Dyzma w mieście Zulusów

Dyzma w mieście Zulusów

W Wałbrzychu od dawna nikt już nie udaje. Wybory się kupuje, stołki obsadza swoimi. Działacze wymieszali się z lokalnymi mediami tak bardzo, że już nikt nie wie, kto z kim gra. I o co.
Wałbrzych, 5 grudnia. Druga tura wyborów prezydenckich. O fotel walczą Mirosław Lubiński (niezależny) i Piotr Kruczkowski (dotychczasowy prezydent). Miasto wygląda na opustoszałe. Wieje wiatr, zacina śniegiem, frekwencja niska.

Od kilku dni przemarznięte miasto jest na językach całej Polski: jeden z radnych przekazał dziennikarzom nagranie rozmowy, w której senator PO Roman Ludwiczuk, rzucając mięsem, opowiada, w jaki sposób po wyborach dzieli się stołki w mieście.

Ci, którzy wychodzą z lokali wyborczych, nie mają pojęcia, że są obserwowani. W niedzielę po Wałbrzychu krąży incognito egzotyczny tłumek: agenci CBA, tajniacy zwalczający korupcję, dwie ekipy lokalnych telewizji i agencja detektywistyczna z Wrocławia.

Wszyscy dyskretnie szukają dowodów na to, że wybory zostały sprzedane.

Naprawdę nie dzieje się nic

Wałbrzych jest specyficzny. Zaniedbany. Z piękną architekturą i łatką miasta zamkniętych kopalni i biedaszybów.

Od początku lat 90. Wałbrzych pada. Bo w Wałbrzychu wszystko, co dobre, już było. Było własne województwo, kopalnie i przemysł włókienniczy. Zostało ponad 120 tys. ludzi (oficjalnie co piąty) bez pracy, strefa ekonomiczna z fabryką Toyoty oraz lista snów i pragnień. O równych ulicach, wyższej szkole z prawdziwego zdarzenia, tańszej wodzie w kranach. I żeby zlikwidowali składowisko azbestu w centrum miasta.

W latach 90. spełnianiem snów i pragnień zajmował się SLD. Do specjalnej strefy ekonomicznej ściągnął Japończyków z Toyoty, ale nie wyremontował murszejących kamienic, nie zmniejszył bezrobocia i nie wskrzesił kopalń.

W 2002 r. SLD od władzy odsunęli późniejsi działacze PO. Prezydentem został Piotr Kruczkowski. Po czterech latach wygrał jeszcze raz.

Przez osiem lat ani nie wybudował obwodnicy, ani nie wyrzucił z miasta składowiska niebezpiecznych odpadów. Poniemieckie kamienice niszczeją. Mimo to w oficjalnych wystąpieniach Kruczkowski opowiada, że miasto wygląda jak wielki plac budowy. A w Wałbrzychu nie dzieje się nic. Trzy dni po drugiej turze wyborów na ulicy Słowackiego ludzie w milczeniu czekają na autobus. Stoją po kolana w śniegu. Chodniki zasypane. Syf.

Jesienią 2010 r. działacze PO nie dostrzegli, że nie płyną na statku wycieczkowym, tylko na „Titanicu". Uznali, że wybory samorządowe wygrają z palcem w nosie. Że nie mają z kim przegrać. Po niemrawej kampanii Platforma przegrała pierwszą turę.

Wtedy się zaczęło. Sztaby kandydata PO Piotra Kruczkowskiego i kandydata Mirosława Lubińskiego zwarły się jak wściekłe amstafy.

Kampania w półprawdzie

Anna Zalewska, wałbrzyska posłanka PiS, delikatnie się wzdraga na wspomnienie kampanii: – Czegoś takiego w życiu nie widziałam. Ohydne gazetki, ohydne metody. Pomówienia i manipulacje. Bagno.

Szymon Heretyk, działacz SLD, służył w artylerii w Ustce. Kampanię określa fachowo: – Uderzenie odłamkowym, z grubej berty, z bliskiej odległości. Masakra.

Dziś już nikt nie jest w stanie ustalić, kto pierwszy wystrzelił. Czy był to Patryk Wild? 36-letni kandydat spadochroniarz, przysłany do Wałbrzycha z Wrocławia, odpadł w pierwszej turze. Na starcie dobrze ocenił sytuację: w lokalnych telewizjach pojawiły się reklamówki, w których obnażał kiepskich urzędników. W Wałbrzychu o takich mówi się „walczaki" – że walczą, mają tupet.

Robert Radczak, wydawca bezpłatnej gazety „DB2010": – To były populistyczne hasła. Płynął z nich przekaz, że to miasto lepiej omijać z daleka. To półprawda, czyli gówno prawda.

A może pierwszy zaczął Piotr Kruczkowski? Najpierw jako prezydent urządził akcję promocyjną miasta pod hasłem „Wałbrzych się zmienia. Remonty dróg". A chwilę potem własną kampanię pod łudząco podobnym hasłem „Razem zmieniamy Wałbrzych. Remontujemy drogi”.

Robert Radczak: – Kampania była nijaka do chwili, gdy na placu boju zostało ich dwóch: Kruczkowski z Lubińskim. Przy czym prezydent z PO, lider sondaży, przegrał o dwa punkty. Wtedy jego sztab doznał olśnienia.

Efekt olśnienia – seria ulotek i artykułów w lokalnej prasie, w których PO atakowała Longina Rosiaka. To współpracownik kandydata Lubińskiego. Z gazet mógł się dowiedzieć, że jest leniwym byłym milicjantem o niewyparzonej gębie. A jego pomocnik w terenie molestuje kobiety.

Plakaty i ulotki obu stron namawiały do odstawienia od żłobu szumowin, ale wszystko mieściło się jeszcze w regułach demokratycznej gry.

Po sprawie „bojówek" ruszyła lawina.

XXI wiek w mieście Zulusów

Opowiada jedna z dziennikarek lokalnej telewizji. – To było niespotykane. Oni się tu wszyscy do tej pory dogadywali. Każde wybory były kupione. Jeśli roszady, to we własnym, że tak powiem, łonie. I nagle totalna agresja.

„Sprawa bojówek" to nagranie z kamery przemysłowej: dwóch mężczyzn wpada do sklepu i żąda od właściciela, żeby zawiesił w oknie plakat wyborczy Mirosława Lubińskiego. „Będziesz miał tutaj przesrane życie, jeśli nie powiesisz” – powiedzieli. I wyszli.

Nie wiadomo, czy to przypadek, że właściciel sklepu to kandydat na radnego od konkurencji Lubińskiego. Doniósł prokuraturze, że go zastraszano, film pokazała telewizja. Kandydat Lubiński doniósł z kolei, że to jakaś prowokacja. Wkrótce prokuratura miała kilkanaście różnych zawiadomień.

Dlaczego politycy ścięli się w Wałbrzychu tak ostro? Mówi Wioletta Rybczyńska, szefowa TV Dami: – Miasto jest biedne, zrujnowane, z kłopotami. Nie ma pracy. Kiedy zostajesz radnym i dostajesz tysiąc złotych diety, to masz dużo. I o to tu chodzi. Nie o władzę. Ta władza to są pieniądze. I stołki.

Rybczyńska nie uderza się we własne piersi, ale w mieście każdy wie, że w nakręcaniu atmosfery agresji pomogły media. W 120-tysięcznym Wałbrzychu są trzy liczące się prywatne telewizje, dwa darmowe i dwa płatne tygodniki, są portale internetowe. Większość ludzi pogubiło się w tym, kim są dziennikarze i jaki dystans dzieli ich od polityki. W Wałbrzychu to dość niejasna i śliska kwestia. Mówiąc wprost: nie wiadomo, czy i który dziennikarz pracuje dla którego polityka.

X, jeden z ważnych graczy na lokalnym rynku: – Nie widzę problemu. Miałem narzędzia do zrobienia kampanii. Więc do mnie przyszli. Politycy. Nie powiem której partii. Zrobiłem im XXI wiek w mieście Zulusów: debaty wyborcze, show. Byli zdumieni możliwościami. Zapłacili. To bolki, tak mówimy o słabeuszach.

Dziennikarz lokalnej telewizji: – Żyjemy z reklamy, wiadomo, no i od wyborów do wyborów. To są nasze żniwa. Mam doświadczenie w robieniu kampanii, bo prowadziłem niejedną.

Dziennikarz lokalnej telewizji: – Nie ma niezależnych mediów. Dostawaliśmy od miasta zlecenia na produkcję. Budują aquapark i chcą, żeby ludzie się o tym dowiedzieli. I wtedy szef spółki miejskiej od aquaparku dzwoni do nas i mówi: chcemy mieć film. Nie wyprodukujemy go za darmo, prawda? Tak funkcjonują wałbrzyskie media. Naczelni gazet są po cichu asystentami polityków.

Radny Longin Rosiak: – Po co w mediach reklamuje się stacja MPK, która ledwo bokami robi? Albo zakład odśnieżania? Po co OSiR? Żeby nakarmić media. Tylko po to.

Mówi X: – Wałbrzych jest zepsuty. Dziennikarze przez osiem lat becalowali monetę z ratusza. No, mieli płacone.

W podzięce za Matkę Bolesną

Kampania trwa. Prywatne telewizje pokazują propagandowe filmy, które kompromitują to jednego, to drugiego kandydata. Nikt nie rozmawia o programach. Chodzi o jedno: kto kogo.

Na scenie pojawia się senator PO Roman Ludwiczuk. To szef sztabu kandydata Kruczkowskiego. Do swojego biura (piętro nad sex shopem) zaprasza Longina Rosiaka, szefa sztabu kandydata Lubińskiego. Mają rozmawiać o możliwej koalicji. I o stołkach.

Dzień później Rosiak odtwarza dziennikarzom nagranie rozmowy: senator namawia go, by porzucił swego kandydata i wsparł Kruczkowskiego. W zamian obiecuje wycieczkę do Egiptu oraz stanowiska dla niego i jego żony. Używa 141 wulgaryzmów na „k".

To prawdziwa bomba. Rozmową ekscytuje się cała Polska, a senator Ludwiczuk odchodzi z PO. Wałbrzych nie potępia jego przekleństw, tylko to, że dał się podejść, nagrać, okazał się bolkiem, a nie walczakiem. Konkurencja zaciera ręce: już po śliwkach, wybory wygrane.

Ludwiczuk jest ucieleśnieniem sznytu wałbrzyskiej polityki. Sprytny, bezwzględny. I niezbyt wyrafinowany. Wuefista, który w latach 80. został taksówkarzem, a potem prywaciarzem. W latach 90. zaczęło go ciągnąć do polityki. Bez wzajemności. – Był prosty jak cep – opowiada jeden z jego znajomych. – Do rady miasta nie mógł się dostać z własnego osiedla, bo ludzie go nie znali. Dopiero na fali PO i PiS wypłynął. Szedł po senatora z jedynki, więc dostał 50 tys. głosów.

Mówi dawny znajomy: – W PO brakuje ludzi z taką charyzmą, z takim talentem organizacyjnym. On wróci. I Chlebowski by wrócił, gdyby nie opowiadał głupot. Ale PO nie pozwoli na odstawienie Romka.

Inny znajomy: – Energiczny, energetyczny, ustosunkowany. Przyjaźniący się ze Schetyną. Dwulicowy. Niebezpieczny. W kontaktach taki jak na taśmach. Nikodem Dyzma. Sprytny, bezwzględny.

Ludwiczuk zaszywa się w domu, potem wyjeżdża do Warszawy. Kiedy do niego dzwonię, nie chce rozmawiać.

A kampania trwa. Wsparcie dla PO przychodzi z ambony. Jeden z księży agituje w czasie mszy: – W niedzielę 5 grudnia 2010 r. wybierzemy razem Piotra Kruczkowskiego na prezydenta miasta Wałbrzycha.

Katolicy pamiętają, że to dzięki PO ustanowiono Matkę Boską Bolesną patronką Wałbrzycha.

Przez śnieg i deszcz z nieważnym głosem

Do wyborów jeszcze cztery dni. Roman Ludwiczuk odstrzelił się (lub został odstrzelony) w niebyt. Wszyscy – i sztabowcy, i ich dziennikarze – przypominają sobie, że w Wałbrzychu tradycyjnie handluje się głosami. W drugim co do wielkości mieście Dolnego Śląska wybory można kupić.

Stosowne materiały na ten temat emitują lokalne telewizje.

Wioletta Rybczyńska: – Kupują wszyscy w każdych wyborach. Jak masz dwie stówy, dwieście tysięcy złotych, to kupisz sobie to miasto na własność.

Mirosław Lubiński: – Gdybym powiedział, że każdy kandydat na radnego jest czysty jak aniołek, to byłoby naiwne. Ja nie kupowałem i nikogo nie namawiałem. Jeśli ktoś to robił, to na własną rękę.

Jak się kupuje głosy? Prosto. „Słup", który zrobi to za pieniądze, musi wynieść kartę do głosowania z komisji. Podmienia ją na inną, udaje, że wrzuca do urny. Prawdziwą wynosi. Ludzie kandydata, który „kupuje”, skreślają jego nazwisko i płacą 50 zł „słupowi”. Następny „słup” wrzuca kartę ze skreślonym już nazwiskiem i wynosi nową. I tak w kółko.

Jest też sposób „na komisję". Anna Zalewska z PiS: – Po głosowaniu karty powinni liczyć wszyscy członkowie komisji. Ale oni się dzielą, po dwie osoby. Ktoś mówi: my liczymy głosy na prezydenta. I kiedy widzą głos na nie swojego – skreślają drugie nazwisko, więc głos jest nieważny.

Dziennikarze się ekscytują: – W jednej komisji kandydatowi PO dopisali 220 głosów. A wygrał 300. Czujesz bluesa? W komisjach na Podzamczu jest kilkaset głosów z podwójnymi krzyżykami. To ludzie idą na wybory, śnieżyca z deszczem, żeby postawić dwa krzyżyki?

Wioletta Rybczyńska: – Policja ma to w nosie, więc wzywamy agencję detektywistyczną z Wrocławia. Dzięki nim mamy to na taśmie: ktoś podchodzi do meneli, prowadzi ich do lokalu wyborczego, w asyście wracają do bramy, mają płacone i wychodzą. Całe miasto to widzi, policja nie.

To nieprawda. W dzień wyborów oprócz dziennikarzy i agencji detektywistycznej pod komisjami krążą policjanci z wydziału do walki z korupcją i agenci CBA.

Chcieliśmy ruszyć to szambo

6 grudnia rano wszystko wiadomo. Wygrywa kandydat PO Piotr Kruczkowski. Ma przewagę 325 głosów. Komisje znajdują w urnach 323 głosy nieważne.

Ciekawostka: odsetek nieważnych głosów w drugiej turze jest większy niż w pierwszej. Ba, jest największy w Polsce. Komitety trzech kandydatów wątpią, żeby 323 osobom chciało się iść do lokalu wyborczego w celu oddania nieważnego głosu. Składają protest.

Dzień po wyborach CBA zanosi efekt swoich obserwacji prokuraturze w Świdnicy. Ta po kilku dniach postanawia wszcząć śledztwo w sprawie sprzedanych wyborów.

Longin Rosiak, ten, który nagrał senatora Ludwiczuka, nie ma szczęśliwej miny. Wygląda na to, że ludzie zagłosowali przeciwko niemu i jego kandydatowi. A przecież robienie polityki to całe jego życie. Nawet kiedy kocha się z żoną, to mówi o polityce. – Jestem bojownikiem. Książki czytam. Historyczne, o Aleksandrze Wielkim. To mnie nakręca – mówi.

Snuje plany: za pół roku odwołać prezydenta w referendum. Planuje ruchy z wyprzedzeniem, jak na szachownicy, aż do kolejnych wyborów. Z długopisem w ręku oblicza szanse możliwych koalicji.

– Panie Longinie, tak na marginesie. Co wyście chcieli zrobić dla Wałbrzycha? – pytam.

– Dla Wałbrzycha?

Chwila milczenia. – Chcieliśmy zmienić Wałbrzych, wprowadzić nowe wartości i ruszyć szambo, które tu panuje.

Okładka tygodnika WPROST: 51/2010
Więcej możesz przeczytać w 51/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 3
  • zdur@neostrada.pl   IP
    Kandydat na Prezydenta Wałbrzycha Mirosław Lubiński

    zaprasza

    do wzięcia udziału w wyborach na Prezydenta Wałbrzycha w dniach : 7 sierpnia 2011 r. ( I tura ) i 21 sierpnia 2011 r.( 2 tura).



    nie jesteś pozbawiony prawa do głosowania na Prezydenta Wałbrzycha w przypadku: braku zameldowania na stałe w Wałbrzychu, bezdomności, czy zameldowania na okres czasowy .

    Pamiętaj drogi mieszkańcu Wałbrzycha! Masz prawo do tego aby w każdej chwili wpisać się do Stałego Rejestru Wyborców . Wniosek o wpisanie do Stałego Rejestru Wyborów pobierzesz w Urzędzie Miejskim w Wałbrzychu. Wypisany wniosek, mając przy sobie dowód osobisty lub inny dokument pozwalający ustalić tożsamość składasz w Urzędzie Miejskim w Wałbrzychu, ul. Matejki 1, parter. Wniosek nie podlega opłacie. Termin załatwienia sprawy – 3 dni od wniesienia wniosku .
    Tryb odwoławczy – skarga do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu, odwołanie nie podlega opłacie.

    Jeżeli jesteś osobą niepełnosprawną lub ukończyłeś/łaś 75 lat życia to masz prawo głosować przez pełnomocnika. Wniosek o sporządzenie pełnomocnictwa wraz załącznikiem można pobrać niezwłocznie w Urzędzie Miejskim w Wałbrzychu ( ul. Matejki 1, Wałbrzych, parter ) i złożyć do 27 lipca 2011 r.

    Jeżeli oczekujesz pomocy w tych sprawach to zgłoś się do Komitetu Wyborczego Mirosława Lubińskiego.


    Skorzystaj ze swoich praw wyborczych! Pamiętaj 7 i  21 sierpnia to bardzo ważne daty dla każdego mieszkańca Wałbrzychu!
    • Wałbrzyszanin na wygnaniu.   IP
      Cokolwiek dla swoich społeczności zrobili, rzecz jasna miało być. Wybaczcie błąd, errare humanum est ;)
      • Wałbrzyszanin na wygnaniu.   IP
        Już się bałem, że wymowa artykuły będzie kreowała p.Rosiaka na jakiegoś bojownika o demokrację i transparentność polityki. Dobrze, że ostatnie zdanie rzuca choć cień podejrzenia na tego człowieka, którego przeciętny mieszkaniec Wałbrzycha kojarzy raczej negatywnie.

        Niestety, nawet powtórka wyborów w mieście będzie miała niewielki sens, skoro powinniśmy wywalić lokalnych \"polityków\" z pierwszej ligi na zbity pysk. Ci co naprawdę cokolwiek dla swoich społeczności niestety, nie są tak \"medialni\" jak lokalne tuzy polityczne.

        Sporo jednak prawdy w tym, że lokalne \"elity\" to nie rysa na diamentowym charakterze mieszkańców. Takich mamy kacyków jakich sobie wybieramy.

        Mimo to trzymam kciuki za to miasto. Zasługuje na dużo więcej.

        Spis treści tygodnika Wprost nr 51/2010 (1454)

        • Sojusznik czy protegowany 12 gru 2010, 12:00 Na świecie zastanawiają się, jakie będą dalekosiężne skutki przecieków z WikiLeaks. U nas zastanawiać się nie trzeba. Już wiadomo. Wskutek wycieku nastąpiła zmiana filozofii naszej polityki zagranicznej. 4
        • Na skróty 12 gru 2010, 12:00 Prezydent na łowach – Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie, to najpierw musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety, nasze dzieci są bezpieczne – powiedział Bronisław Komorowski po spotkaniu z Barackiem Obamą.... 6
        • Wielkie Polowanie 12 gru 2010, 12:00 Bronisław Komorowski odniósł pierwszy dyplomatyczny sukces. Podczas wizyty w Waszyngtonie umówił się na polowanie z Barackiem Obamą. Polski prezydent postawił warunek. „Jeśli mamy iść na wielkie polowanie, to musimy mieć... 9
        • Breakdance w Ostrołęce 12 gru 2010, 12:00 Gdy zobaczyłem okładkę płyty „Tomasz Szymuś Orkiestra", myślałem, że to projekt charytatywny, a Szymuś to taki studencki Owsiak, który walczy o zniżki w barach mlecznych dla swoich kamratów z uniwerku. Okazało się, ze... 10
        • Bez znieczulenia 12 gru 2010, 12:00 Czas taryfy ulgowej się skończył. Leszek Balcerowicz nie jest już adwokatem rządu. Jest jego wybitnie surowym krytykiem. 16
        • Skok pulsu 12 gru 2010, 12:00 Cztery miesiące letargu i nagłe ożywienie – to najkrótsze podsumowanie prezydentury Bronisława Komorowskiego. Ale niewiele wskazuje na to, że po spotkaniach z Dmitrijem Miedwiediewem i Barackiem Obamą prezydent utrzyma tempo. 22
        • Zachód jest fikcją 12 gru 2010, 12:00 Wojna polsko-polska to okres wymiotów – ocenia wybitny historyk Norman Davies. 26
        • Sami swoi 12 gru 2010, 12:00 PiS i PJN są niczym potiomkinowskie wsie. Nieźle wyglądają oglądane z większej odległości. Jednak w rzeczywistości jedna z tych formacji właśnie została boleśnie upokorzona, a druga dostaje kosza za koszem. 32
        • Oświadczenie 12 gru 2010, 12:00 Agencja Wydawniczo-Reklamowa „Wprost" Spółka z o.o. w Warszawie, wydawca tygodnika „Wprost", oświadcza, że opublikowane w tygodniku „Wprost" w grudniu 2007 r. nr 51/52 w artykule „Taśmy Krauzego"... 35
        • Dyzma w mieście Zulusów 12 gru 2010, 12:00 W Wałbrzychu od dawna nikt już nie udaje. Wybory się kupuje, stołki obsadza swoimi. Działacze wymieszali się z lokalnymi mediami tak bardzo, że już nikt nie wie, kto z kim gra. I o co. 36
        • Obywatel Bałtroczyk 12 gru 2010, 12:00 Rolnik z Warmii nagrał się i puścił w radiu apel o niewybieranie skompromitowanego byłego prezydenta Olsztyna. Tak się zdarzyło po raz pierwszy w Polsce. I po raz pierwszy Bałtroczyk nie żartował. 40
        • Prezydencki komiks 12 gru 2010, 12:00 Wizyta pana prezydenta w USA dostarczyła materiału na kolejny rozdział komiksu „Sarmata prezydentem”. 46
        • Słodkie idee PJN 12 gru 2010, 12:00 Deklaracja PJN to dokument nadzwyczaj sympatyczny, tylko kompletnie niemożliwy do zrealizowania w polityce. 48
        • Atak Świętego Mikołaja 12 gru 2010, 12:00 Rozpylany w powietrzu aromat pieczonego ciasta, zapach igliwia oraz nastrojowa muzyka – to triki handlowców, którzy już od listopada starają się przekonać nas, że czas ruszyć na świąteczne zakupy. Siła marketingowej manipulacji jest tak wielka, że nawet połowę... 52
        • Swietłany, Ludmiły, Iriny 12 gru 2010, 12:00 Sprzątają nasze domy od świtu do nocy, nie dojadają i nie dosypiają, każdy uciułany grosz wysyłają do domu na Ukrainę. Choć teraz przed świętami słaniają się ze zmęczenia, nie narzekają na harówkę ani na wygórowane wymagania pracodawców. Socjologom, którzy zbadali, jak żyje im... 56
        • Szczęki 2010 12 gru 2010, 12:00 Po atakach rekinów w Szarm el-Szejk lekka panika. Ale winni są raczej ludzie, a nie rekiny. 60
        • Uśmiech, optymizm, praca, praca, praca 12 gru 2010, 12:00 "Wielki sukces książki Krzysztofa Ibisza! Widać, że jak pisze się z pasji, czytelnicy to doceniają. Oby tak dalej, a będziemy wszyscy zdrowi, szczęśliwi i wysportowani" – ogłosił prezenter na swojej stronie internetowej,... 62
        • Car futbolu 12 gru 2010, 12:00 To będzie opowieść o jednym z najpotężniejszych ludzi na świecie. O korupcji i wielkich pieniądzach. Szef FIFA Sepp Blatter rządzi futbolem niczym wschodni satrapa – jego wola jest prawem. Organizacja, którą włada, to dziś prawdziwe mocarstwo. 66
        • Baron germański 12 gru 2010, 12:00 Młody, przystojny, bogaty, arystokrata, z piękną żoną. Niemcy za nim szaleją. Jeśli nie nastąpi polityczny kataklizm, baron Karl-Theodor zu Guttenberg będzie kolejnym kanclerzem. 70
        • Murdoch kontra Obama 12 gru 2010, 12:00 Tym razem odpowiedź będzie bez niuansów. Nie przesadziła. Prawda jest bowiem taka, że to nie Biały Dom zdecydował się wypowiedzieć wojnę kanałowi Ruperta Murdocha za to, że kanał ów wykazał się dziennikarską dociekliwością. Nie:... 72
        • Lew podnosi głowę 12 gru 2010, 12:00 Nawet przywódcy państw arabskich namawiali USA na zbombardowanie Iranu, by „uciąć głowę węża”. Świat się boi, że Teheran chce wyprodukować broń nuklearną. 74
        • Euro – stary pieniądz 12 gru 2010, 12:00 Ewentualny upadek euro nie opłaci się nikomu. Ale w czasach, gdy zaczyna o nim mówić nawet kanclerz Angela Merkel, coraz trudniej go wykluczyć. 76
        • Władca długów 12 gru 2010, 12:00 Bill Gross zarządza majątkiem trzykrotnie większym niż roczne PKB polski, a swoją pozycję umacnia, gdy… wybuchają kryzysy. Liczą się z nim nawet w Białym Domu, bo systematycznie pomaga ratować dolara. Czy uratuje go również teraz i czy znów zarobi na tym fortunę? 80
        • Nie drażnić limfocytów! 12 gru 2010, 12:00 Choć nadciśnienie tętnicze dotyka 30 proc. dorosłych ludzi, jego przyczyny wciąż są dla naukowców tajemnicą. Jej rąbka uchyla polski badacz prof. Tomasz Guzik, alergolog. Co alergolog może wiedzieć o nadciśnieniu? Na tyle dużo, by dokonać ważnego odkrycia w tej dziedzinie. 84
        • Dziewięć lat po „Pasji” 12 gru 2010, 12:00 W 2001 roku pokazała „Pasję”, fotografię męskich genitaliów wkomponowanych w krzyż. Później był wielki skandal, wieloletni proces, wreszcie uniewinnienie. Dorota Nieznalska rozlicza się z tym czasem na otwartej właśnie w Gdańsku wystawie „Selekcja”. 86
        • Hajs, hajs, hajs 12 gru 2010, 12:00 Niedawno rapował o katastrofie smoleńskiej. Dla sukcesu zdecyduje się na wszystko? Tede – pierwszy polski raper, który zauważył, że muzyka to biznes – wraca z płytą „Notes 3D”. 90
        • Kicz ponadczasowy 12 gru 2010, 12:00 W czasach PRL Marek Piestrak chciał być polskim Stevenem Spielbergiem. Jednak po latach częściej jest porównywany do Eda Wooda. Jego filmy wciąż się ogląda, bo są tak złe, że aż dobre. 92
        • Instrukcja obsługi człowieka 12 gru 2010, 12:00 Wielu rzeczy mógłbym uniknąć, gdybym w odpowiednim czasie dostał instrukcję obsługi własnego ciała. 98
        • Święta Magdy Gessler - Tradycja 12 gru 2010, 12:00 Polska choinka musi być kolorowa i radosna, wywołująca emocje. Trwa moda na choinki jednokolorowe, która mi się nie podoba. Choinka ma cieszyć, więc musi być trochę kiczowata. 100
        • Święta Magdy Gessler - Kapusta z grzybami 12 gru 2010, 12:00 To danie wyjątkowe. Ja i moje dzieci co roku bardzo na nie czekamy. Kapusta z grzybami była popisową potrawą mojej mamy i chyba w takiej wersji, w jakiej ją pamiętam, jest nie do odtworzenia. Nie mam pojęcia, jakie czary odprawiała nad kapustą moja mama, ale to danie co roku... 102
        • Święta Magdy Gessler - Barszcz i zupa grzybowa 12 gru 2010, 12:00 W moim domu barszcz przyrządza się z pieczonych buraków. Nie ma mięsa, bo nie ma prawa mieć, ale są prawdziwki, które świetnie je zastępują i poza smakiem zmieniają również kolor barszczu. Robi się bardziej brunatny, bardziej wigilijny. 106
        • Święta Magdy Gessler - Ryba? Karp! 12 gru 2010, 12:00 Po podzieleniu się opłatkiem delektujemy się najlepszym śledziem na świecie, od którego w dużej mierze zależy udana wigilia. To bardzo trudne danie, niewiele osób potrafi je dobrze przygotować. Wyręczają nas supermarkety, gdzie można kupić formy filetowe, które zdecydowanie... 108
        • Święta Magdy Gessler - Prezenty! I coś słodkiego... 12 gru 2010, 12:00 Wigilijny deser jest szczególnie wyczekiwany przez dzieci, bo właśnie przed deserem pędzą pod choinkę po prezenty. Każdy podarunek musi być zapakowany ręcznie i z miłością. Stawianie pod choinką prezentów w torbach, w których je kupiliśmy, odziera je z indywidualności.... 110
        • Orła wrona nie pokona 12 gru 2010, 12:00 Zima wydobywa z nas to, co najgorsze? Uważajcie na dziką lustrację zimową. Oto kilka zasad, których trzeba się trzymać: 112
        • 13 grudnia, czyli jak działa Magiczna Zasłona 12 gru 2010, 12:00 Opis: Ten posępny zamek znamy wszyscy. To oczywiście wymarzona szkoła każdego malucha, czyli Hogwart. Trwają wakacje, więc Harry’ego Pottera akurat nie ma. Są natomiast uczniowie z kursów wakacyjnych, którymi szkoła dorabia sobie... 112
        • Świąteczna okazja 12 gru 2010, 12:00 Premier Donald Tusk, gdy ma pustą kasę, zawsze napada na ten zamek w królestwie, który jest najsłabiej broniony. 114

        ZKDP - Nakład kontrolowany