Wojna futbolowa po hiszpańsku

Wojna futbolowa po hiszpańsku

Miliard ludzi na świecie obejrzał niedawne starcie Barcelony z Realem Madryt na Camp Nou. To potwierdzenie kilku tez. To nie jest wyłącznie mecz. To nie są tylko derby Europy. Tu idzie o piłkę w jej najlepszym i najbardziej globalnym wydaniu.
W dniu Gran Derbi świat dzieli się na dwie części: jedni ściskają kciuki za Real, drudzy – za Barcelonę. Jeśli nie ma cię wśród jednych lub drugich, to znaczy, że nie istniejesz" – napisał kibic w dyskusji na forum jednej z polskich gazet. Do kibicowania Realowi przyznają się: premier Donald Tusk, trenerzy Jerzy Engel i Jacek Gmoch, a za granicą aktorzy Antonio Banderas czy Cameron Diaz, piosenkarze Julio i Enrique Iglesias, Shakira, a także sportowcy Rafael Nadal, Roger Federer i Michael Jordan. Członkiem klubu kibica obu klubów był papież Jan Paweł II. Zapamiętałym fanem Barcy jest premier Hiszpanii José Luis Zapatero. Według Wikipedii kibicowanie Realowi deklaruje 228 mln ludzi na ziemi. Niedawne badania wykazały, że nie ma w Europie klubów popularniejszych od hiszpańskich kolosów.Atleta i mały książę

Skąd ten fenomen? Proste. Dwa wielkie kluby. Dwie wielkie tradycje: monarchiczna i republikańska. Dwaj wielcy trenerzy: Mourinho i Guardiola. Dwaj wielcy piłkarze: Messi i Ronaldo. E tam, dwaj, tu grają po prostu najlepsi na świecie. Zacznijmy od dwóch największych gwiazdorów obu klubów. Cristiano Ronaldo jest efektywny jak maszyna, pewny swojej wartości. Na jego Twitterze zarejestrowanych jest ponad milion fanów uważających go za niekwestionowaną piłkarską doskonałość. Jeden z trenerów z Primera Division porównał Portugalczyka do podrasowanego silnika Formuły 1. Na treningach pracuje najwięcej ze wszystkich, a potem biegnie jeszcze do siłowni doskonalić rzeźbę mięśni.

Leo Messi wciąż gra w „podwórkowym" stylu, przypominając dzieciaka przeniesionego z placyku pod blokiem na wielkie stadiony. Tu pachnie geniuszem, pasją gry, a dopiero potem tytułami i wielkimi pieniędzmi, choć Leo pobiera z kasy Barcelony prawie tyle samo co Ronaldo w Realu. Menedżerem Messiego jest jego ojciec. Interesy Ronaldo prowadzi Jorge Mendes – najbardziej wpływowy menedżer w świecie futbolu, który za sam stumilionowy transfer z Manchesteru United do Realu otrzymał 10 mln euro. Dwie tak odmienne drogi dają na boisku podobny efekt. Portugalczyk pobił strzelecki rekord Realu Madryt – do zdobycia 50 bramek w jego barwach potrzebował 53 spotkań, mniej niż wszystkie legendy: Alfredo Di Stéfano, Ferenc Puskás, Hugo Sánchez i Raúl González. Gdy miał 23 lata, Messi zdobył ponad 150 bramek dla Barcelony. „Co może osiągnąć? Co zechce" – mówi trener Barcelony Pep Guardiola. Najbardziej różnią się prywatnie. Transfer do Realu Ronaldo świętował z Paris Hilton. Messi ma dziewczynę na stałe. Znają się od piątego roku życia, jest kuzynką jego przyjaciela, a rodziny od lat utrzymują kontakt.

José i Pep

Na dwóch ostatnich laureatach plebiscytu na piłkarza roku emocje się nie skończyły – 29 listopada na barcelońskim Camp Nou pojawiło się 13 mistrzów świata (ośmiu z Barcelony, pięciu z Realu). Wyobraźnię tłumów rozpalał też pojedynek Pepa Guardioli z José Mourinho – trenerów, którzy w ostatnich latach wygrywali Ligę Mistrzów. Guardiola był wybitnym piłkarzem, ale jako szkoleniowiec osiąga jeszcze więcej. W dwa i pół roku pracy w Barcelonie wywalczył osiem trofeów, najcenniejsze wydarł mu właśnie Mourinho prowadzący Inter Mediolan w półfinale poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. Portugalczyk jest najbardziej utytułowanym i najlepiej opłacanym szkoleniowcem ostatnich lat. Wszędzie – w Porto, Chelsea czy Interze – dokonywał cudów. Na czym polega fenomen człowieka, który sam nigdy nie był dobrym piłkarzem? Może właśnie na podrażnionej ambicji?

Ojciec Mourinho Felix był bramkarzem reprezentacji Portugalii, a później trenerem. Kiedyś pracował z José, chciał dać mu zadebiutować w I lidze. Wtedy z trybun zbiegł prezes i zagroził szkoleniowcowi, że jeśli ten pośle do gry swojego syna, następnego dnia obaj zostaną wyrzuceni z klubu. José zrozumiał, że jeśli chce podbić świat piłki, może to zrobić wyłącznie z ławki dla trenerów. Udało się, niedawno do Madrytu przybył sam Diego Maradona, by ogłosić światu, że Mourinho jest najgenialniejszym z trenerów. To samo mówi zresztą Pep Guardiola, który zna Portugalczyka od kilkunastu lat, czyli od czasów, kiedy pracowali razem w Barcelonie. To wtedy Mourinho wyrwały się słowa: „Ten klub zawsze będę nosił w sercu", które dziś wspominać mu niezręcznie.

Próbując wyjaśnić sukces Portugalczyka, dziennik „El País" nazwał go „szamanem przebranym za ojca" (to cytat z Franka Lamparda z Chelsea). Portugalczyk odtwarza w szatni relacje rodzinne, uzyskując efekt dobrego papy, za którego rozkapryszone, zarabiające dziesiątki milionów dzieci są gotowe na boisku oddać życie. Guardiola psychologicznych zabaw z graczami Barcelony prowadzić nie musi. Jak większość z nich, wyrastał w klubowej szkółce La Masía, mówi więc tym samym językiem co oni. „Szanuję Mourinho, lecz to Guardiola przejdzie do historii” – powiedział Xavi Hernandez, na potwierdzenie zaś w Gran Derbi wbił z kolegami Realowi pięć goli. Dla Mourinho była to najcięższa porażka w życiu. Jego zespół nigdy nie stracił nawet czterech goli.

Real kupuje, Barca wychowuje

To hasło wymyślili polscy fani Barcelony i bardzo spodobało się ono w Katalonii. Rzeczywiście, siłą drużyny Guardioli, a także reprezentacji Hiszpanii (mistrza świata oraz Europy) są piłkarze wyszkoleni w barcelońskiej szkółce. Niedawno magazyn „France Football" i FIFA ogłosiły trójkę nominowanych do prestiżowej nagrody Złota Piłka 2010. Znaleźli się w niej Messi, Xavi Hernandez i Andrés Iniesta – czyli trzej piłkarze wychowani w Katalonii. To jest wydarzenie bez precedensu w historii plebiscytu.

Real rzeczywiście głównie kupuje. Właściwie od zawsze. Legendarny prezes Realu Santiago Bernabéu stworzył drużynę gwiazd, która zapracowała na to, że FIFA uznała klub z Madrytu za nr 1 w XX w. Naśladowcą Bernabéu jest obecny prezes Florentino Pérez. Na początku wieku wymyślił „galaktycznych" z Luísem Figo, Zinedine’em Zidane’em i Brazylijczykiem Ronaldo, którzy mieli zdominować Europę, co udało się tylko na krótko. W ostatnim dziesięcioleciu Real wydał na transfery miliard euro, zrobił najdroższych piłkarzy w historii z Luísa Figo, potem z Zidane’a, a niedawno z Cristiano Ronaldo. Wciąż pozostaje jednak w cieniu Barcelony (która skądinąd też nie oszczędza, ale z wydawania pieniędzy nie czyni swojej filozofii).

Bywało, że kluby ostro rywalizowały o jednego piłkarza. W 1953 r. legendarny Alfredo Di Stéfano podpisał kontrakt z Barceloną, a potem jednak grał w Realu, zdobywając z nim aż pięć tytułów najlepszego klubu Europy. Katalończycy uważają, że odebranie im Argentyńczyka możliwe było dzięki wsparciu władzy frankistowskiej dla Królewskich.

Najświeższy z podobnych wielkich konfliktów o piłkarzy miał miejsce w 2000 r., gdy za niebotyczną na tamte czasy kwotę 56 mln dol. Pérez wykupił z Barcelony Luísa Figo. Niedługo potem na czele klubu z Katalonii stanął Joan Gaspart, kataloński szowinista, który ogłosił Portugalczyka zdrajcą regionu. Gdy Figo już w barwach Realu wybierał się na swój pierwszy mecz na Camp Nou, kibice Barcy, którzy jeszcze niedawno go kochali, kupili 200 tys. gwizdków, by go wygwizdać. Na tym się nie skończyło. Figo obrzucono butelkami, jeden z biznesmenów cisnął w niego telefonem komórkowym, pod nogi Portugalczyka padła nawet głowa świni. Obraz zionącego nienawiścią Camp Nou obiegł świat i chyba zawstydził samych Katalończyków.

„Madrid cabrón, saluda al campeón" (Real rogacz kłania się mistrzowi) – krzyknął z kolei publicznie Samuel Eto’o, gdy zdobył z Barceloną swe pierwsze mistrzostwo Hiszpanii. Napastnik odkupiony z Realu następnego dnia przeprosił wszystkich. W ostatnich latach w modzie jest przynajmniej poprawność polityczna.

Duch wojny domowej

Historia konfliktu pozostaje jednak bogata i fascynująca. Dowcip o kibicu Barcelony, który na łożu śmierci ogłosił, że został fanem Realu, bo wolał, by na świecie zmalała liczba zwolenników klubu z Madrytu, daje pojęcie o relacjach między potęgami. „Ta wojna drużyn piłkarskich najlepiej oddaje zaciekłą rywalizację polityczną i społeczną Katalonii oraz Kastylii: dwóch najpotężniejszych regionów Hiszpanii" – pisał Justo Conde Esteve w książce „Wojna, która się nigdy nie skończy". „Nad tą rywalizacją do dziś unosi się duch wojny domowej” – dodaje Phil Ball, autor „The Story of Spanish Football”.

Barcelona powstała w ostatnim roku XIX w., została założona przez Szwajcara Joana Gampera. Trzy lata później w stolicy powołano do życia Real zarejestrowany przez Katalończyka Juana Padrósa Rubió. Zaledwie trzy miesiące po powstaniu klubu z Madrytu jego szef wymyślił, że fiesty koronacyjne króla Alfonsa XIII mógłby okrasić turniej piłkarski w randze mistrzostw kraju. W półfinale Barcelona pokonała Real 3:1, ale przegrała finał. To były początki Pucharu Króla – rywalizacji o burzliwej historii trwającej do dziś. W czasach dyktatury generała Franco rozgrywki zmieniły nazwę na Puchar Generalissimusa.

Franco, choć nie był wielkim fanem futbolu, lubił utożsamiać się z Realem. Sukcesy klubu w kraju i Europie dyktator wykorzystywał w propagandzie. Według jego polityki Madryt miał być wzorem dla innych miast Hiszpanii, a wszystkie kluby w kraju powinny brać przykład z Realu. Franco zmienił herb i flagę Barcelony, zabronił wnoszenia na stadion barw katalońskich. Stadion Camp Nou i tak był jednym z nielicznych miejsc, gdzie można było mówić po katalońsku. Przywiązanie do klubu stało się więc sposobem manifestowania separatyzmu. Wtedy powstało powiedzenie, że Barcelona to coś więcej niż klub (Mes que un club).

W 1943 r. w Pucharze Hiszpanii Barcelona pokonała Real 3:0. Przed rewanżem do szatni Katalończyków wszedł dyrektor generalny ds. bezpieczeństwa kraju i powiedział zawodnikom, aby pamiętali, iż niektórzy w czasie wojny opuścili kraj, a wrócić mogli jedynie „dzięki wspaniałomyślności władz", które wybaczyły im „brak patriotyzmu". „Wdzięczni” gracze Barcy ponieśli największą klęskę w historii meczów z Realem – 1:11. Ale już dwa lata później Barca zdobyła mistrzostwo kraju i nawet frankistowski reżim temu nie zapobiegł. W 1968 r. Katalończycy wygrali finał Pucharu Generalissimusa w Madrycie na oczach Franco, a ich trenerem był Salvador Artigas, republikański pilot z czasów wojny domowej. Zwycięstwa Barcy nie były więc w czasach dyktatury zakazane.

Legendarny prezes Realu Santiago Bernabéu, którego imię nosi dziś madrycki stadion, napisał kiedyś do twórców biuletynu klubowego: „Rada od starego człowieka: traktujcie dobrze przyjaciół, ale dużo lepiej wrogów". Spirala niechęci między Realem a Barcą nakręciła się jednak tak mocno, że sam Bernabéu nie potrafił się stosować do własnych zaleceń. Powiedział kiedyś publicznie: – Zarzucają mi, że nie szanuję Katalonii. Szanuję ją, a nawet podziwiam, mimo że żyją tam Katalończycy.

19 tytułów „ukradzionych" przez Real?

Tekst pod takim tytułem ukazał się rok temu w prasie katalońskiej i jest oskarżeniem rzuconym pod adresem Realu. 19 tytułów dotyczy 40-lecia – od lat 50. do końca 80. Adwokat Jordi Medina, który dwa razy kandydował na prezesa Barcelony, kwestionuje osiem mistrzostw, które Real zdobył z Alfredo Di Stéfano, bo powinien on grać w Barcelonie. Drugi argument dotyczył pięciu lat, podczas których reżim Franco osłabiał ekonomicznie Barcelonę. Trzecia sprawa to kontrowersyjna postać José Plazy, który przez 13 lat szefował hiszpańskim sędziom piłkarskim i kiedyś powiedział, że póki pozostanie na stanowisku, Barca nie zdobędzie mistrzostwa. W tym czasie klub z Katalonii nie wywalczył tytułu ani razu, Real zdobył go 11 razy.

Katalończykom nie było w tamtych czasach łatwo. W latach 1961-84 Barca tylko raz była mistrzem Hiszpanii, w tym czasie Real zdobył 20 tytułów. Polityka musiała hamować rozwój klubu z Katalonii, ale Franco zmarł już w 1975 r., a Real jeszcze przez dekadę był w kraju najlepszy. Poza tym skoro w latach 50. i 60. „królewski" klub był na tyle silny, aby zdominować cały kontynent (sześć triumfów w Pucharze Europy), dlaczego nie miałby być najmocniejszy w Hiszpanii? Trudno jednoznacznie ocenić, do jakiego stopnia Franco wpłynął na rywalizację obu klubów. Reprezentant Hiszpanii Luis Enrique grał i w Realu, i w Barcelonie: – Real i Barca to odwieczni rywale, których celem jest nosić głowę wyżej niż konkurent. Tak naprawdę te kluby bardzo się potrzebują. Futbol jest sportem, który nie może istnieć bez pasji. Tę pasję wyzwalają mecze Realu z Barceloną. Każda potęga potrzebuje przeciwwagi. Inaczej staje się pewna siebie i leniwa.

Kilkanaście dni temu Barcelona upokorzyła Real. Za kilka miesięcy rewanż. Wielka zemsta czy akt dobijania Królewskich – patrzył na to będzie, jak zawsze, cały świat.

Okładka tygodnika WPROST: 52/2010
Więcej możesz przeczytać w 52/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 52/2010 (1455)

  • Między Smoleńskiem a Big Brotherem 19 gru 2010, 12:00 Co w mijającym roku zrobiło największe wrażenie na zmysłach? Wzrok? Pewnie obraz wraku ze Smoleńska. Dźwięk – chyba wuwuzele w RPA. Dotyk – iPad. Węch – zapach ropy z wycieku BP w Zatoce Meksykańskiej. Smak? Pewnie smak najpopularniejszej u nas potrawy... 6
  • Łamanie opłatkiem i łamanie kołem 19 gru 2010, 12:00 Joachim Brudziński, jeden z frontmanów pis, ogłosił, że Donald Tusk „jest dziadowskim premierem i dlatego dzisiaj państwo polskie jest zarządzane po dziadowsku". Skąd u Brudzińskiego ta fascynacja „Dziadami"?... 10
  • Małaszyński, Rewiński i „brokeback mountain” 19 gru 2010, 12:00 Wszyscy wytykają Paulinie Papierskiej, zwyciężczyni „Tap Madl", że nie zna angielskiego. Chęć zorganizowania superintensywnego kursu dla laureatki wyraził producent Rinke Rooyens. Oj tam, oj tam – dziewczyna ma po prostu... 12
  • Tajemnice betlejemskiej nocy 19 gru 2010, 12:00 Czy Maria rzeczywiście była dziewicą? Czy Gwiazda Betlejemska to była kometa? Czego przestraszył się Herod? Ilu było mędrców – trzech, a może sześciu? I kiedy przyszli do Betlejem? 16
  • Moje najdziwniejsze święta 19 gru 2010, 12:00 Moje najdziwniejsze święta Manuela Gretkowska, Beata Pawlikowska, Artur Barciś, Władysław Bartoszewski, Paweł Althamer, Michał Ogórek, Krzysztof Krawczyk, Andrzej Żuławski, Stefan Chwin i Jan Nowicki opowiadają o swoich strasznych, dziwnych, egzotycznych, zabawnych, pamiętnych... 20
  • Szczęście już mieliśmy 19 gru 2010, 12:00 Właśnie odchodzi w przeszłość pewna epoka w polskiej polityce. Epoka niewiarygodnego wręcz fartu. Zła wiadomość jest taka, że ten fart się kończy. 26
  • Oświadczenie 19 gru 2010, 12:00 Agencja Wydawniczo-Reklamowa „Wprost" Spółka z o.o. w Warszawie, wydawca tygodnika „Wprost", oświadcza, że opublikowane w tygodniku „Wprost" w grudniu 2007 r. nr 51/52 w artykule „Taśmy Krauzego"... 33
  • Dobroczyńcy i złoczyńcy 19 gru 2010, 12:00 Jak zabijać na scenie, rozpaść się w życiu, posklejać się na podłodze i po 55 latach zobaczyć hipopotama na wolności – opowiada Anna Dymna. 34
  • Dom drży 19 gru 2010, 12:00 Wigilia u Henryki Krzywonos to małe wesele. Gdy zbiorą się wszystkie dzieci, ich żony i mężowie, wnuki, to do stołu zasiada 31 osób. A i dodatkowe miejsce jest zajęte przez niespodziewanego przybysza. 40
  • Byłeś wspaniały 19 gru 2010, 12:00 Staram się być dzielna, ale czasem się tej swojej dzielności dziwię. I zaczynam się wtedy zastanawiać, dlaczego nie płaczę od rana do wieczora. Może ze mną coś jest nie tak? Z Ewą Komorowską, wdową po wiceministrze obrony Stanisławie Komorowskim, który zginął w katastrofie... 44
  • Nowy alfabet Kisiela 19 gru 2010, 12:00 Kisiel. Czyli Tomasz Staliński. Czyli Jerzy Mrugacz. Czyli Julia Hołyńska. Kompozytor, prozaik, a przede wszystkim felietonista. Takim go znaliśmy. A jaki był prywatnie Stefan Kisielewski? Specjalnie dla Wprost „alfabet o Kisielu” przygotował jego syn Jerzy. 50
  • Przez śmierć do życia 19 gru 2010, 12:00 Popchnąć Kościół w przepaść, w którą sam zmierza. Paradoksalnie to dla niego jedyny ratunek – ocenia Tadeusz Bartoś. Bo polski Kościół zasługuje na jeszcze poważniejszą krytykę niż niedawny głośny list ojca Ludwika Wiśniewskiego. 56
  • Dusza jest w mózgu 19 gru 2010, 12:00 Lekarzowi nigdy nie wolno zwątpić. Wybitny neurochirurg Tomasz Trojanowski wie o tym dobrze, bo leczył pacjentów, którym nikt inny nie dawał już szans. 64
  • ABC książąt Podhala 19 gru 2010, 12:00 Komu nazwisko Bachleda-Curuś kojarzy się tylko z piękną Alicją, powinien odwiedzić Zakopane. Tam każdy mu powie, że klan Curusiów liczy ponad sto osób. Jest tak bogaty i potężny, że trzęsie całym Podhalem. 68
  • Justyna z Kasiny 19 gru 2010, 12:00 W zimie życie w Kasinie Wielkiej zamiera. Gdy Justyna Kowalczyk startuje w zawodach, przed telewizorami zasiadają całe rodziny. Nawet wiekowe staruszki, które nigdy sportem się nie interesowały, są teraz specjalistkami od narciarstwa biegowego. 74
  • Maratończyk 19 gru 2010, 12:00 Ta myśl pojawia się zawsze. Czasem na 20., czasem na 30., czasem na 37. kilometrze. Jakim idiotą trzeba być, żeby miesiącami skazywać się na wyrzeczenia i cierpienia tylko po to, żeby teraz móc pocierpieć jeszcze bardziej, tak do absolutnego kresu wytrzymałości. 80
  • Rodzina albo ucieczka 19 gru 2010, 12:00 Udręka, koszmar, nuda – narzeka większość polskich singli i opracowuje wymyślne strategie ucieczki od rodzinnej wigilii. Takich, którzy wigilijne spotkania lubią, jest wśród nich zaledwie garstka. Ale na koniec i jedni, i drudzy grzecznie zasiadają przy suto zastawionym... 86
  • Raz do roku w Ciechocinku 19 gru 2010, 12:00 Sylwester w Ciechocinku to dansingowe klimaty, wódeczka pod bryzola, dewolaj z zestawem surówek. Gusta muzyczne są konserwatywne, więc rock’n’roll nie cieszy się popularnością. 92
  • Straszne święta 19 gru 2010, 12:00 Czas świąt jest czasem okropnym. Zwłaszcza pod względem estetycznym i etycznym. Mówi się, że to czas rodzinny, duchowy, religijny i wspólnotowy. A to przecież czas kiczu i hipokryzji. I trudno powiedzieć – co gorsze? 96
  • Prawica czy bagno 19 gru 2010, 12:00 Nasze dwie główne partie nie są ani na prawicy, ani na centroprawicy. Obie zasiadają w bagnie. 98
  • Era możliwości 19 gru 2010, 12:00 Na naszych oczach rodzi się nowy porządek świata, ale wciąż jeszcze jest czas, by uniknąć gwałtownych wstrząsów, które zwykle towarzyszą podobnym przemianom. 100
  • Pięciu najdziwniejszych 19 gru 2010, 12:00 Może w szaleństwie jest metoda. Kaddafi, Berlusconi czy Zuma to przywódcy malowniczy do przesady. Ale wciąż są przy władzy. Czy ich ekscentryczność tylko przykrywa poważniejsze cele? 106
  • Wojna futbolowa po hiszpańsku 19 gru 2010, 12:00 Miliard ludzi na świecie obejrzał niedawne starcie Barcelony z Realem Madryt na Camp Nou. To potwierdzenie kilku tez. To nie jest wyłącznie mecz. To nie są tylko derby Europy. Tu idzie o piłkę w jej najlepszym i najbardziej globalnym wydaniu. 110
  • Gdy masz na imię Oprah 19 gru 2010, 12:00 Przez lata prowadziła najpopularniejszy program telewizyjny świata, kreowała mody, gusty, książki i gwiazdy. W Nowy Rok zainauguruje własną telewizję – Oprah Winfrey Network. Ma wszystko, chce jeszcze więcej. 114
  • To nie będzie koniec świata 19 gru 2010, 12:00 Ani rozpad strefy euro, ani hiperinflacja w Ameryce nie spowodują katastrofy w światowej gospodarce. No, może upadek Unii Europejskiej – ale ten przecież szalenie trudno sobie wyobrazić. Co nam grozi w przyszłym roku w ekonomii – opowiada prof. Witold Orłowski. 118
  • Złota wojna 19 gru 2010, 12:00 Wiele je łączy: dwie firmy z Poznania, dwie największe sieci jubilerskie w kraju. A jednak W.Kruk i Apart toczą z sobą zażartą walkę. Z wielkimi pieniędzmi w tle. 122
  • Świat w 10 osobach 19 gru 2010, 12:00 Oto subiektywny ranking 10 postaci, które były ważne dla światowej gospodarki w mijającym roku. Jedni byli po jasnej, inni po ciemnej stronie mocy. A kto gdzie był, niech czytelnik sam osądzi. 126
  • Wschód 19 gru 2010, 12:00 Nowa książka Andrzeja Stasiuka 132
  • Roman widmo 19 gru 2010, 12:00 Prawie cały rok spędził w areszcie, a jednocześnie święcił triumfy: na festiwalu w Berlinie, podczas gali Europejskich Nagród Filmowych. Roman Polański nie zostawia wątpliwości: co go nie zabije, to go wzmocni. 136
  • Hity na jeden dzień w roku 19 gru 2010, 12:00 Chwytliwa piosenka świąteczna to dla artysty interes życia, a często przepustka na wcześniejszą emeryturę. 140
  • Kultura 2010 19 gru 2010, 12:00 „Kapuściński non-fiction”, „The social network”, nowa płyta Kanye Westa. Jeśli tego nie czytaliście, nie widzieliście, nie słyszeliście, musicie szybko nadrobić zaległości. Bo zdaniem naszych recenzentów w kulturze w mijającym roku nie zdarzyło się nic... 144
  • Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Artystom 19 gru 2010, 12:00 Po moim pierwszym od lat koncercie rozbrzęczały się brzęczyki mojej komórki, przypomnieli sobie o mnie różni ludzie, posypały się gratulacje. Pojawiły się też zachęty, bym zagrał koncerty w całej Polsce. Pierwsze konkretne oferty zasmuciły mnie jednak bardzo. 148
  • Luksus. Ten prawdziwy 19 gru 2010, 12:00 Ubrań i butów z najwyższej półki nie zobaczymy w kolorowych magazynach ani na pokazach mody w Paryżu czy Mediolanie. aby je kupić, trzeba się zapisać na specjalne listy oczekujących, a na wykonanie czekać nawet kilka miesięcy. 150
  • W poszukiwaniu luksusu 19 gru 2010, 12:00 Rynek nieruchomości z segmentu premium jest w Polsce wciąż bardzo mały i poza kilkoma dużymi miastami właściwie nie istnieje. 156
  • Auto do podziwiania 19 gru 2010, 12:00 Do czego służy samochód luksusowy? Przede wszystkim ma dostarczać przyjemności z jazdy, ale także podkreślać prestiż społeczny właściciela. do prozaicznego przemieszczania się z punktu A do punktu B są przeznaczone zwykłe auta. 158
  • Sześć gwiazdek za sześć zer 19 gru 2010, 12:00 Najbardziej kosmiczną propozycję urlopu dla bogaczy przygotowała firma Space Adventures, która organizuje komercyjne loty poza ziemską atmosferę (www.spaceadventures.com). Podróż trwa od siedmiu do kilkunastu dni i jest poprzedzona... 160
  • Tiffany. I wszystko jasne 19 gru 2010, 12:00 Jest symbolem luksusu i elegancji. jego wyroby noszą najsłynniejsze gwiazdy, a przyszłe panny młode marzą o pierścionku zaręczynowym ukrytym w charakterystycznym niebieskim pudełeczku. Od ponad 150 lat firma Tiffany & Co. urzeka jubilerskim kunsztem, przyciągając klientów o... 164
  • Sekundy, godziny, miliony 19 gru 2010, 12:00 Zawieszamy na nich wzrok kilkadziesiąt razy dziennie, tak często, że staje się to odruchem. Dla wielu noszony na reku zegarek jest niczym wierny kompan, który zawsze służy pomocą. zdarza się, że z ulubionym zegarkiem nie rozstajemy się latami, by potem go przekazać następnemu... 168
  • Szampan na Nowy Rok 19 gru 2010, 12:00 Dobrze schłodzony kieliszek szampana potrafi dokonać cudów. Wraz z cudowną lekkością bytu zyskujemy przekonanie, że coś wygraliśmy, że właśnie naprawdę zostaliśmy królami życia. 172
  • Wigilijna historya chwalebna o Bronisławie, co naród w przyszłość prowadził 19 gru 2010, 12:00 Rok miał się już ku końcowi i – jak to zwykle bywa – nadeszła zima. Lecz ta, co przyszła, była inna niż zwykle. Tak zajadła i straszliwa, że wszelkie ptactwo – w tej liczbie i gołębie, i sikory – na kość... 174
  • Są granice, których nie przekroczy"oj tam, oj tam" 19 gru 2010, 12:00 Znajomy profesor opowiadał scenkę wczasową. wyjeżdżą człowiek, nie bardzo wie, kim są sąsiedzi w pokojach, ale proszę, znak za znakiem coś się klaruje. Widzi u sąsiada „tygodnik powszechny", aha… potem niewinny żart... 176
  • Jak bałwan z bałwanem 19 gru 2010, 12:00 Relacja z pierwszego kongresu bałwanów polskich. 178

ZKDP - Nakład kontrolowany