Bez znieczulenia

Bez znieczulenia

Czas taryfy ulgowej się skończył. Leszek Balcerowicz nie jest już adwokatem rządu. Jest jego wybitnie surowym krytykiem.
Proszę nie pisać, że toczę z rządem spór – prosi Leszek Balcerowicz. – To nie jest dobre słowo.

– A jest odpowiedniejsze?

– Nie przychodzi mi teraz do głowy. Ale ja naprawdę nie toczę sporu z rządem. Po prostu zwracam uwagę opinii publicznej na istotne sprawy.

Mówi to dobitnie, bez żadnej kokieterii. Najwyraźniej pragnie uniknąć zbędnych kontekstów personalnych. Bo jeśli toczy się spór, to znaczy, że ktoś z kimś się spiera. I robi się od razu sprawa polityczna, a sama istota rzeczy zostaje rozmyta. Balcerowicz tak nie chce. Dla niego liczą się nie konkretni ludzie, lecz zasady. Zawsze taki był, to go wyróżniało na tle polskiej elity politycznej.

Tyle że jest to pragnienie idealistyczne, podpowiadające, że w tym superracjonalnym człowieku jest coś z Don Kichota. On przecież nie jest kolejnym ekonomistą załamującym ręce nad rosnącym długiem państwa. Jest Leszkiem Balcerowiczem. Jego krytyczny głos znaczy więcej niż głosy pozostałych analityków, nawet z najbardziej prestiżowych szkół ekonomicznych i czołowych instytucji finansowych.

Oto bowiem żywy symbol polskiej transformacji i modernizacji ogłasza swoim sukcesorom, że zboczyli z właściwej drogi i zmierzają na manowce. Jeśli to nie jest wystąpienie polityczne, i to najwyższej rangi, to czym jest polityka?

Balcerowicz przechodzi do opozycji

Dziś niemal w każdym wystąpieniu, artykule i wywiadzie krytykuje politykę ekonomiczną rządu Donalda Tuska. Jednak przez długi czas był wstrzemięźliwy w jego ocenie. Publicznie chwalił za reformę emerytur pomostowych sprzed dwóch lat. Trochę co prawda narzekał na wolne tempo prywatyzacji, w gronie znajomych gorszył się nieudolnością ministra skarbu Aleksandra Grada przy sprzedaży Stoczni Gdynia, generalnie jednak rządowi PO potknięcia wybaczał. Aż do ostatniego lata.

– Miały miejsce dwa wydarzenia – tłumaczy jeden z wychowanków profesora. – Bronisław Komorowski wygrał wybory i rządowi przestało zagrażać prezydenckie weto. Można już normalnie rządzić. A tu nagle Jan Krzysztof Bielecki ogłasza swój manifest i na piedestale stawia wielkie państwowe spółki, zwłaszcza banki, jako kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania państwa. Dla każdego liberała to był szok.

Za deklaracjami wpływowego ekspremiera poszły czyny. Najpierw rząd podjął próbę przejęcia prywatnego BZ WBK przez państwowy PKO BP (jak się później okaże – próbę nieudaną). Następnie okazało się, że preferowanym przez ministra skarbu oferentem na kupno koncernu Energia jest państwowe PGE.

Balcerowicz zareagował ostro i zdecydowanie. Opublikował w „Gazecie Wyborczej" tekst, w którym wskazał na powinowactwo nowej strategii rządu z nacjonalistyczno-populistyczną ideologią LPR, budującą antagonizm między własnością polską i zagraniczną (czyli „obcą”).

Kolejne spięcia były tylko kwestią czasu. Zwłaszcza że jesienią dla wszystkich stało się jasne, iż żadnej reformatorskiej ofensywy rządu już nie będzie. A o reformie finansów publicznych przed wyborami parlamentarnymi nie ma co nawet pomarzyć. Odpowiedzią rządu na groźbę przekroczenia kolejnego progu ostrożnościowego zadłużenia państwa była dyskusja o zawieszeniu przesyłania składek do OFE.

Jesienią w centrum Warszawy staje licznik długu publicznego. Urządzenie instaluje Forum Obywatelskiego Rozwoju, fundacja założona przez Leszka Balcerowicza. Przechodnie widzą zmieniające się z zawrotną prędkością cyferki. Robi to wrażenie, ale czy te wielkie liczby oderwane od kontekstu (chociażby wzrostu PKB) nie sieją niepotrzebnej paniki?

Wiktor Wojciechowski z FOR mówi, że podobne liczniki znajdują się w wielu miastach świata. Ten na nowojorskim Times Square już od początku lat 90. Chodzi o to, by uwrażliwić na problem, a nie straszyć.

– Leszek słusznie zwraca uwagę na problem zadłużenia – uważa były minister, ekonomista i publicysta Waldemar Kuczyński (to on w 1989 r., gdy premier Mazowiecki szukał kandydata na szefa resortu finansów, przyprowadził do niego Balcerowicza). – Ale ten licznik nie jest najszczęśliwszym pomysłem. W wielkich instytucjach finansowych na całym świecie przy komputerach siedzą dwudziesto- i trzydziestoparoletni gówniarze, którzy handlują papierami wartościowymi. Po co im dostarczać dodatkowych bodźców?

Walczę z głupstwami

Rozmawiamy w niewielkim pokoju w Katedrze Międzynarodowych Studiów Porównawczych na warszawskiej SGH. Leszek Balcerowicz tu wykłada. Na liście pracowników sporo jego wychowanków, zarazem współpracowników z FOR.

Profesor zawsze otaczał się młodymi ekonomistami. Zdobywali u niego szlify, potem odchodzili do bardziej intratnych zajęć, a na ich miejsce przychodzili następni. Towarzyszyli mu w Ministerstwie Finansów, w rozmaitych gremiach doradczych, potem w Narodowym Banku Polskim. Był dla nich niekwestionowanym autorytetem, ale i wymagał bardzo wiele, a egzekwował surowo. Praca pod Balcerowiczem nie należała nigdy do zajęć lekkich i przyjemnych.

W bezpośredniej rozmowie profesor zyskuje. Owszem, nadal pryncypialny i pewny swych poglądów, ale wygłasza je ze swadą, inaczej niż w oficjalnych wypowiedziach.

Jego znajomy (oczywiście dawny wychowanek) tłumaczył mi: – Gdy był prezesem NBP, musiał uważać na każde słowo. Bo jedno za dużo i już rynki nerwowo reagują. Teraz może sobie pozwolić na więcej. Zresztą dużo jeździ z wykładami, zarabia na tym spore pieniądze i wreszcie cieszy się prawdziwą wolnością. Sądzę, że jest szczęśliwy. Choć jednocześnie doskwiera mu brak bezpośredniego wpływu na życie publiczne.

Co więc ma nam dziś do powiedzenia Leszek Balcerowicz?

– Ja tylko odnoszę się do pewnych faktów – zaznacza na wstępie. – Trudno mi zaakceptować doktrynę Kołodki, którą rząd – jak się wydaje – uznał za swoją, a która zakłada, że własność państwowa jest tak samo dobra jak prywatna, a nawet od niej lepsza, od prywatnej. Skoro tak, to jaka jest różnica między socjalizmem a kapitalizmem?

– Kryzys ekonomiczny pokazał jednak, że państwowy kapitał, choć mniej efektywny, daje państwu stabilność. Tak przynajmniej twierdzą architekci polityki ekonomicznej rządu.

– Kompletnie gołosłowny pogląd! Nie ma cienia argumentu na poparcie tej tezy. To sprzeczne z wszystkimi empirycznymi badaniami na temat przyczyn kryzysu, jakie znam. Takie myślenie prowadzi nas do pseudoprywatyzacji, czyli sprzedawania jednych państwowych spółek innym państwowym spółkom, albo – co gorsza – próby przejmowania prywatnego banku przez bank państwowy (PKO BP). Sprzeciwiam się także twierdzeniom niektórych ludzi z rządu, że problemy finansów publicznych wynikają wyłącznie z reformy emerytalnej i że najlepszym sposobem na ich uzdrowienie jest likwidacja lub ograniczenie II filaru. Chciałbym, aby uniknięto takich głupstw. –

Dlaczego rząd popełnia te „głupstwa"? Pan zna tych ludzi od niemal dwóch dekad…

– Nie mam zamiaru spekulować na temat przyczyn. Zaistniały pewne fakty i należy się im przeciwstawić. Jakie ma znaczenie, czy twórca faktu jest człowiekiem sympatycznym, czy też gburem? W wolnym społeczeństwie zawsze znajdą się ludzie, których pociąga etatyzm. Czasami najlepiej machnąć na nich ręką. Jeśli jednak tego typu poglądy wygłaszane są z pozycji rządowych, przestaje to być śmieszne.

Bielecki się srożył…

Tak się jakoś składa, że w większości swoich wystąpień Leszek Balcerowicz polemizuje nie z premierem Tuskiem, lecz z szefem jego Rady Gospodarczej Janem Krzysztofem Bieleckim. Nie wymienia co prawda ekspremiera z nazwiska, lecz napięcie między nimi jest wyraźne.

Przemiana Bieleckiego w ogóle jest zagadką. Jak to się stało, że zagorzały niegdyś liberał sufluje dziś premierowi etatystyczne rozwiązania? Liberalni ekonomiści mówią wręcz o dawnym premierze jako złym duchu obecnego rządu. Kierowana przez niego Rada Gospodarcza, w której zasiada grono wybitnych osobistości gospodarczych, uchodzi za ciało bardzo wpływowe.

O scysji z października zeszłego roku sporo się mówiło na politycznych i eksperckich salonach. W siedzibie FOR spotkało się na debacie o łataniu dziury budżetowej grono wpływowych ekonomistów. Wśród nich minister finansów Jan Rostowski oraz ustępujący właśnie ze stanowiska prezesa Banku Pekao SA Jan Krzysztof Bielecki.

Zanim jeszcze zaczęli debatować, prowadzący dyskusję Balcerowicz zarezerwował sobie, zgodnie z umówionym porządkiem, prawo do podsumowania. Bielecki je zakwestionował. Chwilę później w swym wystąpieniu zaatakował Balcerowicza, że ten wiele lat wcześniej, w zupełnie innych warunkach, wpisał do ustawy o finansach publicznych progi ostrożnościowe. Przesłanie miało być czytelne: Balcerowicz nawarzył piwa, które Tusk musi teraz wypić. Na koniec, gdy gospodarz miał przystąpić do podsumowania, usłyszał od Bieleckiego, że kiedy obaj byli w rządzie, musiał go chronić przed gniewem opinii publicznej, tłumaczyć jego decyzje, brać na siebie ich polityczne koszty. Publiczność oniemiała, a taktowny Balcerowicz puścił atak mimo uszu.

Poznali się bliżej na początku 1991 r. Prezydent Lech Wałęsa właśnie powierza Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu tekę premiera. Lider KLD jest poza Trójmiastem nieznany, a jego środowisko gdańskich liberałów nie ma wielkiego znaczenia w polskiej polityce. I o to właśnie Wałęsie chodzi. Chce mieć premiera podporządkowanego sobie, słabego.

I rząd jest słaby. Oparty na kruchej większości, podtrzymuje go tylko wałęsowski patronat. Jednak warunkiem prezydenta jest pozostawienie stanowiska ministra finansów i wicepremiera w rękach Leszka Balcerowicza. Bieleckiemu to się nie podoba. Obawia się, że zostanie przyćmiony przez twórcę wielkiej reformy rynkowej, znanego na niemal całym świecie.

Roczna współpraca nie układa się dobrze. Czas jest trudny – wycieńczone transformacją państwo balansuje na progu bankructwa, protesty społeczne osiągają apogeum, w Moskwie pucz Janajewa. Balcerowicz staje się cieniem samego siebie. Praca na wysokich obrotach przez 20 godzin na dobę daje o sobie znać. Podupada na zdrowiu, przeżywa załamanie nerwowe. Bielecki bezskutecznie próbuje się pozbyć wicepremiera.

…Tusk nie odbierał telefonów

Rok 1995. Aleksander Smolar wpada na pomysł postawienia na czele Unii Wolności Leszka Balcerowicza. Koncepcja jest karkołomna, bo Balcerowicz nigdy nie uprawiał partyjnej polityki. Jednak jest w niej sens. Rok wcześniej Unia Demokratyczna połączyła się z KLD, jednak między obydwoma środowiskami ciągle utrzymuje się nieufność. Gdańszczanie zawsze patrzyli z dystansem na warszawskie elity wywodzące się z KOR. Balcerowicz, który jest człowiekiem z zewnątrz, ma ten dystans skrócić. – Czy papież polskiego liberalizmu może zostać niezaakceptowany przez gdańskich liberałów? – kalkulował sobie Smolar.

I okazało się, że srodze się przeliczył. Balcerowicz stanął na czele Unii, ale przy sprzeciwie gdańszczan.

– Poszło o stanowisko dla Donalda. Kiedy Unią rządził Mazowiecki, Tusk był wiceprzewodniczącym. W rozdaniu z Balcerowiczem w roli głównej miał je stracić. Nie był wtedy posłem, więc obawiał się całkowitej marginalizacji – wspomina Paweł Piskorski, dawny działacz KLD, który wbrew kolegom poparł wówczas Balcerowicza. – Leszek nigdy nie był lubiany w Gdańsku. Między nim a Bieleckim nie było chemii. Z Tuskiem nie miał bliższych relacji. Oni nadają na całkowicie różnych falach.

W 2001 r. po konflikcie z Bronisławem Geremkiem Tusk wyprowadza pokaźną część Unii i tworzy Platformę Obywatelską. Balcerowicz jest już poza partyjną polityką, za chwilę ma objąć stanowisko prezesa NBP. Nie zajmuje więc oficjalnego stanowiska w sprawie nowej partii. Podobno jednak dzwonił po znajomych z UW i namawiał, aby przechodzili do PO.

– Profesor widział w Platformie sens i jej sprzyjał – przekonuje dawny współpracownik Balcerowicza. – Jako prezes NBP starał się o dobre kontakty z Tuskiem, choć był on wówczas jeszcze politykiem opozycyjnym. Jednak Tuskowi zdarzało się nie odbierać telefonu od Balcerowicza. W 2004 r. wbrew sugestiom profesora PO odmówiła poparcia dla planu Hausnera reformującego finanse. I szkoda, bo mielibyśmy dziś o niebo lepszą sytuację.

Mimo to, gdy PO zdobyła władzę, Tusk chciał mieć Balcerowicza po swojej stronie. Kilku jego wychowanków dostało atrakcyjne miejsca w radach nadzorczych. Sam profesor był zapraszany do nieformalnych ciał doradczych. Kontakty się jednak rozluźniały, a obustronny sceptycyzm rósł.

Obecne wystąpienia Balcerowicza robią w PO spore wrażenie, zwłaszcza wśród posłów. Trudno je przecież zignorować. Jednak w kancelarii premiera jest inaczej. Każdorazowe wspomnienie jego nazwiska budzi tam ponoć wybuch irytacji i złośliwe uwagi, że nie ma lepszego sposobu na klęskę polityczną niż słuchanie Balcerowicza.

Odginam opinię publiczną

– Jak pan widzi swoją obecną rolę? – pytam Leszka Balcerowicza.

– Budować społeczną przeciwwagę dla etatyzmu. W każdym kraju istnieją siły roszczeniowe dążące do rozdęcia państwa, co w efekcie prowadzi do jego osłabienia i do paraliżu gospodarki. Są trzy gospodarcze wymiary rozdęcia państwa: fiskalizm, regulacja i własność państwowa. Jeżeli te siły w społeczeństwie dominują, nawet najlepszy rząd będzie odginał się w ich stronę. Trzeba temu przeciwdziałać, budując siły antyroszczeniowe.

– Które „siły roszczeniowe" są dziś w Polsce najsilniejsze?

– Wszystkie partie opozycyjne, ale także sporo organizacji niedziałających wprost w polityce. Trzeba im przeciwdziałać w ramach społeczeństwa obywatelskiego. I tu widzę swoją rolę.

– Wywierając presję na rząd?

– Kształtując opinię publiczną. To ona wywiera najskuteczniejszy nacisk na rząd. Staram się więc przesuwać opinię publiczną w stronę antyroszczeniową, aby wywierała presję we właściwą stronę. To znacznie skuteczniejsze niż przekonywanie w zaciszu gabinetów.

– Premier Tusk też się odwołuje do opinii publicznej. Mówi, że trzeba podejmować decyzje korzystne dla ludzi tu i teraz, a nie dla bliżej nieokreślonych „przyszłych pokoleń".

– Mam nadzieję, że te słowa były wypadkiem przy pracy. Premierzy bywają przepracowani. Bo jeśli brać tę doktrynę na poważnie, to premier musiałby otwarcie przyznać się do krótkowzroczności, i to na koszt całego społeczeństwa.

– Ale to przecież jest proste. Rząd unika reform, bo chce wygrać wybory. Tak podpowiada kalendarz polityczny.

– I czy ten kalendarz uniemożliwiał szybszą prywatyzację lub większe odbiurokratyzowanie gospodarki? Czy to z powodu kalendarza obniżono zasiłek pogrzebowy o jedną trzecią, a nie – jak należało – co najmniej o dwie trzecie? Czy kalendarz wyborczy sprawia, że głosi się tezę, iż gdyby nie II filar emerytalny, to nasze finanse byłyby zdrowe?

– Uważa pan, że rząd nieskłonny przed wyborami do reform potrafi po wyborach zmienić DNA i nabrać charakteru reformatorskiego?

– Pan zakłada, że nie. Bo przecież DNA nie da się zmienić. Rok temu powiedziałbym, że reformy przyspieszą po wyborach. Ale dziś tego nie wiem. Cechą wyróżniającą dobry rząd jest to, że nie ulega zastanym opiniom, tylko stara się je kształtować, jeśli jest to ważne dla rozwoju kraju. Po tym poznaje się klasę polityków. Jak się tylko idzie za głosem opinii publicznej, to jest to „mała" polityka. Nie wiem, jak można czerpać z niej satysfakcję.

Epilog

Tymczasem po Warszawie krąży plotka, kolportowana przez niegdyś wysokiej rangi polityka, że Balcerowicz bardzo chciał zostać kandydatem PO na prezydenta. Nie został, więc teraz się mści.

Każdy, kto zna bohatera tej plotki, doskonale wie, że to absurd. Pałac Prezydencki to ostatnie miejsce, do którego by aspirował. I tak jest zresztą politykiem trudno wybieralnym.

Jest to więc jedna z tych plotek, które nic nie mówią o oplotkowywanym, a bardzo wiele o plotkującym. A najwięcej mówią o skali emocji między jednym a drugim.

Okładka tygodnika WPROST: 51/2010
Więcej możesz przeczytać w 51/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • ale_wredna@wp.eu   IP
    Obecnie nie widze parti politycznej na ktora moglbym oddac swoj glos. W Polsce brakuje ugrupowania ktore skoncetrowaloby sie na zarzadzaniu panstwem, na modernizowaniu ekonomii i prawa. Spora czesc spoleczenstwa jest juz zmeczona obecna scena polityczna ktora zajmuje sie wylacznie sprawami obyczajowymi i ciagle odwoluje sie do uczuc i emocji, a nie rozumu. Czy jest szansa na stworzenie relanej sily politycznej pod patronatem prof. Leszka Balcerowicza. Oczywiscie poczatkowe poparcie byloby w granicach 5-15%, ale wielu ludzi mialoby mozliwosc zaglosowania w wyborach. Na dzien dzisiejszy nie moge isc do urny wyborczej, poniewaz nie ma ugupowania politycznego skoncetrowanego na zarzadzaniu panstwem w sposob zgodny z zasadami wiedzy ekonomicznej i prawnej.
    • Zenon   IP
      Zobaczcie serwis który oferuje swoim użytkownikom aukcje na życzenie może warto tam zajrzeć? zwłaszcza że idą święta.

      Spis treści tygodnika Wprost nr 51/2010 (1454)

      • Sojusznik czy protegowany 12 gru 2010, 12:00 Na świecie zastanawiają się, jakie będą dalekosiężne skutki przecieków z WikiLeaks. U nas zastanawiać się nie trzeba. Już wiadomo. Wskutek wycieku nastąpiła zmiana filozofii naszej polityki zagranicznej. 4
      • Na skróty 12 gru 2010, 12:00 Prezydent na łowach – Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie, to najpierw musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety, nasze dzieci są bezpieczne – powiedział Bronisław Komorowski po spotkaniu z Barackiem Obamą.... 6
      • Wielkie Polowanie 12 gru 2010, 12:00 Bronisław Komorowski odniósł pierwszy dyplomatyczny sukces. Podczas wizyty w Waszyngtonie umówił się na polowanie z Barackiem Obamą. Polski prezydent postawił warunek. „Jeśli mamy iść na wielkie polowanie, to musimy mieć... 9
      • Breakdance w Ostrołęce 12 gru 2010, 12:00 Gdy zobaczyłem okładkę płyty „Tomasz Szymuś Orkiestra", myślałem, że to projekt charytatywny, a Szymuś to taki studencki Owsiak, który walczy o zniżki w barach mlecznych dla swoich kamratów z uniwerku. Okazało się, ze... 10
      • Bez znieczulenia 12 gru 2010, 12:00 Czas taryfy ulgowej się skończył. Leszek Balcerowicz nie jest już adwokatem rządu. Jest jego wybitnie surowym krytykiem. 16
      • Skok pulsu 12 gru 2010, 12:00 Cztery miesiące letargu i nagłe ożywienie – to najkrótsze podsumowanie prezydentury Bronisława Komorowskiego. Ale niewiele wskazuje na to, że po spotkaniach z Dmitrijem Miedwiediewem i Barackiem Obamą prezydent utrzyma tempo. 22
      • Zachód jest fikcją 12 gru 2010, 12:00 Wojna polsko-polska to okres wymiotów – ocenia wybitny historyk Norman Davies. 26
      • Sami swoi 12 gru 2010, 12:00 PiS i PJN są niczym potiomkinowskie wsie. Nieźle wyglądają oglądane z większej odległości. Jednak w rzeczywistości jedna z tych formacji właśnie została boleśnie upokorzona, a druga dostaje kosza za koszem. 32
      • Oświadczenie 12 gru 2010, 12:00 Agencja Wydawniczo-Reklamowa „Wprost" Spółka z o.o. w Warszawie, wydawca tygodnika „Wprost", oświadcza, że opublikowane w tygodniku „Wprost" w grudniu 2007 r. nr 51/52 w artykule „Taśmy Krauzego"... 35
      • Dyzma w mieście Zulusów 12 gru 2010, 12:00 W Wałbrzychu od dawna nikt już nie udaje. Wybory się kupuje, stołki obsadza swoimi. Działacze wymieszali się z lokalnymi mediami tak bardzo, że już nikt nie wie, kto z kim gra. I o co. 36
      • Obywatel Bałtroczyk 12 gru 2010, 12:00 Rolnik z Warmii nagrał się i puścił w radiu apel o niewybieranie skompromitowanego byłego prezydenta Olsztyna. Tak się zdarzyło po raz pierwszy w Polsce. I po raz pierwszy Bałtroczyk nie żartował. 40
      • Prezydencki komiks 12 gru 2010, 12:00 Wizyta pana prezydenta w USA dostarczyła materiału na kolejny rozdział komiksu „Sarmata prezydentem”. 46
      • Słodkie idee PJN 12 gru 2010, 12:00 Deklaracja PJN to dokument nadzwyczaj sympatyczny, tylko kompletnie niemożliwy do zrealizowania w polityce. 48
      • Atak Świętego Mikołaja 12 gru 2010, 12:00 Rozpylany w powietrzu aromat pieczonego ciasta, zapach igliwia oraz nastrojowa muzyka – to triki handlowców, którzy już od listopada starają się przekonać nas, że czas ruszyć na świąteczne zakupy. Siła marketingowej manipulacji jest tak wielka, że nawet połowę... 52
      • Swietłany, Ludmiły, Iriny 12 gru 2010, 12:00 Sprzątają nasze domy od świtu do nocy, nie dojadają i nie dosypiają, każdy uciułany grosz wysyłają do domu na Ukrainę. Choć teraz przed świętami słaniają się ze zmęczenia, nie narzekają na harówkę ani na wygórowane wymagania pracodawców. Socjologom, którzy zbadali, jak żyje im... 56
      • Szczęki 2010 12 gru 2010, 12:00 Po atakach rekinów w Szarm el-Szejk lekka panika. Ale winni są raczej ludzie, a nie rekiny. 60
      • Uśmiech, optymizm, praca, praca, praca 12 gru 2010, 12:00 "Wielki sukces książki Krzysztofa Ibisza! Widać, że jak pisze się z pasji, czytelnicy to doceniają. Oby tak dalej, a będziemy wszyscy zdrowi, szczęśliwi i wysportowani" – ogłosił prezenter na swojej stronie internetowej,... 62
      • Car futbolu 12 gru 2010, 12:00 To będzie opowieść o jednym z najpotężniejszych ludzi na świecie. O korupcji i wielkich pieniądzach. Szef FIFA Sepp Blatter rządzi futbolem niczym wschodni satrapa – jego wola jest prawem. Organizacja, którą włada, to dziś prawdziwe mocarstwo. 66
      • Baron germański 12 gru 2010, 12:00 Młody, przystojny, bogaty, arystokrata, z piękną żoną. Niemcy za nim szaleją. Jeśli nie nastąpi polityczny kataklizm, baron Karl-Theodor zu Guttenberg będzie kolejnym kanclerzem. 70
      • Murdoch kontra Obama 12 gru 2010, 12:00 Tym razem odpowiedź będzie bez niuansów. Nie przesadziła. Prawda jest bowiem taka, że to nie Biały Dom zdecydował się wypowiedzieć wojnę kanałowi Ruperta Murdocha za to, że kanał ów wykazał się dziennikarską dociekliwością. Nie:... 72
      • Lew podnosi głowę 12 gru 2010, 12:00 Nawet przywódcy państw arabskich namawiali USA na zbombardowanie Iranu, by „uciąć głowę węża”. Świat się boi, że Teheran chce wyprodukować broń nuklearną. 74
      • Euro – stary pieniądz 12 gru 2010, 12:00 Ewentualny upadek euro nie opłaci się nikomu. Ale w czasach, gdy zaczyna o nim mówić nawet kanclerz Angela Merkel, coraz trudniej go wykluczyć. 76
      • Władca długów 12 gru 2010, 12:00 Bill Gross zarządza majątkiem trzykrotnie większym niż roczne PKB polski, a swoją pozycję umacnia, gdy… wybuchają kryzysy. Liczą się z nim nawet w Białym Domu, bo systematycznie pomaga ratować dolara. Czy uratuje go również teraz i czy znów zarobi na tym fortunę? 80
      • Nie drażnić limfocytów! 12 gru 2010, 12:00 Choć nadciśnienie tętnicze dotyka 30 proc. dorosłych ludzi, jego przyczyny wciąż są dla naukowców tajemnicą. Jej rąbka uchyla polski badacz prof. Tomasz Guzik, alergolog. Co alergolog może wiedzieć o nadciśnieniu? Na tyle dużo, by dokonać ważnego odkrycia w tej dziedzinie. 84
      • Dziewięć lat po „Pasji” 12 gru 2010, 12:00 W 2001 roku pokazała „Pasję”, fotografię męskich genitaliów wkomponowanych w krzyż. Później był wielki skandal, wieloletni proces, wreszcie uniewinnienie. Dorota Nieznalska rozlicza się z tym czasem na otwartej właśnie w Gdańsku wystawie „Selekcja”. 86
      • Hajs, hajs, hajs 12 gru 2010, 12:00 Niedawno rapował o katastrofie smoleńskiej. Dla sukcesu zdecyduje się na wszystko? Tede – pierwszy polski raper, który zauważył, że muzyka to biznes – wraca z płytą „Notes 3D”. 90
      • Kicz ponadczasowy 12 gru 2010, 12:00 W czasach PRL Marek Piestrak chciał być polskim Stevenem Spielbergiem. Jednak po latach częściej jest porównywany do Eda Wooda. Jego filmy wciąż się ogląda, bo są tak złe, że aż dobre. 92
      • Instrukcja obsługi człowieka 12 gru 2010, 12:00 Wielu rzeczy mógłbym uniknąć, gdybym w odpowiednim czasie dostał instrukcję obsługi własnego ciała. 98
      • Święta Magdy Gessler - Tradycja 12 gru 2010, 12:00 Polska choinka musi być kolorowa i radosna, wywołująca emocje. Trwa moda na choinki jednokolorowe, która mi się nie podoba. Choinka ma cieszyć, więc musi być trochę kiczowata. 100
      • Święta Magdy Gessler - Kapusta z grzybami 12 gru 2010, 12:00 To danie wyjątkowe. Ja i moje dzieci co roku bardzo na nie czekamy. Kapusta z grzybami była popisową potrawą mojej mamy i chyba w takiej wersji, w jakiej ją pamiętam, jest nie do odtworzenia. Nie mam pojęcia, jakie czary odprawiała nad kapustą moja mama, ale to danie co roku... 102
      • Święta Magdy Gessler - Barszcz i zupa grzybowa 12 gru 2010, 12:00 W moim domu barszcz przyrządza się z pieczonych buraków. Nie ma mięsa, bo nie ma prawa mieć, ale są prawdziwki, które świetnie je zastępują i poza smakiem zmieniają również kolor barszczu. Robi się bardziej brunatny, bardziej wigilijny. 106
      • Święta Magdy Gessler - Ryba? Karp! 12 gru 2010, 12:00 Po podzieleniu się opłatkiem delektujemy się najlepszym śledziem na świecie, od którego w dużej mierze zależy udana wigilia. To bardzo trudne danie, niewiele osób potrafi je dobrze przygotować. Wyręczają nas supermarkety, gdzie można kupić formy filetowe, które zdecydowanie... 108
      • Święta Magdy Gessler - Prezenty! I coś słodkiego... 12 gru 2010, 12:00 Wigilijny deser jest szczególnie wyczekiwany przez dzieci, bo właśnie przed deserem pędzą pod choinkę po prezenty. Każdy podarunek musi być zapakowany ręcznie i z miłością. Stawianie pod choinką prezentów w torbach, w których je kupiliśmy, odziera je z indywidualności.... 110
      • Orła wrona nie pokona 12 gru 2010, 12:00 Zima wydobywa z nas to, co najgorsze? Uważajcie na dziką lustrację zimową. Oto kilka zasad, których trzeba się trzymać: 112
      • 13 grudnia, czyli jak działa Magiczna Zasłona 12 gru 2010, 12:00 Opis: Ten posępny zamek znamy wszyscy. To oczywiście wymarzona szkoła każdego malucha, czyli Hogwart. Trwają wakacje, więc Harry’ego Pottera akurat nie ma. Są natomiast uczniowie z kursów wakacyjnych, którymi szkoła dorabia sobie... 112
      • Świąteczna okazja 12 gru 2010, 12:00 Premier Donald Tusk, gdy ma pustą kasę, zawsze napada na ten zamek w królestwie, który jest najsłabiej broniony. 114

      ZKDP - Nakład kontrolowany