Skok pulsu

Skok pulsu

Cztery miesiące letargu i nagłe ożywienie – to najkrótsze podsumowanie prezydentury Bronisława Komorowskiego. Ale niewiele wskazuje na to, że po spotkaniach z Dmitrijem Miedwiediewem i Barackiem Obamą prezydent utrzyma tempo.
Początek prezydentury był ospały, w kalendarzu Bronisława Komorowskiego królowały wyjazdy w teren. Były: dożynki w Spale, wizyta u górników w Bieruniu i udział w obchodach rocznicowych w Budach Zosinych. Z mocniejszych akcentów trudno wymienić coś poza szczytem NATO, kilkoma kurtuazyjnymi wizytami za granicą i audiencją u Benedykta XVI. Jak na cztery miesiące urzędowania to mało.

Miedwiediew wyszedł po północy

Dzięki spotkaniom z prezydentami Rosji, Niemiec i USA Bronisław Komorowski dostał realną szansę wejścia w rolę głowy państwa i choćby potencjalnego partnera najważniejszych ludzi na świecie.

– Z tej trójki najlepszą chemię złapał z Miedwiediewem – ocenia osoba z otoczenia głowy państwa. W pałacowych kuluarach obaj prezydenci co chwilę zagadywali do siebie po rosyjsku, a Komorowski kilka razy brał pod rękę Miedwiediewa.

Podczas wieczornego obiadu prezydenci siedzieli obok siebie. Rozmawiali cały czas. Choć tym razem już nie po rosyjsku, ale za pośrednictwem tłumaczy.

Po kolacji przenieśli się na warszawską Pragę do modnego klubu Soho Factory, gdzie wysłuchali koncertu piosenek Włodzimierza Wysockiego. Chemia rzeczywiście była, bo po „Balladzie o dzieciństwie", „Na ten chłód” i „Koniach narowistych” Komorowski zaprosił Miedwiediewa do Belwederu. Tego już nie było w programie wizyty. – To był spontaniczny pomysł prezydenta – mówi osoba z otoczenia Komorowskiego. Rozmowa w Belwederze była już zupełnie nieoficjalna: toczyła się przy wódce i śledziach. Miedwiediew wyszedł grubo po północy.

Następnego dnia Komorowski gościł prezydenta Niemiec Christiana Wulffa, a wieczorem poleciał rejsowym samolotem do Waszyngtonu na spotkanie z Barackiem Obamą.

Ziemniaki zamiast przełomu

Zakrapiana kolacja z Miedwiediewem, lot rejsowym samolotem i długa rozmowa z Obamą – na pierwszy rzut wygląda to na PR-owski majstersztyk. Ale zasadnicze pytanie brzmi: czy równie korzystnie prezentuje się polityczny bilans tego pracowitego tygodnia Bronisława Komorowskiego?

Rozmowa z prezydentem Rosji była ważna, dobry kontakt przyda się w przyszłości, trudno jednak powiedzieć, co poza rekonesansem było dla polskiej strony celem tego spotkania. W sprawie Smoleńska czy Katynia nie stało się nic ważnego, to pół biedy. Niestety, nic ważnego nie stało się także w sprawie przyszłości stosunków gospodarczych między Polską a Rosją. Nie udało się przyjąć umowy o wzajemnej ochronie inwestycji, która pomogłaby zarówno polskim przedsiębiorcom w Rosji, jak i rosyjskim w Polsce. Zamiast tego padła deklaracja o rosyjskim zainteresowaniu importem polskich ziemniaków, ale raczej trudno uznać to za przełom.

Prezydenci podpisali kilka umów, ale bez wielkiego znaczenia: o współpracy prokuratorów, wymianie młodzieży, walce z zanieczyszczeniem Bałtyku i stworzeniu Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu. Zresztą niewiele brakowało, a byłoby jeszcze gorzej. Tydzień przed przyjazdem Miedwiediewa kancelaria premiera, mając poczucie niedosytu, prosiła jeden z resortów o przewietrzenie swoich archiwów i odszukanie jakiejś międzynarodowej umowy, której jeszcze nie mamy podpisanej z Rosjanami. Dokument się znalazł i Miedwiediew zgodził się go przyjąć.

W czasie rozmów z konkretami wychodziła raczej strona rosyjska niż polska. Miedwiediew mówił na przykład o zainteresowaniu rosyjskich spółek prywatyzacją polskiej energetyki. Liczy też na to, że Polska będzie kupować prąd z powstającej w Kaliningradzie elektrowni atomowej. Do rozmowy o szczegółach prezydent nie miał głowy, odpowiedział więc ogólnie, że w obu kwestiach powinien decydować rachunek ekonomiczny.

Oczywiście to nie oznacza, że wizyta była mało ważna. Na pewno zwiększyła znacznie pole manewru naszej polityki. Do tej pory europejscy politycy mogli machać ręką na nasze zastrzeżenia wobec Moskwy. Przychodziło im to łatwo, bo Polacy w ich mniemaniu byli genetycznymi rusofobami. Wizyta Miedwiediewa to zmienia.

Z F-16, ale bez bagażu

Niestety, trudno dostrzec jakiś ponadsymboliczny sens w wizycie prezydenta w USA. – Nie mam nadmiernie wielkich oczekiwań – mówił w radiu RMF FM w dniu wylotu prezydencki doradca prof. Roman Kuźniar. Przyznał, że wizyta odbywa się „troszeczkę a vista". Czyli że jest niedopracowana.

Komorowskiemu zapewne nie ułatwiała zadania męcząca podróż. Okazało się, że rządowy Tu-154 był nieprzygotowany, a Kancelaria Prezydenta uznała, że 700 tys. zł, których za czarter zażądał LOT, jest ceną zbyt wygórowaną. Efekt był taki, że na spotkanie z najważniejszym politykiem świata Komorowski poleciał z przesiadką. W Chicago zamienił samolot rejsowy na embraera wynajętego od jednego z amerykańskich przewoźników.

Wróciła, jakżeby inaczej, sprawa nieszczęsnych wiz. Nieszczęsnych, bo nasi przywódcy od lat biją się o nie, jakby były najważniejszym celem w naszych relacjach z Ameryką. Do tego biją się nieskutecznie. Nieszczęsnych także dlatego, że to, iż wciąż obowiązują, jest upokarzające dla Polski i kompromitujące dla Ameryki. W sprawie wiz było jak zawsze. Amerykański prezydent złożył nic nieznaczącą obietnicę. Padł nawet termin, tyle że nie wiadomo, czy Obama będzie wtedy prezydentem. Podobnie z inną obietnicą – przeniesienia do Polski kilkunastu amerykańskich myśliwców F-16 i transportowców typu Hercules. Termin realizacji obietnicy jak wyżej, czyli znowu jest ona umiarkowanie wiarygodna.

Nawiasem mówiąc, pomysł z lataniem do USA samolotem pasażerskim, być może wdzięczny z punktu widzenia przymilania się tabloidom i publice, nie był szczęśliwy. Prezydentowi dużego europejskiego kraju tak latać do Ameryki po prostu nie wypada. A jeśli już mowa o pieniądzach, to z informacji „Wprost" wynika, że łączny koszt podróży prezydenta wyniósł ok. 250 tys. zł. Oznacza to, że kancelaria zaoszczędziła 450 tys. zł. Dużo? Albo prezydent jedzie do Ameryki załatwiać kluczowe sprawy i wtedy nie jest to żadna kwota, albo jedzie załatwiać sprawy nieważne, więc po co jedzie? W przyszłości lepiej darować sobie takie kuriozalne oszczędności.

Tempo i wizja

Prezydent podkręcił więc tempo, ale wciąż trudno mówić o jakimś motywie przewodnim tej prezydentury czy też o jej wyraźnie widocznym stylu. Prezydent z natury funkcji celebruje i przemawia, ale nawet celebra nie zmusza do wypowiadania banałów, a tych jest naprawdę dużo. Podczas spotkania z górnikami w Bieruniu Komorowski tłumaczył na przykład, że znaczenie węgla doceniamy szczególnie wtedy, gdy „pada śnieg i jest mróz". Podczas dożynek na Jasnej Górze przekonywał z kolei, że „dobrze zorganizowana praca przynosi dobre efekty”, a strażakom z Marzenina mówił, że „prezydenci się zmieniają, a straż pożarna w Marzeninie trwa”. Skądinąd słusznie. A poza tym zgoda buduje, a Polska jest najważniejsza, można by dodać.

Co dalej? Na razie plany wyglądają skromnie. Z ustaleń „Wprost" wynika, że w styczniu do Polski ma przyjechać prezydent Ukrainy. Kancelaria Prezydenta przymierza się też do przygotowania ustawy o jednomandatowych okręgach w wyborach samorządowych. W planach jest również debata o wolności w internecie. Wszystko to pomysły szczytne, ale mgliste.

Jednym z niewielu konkretów na razie jest prezydencka nowelizacja konstytucji. Projekt jest jednak cząstkowy i zachowawczy – dotyczy wyłącznie członkostwa Polski w Unii oraz wejścia do strefy euro.

Dwór już jest

Początku tej prezydentury nie przespali ministrowie z kancelarii. Po pierwszych czterech miesiącach można śmiało powiedzieć, że w Pałacu powstał już prezydencki dwór. Liczą się na nim cztery osoby: Jacek Michałowski, Sławomir Nowak, Jaromir Sokołowski i prof. Tomasz Nałęcz. Sądząc po odległości dzielącej ich gabinety od gabinetu prezydenta, postacią numer jeden jest szef kancelarii Michałowski. Na rozmowę z nim umawiamy się w Pałacu.

Na biurku ministra leży wycięta fotografia jego twarzy. Jest naturalnych rozmiarów, z tyłu ma przymocowaną gumkę – zdjęcie może służyć jako maska.

– Po co to panu? – pytamy, biorąc do ręki „twarz" ministra.

– To taki żart – Michałowski siada w złoconym fotelu. Jego gabinet jest reprezentacyjny. – Miałem wczoraj urodziny i pracownicy zrobili mi surprise. Wezwali mnie i się pochowali. Jak zapaliłem światło, to w moim pokoju stało kilku Michałowskich.

Na razie Michałowski jest jeden i na prezydenckim dworze radzi sobie dobrze. Jedną z jego pierwszych decyzji było przeniesienie się z oddalonej o 1,5 km kancelarii do Pałacu. To ważne, bo na dworze liczą się nie tylko funkcje, lecz także bliskość do ucha prezydenta. Minister Michałowski jest teraz drzwi w drzwi z prezydentem. Twierdzi, że w kancelarii odpowiada głównie za „papier toaletowy", czyli sprawy administracyjne, ale urzędnicy widzą swoje – jest najbliżej Komorowskiego. – Sam zresztą mówi, że po prezydencie jest on, a dopiero potem nitki prowadzące do kolejnych ministrów – opowiada osoba z Pałacu.

Walka z grzybem trwa

Jedna z tych nitek prowadzi do Jaromira Sokołowskiego, który przyjaźni się z Komorowskim. Obaj posyłają dzieci do katolickiej szkoły Przymierza Rodzin. Minister Sokołowski jest kompetentnym urzędnikiem i silną osobowością. W sprawach zagranicznych to w kancelarii numer jeden. Kolejna z nitek wiedzie do Sławomira Nowaka. To najbardziej polityczny minister w kancelarii, co na urzędniczym dworze jest raczej wadą. Przyjście Nowaka było nie w smak wszystkim, ale najbardziej chyba Michałowskiemu, który deklarował, że nie widzi w kancelarii miejsca dla polityków, nawet należących do Platformy. Jednemu z urzędników, który jednocześnie był radnym powiatowym PO, kazał nawet złożyć mandat. Przyjście Nowaka, czynnego polityka i szefa regionalnych struktur Platformy, znacząco więc zachwiało wiarygodnością Michałowskiego. Kolejny zgrzyt dotyczył tego, że Nowak nie przeprowadził się do Warszawy i na weekendy jeździ służbowym samochodem do Gdańska. Nie wszystkim na dworze się to podoba.

Plany szefa kancelarii częściowo rozbiły się też o ambicje Nałęcza. Michałowski początkowo chciał, by kancelaria była nie tylko apolityczna, ale też jak najmniej medialna. Ministrowie mieli nie występować w telewizji i nie chodzić do „Siódmego dnia tygodnia" w Radiu Zet. Nie udało się – prof. Nałęcz w mediach gości prawie codziennie.

Po wyjeździe prezydenta Miedwiediewa życie w Pałacu wróciło do poprzedniego, spokojnego tempa. Robotnicy cały czas walczą z grzybem, którym zarósł sufit na ostatnim piętrze. Trwa też naprawa zepsutej klimatyzacji w Belwederze. Nie ma pośpiechu. W końcu kadencja trwa pięć lat.

Okładka tygodnika WPROST: 51/2010
Więcej możesz przeczytać w 51/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 51/2010 (1454)

  • Sojusznik czy protegowany 12 gru 2010, 12:00 Na świecie zastanawiają się, jakie będą dalekosiężne skutki przecieków z WikiLeaks. U nas zastanawiać się nie trzeba. Już wiadomo. Wskutek wycieku nastąpiła zmiana filozofii naszej polityki zagranicznej. 4
  • Na skróty 12 gru 2010, 12:00 Prezydent na łowach – Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie, to najpierw musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety, nasze dzieci są bezpieczne – powiedział Bronisław Komorowski po spotkaniu z Barackiem Obamą.... 6
  • Wielkie Polowanie 12 gru 2010, 12:00 Bronisław Komorowski odniósł pierwszy dyplomatyczny sukces. Podczas wizyty w Waszyngtonie umówił się na polowanie z Barackiem Obamą. Polski prezydent postawił warunek. „Jeśli mamy iść na wielkie polowanie, to musimy mieć... 9
  • Breakdance w Ostrołęce 12 gru 2010, 12:00 Gdy zobaczyłem okładkę płyty „Tomasz Szymuś Orkiestra", myślałem, że to projekt charytatywny, a Szymuś to taki studencki Owsiak, który walczy o zniżki w barach mlecznych dla swoich kamratów z uniwerku. Okazało się, ze... 10
  • Bez znieczulenia 12 gru 2010, 12:00 Czas taryfy ulgowej się skończył. Leszek Balcerowicz nie jest już adwokatem rządu. Jest jego wybitnie surowym krytykiem. 16
  • Skok pulsu 12 gru 2010, 12:00 Cztery miesiące letargu i nagłe ożywienie – to najkrótsze podsumowanie prezydentury Bronisława Komorowskiego. Ale niewiele wskazuje na to, że po spotkaniach z Dmitrijem Miedwiediewem i Barackiem Obamą prezydent utrzyma tempo. 22
  • Zachód jest fikcją 12 gru 2010, 12:00 Wojna polsko-polska to okres wymiotów – ocenia wybitny historyk Norman Davies. 26
  • Sami swoi 12 gru 2010, 12:00 PiS i PJN są niczym potiomkinowskie wsie. Nieźle wyglądają oglądane z większej odległości. Jednak w rzeczywistości jedna z tych formacji właśnie została boleśnie upokorzona, a druga dostaje kosza za koszem. 32
  • Oświadczenie 12 gru 2010, 12:00 Agencja Wydawniczo-Reklamowa „Wprost" Spółka z o.o. w Warszawie, wydawca tygodnika „Wprost", oświadcza, że opublikowane w tygodniku „Wprost" w grudniu 2007 r. nr 51/52 w artykule „Taśmy Krauzego"... 35
  • Dyzma w mieście Zulusów 12 gru 2010, 12:00 W Wałbrzychu od dawna nikt już nie udaje. Wybory się kupuje, stołki obsadza swoimi. Działacze wymieszali się z lokalnymi mediami tak bardzo, że już nikt nie wie, kto z kim gra. I o co. 36
  • Obywatel Bałtroczyk 12 gru 2010, 12:00 Rolnik z Warmii nagrał się i puścił w radiu apel o niewybieranie skompromitowanego byłego prezydenta Olsztyna. Tak się zdarzyło po raz pierwszy w Polsce. I po raz pierwszy Bałtroczyk nie żartował. 40
  • Prezydencki komiks 12 gru 2010, 12:00 Wizyta pana prezydenta w USA dostarczyła materiału na kolejny rozdział komiksu „Sarmata prezydentem”. 46
  • Słodkie idee PJN 12 gru 2010, 12:00 Deklaracja PJN to dokument nadzwyczaj sympatyczny, tylko kompletnie niemożliwy do zrealizowania w polityce. 48
  • Atak Świętego Mikołaja 12 gru 2010, 12:00 Rozpylany w powietrzu aromat pieczonego ciasta, zapach igliwia oraz nastrojowa muzyka – to triki handlowców, którzy już od listopada starają się przekonać nas, że czas ruszyć na świąteczne zakupy. Siła marketingowej manipulacji jest tak wielka, że nawet połowę... 52
  • Swietłany, Ludmiły, Iriny 12 gru 2010, 12:00 Sprzątają nasze domy od świtu do nocy, nie dojadają i nie dosypiają, każdy uciułany grosz wysyłają do domu na Ukrainę. Choć teraz przed świętami słaniają się ze zmęczenia, nie narzekają na harówkę ani na wygórowane wymagania pracodawców. Socjologom, którzy zbadali, jak żyje im... 56
  • Szczęki 2010 12 gru 2010, 12:00 Po atakach rekinów w Szarm el-Szejk lekka panika. Ale winni są raczej ludzie, a nie rekiny. 60
  • Uśmiech, optymizm, praca, praca, praca 12 gru 2010, 12:00 "Wielki sukces książki Krzysztofa Ibisza! Widać, że jak pisze się z pasji, czytelnicy to doceniają. Oby tak dalej, a będziemy wszyscy zdrowi, szczęśliwi i wysportowani" – ogłosił prezenter na swojej stronie internetowej,... 62
  • Car futbolu 12 gru 2010, 12:00 To będzie opowieść o jednym z najpotężniejszych ludzi na świecie. O korupcji i wielkich pieniądzach. Szef FIFA Sepp Blatter rządzi futbolem niczym wschodni satrapa – jego wola jest prawem. Organizacja, którą włada, to dziś prawdziwe mocarstwo. 66
  • Baron germański 12 gru 2010, 12:00 Młody, przystojny, bogaty, arystokrata, z piękną żoną. Niemcy za nim szaleją. Jeśli nie nastąpi polityczny kataklizm, baron Karl-Theodor zu Guttenberg będzie kolejnym kanclerzem. 70
  • Murdoch kontra Obama 12 gru 2010, 12:00 Tym razem odpowiedź będzie bez niuansów. Nie przesadziła. Prawda jest bowiem taka, że to nie Biały Dom zdecydował się wypowiedzieć wojnę kanałowi Ruperta Murdocha za to, że kanał ów wykazał się dziennikarską dociekliwością. Nie:... 72
  • Lew podnosi głowę 12 gru 2010, 12:00 Nawet przywódcy państw arabskich namawiali USA na zbombardowanie Iranu, by „uciąć głowę węża”. Świat się boi, że Teheran chce wyprodukować broń nuklearną. 74
  • Euro – stary pieniądz 12 gru 2010, 12:00 Ewentualny upadek euro nie opłaci się nikomu. Ale w czasach, gdy zaczyna o nim mówić nawet kanclerz Angela Merkel, coraz trudniej go wykluczyć. 76
  • Władca długów 12 gru 2010, 12:00 Bill Gross zarządza majątkiem trzykrotnie większym niż roczne PKB polski, a swoją pozycję umacnia, gdy… wybuchają kryzysy. Liczą się z nim nawet w Białym Domu, bo systematycznie pomaga ratować dolara. Czy uratuje go również teraz i czy znów zarobi na tym fortunę? 80
  • Nie drażnić limfocytów! 12 gru 2010, 12:00 Choć nadciśnienie tętnicze dotyka 30 proc. dorosłych ludzi, jego przyczyny wciąż są dla naukowców tajemnicą. Jej rąbka uchyla polski badacz prof. Tomasz Guzik, alergolog. Co alergolog może wiedzieć o nadciśnieniu? Na tyle dużo, by dokonać ważnego odkrycia w tej dziedzinie. 84
  • Dziewięć lat po „Pasji” 12 gru 2010, 12:00 W 2001 roku pokazała „Pasję”, fotografię męskich genitaliów wkomponowanych w krzyż. Później był wielki skandal, wieloletni proces, wreszcie uniewinnienie. Dorota Nieznalska rozlicza się z tym czasem na otwartej właśnie w Gdańsku wystawie „Selekcja”. 86
  • Hajs, hajs, hajs 12 gru 2010, 12:00 Niedawno rapował o katastrofie smoleńskiej. Dla sukcesu zdecyduje się na wszystko? Tede – pierwszy polski raper, który zauważył, że muzyka to biznes – wraca z płytą „Notes 3D”. 90
  • Kicz ponadczasowy 12 gru 2010, 12:00 W czasach PRL Marek Piestrak chciał być polskim Stevenem Spielbergiem. Jednak po latach częściej jest porównywany do Eda Wooda. Jego filmy wciąż się ogląda, bo są tak złe, że aż dobre. 92
  • Instrukcja obsługi człowieka 12 gru 2010, 12:00 Wielu rzeczy mógłbym uniknąć, gdybym w odpowiednim czasie dostał instrukcję obsługi własnego ciała. 98
  • Święta Magdy Gessler - Tradycja 12 gru 2010, 12:00 Polska choinka musi być kolorowa i radosna, wywołująca emocje. Trwa moda na choinki jednokolorowe, która mi się nie podoba. Choinka ma cieszyć, więc musi być trochę kiczowata. 100
  • Święta Magdy Gessler - Kapusta z grzybami 12 gru 2010, 12:00 To danie wyjątkowe. Ja i moje dzieci co roku bardzo na nie czekamy. Kapusta z grzybami była popisową potrawą mojej mamy i chyba w takiej wersji, w jakiej ją pamiętam, jest nie do odtworzenia. Nie mam pojęcia, jakie czary odprawiała nad kapustą moja mama, ale to danie co roku... 102
  • Święta Magdy Gessler - Barszcz i zupa grzybowa 12 gru 2010, 12:00 W moim domu barszcz przyrządza się z pieczonych buraków. Nie ma mięsa, bo nie ma prawa mieć, ale są prawdziwki, które świetnie je zastępują i poza smakiem zmieniają również kolor barszczu. Robi się bardziej brunatny, bardziej wigilijny. 106
  • Święta Magdy Gessler - Ryba? Karp! 12 gru 2010, 12:00 Po podzieleniu się opłatkiem delektujemy się najlepszym śledziem na świecie, od którego w dużej mierze zależy udana wigilia. To bardzo trudne danie, niewiele osób potrafi je dobrze przygotować. Wyręczają nas supermarkety, gdzie można kupić formy filetowe, które zdecydowanie... 108
  • Święta Magdy Gessler - Prezenty! I coś słodkiego... 12 gru 2010, 12:00 Wigilijny deser jest szczególnie wyczekiwany przez dzieci, bo właśnie przed deserem pędzą pod choinkę po prezenty. Każdy podarunek musi być zapakowany ręcznie i z miłością. Stawianie pod choinką prezentów w torbach, w których je kupiliśmy, odziera je z indywidualności.... 110
  • Orła wrona nie pokona 12 gru 2010, 12:00 Zima wydobywa z nas to, co najgorsze? Uważajcie na dziką lustrację zimową. Oto kilka zasad, których trzeba się trzymać: 112
  • 13 grudnia, czyli jak działa Magiczna Zasłona 12 gru 2010, 12:00 Opis: Ten posępny zamek znamy wszyscy. To oczywiście wymarzona szkoła każdego malucha, czyli Hogwart. Trwają wakacje, więc Harry’ego Pottera akurat nie ma. Są natomiast uczniowie z kursów wakacyjnych, którymi szkoła dorabia sobie... 112
  • Świąteczna okazja 12 gru 2010, 12:00 Premier Donald Tusk, gdy ma pustą kasę, zawsze napada na ten zamek w królestwie, który jest najsłabiej broniony. 114

ZKDP - Nakład kontrolowany