Przepieprzeni komuną, samotni w susharniach

Przepieprzeni komuną, samotni w susharniach

Choć milczą o tym prawicowe media, naprawdę daliśmy się wynarodowić. Polska zniknęła z talerza ok. 20 lat temu. Archeolog Magda Gessler opowiada o swoich wykopaliskach.
Piotr Najsztub: Początek lat 90. Co wtedy jedli Polacy i jak jedli?

Magda Gessler: Przede wszystkim schabowe, kapustę, tatary, jakieś barszcze robione z koncentratu.

Bo się mało tym interesowali, bo nie było ich stać na nic innego?

Wydaje mi się, że byli zamknięci w poprzedniej konwencji. Mało podróżowali, więc nie znali smaków. Chodzenie do restauracji było czymś nadzwyczajnym. I tam widzieli płonące naleśniki! To był kraj nieprzebudzony kulinarnie. Kiedy otworzyłam Fukiera, to był absolutny boom, bo to była pierwsza prywatna restauracja z jedzeniem domowym, normalnym. Nasza kuchnia przed wojną była naprawdę bardzo interesująca, z wpływami z całego świata. Jej elementy przetrwały w polskich rodzinach, nawet do połowy lat 90. w niektórych domach można było zjeść lepiej niż w każdej restauracji.

Więc raczej rodziny, a nie restauracje przeniosły tradycję?

To rodziny miały swoje sekrety kuchni! Restauracje je skutecznie zabiły, mrożąc mięso, dodając nieprzytomną ilość przypraw suszonych, prasowanych! Udając chińszczyznę, wtedy bardzo modną.

Po 1989 r. to też czas, kiedy kolonizowały nas fast foody?

Absolutnie nie! Naszym fast foodem była zapiekanka i rurki z kremem w kiosku Igloo na Nowym Świecie.

Więc najpierw była moda na chińszczyznę. A potem?

Ogromna! Potem była moda na jakąś obłędną góralszczyznę, która cały czas trwa, a jest jakimś dramatem, że od gór do morza jemy schabowego z kapustą w takim średnim wydaniu – smażonego na głębokim tłuszczu, co jest zabójstwem dla schabowego! Kotlet powinien być smażony na smalcu! A potem było chłopskie jadło – moda straszna! Następną modą była kuchnia węgierska, rozsiana w przydrożnych zajazdach.

Leczo łatwo zrobić.

Właśnie. I potem, raptem, zaczęły być modne Mazury i ryby. Zaczęliśmy wracać do własnej kuchni i przyrody, przy czym w dalszym ciągu w Gdańsku, na Wybrzeżu, na Mazurach nie można zjeść tak naprawdę świeżej ryby! Te, które sprzedają we wszystkich smażalniach, są mrożone!

Ale jeszcze po drodze chyba przeżywaliśmy – i to trwa do dzisiaj – zauroczenie kuchnią włoską?

Na wielką skalę to wybuchło teraz, w sposób zupełnie już zwariowany, bo „Włochy" i te pizzerie są już w każdej wsi! Po drodze byliśmy trochę zafascynowani kuchnią francuską, ale bardzo krótko.

Bo to trudna kuchnia?

Raczej dlatego, że za droga. Trwały chińskie kuchnie i trochę hinduskich, a potem nadeszła Wielka Era Sushi.

Czemu Polakom tak zasmakowało sushi?

Może warszawiakom najbardziej, bo jesteśmy mentalnymi singlami. W Warszawie zaczynamy żyć trochę jak w Nowym Jorku i perspektywa wyjścia z rodziną na obiad jest coraz odleglejsza, bo coraz trudniej znaleźć kogoś, z kim chcemy go zjeść. Sushi to idealna forma zjedzenia czegoś tylko „dla siebie". Kuchnia japońska to taka, dzięki której można schudnąć, nie trzeba zjeść za dużo, a do tego można się popisać, bo jesteśmy na widoku. To jest cały spektakl. Jedząc sushi, możemy spełnić kilka funkcji społecznych, które poprawią nam humor. Warszawiak po wyjściu z susharni ma może trochę szczuplejszy portfel, ale jest przekonany, że zjadł zdrowo i absolutnie modnie.

Ale z drugiej strony, na początku nowego stulecia skolonizowały nas kebaby...

Co jest dramatem kompletnym!

Gdyby były z baraniny, to nie byłoby dramatu, przywróciłyby to mięso polskim żołądkom!

Tak, ale najczęściej kebaby są po prostu z mieszaniny wołowiny z jakimiś resztkami baraniny. W całej Polsce wszędzie widzę kebab i pizzerie. Poza tym pamiętajmy, że jesteśmy „przepieprzeni" przez komunę i przyprawy stosowane bez umiaru, bo nie było wtedy smaku naturalnych produktów. Większość produktów była mrożona, dlatego pokochaliśmy bardzo szkodliwy glutaminian sodu, który wzmacniał smak. Do dziś lubimy przepieprzone, przesolone i kompletnie zdemolowane przyprawami dania.

Więc PRL była okresem, w którym dominowały przyprawy, a nie produkty. Teraz to się odwraca?

Powoli. Przeszkadza temu nasze grillowanie, następna mania, która dalej pozwala tym wszystkim przyprawom po prostu fruwać z radości! Jednak coraz więcej ludzi zaczyna szukać produktów naturalnych, chce prostych produktów z prostymi przyprawami, a nie gotowymi mieszankami.

Zaczynamy sobie przypominać z dzieciństwa na przykład smak wędzonej wątrobianki i go szukamy?

Zaczynamy szukać w sobie przeszłości i zaczynamy być przekonani, że w supermarketach nas oszukują, ponieważ tam jedzenie jest kompletnie „zewnętrzne", nie wiadomo, jak smakuje. Jest już moda na małe sklepiki, małych producentów. Po raz pierwszy w Polsce ludzie pytają, skąd pochodzi produkt. Zaczął się liczyć bundz, oscypek, szuka się polskich, naturalnych rzeczy bez chemii. Ale dobrego, polskiego chleba trzeba szukać, a kiedyś on po prostu był.... Przez ostatnie 20 lat to, co było najlepsze w Polsce, zamieniło się na najgorsze światowe. W komunie był genialny chleb i genialny nabiał, a teraz mamy fatalny chleb, dużo gorszy nabiał i nigdy nie wiadomo, jakie masło jest dobre, bo za każdym razem smakuje inaczej. Ale ludzie zaczynają szukać zdrowia w jedzeniu, wiedzą już, że są tym, co jedzą.

Co na to kucharze? Zmieniają się, inaczej gotują niż ci, którzy na początku lat 90. uczyli się w gastronomikach i niewiele wiedzieli o zdrowym gotowaniu?

Nie znali oliwy z oliwek, smażyli na tłuszczu, który miał za niską temperaturę wrzenia, więc wszystko było pełne tłuszczu, bo dusili w tłuszczu, zamiast smażyć na nim. Największym problemem jest to, że nasi dzisiejsi kucharze zrobili wielki przeskok. Nie poznali tradycyjnej polskiej kuchni, nie nauczyli się tego, co znały ich babcie, dziadkowie, a przeskoczyli do nowoczesnej formy, związanej z nowym gotowaniem. Ja to porównuję do Picassa. On odrobił lekcję realizmu i przez różne etapy doszedł do abstrakcji. Podobnie jest z Ferranem Adrią, wielkim kreatorem nowoczesnej kuchni molekularnej, który może sobie na nią pozwolić, bo przeszedł przez etap najcudowniejszego realizmu w kuchni hiszpańskiej. Więc teraz może ją przekształcać w abstrakcję. Ale to jest ogromna wiedza. A w Polsce lecimy po łebkach, dajemy daniom różne formy, kształty, ale nie rozumiemy znaczenia produktu oraz jego chemicznej i fizycznej struktury. Wychodzi to słabo.

Czyli robią nas w konia modni i nowocześni kucharze, gotujący w stylu nouvelle cuisine i kuchni molekularnej?

Bardzo mocno. Podają mało, pretensjonalnie, kolorowo, bez smaku. Już lepsza jest wprowadzana od połowy lat 90. kuchnia etniczna, meksykańska, grecka. Teraz w Warszawie trwa też atak austriacko-przaśnej kuchni z piwem, kiełbasą i golonką. Ma wzięcie u przyjezdnych warszawiaków, którzy chcą po prostu się bardzo najeść za niewielkie pieniądze i zrobić to w specyficznej atmosferze.

Rynek gastronomiczny w Polsce jest rynkiem klienta, który dyktuje, co by chciał zjeść, czy raczej rynkiem restauratorów i kucharzy?

Rynkiem dosyć impotentnych kucharzy i restauratorów, którzy nie mają żadnej szkoły z zewnątrz i duszą się we własnym sosie. Karty są bardzo zbliżone do moich i czuję się powielona wielokrotnie. W Polsce nie ma żadnej ochrony prawa autorskiego do dań i wyrobów cukierniczych! Raptem widzę, że wszyscy mają już bezę, mój znak firmowy! Jest tyle dań i ciast Magdo-podobnych! Chciałabym, żeby klient wiedział, co je. W związku z tym zaczynam podawać, skąd pochodzą produkty, z których korzystam. Cudowny chleb jest z Tarnowa, ogórki z Hajnówki, najlepszy ser żółty carski jest w Białowieży, prawie jak parmezan. A najlepsze czerwone owoce są w Lubelskiem, karpie w Opolu Lubelskim. Zacznijmy się orientować, gdzie, co należy kupić, żeby odnaleźć prawdziwy smak, żeby odbudować tę ekologiczną Polskę z jej prawdziwie kwaśną papierówką! Promujmy Polskę, której za chwilę nie będzie, a która miała swoje smaki wyjątkowe i niepowtarzalne!

Jaka jest główna różnica między kuchnią warszawską, krakowską a kuchnią reszty kraju?

W Warszawie zjesz dobre sushi, zjesz dobrą kuchnię polską, czasem etniczną, natomiast na prowincji znajdziesz przede wszystkim erzace, zawsze pizzę (czasami dobrą), kebab (rzadko dobry) i znajdziesz jakąś pseudokarczmę polską, zazwyczaj bardzo niedobrą.

Na prowincji króluje wciąż kotlet z piersi kurczaka z żółtym serem?

Umarł, ale jego miejsce zaczyna zajmować de volaille, tyle że mrożony, podawany z frytownicy. Na prowincji wiele restauracji chce mieć tak zwaną kuchnię polsko-międzynarodową, więc mają: sałatkę grecką z fetą, sałatkę caprese z mozzarellą i carpaccio, czyli, np. trzy produkty włoskie, osiem polskich i cztery greckie. To kompletne niezrozumienie kuchni, powielenie całego świata w skrócie, bez smaku, bez zapachu i talentu. Ale i tak jemy dużo lepiej niż kiedyś. Choć nadal nie walczymy o jakość, tylko o zrobienie kasy, a to ułatwiają różne produkty mrożone, półzamrożone. Chcemy w restauracjach szybko zarobić pieniądze, ale nie jesteśmy ortodoksyjnie uczciwi wobec klientów.

Klient staje się coraz bardziej wymagający?

Słyszę od restauratorów, że klienci zaczynają oglądać schabowy z obu stron, pytają, czy jest z frytury, czy smażony. Mój program telewizyjny ośmielił też klientów do krytykowania, a restauratorom uświadomił, że muszą na tę krytykę reagować!

Co jest wspólnym problemem restauracji, którym pomagasz w programie „Kuchenne rewolucje"?

To karta dań, która ma 70 do 120 pozycji, na które ich nie stać, więc wszystkie produkty są zmagazynowane w zamrażarkach. W ogóle nie potrafią korzystać z produktów regionalnych. W Inowrocławiu nie można nigdzie zjeść gęsi, a przecież w tym rejonie produkują najlepszą gęś owsianą. Byłam w Kozienicach, gdzie są najlepsze pomidory, warzywa i owoce. I tam w restauracji dostałam kalafiora mrożonego, którego półkilogramowa paczka kosztuje 6 zł, a na polu obok świeżo zerwany kosztuje 99 gr. I to jest chyba największy absurd w Polsce!

Nie masz trochę żalu do siebie, że na początku lat 90. wypuściłaś dżina z butelki, czyli menu pisane językiem dla mnie zbyt afektowanym? To się rozlało na całą Polskę, nawet w przydrożnym barze można przeczytać: Kiełbasa z rożna w towarzystwie musztardy.

To jest troszkę tak, że masz Jean Paula Gaultiera, który ma jakąś formę, a potem masz mnóstwo rzeczy, które są ohydne i chcą go udawać. Ale nim nie są! Wystarczy przesterować coś o dwa stopnie w prawo lub w lewo i coś, co jest sympatyczne, miłe i zabawne, jest już koszmarne. Kiedy mówisz, że przystrojone gruszki…

Owiane nutą…

Nutą?! W życiu tak nie napisałam. Oni stworzyli kicz, a ja tworzyłam poezję!

Kiedyś będziemy chodzili do restauracji tak gremialnie jak Francuzi, Włosi?

Jeśli odbudujemy rodzinę. Już tylko w Poznaniu rodzinnie się chodzi na obiady. Zanika zwyczaj czy potrzeba spotkania się z rodziną przy obiedzie.

A może powodem jest to, że nadal jest w restauracjach za drogo?

Ceny dań w restauracjach na prowincji poszły ostro w dół, Warszawa jest specyficznym rynkiem, ale i tu jest już taniej niż na początku lat 90., kiedy było dramatycznie drogo. Powodów tego, że nie chodzimy gremialnie do restauracji, jest wiele: brak obyczaju, brak klasy średniej, brak przyzwolenia na to, żeby można było wyjść z pracy na lunch.

Podoba ci się coraz silniejszy ruch eksperymentowania i gotowania w domu, szczególnie wśród młodych ludzi?

To najfantastyczniejsza rzecz, ale fajnie by było, żeby oni mieli jakiegoś przewodnika.

Jest ich mnóstwo, mamy wielki rynek książek kucharskich, poradników, programów kulinarnych!

Książka nie daje nic, póki ktoś czegoś sam nie zobaczy. Poza tym, jak masz zrobić taką kuchnię, którą wszyscy pokazują w telewizji i w książkach, kiedy w Polsce nie ma dobrego rzeźnika, który odpowiednio podzieli mięso, nie ma też sklepów rybnych, w których możesz kupić sobie każdego dnia inną rybę?!

Ale młodzi Polacy jednak się męczą, pichcą te sosy do spaghetti, uczą się robić sushi...

Ale to nigdy nie będzie dorównywać młodym Hiszpanom, Francuzom czy Włochom, którzy idą do sklepu i dostają dokładnie to, co chcą. W Polsce to wygląda trochę tak, jak malowanie farbami bez pigmentu. U nas nawet nie można dostać prawdziwej kwaśnej śmietany, tylko wszystkie są homogenizowane. A bazą polskiej kuchni jest kwaśna śmietana, nie ta z kartonu, która dodaje tylko tłuszczu, lecz kwaśna, która dodaje lekkości i smaku!

A mamy w Polsce szanse na geniuszy kucharskich?

Jestem bardzo sceptyczna. Smak czerpiesz z dzieciństwa, a pamięć smaku masz w podświadomości. Jeśli twoja mama szła na targ, kupowała genialne rzeczy, robiła cudowną jarzynową zupę, robiła najprostsze dania, ale dobrze, to masz pamięć smakową i masz szansę być geniuszem. A kiedy twoja pamięć smakowa jest płytka, to twoje szanse na bycie dobrym kucharzem są bardzo abstrakcyjne. Brakuje nam szkoły kucharskiej, w której ludzie wezmą kurczaka i zrozumieją, że istota kurczaka, czy też kaczki, jest w jego skórce. Musimy „rozumieć" produkt, który dotykamy, rozumieć, która część w nim jest najlepsza, musimy rozumieć jedzenie, ono do nas mówi! Nie krytykuję, tylko uważam, że my nie mamy się gdzie dobrze uczyć i od kogo.

I dlatego dajemy się tak łatwo skolonizować innym kuchniom?

Tak, ponieważ nie potrafimy obronić własnej. Bo nasze mamy, kiedy powinny były bronić kotleta, broniły PRL i pracowały jako szwaczki. Przejechałam się przez całą Polskę i zobaczyłam tylko kebab i pizzę, a w ogóle nie mogłam zjeść ziemniaków z zsiadłym mlekiem.

Może trzeba powołać ruch wyciągania babci z łóżka do kuchni, babci, która umiała gotować?

Ja wyciągam wszystkie babcie! U mnie panie po pięćdziesiątce mają ogromną szansę, żeby gotować, bo one potrafią zrobić sałatkę jarzynową tak, jak Pan Bóg przykazał, mają do tego cierpliwość i mają z tego radość. Nie mówię, że w Polsce jest źle, zaczyna być na talerzu bardzo kolorowo i fajnie, ale kompletnie przekreśliliśmy swoją przeszłość i jesteśmy w świecie „swego nie znacie, cudze chwalicie".

Już się nie uda wrócić?

Uda nam się. To, co robię, to jest takie odkopywanie polskiej kuchni, polskiego karpia, polskiej gęsi, to prawdziwa archeologia! Musimy kopać, póki jeszcze nie jest za późno! Po to założyłam Stowarzyszenie Kolorowych, które broni tego typu skarbów, szuka ich po całej Polsce. Jest nas już 60 tys.! To prawdziwa arka Noego polskiej kuchni.

Okładka tygodnika WPROST: 28/2011
Więcej możesz przeczytać w 28/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 11
  • Lilka   IP
    Człowieku, nie sądź wszystkich po sobie i swoich znajomych!
    • Wojtek   IP
      Grzegorz Rusak jest piewca polskiej kuchni bo to byla dziczyzna ryby kuraki grzyby wszystko zylo tutaj i  zalewane okowita z uwagi na klimat. Smakowalo to cudzoziemcom bardzo.
      • bez-nazwy   IP
        I słusznie kuchnia polska jest bez polotu,tłusta,szara w kolorze i bez tabletek na wątrobę nie wolno siadac do stołu.Od kiedy przedarły się do nas sałatki?
        • bolo i lolo   IP
          teraz nie chodza do restauracji normalni ludzie bo ich nie stac palantowo.
          • bez-nazwy   IP
            Ta wulgarna, arogancka kucharka zaczyna wchodzić na salony.... Dyzmizm!

            Spis treści tygodnika Wprost nr 28/2011 (1483)

            • Leczenie Kononowiczem 10 lip 2011, 12:00 Słyszę, że mamy podobno dwie polski i dwa narody. Błąd! Mamy jedną Polskę i jeden naród, ale w tej Polsce mamy dwa światy. 4
            • Na skróty 10 lip 2011, 12:00 PO ma z kim przegrać „Wprost" dotarł do wyników sondażu zleconego przez ruch Obywatele do Senatu założony przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Jego wyniki są zaskakujące: inicjatywa prezydentów w wyborach do Senatu... 6
            • Wdzięk, masowość, bezpretensjonalność 10 lip 2011, 12:00 Sezon wakacyjny nazywany jest w polityce sezonem ogórkowym. Za sprawą polskiej prezydencji jest o czym pisać, a jak dołożymy do tego problemy z eksportem ogórków, to jak znam życie, mój redaktor naczelny zaciera zadowolony ręce, bo są... 9
            • Piekielny kocioł Nergala 10 lip 2011, 12:00 Marcin Miller z Boysów udzielił wywiadu pismu „Takie Jest Życie". Życie Marcina jest rzeczywiście ciężkie. Car disco polo zarabia miesięcznie niewiele ponad ćwierć bańki na koncertach, a ze sprzedaży płyt nie dostaje od... 10
            • Cała Polska się gotuje 10 lip 2011, 12:00 Grille są już passe. Teraz ma być entuzjastycznie i ekstrawagancko. Zamiast smętnych nasiadówek przy stole – wypady do knajp albo wspólne gotowanie. Zabawy z jedzeniem to nasza nowa rozrywka narodowa. 12
            • Przepieprzeni komuną, samotni w susharniach 10 lip 2011, 12:00 Choć milczą o tym prawicowe media, naprawdę daliśmy się wynarodowić. Polska zniknęła z talerza ok. 20 lat temu. Archeolog Magda Gessler opowiada o swoich wykopaliskach. 16
            • O dwóch takich, co bardzo chcą 10 lip 2011, 12:00 Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski chcą, by prezes przestał być prezesem. Ale widzą, że obalić go nie mogą. Muszą czekać. 22
            • PSL to marka w Europie 10 lip 2011, 12:00 Wszystkim się podobało, gdy wygrywałem – nie chciałbym zniszczyć twarzy tą pracą w sejmie – mówi słynny tyczkarz, który ma startować w wyborach z listy PSL. 26
            • Z motyką na Senat 10 lip 2011, 12:00 Rafał Dutkiewicz do wielkiej polityki nie musi się wybierać, ale bardzo chce. Na razie próbuje jednak na pół gwizdka, a tak się nie da. 28
            • Dzieje Grzecha 10 lip 2011, 12:00 Podpalił polewaczkę, zarobił miliony. Położył lewicowy tygodnik, kupił prawicowy dziennik. Z biznesów najbliższe są mu teraz media. Oraz Brazylia. 32
            • Jeśli nie teraz, to kiedy? 10 lip 2011, 12:00 Molestowanie seksualne ma niewiele wspólnego z seksem. Jest związane z tradycyjną władzą mężczyzn nad kobietami. 35
            • Odczepcie się od naszej wolności 10 lip 2011, 12:00 Wystąpienie Zbigniewa Ziobry w europarlamencie było nie tylko nieprzyzwoite, ale także obrzydliwe. 36
            • Szybko i bezpiecznie 10 lip 2011, 12:00 Lubimy gotówkę i chętnie się nią posługujemy. Ale systematycznie rośnie udział różnych instrumentów obrotu bezgotówkowego. Przełom podobno tuż przed nami. 39
            • Ile kosztuje gotówka 10 lip 2011, 12:00 Najprawdopodobniej wcześniej czy później Polska wejdzie do strefy euro. W takiej sytuacji im mniej będzie na rynku gotówki do wymiany, tym mniejsze będą koszty zmiany waluty – uważa Adam Tochmański, dyrektor Departamentu Systemu Płatniczego w Narodowym Banku Polskim. 43
            • Boom erotyczny 10 lip 2011, 12:00 Statystyczna większość nadal robi to w pozycji klasycznej, przy zgaszonym świetle i najchętniej w weekendy. Choć rośnie grupa Polaków, którzy nie boją się erotycznych eksperymentów. Ale także tych, którym seks nie jest do niczego potrzebny. 44
            • Mam problem, jestem dziewicą 10 lip 2011, 12:00 14-latki planują swój „pierwszy raz” na wakacje. 17-latki mają go już za sobą, za to wypytują o „najskuteczniejsze” pozycje. Lato to czas seksualnej burzy. 48
            • Starość radość (erotyczna) 10 lip 2011, 12:00 Polscy seniorzy nie zamierzają przechodzić na seksualną emeryturę. Chętnie nawiązują romanse, nie wstydzą się leczyć impotencji, a życie erotyczne urozmaicają gadżetami z sex-shopów. I tylko przed swoimi dorosłymi dziećmi ukrywają, że w podeszłym wieku nadal uprawiają seks. 50
            • Kulisy maturalnej katastrofy 10 lip 2011, 12:00 To była prawdziwa edukacyjna klęska: w tym roku maturę oblał prawie co czwarty uczeń. Większość poległa na matematyce. Winni są nie tylko niedouczeni maturzyści, nauczyciele i reformatorzy polskiej szkoły. Także politycy, którzy zamienili egzamin w równanie z wieloma... 52
            • Nieposkromione złośnice 10 lip 2011, 12:00 „Szczepkowska i Janda urządziły sobie piekło” – donosiły brukowce, informując, że wielkie aktorki miały pokłócić się o rolę Marii Skłodowskiej-Curie. Czy to prawda? Nie do końca. Ale pewne jest, że na oczach spragnionej sensacji gawiedzi rozgrywa się dziwny... 54
            • Strzał w serce 10 lip 2011, 12:00 Krakowscy kardiolodzy odetchnęli z ulgą, bo prokuratura oczyściła ich z zarzutów o spowodowanie śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. Ale rodzina Ziobrów nie składa broni. Chce dochodzić sprawiedliwości na własną rękę. 56
            • Powrót "Czarneckiego" 10 lip 2011, 12:00 Podbił nasze serca, gdy doprowadził piłkarską reprezentację na mundial. Później Emmanuel Olisadebe „zaginął” w Chinach, dziś wraca do Polski. Czy znów stanie się gwiazdą? Szanse ma raczej marne. 58
            • Życie i śmierć na podsłuchu 10 lip 2011, 12:00 Poszkodowani: członkowie rodziny królewskiej, słynni celebryci, nawet rodziny ofiar zamachów terrorystycznych. Oskarżeni: były doradca brytyjskiego premiera i szefowie ogromnej korporacji medialnej. Po aferze z nielegalnymi podsłuchami właśnie zamknięto należący do potężnego... 60
            • Mrugacze i mormoni 10 lip 2011, 12:00 Kiedy Mitt Romney przymierzał się cztery lata temu do fotela w białym domu, komentatorzy twierdzili, że zaszkodzi mu mormonizm. Teraz o nominację Partii Republikańskiej walczy dwóch mormonów. Drugi to eksgubernator Utah Jon Huntsman. 63
            • Wizja na sprzedaż 10 lip 2011, 12:00 Chcieli wielkiego sukcesu i wielki sukces odnieśli. Ale go nie unieśli. TVN jest na sprzedaż. 66
            • TVN - koniec pięknego snu 10 lip 2011, 12:00 To smutne, że ta piękna historia tak się kończy. TVN była ukochanym dzieckiem Mariusza Waltera i Jana Wejcherta. Dla nich to była życiowa misja – mówi Jakub Bierzyński, szef domu mediowego OmnicomMediaGroup. 70
            • Kokosy z wirtualnej farmy 10 lip 2011, 12:00 Nakłonić internautów, by zagrali w beznadziejnie nudną grę i zarobić na tym miliardy dolarów – coś takiego udało się Markowi Pincusowi, twórcy „FarmVille”. 72
            • Żegnajcie Harry-mary 10 lip 2011, 12:00 To już koniec. 15 lipca, w dniu premiery "Harry'ego Pottera i Insygniów śmierci 2" zakończy się trwająca kilkanaście lat epoka najsłynniejszego czarodzieja świata Ale będzie to długie pożegnanie, bo z tym akurat bohaterem trudno rozstać się i widzom, i aktorom, i samej... 74
            • Masy, masy! 10 lip 2011, 12:00 Wojownik, który uderzeniem pięści wyczarowuje stadion na euro, albo polski rycerz stający przeciw krzyżackiemu Mordorowi – Tomasz Bagiński chce nas porywać do patriotycznych uniesień. Twórca animacji rzeczywiście zjednoczył rodaków. Zgodnie krytykują jego najnowszy spot. 77
            • Wciąż nie daje nam spać 10 lip 2011, 12:00 Rozpalała wyobraźnię mieszkańców socjalistycznej polski, dziś jest diwą gejów. W Instytucie Teatralnym w Warszawie można oglądać pokazywane po raz pierwszy pamiątki po Kalinie Jędrusik. Wystawę „Kalina Jędrusik w podróży” otwarto w 20. rocznicę śmierci i 80.... 80
            • Leonardo i jego zbawiciel 10 lip 2011, 12:00 Niespodziewane odnalezienie nieznanego obrazu Leonarda da Vinci dowiodło, że świat sztuki wciąż ma swoje tajemnice. I swoich żądnych chwały odkrywców. 82
            • Witajcie w TimberSpace 10 lip 2011, 12:00 Justin Timberlake został dyrektore kreatywnym podupadającego serwisu myspace. Zdoła przywrócić mu dawny blask? 84
            • Kolaboruję, bo jestem podły 10 lip 2011, 12:00 Kierując się logiką, ten rząd nie ma prawa wygrać wyborów. Czegokolwiek się tknie, spartoli. Miały być autostrady, jest kretowisko. Miało być jedno okienko, jest tuzin labiryntów. Miały być reformy, a przytulili nasze pieniądze z... 93
            • Bez matury 10 lip 2011, 12:00 Pewnego dnia mój syn Tytus, który był wówczas uczniem renomowanego społecznego gimnazjum, przyszedł na zajęcia w T-shircie z dziwacznym nadrukiem. Widnieli na nim Michał Wiśniewski, Marylin Manson, utleniony raper Eminem i Britney Spears.... 94
            • Prawie jak... 10 lip 2011, 12:00 wszyscy już wiemy, jak jeść bezę. Dzięki pani Jolancie Kwaśniewskiej nikt nie ma z tym problemu, wręcz przeciwnie, bezy zajadamy coraz chętniej i coraz bardziej masowo. Szczególnie teraz, latem, gdy wokół zatrzęsienie cudownie... 104
            • Nie Dżedaj Zbigniew 10 lip 2011, 12:00 OPIS: Na małej scenie stoi Zbigniew Ziobro i jego Prezes. Ubrani są odpowiednio w biały i czarny strój. Pierwszy ma przypominać Luke’a Skywalkera, drugi Lorda Vadera. Panowie nieporadnie machają dobrze zrobionymi imitacjami mieczy... 105
            • Potter a sprawa polska 10 lip 2011, 12:00 TYLKO TEN KTO NIE CHCE WIDZIEĆ NIE WIDZI ŻE PREMIERA OSTATNIEJ CZĘŚCI FILMOWYCH SZALEŃSTW HARRY'EGO POTTERA MA KONTEKST POLSKI. JA CHCE1. Co rusz w tych filmach ktoś lata. Zazwyczaj ze złym skutkiem. 2. Tylko jeden... 105
            • Wielkie wiązanie 10 lip 2011, 12:00 Wiązać można się na różne sposoby. Dawno temu chłop był przywiązany do ziemi, dziś do tego, że nie płaci podatków. Zakochani wiążą się w stałe związki, niekoniecznie partnerskie. Jak wykazuje praktyka dnia codziennego, nawet... 106

            ZKDP - Nakład kontrolowany