Cesarz

Cesarz

O sukcesie zdecydowało zdjęcie nagiej Marilyn Monroe. Twórca „playboya” kupił je za 200 dolarów i dał na rozkładówkę w pierwszym numerze. Dziś Hugh Hefner ma 83 lata i walczy o swoje imperium.
Był nazywany „stręczycielem", „handlarzem pornosami”, „starym satyrem”. Religijna prawica, a później tabloidy, które przejęły rolę sumienia narodu, nie mogły wybaczyć mu imprez organizowanych w luksusowej posiadłości i swobodnego trybu życia. Zwłaszcza tego, że żyje z kilkoma partnerkami jednocześnie.

Zdaniem analityków rynku jest inteligentnym przedsiębiorcą, który połączył przyjemne z pożytecznym. Choć ostatnio nie odnosi już takich sukcesów jak kiedyś. Hefner ma 69,5 procent akcji Playboy Enterprises i postanowił wykupić resztę. Zaproponował 5,50 dolara za akcję (to więcej niż kurs giełdowy), wycenił tym samym wartość firmy na 185 milionów dolarów. Ale ofertę przebił wydawca konkurencyjnego magazynu „Penthouse" firma FriendFinder Networks –  zaproponował w sumie 210 milionów. 

Goła Marilyn

Pismo, które uczyniło Hefnera sławnym, bogatym i – jak twierdzi –  szczęśliwym, założył w 1953 r. Wcześniej odsłużył dwa lata w armii, zahaczył o chicagowski Instytut Sztuki, ostatecznie skończył psychologię na Uniwersytecie Illinois. Zaczął pracę w magazynie dla panów „Esquire", piśmie początkowo dość frywolnym, które później stało się ambitniejszym magazynem dla wykształconych mieszkańców dużych miast. Drukowało nie  tylko artykuły o modzie i zdrowiu, ale także nowele Ernesta Hemingwaya i  F. Scotta Fitzgeralda. Hefner był tam copywriterem przez niecałe trzy lata. Rzucił posadę, bo szef odmówił mu podwyżki w wysokości 5 dolarów tygodniowo. Postanowił pokazać, co potrafi, i założył własne pismo lifestylowe – jak byśmy dziś powiedzieli. Tylko lepsze.

Za pieniądze pożyczone od 45 osób, w tym 1000 dolarów, które zaoferowała mama, rozpoczął prace nad „Stag Magazine". Z nazwy musiał zrezygnować, bo na rynku był już „Stag”. Całe szczęście. Znajomy zaproponował nazwę „Playboy” zapożyczoną od upadłej, chicagowskiej fabryki samochodów. Hefner uznał, że kojarzy się z „wyższymi sferami” i brzmi bardzo „wykwintnie”. Z tym można dyskutować, ale na pewno tytuł był chwytliwy.

Pierwszy numer powstał w mieszkaniu założyciela, na kuchennym stole. Do  kiosków trafił bez żadnej daty, bo Hefner nie był pewny, czy pomysł wypali i czy będzie go stać na wydanie drugiego. O sukcesie zadecydowało kolorowe zdjęcie Marilyn Monroe zrobione, nim została gwiazdą. Oczywiście nagie. Kupił je za 200 dolarów i dał na rozkładówkę. Pismo wywołało sensację – sprzedało się 72 tysiące egzemplarzy.

Zdjęcie gołej Marilyn wytyczyło linię magazynu. Jego główną atrakcją były fotografie roznegliżowanych dziewczyn. Dla równowagi wydawca dokładał wywiady z gwiazdami i politykami oraz prozę głośnych pisarzy, początkowo m.in. Jamesa Baldwina, Raya Bradbury’ego, P.G. Wodehouse’a.

– „Playboy" trafił w sedno. Właśnie zaczynała się rewolucja seksualna. Moje nagie dziewczyny symbolizowały triumf seksu nad przesądem, koniec purytanizmu i sprzeciw wobec pruderii – wspominał Hefner po latach. W 1960 r. nakład pisma przekroczył milion egzemplarzy, a czysty dochód ze sprzedaży i  reklam wyniósł 3 miliony. Dekadę później, w 1972 r., sprzedaż wzrosła do  7,2 milionów egzemplarzy. Magazyn ilustrowany przekształcił się w wielki biznes. Dziś logo z króliczkiem w muszce firmuje kluby striptizu, kanały telewizyjne (Playboy Channel, Spice TV), płyty wideo, ubrania, erotyczne zabawki. Mało kto wie, że Hefner inwestował też w produkcję filmów ambitnych. Za jego pieniądze powstały: „The Tragedy of Macbeth” (1971), pierwszy film grupy Monty Pythona „And Now for Something Completely Different” (1971), „The Naked Ape” (1973) i „Saint Jack” (1979).

Zdaniem speców od kultury olbrzymi sukces „Playboya" nie sprowadzał się do  pokazywania nagiego ciała, choć w roku 1953 publiczna prezentacja takich zdjęć była dla Amerykanów szokiem. Hefner dokonał czegoś znacznie bardziej rewolucyjnego. Wylansował tezę, że seks nie jest zły czy  niemoralny. Odrzucił odium grzechu. Utożsamił nagość z niewinnością. Przekonywał czytelników, że można uprawiać seks pozamałżeński bez skrupułów i wyrzutów sumienia. Że lubią go uprawiać nie tylko „nierządnice”, ale również „grzeczne dziewczęta” z przeciwka. Poza tym przedefiniował amerykańskie pojęcie męskości. Wcześniej prawdziwy facet musiał lubić polowanie, łowienie ryb, sporty i wszelkiego rodzaju zawody. Hefner już w pierwszym felietonie wstępnym napisał: „Lubimy mieszać drinki, przekąszać hors d’oeuvres, puszczać z adapteru nastrojową muzykę i zapraszać panie na interesujące rozmowy o Picassie, Nietzschem, jazzie, seksie”.

Alkowa Elvisa

 Główny artykuł w tym samym numerze zatytułowany „Miss Poszukiwaczek Złota Roku 1953" opowiadał o niesprawiedliwym traktowaniu płci brzydkiej przez sądy rodzinne. W wizji Hefnera nowoczesny mężczyzna nie stanowił części społecznego układu jako mąż, lecz jako konsument, który ma prawo zarówno do nowego sprzętu stereo, jak i do kochania się co noc z nową kobietą.

Założyciel pisma rozwiódł się w wieku 33 lat i zaczął realizować swoje koncepcje rewolucji seksualnej w praktyce. Przechwalał się łóżkową wydolnością i próbowaniem wszystkiego, z homoseksualizmem włącznie.

Nazwisko skrócił do łatwo wpadającej w ucho wersji „Hef" i  prowadził życie wiecznego młodzieńca. Dnie spędzał w jedwabnych piżamach, sącząc pepsi, grając w gry planszowe, a kiedy przyszła mu chętka, chodząc do łóżka z „króliczkami”. Jego pierwsza 70-pokojowa posiadłość w Chicago słynęła z wielkiego okrągłego łoża przystosowanego do orgii i mosiężnej tabliczki na bramie: „Si Non Oscillas, Noli Tintinnare” („If you don’t swing, don’t ring”, czyli w wolnym tłumaczeniu: „Gdy miła ci żonka, nie naciskaj dzwonka”). W 1971 r. nieustająca balanga przeniosła się do neogotyckiego pałacyku przy 10236 Charing Cross Road w Los Angeles. Poza sypialnią Hef ma tam piwnicę z  winami, salon gier, ptaszarnię, korty tenisowe, wodospad, basen i  „alkowę Elvisa”. Każdy gwiazdor odwiedzający Playboy Mansion chce być zakwaterowany właśnie w legendarnej sypialni, ale Hef nie pozwala. Jako wielki fan Presleya nie wpuścił do alkowy żadnego gościa, od czasu gdy piosenkarz spędził tam noc z ośmioma dziewczętami. „Taaak, Elvis kochał kobiety. Wszystkich ras” – zdradził w jednym z telewizyjnych wywiadów.

Uspokoił się trochę po wylewie krwi do mózgu w 1985 r. Cztery lata później ku zaskoczeniu wszystkich poślubił „króliczka" – Kimberly Conrad. Małżeństwo przetrwało 10 lat.

Po rozwodzie, dobijając siedemdziesiątki, Hef ustalił zasadę, która obowiązuje w posiadłości do  dziś: on jeden, ich kilka. Naraz. „Picasso miał okres różowy i błękitny. Ja wkroczyłem w okres blond" – deklarował.

Jedna z siedmiu

Po eksplozji internetu „Playboy" jako magazyn erotyczny stał się anachronizmem. Pozostawał jednak najlepiej sprzedającym się amerykańskim pismem dla mężczyzn o nakładzie 3 mln egzemplarzy. Perwersyjny czar Playboy Mansion, która zagrała m.in. w serialu „Seks w wielkim mieście”, wciąż budził zainteresowanie. Aż pojawiła się Izabella Kasprzyk.

Urodziła się w Krakowie. Jako 10-latka wyjechała z rodzicami do Grecji, a stamtąd do USA. Nie była typowym „króliczkiem". Koledzy z McGill University nazywali ją co prawda „młodszą siostrą Pam Anderson”, lecz intelektualnie była raczej starszą siostrą gwiazdki. Skończyła college ze znakomitymi ocenami, dostała się na Wydział Prawa Pepperdine University w Malibu. Hefnera poznała w klubie. „Podobał mi się z  powodów, których nie mogłam zrozumieć” – pisze w książce „Opowieści króliczka”. Jeden z dworzan Hefnera poprosił ją o numer telefonu i  wkrótce dostała zaproszenie na imprezę w posiadłości. Oczekiwała orgii i  była zaskoczona „kulturalną atmosferą”. Wkrótce stała się – jak pisze –  „częścią systemu masowego przysposabiania na potrzeby Hefa chętnych, fajnych lasek”. Dostała od sponsora komputer i drogą sukienkę. Uważała, że jest „genialnym biznesmenem, ikoną sceny towarzyskiej i człowiekiem jedynym w swoim rodzaju”, który może ją „wiele nauczyć”. Nie  przeszkadzało jej, że lekcje pobierała podczas imprez na brzegu basenu, wśród celebrytów – bywali tu m.in. Jack Nicholson, Owen Wilson, Justin Timberlake, Pamela Anderson, Colin Farrell, Usher . Żeby towarzyszyć Hefowi podczas rozdania nagród Grammy, nie poszła na egzamin adwokacki. W kwietniu 2002 r. wprowadziła się do posiadłości na stałe. Została jedną z siedmiu oficjalnych „narzeczonych” właściciela. Zamiast zaręczynowego pierścionkadostała tradycyjny naszyjnik z króliczkiem. I  zmieniła nazwisko na St. James.

Stary Hef kończy solo

Co piątek narzeczone dostawały „kieszonkowe" w wysokości 1000 dolarów. Na urodziny i Gwiazdkę – po 2000. A na walentynki jedynie pudełko w  kształcie serca z gadżetami „Playboya”. „Zorientowałam się, że chodzi o  to, by nie mogły się uniezależnić, by bardziej przywiązały się do  luksusu, wobec którego nie miały alternatywy”. Hef płacił im  ubezpieczenie medyczne oraz za operacje plastyczne, jakie sobie wymarzyły. Izabella zafundowała sobie sztuczny biust i korektę nosa.

Zakres darmowych świadczeń zależał jednak od sytuacji firmy. W gorszym okresie Hef przestał płacić za wybielanie zębów, choć dalej finansował depilację (500 dolarów tygodniowo) i przedłużanie włosów (2500 co 3 miesiące). Przed ważnymi wystąpieniami publicznymi, np. Oscarami, narzeczone dostawały 2000 na sukienki. Zwroty wydatków na samochody zostały obcięte, gdy bliźniaczki Mandy i Sandy kupiły po bentleyu.

Według relacji Kasprzyk vel St. James, jeśli narzeczona nie spędzała nocy w sypialni Hefa, od godziny 21 obowiązywała ją cisza nocna. Nie  mogła spotykać się z innymi mężczyznami (przepis był w praktyce martwy) ani chodzić do klubów bez ochroniarzy. Hef monitorował jej rozmowy telefoniczne.

Zbliżający się do osiemdziesiątki Hefner za wszelką cenę próbował podtrzymać wizerunek ogiera, ale nawet po viagrze miał kłopoty. Seanse z dziewczynami – jak pisze Kasprzyk – „cechowała spontaniczność i  erotyczny walor przesłuchania w urzędzie podatkowym. Po przetestowaniu paru dziewczyn kończył solo". I wspomina: „Lubił opowiadać, że dał kobietom swobodę seksualną. Chyba raczej ułatwił facetom wyrywanie lasek. Wie, że jest ikoną. Zdaje sobie sprawę z dziedzictwa, które pozostawia. Dlatego będzie ciągnął taki układ do końca, bo właśnie jego styl życia napędza sprzedaż magazynu”.

Czytając wspomnienia Kasprzyk, trudno uniknąć skojarzeń z „Jesienią patriarchy" Marqueza czy „Cesarzem” Kapuścińskiego. Wyłania się z nich obraz starego samotnego człowieka żyjącego w fikcji, którą stworzył, otoczonego płatnymi konkubinami udającymi namiętność, a potem naśmiewającymi się z pana i władcy za jego plecami.

Choć chciałby zostawić firmę dzieciom, niewykluczone, że wykupi go konkurent, który łączy działalność wydawniczą z prowadzeniem portalu społecznościowego. Czy każda rewolucja musi się kończyć tak samo: powielaniem martwych schematów, pożeraniem własnego ogona? Nawet seksualna?

Okładka tygodnika WPROST: 31/2010
Więcej możesz przeczytać w 31/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2010 (1434)

  • Śmierć polityki 25 lip 2010, 12:00 Jak to śmierć polityki? Przecież ona, choć sezon mamy wakacyjny, toczy się w najlepsze. Nie, toczy się jedynie coś, co jest antypolityką, a w swej istocie jest wyłącznie marnym przedstawieniem, pokazem żałosnej błazenady i tandetnej groteski. 4
  • Na skróty 25 lip 2010, 12:00 Zabiła syna, błaga o litość Czy matka, która podała synowi śmiertelną dawkę heroiny, zasługuje na litość? Na to pytanie musi odpowiedzieć brytyjski sąd najwyższy, który właśnie zajął się prośbą londyńskiej pielęgniarki... 7
  • Rydzyk - podejrzany 25 lip 2010, 12:00 Donald Tusk powinien oficjalnie podziękować Palikotowi i Macierewiczowi. Ci dwaj panowie zapewniają rządowi absolutny komfort pracy, nikt nie pyta o reformy, ustawy itp. To się nazywa 500 dni spokoju! Jak co roku trwa wakacyjny horror na... 9
  • Czasem trzeba zdjąć majtki 25 lip 2010, 12:00 Od jakiegoś czasu wiadomo, że powstaje film o znanym celebrycie Przemysławie Salecie. Biograficzne dzieło ma nosić tytuł „Bokser", a samą siebie ma zagrać epizodycznie Jolanta „Uciekający Kurczak” Rutowicz. Do... 10
  • Czas talibanu 25 lip 2010, 12:00 Jeszcze miesiąc temu w pis brylowały gołębie: Paweł Poncyljusz i Joanna Kluzik-Rostkowska. Dziś wrócił taliban. 12
  • Terminator 25 lip 2010, 12:00 – Dawna działalność opozycyjna nie ma już żadnego znaczenia. Dużo ważniejsza walka trwa teraz – powtarza znajomym Antoni Macierewicz. 16
  • Protektorzy Palikota 25 lip 2010, 12:00 Uderzenie w kościół byłoby zwykłą polityczną głupotą. Wszyscy, którzy z nim walczyli, źle na tym wyszli – mówi Tomaszowi Machale poseł PO Jarosław Gowin. 20
  • Fatalne zauroczenie 25 lip 2010, 12:00 Już nawet zwolennicy kościoła dostrzegają, że jego wpływ na państwo jest zbyt duży. A Kościół przez lata przyzwyczaił się, że polska polityka uprawiana jest na klęczkach. 24
  • Infekcja duszy narodowej 25 lip 2010, 12:00 – Jesteś z nami czy przeciwko nam? Bo jak przeciwko, to lejemy. – Spalimy krzyż! I was też! – Dziwki! Pod krzyżem trwa wojna smoleńska. Jedna z wielu. 28
  • Rymkiewicza zemsta na Polakach 25 lip 2010, 12:00 Jarosław Marek Rymkiewicz skończył niedawno 75 lat. Genialny w literaturze, szalony w polityce. W ostatnich tygodniach znów przypomniał o swoim temperamencie. 33
  • Kuba na wojennej ścieżce 25 lip 2010, 12:00 Przewał wawelski i przewał krucyfiksowy pogrzał polskie zombie i człapiąc, podchodzą do kamer autopodnieconych tragedią dziennikarzy. Ale przyjdzie czas wyprowadzki świeżego sarkofagu z Wawelu – twierdzi Kuba Wojewódzki. 36
  • Mój PRL 25 lip 2010, 12:00 Emancypował kobiety, pozwalał na swobodne aborcje, a katolicy musieli chować się po kątach. 41
  • Biurokracja zżera demokrację 25 lip 2010, 12:00 Rząd chodzi na pasku ZUS, KRUS, PRFON, US, tylko jeszcze o tym nie wie. 42
  • Rok z turkusem 25 lip 2010, 12:00 Trendy kolorystyczne w aranżacji wnętrz zmieniają się co roku. Skąd wiadomo, jakie kolory będą modne w danym sezonie? 44
  • Siła koloru 25 lip 2010, 12:00 Błękitny Uspokaja, wycisza, wspomaga pracę twórczą. Sprawdza się więc w sypialniach i pokojach do pracy umysłowej. – Można go z powodzeniem zastosować również w domowej siłowni, bo podczas ćwiczeń nie potrzebujemy kolorów,... 46
  • Otwórz oczy! 25 lip 2010, 12:00 Wakacje sprzyjają temu, zeby spojrzeć na swój dom i jego urzĄdzenie z dystansem i poczuciem humoru. Przestańmy być tacy śmiertelnie poważni – mówią młodzi projektanci. I proponują nam meble i akcesoria, które opierają się schematom. 48
  • Meble spod igły 25 lip 2010, 12:00 Wielcy projektanci mody zajęli się projektowaniem wnętrz. Proponują kolekcje w charakterystycznym dla siebie stylu, sygnując swoim nazwiskiem sofy, stoły i porcelanę. Czy stworzą meble i dodatki na miarę kultowych torebek od Hermesa czy butów od Laboutina? 50
  • Powrót do korzeni 25 lip 2010, 12:00 Ekologiczny, organiczny i łatwy w uprawie, a przy tym niezwykle elegancki. Tak według najnowszych trendów ma wyglądać ogród. 54
  • Prawdziwe historie zmyślone 25 lip 2010, 12:00 Przepis na wydawniczy sukces jest prosty: kilkanaście opowieści o miłości, zdradzie, nieszczęściu, chorobie i seksie pod hasłem „z życia wzięte”. Pisma z kategorii true stories to hit rynku prasy. Z prawdą mają jednak niewiele wspólnego. 58
  • Fucking Polak robi show 25 lip 2010, 12:00 Duńskie dziennikarki nazwał „głupimi blondynkami”, Duńczyków – „tchórzami”. Obraził też tamtejszych gejów. Za bicie żony i grożenie jej śmiercią został skazany. Na piłkarską emeryturę wrócił do Polski i szybko wywołał kolejny skandal. Mimo to... 60
  • Maczeta po polsku 25 lip 2010, 12:00 Ma ponad 50 cm, przypomina tasak albo duży nóż. – W niej jest wszystko: egzotyczna, groźna, poręczna – zachwala 18-letni kibic Cracovii. Maczeta stała się w Polsce bronią kiboli. 62
  • Cesarz 25 lip 2010, 12:00 O sukcesie zdecydowało zdjęcie nagiej Marilyn Monroe. Twórca „playboya” kupił je za 200 dolarów i dał na rozkładówkę w pierwszym numerze. Dziś Hugh Hefner ma 83 lata i walczy o swoje imperium. 64
  • Kawa czy herbata 25 lip 2010, 12:00 Skrajna prawica z tzw. tea parties idzie w USA po władzę. Oficjalnie ich głównym celem jest sprawiedliwy, niemieszający się w sprawy obywateli rząd. Ale tak naprawdę zależy im na tym, żeby rządu nie było w ogóle. 68
  • Zły policjant Sarkozy 25 lip 2010, 12:00 Fiasko francuskiego modelu integracji imigrantów jest oczywiste. Podpalacze aut nauczyli się, że być silnym, to znaczy umieć szkodzić. A od kogo się nauczyli? Od Francji. 70
  • Ucieczka z Afganistanu 25 lip 2010, 12:00 Rozpada się koalicja walcząca z terrorystami w afganistanie. Zmęczenie wojną zadeklarowali Niemcy, potem Kanadyjczycy, Polacy, wreszcie Brytyjczycy. Amerykanie pewnie w Kabulu zostaną, ale nawet oni przyznają: ta kampania jest już przegrana. 72
  • Kamień, który nie zabija od razu 25 lip 2010, 12:00 Dzięki wielkiej międzynarodowej akcji 43-letnia Iranka skazana na ukamienowanie niemal cudem uniknęła śmierci. Na razie. 74
  • Arcymistrz z epoki iPoda 25 lip 2010, 12:00 Ma 20 lat. zarabia miliony. Występuje w jednej kampanii reklamowej z Liv Tyler. I bije szachowe rekordy wszech czasów. 76
  • Zaczarowany empik 25 lip 2010, 12:00 Jeśli empik przejmie internetową księgarnię merlin.pl, to na naszym rynku powstanie nowy, potężny sklep internetowy, który będzie mógł dyktować warunki wydawcom oraz czytelnikom. Czy grozi nam książkowy oligopol? 78
  • Samolot ze snu 25 lip 2010, 12:00 Nie jest największym ani najszybszym samolotem, ale jednym z najbardziej ekologicznych. Boeing 787 Dreamliner po raz pierwszy przeleciał Atlantyk. 80
  • Elektryczny zawrót głowy 25 lip 2010, 12:00 Auta elektryczne są ciche, szybkie i oszczędne. Uznano je już za przyszłość motoryzacji. Powoli pojawiają się również na naszych ulicach. 82
  • Świat to za mało 25 lip 2010, 12:00 To ma być filmowe wydarzenie na miarę „Matrixa”. Reżyser Christopher Nolan, m.in. twórca ostatniego wcielenia Batmana, nie kryje swoich wielkich ambicji. W najbliższy weekend do naszych kin wchodzi „Incepcja”. 84
  • Powstanie przy grillu 25 lip 2010, 12:00 Marsze, akademie ku pamięci, zapalanie zniczy? To dobre dla kombatantów. Młodzież chce świętować rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, ale w wersji pop. Czy to upamiętnianie powstania, czy jego banalizowanie? 88
  • Poczytaj mi w lato 2 25 lip 2010, 12:00 Baśnie o królach i złudzeniach. Thriller o wielkim malarzu, który dotarł do piekieł. Sontag o fotografii, Oz o fanatykach. I owoc zakazany. Książki na wakacje poleca Roman Kurkiewicz. 90
  • Materializm mamy w kiełbasie 25 lip 2010, 12:00 Zgodnie ze stereotypem sztukę lat 80. tworzyli konformiści w państwowych galeriach i nudziarze w kruchtach. Oprócz nich funkcjonowało jednak coś jeszcze. Coś znacznie bardziej krnąbrnego i zwariowanego. 93
  • Interes życia 25 lip 2010, 12:00 Biznesmeni partyjni już chwycili za noże do krojenia medialnego tortu. 95
  • Czarna magia... porzeczkowa 25 lip 2010, 12:00 Czarna porzeczka znika z polskiego krajobrazu. Warto spojrzeć na nią nieco inaczej, szczególnie teraz, szczególnie latem. 96
  • Wpuszczeni w las 25 lip 2010, 12:00 Opis: Leśna polana. Wszystko, co kraj ma najlepszego, pięknie tu wyeksponowano – owoce leśne, umyta wcześniej dziczyzna, która po ostatnich zmianach odetchnęła, i polskie drzewa: sosna, brzoza, dąb (las mieszany). W rogu polanki... 97
  • 146 procent wyborców też ma powody 25 lip 2010, 12:00 Dopiero teraz analitycy z sondażowni złapali się za głowę. Ściśle tajne źródła, których nie mogę zdradzić nikomu (chyba że redaktorowi naczelnemu), informują o badaniach opinii publicznej… Trudnych w interpretacji... 97
  • Lato ruskich agentów 25 lip 2010, 12:00 Latem zwykle zalewały nas tematy ogórkowe. Wakacyjne romanse i miłości, tajemnicze odkrycia naukowców i przygody turystów zagubionych w górach czy lesie. Media pełne były tematów, od których nie bolała głowa. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany