleksandra Kwaśniewskiego: „Dlaczego pana nie było w tym samolocie?". Kwaśniewski, wijąc się w  zdekompletowanej garderobie, „Bo widać było, że się ubierał w pośpiechu, mówi: bo mnie tam nie zaproszono”. Rymanowski brnie: „Ale jakby pana zaproszono, toby pan tam był – i co dalej...”. Oczekiwał chyba od niego jakiegoś reportażu uczestniczącego, że powie: „Urywałoby mi łeb patrzący na przelatujące wokoło ręce, nogi oraz fragmenty poszycia...”.

Wtedy łzy przestały ciec?

Tak, bo zauważyłem, że polskie dziennikarstwo uwielbia narcystycznie onanizować się tragedią.... A naród się dołączył. Mieliśmy patriotyczny samogwałt na cierpieniu. Chciałbym zresztą, żebyśmy na potrzeby tej rozmowy zapomnieli o tym, że politycy są mądrzy i uczciwi, a naród jest inteligentny. Będzie nam łatwiej, jak zdejmiemy tę maskę. Mnie jest zdecydowanie bliżej do Janusza Palikota niż do Beaty Kempy i z urody i  wdzięku ze sposobu postrzegania rzeczywistości.

Rozmawiałeś z nią kiedyś?

Nie. Nie dostąpiłem łaski.

Może by cię przekonała do siebie w bezpośrednim kontakcie?

Nawet w Esce Rock, świętując wymęczone zwycięstwo Bronisława Komorowskiego, mówiliśmy, że zwykle w wiekach dawnych, kiedy wygrał obóz jednego władcy, to się napadało na drugiego władcę, kradło jego łupy i  gwałciło kobiety. I nagle zdaliśmy sobie sprawę, że nie mamy ochoty ani na jedno, ani na drugie. Ale szczególnie na drugie. To jest partia brzydkich myśli i brzydkich ludzi.

I przestałeś płakać.

Nie, wcześniej to był nieuświadomiony wypływ łez, bo zobaczyłem straszną tragedię ludzką, czysty dramat... Jeszcze wówczas czysty, bez całej tej minoderii patriotycznej, fasadowości politycznej. I wtedy byłem w stanie uwierzyć, że w takich momentach rodzi się słowo – jedność, solidarność, współczucie, empatia, od których nikt nie odcina kuponów. I minęło. Zaczął się ten cały taniec ze śmiercią, który trwa do dzisiaj. I wojna PiS na dwa fronty, jeden to front krzyża, a drugi to front tragedii smoleńskiej, czemu osobiście się nie dziwię, bo my, Polacy, lubimy, jak boli, lubimy cierpieć, a w ostatnich paru dekadach nikt nas boleśnie nie  wydymał... Politykę historyczną zastąpiła polityka histeryczna.

Wojaczek pisał: „Sól w nasze rany, cały wagon soli, by nie pomyślał kto, że go nie boli".

Ja bym to spuentował raczej cytatem z Piłsudskiego: „Naród wspaniały, ale ludzie kurwy". I to, co teraz robi człowiek już – dla mnie – z  kategorii kliniczno-psychiatrycznych, a nie politycznych, czyli Jarosław Kaczyński, to jest mentalna bajka Jerzego Urbana.

Bo?

To jest zniżanie się do adorowania najniższych instynktów w tym społeczeństwie. Polacy to naród, którego energia wyprzedza inteligencję i on gra w tę grę.

Dlaczego mu odbierasz prawo do bycia bratem, który teraz chce się zemścić za to, że brata stracił? Moim zdaniem przestał być politykiem, jest teraz mścicielem.

Tylko dlaczego każda dyskusja polemiczna jest „odbieraniem komuś prawa", do krzyża, do wolności, do tragedii?! Próbujmy to racjonalnie definiować. To, że on chce być dzisiaj mścicielem, to widać, ale  zastanawiam się, jakim cudownym jest iluzjonistą, bo za pomocą imbryka, fortepianu, okularów, garnituru i braci Rosjan nabrał prawie 8 milionów Polaków. Po raz kolejny udowadniamy, że jesteśmy narodem niemożliwym.

Może chcieli być nabrani?

Jeśli tak, to podczas krótkiego spektaklu. W najnowszych badaniach PiS spada, czyli retoryka frontowa, konfrontacyjna się nie opłaca. Dla mnie cała formacja PiS jest jak zakon i takie też powinna mieć reguły, klauzury. Od łacińskiego claustra, czyli zamknięcie. Powinni być oddzieleni od reszty świata. Swoją drogą, gdybym miał więcej czasu, tobym pogrzebał trochę w poszczególnych biografiach tych ludzi i się założę, żebym znalazł dużo kulawych emocjonalnie biografii, albo o  ojcach, którzy nie przytulali, albo o nieakceptacji kolegów, którzy nie  zapraszali na imprezy. Inicjacja seksualna też pewnie później niż inni.

To trochę insynuacje...

Ale tak samo insynuacją jest mówienie prezesa: „Udział pana Putina i  pana Tuska w tej tragedii jest niejasny". Wiesz, na czym polega dla mnie znikomość różnicy pomiędzy Palikotem a na przykład Joachimem Brudzińskim? Oni mają tylko inne maski, jeżeli przywołamy teatr antyczny: jeden ma maskę uśmiechniętą, a drugi z tragicznym wyrazem twarzy. A dla mnie mówienie o tym, że widziano Gosiewskiego na dworcu we  Włoszczowie, jest takim samym kalamburem, skutecznie zmierzającym w  kierunku kabaretu, jak mówienie o tym, że leżał na deszczu w folii prezydent polskiego narodu, a Tusk się obściskiwał z Putinem. To jest ten sam rodzaj zarządzania emocjami. Najskuteczniej emocjami zarządzają brukowce. I PiS to dla mnie odpowiednik „Faktu”, który wie, jak łatwo z  Polaków wydobyć na wierzch nietolerancję, nienawiść, skłonność do  podziałów, zawiść, arogancję i robią to z pełną świadomością, dla  pieniędzy. Zyskiem PiS jest poklask wystraszonych ludzi o przerażająco niskim poziomie zaufania do wszystkich.

A może PiS stoi cały czas na pogrzebie, więc mogą tylko wyć, płakać i  wskazywać winnych?

Są na pogrzebie, bo im się to opłaca, bo nienawiść jest łatwa i co tu ukrywać – medialna.

Ale przed chwilą powiedziałeś, że w badaniach im spada...

Nienawiść jest widowiskowa, prosta, coś dla przeciętnego Polaka, który jest przede wszystkim patriotą! Przeciętny Polak nie będzie dyskutował o  NFZ, o opłacalności KRUS czy o dziurze budżetowej, zdecydowanie łatwiej jest mu posługiwać się frazeologią nienawiści, gniewu, podejrzliwości. W nietolerancji jesteśmy fachowcami. To nie wymaga wiedzy. Tylko tandetnego poziomu emocjonalności. Bezmyślnego poddania się wierze o zagrożeniach, spisku, złych ludziach. Wojna to sztuka zwodzenia i PiS robi to sprytnie.

Ale może wszystkie narody takie są, że jako masa funkcjonują na tanich, prostych emocjach?

Nieprawda. W Polsce jest około 900 miast i prawie 60 tysięcy wiosek, chyba 15 milionów ludzi mieszka na wsi. Łatwo jest tego typu masę zmanipulować i zaangażować do prostych celów, mających na sztandarach przeżycie czegoś, co ten naród kocha – romantyczne wzruszenie. Kochamy siebie jako ofiarę. Są teorie psychologiczne, które tłumaczą psychikę ludzi angażujących się w obronę krzyża, szczególnie starszych, że to  jest sublimacja ukrzyżowania, bycie jakby bliżej tragedii...

Dla wierzących w krzyżowanie Jezusa tak jest.

To samo można przenieść na ludzi, którzy stoją cały czas w tym kondukcie pogrzebowym, jak najbliżej ofiar tragedii smoleńskiej. To jest histeryczna próba poczucia się lepszym, bycia tak blisko, że prawie uczestniczenia w tej tragedii. Bo Polak jest przede wszystkim obrońcą polskości. Na inne sprawy nie ma czasu. Obroni krzyż, chętnie pójdzie z  kimś do sądu, ale rzadko pójdzie do pracy albo po rozum do głowy. Ta  tragedia i postawa Jarosława Kaczyńskiego jak w soczewce pokazują, jakim jesteśmy narodem. Tu nie liczy się prawda, ale walka o prawdę. Emfaza, patos, etos i bogos.

Czy aż całym narodem.

Może jako naród jesteśmy OK, ale jako społeczeństwo to już do dupy. Pokaż mi drugie z tyloma wadami, bo jest homofobiczne, antysemickie, leniwe, głupie, brudne, tandetne, nieufne, rozalkoholizowane, pełne ignorancji politycznej, ignorancji w ogóle, ma poczucie wyższości wobec Rosjan, Czechów... Chrześcijański raj na ziemi.

Ale to są cechy raczej zanikające.

Moim zdaniem nie. Mamy genetycznie odziedziczoną niechęć do Niemców. U  Orwella, który napisał to chyba w 1949 r., było hasło partii rządzącej: „Ignorancja to siła!". Odnoszę wrażenie, że PiS dokładnie przebadał, że  Polak ignorant jest genialny do postawienia go tanimi emocjami na  baczność i zrobienia z niego rozhisteryzowanych hufców.

No dobrze, ale mówisz, że oni to robią cynicznie, ale z drugiej strony powiedziałeś, że kiedy zaczęli, po drugiej turze wyborów, robić to  wyraźnie i krzykliwie, to w sondażach zaczęło im spadać. Gdzie konsekwencja?

Poczekaj, rozmawiamy w środę, ona ukaże się w poniedziałek... Kampanijne wyciszenie kolegi Jarosława było efektem gruntownych badań, czy opłaca się na sztandary kampanii wyborczej wprowadzać samolot, powyrywane siedzenia i szczątki elit.

I uznali, że nie.

I im się to opłaciło. Natomiast dzisiaj nastąpiła eskalacja emocji, które są zdecydowanie bardziej nośne i bardziej...

...I im bliższe, Joachimowi Brudzińskiemu, pani Kempie, Jackowi Kurskiemu i Jarosławowi Kaczyńskiemu przede wszystkim.

Oczywiście, że są bliższe. Pytanie, do jakiego stopnia skuteczne? Puszka z konserwatywną Pandorą się otworzyła. Postrzeganie polityki przez pryzmat antagonizmu, czyli że musimy znaleźć sobie wroga, nie wróży już 47-procentowego oparcia, ani 7 milionów ludzi pod parą w kampanii parlamentarnej. Nawet złoża ludzkiej naiwności są wyczerpywalne.

Myślisz, że Polacy nie będą chcieli, żeby jeden z naszych zemścił się za  śmierć brata na innym z naszych?

Odwoływanie się do aktu zemsty w polskiej frazeologii czy w ogóle w  walce o język jest genialnym ruchem, ale ja bym się wolał na początku odwołać do aktu przyzwoitego myślenia. I dla mnie, dla ludzi z mojego środowiska, „meldunek" Lecha Kaczyńskiego na Wawelu był szantażem emocjonalnym, nadużyciem historycznym na największą skalę. To jest ten sam rodzaj przewału i hańby politycznej jak wolta prezesa PiS i próba nabrania Polaków, czyli słynna „zmiana” Jarosława Kaczyńskiego. Należałoby się tym zająć, bo moim zdaniem Lech Kaczyński z trudem ze  swoim dorobkiem mieści się w Alei Zasłużonych na Powązkach. A i tam też postrzegałbym go jako gościa w tramwaju bez biletu, czyli trochę nieuprawnionego. Facet, który gromadził prawie 50 czy 60 proc. wyrazu niechęci jeszcze 9 kwietnia...

Dochodziło do 70 proc.

A już 11 kwietnia jest bohaterem narodowym, który zmarł męczeńską śmiercią, takie rzeczy zdarzają się w czeskich komediach, w filmach braci Marx, ale nie mogą trwać wiecznie. Wierzę, że naród w końcu upomni się o zdrowy rozsądek. Oczywiście ci, co lubią zadawać pytania i mieć wątpliwości. Boję się ludzi bez wątpliwości.

I wyprowadzi sarkofag z Wawelu? Wyobrażasz to sobie?

A wiesz, że sobie wyobrażam. Orkiestra by grała, a Palikot tańczył.

Kto miałby to zrobić?

Czekam na jakąś sensowną inicjatywę społeczną albo obywatelską.

A może zmarłym trzeba już dać spokój?

Zmarłym tak, ale PiS utrzymuje go przy życiu, politycznym. Z liceum pamiętam teorię, że Polską w epoce lat 30. rządziły dwie trumny: Dmowskiego i Piłsudskiego. Teraz do tej rozgrywki o rząd dusz doszła trzecia. I cudownym programem politycznym PiS, abstrahującym od  ekonomii, problemów społecznych jest program legendy i mitologii.  Ostatnio byłem w księgarni Bolesława Prusa. Czy zauważyłeś, ile się pojawiło książek o Lechu Kaczyńskim albo myśli wybranych Lecha Kaczyńskiego?

Tak. 

Mamy więc próbę robienia mitologii wielkiego, mężnego Polaka! Niedługo dowiemy się, że był nominowany do nagrody Viva! Najpiękniejsi, a z  Gortatem grał w kosza. Smoleńsk nie jest kontynuacją tragicznych osi narodowych nieszczęść jak powstanie, okupacja czy Katyń. Po prostu spadł samolot.

Przypominanie dorobku?

A ja bym chciał usłyszeć cytaty Lecha Kaczyńskiego, które tak naprawdę mogłyby być dobrą wrzutką do miesięcznika satyrycznego.

No na przykład ten cytat „Stokrotko, ja ciebie wykończę, jesteś na mojej krótkiej liście"...

Tak, ten do Moniki Olejnik. Ten człowiek nie zasługuje na takie miejsce w historii, jakie próbuje mu zafundować brat. Ja też mam brata. I jeżeli ktokolwiek wyrządzi mu krzywdę i bym nie postradał zmysłów, to dążyłbym do elementarnego wypełnienia sprawiedliwości, ale nie sprawiedliwości, w  którą będę angażował partię, naród, wybory, Gierka, pojęcie zdrowego rozsądku. I pojęcie polskiego patriotyzmu, który nie jest postrzegany jako rodzaj zobowiązania obywatelskiego, bo my zamiast tego „kochamy być patriotami", to nasz autoerotyzm patriotyzmem jest najwyższą wartością. Dwa razy poszedłem pod krzyż na Krakowskim Przedmieściu. Ten rodzaj stadionowego katolicyzmu, który tam wyziera, który nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek wartością chrześcijańską, uzmysłowił mi, że tamten krzyż wrócił na swoje miejsce, czyli do symbolu czegoś, co dzieli, a nie łączy. Symbolu, który kojarzył się z narzędziem tortur w Rzymie, z  wyprawami krzyżowymi po to, żeby odbić miejsce święte, a zdobyć odpust i  łupy, z inkwizycją i toruńskim językiem miłości bliźniego. Dziś wbito go, dzieląc kraj na dwie połówki!

Kiedyś w wywiadzie powiedziałeś mi, że boisz się PiS. Strach nie minął?

Dzisiaj mam tę cudowną świadomość, że najwspanialszym przeciwnikiem, wrogiem Jarosława Kaczyńskiego jest on sam, i będę oglądał, jak w tej równej walce degraduje się on jako człowiek, jako polityk.

A jeżeli nie wygra?

Jestem przekonany, że wygra i zamieni się w perzynę, ku radosnemu aplauzowi liberalnej części społeczeństwa. Ten człowiek jest na prostej drodze do aberracji. A ja mam bilet w pierwszym rzędzie.

Jeżeli rząd, władza nie poradzą sobie ze śledztwem w sprawie katastrofy, to Jarosław wygra.

Mogę ci zagwarantować, że władza sobie „nie poradzi z tym śledztwem", dlatego że rodzaj prawdy, na którą są otwarte umysły ludzi z PiS, jest taki, że nigdy w życiu nie będzie miała nic wspólnego z rzeczywistością. Oni mają swój wewnętrzny kod, swoje wewnętrzne rozumienie cierpienia. Gdybym był żarliwym katolikiem, to bym zrobił największy figiel,jaki można zrobić PiS błagałbym Stwórcę o zmartwychwstanie Lecha Kaczyńskiego. To pozbawiłoby ich jakiegokolwiek sensu istnienia. To  byłoby dopiero wykonanie zadania.

Rząd śledztwem PiS nigdy nie zadowoli. Ale co resztą Polaków? Widzimy, że Rosjanie w swoich mało przejrzystych standardach pracują powoli, polskie służby są na nich skazane, a i niezbyt agresywnie egzekwują od  Rosjan kolejne dowody...

Tak, ale pamiętam, a śledziłem dokładnie, jak na rzece wokół Manhattanu wylądował samolot, śledztwo ciągnęło się dwa lata, a tam nikt nie  zginął! Mało tego! Pilota okrzyknięto bohaterem! A dwa lata wszystko sprawdzano. Każdą tezę, każdą uszczelkę. I to bez Macierewicza. Więc dajmy sobie czas. Ten dziś wyjący polski romantyzm domaga się kolejnych ofiar i to jest fantastyczna pożywka dla tego, żeby tej katastrofy nigdy nie wyjaśnić, bo my tego nie chcemy, bo wolimy kolejny mit narodowy.

My, czyli kto?

Mówię o tej bolejącej części, Polak naprawdę kocha cierpieć. Dziś cierpi na skutek katastrofy komunikacyjnej i samowoli budowlanej. Bo tak można nazwać Smoleńsk i krzyż przed Pałacem.

A ty kochasz cierpieć?

Nie.

Nie jesteś Polakiem?

Jestem Polakiem w sensie geograficznym, natomiast staram się nie być Polakiem w sensie mentalnym, bo mnie się ta nacja kojarzy dosyć smutno, dosyć depresyjnie. Jesteśmy takim zimnym, depresyjnym krajem, emocjonalnie wysuniętym w kierunku Skandynawii. A ja jestem radosny i  pogodny oraz niefrasobliwy. Polska jest krajem jak z fantasmagorii. Kochamy walczyć o wolność, a potem nie wiemy, co z nią robić, więc robimy głupio. Jesteśmy narodem niemożliwym, o czym już dawno mówili i  Gombrowicz, i Mrożek, i Norwid. Np. w środowisku dziennikarskim pojawiła się myśl, że z punktu widzenia naszego zawodu byłoby lepiej, jakby wygrał Jarosław Kaczyński. Byłoby barwniej, bardziej neurotycznie, czyli radośnie! Bo w mieście, gdzie jest strzelanina, rośnie popyt na  rewolwerowców!

A ty jesteś radosny, nie depresyjny...

I myślę, że mam niezwykłą kontrolę nad swoją świadomością, jestem człowiekiem z uporządkowanymi stanami emocjonalnymi od przebudzenia do  zaśnięcia. Nie spotkałem nikogo, kto by się budził z taką radością jak ja.

Chciałbym się z tobą obudzić.

To co, u ciebie czy u mnie?

U ciebie, bo u mnie jest mało komfortowo.

Ale ja mam dużo okien i twój łeb wychylający się radośnie spod mojej kołdry, obserwujący, co ja radośnie robię, mógłby narobić trochę zamieszania.  Ale to musisz się zapisać do kolejki, bo ostatnio jestem w ciągu, to znaczy próbuję umeblować swoje życie. Miałeś kiedyś relacje z kobietą o 27 lat młodszą?

Nie.

A ja mam i to jest naprawdę praca na trzy zmiany.

To jest jeszcze chyba ten wiek, w którym występuje pensjonarski chichot.

Zupełnie nie.

A więc trafiłeś na ten cudowny wiek między chichotem a jazgotem?

Nie, to jest cudowny stan, w którym moja niedojrzałość i infantylizm i  jej dojrzałość spotykają się i oboje mamy ze 25, 26 lat.

Czyli oboje chichoczecie?

Nie, bardziej jazgoczemy...

Czyli nie zobaczę, jak się budzisz. A Tusk? Lubisz go dalej, kochasz?

Zastanawiam się, w jakich okolicznościach mogłem wypowiedzieć słowa, że  go kocham... Jeśli już, to bardziej jego córkę. To była tylko zwykła insynuacja.

Więc zrymowałeś się z duchem czasów, które odeszły.

Ostatnio spędziłem na Mazurach cudowny wieczór i noc z Magdaleną Środą i Januszem Palikotem, dyskutując o Polsce i zdałem sobie sprawę, jacy to są normalni ludzie, że tak sobie wyobrażam elity władzy. Jeżeli słowo „elita" pasuje do słowa władza. Jestem na Powiślu sąsiadem Bronisława Komorowskiego, ale na poziomie zdawkowego „dzień dobry”. Wiem, że ma spaniela i wąsy, więc nie jest człowiekiem, w którym jakby zakorzeniałem swoje jakieś towarzyskie aspiracje... „Lubię czy kocham”, to  plebiscytowe myślenie chyba bliskie połowie tego społeczeństwa, skłaniało mnie bardziej w kierunku mniej lub bardziej farbowanych liberałów, choć jako człowiek definiujący się ciągle jako młodzież uważam, że PO nie ma programu dla młodych ludzi w sensie obyczajowym, ekonomicznym, edukacyjnym, żadnym.

Czujesz się skazany na Platformę?

Nie, zacząłem poważnie przyglądać się Napieralskiemu, tylko że  Napieralskiemu ktoś musiałby zdjąć tę maskę. Batmana uśmiechu.

Coś zobaczyłeś?

Dwie blondynki, które się rozebrały już po. I widać od razu, że lewica jest naga.

Szczerze mówiąc...

Oczywiście że nie mają wizerunku dziewczyn z Teksasu, no ale też nie ma  u nas takiego jedzenia. Natomiast kampania Bronisława Komorowskiego wpędziła mnie w zadumę, że termin „charyzma ujemna" jest chyba najmilszym, jakiego mogę użyć.

Czyli co czułeś, wrzucając los do urny?

To była torpeda wysłana w kierunku U-Bota, którym płynął mały mściciel.

Okładka tygodnika WPROST: 31/2010
Więcej możesz przeczytać w 31/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 136
  • aneta   IP
    po co jeszcze teraz ten pomnik przed pałacem,niech pomnik stanie w Katyniu,czy przed pałacem prezydenckim Kaczyński postawił pomnik Janowi Pawłowi II wtedy też ludzie zgromadzili się w bólu pod pałacem a Kaczyński był wtedy prezydentem....gdzie i jak uczcił pamięć Ojca Świętego.A Kaczyńskiemu teraz chcą pomniki stawiać za co ???? co on zrobił dla Polski ?????/ chory ten spór pod pałacem i to PiS do tego rękę przykłada powinni się wstydzić.
    • aa   IP
      wywiad ten jest niezwykle inny, nie zgadzam sie ze wszystkim wypowiedzianymi tutaj przez pana Wojewódzkiego stwierdzeniami, które dotyczyły polityki, ale mimo wszystko udało mu sie bardzo dobrze rozszyfrować i określić właściwymi słowami to co partia opozycyjna robi z tą straszną tragedią, osobiście jest mi wstyd za to że z tej tragicznej śmierci tych wszystkich osób opozycja chce skorzystać, martwi mnie to że polityka w dzisiejszych czasach, w XXIw, jest działaniem na najprymitywniejszych ludzkich instynktach
      • merlin   IP
        \"odpowiedni\" dziennikarz znalazł \"odpowiednia\" osobe godna wywiadu-tylko czemu nikt nie ma nic madrego do powiedzenia,a... debile to łykną
        • Leonidas.   IP
          Raz jeszcze ponowie uwage na dna dziennikarskie i ich dukazy, coraz barziej wokalnych na tych lamach.
          Przerzucajac komentarze i wypisy, natknalem.. nie, potknalem sie o hymny pochwalne zasmarkanych
          \"inteligentow\" gdzie miedzy innymi nijaki ~kot, stwierdza: \"Ogromnie sie ciesze ze Naczelnym WPROST jest LIS i ze zaprosil dow wspolpracy Najsztuba. Teraz WPROST jest doskonalym...\" No, wystarczy. Reszte dodajcie sami. Ze swojej strony - odpowiem.
          Tak, tak - tow.~kot. Rzeczywiscie piekny jest to duecik. Rekomendowal bym wiosennemu kocisku dolacenie sie do grupy gdzie razem moglibyscie urzadzac gefilte katzenjammer. Razem z porwanym \"Wprost\" wyjdziecie na ulice dolaczajac sie do innych brukowcow z \"Nie\" na czele. Usz! To bedzie istny Raj! Nie bede rymowal, - i to nawet z dwoma slowami.
          • carolus   IP
            Z przykrością muszę powiedzieć że po ponad 10 latach przestałem kupować WPROST ponieważ Pan Lis sprowadzi to zacne niegdyś pismo do rynsztokowego poziomu Polityki.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2010 (1434)

            • Śmierć polityki 25 lip 2010, 12:00 Jak to śmierć polityki? Przecież ona, choć sezon mamy wakacyjny, toczy się w najlepsze. Nie, toczy się jedynie coś, co jest antypolityką, a w swej istocie jest wyłącznie marnym przedstawieniem, pokazem żałosnej błazenady i tandetnej groteski. 4
            • Na skróty 25 lip 2010, 12:00 Zabiła syna, błaga o litość Czy matka, która podała synowi śmiertelną dawkę heroiny, zasługuje na litość? Na to pytanie musi odpowiedzieć brytyjski sąd najwyższy, który właśnie zajął się prośbą londyńskiej pielęgniarki... 7
            • Rydzyk - podejrzany 25 lip 2010, 12:00 Donald Tusk powinien oficjalnie podziękować Palikotowi i Macierewiczowi. Ci dwaj panowie zapewniają rządowi absolutny komfort pracy, nikt nie pyta o reformy, ustawy itp. To się nazywa 500 dni spokoju! Jak co roku trwa wakacyjny horror na... 9
            • Czasem trzeba zdjąć majtki 25 lip 2010, 12:00 Od jakiegoś czasu wiadomo, że powstaje film o znanym celebrycie Przemysławie Salecie. Biograficzne dzieło ma nosić tytuł „Bokser", a samą siebie ma zagrać epizodycznie Jolanta „Uciekający Kurczak” Rutowicz. Do... 10
            • Czas talibanu 25 lip 2010, 12:00 Jeszcze miesiąc temu w pis brylowały gołębie: Paweł Poncyljusz i Joanna Kluzik-Rostkowska. Dziś wrócił taliban. 12
            • Terminator 25 lip 2010, 12:00 – Dawna działalność opozycyjna nie ma już żadnego znaczenia. Dużo ważniejsza walka trwa teraz – powtarza znajomym Antoni Macierewicz. 16
            • Protektorzy Palikota 25 lip 2010, 12:00 Uderzenie w kościół byłoby zwykłą polityczną głupotą. Wszyscy, którzy z nim walczyli, źle na tym wyszli – mówi Tomaszowi Machale poseł PO Jarosław Gowin. 20
            • Fatalne zauroczenie 25 lip 2010, 12:00 Już nawet zwolennicy kościoła dostrzegają, że jego wpływ na państwo jest zbyt duży. A Kościół przez lata przyzwyczaił się, że polska polityka uprawiana jest na klęczkach. 24
            • Infekcja duszy narodowej 25 lip 2010, 12:00 – Jesteś z nami czy przeciwko nam? Bo jak przeciwko, to lejemy. – Spalimy krzyż! I was też! – Dziwki! Pod krzyżem trwa wojna smoleńska. Jedna z wielu. 28
            • Rymkiewicza zemsta na Polakach 25 lip 2010, 12:00 Jarosław Marek Rymkiewicz skończył niedawno 75 lat. Genialny w literaturze, szalony w polityce. W ostatnich tygodniach znów przypomniał o swoim temperamencie. 33
            • Kuba na wojennej ścieżce 25 lip 2010, 12:00 Przewał wawelski i przewał krucyfiksowy pogrzał polskie zombie i człapiąc, podchodzą do kamer autopodnieconych tragedią dziennikarzy. Ale przyjdzie czas wyprowadzki świeżego sarkofagu z Wawelu – twierdzi Kuba Wojewódzki. 36
            • Mój PRL 25 lip 2010, 12:00 Emancypował kobiety, pozwalał na swobodne aborcje, a katolicy musieli chować się po kątach. 41
            • Biurokracja zżera demokrację 25 lip 2010, 12:00 Rząd chodzi na pasku ZUS, KRUS, PRFON, US, tylko jeszcze o tym nie wie. 42
            • Rok z turkusem 25 lip 2010, 12:00 Trendy kolorystyczne w aranżacji wnętrz zmieniają się co roku. Skąd wiadomo, jakie kolory będą modne w danym sezonie? 44
            • Siła koloru 25 lip 2010, 12:00 Błękitny Uspokaja, wycisza, wspomaga pracę twórczą. Sprawdza się więc w sypialniach i pokojach do pracy umysłowej. – Można go z powodzeniem zastosować również w domowej siłowni, bo podczas ćwiczeń nie potrzebujemy kolorów,... 46
            • Otwórz oczy! 25 lip 2010, 12:00 Wakacje sprzyjają temu, zeby spojrzeć na swój dom i jego urzĄdzenie z dystansem i poczuciem humoru. Przestańmy być tacy śmiertelnie poważni – mówią młodzi projektanci. I proponują nam meble i akcesoria, które opierają się schematom. 48
            • Meble spod igły 25 lip 2010, 12:00 Wielcy projektanci mody zajęli się projektowaniem wnętrz. Proponują kolekcje w charakterystycznym dla siebie stylu, sygnując swoim nazwiskiem sofy, stoły i porcelanę. Czy stworzą meble i dodatki na miarę kultowych torebek od Hermesa czy butów od Laboutina? 50
            • Powrót do korzeni 25 lip 2010, 12:00 Ekologiczny, organiczny i łatwy w uprawie, a przy tym niezwykle elegancki. Tak według najnowszych trendów ma wyglądać ogród. 54
            • Prawdziwe historie zmyślone 25 lip 2010, 12:00 Przepis na wydawniczy sukces jest prosty: kilkanaście opowieści o miłości, zdradzie, nieszczęściu, chorobie i seksie pod hasłem „z życia wzięte”. Pisma z kategorii true stories to hit rynku prasy. Z prawdą mają jednak niewiele wspólnego. 58
            • Fucking Polak robi show 25 lip 2010, 12:00 Duńskie dziennikarki nazwał „głupimi blondynkami”, Duńczyków – „tchórzami”. Obraził też tamtejszych gejów. Za bicie żony i grożenie jej śmiercią został skazany. Na piłkarską emeryturę wrócił do Polski i szybko wywołał kolejny skandal. Mimo to... 60
            • Maczeta po polsku 25 lip 2010, 12:00 Ma ponad 50 cm, przypomina tasak albo duży nóż. – W niej jest wszystko: egzotyczna, groźna, poręczna – zachwala 18-letni kibic Cracovii. Maczeta stała się w Polsce bronią kiboli. 62
            • Cesarz 25 lip 2010, 12:00 O sukcesie zdecydowało zdjęcie nagiej Marilyn Monroe. Twórca „playboya” kupił je za 200 dolarów i dał na rozkładówkę w pierwszym numerze. Dziś Hugh Hefner ma 83 lata i walczy o swoje imperium. 64
            • Kawa czy herbata 25 lip 2010, 12:00 Skrajna prawica z tzw. tea parties idzie w USA po władzę. Oficjalnie ich głównym celem jest sprawiedliwy, niemieszający się w sprawy obywateli rząd. Ale tak naprawdę zależy im na tym, żeby rządu nie było w ogóle. 68
            • Zły policjant Sarkozy 25 lip 2010, 12:00 Fiasko francuskiego modelu integracji imigrantów jest oczywiste. Podpalacze aut nauczyli się, że być silnym, to znaczy umieć szkodzić. A od kogo się nauczyli? Od Francji. 70
            • Ucieczka z Afganistanu 25 lip 2010, 12:00 Rozpada się koalicja walcząca z terrorystami w afganistanie. Zmęczenie wojną zadeklarowali Niemcy, potem Kanadyjczycy, Polacy, wreszcie Brytyjczycy. Amerykanie pewnie w Kabulu zostaną, ale nawet oni przyznają: ta kampania jest już przegrana. 72
            • Kamień, który nie zabija od razu 25 lip 2010, 12:00 Dzięki wielkiej międzynarodowej akcji 43-letnia Iranka skazana na ukamienowanie niemal cudem uniknęła śmierci. Na razie. 74
            • Arcymistrz z epoki iPoda 25 lip 2010, 12:00 Ma 20 lat. zarabia miliony. Występuje w jednej kampanii reklamowej z Liv Tyler. I bije szachowe rekordy wszech czasów. 76
            • Zaczarowany empik 25 lip 2010, 12:00 Jeśli empik przejmie internetową księgarnię merlin.pl, to na naszym rynku powstanie nowy, potężny sklep internetowy, który będzie mógł dyktować warunki wydawcom oraz czytelnikom. Czy grozi nam książkowy oligopol? 78
            • Samolot ze snu 25 lip 2010, 12:00 Nie jest największym ani najszybszym samolotem, ale jednym z najbardziej ekologicznych. Boeing 787 Dreamliner po raz pierwszy przeleciał Atlantyk. 80
            • Elektryczny zawrót głowy 25 lip 2010, 12:00 Auta elektryczne są ciche, szybkie i oszczędne. Uznano je już za przyszłość motoryzacji. Powoli pojawiają się również na naszych ulicach. 82
            • Świat to za mało 25 lip 2010, 12:00 To ma być filmowe wydarzenie na miarę „Matrixa”. Reżyser Christopher Nolan, m.in. twórca ostatniego wcielenia Batmana, nie kryje swoich wielkich ambicji. W najbliższy weekend do naszych kin wchodzi „Incepcja”. 84
            • Powstanie przy grillu 25 lip 2010, 12:00 Marsze, akademie ku pamięci, zapalanie zniczy? To dobre dla kombatantów. Młodzież chce świętować rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, ale w wersji pop. Czy to upamiętnianie powstania, czy jego banalizowanie? 88
            • Poczytaj mi w lato 2 25 lip 2010, 12:00 Baśnie o królach i złudzeniach. Thriller o wielkim malarzu, który dotarł do piekieł. Sontag o fotografii, Oz o fanatykach. I owoc zakazany. Książki na wakacje poleca Roman Kurkiewicz. 90
            • Materializm mamy w kiełbasie 25 lip 2010, 12:00 Zgodnie ze stereotypem sztukę lat 80. tworzyli konformiści w państwowych galeriach i nudziarze w kruchtach. Oprócz nich funkcjonowało jednak coś jeszcze. Coś znacznie bardziej krnąbrnego i zwariowanego. 93
            • Interes życia 25 lip 2010, 12:00 Biznesmeni partyjni już chwycili za noże do krojenia medialnego tortu. 95
            • Czarna magia... porzeczkowa 25 lip 2010, 12:00 Czarna porzeczka znika z polskiego krajobrazu. Warto spojrzeć na nią nieco inaczej, szczególnie teraz, szczególnie latem. 96
            • Wpuszczeni w las 25 lip 2010, 12:00 Opis: Leśna polana. Wszystko, co kraj ma najlepszego, pięknie tu wyeksponowano – owoce leśne, umyta wcześniej dziczyzna, która po ostatnich zmianach odetchnęła, i polskie drzewa: sosna, brzoza, dąb (las mieszany). W rogu polanki... 97
            • 146 procent wyborców też ma powody 25 lip 2010, 12:00 Dopiero teraz analitycy z sondażowni złapali się za głowę. Ściśle tajne źródła, których nie mogę zdradzić nikomu (chyba że redaktorowi naczelnemu), informują o badaniach opinii publicznej… Trudnych w interpretacji... 97
            • Lato ruskich agentów 25 lip 2010, 12:00 Latem zwykle zalewały nas tematy ogórkowe. Wakacyjne romanse i miłości, tajemnicze odkrycia naukowców i przygody turystów zagubionych w górach czy lesie. Media pełne były tematów, od których nie bolała głowa. 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany