Jerzego Nowosielskiego światy równoległe

Jerzego Nowosielskiego światy równoległe

W Krakowie mówią, że wreszcie jest szczęśliwy. Przecież całe życie malował świat, w którym będzie żył po śmierci. Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska Dom Jerzego Nowosielskiego, jednego z najwybitniejszych polskich malarzy, autora ikonostasów, sakralnych polichromii, obrazów abstrakcyjnych i cerkwi w Białym Borze, nietrudno znaleźć. Trzeba w  Krakowie przekroczyć rzeczkę Białuchę i na ul. Narzymskiego wejść pomiędzy wybudowane w latach 60. domy w stylu „kostka". Jeden z  ostatnich bliźniaków, wrzosowy, to właśnie dom Nowosielskiego, o czym informuje zawieszona na furtce tabliczka.

Dlatego złodzieje znaleźli go  bez trudu. 88-letni Jerzy Nowosielski zmarł w poniedziałek21 lutego, a w  nocy z wtorku na środę złodzieje wypchnęli okno (sforsować drzwi im się nie udało), ukradli kilkanaście obrazów, w tym dwie ikony z  przedstawieniem Matki Boskiej z Dzieciątkiem i Chrystusa Pantokratora oraz pięć obrazów olejnych.

– To nie byli profesjonaliści – denerwuje się 58-letni Andrzej Starmach, znany krakowski marszand i od 38 lat przyjaciel Nowosielskiego, który opiekował się nim przez ostatnie 10 lat. – W domu profesora nie było cennych obrazów, złodzieje zabrali też posrebrzane reprodukcje i statuetkę Totus Tuus – bo z brązu. Wartość materialna wszystkiego to 200-250 tys. zł. Ale proszę nie pisać o pieniądzach. Dla mnie to się niewiele różni od wyłamywania złotych zębów umarłym, to jest prawie jak bezczeszczenie zwłok. Policja i  Starmach są zgodni: nie będzie łatwo sprzedać tych obrazów. Wszystkie są skatalogowane i każdy Nowosielski, który pojawi się na rynku, będzie sprawdzany. Starmach ma nadzieję, że będą mieli na tyle sumienia, żeby je gdzieś podrzucić.

Sąsiedzi nie zauważyli kradzieży, choć naprzeciwko stoją czteropiętrowe bloki. Młodzi w ogóle nie wiedzieli, że mieszka tu słynny malarz. Starsza sąsiadka przyznaje, że martwiła się o niego, bo  od dwóch lat go nie widziała. Tak naprawdę Nowosielski, choć nagradzany jeszcze w 2010 r., nie wychodził z domu od ponad 10 lat.

Szkoła artystów wybitnych
Prof. Janina Kraupe-Świderska, malarka, poznała Jerzego Nowosielskiego w  czasie okupacji w utworzonej przez hitlerowców w miejscu pamiętającej jeszcze Jana Matejkę Akademii Sztuk Pięknych Kunstgewerbeschule – Szkole Rzemiosła Artystycznego. Przyjmuje mnie w swojej krakowskiej pracowni,którą dostała w 1949 r. W aureoli białych włosów i z przenikliwym spojrzeniem o zdarzeniach sprzed 70 lat opowiada, jakby wydarzyły się wczoraj: – Nowosielski się bardzo wyróżniał. Od początku było widać, że ma koncepcję własną.

Jego ojciec był Łemkiem grekokatolikiem i w tajemnicy przed matką, spolszczoną Austriaczką, zabierał syna do unickiej cerkwi. Jeszcze przed wojną pokazał mu ikony. W 1942 r. rodzice umieścili go w ławrze pod Lwowem i wreszcie mógł spełnić swoje dziecięce marzenia – zostać mnichem, rozpocząć nowicjat. –  Klasztor zrobił na nim ogromne wrażenie – wspomina malarka. – Tam się zetknął z mnichem, który wpadał w trans – mówił obcymi językami. Jurek nauczył się tam również pisać ikony.

Po roku Nowosielski się rozchorował i wrócił do Krakowa. W Kunstgewerbeschule poznał kolegów, którzy już po  wojnie okażą się wybitni: Tadeusza Brzozowskiego, Adama Hoffmana, Kazimierza Mikulskiego, Jana Szancenbacha, Bronisława Pawlika, Wojciecha Jerzego Hasa. Tu zakochał się bez wzajemności w Ewie Jurkiewicz (przyszłej żonie Kantora), a potem z wzajemnością w swojej żonie – Zofii Gutkowskiej. Uczniem Nowosielski był kiepskim. Po zamknięciu szkoły w  1943 r. 20-latki spotykają się u Tadeusza Kantora albo „na melinie" u  Adama Hoffmana. Piją bimber, czytają Celine’a, Nietzschego, Kafkę, Dostojewskiego, Rilkego, słuchają płyt, z Kantorem wystawiają „Balladynę”. – To było pierwsze pokolenie, które rozumiało sztukę nowoczesną – uważa Krystyna Czerni, autorka mającej się wkrótce ukazać w  wydawnictwie Znak biografii Nowosielskiego. – Byli awangardą, czuli się wyjątkowi i to doświadczenie było niebywale integrujące. Kanoniczna produkcja

Po wojnie Nowosielski z kolegami i koleżankami organizuje pierwszą awangardową wystawę (w 1957 r. nazwą się Grupą Krakowską II), która zaszokuje Kraków, zostaje asystentem Tadeusza Kantora. A potem wyjeżdża z żoną na 10 lat do Łodzi. Po powrocie w trybie eksternistycznym kończy krakowską ASP i zostaje wykładowcą. – Nowosielski prowadził bardzo kanoniczny program odnoszący się do kultury prawosławia – opowiada prof. Roman Łaciak, obecny dziekan Wydziału Malarstwa krakowskiej ASP, który dyplom obronił w 1977 r. – „Żorżyk", jak na niego mówiliśmy my, studenci, uczył swojego stylu: najpierw niech pan założy, potem byle jak, byle jak, byle jak, potem czerwona kreseczka, czarna kreseczka... To było jakby rysowanie ikon.

Prof. Kraupe-Świderska, starsza koleżanka z Kunstgewerbeschule, która również wykładała na ASP, mówi: – Wchodziło się do pracowni: „No, gorzej namalowany Nowosielski". I dodaje: – Jurek połączył to, co daleko na Wschodzie, z tym, co pojawiło się na  Zachodzie. Ikonę, która formowała się już od początku chrześcijaństwa, z  nowoczesnym abstrakcjonizmem. Na przełomie lat 1974-1975, z wejściem hiperrealizmu, pracownia Nowosielskiego się zmienia. Prof. Adam Brincken (obecnie wykładowca, dyplom 1975): – Otworzył się na nowy język. Wydaje się, że zaakceptował hiperrealizm za jego „bezosobowość artysty” – jak przy pisaniu ikony. Wybiera się fotograficznie zdefiniowany obiekt i nie pozostawia śladu pędzla. W latach 80. Nowosielski jako pedagog liberalizuje się jeszcze bardziej. Dziekan: – Do Nowosielskiego szli studenci o awangardowym zacięciu i bardzo różnych perspektywach.Mówił: „Ja kompletnie tego nie rozumiem, ale to są bardzo utalentowani ludzie”. Paradoksalnie upadek jego szkoły, szkoły Nowosielskiego, stał się potwierdzeniem jego samego jako artysty.

Mistrz
Był wściekły, kiedy o godz. 9 przychodził do Akademii i drzwi do swojej pracowni na trzecim piętrze zastawał zamknięte na klucz, bo studentów nie było. Nie daj Boże, żeby byli wtedy na wuefie albo zajęciach z  wojska. – Oni powinni malować! – grzmiał. – Ja już zrobiłem, a gdzie oni są? „Zrobiłem", czyli „namalowałem”.

Nowosielski wstawał rano – o 4-5 –  i malował. Potem wychodził, wypijał kilka koniaków i szedł na uczelnię. Żeby było jasne: malował na trzeźwo. Musiał być skupiony i precyzyjny. Jak skończył obraz, to skończył, jak nie skończył, to bardzo często już do niego nie wracał. Obraz miał w głowie, przenoszenie na płótno było czynnością wtórną. Prof. Kraupe-Świderska: – Miał taką koncepcję, że  jeśli się cokolwiek stworzy, to jest to dobro dla całego świata. On działał dla światów równoległych. Nowosielski nie  przeprowadzał ze studentami formalnych analiz obrazów. Wchodził do  pracowni i mówił ogólnie: – Malarstwo jest czymś absolutnie świętym. Rozwijał myśl, mówił klarownie, bardzo elokwentnie, kończył i wychodził. – Mało kto się odzywał, bo nasz aparat pojęciowy był zbyt ubogi –  wspomina malarz Krzysztof Klimek (dyplom w pracowni Nowosielskiego w  1988 r.).

Analizy wyglądały np. tak (do Klimka): – Pan maluje jak orkiestra kameralna, a to musi być symfonia: od basów do skrzypiec.

Albo: – Maluje pan, jakby szedł ścieżką wzdłuż drogi.

Nigdy nie było wiadomo, czy jak zacznie pochwałą, to nie skończy zganieniem. Potrafił zobaczyć wszystkie błędy, kompromisy, tradycje, z których obraz czerpał. Swojemu asystentowi mówił: – Niech im pan powie, że zostaną dziadami.

Bo chociaż już zarabiał poważne pieniądze na obrazach, wiedział, że  większość absolwentów ASP zarabiać nie będzie. Jednak kiedy ulubiony student miał wątpliwości, po co malować, kiedy nikt się tym nie  interesuje, mówił: – Proszę malować dla Boga.

Kiedy studenci przyjeżdżali do niego do domu taksówką, za taksówkę płacił on. Jak chcieli przemalować dobry obraz, bo nie mieli na blejtramy, mówił, że da im pieniądze. Skupował ich obrazy. Potrafił swojemu absolwentowi wysłać na Gwiazdkę pamiątkową książkę z poutykanymi banknotami, dzięki którym ten mógł w ogóle zajmować się malowaniem. – Pomagał mi jako młodszemu malarzowi – przyznaje Andrzej Gąsieniec (dyplom u Nowosielskiego w 1990 r., mieszka w Bieszczadach). – Malarze muszą sobie pomagać. Monetowi, który miał problemy finansowe, też ktoś pomagał.

Podobno z czasem nie  było aukcji charytatywnej bez obrazu Nowosielskiego. W 1996 r. razem z  żoną założył Fundację Nowosielskich. Ostatni raz publicznie pojawił się na przyznaniu nagrody krytykowi Wiesławowi Borowskiemu w 1999 r.

Mrok
Na co dzień był „fajnym gościem". Wylewnie witał się na wernisażach z  młodszymi malarzami. – Pokazywał, że nie ma w sobie nic z bucowatości –  mówi malarz Ignacy Czwartos, który Nowosielskiego uważa za mistrza i  bywał u niego w domu.

– Nie reagował na agresję – mówi prof. Kraupe-Świderska. – Zawsze wybaczał, miał postawę refleksyjną. O  wszystkim można było z nim podyskutować. Kontakt z nim był uspokajający.

Przeszedł drogę od katolicyzmu (matki), przez grekokatolicyzm (ojca), ateizm, do prawosławia.Albo – jakby raczej wolał – heretyckiego prawosławia. Chodził do cerkwi na ul. Szpitalną, śpiewał w chórze, cerkwi przekazał prawa autorskie do swoich ikon. Bez wątpienia był religijny. Ale bliska mu była wizja, że świat to walka między dobrem i  złem, którą wygrywa diabeł. „W Boga jest prawie w ogóle niemożliwe wierzyć. W diabła musi się wierzyć, bo się go dotyka na co dzień" –  mówił w 1993 r. w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

–Z upływem lat coraz bardziej pogrążał się w mroku – uważa jego biografka Krystyna Czerni. –  Mówił, że to, co najlepsze, daje do obrazów, a to, co najgorsze, zostaje w środku.

Ignacy Czwartos: – Mówił, że malarz maluje świat, w którym będzie żył po śmierci. Świat lepszy. Był lekarzem, a jego obrazy lekarstwem. To była ucieczka w czystość.

Energia
Starmach: – Tak jak trudno o Modiglianim opowiadać bez alkoholu, tak trudno o Nowosielskim. On się po alkoholu stawał małomówny. Może rzeczywiście ładował wtedy baterie.

Nigdy nie nawalał. Dotrzymywał terminów. Dużo malował. Kiedyś zastał studentów pijących w pracowni, z  pijaną modelką. – Żeby pić, trzeba malować – powiedział. – Ile państwo namalowali obrazów od ostatniego picia?

Zgłosił się jeden student: – Ja jeden. – A ja sześć – odparował Nowosielski. – Alkohol był mu potrzebny do funkcjonowania – uważa prof. Kraupe-Świderska. – Są osoby, które potrzebują energii z zewnątrz.

Starmach: – Na uczelni nie traci autorytetu, nawet jak trzeba go wynosić, bo sam nie jest w stanie wyjść. Pośpi sobie i znów jest przytomny i elokwentny. Znajomym też jego alkoholizm nie przeszkadzał. Najwyżej odwieźli go do domu.

Sąsiadka z  pierwszego domu na rogu: –Wracał czasami do domu chwiejnym krokiem. Ale  to artysta. Nie awanturował się, nie mieli dzieci, dlaczego miał nie wydawać na alkohol?

Tylko żona nie wytrzymywała. Starmach: –  Każdy profesora miał na chwilę. A to Zosia się nim opiekowała, prała, poświęciła mu całe życie, zrezygnowała ze swojej kariery artystycznej. Trudno, żeby jej to nie przeszkadzało.

Kilkakrotnie delikatnie, ale  stanowczo napominał go też przyjaciel, Tadeusz Różewicz. Krystyna Czerni skrupulatnie wylicza, jak Nowosielski wypadał z autobusu, lądował w  izbie wytrzeźwień, w domu robił się agresywny, mniej malował. Jak szukał wytchnienia u studentek. Emocjonalnego. Ponoć niewinnego. Z zachwytem mówił, że kobieta jak cerkiew jest Królestwem Bożym na ziemi. Dlatego malował jedne i drugie.

Żonę, która z troski wydzielała mu kieszonkowe, nauczył się oszukiwać. Malował w tajemnicy przed nią w rekwizytorni na  akademii, obrazy sprzedawał za koniak, w galeriach go częstowano. Żona zawsze była w stanie poznać obrazy namalowane po alkoholu – były gorsze. Ona pilnowała jakości. On ją w gruncie rzeczy kochał.

Inny wymiar
To Zofia Nowosielska pierwsza położyła się do łóżka i zdecydowała, że  nie wstanie. Miała osteroporozę, ale pewnie też dość życia. Nowosielski się załamał i położył się w drugim pokoju. W 1999 r. przestał wychodzić z domu. I przestał malować. – W 2000 r. robiłem wystawę jego rysunków –  opowiada Starmach. – Chciałem, żeby pojawił się na niej jeden z 2000 r. I nie byłem w stanie go do tego namówić. Ostatni świadomy rysunek datuje się na jesień 1999 r.

Wtedy Nowosielski zaczyna się zamykać. Najpierw chodzi jeszcze po domu: mieszka w pracowni, na telewizję chodzi do  pokoju żony. W 2000 r. nagle przestaje poznawać ludzi. Do pracowni sprowadzono mu łóżko z podnośnikiem dla obłożnie chorych, był fotel, stół z krzesłami dla gości. Nie zauważył, kiedy żona umarła w 2003 r., a  może nie miało to znaczenia. Co jakiś czas mówił przecież, że siedzi w  pokoju obok.

– Na samym początku nie miałam przekonania, że jest człowiekiem cierpiącym – opowiada Krystyna Czerni. – Był zatopiony w  innym wymiarze, zanurzony w liturgii prawosławnej, potrafił precyzyjnie recytować hymny. Miał przebłyski niezwykłej trzeźwości. Te ostatnie lata to była przejmująca tajemnica. Pan Bóg go trzymał po coś na tym świecie.

Trzy lata temu Krzysztof Klimek, którego już nie rozpoznawał, zapytał: –  Czy pan się jeszcze zajmuje malarstwem?

Nowosielski przecież już nie  malował. Przymknął oczy i powiedział: – Wyłącznie.
Okładka tygodnika WPROST: 9/2011
Więcej możesz przeczytać w 9/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2011 (1464)

  • O politycznej impotencji 27 lut 2011, 12:00 O politycznej impotencji Wystarczy spojrzeć na Europę, by problemy naszej polityki widzieć w szerszym kontekście i uznać, że nie jest u nas tak źle." Spoglądam więc i szerszy kontekst widzę, ale – co zrobić – wcale mi to nastroju nie poprawia. 4
  • NA SKRÓTY 27 lut 2011, 12:00 PJN zaprasza na listy PJN ma kłopot ze znalezieniem osób gotowych do startu w najbliższych wyborach parlamentarnych. Może go uratować umowa z nieco zapomnianym Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym, partią założoną przez byłego ministra... 7
  • Cokolwiek by zrobił, jest źle 27 lut 2011, 12:00 Doszło do kolejnego nocnego spotkania Tusk – Schetyna. Panowie porozmawiali, i to podobno bez inwektyw. Następnego dnia Grzegorz Schetyna ogłosił, że nadal są przyjaciółmi. Jeszcze z pięć takich komunikatów i na pewno uwierzymy. 10
  • Rządy naćpanych Marsjan 27 lut 2011, 12:00 Edyta Górniak udzieliła wywiadu „Sukcesowi". Obwieszcza w nim marzenie o powstaniu filmowej biografii swojej skromnej osoby. „Dużo komedii i trochę sensacji, żadnego science fiction" – opisuje dzieło Edyta. Ja... 12
  • Gdzie prawda, gdzie fałsz 27 lut 2011, 12:00 Zostaliśmy wychowani w micie bezgrzeszności narodu ofiary. Żeby go jakoś przepracować, musimy odrobić lekcję historii. Są sprawy, które muszą zostać opowiedziane, potem przeżyte, przyswojone. Inaczej ciągle będą nas gryźć, straszyć – mówi Henryk Woźniakowski, prezes... 15
  • Minister słońce 27 lut 2011, 12:00 Premierowi się nie odmawia, ale on odmówił. Z człowieka Donalda Tuska stał się człowiekiem Bronisława Komorowskiego. Ale tak naprawdę gra głównie na siebie. 19
  • Błysk w oku 27 lut 2011, 12:00 Żeby zrobić w Polsce coś pozytywnego, moja partia musi wygrać wybory. Czy jest w tym coś złego? – pyta lider SLD Grzegorz Napieralski. 22
  • Łza 27 lut 2011, 12:00 Były szef CBA wymieniał nazwisko neurochirurga prof. Jana Podgórskiego jednym tchem z gangsterami Słowikiem i Batmanem. Właśnie zakończył się proces profesora. Sąd nie miał wątpliwości – jest niewinny. 26
  • Prawda nas zaboli/wyzwoli (niepotrzebne skreślić) 27 lut 2011, 12:00 Premier stanął przed ścianą. niech się odwróci do nas i powie szczerze, co Polskę czeka. I jak chce ścianę rozwalić. Niech nas przekona jak dorosłych, a nie usypia jak dzieci – namawia prof. Aleksander Smolar. 30
  • Platformo! Daj nam szansę! 27 lut 2011, 12:00 Nie jest źle, że powoli, jest źle, kiedy nie wiadomo dokąd. 35
  • Tusku: ko – mu – ni – ka – cja!!! 27 lut 2011, 12:00 Co chce zrobić z Polski Tusk? Tego do końca nie wiemy. A wiedzieć chcielibyśmy. 36
  • Rewolucja kulturalna 27 lut 2011, 12:00 Niszczenie ludzi stało się normą społeczną. W jakimś sensie sposobem na życie. 40
  • Wyższa szkoła lansu 27 lut 2011, 12:00 Wyższa szkoła lansu W polskim show-biznesie nie ma miejsca dla artystów. Jest zapotrzebowanie na celebrytów, którzy będą dostarczać atrakcji serwisom plotkarskim. Wylęgarnią celebrytów są programy typu talent show. Trzy z nich startują w najbliższy weekend. 43
  • Niania na podsłuchu 27 lut 2011, 12:00 Godzinami rozmawiają przez telefon, wyjadają zapasy z lodówki, a nawet upijają się w godzinach pracy. Spora część polskich niań jest zupełnie nieprzygotowana do pracy z dziećmi. I z pewnością nie zmieni tego podpisana właśnie przez prezydenta ustawa żłobkowa. 46
  • Seks, a potem szantaż 27 lut 2011, 12:00 Najpierw galerianki tylko polowały na mężczyzn, którzy za seks kupowali im wymarzony ciuch albo kosmetyk. Teraz nastoletnie prostytutki z centrów handlowych znalazły nową formę zarobku: szantaż. Często pomagają im w tym koledzy, a nawet rodzice. 48
  • Dzieci po chemii 27 lut 2011, 12:00 Lekarze doradzali im aborcję, ale one postanowiły donosić ciążę. Dziś przekonują inne kobiety, że można chorować na raka i urodzić zdrowe dziecko. 51
  • Ekstraklasa: ani ekstra, ani klasa 27 lut 2011, 12:00 Nowe stadiony sprawiły, że piłkarska liga bije u nas rekordy oglądalności. Ale coraz bardziej dominują w niej nieudolni zawodnicy, a czołówka polskich biznesmenów przegrywa z futbolem. 53
  • Libia – Państwo Ludu 27 lut 2011, 12:00 Fala arabskiej rewolty dotarła do Libii. Tym razem dyktator nie oddał władzy bez walki. W izolowanym od świata, sterroryzowanym kraju na manifestantów runęły czołgi. 56
  • Strzeż się marzeń 27 lut 2011, 12:00 Lepiej, by zachodni obserwatorzy i politycy porzucili złudne marzenia, że postępy demokracji na Bliskim Wschodzie oznaczają szerzenie się tam zachodnich wartości. 60
  • Zapaśnik 27 lut 2011, 12:00 Ambicja to jego religia. Wciąż jest twardzielem. Były sekretarz obrony USA właśnie wydał autobiografię. Donald Rumsfeld żałuje słów, ale nie czynów. 62
  • Pralka pani kanclerz 27 lut 2011, 12:00 Kanclerz Angela Merkel staje się ofiarą własnych sukcesów. Jej partia właśnie przegrała lokalne wybory w Hamburgu. Niemiecka gospodarka ma się świetnie, a wyborcy pokazują swoją złość. 64
  • Rosyjski kawałek Facebooka 27 lut 2011, 12:00 Song, Fabregas i Walcott. Bezbłędne strzały tych piłkarzy sprawiły, że 27 grudnia 2010 r. kibicom Chelsea skwaśniały miny. Arsenal wygrał wtedy z ich ukochaną drużyną 3:1 w derbach Londynu i od tej pory jest bliższy zwycięstwa w... 66
  • Chińska autostrada do Europy 27 lut 2011, 12:00 – Zdążymy – zapewnia dyrektor Sun Hang, stojąc w trzaskającym mrozie na skraju lasu. Jego firma buduje 50 kilometrów A2 pod Żyrardowem. Ma to być przepustka do wielkich kontraktów w całej Unii. 70
  • Pożegnanie z Afryką 27 lut 2011, 12:00 W Afryce zamieszki, więc wakacje będziemy musieli spędzić w Polsce? Bynajmniej. Tak przyzwyczailiśmy się do zagranicznych wyjazdów, że raczej dopłacimy kilkaset złotych i wybierzemy południe Europy. Rafał Pisera Mariusz Szaniawski z... 72
  • Jerzego Nowosielskiego światy równoległe 27 lut 2011, 12:00 W Krakowie mówią, że wreszcie jest szczęśliwy. Przecież całe życie malował świat, w którym będzie żył po śmierci. Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska Dom Jerzego Nowosielskiego, jednego z najwybitniejszych polskich malarzy, autora... 74
  • Starchitekt z Łodzi 27 lut 2011, 12:00 Architektów projektujących obiekty tak niezwykłe, że przypominają gigantyczne rzeźby, nie jest zbyt wielu. Tych, którzy swoje wizje realizują, jest jeszcze mniej. Jednym z nich jest Daniel Libeskind. 78
  • Jak Rubinstein, jak Bernstein 27 lut 2011, 12:00 Prowokator? Chorobliwy perfekcjonista? A może po prostu pasjonat i idealista? Krystian Zimerman znów budzi kontrowersje! Tym razem zapowiedział, że już nigdy nie zagra w Polsce! 80
  • Marky Mark w fabryce snów 27 lut 2011, 12:00 Świat usłyszał o nim w 1991 r., gdy nagrał piosenkę „Good Vibrations", która przez kilka tygodni okupowała pierwsze miejsce listy „Billboardu”. Promowana przez nią płyta „Music for the People” tylko w... 82
  • Biznes marką stoi 27 lut 2011, 12:00 Dobra marka pozwala uzyskać wyższą marżę, więc i wyższe zyski. W przypadku globalnych marek pozornie ulotne sympatie klienta przekładają się na realne miliardy dolarów. Najcenniejsza obecnie marka to Google. 87
  • Egipt: biznes i polityka 27 lut 2011, 12:00 W Egipcie staje przed sądem kilku ważnych biznesmenów, których działalność gospodarcza rozkwitła za czasów reżimu Mubaraka. Są wśród nich także ministrowie, którzy weszli do rządu z sektora prywatnego w ramach akcji mającej... 90
  • Czy Europa ma zapewniony dostęp do żywności? 27 lut 2011, 12:00 Mieszkańcy Unii Europejskiej znają głód już tylko z książek historycznych. Jednak kwestia bezpieczeństwa żywnościowego jest coraz goręcej dyskutowana w europejskiej polityce rolnej. Zapewnienie wystarczających zasobów żywności... 94
  • Nieznośna lekkość smalcu 27 lut 2011, 12:00 Nie chcemy pamiętać o smalcu. Nikt się do smalcu nie przyznaje. Gdy pytam o smalec w domach moich znajomych, ich oburzenie jest tak ogromne, że aż zabawne. Tymczasem to właśnie brak smalcu w kuchni powinien siać kulinarne zgorszenie, nie jego obecność. 96
  • Polaku, nie lecz się sam, czyli psychoterapia 27 lut 2011, 12:00 Opis: Doktor Sigmund Freud notuje coś szybko w małym czarnym notatniku. U szczytu kolejnej kartki starannie zapisuje „Pan Statystyczny Polak". Freud podnosi wzrok i spogląda na obiekt swojej kolejnej analizy, który w tym czasie... 97
  • No i co? Dymków sto 27 lut 2011, 12:00 Co mądrzejsi komentatorzy tzw. sprawy Szopena zauważają trafnie, że należy rozróżniać komiks – dzieło sztuki – od promocji Polski za pomocą komiksu pełnego wulgaryzmów. Pomysł ożenku obu tych zjawisk okazał się raczej nieudany – co daje nam niemal gwarancję,... 97
  • Potrzeba strachu 27 lut 2011, 12:00 Dawno, dawno temu odkryto, że oprócz uprawiania seksu i dobrego jedzenia ludzie uwielbiają się bać. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany