To nie będzie koniec świata

To nie będzie koniec świata

Ani rozpad strefy euro, ani hiperinflacja w Ameryce nie spowodują katastrofy w światowej gospodarce. No, może upadek Unii Europejskiej – ale ten przecież szalenie trudno sobie wyobrazić. Co nam grozi w przyszłym roku w ekonomii – opowiada prof. Witold Orłowski.
RYSZARD HOLZER: Boi się pan profesor tzw. drugiego dna kryzysu? Tego, że  przyjdzie kolejne tąpnięcie?
WITOLD ORŁOWSKI:
Ja raczej się boję czekającej nas dekady kryzysu. A ja liczyłem na odrobinę świątecznego optymizmu! Optymistyczne może być to, że z pewnością damy sobie z tym radę. Kryzys to nie jest koniec świata i nawet dekada kryzysu nie oznacza obsuwania się przez dziesięć lat w jakąś ciemną dziurę. Natomiast faktem jest, że  wcale nie zniknęły problemy, które się nawarstwiły przez ostatnie 25 lat w światowej gospodarce. Dlatego nie mam wątpliwości, że czeka nas dekada kłopotów.

Cała dekada, a większość ludzi już po tych dwóch latach jest śmiertelnie zmęczona kryzysem! Pan nie jest?
Pewnie, że jestem, ale z drugiej strony, z punktu widzenia ekonomisty w  trakciekryzysu dzieją się naprawdę ciekawe rzeczy. Ciekawe dla pana, bo pan rozumie, co się dzieje – przynajmniej z  grubsza. A dla normalnych ludzi najgorsza jest zagadkowość tego, co ma  miejsce. Nie wiemy dlaczego, nie wiemy jak długo jeszcze, nie wiemy, jak sobie z tym radzić...
Na tym właśnie polega kryzys. Z reguły definiuje się go w kategoriach ekonomicznych: spadek produkcji, wzrost bezrobocia. Tymczasem tak naprawdę to zjawisko bardziej psychologiczne niż ekonomiczne. To stan głęboko zachwianego zaufania do perspektyw wzrostu gospodarczego, do  tego, czy będę miał pracę, do tego, czy mój bank odda mi pieniądze, które zdeponowałem. Nagle zepsuł się prosty mechanizm, który – jak sądziliśmy – wystarczy śledzić i już będziemy wiedzieli, czy idziemy w  dobrą stronę.

Na czym polegał ten mechanizm?
W latach 90. uznano, że wystarczy trzymać się pewnych prostych zasad nazwanych „konsensusem waszyngtońskim", aby gospodarka się rozwijała. Niskie wydatki państwowe, niskie podatki, swoboda inwestowania i  przemieszczania się kapitału, prywatyzacja i deregulacja rynków… Jak zdarzało się coś niespodziewanego i niepokojącego, co się nie zgadzało z  wiedzą ekonomiczną, szybko wymyślano sprytne wyjaśnienie. Tak jak w  połowie lat 90., kiedy trzeba było wytłumaczyć to, że gospodarka amerykańska nieprzerwanie rośnie od dziesięciu lat i wcale nie powoduje to wzrostu inflacji. Według podręczników ekonomii to było niemożliwe. Ówczesny szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej, czyli Fed, Alan Greenspan wymyślił, że to efekt działania „nowej gospodarki" opartej na  globalizacji i informatyzacji, w której stare reguły już nie obowiązują. Czułem się czasem nieswojo, gdy wielu młodych, zdolnych adeptów ekonomii dawało mi do zrozumienia, że ta stara ekonomia, w którą generalnie wierzę i w której trzeba było się godzić z tym, że 2+2=4, już odeszła do  lamusa, że obowiązuje nowa ekonomia, w której 2+2=5 albo i lepiej. Tymczasem należało się zastanowić, że może jednak 2+2 nadal jest równe 4, że może po prostu gdzieś jest błąd w rachunku. Nie widać inflacji? To  co się dzieje z tymi pieniędzmi, które powinny spowodować wzrost cen żywności, telewizorów czy samochodów? Dziś wiemy, że inflacja była po  prostu źle liczona. Ceny samochodów i telewizorów nie rosły, bo  Amerykanie woleli pieniądze inwestować. One szły na giełdy, na zakup instrumentów finansowych, na zakup nieruchomości, których ceny zostały wypchnięte powyżej jakiejkolwiek rozsądnej wartości…

To był tak zwany turbokapitalizm...
...w którym właśnie na rynku nieruchomości i na rynkach finansowych powstała nierównowaga. To, co dawniej prowadziłoby do wzrostu cen towarów w sklepach, w tym nowym świecie doprowadziło do bańki spekulacyjnej na rynkach aktywów. Nierównowaga się pojawiła, tyle że w  innym miejscu, niż się spodziewano. Kryzys wybuchł, kiedy ta  nagromadzona nierównowaga nagle eksplodowała.

I nieprawdą okazał się cały ten obraz rozwoju opartego na wierze w  świetlaną przyszłość wolnorynkowego kapitalizmu...
Dlaczego nieprawdą? Ja wciąż wierzę w wolny rynek i demokrację!

Wierzy pan w Stany Zjednoczone i Europę?
Na świecie następują i będą następować wielkie zmiany rozkładu sił gospodarczych. Obecny wzrost pozycji Chin, także Indii, jest powrotem do ich naturalnej roli w świecie. Dwa wieki temu gospodarka chińska stanowiła mniej więcej jedną czwartą gospodarki światowej, potem wskutek różnych nieszczęść spadła do 5 proc., teraz odbudowuje dawną pozycję. W Chinach mieszka ok. 20 proc. ludności świata. Dlaczego mamy zakładać, że Chińczycy zawsze będą biedniejsi od Europejczyków? Owszem, wszystko wskazuje na to, że  Chiny wkrótce przegonią Stany Zjednoczone jako największa gospodarka świata. Pozostaje pytanie: czy jak już osiągną względną zamożność, to  zachowają dynamizm gospodarki? Trzydzieści lat temu podobne prognozy dotyczyły Japonii. Znawcy robili wykresy, z których wynikało, że Japonia już za ćwierć wieku przeskoczy Stany Zjednoczone pod względem wielkości gospodarki. Nie przeskoczyła. Okazało się, że w konkurencji z  Amerykanami czegoś Japończykom jednak brakuje. Teraz zostały mocno podcięte skrzydła amerykańskiego modelu rozwoju, który – jak się okazało – bazował w zbyt dużej mierze na optymizmie, na stałym zadłużaniu się…

Na marketingu...
...na marketingu, który w pewnym momencie gwałtownie zderzył się z glebą. Amerykanie jeszcze długo będą płacić cenę za błędy złej polityki gospodarczej. Ale Stany Zjednoczone to nie tylko Wall Street i banki inwestycyjne. Stany Zjednoczone to także Krzemowa Dolina. Banki inwestycyjne upadły, ale światowy postęp technologiczny to wciąż zasługa Krzemowej Doliny w Kalifornii. Sądzę, że w nadchodzącej dekadzie różnice zamożności między Chinami a Stanami Zjednoczonymi wciąż będą maleć. Jeśli jednak chodzi o Chiny, to faktem jest także, że nie może się bez końca rozwijać kraj, w którym ludzie oszczędzają ponad połowę zarobionych pieniędzy. Jeśli nie konsumują tego, co wyprodukują, to  muszą znaleźć kogoś, kto będzie te produkty od nich kupował na kredyt. To się kręciło przez ostatnie 30 lat, ale to się z pewnością nie będzie kręcić przez następne 30.

Na razie się kręci.
Na razie się kręci, bo wszyscy boją się zahamować, żeby ten rower światowej gospodarki się nie wywrócił. Chińczycy ciągle mają nadwyżki kapitału, Amerykanie wciąż się u nich zadłużają. Potencjał na kolejne fazy kryzysu jest więc ogromny. Zresztą różnych skupisk nierównowagi jest więcej, a z jednego kryzysu może wynikać kolejny. Półtora roku temu Irlandczycy obawiali się, że zbankrutują ich banki, więc państwo je  wykupiło, aby do tego nie dopuścić. Dziś z kolei właśnie państwo irlandzkie może zbankrutować!

Irlandia nie zbankrutuje, bo jej Unia pomoże, ale już pojawia się zagrożenie dla kolejnych państw unijnych.
Gdy się słucha niektórych ekonomistów, to można odnieść wrażenie, że  jeśli dojdzie do bankructwa Hiszpanii czy Włoch, to niebo nam się zawali na głowy. Nic podobnego, końca świata od tego nie będzie. Sądzę, że  gdyby pojawiła się groźba masowych niewypłacalności krajów strefy euro, to Europejski Bank Centralny nie będzie miał wyjścia i po prostu dodrukuje pieniędzy, żeby do tego nie dopuścić. Drukowanie pieniędzy zawsze jest sposobem na wykpienie się państwa od odpowiedzialności za  długi. To już się dzieje w Stanach Zjednoczonych, gdzie Bank Rezerw Federalnych wydrukował trzy biliony dolarów, a jego szef Ben Bernanke mówi, że jak będzie trzeba, to czwarty bilion też dodrukuje. Ale nie ma  cudów – wcześniej czy później te trzy biliony dolarów trafią na rynek i  konsekwencją będzie inflacja. Znowu grozić będą kolejne bańki spekulacyjne i banki centralne będą musiały temu przeciwdziałać, podnosząc stopy procentowe. To na pewno nie są miłe perspektywy, a ich konsekwencje są trudne do przewidzenia. W Europie mogę sobie na przykład wyobrazić – w skrajnym scenariuszu – że Niemcy się nie zgodzą na takie naruszenie niezależności banku centralnego i wystąpią ze strefy euro.

I to też nie będzie – jak pan mówi – „koniec świata"?
Też nie będzie. Gdyby do takiego katastroficznego scenariusza doszło, to  wrócilibyśmy do stanu z lat 70. Niemcy ustabilizowałyby swoją walutę, natomiast wiele „sierot po euro" musiałoby żyć w warunkach niestabilności waluty, wysokiej inflacji… Takie rzeczy już były w  historii, choćby w latach 20., gdy mieliśmy w Europie hiperinflację, w  Polsce także. W końcu gospodarka rynkowa zawsze znajdzie nowy punkt równowagi, pytanie polega na tym, jak bardzo kosztowny jest proces dochodzenia do tego punktu. W latach 30. było to niewiarygodnie kosztowne i w sensie gospodarczym, i w sensie politycznym. Liczę na to, że tym razem mądra polityka nie dopuści do takich koszmarów.

A my? Co z nami w tej „zmarnowanej dekadzie"?
Akurat my znaleźliśmy się w całkiem komfortowej sytuacji. Po pierwsze –  dzięki temu, że mamy coraz bardziej sprawną gospodarkę rynkową, a po drugie – dlatego że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. Nawet to, że  mieliśmy te pół wieku komunizmu, dzisiaj – paradoksalnie – gra na naszą korzyść, bo jesteśmy biedniejsi i nasze dochody są niższe, a więc jesteśmy także tańsi i bardziej konkurencyjni od Europy Zachodniej. I niezależnie od tego, co się będzie działo na świecie i czy Unia będzie się rozwijała w tempie 1 proc. rocznie, czy w tempie 3 proc.

A może 0 proc.
...a może 0 proc., to my tak czy owak będziemy dzięki tej większej konkurencyjności rosnąć szybciej od Europy Zachodniej. To jest ważne również dlatego, że nie można być pewnym, iż na świecie nie dojdzie do  gwałtownego wzrostu protekcjonalizmu. Otóż to, że jesteśmy w Unii, w  ogromnym stopniu nas przed tym chroni. Jeśli ktoś chce produkować samochody na największy na świecie rynek europejski, to musi brać pod  uwagę scenariusz, że jeśli będą one produkowane na Ukrainie czy w  Chinach, pewnego pięknego dnia Unia może ogłosić, że ogranicza ich import o połowę. A my w takiej sytuacji mamy zagwarantowane bezpieczeństwo, bo jesteśmy wewnątrz Unii i jesteśmy tu konkurencyjni. Póki Unia się nie rozpadnie, to właściwie nie ma sposobu, by produktom wytwarzanym w polskich fabrykach utrudnić dostęp do rynku niemieckiego czy włoskiego – choćby tam była najgorsza recesja.

Rozpad Unii byłby dla nas katastrofą.
Byłby katastrofą dla świata. Ale Unia przeżyła już bardzo ciężkie lata 70. i się nie rozpadła, więc nie widzę powodu, dlaczego w tej chwili miałaby się rozpaść. I głęboko wierzę w to, że dzięki obecności w Unii będziemy sobie radzić całkiem przyzwoicie w tym trudnym świecie, w  którym naprawdę niełatwo się będzie rozwijać.

Co to znaczy „przyzwoicie"?
W tym roku Polska rozwijała się w tempie 3,5-4 proc.

I to jest dużo?
Parę lat temu 5-procentowy wzrost gospodarki wydawał nam się za mały. W porównaniu z tym, czego oczekiwaliśmy przed kryzysem, te 4 proc. to  rzeczywiście nie jest dużo. Ale z drugiej strony, jak rozsądnie pomyśleć i popatrzeć, co się dzieje w Europie i na świecie, to dziękujmy Panu Bogu za 4 proc.

Spodziewa się pan przejść na emeryturę w kraju o zamożności zbliżonej do  tej, jaką ma stara Unia?
Sądzę, że jeśli nadal będą różnice, to w każdym razie niedrastyczne. Ja na szczęście jestem profesorem, więc mogę pracować co najmniej do 70. roku życia. Myślę, że przez te ćwierć wieku bardzo się zbliżymy do  Europy Zachodniej, jeśli chodzi o poziom dochodów. Ale to zbliżanie może się odbywać na różne sposoby. Przypomnę tylko, że najbardziej przybliżyliśmy się do Niemiec w roku 2009. Nie dlatego, że tak szybko się bogaciliśmy, tylko dlatego, że u nas dochody troszeczkę wzrosły, ale  za Odrą mocno spadły. Ale oczywiście liczę na to, że ten proces będzie przebiegał według bardziej optymistycznego wariantu, w którym rozwijać się będą i Niemcy, i Polska. Tyle że Polska znacznie szybciej.

Profesor Witold Orłowski jest członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku, głównym doradcą ekonomicznym PricewaterhouseCoopers, dyrektorem Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej.
Okładka tygodnika WPROST: 52/2010
Więcej możesz przeczytać w 52/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • wolek   IP
    ;jasno widac czy to sie komus podoba czy nie, że rząd PO-PSL
    zamiast przez 3 lata zająć się reformami, zajmuje się jedynie
    PR-owskimi sztuczkami, kreatywną księgowością i polityczną walką
    z PIS-em, a nie realizacją swoich obietnic wyborczych...
    Hasło z kampanii wyborczej 2007r. ( i wczesniejszych w tym
    samym tonie )\" Oby żyło się lepiej...\" pozostało jedynie pustym,
    szyderczym sloganem dla Wyborcow PO i rzeszy klakierow tz \"
    autorytetów moralnych\"...
    1 maja mlodzi pokaza im \" fakuska\" jadac do D i A..i jak zwykle
    zostana najlepsi ktorzy maja juz dosyc tego szamba
    • rolicky   IP
      (nie)rząd:PO,PSL poza sejmem-plotkują studenci-czy to koniec PObolszewi? i KOLESI rozkradających POLSKĘ?-jasno widac czy to sie komus podoba czy nie, że rząd PO-PSL
      zamiast przez 3 lata zająć się reformami, zajmuje się jedynie
      PR-owskimi sztuczkami, kreatywną księgowością i polityczną walką
      z PIS-em, a nie realizacją swoich obietnic wyborczych...
      Hasło z kampanii wyborczej 2007r. ( i wczesniejszych w tym
      samym tonie )\" Oby żyło się lepiej...\" pozostało jedynie pustym,
      szyderczym sloganem dla Wyborcow PO i rzeszy klakierow tz \"
      autorytetów moralnych\"...
      1 maja mlodzi pokaza im \" fakuska\" jadac do D i A..i jak zwykle
      zostana najlepsi ktorzy maja juz dosyc tego szamba

      Spis treści tygodnika Wprost nr 52/2010 (1455)

      • Między Smoleńskiem a Big Brotherem 19 gru 2010, 12:00 Co w mijającym roku zrobiło największe wrażenie na zmysłach? Wzrok? Pewnie obraz wraku ze Smoleńska. Dźwięk – chyba wuwuzele w RPA. Dotyk – iPad. Węch – zapach ropy z wycieku BP w Zatoce Meksykańskiej. Smak? Pewnie smak najpopularniejszej u nas potrawy... 6
      • Łamanie opłatkiem i łamanie kołem 19 gru 2010, 12:00 Joachim Brudziński, jeden z frontmanów pis, ogłosił, że Donald Tusk „jest dziadowskim premierem i dlatego dzisiaj państwo polskie jest zarządzane po dziadowsku". Skąd u Brudzińskiego ta fascynacja „Dziadami"?... 10
      • Małaszyński, Rewiński i „brokeback mountain” 19 gru 2010, 12:00 Wszyscy wytykają Paulinie Papierskiej, zwyciężczyni „Tap Madl", że nie zna angielskiego. Chęć zorganizowania superintensywnego kursu dla laureatki wyraził producent Rinke Rooyens. Oj tam, oj tam – dziewczyna ma po prostu... 12
      • Tajemnice betlejemskiej nocy 19 gru 2010, 12:00 Czy Maria rzeczywiście była dziewicą? Czy Gwiazda Betlejemska to była kometa? Czego przestraszył się Herod? Ilu było mędrców – trzech, a może sześciu? I kiedy przyszli do Betlejem? 16
      • Moje najdziwniejsze święta 19 gru 2010, 12:00 Moje najdziwniejsze święta Manuela Gretkowska, Beata Pawlikowska, Artur Barciś, Władysław Bartoszewski, Paweł Althamer, Michał Ogórek, Krzysztof Krawczyk, Andrzej Żuławski, Stefan Chwin i Jan Nowicki opowiadają o swoich strasznych, dziwnych, egzotycznych, zabawnych, pamiętnych... 20
      • Szczęście już mieliśmy 19 gru 2010, 12:00 Właśnie odchodzi w przeszłość pewna epoka w polskiej polityce. Epoka niewiarygodnego wręcz fartu. Zła wiadomość jest taka, że ten fart się kończy. 26
      • Oświadczenie 19 gru 2010, 12:00 Agencja Wydawniczo-Reklamowa „Wprost" Spółka z o.o. w Warszawie, wydawca tygodnika „Wprost", oświadcza, że opublikowane w tygodniku „Wprost" w grudniu 2007 r. nr 51/52 w artykule „Taśmy Krauzego"... 33
      • Dobroczyńcy i złoczyńcy 19 gru 2010, 12:00 Jak zabijać na scenie, rozpaść się w życiu, posklejać się na podłodze i po 55 latach zobaczyć hipopotama na wolności – opowiada Anna Dymna. 34
      • Dom drży 19 gru 2010, 12:00 Wigilia u Henryki Krzywonos to małe wesele. Gdy zbiorą się wszystkie dzieci, ich żony i mężowie, wnuki, to do stołu zasiada 31 osób. A i dodatkowe miejsce jest zajęte przez niespodziewanego przybysza. 40
      • Byłeś wspaniały 19 gru 2010, 12:00 Staram się być dzielna, ale czasem się tej swojej dzielności dziwię. I zaczynam się wtedy zastanawiać, dlaczego nie płaczę od rana do wieczora. Może ze mną coś jest nie tak? Z Ewą Komorowską, wdową po wiceministrze obrony Stanisławie Komorowskim, który zginął w katastrofie... 44
      • Nowy alfabet Kisiela 19 gru 2010, 12:00 Kisiel. Czyli Tomasz Staliński. Czyli Jerzy Mrugacz. Czyli Julia Hołyńska. Kompozytor, prozaik, a przede wszystkim felietonista. Takim go znaliśmy. A jaki był prywatnie Stefan Kisielewski? Specjalnie dla Wprost „alfabet o Kisielu” przygotował jego syn Jerzy. 50
      • Przez śmierć do życia 19 gru 2010, 12:00 Popchnąć Kościół w przepaść, w którą sam zmierza. Paradoksalnie to dla niego jedyny ratunek – ocenia Tadeusz Bartoś. Bo polski Kościół zasługuje na jeszcze poważniejszą krytykę niż niedawny głośny list ojca Ludwika Wiśniewskiego. 56
      • Dusza jest w mózgu 19 gru 2010, 12:00 Lekarzowi nigdy nie wolno zwątpić. Wybitny neurochirurg Tomasz Trojanowski wie o tym dobrze, bo leczył pacjentów, którym nikt inny nie dawał już szans. 64
      • ABC książąt Podhala 19 gru 2010, 12:00 Komu nazwisko Bachleda-Curuś kojarzy się tylko z piękną Alicją, powinien odwiedzić Zakopane. Tam każdy mu powie, że klan Curusiów liczy ponad sto osób. Jest tak bogaty i potężny, że trzęsie całym Podhalem. 68
      • Justyna z Kasiny 19 gru 2010, 12:00 W zimie życie w Kasinie Wielkiej zamiera. Gdy Justyna Kowalczyk startuje w zawodach, przed telewizorami zasiadają całe rodziny. Nawet wiekowe staruszki, które nigdy sportem się nie interesowały, są teraz specjalistkami od narciarstwa biegowego. 74
      • Maratończyk 19 gru 2010, 12:00 Ta myśl pojawia się zawsze. Czasem na 20., czasem na 30., czasem na 37. kilometrze. Jakim idiotą trzeba być, żeby miesiącami skazywać się na wyrzeczenia i cierpienia tylko po to, żeby teraz móc pocierpieć jeszcze bardziej, tak do absolutnego kresu wytrzymałości. 80
      • Rodzina albo ucieczka 19 gru 2010, 12:00 Udręka, koszmar, nuda – narzeka większość polskich singli i opracowuje wymyślne strategie ucieczki od rodzinnej wigilii. Takich, którzy wigilijne spotkania lubią, jest wśród nich zaledwie garstka. Ale na koniec i jedni, i drudzy grzecznie zasiadają przy suto zastawionym... 86
      • Raz do roku w Ciechocinku 19 gru 2010, 12:00 Sylwester w Ciechocinku to dansingowe klimaty, wódeczka pod bryzola, dewolaj z zestawem surówek. Gusta muzyczne są konserwatywne, więc rock’n’roll nie cieszy się popularnością. 92
      • Straszne święta 19 gru 2010, 12:00 Czas świąt jest czasem okropnym. Zwłaszcza pod względem estetycznym i etycznym. Mówi się, że to czas rodzinny, duchowy, religijny i wspólnotowy. A to przecież czas kiczu i hipokryzji. I trudno powiedzieć – co gorsze? 96
      • Prawica czy bagno 19 gru 2010, 12:00 Nasze dwie główne partie nie są ani na prawicy, ani na centroprawicy. Obie zasiadają w bagnie. 98
      • Era możliwości 19 gru 2010, 12:00 Na naszych oczach rodzi się nowy porządek świata, ale wciąż jeszcze jest czas, by uniknąć gwałtownych wstrząsów, które zwykle towarzyszą podobnym przemianom. 100
      • Pięciu najdziwniejszych 19 gru 2010, 12:00 Może w szaleństwie jest metoda. Kaddafi, Berlusconi czy Zuma to przywódcy malowniczy do przesady. Ale wciąż są przy władzy. Czy ich ekscentryczność tylko przykrywa poważniejsze cele? 106
      • Wojna futbolowa po hiszpańsku 19 gru 2010, 12:00 Miliard ludzi na świecie obejrzał niedawne starcie Barcelony z Realem Madryt na Camp Nou. To potwierdzenie kilku tez. To nie jest wyłącznie mecz. To nie są tylko derby Europy. Tu idzie o piłkę w jej najlepszym i najbardziej globalnym wydaniu. 110
      • Gdy masz na imię Oprah 19 gru 2010, 12:00 Przez lata prowadziła najpopularniejszy program telewizyjny świata, kreowała mody, gusty, książki i gwiazdy. W Nowy Rok zainauguruje własną telewizję – Oprah Winfrey Network. Ma wszystko, chce jeszcze więcej. 114
      • To nie będzie koniec świata 19 gru 2010, 12:00 Ani rozpad strefy euro, ani hiperinflacja w Ameryce nie spowodują katastrofy w światowej gospodarce. No, może upadek Unii Europejskiej – ale ten przecież szalenie trudno sobie wyobrazić. Co nam grozi w przyszłym roku w ekonomii – opowiada prof. Witold Orłowski. 118
      • Złota wojna 19 gru 2010, 12:00 Wiele je łączy: dwie firmy z Poznania, dwie największe sieci jubilerskie w kraju. A jednak W.Kruk i Apart toczą z sobą zażartą walkę. Z wielkimi pieniędzmi w tle. 122
      • Świat w 10 osobach 19 gru 2010, 12:00 Oto subiektywny ranking 10 postaci, które były ważne dla światowej gospodarki w mijającym roku. Jedni byli po jasnej, inni po ciemnej stronie mocy. A kto gdzie był, niech czytelnik sam osądzi. 126
      • Wschód 19 gru 2010, 12:00 Nowa książka Andrzeja Stasiuka 132
      • Roman widmo 19 gru 2010, 12:00 Prawie cały rok spędził w areszcie, a jednocześnie święcił triumfy: na festiwalu w Berlinie, podczas gali Europejskich Nagród Filmowych. Roman Polański nie zostawia wątpliwości: co go nie zabije, to go wzmocni. 136
      • Hity na jeden dzień w roku 19 gru 2010, 12:00 Chwytliwa piosenka świąteczna to dla artysty interes życia, a często przepustka na wcześniejszą emeryturę. 140
      • Kultura 2010 19 gru 2010, 12:00 „Kapuściński non-fiction”, „The social network”, nowa płyta Kanye Westa. Jeśli tego nie czytaliście, nie widzieliście, nie słyszeliście, musicie szybko nadrobić zaległości. Bo zdaniem naszych recenzentów w kulturze w mijającym roku nie zdarzyło się nic... 144
      • Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Artystom 19 gru 2010, 12:00 Po moim pierwszym od lat koncercie rozbrzęczały się brzęczyki mojej komórki, przypomnieli sobie o mnie różni ludzie, posypały się gratulacje. Pojawiły się też zachęty, bym zagrał koncerty w całej Polsce. Pierwsze konkretne oferty zasmuciły mnie jednak bardzo. 148
      • Luksus. Ten prawdziwy 19 gru 2010, 12:00 Ubrań i butów z najwyższej półki nie zobaczymy w kolorowych magazynach ani na pokazach mody w Paryżu czy Mediolanie. aby je kupić, trzeba się zapisać na specjalne listy oczekujących, a na wykonanie czekać nawet kilka miesięcy. 150
      • W poszukiwaniu luksusu 19 gru 2010, 12:00 Rynek nieruchomości z segmentu premium jest w Polsce wciąż bardzo mały i poza kilkoma dużymi miastami właściwie nie istnieje. 156
      • Auto do podziwiania 19 gru 2010, 12:00 Do czego służy samochód luksusowy? Przede wszystkim ma dostarczać przyjemności z jazdy, ale także podkreślać prestiż społeczny właściciela. do prozaicznego przemieszczania się z punktu A do punktu B są przeznaczone zwykłe auta. 158
      • Sześć gwiazdek za sześć zer 19 gru 2010, 12:00 Najbardziej kosmiczną propozycję urlopu dla bogaczy przygotowała firma Space Adventures, która organizuje komercyjne loty poza ziemską atmosferę (www.spaceadventures.com). Podróż trwa od siedmiu do kilkunastu dni i jest poprzedzona... 160
      • Tiffany. I wszystko jasne 19 gru 2010, 12:00 Jest symbolem luksusu i elegancji. jego wyroby noszą najsłynniejsze gwiazdy, a przyszłe panny młode marzą o pierścionku zaręczynowym ukrytym w charakterystycznym niebieskim pudełeczku. Od ponad 150 lat firma Tiffany & Co. urzeka jubilerskim kunsztem, przyciągając klientów o... 164
      • Sekundy, godziny, miliony 19 gru 2010, 12:00 Zawieszamy na nich wzrok kilkadziesiąt razy dziennie, tak często, że staje się to odruchem. Dla wielu noszony na reku zegarek jest niczym wierny kompan, który zawsze służy pomocą. zdarza się, że z ulubionym zegarkiem nie rozstajemy się latami, by potem go przekazać następnemu... 168
      • Szampan na Nowy Rok 19 gru 2010, 12:00 Dobrze schłodzony kieliszek szampana potrafi dokonać cudów. Wraz z cudowną lekkością bytu zyskujemy przekonanie, że coś wygraliśmy, że właśnie naprawdę zostaliśmy królami życia. 172
      • Wigilijna historya chwalebna o Bronisławie, co naród w przyszłość prowadził 19 gru 2010, 12:00 Rok miał się już ku końcowi i – jak to zwykle bywa – nadeszła zima. Lecz ta, co przyszła, była inna niż zwykle. Tak zajadła i straszliwa, że wszelkie ptactwo – w tej liczbie i gołębie, i sikory – na kość... 174
      • Są granice, których nie przekroczy"oj tam, oj tam" 19 gru 2010, 12:00 Znajomy profesor opowiadał scenkę wczasową. wyjeżdżą człowiek, nie bardzo wie, kim są sąsiedzi w pokojach, ale proszę, znak za znakiem coś się klaruje. Widzi u sąsiada „tygodnik powszechny", aha… potem niewinny żart... 176
      • Jak bałwan z bałwanem 19 gru 2010, 12:00 Relacja z pierwszego kongresu bałwanów polskich. 178

      ZKDP - Nakład kontrolowany