Rewolucja kulturalna

Rewolucja kulturalna

Niszczenie ludzi stało się normą społeczną. W jakimś sensie sposobem na życie.
Siedzi naprzeciwko mnie Bardzo Znany Człowiek. Mówi: „Wiesz, boję się rano pójść do kiosku i kupić gazetę. Nie wiem, co tam znajdę na swój temat. W ciągu dwóch lat napisano o mnie 70 paszkwili. Wpisz moje nazwisko w Google i zobaczysz, co się dzieje. Jestem calutki obsmarowany gównem, od góry do dołu". Pytam, czy mieli powody. „Skądże”. A napisali kiedyś o tobie dobrze? „Skądże”.

***

Pierwszy raz pomyślałem o tym wiele lat temu za sprawą Kazimierza Kaczora. Został właśnie wybrany na prezesa Związku Artystów Scen Polskich i dziennikarz telewizyjny zapytał, czego mu życzyć. Odpowiedział w manierze Kurasia z „Polskich dróg": „Mam jedną gorącą prośbę do krytyków: nie niszczcie nas. Aktor to człowiek. On czuje i  przeżywa jak inni ludzie. Nie jesteśmy ze stali. Kiedy napiszecie po  spektaklu, że aktor był beznadziejny, że się skończył, że powinno się go  obrzucić pomidorami, to pamiętajcie, że ten człowiek potem wróci do  domu, gdzie czeka na niego żona i dzieci. Usiądą w milczeniu przy stole i ten kompletnie zdruzgotany człowiek będzie się zastanawiał: Czy ma  zmienić zawód? Czy jak jutro wyjdzie z domu, to ludzie mu się odkłonią? Krytyk już wtedy smacznie śpi, kiedy aktor zaczyna myśleć, że być może życie straciło sens. A przecież nic strasznego nie zrobił. Po prostu słabiej zagrał. Nie róbcie nam tego”.

Była to prośba wstrząsająca, niestety przeszła bez echa. Wystarczy wejść do internetu, by się o tym przekonać. Zresztą nie tylko do internetu.

Kilka lat później siedziałem w jakiejś restauracji i czytałem „Gazetę Wyborczą". W dziale kultury zamieszczono recenzję filmu „Operacja Samum” Władysława Pasikowskiego. Tytuł na całą szerokość kolumny wielką czcionką wrzeszczał: „ZSZEDŁ NA PSY”. Zero litości. Od tamtej pory ten jeden z najlepszych polskich reżyserów właściwie się nie podniósł. Nie mam pojęcia, kiedy to się zaczęło. Nie wiem, kto pierwszy rzucił butelką szampana w burtę statku i  wodował tradycję niszczenia ludzi za pośrednictwem mediów. Nie wiem, co  mu przyświecało. Wiem jedynie, że rozpoczął nową erę w dziejach ludzkości. W Polsce owoce tej ery wyrosły dorodne, jak nigdzie na  świecie. Na opluwaniu zaczęto robić niespotykany interes. Dziś niszczące opinie fruwające i na szczytach „elit”, i na dole internetowym są zjawiskiem masowym, straszliwym i raczej niespotykanym w tej skali nigdzie indziej. ***

Będę tu co jakiś czas wymieniał różne nazwiska, ale nie jest moim celem dokopywanie komukolwiek. Po prostu tak zarejestrowałem niektóre fakty. Bronisław Wildstein ma sprawny procesor, potrafi szybko i logicznie myśleć, zwłaszcza podczas telewizyjnych polemik. Dysponuje znakomitą pamięcią i umie rozumować niczym szachista. Kompletne nie podzielam jego ideologii, ale nie mam o nią pretensji, bo każdy wyznaje, co lubi. Wygasły też we mnie pretensje o listę, którą wyniósł czy której nie  wyniósł (wszak nigdy tego nie potwierdził), choć przez to powstał syf straszny i uczynił wśród Polaków spustoszenie nieodwracalne.

Mam natomiast żal o jedną rzecz, którą wypowiedział kiedyś do kamery telewizyjnej: „A kto powiedział, że to są autorytety? Dlaczego profesor Bartoszewski ma być autorytetem? Kto to ustalił? Dla mnie profesor Bartoszewski nie jest żadnym autorytetem". To banalne stwierdzenie było jak gwizdek rozpoczynający polowanie. Prawdopodobnie to w tamtej chwili narodziła się popularna wśród zwolenników PiS szydercza pisownia „ałtorytet” i równie szydercze „elyty”. Stało się jasne, że od tej pory można obsikać każdego, nawet najmądrzejszego człowieka, jeśli się coś do  niego ma.

Dziś w Polsce nie ma już elit i autorytetów, więc życzenie pana Bronisława się ziściło. Nie ma ośrodków intelektualnych, których zdanie miałoby istotne znaczenie (niestety, na opuszczonym terytorium nic nowego się nie urodziło). Nie ma kół dyskusyjnych, kawiarni, partii ani stowarzyszeń. Nie są już autorytetami ani Adam Michnik, ani Jarosław i Lech Kaczyńscy, ani Lech Wałęsa. Ani Czesław Miłosz, ani Tadeusz Mazowiecki, ani prof. Władysław Bartoszewski czy Jan Olszewski. Nie są Andrzej Gwiazda, Andrzej Wajda ani Zbigniew Herbert. Nie są Jan Nowak-Jeziorański, Andrzej Szczypiorski ani Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski czy Wojciech Jaruzelski. Mógłbym mnożyć nazwiska w  nieskończoność – ostatnio dołączył do listy kardynał Stanisław Dziwisz (za pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu i krew papieską dla Kubicy). O  Donaldzie Tusku nie wspomnę, sami dodajcie to nazwisko gdziekolwiek.

Ktoś powie, że sami zapracowali. Inny powie, że celowo zniszczyli ich polityczni wrogowie, ale ja myślę, że jest jeszcze zupełnie inaczej. Mianowicie niszczenie ludzi stało się współczesną normą społeczną. W  jakimś sensie sposobem na życie.

***

Dziś, dzięki łatwości dostępu do mediów, każdy człowiek dostał do ręki narzędzie o straszliwej sile destrukcji. Może zniszczyć drugiego, nie  wychodząc z domu. Nie trzeba już pokonać rywala umiejętnościami –  wystarczy go przetrącić sprytnym pomówieniem, fikcyjną czy prawdziwą wpadką. Nie trzeba też zasłużyć złym uczynkiem, by się obudzić jako człowiek sponiewierany. Wystarczy, że się stanie komuś na drodze i ten ktoś uderzy w odpowiednią strunę w internecie. Lawiny nie da się zatrzymać. Niektórzy czynią to zawodowo i żyją z tego nieźle, inni robią to w ramach hobby, jeszcze inni są do tego wynajęci. Czasem dzieje się coś przypadkiem.

Włodzimierz Szaranowicz, znakomity znawca wielu dyscyplin sportowych, jest od jakiegoś czasu komentatorem sportowym, którego unikam. Ilekroć jakiś atleta dokona wielkiego wyczynu, wtedy zazwyczaj pada z ust pana Włodzimierza coś w tym stylu: „Wspaniały wynik, niesamowity atleta, ale kiedy patrzę na te mięśnie, to nie wiem, czy powstały bez jakiegoś wspomagania". Tyle wystarczy, by sportowy mistrz przestał być mistrzem. Potem internet tonie w plwocinach na temat tego, kto bierze, kto nie bierze, po chwili nikt nie jest czysty. Nawet Owens 80 lat temu musiał coś brać. Mała przypadkowa iskra rozpaliła ogień.

Jedno słowo chytrze rzucone w mediach nabiera pędu pocisku. Tekst na wielkim portalu internetowym „Kto ma tak krzywe nogi?" był jednym z  najpodlejszych. Wypełnił wszystkie najgorsze sfery międzyludzkiej destrukcji. Odarł kobietę z intymności, ośmieszył aktorkę, ludzi na  forach skłonił do szyderstw i dzikiej agresji. Jednocześnie od dawna nie  znajdziecie najmniejszych wzmianek o dokonaniach artystycznych tej aktorki, choć takowe bezustannie mają miejsce.

Bogusław Linda wyznał kiedyś w telewizji, że po przeczytaniu w internecie bluzgów i opinii na  swój temat na kilka lat przestał grać. Po prostu nie wytrzymał ciężaru wypuszczonego w necie jadu. Dorota Stalińska, kobieta, która samotnie wychowała syna na znakomitego dorosłego człowieka, mówi mi, że nie wychodzi z domu. Gdy syn wystartował w telewizyjnym programie „Taniec z  gwiazdami", oboje zostali chamsko przeczołgani przez tabloidy („Ciekawe, kim jest ojciec Pawła?”). W ślad za tym ruszył internet ze swoją kurarą i reputacja słynnej aktorki, zarazem charyzmatycznejdziałaczki charytatywnej, odfrunęła w niebyt. Dziś mówi: „Jak ja mam wyjść z domu? Zrobili ze mnie matkę ladacznicę”. I szybka konkluzja: gdyby była nikim i gdyby jej syn był nikim, nic by im się nie stało.

***

O politykach pisać nie ma sensu. Wszystko widać jak na dłoni. Napuszczani na siebie przez dziennikarzy wypełniają role telewizyjnej telenoweli z nawiązką, w ogóle nie kontaktując się z narodem na niwie merytorycznej. W internecie (i poza nim) każdy z nich przynajmniej raz został zanurzony w kloace pomówień i obelg. Teraz już nikt nie ma  suchego garnituru. I nikt nie ma szans na zostanie autorytetem i  pociągnięcie za sobą narodu. Czy o to chodziło? O jednym przypadku wspomnę, jest świeży.

W dniu, w którym piszę ten tekst, portal Fronda.pl oznajmił chytrym pytaniem: „Geremek tajnym współpracownikiem?". A więc mamy go! Tego samego Geremka, wielkiego Polaka, którego żegnał transparent „Dzięki Ci, Panie, że go zabrałeś”. Natychmiast powieliły „newsa” pod różnymi tytułami wszystkie wielkie portale internetowe metodą „kopiuj/wklej”. Gówniana i niesprawdzona informacja, obalona godzinę później przez historyka IPN, zyskała w kwadrans status ogólnopolskiej wiadomości przykuwającej uwagę niczym dzieło dobrej światowej agencji prasowej.

Skąd się to bierze? Dlaczego nikt nie zadał sobie trudu wciśnięcia hamulca? To niekompetencja dziennikarzy i pęd za  skandalem na pewno, ale czy tylko? Psycholog Jacek Santorski powiedział kiedyś, że człowiek ma dwie cechy. Pierwsza to ta, że sam siebie akceptuje tylko w połowie, drugiej połowy w sobie nie lubi. I druga taka, że każdego człowieka lubi się też w połowie (albo jak kto woli, średnio lubi go połowa ludzi, którzy go znają). Być może, jedno wynika z  drugiego i tworzy trzecie.

Więc jest możliwe, że niszcząc innego człowieka, niszczymy go za to, że jest w połowie taki, jakimi sami chcielibyśmy być. Że uciekł nam z czymś, czego brak w naszej nielubianej połówce. Że nas przez to drażni. Wkurza nas odwagą, dorobkiem, sukcesami, umysłem, pogodą ducha, finansami.

W 1966 r. chiński przywódca Mao Tse Tung (tak wówczas pisano jego nazwisko) przeprowadził w komunistycznych Chinach rewolucję kulturalną. Jej celem (w dużym uproszczeniu) było zlikwidowanie klasy intelektualistów, uznanej przez niego za śmiertelnych wrogów proletariatu. Na 10 lat wymazano z umysłów ludzkich wszelkie dzieła, prace naukowe, książki i  wynalazki. Zrównano wszystkich w dół. Pisarzy skierowano do pracy resocjalizacyjnej w kopalniach, do obozów pracy przymusowej wysłano tysiące studentów, a uczelnie i szkoły zamknięto na kilka lat. Zginęły tysiące ludzi. Jeśli ktoś znał język obcy – nie miał szans na przeżycie. Podobnie gdy nosił okulary – „symbol odchylenia klasowego". Z fragmentów Muru Chińskiego zbudowano chlewy, a wszystkie książki spalono. Mao ogłosił, że stare dzieła sieją kontrrewolucję, a intelektualiści i  naukowcy to zdrajcy i wrogowie proletariatu. Zapowiedział, że już nigdy nie będą niczyimi autorytetami. W teren ruszyli młodzi bojownicy, tzw. hunwejbini. W 10 lat Chiny runęły intelektualnie i gospodarczo na samo dno.

Nie porównuję tamtego horrendum do dzisiejszej sytuacji w Polsce, ale pytanie brzmi: Czy przypadkiem nie zaordynowaliśmy sobie nowej formy „rewolucji kulturalnej"? Czy nie ma wśród nas bardzo licznej kasty szczujących hunwejbinów? Czy strącanie z piedestałów wszelkich autorytetów ku uciesze gawiedzi nie spowodowało, że nie mamy już żadnego przewodnika stada? Czy da się płynąć bez latarni morskiej? Czy  kinematografia polska naprawdę może istnieć bez Wajdy, poezja bez Miłosza, historia bez Wałęsy i Jaruzelskiego, skoki bez Małysza, dobroczynność bez Owsiaka, muzyka bez Niemena i Kościół bez Jana Pawła II?

***

Rutynowo zerkam na wielki portal internetowy. W dziale kultury czytam: „Artystka strasznie przytyła", „Najgorzej ubrana kobieta”, „Pijany aktor wylądował na odwyku”. Tyle dziś mamy dla państwa ze świata sztuki. Na  portalu „The New York Times” takie tematy są nie do pomyślenia, mimo że  to też opiniotwórcza gazeta.

Bardzo Znany Człowiek mówi, że już nie  odbiera telefonu. „Zawsze może to być tabloid, zapyta o coś i nie masz odwrotu. Nie odpowiesz – napiszą, że byłeś zdenerwowany i rzuciłeś słuchawką. Odpowiesz – możesz nie wychodzić z domu przez tydzień. Lepiej nie odbierać". Ma rację. Ja też już nie odbieram.
Okładka tygodnika WPROST: 9/2011
Więcej możesz przeczytać w 9/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 13
  • urażony IP
    Zbyszek, a czy Ty przypadkiem kogoś nie zniszczyłeś ostatnio? przejrzyj swoje wyslane smsy i napisane felietony, przemyśl stary...
    czy \"rzucając fałszywe świadectwo\" albo niesprawdzone właśnie komuś nie zrobiłeś kuku...
    • zły IP
      Dlaczego nie widac calego tekstu? Kasa kasa kasa!!!! :(((((
      • drupal@gazeta.pl IP
        Pamiętam pana Bogusława Lindę w programie Kuby Wojewódzkiego. Powiedział, że kiedy wszedł do Internetu i poczytał sobie, co tam ludzie wypisują na jego temat, to przez cztery lata nie mógł grać, przeszedł totalne załamanie. Na to Kuba Wojewódzki:\"Ale wiesz, że tam siedzą pryszczaci dwunastoletni gówniarze i to wypisują?. Linda:\" Teraz wiem, ale długo mi zajęło, żeby to zrozumieć.\"

        Panie Zbigniewie, to chyba najlepsze lekarstwo na to tzw. niszczenie ludzi. Trzeba założyć, że to wszystko piszą pryszczaci dwunastoletni gówniarze.

        Jeśli każdy człowiek dotknięty takim atakiem wyobrazi sobie w ten sposób jego źródło to problem z umysłu znika.

        Kto by się przejmował pryszczatym dwunastoletnim gówniarzem?

        Przecież tak naprawdę wszyscy wiemy, że takie teksty piszą tylko i wyłącznie dwunastoletni pryszczaci gówniarze, ukryci w ciałach różnej płci i wieku.

        Na ulicy bym takiego nie poznał ale Internet bezlitośnie ich obnaża.
        • tom IP
          Panie Zbigniewie - popieram w całej rozciągłości i zgadzam się z tezami artykułu. Sądzę jednak, że problem dotyczy nie tylko artystów i polityków, lecz wszystkich którzy osiągnęli cokolwiek i chociażby odrobinę wybili się ponad \"szarość\". Nawet jeśli frustratów wylewających swe żale czy leczących kompleksy jest kilka procent ogółu społeczeństwa, to swoją aktywnością sprawiają wrażenie, iż ich opinie są mniej lub bardziej upowszechnione. Nie dajmy się zwariować i zdeptać garstce nieszczęśliwych ludzi.
          • doriss IP
            podpisuję się pod tym felietonem obiema rękami. tez mam już dosyć plucia, obrzucania błotem i unikania dobrych słów o bliźnich! trochę grzeczności, wyrozumiałości, zwykłego ludzkiego zrozumienia nie zaszkodzi. A pomyje wylewamy do rynsztoka, do kloaki...

            Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2011 (1464)

            • O politycznej impotencji 27 lut 2011, 12:00 O politycznej impotencji Wystarczy spojrzeć na Europę, by problemy naszej polityki widzieć w szerszym kontekście i uznać, że nie jest u nas tak źle." Spoglądam więc i szerszy kontekst widzę, ale – co zrobić – wcale mi to nastroju nie poprawia. 4
            • NA SKRÓTY 27 lut 2011, 12:00 PJN zaprasza na listy PJN ma kłopot ze znalezieniem osób gotowych do startu w najbliższych wyborach parlamentarnych. Może go uratować umowa z nieco zapomnianym Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym, partią założoną przez byłego ministra... 7
            • Cokolwiek by zrobił, jest źle 27 lut 2011, 12:00 Doszło do kolejnego nocnego spotkania Tusk – Schetyna. Panowie porozmawiali, i to podobno bez inwektyw. Następnego dnia Grzegorz Schetyna ogłosił, że nadal są przyjaciółmi. Jeszcze z pięć takich komunikatów i na pewno uwierzymy. 10
            • Rządy naćpanych Marsjan 27 lut 2011, 12:00 Edyta Górniak udzieliła wywiadu „Sukcesowi". Obwieszcza w nim marzenie o powstaniu filmowej biografii swojej skromnej osoby. „Dużo komedii i trochę sensacji, żadnego science fiction" – opisuje dzieło Edyta. Ja... 12
            • Gdzie prawda, gdzie fałsz 27 lut 2011, 12:00 Zostaliśmy wychowani w micie bezgrzeszności narodu ofiary. Żeby go jakoś przepracować, musimy odrobić lekcję historii. Są sprawy, które muszą zostać opowiedziane, potem przeżyte, przyswojone. Inaczej ciągle będą nas gryźć, straszyć – mówi Henryk Woźniakowski, prezes... 15
            • Minister słońce 27 lut 2011, 12:00 Premierowi się nie odmawia, ale on odmówił. Z człowieka Donalda Tuska stał się człowiekiem Bronisława Komorowskiego. Ale tak naprawdę gra głównie na siebie. 19
            • Błysk w oku 27 lut 2011, 12:00 Żeby zrobić w Polsce coś pozytywnego, moja partia musi wygrać wybory. Czy jest w tym coś złego? – pyta lider SLD Grzegorz Napieralski. 22
            • Łza 27 lut 2011, 12:00 Były szef CBA wymieniał nazwisko neurochirurga prof. Jana Podgórskiego jednym tchem z gangsterami Słowikiem i Batmanem. Właśnie zakończył się proces profesora. Sąd nie miał wątpliwości – jest niewinny. 26
            • Prawda nas zaboli/wyzwoli (niepotrzebne skreślić) 27 lut 2011, 12:00 Premier stanął przed ścianą. niech się odwróci do nas i powie szczerze, co Polskę czeka. I jak chce ścianę rozwalić. Niech nas przekona jak dorosłych, a nie usypia jak dzieci – namawia prof. Aleksander Smolar. 30
            • Platformo! Daj nam szansę! 27 lut 2011, 12:00 Nie jest źle, że powoli, jest źle, kiedy nie wiadomo dokąd. 35
            • Tusku: ko – mu – ni – ka – cja!!! 27 lut 2011, 12:00 Co chce zrobić z Polski Tusk? Tego do końca nie wiemy. A wiedzieć chcielibyśmy. 36
            • Rewolucja kulturalna 27 lut 2011, 12:00 Niszczenie ludzi stało się normą społeczną. W jakimś sensie sposobem na życie. 40
            • Wyższa szkoła lansu 27 lut 2011, 12:00 Wyższa szkoła lansu W polskim show-biznesie nie ma miejsca dla artystów. Jest zapotrzebowanie na celebrytów, którzy będą dostarczać atrakcji serwisom plotkarskim. Wylęgarnią celebrytów są programy typu talent show. Trzy z nich startują w najbliższy weekend. 43
            • Niania na podsłuchu 27 lut 2011, 12:00 Godzinami rozmawiają przez telefon, wyjadają zapasy z lodówki, a nawet upijają się w godzinach pracy. Spora część polskich niań jest zupełnie nieprzygotowana do pracy z dziećmi. I z pewnością nie zmieni tego podpisana właśnie przez prezydenta ustawa żłobkowa. 46
            • Seks, a potem szantaż 27 lut 2011, 12:00 Najpierw galerianki tylko polowały na mężczyzn, którzy za seks kupowali im wymarzony ciuch albo kosmetyk. Teraz nastoletnie prostytutki z centrów handlowych znalazły nową formę zarobku: szantaż. Często pomagają im w tym koledzy, a nawet rodzice. 48
            • Dzieci po chemii 27 lut 2011, 12:00 Lekarze doradzali im aborcję, ale one postanowiły donosić ciążę. Dziś przekonują inne kobiety, że można chorować na raka i urodzić zdrowe dziecko. 51
            • Ekstraklasa: ani ekstra, ani klasa 27 lut 2011, 12:00 Nowe stadiony sprawiły, że piłkarska liga bije u nas rekordy oglądalności. Ale coraz bardziej dominują w niej nieudolni zawodnicy, a czołówka polskich biznesmenów przegrywa z futbolem. 53
            • Libia – Państwo Ludu 27 lut 2011, 12:00 Fala arabskiej rewolty dotarła do Libii. Tym razem dyktator nie oddał władzy bez walki. W izolowanym od świata, sterroryzowanym kraju na manifestantów runęły czołgi. 56
            • Strzeż się marzeń 27 lut 2011, 12:00 Lepiej, by zachodni obserwatorzy i politycy porzucili złudne marzenia, że postępy demokracji na Bliskim Wschodzie oznaczają szerzenie się tam zachodnich wartości. 60
            • Zapaśnik 27 lut 2011, 12:00 Ambicja to jego religia. Wciąż jest twardzielem. Były sekretarz obrony USA właśnie wydał autobiografię. Donald Rumsfeld żałuje słów, ale nie czynów. 62
            • Pralka pani kanclerz 27 lut 2011, 12:00 Kanclerz Angela Merkel staje się ofiarą własnych sukcesów. Jej partia właśnie przegrała lokalne wybory w Hamburgu. Niemiecka gospodarka ma się świetnie, a wyborcy pokazują swoją złość. 64
            • Rosyjski kawałek Facebooka 27 lut 2011, 12:00 Song, Fabregas i Walcott. Bezbłędne strzały tych piłkarzy sprawiły, że 27 grudnia 2010 r. kibicom Chelsea skwaśniały miny. Arsenal wygrał wtedy z ich ukochaną drużyną 3:1 w derbach Londynu i od tej pory jest bliższy zwycięstwa w... 66
            • Chińska autostrada do Europy 27 lut 2011, 12:00 – Zdążymy – zapewnia dyrektor Sun Hang, stojąc w trzaskającym mrozie na skraju lasu. Jego firma buduje 50 kilometrów A2 pod Żyrardowem. Ma to być przepustka do wielkich kontraktów w całej Unii. 70
            • Pożegnanie z Afryką 27 lut 2011, 12:00 W Afryce zamieszki, więc wakacje będziemy musieli spędzić w Polsce? Bynajmniej. Tak przyzwyczailiśmy się do zagranicznych wyjazdów, że raczej dopłacimy kilkaset złotych i wybierzemy południe Europy. Rafał Pisera Mariusz Szaniawski z... 72
            • Jerzego Nowosielskiego światy równoległe 27 lut 2011, 12:00 W Krakowie mówią, że wreszcie jest szczęśliwy. Przecież całe życie malował świat, w którym będzie żył po śmierci. Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska Dom Jerzego Nowosielskiego, jednego z najwybitniejszych polskich malarzy, autora... 74
            • Starchitekt z Łodzi 27 lut 2011, 12:00 Architektów projektujących obiekty tak niezwykłe, że przypominają gigantyczne rzeźby, nie jest zbyt wielu. Tych, którzy swoje wizje realizują, jest jeszcze mniej. Jednym z nich jest Daniel Libeskind. 78
            • Jak Rubinstein, jak Bernstein 27 lut 2011, 12:00 Prowokator? Chorobliwy perfekcjonista? A może po prostu pasjonat i idealista? Krystian Zimerman znów budzi kontrowersje! Tym razem zapowiedział, że już nigdy nie zagra w Polsce! 80
            • Marky Mark w fabryce snów 27 lut 2011, 12:00 Świat usłyszał o nim w 1991 r., gdy nagrał piosenkę „Good Vibrations", która przez kilka tygodni okupowała pierwsze miejsce listy „Billboardu”. Promowana przez nią płyta „Music for the People” tylko w... 82
            • Biznes marką stoi 27 lut 2011, 12:00 Dobra marka pozwala uzyskać wyższą marżę, więc i wyższe zyski. W przypadku globalnych marek pozornie ulotne sympatie klienta przekładają się na realne miliardy dolarów. Najcenniejsza obecnie marka to Google. 87
            • Egipt: biznes i polityka 27 lut 2011, 12:00 W Egipcie staje przed sądem kilku ważnych biznesmenów, których działalność gospodarcza rozkwitła za czasów reżimu Mubaraka. Są wśród nich także ministrowie, którzy weszli do rządu z sektora prywatnego w ramach akcji mającej... 90
            • Czy Europa ma zapewniony dostęp do żywności? 27 lut 2011, 12:00 Mieszkańcy Unii Europejskiej znają głód już tylko z książek historycznych. Jednak kwestia bezpieczeństwa żywnościowego jest coraz goręcej dyskutowana w europejskiej polityce rolnej. Zapewnienie wystarczających zasobów żywności... 94
            • Nieznośna lekkość smalcu 27 lut 2011, 12:00 Nie chcemy pamiętać o smalcu. Nikt się do smalcu nie przyznaje. Gdy pytam o smalec w domach moich znajomych, ich oburzenie jest tak ogromne, że aż zabawne. Tymczasem to właśnie brak smalcu w kuchni powinien siać kulinarne zgorszenie, nie jego obecność. 96
            • Polaku, nie lecz się sam, czyli psychoterapia 27 lut 2011, 12:00 Opis: Doktor Sigmund Freud notuje coś szybko w małym czarnym notatniku. U szczytu kolejnej kartki starannie zapisuje „Pan Statystyczny Polak". Freud podnosi wzrok i spogląda na obiekt swojej kolejnej analizy, który w tym czasie... 97
            • No i co? Dymków sto 27 lut 2011, 12:00 Co mądrzejsi komentatorzy tzw. sprawy Szopena zauważają trafnie, że należy rozróżniać komiks – dzieło sztuki – od promocji Polski za pomocą komiksu pełnego wulgaryzmów. Pomysł ożenku obu tych zjawisk okazał się raczej nieudany – co daje nam niemal gwarancję,... 97
            • Potrzeba strachu 27 lut 2011, 12:00 Dawno, dawno temu odkryto, że oprócz uprawiania seksu i dobrego jedzenia ludzie uwielbiają się bać. 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany