Starchitekt z Łodzi

Starchitekt z Łodzi

Architektów projektujących obiekty tak niezwykłe, że przypominają gigantyczne rzeźby, nie jest zbyt wielu. Tych, którzy swoje wizje realizują, jest jeszcze mniej. Jednym z nich jest Daniel Libeskind.
Wysokościowiec przy ulicy Złotej w Warszawie ma mieć 54 kondygnacje. Jego formę sam autor porównuje do ogromnego orła wznoszącego się nad miastem. Ten i inne projekty Libeskinda można oglądać na wystawie „Architektura jako język" w Muzeum Architektury we Wrocławiu. Niestety, budynek przy Złotej nie będzie mieścił żadnego muzeum, nie zwabi więc do  stolicy aż tylu turystów. Pewnie większe zainteresowanie będzie wciąż budzić inne dzieło wybitnego architekta. Ciekawi interesującej architektury nadal będą musieli podróżować do Berlina, żeby przyjrzeć się zbudowanemu przez Libeskinda Muzeum Żydowskiemu – przedziwnej, zgeometryzowanej i poskręcanej w zadziwiające kształty formie, którą turyści się zachwycali, zanim jeszcze wypełniły ją eksponaty. Nic dziwnego, skoro muzeum jest w istocie olbrzymich rozmiarów rzeźbą o  fasadzie przypominającej popękane lustro, którą można swobodnie eksplorować.

– Na pewno wszyscy nie lubimy modernistycznych pudełek na  buty – powiedział rok temu Libeskind w jednym z wywiadów o sobie i  swoich kolegach architektach. – Wszyscy traktujemy architekturę jako sztukę, wszyscy też szukamy nowych geometrii w architekturze. To, co  jest charakterystyczne dla mnie, to zwracanie szczególnej uwagi na  element emocjonalny w moich realizacjach, na to, żeby każda z nich opowiadała jakąś historię, która przykuwa uwagę publiczności.

Połamany język
Opowieści Libeskinda są jednak snute zaskakującym niekiedy językiem. Elementy Muzeum Żydowskiego architekt nazwał „Schodami ciągłości", „Ogrodem wygnania i emigracji”, czy „Próżnią Holocaustu”. Nazwy te  brzmią może nieco pretensjonalnie, ale kryją się za nimi fantastyczne konstrukcje – długie i wąskie, zakończone nagle ślepą ścianą schody, rzędy przechylonych słupów wypełnionych ziemią z Izraela oraz puste przestrzenie przebijające cały budynek. Nic dziwnego, że dzięki tej realizacji architekt zyskał status supergwiazdy.

Takich jak on niekiedy nazywa się starchitektami i zaprasza do najbardziej prestiżowych projektów i konkursów. W wypadku Libeskinda jednym z nich był plan zagospodarowania terenu po World Trade Center. Co zaproponował architekt? Oczywiście wieżowce wraz z gigantyczną „Wieżą wolności" oraz  pomnikiem-fontanną, które należeć będą do kompleksu nazwanego „Fundamentami pamięci” – zespołu gmachów będącego jednocześnie panaceum na nowojorską traumę z 11 września. Charakterystycznym elementem najwyższego z budynków będą spiralne ogrody mające w zamierzeniu przedłużać zieleń ciągnącą się wzdłuż Madison Square. – Niebo znów stanie się domem dla wysokiej na 1776 stóp strzelistej wieży z ogrodami. Dlaczego ogrody? Gdyż jest to nieustająca afirmacja życia. Drapacz chmur o wysokości 1776 stóp wyrasta w górę jeszcze wyżej niż stojące tu przedtem wieże, na nowo potwierdzając nadrzędne znaczenie wolności i  piękna – deklaruje Libeskind.

Spektakularne budynki Libeskinda ocierają się niekiedy o manierę, lecz dzięki niej są zawsze rozpoznawalne, a ich autorstwo widoczne na pierwszy rzut oka. Takie jest Imperial War Museum w Manchesterze przypominające roztrzaskany ziemski glob. Jego autor mówi o nim, że „jest zasadniczo oparte na wizji współczesnego świata roztrzaskanego na kawałki i poskładanego na nowo w fundamentalny symbol konfliktu". Taki jest też gigantyczny kompleks Haeundae Udong Hyundai I’ Park w  Korei Południowej, czyli zespół budynków biurowych, których ukończenie planuje się w tym roku. Kształtem nawiązują one do fal oceanicznych lub  żagli, wznoszących się tuż przy nabrzeżu i zamykających panoramę miasta.

Również MGM Mirage CityCenter – centrum handlowo-rozrywkowe, które dwa lata temu stanęło w Las Vegas – przypomina bardziej skupisko kryształów wyrastających z ziemi niż konwencjonalny budynek.

Nawet zaprojektowany przez Libeskinda dla firmy Sawaya & Moroni zestaw do herbaty przypomina jego realizacje w wielkiej skali. Są to połączone z sobą w pozornie chaotycznym układzie geometryczne bryły, służące jako kubki, cukiernica i taca.

Wymieniać można by długo. Nie zawsze styl Libeskinda spotyka się jednak ze zrozumieniem. Na  przykład dla konserwatywnych londyńczyków projekt rozbudowy Victoria and  Albert Museum o dodatkową bryłę w formie spirali był nie do  zaakceptowania. Nie zrealizowano go zresztą do dzisiaj. Z kolei gdy architekt upublicznił projekt lekko przygarbionej wieży Fiera Milano w  Mediolanie, mającej stanąć między wielkimi biurowcami autorstwa Araty Isozakiego i Zahy Hadid, premier Włoch Silvio Berlusconipozwolił sobie na komentarz, że jest to „kwintesencja impotencji", a więc rzecz niedopuszczalna w kraju seksualnie nadpobudliwych macho oraz  bunga-bunga.

Tymczasem Libeskind poglądy dotyczące architektury formułuje jasno: „Nie znoszę architektury neutralnej, idei kreowania przestrzeni jako pudełka pozbawionego ekspresji. Moim zdaniem jest to  akt dużej agresji". Niektórzy zarzucają mu, że jego obiekty nie wpisują się harmonijnie w kontekst miejsca, do którego są przeznaczone, za  bardzo się wyróżniają, chcą konkurować z otoczeniem i przez to zazwyczaj do niego nie pasują. Libeskind uciął to w jednym z wywiadów: – Nie chodzi tylko o to, żeby budynek pasował do otoczenia i był pasywny lub obojętny. Na budynku ciąży odpowiedzialność za przekształcanie zastanego otoczenia, wprowadzenie do niego czegoś nowego. Z otoczenia trzeba nie tylko czerpać, lecz także mu coś dawać. Ożywiać je i  przekształcać.

Polskie porażki
Można zapytać, skąd się wzięła całkiem spora popularność Libeskinda w  Polsce, nawet wśród osób niemających wiele do czynienia z architekturą. Jest przecież jeszcze choćby Zaha Hadid, Rem Koolhaas i inni, traktujący architekturę w sposób autorski. Dlaczego nie oni? Czyżby najważniejszy był tutaj kraj pochodzenia Libeskinda? Architekt urodził się tuż po  wojnie w Łodzi, jego rodzice byli Żydami, którzy przeżyli Holocaust dlatego, że trafili do sowieckiego więzienia, a później na zesłanie. Ich syn w wieku jedenastu lat wyjechał do Tel Awiwu, a dwa lata później do  Nowego Jorku, gdzie długo zajmował się najpierw muzyką, a później głównie teorią architektury. Mówi po polsku, lecz słabo.

Libeskind często odwiedza Polskę. I nie tylko dlatego, że tutaj się urodził, ale  dlatego, że miał tu realizować inne projekty, o których jednak słuch już zdążył zaginąć. Jednym z nich miało być zagospodarowanie tak zwanego Polskiego Haka, czyli zaniedbanej, postindustrialnej części Gdańska. Architekt zaproponował zespół mieszkaniowo-usługowy, który kończyłby się nad brzegiem Bałtyku imponującym wysokościowcem. W 2008 r. przyjechał do  Trójmiasta, by go zaprezentować. Wywołało to falę medialną, która jednak się niebawem uspokoiła i dziś wszyscy już chyba zapomnieli o ambitnym projekcie, choć przecież ratusz wydawał się z niego wtedy zadowolony. Drugim obiektem, który na razie pozostaje jedynie na papierze, jest Korona Tower w Poznaniu, który dla firmy deweloperskiej Wechta naszkicowało studio Libeskinda. Nie wiadomo, czy ktoś się jeszcze zastanawia nad jego realizacją.

Skąd więc estyma, którą Libeskind cieszy się wśród odbiorców swoich dzieł? Jego język architektoniczny jest niezwykle poetycki, choć nieco pompatyczny. To właśnie on zapewnił mu sukces. Jego domeną nie jest modernizm, który zachwyca przede wszystkim specjalistów, lecz spektakularna i nastawiona na wywoływanie emocji dekonstrukcja. Dlatego jego architektura trafia do tak wielu ludzi, nie  tylko wyznawców minimalistycznej elegancji, ale też entuzjastów eksplozji form i odwagi w manipulowaniu przestrzenią.

Gdy w jednej z  rozmów zapytano Libeskinda o to, czy ma jakąś radę dla młodych architektów, rzucił: „Podążaj za niemożliwym". Jemu się udało, dlaczego miałoby się nie powieść innym...?

Okładka tygodnika WPROST: 9/2011
Więcej możesz przeczytać w 9/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2011 (1464)

  • O politycznej impotencji 27 lut 2011, 12:00 O politycznej impotencji Wystarczy spojrzeć na Europę, by problemy naszej polityki widzieć w szerszym kontekście i uznać, że nie jest u nas tak źle." Spoglądam więc i szerszy kontekst widzę, ale – co zrobić – wcale mi to nastroju nie poprawia. 4
  • NA SKRÓTY 27 lut 2011, 12:00 PJN zaprasza na listy PJN ma kłopot ze znalezieniem osób gotowych do startu w najbliższych wyborach parlamentarnych. Może go uratować umowa z nieco zapomnianym Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym, partią założoną przez byłego ministra... 7
  • Cokolwiek by zrobił, jest źle 27 lut 2011, 12:00 Doszło do kolejnego nocnego spotkania Tusk – Schetyna. Panowie porozmawiali, i to podobno bez inwektyw. Następnego dnia Grzegorz Schetyna ogłosił, że nadal są przyjaciółmi. Jeszcze z pięć takich komunikatów i na pewno uwierzymy. 10
  • Rządy naćpanych Marsjan 27 lut 2011, 12:00 Edyta Górniak udzieliła wywiadu „Sukcesowi". Obwieszcza w nim marzenie o powstaniu filmowej biografii swojej skromnej osoby. „Dużo komedii i trochę sensacji, żadnego science fiction" – opisuje dzieło Edyta. Ja... 12
  • Gdzie prawda, gdzie fałsz 27 lut 2011, 12:00 Zostaliśmy wychowani w micie bezgrzeszności narodu ofiary. Żeby go jakoś przepracować, musimy odrobić lekcję historii. Są sprawy, które muszą zostać opowiedziane, potem przeżyte, przyswojone. Inaczej ciągle będą nas gryźć, straszyć – mówi Henryk Woźniakowski, prezes... 15
  • Minister słońce 27 lut 2011, 12:00 Premierowi się nie odmawia, ale on odmówił. Z człowieka Donalda Tuska stał się człowiekiem Bronisława Komorowskiego. Ale tak naprawdę gra głównie na siebie. 19
  • Błysk w oku 27 lut 2011, 12:00 Żeby zrobić w Polsce coś pozytywnego, moja partia musi wygrać wybory. Czy jest w tym coś złego? – pyta lider SLD Grzegorz Napieralski. 22
  • Łza 27 lut 2011, 12:00 Były szef CBA wymieniał nazwisko neurochirurga prof. Jana Podgórskiego jednym tchem z gangsterami Słowikiem i Batmanem. Właśnie zakończył się proces profesora. Sąd nie miał wątpliwości – jest niewinny. 26
  • Prawda nas zaboli/wyzwoli (niepotrzebne skreślić) 27 lut 2011, 12:00 Premier stanął przed ścianą. niech się odwróci do nas i powie szczerze, co Polskę czeka. I jak chce ścianę rozwalić. Niech nas przekona jak dorosłych, a nie usypia jak dzieci – namawia prof. Aleksander Smolar. 30
  • Platformo! Daj nam szansę! 27 lut 2011, 12:00 Nie jest źle, że powoli, jest źle, kiedy nie wiadomo dokąd. 35
  • Tusku: ko – mu – ni – ka – cja!!! 27 lut 2011, 12:00 Co chce zrobić z Polski Tusk? Tego do końca nie wiemy. A wiedzieć chcielibyśmy. 36
  • Rewolucja kulturalna 27 lut 2011, 12:00 Niszczenie ludzi stało się normą społeczną. W jakimś sensie sposobem na życie. 40
  • Wyższa szkoła lansu 27 lut 2011, 12:00 Wyższa szkoła lansu W polskim show-biznesie nie ma miejsca dla artystów. Jest zapotrzebowanie na celebrytów, którzy będą dostarczać atrakcji serwisom plotkarskim. Wylęgarnią celebrytów są programy typu talent show. Trzy z nich startują w najbliższy weekend. 43
  • Niania na podsłuchu 27 lut 2011, 12:00 Godzinami rozmawiają przez telefon, wyjadają zapasy z lodówki, a nawet upijają się w godzinach pracy. Spora część polskich niań jest zupełnie nieprzygotowana do pracy z dziećmi. I z pewnością nie zmieni tego podpisana właśnie przez prezydenta ustawa żłobkowa. 46
  • Seks, a potem szantaż 27 lut 2011, 12:00 Najpierw galerianki tylko polowały na mężczyzn, którzy za seks kupowali im wymarzony ciuch albo kosmetyk. Teraz nastoletnie prostytutki z centrów handlowych znalazły nową formę zarobku: szantaż. Często pomagają im w tym koledzy, a nawet rodzice. 48
  • Dzieci po chemii 27 lut 2011, 12:00 Lekarze doradzali im aborcję, ale one postanowiły donosić ciążę. Dziś przekonują inne kobiety, że można chorować na raka i urodzić zdrowe dziecko. 51
  • Ekstraklasa: ani ekstra, ani klasa 27 lut 2011, 12:00 Nowe stadiony sprawiły, że piłkarska liga bije u nas rekordy oglądalności. Ale coraz bardziej dominują w niej nieudolni zawodnicy, a czołówka polskich biznesmenów przegrywa z futbolem. 53
  • Libia – Państwo Ludu 27 lut 2011, 12:00 Fala arabskiej rewolty dotarła do Libii. Tym razem dyktator nie oddał władzy bez walki. W izolowanym od świata, sterroryzowanym kraju na manifestantów runęły czołgi. 56
  • Strzeż się marzeń 27 lut 2011, 12:00 Lepiej, by zachodni obserwatorzy i politycy porzucili złudne marzenia, że postępy demokracji na Bliskim Wschodzie oznaczają szerzenie się tam zachodnich wartości. 60
  • Zapaśnik 27 lut 2011, 12:00 Ambicja to jego religia. Wciąż jest twardzielem. Były sekretarz obrony USA właśnie wydał autobiografię. Donald Rumsfeld żałuje słów, ale nie czynów. 62
  • Pralka pani kanclerz 27 lut 2011, 12:00 Kanclerz Angela Merkel staje się ofiarą własnych sukcesów. Jej partia właśnie przegrała lokalne wybory w Hamburgu. Niemiecka gospodarka ma się świetnie, a wyborcy pokazują swoją złość. 64
  • Rosyjski kawałek Facebooka 27 lut 2011, 12:00 Song, Fabregas i Walcott. Bezbłędne strzały tych piłkarzy sprawiły, że 27 grudnia 2010 r. kibicom Chelsea skwaśniały miny. Arsenal wygrał wtedy z ich ukochaną drużyną 3:1 w derbach Londynu i od tej pory jest bliższy zwycięstwa w... 66
  • Chińska autostrada do Europy 27 lut 2011, 12:00 – Zdążymy – zapewnia dyrektor Sun Hang, stojąc w trzaskającym mrozie na skraju lasu. Jego firma buduje 50 kilometrów A2 pod Żyrardowem. Ma to być przepustka do wielkich kontraktów w całej Unii. 70
  • Pożegnanie z Afryką 27 lut 2011, 12:00 W Afryce zamieszki, więc wakacje będziemy musieli spędzić w Polsce? Bynajmniej. Tak przyzwyczailiśmy się do zagranicznych wyjazdów, że raczej dopłacimy kilkaset złotych i wybierzemy południe Europy. Rafał Pisera Mariusz Szaniawski z... 72
  • Jerzego Nowosielskiego światy równoległe 27 lut 2011, 12:00 W Krakowie mówią, że wreszcie jest szczęśliwy. Przecież całe życie malował świat, w którym będzie żył po śmierci. Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska Dom Jerzego Nowosielskiego, jednego z najwybitniejszych polskich malarzy, autora... 74
  • Starchitekt z Łodzi 27 lut 2011, 12:00 Architektów projektujących obiekty tak niezwykłe, że przypominają gigantyczne rzeźby, nie jest zbyt wielu. Tych, którzy swoje wizje realizują, jest jeszcze mniej. Jednym z nich jest Daniel Libeskind. 78
  • Jak Rubinstein, jak Bernstein 27 lut 2011, 12:00 Prowokator? Chorobliwy perfekcjonista? A może po prostu pasjonat i idealista? Krystian Zimerman znów budzi kontrowersje! Tym razem zapowiedział, że już nigdy nie zagra w Polsce! 80
  • Marky Mark w fabryce snów 27 lut 2011, 12:00 Świat usłyszał o nim w 1991 r., gdy nagrał piosenkę „Good Vibrations", która przez kilka tygodni okupowała pierwsze miejsce listy „Billboardu”. Promowana przez nią płyta „Music for the People” tylko w... 82
  • Biznes marką stoi 27 lut 2011, 12:00 Dobra marka pozwala uzyskać wyższą marżę, więc i wyższe zyski. W przypadku globalnych marek pozornie ulotne sympatie klienta przekładają się na realne miliardy dolarów. Najcenniejsza obecnie marka to Google. 87
  • Egipt: biznes i polityka 27 lut 2011, 12:00 W Egipcie staje przed sądem kilku ważnych biznesmenów, których działalność gospodarcza rozkwitła za czasów reżimu Mubaraka. Są wśród nich także ministrowie, którzy weszli do rządu z sektora prywatnego w ramach akcji mającej... 90
  • Czy Europa ma zapewniony dostęp do żywności? 27 lut 2011, 12:00 Mieszkańcy Unii Europejskiej znają głód już tylko z książek historycznych. Jednak kwestia bezpieczeństwa żywnościowego jest coraz goręcej dyskutowana w europejskiej polityce rolnej. Zapewnienie wystarczających zasobów żywności... 94
  • Nieznośna lekkość smalcu 27 lut 2011, 12:00 Nie chcemy pamiętać o smalcu. Nikt się do smalcu nie przyznaje. Gdy pytam o smalec w domach moich znajomych, ich oburzenie jest tak ogromne, że aż zabawne. Tymczasem to właśnie brak smalcu w kuchni powinien siać kulinarne zgorszenie, nie jego obecność. 96
  • Polaku, nie lecz się sam, czyli psychoterapia 27 lut 2011, 12:00 Opis: Doktor Sigmund Freud notuje coś szybko w małym czarnym notatniku. U szczytu kolejnej kartki starannie zapisuje „Pan Statystyczny Polak". Freud podnosi wzrok i spogląda na obiekt swojej kolejnej analizy, który w tym czasie... 97
  • No i co? Dymków sto 27 lut 2011, 12:00 Co mądrzejsi komentatorzy tzw. sprawy Szopena zauważają trafnie, że należy rozróżniać komiks – dzieło sztuki – od promocji Polski za pomocą komiksu pełnego wulgaryzmów. Pomysł ożenku obu tych zjawisk okazał się raczej nieudany – co daje nam niemal gwarancję,... 97
  • Potrzeba strachu 27 lut 2011, 12:00 Dawno, dawno temu odkryto, że oprócz uprawiania seksu i dobrego jedzenia ludzie uwielbiają się bać. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany