Gdzie prawda, gdzie fałsz

Gdzie prawda, gdzie fałsz

Zostaliśmy wychowani w micie bezgrzeszności narodu ofiary. Żeby go jakoś przepracować, musimy odrobić lekcję historii. Są sprawy, które muszą zostać opowiedziane, potem przeżyte, przyswojone. Inaczej ciągle będą nas gryźć, straszyć – mówi Henryk Woźniakowski, prezes wydawnictwa Znak
Rafał Kalukin: Dwie książki, które mają zmącić nasze dobre samopoczucie i stawiają trudne pytania. Pierwsza – „Złote żniwa" Jana Tomasza Grossa oraz Ireny Grudzińskiej-Gross – za chwilę zostanie wydana nakładem Znaku. Drugą – „Cena przetrwania? SB a "Tygodnik Powszechny" Romana Graczyka – Znak odrzucił. Dlaczego?
Henryk Woźniakowski: Bo to dwie bardzo różne książki. Książkę Grossów traktuję jako zasadniczo prawdziwą. Graczyka – jako zasadniczo nieprawdziwą. O „Złotych żniwach" można wiele powiedzieć – i dobrego, i  złego. Część krytyki jest uzasadniona. Jednak podstawowym tezom książki nie zaprzecza żaden z historyków zajmujących się Zagładą na terenach Polski.
Gross dowodzi, że wśród Polaków więcej było wydających Żydów, nawet ich mordujących, niż im pomagających.
Zdaję sobie sprawę, że każda kalkulacja jest ryzykowna. Ale książkę Grossów należy oceniać w kategoriach gatunku. To nie jest monografia historyczna, tylko eseistyczny przemarsz przez szczególnie ciemne karty naszej przeszłości. Bez równoważenia kartami heroicznymi, bez częstego przypominania, że mieliśmy Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Gross idzie znacznie dalej. On Sprawiedliwych wykorzystuje w swym akcie oskarżenia. Potrzebni są mu do tego, aby opowiedzieć o ich strachu przed współrodakami. Traktuje Sprawiedliwych jako wyjątek potwierdzający regułę, która brzmi: Polacy wspierali Zagładę.
Taka teza jest pańskim radykalnym wnioskiem z lektury. Grossowie piszą, że tych, którzy rabowali lub mordowali Żydów, było zdecydowanie więcej niż tych, którzy im pomagali. Upierałbym się jednak, że Sprawiedliwi są ukrytymi bohaterami tej opowieści. Dotąd sądziliśmy, że głównym zagrożeniem byli dla nich Niemcy. Teraz wiemy, że większe niebezpieczeństwo groziło im ze strony sąsiadów. Tym lepiej potrafimy docenić ich bohaterstwo. Wszystkie tezy Grossów, choć w sposób bardziej zniuansowany, znajdują potwierdzenie w pracach Barbary Engelking-Boni i  Jana Grabowskiego, które właśnie się ukazują, a także u innych badaczy Zagłady.

Problem z Grossem jest taki, że on nie szuka okoliczności łagodzących. Pytanie, czy ma taki obowiązek. Problemów z Grossem jest więcej. Jego książka to kompilacja faktów, które są już znane z innych źródeł. I to faktów dobranych w sposób dosyć arbitralny, pod założoną z góry tezę.
Ale bez książki Grossów mało kto zwróciłby uwagę na zdarzenia, które oni opisują! Są więc popularyzatorami historii, która działa się na  obrzeżach Zagłady. Historii znanej dotąd wąskiemu gronu ekspertów, którzy sami nie kwapili się do szerszego dzielenia się tymi informacjami. Bo nigdy nie było ku temu odpowiedniego klimatu. Dzięki Grossowi – jego wcześniejszym książkom – klimat już jest.

I trzeba było aż przybysza zza oceanu, aby ta zmiana się dokonała? Dlaczego akurat Gross potrafił podsunąć nam lustro i arogancko wykrzyczeć, jacy jesteśmy?
Może dlatego, że on bezpośrednio nie odczuwa nacisku polskiej opinii publicznej. Ale czy to jego atut? Wątpię. Wielu krytyków przecież zarzuca Grossowi, że jest „nie nasz", „obcy”. To dobrze wpisuje się w  ugruntowane stereotypy.

Zwłaszcza że jak był „nasz", czyli mieszkał w Polsce do 1968 r., to  należał do „komandosów” od Michnika. A to, według tego nurtu krytyki, tylko pogarsza sprawę.
No właśnie. Gdy wydawaliśmy w Znaku jego poprzednią książkę „Strach", to  krytykowano nas za to, że ona najpierw wyszła w USA. Ze „Złotymi żniwami” jest na szczęście inaczej.

Gdy ukazuje się książka Grossa, to dyskutuje się częściej o Grossie niż  o tym, co on ma do przekazania. Mnie „Złote żniwa" przerażają – tym, jak łatwo można się zarazić wirusem zła. I nie ma dla mnie większego znaczenia, czy te straszne rzeczy działy się w Polsce, czy też np. we  Francji albo na Węgrzech. Ale ktoś głębiej utożsamiający się z narodową wspólnotą będzie miał ogromny problem z przyjęciem do siebie tej książki. Może potrzeba nam autora wrażliwszego od Grossa?
Ależ to pańskie spojrzenie jest najbardziej uprawnione! Ja też czytałem „Złote żniwa" z przerażeniem. To jest przerażenie, którego przedmiotem nie jest Polak, tylko człowiek i jego natura. Autorzy kilkanaście razy czynią odniesienia do mordów i grabieży na Ukrainie, w Ruandzie, w  dawnej Jugosławii...

Porównywać Polaków i Żydów do Hutu i Tutsi? Patriotę oburzy to do głębi!
Ale to przecież sytuacja uniwersalna. Jest grupa obca narodowościowo czy  religijnie, traktowana jako odmienna. W okolicznościach wojennych zostaje ona wyjęta spod prawa. Lokalna społeczność nie odpowiada za  wojnę, ale okazuje się, że może skorzystać materialnie – czyli złupić tę  wyjętą spod prawa grupę. A więc zbiegają się naraz trzy okoliczności, które prowadzą miejscową społeczność do popełnienia czynów straszliwych. Czy ma tak wielkie znaczenie, że Gross pisze o polskiej społeczności? Nie. Bo żadna społeczność nie jest chroniona przed złem. Polacy nie są ani lepsi, ani gorsi od innych nacji. Zresztą Grossowie wyraźnie piszą o  obrzeżach Holocaustu. Zaznaczają, że Żydzi zamordowani przez Polaków czy  z ich winy stanowią ledwie ułamek procentu wszystkich ofiar Zagłady.

Owszem. Ale i stwierdzają, że bez powszechnej aprobaty ze strony polskiej ludności machina Holocaustu nie byłaby tak skuteczna.
Grossowie nie formułują takiej tezy. Stwierdzają uniwersalny fakt, że  ludobójstwo na Żydach dostało różnie manifestowane przyzwolenie ze  strony społeczeństw w krajach podbitych. Oczywiście – to dotyczy także społeczeństwa polskiego. A my się buntujemy wobec takiej ambiwalencji: oto Polak, ofiara wojny, w pewnych okolicznościach staje się katem. Zostaliśmy wychowani w micie bezgrzeszności narodu ofiary. Żeby go jakoś przepracować, musimy odrobić lekcję historii. A w tej dziedzinie – z  racji zaborów, okupacji, cenzur zewnętrznych i wewnętrznych jesteśmy wciąż zapóźnieni.

Ciągle mam jednak wątpliwości, czy akurat pisarstwo Grossa temu służy. Zamiast rozmawiać o dramacie Żydów w okupowanej Polsce, rozmawia się o  tym, czy Gross ma prawo wyciągać daleko idące wnioski na podstawie pojedynczo dokumentowanych zdarzeń.
Istotnie, podważanie metody Grossa prowadzi do podważania wiarygodności opisywanych przez niego faktów. Bo one są bardzo trudne do przyjęcia.

I tak, i nie. Niezależnie od intencji metodologiczne wątpliwości historyków są uprawnione. Może po prostu intuicja podpowiada nam obu, że  wnioski wysuwane przez Grossa są prawdziwe, więc niedoróbki warsztatowe nam nie przeszkadzają?
Grossowie, przywołując konkretne opisy i dialogi, z reguły bardzo drastyczne, dowodzą, że na wsi, przynajmniej w niektórych regionach, wydawanie bądź mordowanie Żydów było „szokującą – ale normalnością". To jest metoda kontrowersyjna, ale czy jest jakaś inna? Te świadectwa układają się w pewną przekonującą całość. Grossowie powołują się również na liczne materiały z powojenych procesów, tzw. sierpniówek, jak zgodnie twierdzą badacze – pokazujące tylko wierzchołek góry lodowej. Zarzuca się też Grossom, że nie przytaczają kontekstu – że wszystko, o czym piszą, działo się w czasie wojny, a więc w sytuacji rozpadu wartości. Ale ten kontekst był już po wielokroć opisany. Główna wątpliwość dotyczy tego, czy książki Grossa rzeczywiście uwrażliwiają nas na problem relacji polsko-żydowskich. Ja uważam, że tak. Inaczej bym tych książek nie wydawał. Poprzednie książki Grossa – „Sąsiedzi” i „Strach” –  spotkały się z ogromnymi oporami. Ale odbyła się nad nimi debata, czasem bardziej, czasem mniej budująca. I co się potem okazało? Poziom antysemityzmu wcale nie wzrósł. Co więcej – jak pokazują badania on stale spada.

Pana współpracowniczka ze Znaku Danuta Skóra sugeruje, że „Złote żniwa" mogą doprowadzić do ponownego wzrostu postaw antysemickich.
Kardynał Dziwisz też wyrażał tę obawę, gdy wydaliśmy „Strach". Napisał do mnie nawet list otwarty. Ja nie zaprzeczam, że sypanie soli na ranę może na jakiś czas utrudnić dialog polsko-żydowski. Ale jakie jest wyjście? Przemilczeć? Są sprawy, które muszą zostać opowiedziane, potem przeżyte, przyswojone, na koniec odłożone do lamusa historii. Inaczej ciągle będą nas gryźć, straszyć, atakować naszą podświadomość.

„Sąsiedzi" Grossa przed dekadą wywołali wielką debatę. Prawda o  Jedwabnem została przyswojona i oswojona. Kolejne książki tego autora aż  tyle już nie wnoszą. On jakby się z nami droczył, testował naszą wytrzymałość. A naszą odpowiedzią jest rutynowa debata, w której padają ciągle te same argumenty. Może czas zmienić metodę?
I ona się zmienia, zresztą dzięki Grossowi. Wróciłem właśnie z urlopu i  chciałem kupić książkę prof. Engelking-Boni. Nigdzie w Krakowie już jej nie ma! To nowość: ludzie zaczęli czytać historyków, którzy pisali dotąd dla wąskiego kręgu odbiorców.

Dlaczego wycofał się pan z druku „Ceny przetrwania" Romana Graczyka, głośnej już książki o uwikłaniu środowisk „Tygodnika Powszechnego” i  „Znaku” w PRL?
Wcale nie zobowiązywałem się, że ją wydam. Książka powstała na  zamówienie redakcji „Tygodnika". A gdy już powstała, Graczyk przyszedł z  nią do nas. Wydaliśmy już kilka jego książek, także opartą na źródłach IPN „Jak czytać teczki?”. Przeczytałem „Cenę przetrwania” i uznałem, że  Znak nie może jej wydać. Bo? Lustracyjne zarzuty wobec Stefana Wilkanowicza, Mieczysława Pszona, Marka Skwarnickiego i Haliny Bortnowskiej są wydumane i naciągane. Ale  przede wszystkim nie zgadzam się z ogólną tezą Graczyka, że „Tygodnik Powszechny”, „Znak” i Kluby Inteligencji Katolickiej były w latach 60. i  70. częścią systemu. To teza fundamentalnie fałszywa. Środowisko „Znaku” działało w ramach systemu, ale było w tym systemie ciałem obcym. Tak też było postrzegane – przez czytelników, hierarchów Kościoła katolickiego, przez siebie.

Miało jednak oficjalnie przyznaną przez władzę koncesję. Graczyk wskazuje, że takich koncesji ustrój nie dawał ot tak sobie, tylko chciał uzyskać coś w zamian – przede wszystkim własną legitymizację. Czemu więc postawienie pytania o cenę jest niewłaściwe?
Można taką kwestię analizować. Jeżeli to niewielkie grono osób miało taką moc, że bez jego zalegalizowania system odczuwałby deficyt legitymizacji – to już byłoby wielkie zwycięstwo. Znaczyłoby to, że  władza dała koncesję, bo nie miała innego wyjścia. Z kolei gdyby środowisko skupione wokół Jerzego Turowicza działało poza systemem, stanowiłoby dla władzy jeszcze twardszy orzech do zgryzienia, mając oparcie w Kościele i w szerokich kręgach inteligencji. Jednak Graczyk takiej interpretacji nie podejmuje.

Cóż, to tak jak z Grossem. On też odrzuca niektóre interpretacje, które zakłóciłyby klarowność jego aktu oskarżenia. I robi to o wiele radykalniej niż Graczyk, który tylko pyta.
Radykalizm wywodu Grossa wiąże się ze wstrząsającym charakterem opisywanych wydarzeń i procesów społecznych. Natomiast: pytać zawsze można, ale Graczyk, niestety, także odpowiada – i to błędnie. Z lubością cytuje artykuły publikowane w „Tygodniku" przy okazji rozmaitych rocznic PRL, zawierające treści pochwalne. I zupełnie pomija to, że czytelnicy świetnie wyczuwali ich ironię, która polegała na tym, że życzono władzy zrealizowania tego, czego ona ludziom wzbraniała – demokracji, swobód obywatelskich.

Jak to dziś przetłumaczyć?
Ciężko. Dziwię się jednak, że Graczyk tego nie rozumie. Podejrzewam, że  nie bardzo chce zrozumieć.

Mną nie wstrząsnęły pytania stawiane przez Graczyka, lecz zainspirowany nimi felieton Rafała Ziemkiewicza – który napisał, że nie ma moralnej różnicy między Turowiczem a przywódcą PAX Bolesławem Piaseckim.
Różnica jest zasadnicza, ale istotnie w tej książce się zaciera. Zaciera się różnica między poszerzaniem sfery wolności w ramach systemu a byciem tego systemu elementem i narzędziem. Liczyłem na książkę otwartą w  formułowaniu diagnoz, ale zarazem bogatą w źródła. Nieograniczającą się tylko do cytowania rytualnych artykułów sprzed lat oraz ubeckich papierów. Dostępny materiał źródłowy jest znacznie szerszy – archiwa po  PZPR, peerelowskiej administracji, cenzurze. Za to zbiór dokumentów przechowywanych przez IPN jest jednostronny, wybiórczy i bardzo przetrzebiony. Brakuje tej książce odpowiedniego ustawienia planów. W  zalewie dat i faktów, mniej lub bardziej naciąganych interpretacji, mniej uważny czytelnik doznaje poczucia chaosu i w efekcie w głowie pozostaje mu tylko to, że kilka szacownych postaci współpracowało z SB –  nawet jeśli to była jakaś „nietypowa" współpraca.

Może pisząc na podstawie tych źródeł, inaczej się nie da? Te archiwa są jawne od dziesięciu lat, a ciągle nie powstała książka, która mogłaby być wzorcem.
Cóż, kilka lat temu wierzyłem, że cywilizowana lustracja jest możliwa. Teraz coraz bardziej w to wątpię. Trzeba naprawdę ogromnej ostrożności autora w weryfikowaniu źródeł i wrażliwości w stawianiu zarzutów. Bo można wyrządzić ogromną krzywdę żywym ludziom. Nie jestem wcale pewien, czy na przedwczesną śmierć abp. Życińskiego nie wpłynęły oskarżenia lustracyjne. Ale nie zgadzam się, że na podstawie archiwów IPN nie powstały żadne wartościowe książki. Chociażby „Donos na Wojtyłę" Marka Lasoty, wydany zresztą przez Znak. Poprzednia książka Graczyka „Jak czytać teczki?” także jest nie najgorszym przykładem. Jednak jego ostatniej książki Znak po prostu nie mógł wydać. Oznaczałoby to, że  przyjmujemy taką wizję historii naszego środowiska. Ale żyjemy w wolnym kraju i książka ukaże się w innym wydawnictwie, dla którego będzie to po prostu jeszcze jeden pogląd na historię.

Marcin Król napisał we „Wprost", że pytanie o cenę płaconą przez wasze środowisko w PRL samo w sobie jest niedopuszczalne. Bo Jerzy Turowicz był wielkim człowiekiem i już.
Dopóki pytania nie są retoryczne, czyli nie zakładają założonej z góry odpowiedzi, to pytać należy. Ale Graczyk najpierw założył sobie pewną tezę, a potem pod nią pisał.

To tak samo jak Gross…
Tylko że teza Grossa jest prawdziwa, a Graczyka – nie.
Okładka tygodnika WPROST: 9/2011
Więcej możesz przeczytać w 9/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 3
  • kochamjaktusk IP
    Ksiazka Grossa zasadniczo prawdziwa. Co, za brednie, czytac sie tego nie da. Czy to Zydostwo wszystko juz w Polsce opanowalo?
    Ksiazka Grossa nie opiera sie na jakichkolwiek wiarygodnych, popartych zrodlami faktach. To sa wylacznie spekulacje i interpretacje tego zydowskiego klamcy Grossa. I ktos smie powiedziec, ze to jest ksiazka zasadniczo prawdziwa. Byc moze tylko z zbydleconych, zydowskich kregach.
    • bez-nazwy IP
      Musi pan miec niezwykle ciasne grono znajomych. Ja znam mase historykow ktorzy zaprzeczaja klamstwom Grossa. Np. na zdjeciu wprowadzajacym do jego ksiazki widac jak zydowscy komunisci kontrolujacy z nadania Stalina milicja obywatelska na poczatku dziejow PRL (na szczeblu ministrow i wiceministrow spraw wewnetrznych) wyrywaja swym poleglym zydowskim wspolbraciom zlote zeby z doopy. Uzywaja do tego robotnikow rolnych jak Hitler uzywal zydowskich batalionow w obozach i gettach.
      • daba IP
        sp.finansiści ukrywają tajne dane o kryzysie uważająuczestnicy Eurupejskiego Kongresu gospodarczego.- w mediach mówią i pisząANIE Tusk brak szczerości i wizji,a KŁAMAĆ TRZEBA UMIEĆ- prowadzi pan do zadłużenia na wiele lat-pęknie bańka zadłuzeń-same banały,dąży pan do likwidacji OFE,nieprawidłowe założenia-inne dla korzyśći z systemu,a inne dla strat,manipulacja danymi,gdyby stosować te same dane to całkiem inaczej będą wygładały wyniki,rząd nad niczym nie panuje,pozorowanie przez premiera ,że jest dyskusja,Balcerowicz ma rację -rząd nas OSZUKAŁ-ma braki w budżecie i chce ukraść nasze odłożone pieniądze w OFE i tym pokryć zadłużenie DŁUGU BUDZETU (jest to zerwanie umowy społecznej i niezgodne z konstytucją),rząd nie ma żadnej WIZJI na przyszłość liczy na ciągłe korekty jak twierdzi minister Fedak-NIC nie można przewidzieć do 2060r.,nikt tego nie wie-wszystko się może zmienić,nikt tego nie może przewidzieć -PYTAM zatem po co PRZEJEŚĆ ciężko odłożone pieniądze MŁODYCH ludzi na przyszłe EMERYTURY,i dalej będzie ZADŁUŻENIE PRZEŁOZONE W CZASIE,a pienądze w PZU będą WIRTUALNE-czy nie lepiej to ZROBIĆ PORZĄDNIE i odłożyć to do następnej kadencji rządu? -CO NAGŁE TO PO DIABLE-zresztą nie wiadomo czy jeżeli dokonamy te ZMIANY to UE się ZGODZI na KSIĘGOWE PRZENIESIENIE ZADŁUŻENIA WCZASIE i co na to POWIE TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY-przecież to BĄBA ZEGAROWA z opużnionym ZAPŁONEM-dług dalej będzie RÓSŁ-zatem rząd powinien się LICZYĆ z OPINIĄ:WSZYSTKICH profesorów ekonomi,OFE,...oraz z3/4 społeczeństwa ,które jest przeciwne RZĄDOWEMU ROZWIĄZANIU-lepiej to zrobić DOKŁADNIE przez NOWY RZĄD,a wybory już TUŻ w pażdzierniku-po co ROBIĆ BUBEL PRAWNY,który może MIEĆ NIEODWRACALNE SKUTKI-może lepiej ZROBIĆ W NOWYM RZĄDZIE PRAWDZIWE REFORMY,których pański rząd przez 4 lata unikał,bo OBIECYWAŁ GRUSZKI NA WIERZBIE,a teraz się BOI ,że PRZEGRA WYBORY (najpierw prezydenckie,teraz do sejmu)-po co PAN POWIĘKSZAŁ DŁUG PUBLICZNY PRZEZ ZATRUDNIENIE 60000 urzędników,podwyższał ich wynagrodzenia,dawał...

        Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2011 (1464)

        • O politycznej impotencji 27 lut 2011, 12:00 O politycznej impotencji Wystarczy spojrzeć na Europę, by problemy naszej polityki widzieć w szerszym kontekście i uznać, że nie jest u nas tak źle." Spoglądam więc i szerszy kontekst widzę, ale – co zrobić – wcale mi to nastroju nie poprawia. 4
        • NA SKRÓTY 27 lut 2011, 12:00 PJN zaprasza na listy PJN ma kłopot ze znalezieniem osób gotowych do startu w najbliższych wyborach parlamentarnych. Może go uratować umowa z nieco zapomnianym Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym, partią założoną przez byłego ministra... 7
        • Cokolwiek by zrobił, jest źle 27 lut 2011, 12:00 Doszło do kolejnego nocnego spotkania Tusk – Schetyna. Panowie porozmawiali, i to podobno bez inwektyw. Następnego dnia Grzegorz Schetyna ogłosił, że nadal są przyjaciółmi. Jeszcze z pięć takich komunikatów i na pewno uwierzymy. 10
        • Rządy naćpanych Marsjan 27 lut 2011, 12:00 Edyta Górniak udzieliła wywiadu „Sukcesowi". Obwieszcza w nim marzenie o powstaniu filmowej biografii swojej skromnej osoby. „Dużo komedii i trochę sensacji, żadnego science fiction" – opisuje dzieło Edyta. Ja... 12
        • Gdzie prawda, gdzie fałsz 27 lut 2011, 12:00 Zostaliśmy wychowani w micie bezgrzeszności narodu ofiary. Żeby go jakoś przepracować, musimy odrobić lekcję historii. Są sprawy, które muszą zostać opowiedziane, potem przeżyte, przyswojone. Inaczej ciągle będą nas gryźć, straszyć – mówi Henryk Woźniakowski, prezes... 15
        • Minister słońce 27 lut 2011, 12:00 Premierowi się nie odmawia, ale on odmówił. Z człowieka Donalda Tuska stał się człowiekiem Bronisława Komorowskiego. Ale tak naprawdę gra głównie na siebie. 19
        • Błysk w oku 27 lut 2011, 12:00 Żeby zrobić w Polsce coś pozytywnego, moja partia musi wygrać wybory. Czy jest w tym coś złego? – pyta lider SLD Grzegorz Napieralski. 22
        • Łza 27 lut 2011, 12:00 Były szef CBA wymieniał nazwisko neurochirurga prof. Jana Podgórskiego jednym tchem z gangsterami Słowikiem i Batmanem. Właśnie zakończył się proces profesora. Sąd nie miał wątpliwości – jest niewinny. 26
        • Prawda nas zaboli/wyzwoli (niepotrzebne skreślić) 27 lut 2011, 12:00 Premier stanął przed ścianą. niech się odwróci do nas i powie szczerze, co Polskę czeka. I jak chce ścianę rozwalić. Niech nas przekona jak dorosłych, a nie usypia jak dzieci – namawia prof. Aleksander Smolar. 30
        • Platformo! Daj nam szansę! 27 lut 2011, 12:00 Nie jest źle, że powoli, jest źle, kiedy nie wiadomo dokąd. 35
        • Tusku: ko – mu – ni – ka – cja!!! 27 lut 2011, 12:00 Co chce zrobić z Polski Tusk? Tego do końca nie wiemy. A wiedzieć chcielibyśmy. 36
        • Rewolucja kulturalna 27 lut 2011, 12:00 Niszczenie ludzi stało się normą społeczną. W jakimś sensie sposobem na życie. 40
        • Wyższa szkoła lansu 27 lut 2011, 12:00 Wyższa szkoła lansu W polskim show-biznesie nie ma miejsca dla artystów. Jest zapotrzebowanie na celebrytów, którzy będą dostarczać atrakcji serwisom plotkarskim. Wylęgarnią celebrytów są programy typu talent show. Trzy z nich startują w najbliższy weekend. 43
        • Niania na podsłuchu 27 lut 2011, 12:00 Godzinami rozmawiają przez telefon, wyjadają zapasy z lodówki, a nawet upijają się w godzinach pracy. Spora część polskich niań jest zupełnie nieprzygotowana do pracy z dziećmi. I z pewnością nie zmieni tego podpisana właśnie przez prezydenta ustawa żłobkowa. 46
        • Seks, a potem szantaż 27 lut 2011, 12:00 Najpierw galerianki tylko polowały na mężczyzn, którzy za seks kupowali im wymarzony ciuch albo kosmetyk. Teraz nastoletnie prostytutki z centrów handlowych znalazły nową formę zarobku: szantaż. Często pomagają im w tym koledzy, a nawet rodzice. 48
        • Dzieci po chemii 27 lut 2011, 12:00 Lekarze doradzali im aborcję, ale one postanowiły donosić ciążę. Dziś przekonują inne kobiety, że można chorować na raka i urodzić zdrowe dziecko. 51
        • Ekstraklasa: ani ekstra, ani klasa 27 lut 2011, 12:00 Nowe stadiony sprawiły, że piłkarska liga bije u nas rekordy oglądalności. Ale coraz bardziej dominują w niej nieudolni zawodnicy, a czołówka polskich biznesmenów przegrywa z futbolem. 53
        • Libia – Państwo Ludu 27 lut 2011, 12:00 Fala arabskiej rewolty dotarła do Libii. Tym razem dyktator nie oddał władzy bez walki. W izolowanym od świata, sterroryzowanym kraju na manifestantów runęły czołgi. 56
        • Strzeż się marzeń 27 lut 2011, 12:00 Lepiej, by zachodni obserwatorzy i politycy porzucili złudne marzenia, że postępy demokracji na Bliskim Wschodzie oznaczają szerzenie się tam zachodnich wartości. 60
        • Zapaśnik 27 lut 2011, 12:00 Ambicja to jego religia. Wciąż jest twardzielem. Były sekretarz obrony USA właśnie wydał autobiografię. Donald Rumsfeld żałuje słów, ale nie czynów. 62
        • Pralka pani kanclerz 27 lut 2011, 12:00 Kanclerz Angela Merkel staje się ofiarą własnych sukcesów. Jej partia właśnie przegrała lokalne wybory w Hamburgu. Niemiecka gospodarka ma się świetnie, a wyborcy pokazują swoją złość. 64
        • Rosyjski kawałek Facebooka 27 lut 2011, 12:00 Song, Fabregas i Walcott. Bezbłędne strzały tych piłkarzy sprawiły, że 27 grudnia 2010 r. kibicom Chelsea skwaśniały miny. Arsenal wygrał wtedy z ich ukochaną drużyną 3:1 w derbach Londynu i od tej pory jest bliższy zwycięstwa w... 66
        • Chińska autostrada do Europy 27 lut 2011, 12:00 – Zdążymy – zapewnia dyrektor Sun Hang, stojąc w trzaskającym mrozie na skraju lasu. Jego firma buduje 50 kilometrów A2 pod Żyrardowem. Ma to być przepustka do wielkich kontraktów w całej Unii. 70
        • Pożegnanie z Afryką 27 lut 2011, 12:00 W Afryce zamieszki, więc wakacje będziemy musieli spędzić w Polsce? Bynajmniej. Tak przyzwyczailiśmy się do zagranicznych wyjazdów, że raczej dopłacimy kilkaset złotych i wybierzemy południe Europy. Rafał Pisera Mariusz Szaniawski z... 72
        • Jerzego Nowosielskiego światy równoległe 27 lut 2011, 12:00 W Krakowie mówią, że wreszcie jest szczęśliwy. Przecież całe życie malował świat, w którym będzie żył po śmierci. Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska Dom Jerzego Nowosielskiego, jednego z najwybitniejszych polskich malarzy, autora... 74
        • Starchitekt z Łodzi 27 lut 2011, 12:00 Architektów projektujących obiekty tak niezwykłe, że przypominają gigantyczne rzeźby, nie jest zbyt wielu. Tych, którzy swoje wizje realizują, jest jeszcze mniej. Jednym z nich jest Daniel Libeskind. 78
        • Jak Rubinstein, jak Bernstein 27 lut 2011, 12:00 Prowokator? Chorobliwy perfekcjonista? A może po prostu pasjonat i idealista? Krystian Zimerman znów budzi kontrowersje! Tym razem zapowiedział, że już nigdy nie zagra w Polsce! 80
        • Marky Mark w fabryce snów 27 lut 2011, 12:00 Świat usłyszał o nim w 1991 r., gdy nagrał piosenkę „Good Vibrations", która przez kilka tygodni okupowała pierwsze miejsce listy „Billboardu”. Promowana przez nią płyta „Music for the People” tylko w... 82
        • Biznes marką stoi 27 lut 2011, 12:00 Dobra marka pozwala uzyskać wyższą marżę, więc i wyższe zyski. W przypadku globalnych marek pozornie ulotne sympatie klienta przekładają się na realne miliardy dolarów. Najcenniejsza obecnie marka to Google. 87
        • Egipt: biznes i polityka 27 lut 2011, 12:00 W Egipcie staje przed sądem kilku ważnych biznesmenów, których działalność gospodarcza rozkwitła za czasów reżimu Mubaraka. Są wśród nich także ministrowie, którzy weszli do rządu z sektora prywatnego w ramach akcji mającej... 90
        • Czy Europa ma zapewniony dostęp do żywności? 27 lut 2011, 12:00 Mieszkańcy Unii Europejskiej znają głód już tylko z książek historycznych. Jednak kwestia bezpieczeństwa żywnościowego jest coraz goręcej dyskutowana w europejskiej polityce rolnej. Zapewnienie wystarczających zasobów żywności... 94
        • Nieznośna lekkość smalcu 27 lut 2011, 12:00 Nie chcemy pamiętać o smalcu. Nikt się do smalcu nie przyznaje. Gdy pytam o smalec w domach moich znajomych, ich oburzenie jest tak ogromne, że aż zabawne. Tymczasem to właśnie brak smalcu w kuchni powinien siać kulinarne zgorszenie, nie jego obecność. 96
        • Polaku, nie lecz się sam, czyli psychoterapia 27 lut 2011, 12:00 Opis: Doktor Sigmund Freud notuje coś szybko w małym czarnym notatniku. U szczytu kolejnej kartki starannie zapisuje „Pan Statystyczny Polak". Freud podnosi wzrok i spogląda na obiekt swojej kolejnej analizy, który w tym czasie... 97
        • No i co? Dymków sto 27 lut 2011, 12:00 Co mądrzejsi komentatorzy tzw. sprawy Szopena zauważają trafnie, że należy rozróżniać komiks – dzieło sztuki – od promocji Polski za pomocą komiksu pełnego wulgaryzmów. Pomysł ożenku obu tych zjawisk okazał się raczej nieudany – co daje nam niemal gwarancję,... 97
        • Potrzeba strachu 27 lut 2011, 12:00 Dawno, dawno temu odkryto, że oprócz uprawiania seksu i dobrego jedzenia ludzie uwielbiają się bać. 98

        ZKDP - Nakład kontrolowany