Dom drży

Dom drży

Wigilia u Henryki Krzywonos to małe wesele. Gdy zbiorą się wszystkie dzieci, ich żony i mężowie, wnuki, to do stołu zasiada 31 osób. A i dodatkowe miejsce jest zajęte przez niespodziewanego przybysza.
Wigilia to najpiękniejszy dzień w roku, bo wtedy jest inaczej. Większość moich dzieci przyszła w Boże Narodzenie – mówi Henryka Krzywonos. Matka, było nie było, dwanaściorga dzieci.

Zawróciła Wałęsę

O Henryce, gdańskiej tramwajarce, głośno było w tym roku przy okazji 30. rocznicy powstania „Solidarności". Gdy w hali gdańskiej Olivii Jarosław Kaczyński zaczął przemawiać w imieniu tragicznie zmarłego brata i oskarżać ludzi dawnej „Solidarności", Henryka Krzywonos wzięła mikrofon i wypaliła: „Krew mnie jaśnista zalewa. Bo przecież obraża tu nas pan wszystkich, bardzo proszę, żeby pan nie buntował ludzi przeciwko sobie”. Tadeusz Mazowiecki to wystąpienie skomentował prosto: „Kiedyś zatrzymała tramwaje, teraz zatrzymała kłamstwa”.

30 lat temu Henryka Krzywonos zatrzymała prowadzony przez siebie tramwaj i tak rozpoczęła strajk komunikacji na Wybrzeżu. Poszła z innymi kobietami do stoczni, gdzie Lech Wałęsa zamierzał właśnie rozwiązać strajk, bo wywalczył podwyżki dla stoczniowców i przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz. W kraju stały jednak już inne zakłady. Kobiety spotkały Wałęsę przy bramie stoczni. Henryka Krzywonos krzyknęła, że jeśli teraz odpuści, to innych rozgniotą jak pluskwy, a przecież idea solidarności nie na tym polega. Wałęsa przyznał jej rację. Zawrócił. Rozpoczął się strajk generalny w całym kraju. Krzywonos została w stoczni i była jednym z 18 sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych.

Tak się rodzi nienarodzone

Pierwszy raz była w ciąży, gdy nastał stan wojenny. Z Bożego Narodzenia 1981 r. nie ma dobrych wspomnień. Właśnie rozpadło się jej małżeństwo. Została sama. Podczas jednej z rewizji robionych przez SB została pobita i straciła dziecko.

Wkrótce okazało się, że ma raka. Dwa guzy. Jeden udało się usunąć. Drugi pozostał do dziś. Nowotwór w połączeniu z poronieniem sprawiły, że nie mogła donosić już ciąży. – A pragnienie dziecka we mnie było – mówi Henryka.

Wtedy w jej życiu pojawił się Krzysztof Strycharski. O 12 lat młodszy właściciel warzywniaka, który dostawczym samochodem pomógł przewieźć Henryce meble. Krzysztof pamięta, że serce ścisnęło mu się na widok kilku starych szafek, które były dobytkiem legendy „Solidarności". Od początku wiedział, kim jest Henryka. Podziwiał ją. Podarował jej w prezencie kawę. I miłość. Trzy miesiące później byli po ślubie. Z Krzysztofem ubrałam pierwszą w moim życiu prawdziwą choinkę. Z nim zresztą wiele rzeczy w moim życiu było pierwszych – mówi Henryka. Wspólnie adoptowali Agnieszkę – dziewczynkę z rodziny Heni. I Janka, małego sąsiada, któremu zmarła matka.

Do szczęścia właściwie niczego im już nie brakowało. Mieli dwoje dzieci. Dobrze umeblowane, własne mieszkanie. Byli zamożnymi ludźmi, bo Krzysztof otrzymał dwa zagraniczne spadki. Agnieszka marzyła jednak o siostrze, a Henryka w głębi duszy o dużej rodzinie.

I było miejsce dla ciebie

Zbliżało się Boże Narodzenie 1990 r., Henryka namówiła męża na wyprawę do ośrodka wychowawczo-opiekuńczego. Była tam dziewczynka w wieku ich Agnieszki. Miała na imię Ala. W ostatniej chwili okazało się jednak, że dziewczynkę adoptował dyrektor ośrodka. W zamian zaproponował im starszą Olę, której groził zakład wychowawczy. Już dwa razy była w rodzinach zastępczych i zawsze była oddawana z powrotem do ośrodka. Ze zdjęcia zerkała na nich dorosła pannica, zbyt dorosła dla Agnieszki, ale Henryce zrobiło się żal dziecka, które miało na Wigilię zostać samo w sierocińcu.

Namówiła męża, żeby wzięli Olę na Boże Narodzenie. – Gdy ją do nas przyprowadzili, to zobaczyliśmy takie chucherko, taki ogryzeczek maleńki. W ręku trzymała misiaczka, którego od razu oddała naszej Agnieszce. Po godzinie powiedziała do mnie „mamo". To do czegoś zobowiązuje – opowiada Henryka.

Gdy przyjechali do domu, siedli razem przy stole. Krzysztof poprosił Olę, by opowiedziała coś o sobie. Spuściła głowę: „Ja mam same wady. Ja sikam w łóżko. Ja kradnę. Ja kłamię. Ja jestem do niczego". Henryka powiedziała wówczas, że sikanie załatwi pralka, która wszystko wypierze, a kraść nie będzie musiała, bo dostanie wszystko, co ten dom może jej dać. – Po świętach Ola przyszła do mnie i powiedziała: „Mamo, chcę tu zostać". Odpowiedziałam, że sama nie mogę podjąć takiej decyzji, muszę zapytać męża. Poszła więc do Krzysztofa i pyta: „Tato, czy ja mogę zostać? Bo jak pójdę do domu dziecka, to i tak będę z niego uciekać i wracać do was”.

Zgodził się od razu. Dziś Ola prowadzi rodzinny dom dziecka przejęty od Henryki i Krzysztofa. Wychowuje w nim siedmioro niechcianych przez rodzonych rodziców dzieci i jedno własne. Dziadkowie Henryka i Krzysztof spędzą u nich pierwszy dzień Bożego Narodzenia.

Mało nas, dużo nas

Od dnia, kiedy Ola u nich została, minęły cztery lata. Wtedy Henryka wcieliła w życie swój kolejny szalony pomysł – założyła rodzinny dom dziecka. Mąż nie chciał, uważał, że to zbyt duża odpowiedzialność. Decyzja na całe życie. Ale Henrykę wsparła teściowa. Wszystkie pieniądze włożyli w remont przydzielonego im przez miasto lokalu. Był w opłakanym stanie, krany powyrywane, linoleum na klepisku, biegające po kątach szczury. Zawzięli się, zadłużyli i na Boże Narodzenie 1994 r. mogli przyjąć nowe dzieci. Od razu pięcioro rodzeństwa.

– To były najgorsze święta w moim życiu – wspomina Henryka – Dzieci całą noc płakały. Sylwia, wtedy czteroletnia, okaleczała się, waliła głową w ścianę. Patrycja, trzylatka, tarła głową o poduszkę tak, że miała wszystkie włosy wytarte i była całkiem łysa. Łukasz, najmłodszy, rzucał się na boki i krzyczał. Nad ranem usiadłam i pomyślałam, że zrobiłam krzywdę i sobie, i dzieciom. Jednak nie było odwrotu. Następnego dnia szwagierka przywiozła spacerówkę i ten wózek uratował nam życie. Pomógł mi wyciągnąć dzieci z choroby sierocej. Bujałam w nim wszystkie po kolei. Na okrągło śpiewałam „Zabrałeś serce moje", a one usypiały jedno po drugim. Nawet najstarsza z piątki Sabina wchodziła do wózka i prosiła: „Też chcę, mamo".

Wkrótce dołączyła do nich jeszcze jedna siostra adoptowanej piątki. Sama odnalazła rodzinę Henryki i Krzysztofa. Widziała, że u nich znajdzie pierwszy, prawdziwy dom.

Najpiękniejszy prezent

Gienio także przyszedł na Boże Narodzenie. Miał 4,5 roku. Gdy zobaczył świąteczny stół, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Wcześniej jadł prawie tylko parówki.

Był najbardziej zlęknionym ze wszystkich dzieci, które trafiły do rodziny Strycharskich. – Zwykle braliśmy dziecko od razu, podczas pierwszego spotkania. Do Gienia jeździliśmy do ośrodka trzy razy. Boże Narodzenie to dobry czas na asymilację, na odnalezienie nowego domu – mówi Henryka. Dziś Gienio ma już własny dom. Oczekuje z żoną dziecka.

Tylko Tomek i Przemek dołączyli do rodziny latem. Pozostałe dzieci prosiły, żeby rodzice wzięli chłopców po wakacjach, bo mieli zaplanowany wspólny wyjazd, a poszerzenie rodziny o dwoje dzieci oznaczałoby rezygnację z wyjazdowych planów. Ale gdy Henryka z Krzysztofem pojechali do domu dziecka, chłopcy od razu zawołali jednym tchem: „Mamo, tato, jak dobrze, żeście po nas już przyjechali". – I nie było wyjścia, wróciliśmy z synami do domu. Wakacje diabli wzięli – opowiada Henryka.

Tomek i Przemek jako jedyni mieszkają wciąż z rodzicami. Reszta dzieci jest już na swoim. Strycharscy mają pięcioro wnuków i siedmioro przybranych. Łącznie dwanaścioro i to dla nich robią prezenty pod choinkę. – Wszystkich nie dalibyśmy rady już obdzielić – mówi Henryka, choć od razu dodaje, że dla swoich dzieci zawsze ma najpiękniejszy prezent pod słońcem: – Nic lepszego niż miłość nie można dać drugiemu człowiekowi.

Cuda, cuda ogłaszają

Gdy dzieci były małe, prezentów pod choinkę nigdy dla nich nie brakowało. – Byłam taką mamą, która sama nie miała w dzieciństwie wiele, więc przez swoje dzieci spełniałam własne marzenia. Chciałam nadrobić wszystkie krzywdy, jakich sama zaznałam. Zawsze starałam się, aby paczki były takie, że można się nimi zachłysnąć – opowiada Henryka.

– Jednego roku oprócz prezentów pokupowałam dzieciom dodatkowo wory słodyczy. I nigdy nie zapomnę widoku mojego małego Łukasza, który trzyma na wpół otwartą czekoladę, a ta czekolada wychodzi mu dołem i górą. Dzieci tak się najadały słodyczy, że całą noc chodziłam i zmieniałam pościel. Cuda się w tę Wigilię u nas działy, ale nie takie, o jakich śpiewamy w kolędach. Tamte święta – mówi Henryka – uświadomiły mi, że nie należy przesadzać. I że robię to bardziej dla siebie niż dla nich, bo kiedyś w dzieciństwie obiecałam sobie, że moim dzieciom niczego nie zabraknie.

Henryka Krzywonos sam przeszła przez sierociniec, o wigiliach swojego dzieciństwa nie chce pamiętać. Mówi tylko: „Moje dzieciństwo nie było ciekawe".

Najpiękniejszy prezent, jaki znalazła w swoim życiu pod choinką, zrobił jej Krzysztof i dzieci.  – My z sobą bardzo dużo rozmawiamy, o naszych problemach, ale i o marzeniach. Kiedyś powiedziałam, że gdy będę już na emeryturze i będę mieć dużo czasu na robienie rzeczy, które lubię, to chciałabym malować. Od dziecka lubiłam to robić. Pamiętam, jak kiedyś zostały resztki trzech farb olejnych po remoncie w domu. Dorwałam się do nich i wszystkie wymalowałam na obrazkach. Od razu dostałam po tyłku, bo to miał być zapas farby, ale co udało mi się namalować, to moje. Opowiedziałam tę historię rodzinie i zapomniałam o sprawie. A oni nie. Tamtego roku pod choinką znalazłam wszystko, co jest potrzebne do malowania: sztalugi, płótna, farby, pędzle, różne rozpuszczalniki i werniksy. Każdy kupił mi jakąś część. Pobeczałam się wtedy jak dziecko.

Pełny talerz

Na wigilię w domu Strycharskich (wszystkie dzieci noszą nazwisko ojca) szykuje się tradycyjnie 12 potraw. Śledzie, dorsz w pomidorach, barszcz czerwony, pierogi, ryba w galarecie, kutia. – U nas jedni nie lubią grzybów, inni ryb, więc muszę tak kombinować, żeby każdy znalazł coś dla siebie. To w końcu dzień dobrotliwości – śmieje się Henryka.

Całą wieczerzę szykuje sama, bo dzieci muszą czuć się w tym dniu jak u mamy. Ba, nie tylko one. Rzadko w domu Henryki puste miejsce przy wigilijnym stole jest rzeczywiście puste. – Gdy dowiadujemy się, że ktoś ma sam spędzać Wigilię, to zapraszamy do nas. Raz jest to znajomy z dawnych lat, innym razem samotna koleżanka, ktoś, kto akurat jest przejazdem na Wybrzeżu. Przyjaciel jakiegoś przyjaciela. Nas jest dużo, więc miejsca dla jeszcze jednego nie zabraknie. A po wieczerzy – dodaje Henryka – zaczynamy śpiewać kolędy. Jest fajnie. Dom drży.

Okładka tygodnika WPROST: 52/2010
Więcej możesz przeczytać w 52/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • krzywa   IP
    -(nie)rząd;PO,PSL poza sejmem,KACZYŃSKI PREMIEREM-plotkują studenci-OKŁAMYWANO NAS-ZIELONA WYSPA POLSKI-okazała się BARDZO\"CZERWONA\" już od DAWNA?,czemu PO i PSL przez 3 lata NIC nie mówili i NIC nie robili:-tylko zwiększyli o 40000 URZĘDENIKÓW-KOLESI?,a teraz chcą ZWOLNIĆ 10% NIEKOLESI?,powiększyli sobie PŁACE zamiast ZMIEJSZYĆ,chcą ukraść? ŻYWE pieniądze z OFE,a dać WIRTUALNY ZAPIS,złamać UMOWĘ rządu z obywatelami, ...-czy postradali rozum?

    Spis treści tygodnika Wprost nr 52/2010 (1455)

    • Między Smoleńskiem a Big Brotherem 19 gru 2010, 12:00 Co w mijającym roku zrobiło największe wrażenie na zmysłach? Wzrok? Pewnie obraz wraku ze Smoleńska. Dźwięk – chyba wuwuzele w RPA. Dotyk – iPad. Węch – zapach ropy z wycieku BP w Zatoce Meksykańskiej. Smak? Pewnie smak najpopularniejszej u nas potrawy... 6
    • Łamanie opłatkiem i łamanie kołem 19 gru 2010, 12:00 Joachim Brudziński, jeden z frontmanów pis, ogłosił, że Donald Tusk „jest dziadowskim premierem i dlatego dzisiaj państwo polskie jest zarządzane po dziadowsku". Skąd u Brudzińskiego ta fascynacja „Dziadami"?... 10
    • Małaszyński, Rewiński i „brokeback mountain” 19 gru 2010, 12:00 Wszyscy wytykają Paulinie Papierskiej, zwyciężczyni „Tap Madl", że nie zna angielskiego. Chęć zorganizowania superintensywnego kursu dla laureatki wyraził producent Rinke Rooyens. Oj tam, oj tam – dziewczyna ma po prostu... 12
    • Tajemnice betlejemskiej nocy 19 gru 2010, 12:00 Czy Maria rzeczywiście była dziewicą? Czy Gwiazda Betlejemska to była kometa? Czego przestraszył się Herod? Ilu było mędrców – trzech, a może sześciu? I kiedy przyszli do Betlejem? 16
    • Moje najdziwniejsze święta 19 gru 2010, 12:00 Moje najdziwniejsze święta Manuela Gretkowska, Beata Pawlikowska, Artur Barciś, Władysław Bartoszewski, Paweł Althamer, Michał Ogórek, Krzysztof Krawczyk, Andrzej Żuławski, Stefan Chwin i Jan Nowicki opowiadają o swoich strasznych, dziwnych, egzotycznych, zabawnych, pamiętnych... 20
    • Szczęście już mieliśmy 19 gru 2010, 12:00 Właśnie odchodzi w przeszłość pewna epoka w polskiej polityce. Epoka niewiarygodnego wręcz fartu. Zła wiadomość jest taka, że ten fart się kończy. 26
    • Oświadczenie 19 gru 2010, 12:00 Agencja Wydawniczo-Reklamowa „Wprost" Spółka z o.o. w Warszawie, wydawca tygodnika „Wprost", oświadcza, że opublikowane w tygodniku „Wprost" w grudniu 2007 r. nr 51/52 w artykule „Taśmy Krauzego"... 33
    • Dobroczyńcy i złoczyńcy 19 gru 2010, 12:00 Jak zabijać na scenie, rozpaść się w życiu, posklejać się na podłodze i po 55 latach zobaczyć hipopotama na wolności – opowiada Anna Dymna. 34
    • Dom drży 19 gru 2010, 12:00 Wigilia u Henryki Krzywonos to małe wesele. Gdy zbiorą się wszystkie dzieci, ich żony i mężowie, wnuki, to do stołu zasiada 31 osób. A i dodatkowe miejsce jest zajęte przez niespodziewanego przybysza. 40
    • Byłeś wspaniały 19 gru 2010, 12:00 Staram się być dzielna, ale czasem się tej swojej dzielności dziwię. I zaczynam się wtedy zastanawiać, dlaczego nie płaczę od rana do wieczora. Może ze mną coś jest nie tak? Z Ewą Komorowską, wdową po wiceministrze obrony Stanisławie Komorowskim, który zginął w katastrofie... 44
    • Nowy alfabet Kisiela 19 gru 2010, 12:00 Kisiel. Czyli Tomasz Staliński. Czyli Jerzy Mrugacz. Czyli Julia Hołyńska. Kompozytor, prozaik, a przede wszystkim felietonista. Takim go znaliśmy. A jaki był prywatnie Stefan Kisielewski? Specjalnie dla Wprost „alfabet o Kisielu” przygotował jego syn Jerzy. 50
    • Przez śmierć do życia 19 gru 2010, 12:00 Popchnąć Kościół w przepaść, w którą sam zmierza. Paradoksalnie to dla niego jedyny ratunek – ocenia Tadeusz Bartoś. Bo polski Kościół zasługuje na jeszcze poważniejszą krytykę niż niedawny głośny list ojca Ludwika Wiśniewskiego. 56
    • Dusza jest w mózgu 19 gru 2010, 12:00 Lekarzowi nigdy nie wolno zwątpić. Wybitny neurochirurg Tomasz Trojanowski wie o tym dobrze, bo leczył pacjentów, którym nikt inny nie dawał już szans. 64
    • ABC książąt Podhala 19 gru 2010, 12:00 Komu nazwisko Bachleda-Curuś kojarzy się tylko z piękną Alicją, powinien odwiedzić Zakopane. Tam każdy mu powie, że klan Curusiów liczy ponad sto osób. Jest tak bogaty i potężny, że trzęsie całym Podhalem. 68
    • Justyna z Kasiny 19 gru 2010, 12:00 W zimie życie w Kasinie Wielkiej zamiera. Gdy Justyna Kowalczyk startuje w zawodach, przed telewizorami zasiadają całe rodziny. Nawet wiekowe staruszki, które nigdy sportem się nie interesowały, są teraz specjalistkami od narciarstwa biegowego. 74
    • Maratończyk 19 gru 2010, 12:00 Ta myśl pojawia się zawsze. Czasem na 20., czasem na 30., czasem na 37. kilometrze. Jakim idiotą trzeba być, żeby miesiącami skazywać się na wyrzeczenia i cierpienia tylko po to, żeby teraz móc pocierpieć jeszcze bardziej, tak do absolutnego kresu wytrzymałości. 80
    • Rodzina albo ucieczka 19 gru 2010, 12:00 Udręka, koszmar, nuda – narzeka większość polskich singli i opracowuje wymyślne strategie ucieczki od rodzinnej wigilii. Takich, którzy wigilijne spotkania lubią, jest wśród nich zaledwie garstka. Ale na koniec i jedni, i drudzy grzecznie zasiadają przy suto zastawionym... 86
    • Raz do roku w Ciechocinku 19 gru 2010, 12:00 Sylwester w Ciechocinku to dansingowe klimaty, wódeczka pod bryzola, dewolaj z zestawem surówek. Gusta muzyczne są konserwatywne, więc rock’n’roll nie cieszy się popularnością. 92
    • Straszne święta 19 gru 2010, 12:00 Czas świąt jest czasem okropnym. Zwłaszcza pod względem estetycznym i etycznym. Mówi się, że to czas rodzinny, duchowy, religijny i wspólnotowy. A to przecież czas kiczu i hipokryzji. I trudno powiedzieć – co gorsze? 96
    • Prawica czy bagno 19 gru 2010, 12:00 Nasze dwie główne partie nie są ani na prawicy, ani na centroprawicy. Obie zasiadają w bagnie. 98
    • Era możliwości 19 gru 2010, 12:00 Na naszych oczach rodzi się nowy porządek świata, ale wciąż jeszcze jest czas, by uniknąć gwałtownych wstrząsów, które zwykle towarzyszą podobnym przemianom. 100
    • Pięciu najdziwniejszych 19 gru 2010, 12:00 Może w szaleństwie jest metoda. Kaddafi, Berlusconi czy Zuma to przywódcy malowniczy do przesady. Ale wciąż są przy władzy. Czy ich ekscentryczność tylko przykrywa poważniejsze cele? 106
    • Wojna futbolowa po hiszpańsku 19 gru 2010, 12:00 Miliard ludzi na świecie obejrzał niedawne starcie Barcelony z Realem Madryt na Camp Nou. To potwierdzenie kilku tez. To nie jest wyłącznie mecz. To nie są tylko derby Europy. Tu idzie o piłkę w jej najlepszym i najbardziej globalnym wydaniu. 110
    • Gdy masz na imię Oprah 19 gru 2010, 12:00 Przez lata prowadziła najpopularniejszy program telewizyjny świata, kreowała mody, gusty, książki i gwiazdy. W Nowy Rok zainauguruje własną telewizję – Oprah Winfrey Network. Ma wszystko, chce jeszcze więcej. 114
    • To nie będzie koniec świata 19 gru 2010, 12:00 Ani rozpad strefy euro, ani hiperinflacja w Ameryce nie spowodują katastrofy w światowej gospodarce. No, może upadek Unii Europejskiej – ale ten przecież szalenie trudno sobie wyobrazić. Co nam grozi w przyszłym roku w ekonomii – opowiada prof. Witold Orłowski. 118
    • Złota wojna 19 gru 2010, 12:00 Wiele je łączy: dwie firmy z Poznania, dwie największe sieci jubilerskie w kraju. A jednak W.Kruk i Apart toczą z sobą zażartą walkę. Z wielkimi pieniędzmi w tle. 122
    • Świat w 10 osobach 19 gru 2010, 12:00 Oto subiektywny ranking 10 postaci, które były ważne dla światowej gospodarki w mijającym roku. Jedni byli po jasnej, inni po ciemnej stronie mocy. A kto gdzie był, niech czytelnik sam osądzi. 126
    • Wschód 19 gru 2010, 12:00 Nowa książka Andrzeja Stasiuka 132
    • Roman widmo 19 gru 2010, 12:00 Prawie cały rok spędził w areszcie, a jednocześnie święcił triumfy: na festiwalu w Berlinie, podczas gali Europejskich Nagród Filmowych. Roman Polański nie zostawia wątpliwości: co go nie zabije, to go wzmocni. 136
    • Hity na jeden dzień w roku 19 gru 2010, 12:00 Chwytliwa piosenka świąteczna to dla artysty interes życia, a często przepustka na wcześniejszą emeryturę. 140
    • Kultura 2010 19 gru 2010, 12:00 „Kapuściński non-fiction”, „The social network”, nowa płyta Kanye Westa. Jeśli tego nie czytaliście, nie widzieliście, nie słyszeliście, musicie szybko nadrobić zaległości. Bo zdaniem naszych recenzentów w kulturze w mijającym roku nie zdarzyło się nic... 144
    • Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Artystom 19 gru 2010, 12:00 Po moim pierwszym od lat koncercie rozbrzęczały się brzęczyki mojej komórki, przypomnieli sobie o mnie różni ludzie, posypały się gratulacje. Pojawiły się też zachęty, bym zagrał koncerty w całej Polsce. Pierwsze konkretne oferty zasmuciły mnie jednak bardzo. 148
    • Luksus. Ten prawdziwy 19 gru 2010, 12:00 Ubrań i butów z najwyższej półki nie zobaczymy w kolorowych magazynach ani na pokazach mody w Paryżu czy Mediolanie. aby je kupić, trzeba się zapisać na specjalne listy oczekujących, a na wykonanie czekać nawet kilka miesięcy. 150
    • W poszukiwaniu luksusu 19 gru 2010, 12:00 Rynek nieruchomości z segmentu premium jest w Polsce wciąż bardzo mały i poza kilkoma dużymi miastami właściwie nie istnieje. 156
    • Auto do podziwiania 19 gru 2010, 12:00 Do czego służy samochód luksusowy? Przede wszystkim ma dostarczać przyjemności z jazdy, ale także podkreślać prestiż społeczny właściciela. do prozaicznego przemieszczania się z punktu A do punktu B są przeznaczone zwykłe auta. 158
    • Sześć gwiazdek za sześć zer 19 gru 2010, 12:00 Najbardziej kosmiczną propozycję urlopu dla bogaczy przygotowała firma Space Adventures, która organizuje komercyjne loty poza ziemską atmosferę (www.spaceadventures.com). Podróż trwa od siedmiu do kilkunastu dni i jest poprzedzona... 160
    • Tiffany. I wszystko jasne 19 gru 2010, 12:00 Jest symbolem luksusu i elegancji. jego wyroby noszą najsłynniejsze gwiazdy, a przyszłe panny młode marzą o pierścionku zaręczynowym ukrytym w charakterystycznym niebieskim pudełeczku. Od ponad 150 lat firma Tiffany & Co. urzeka jubilerskim kunsztem, przyciągając klientów o... 164
    • Sekundy, godziny, miliony 19 gru 2010, 12:00 Zawieszamy na nich wzrok kilkadziesiąt razy dziennie, tak często, że staje się to odruchem. Dla wielu noszony na reku zegarek jest niczym wierny kompan, który zawsze służy pomocą. zdarza się, że z ulubionym zegarkiem nie rozstajemy się latami, by potem go przekazać następnemu... 168
    • Szampan na Nowy Rok 19 gru 2010, 12:00 Dobrze schłodzony kieliszek szampana potrafi dokonać cudów. Wraz z cudowną lekkością bytu zyskujemy przekonanie, że coś wygraliśmy, że właśnie naprawdę zostaliśmy królami życia. 172
    • Wigilijna historya chwalebna o Bronisławie, co naród w przyszłość prowadził 19 gru 2010, 12:00 Rok miał się już ku końcowi i – jak to zwykle bywa – nadeszła zima. Lecz ta, co przyszła, była inna niż zwykle. Tak zajadła i straszliwa, że wszelkie ptactwo – w tej liczbie i gołębie, i sikory – na kość... 174
    • Są granice, których nie przekroczy"oj tam, oj tam" 19 gru 2010, 12:00 Znajomy profesor opowiadał scenkę wczasową. wyjeżdżą człowiek, nie bardzo wie, kim są sąsiedzi w pokojach, ale proszę, znak za znakiem coś się klaruje. Widzi u sąsiada „tygodnik powszechny", aha… potem niewinny żart... 176
    • Jak bałwan z bałwanem 19 gru 2010, 12:00 Relacja z pierwszego kongresu bałwanów polskich. 178

    ZKDP - Nakład kontrolowany