Ekstraklasa: ani ekstra, ani klasa

Ekstraklasa: ani ekstra, ani klasa

Nowe stadiony sprawiły, że piłkarska liga bije u nas rekordy oglądalności. Ale coraz bardziej dominują w niej nieudolni zawodnicy, a czołówka polskich biznesmenów przegrywa z futbolem.
Ekstraklasa wróciła na boiska. Co prawda jeszcze zaśnieżone, ale i tak lada moment padnie kolejny rekord frekwencji, a liczba widzów na  trybunach przekroczy barierę 100 tys. 22 listopada 2010 r. na trybuny w  całym kraju przyszło aż 93 tys. fanów. Ludzie garną się na nowoczesne, bezpieczne stadiony. W Warszawie na Legii jeszcze w ubiegłym sezonie garstka frustratów rechotała z gry własnych piłkarzy. Teraz w świetnej atmosferze bawi się ponad 20 tys. fanów. Atmosfera na stadionie Lecha Poznań stała się słynna w Europie – fani Manchesteru City, którzy przybyli do Poznania na mecz Ligi Europejskiej, organizowali się przed jednym z ważnych spotkań pod hasłem: „Let’s do Poznan!" – „Zróbmy to jak w Poznaniu”. Niestety, apel dotyczył atmosfery, a nie poziomu gry, bo  patrząc na boiska ekstraklasy, ma się wrażenie, że zawodnicy uprawiają inną dyscyplinę niż ich koledzy z Premier League. Polską ligę opuściły zimą ostatnie gwiazdy. Tym, które zostały, chce się coraz mniej, lecz za  coraz większe pieniądze. Kluby zaludniają coraz marniejszej jakości cudzoziemcy (i pod tym względem padł tego sezonu rekord – w ekstraklasie gra aż 145 obcokrajowców; jeszcze w sierpniu było ich 116)! W klubach rządzi nie biznesplan, ale chaos i chwilowe emocje prezesów.

Mimo to  tłumy walą oglądać ekstraklasę, a stacje telewizyjne właśnie toczą bój o  jej pokazywanie.

Z polską piłką będzie źle
– Polscy piłkarze robią skok na kasę, a nie budują kariery – uważa Janusz Filipiak, prezes Cracovii, ostatniej drużyny w tabeli ekstraklasy. Właściciel krakowskiej firmy komputerowej Comarch jest jedynym profesorem na liście najbogatszych Polaków „Wprost" (55. miejsce). Przed sezonem podpisał kontrakty z kilkoma piłkarzami o  znanych nazwiskach, ale po zaledwie paru miesiącach pozbywał się ich z  klubu, bo pobierając z kasy dziesiątki tysięcy złotych, nie mieli nawet zamiaru spocić się na boisku. W 15 meczach drużyna uciułała tylko 8 pkt. – Kiedy ktoś pyta mnie, co będzie z polską piłką, za każdym razem odpowiadam, że będzie źle, bo nie tylko ja, ale także inni właściciele klubów mają już dość płacenia tak słono polskim graczom. To są moje pieniądze, wolę sobie za nie kupić rolls-royce’a, niż czuć się frajerem, oddając je piłkarzowi za nic – mówi Filipiak.

To postawa coraz powszechniejsza. Właściciel Wisły i fabryki kabli Tele-Fonika Bogusław Cupiał zajął w minionym roku 15. miejsce w rankingu najbogatszych Polaków „Wprost". Zainwestował w Wisłę już 13 lat temu, zatrudnił w  Krakowie wszystkich najlepszych polskich piłkarzy i zdobył tytuł mistrzowski aż siedem razy. Ani razu nie spełniło się jednak jego marzenie o awansie do Ligi Mistrzów. Dziś Cupiał wygląda na człowieka rozczarowanego i zniechęconego do futbolu, działa jak ktoś, kto mniej myśli o sukcesach klubu, raczej o odzyskaniu zainwestowanych w niego pieniędzy, mimo że doczekał wreszcie nowego stadionu.

We wrześniu 2006 r. Wisła zwolniła rumuńskiego trenera Dana Petrescu, którego piłkarze z  Krakowa wprost nienawidzili. Biegali na niego na skargi do Cupiała, właściciel klubu uwierzył, że treningi są za ciężkie. Trzy lata później Petrescu wprowadził do Ligi Mistrzów maleńki rumuński klub Unirea Urziceni, tymczasem piłkarze Wisły skompromitowali się w eliminacjach z  estońską Levadią Tallin. Petrescu udzielił wtedy wywiadu „Przeglądowi Sportowemu", w którym poddał polskich piłkarzy miażdżącej krytyce. Nie  tyle ich talent, ile zaściankową mentalność. – Idealne życie piłkarza w  Polsce jest takie: miłe spędzanie czasu, lekkie treningi i przyjazny trener, który jest dobrym kumplem. Z takim podejściem Polska nigdy niczego nie wygra – mówił Petrescu. – W Polsce będzie źle, dopóki piłkarze będą rządzić prezesami, a nie odwrotnie.

Witamy w Klubie Kokosa Paradoks goni w polskim futbolu paradoks. Oto tuż przed Cupiałem na  liście najbogatszych Polaków jest Józef Wojciechowski, właściciel J.W. Construction, który zainwestował w Polonię Warszawa. Odnoszący sukcesy deweloper w zarządzaniu klubem kieruje się instynktem i emocjami, upodobniając się do legendarnego prezesa Atletico Madryt, Jesusa Gila, który przez 16 lat swoich rządów zwolnił 25 trenerów. Wojciechowski panuje na Konwiktorskiej dopiero cztery lata, a właśnie zatrudnił dwunastego szkoleniowca. Długo stawiał na Polaków, ale potrafił się do  nich zrazić już po czterech meczach, jak do Bogusława Kaczmarka, wyrzuconego po trzech wygranych i remisie. W ubiegłym roku zwolnił Jacka Zielińskiego, który później wywalczył z Lechem Poznań mistrzostwo Polski. Na jego miejsce przyszedł legendarny kiedyś zawodnik Barcelony, ale trener bez doświadczenia i sukcesów – Jose Maria Bakero. „Hiszpański model" nie na długo zagościł w Polonii, po pierwszej porażce Bakero zastąpił były selekcjoner reprezentacji Paweł Janas, który niedawno ustąpił miejsca Holendrowi, Theo Bosowi, bo teraz w klubie prezes postawił na „model holenderski”. Jakikolwiek by jednak model obowiązywał, krewki prezes sam chce decydować o składzie i taktyce zespołu. Potrafi w przerwie meczu wpaść do szatni i zrugać trenera przy zawodnikach. Każdy trener kupował do klubu „swoich” piłkarzy, wielu za  pośrednictwem zaprzyjaźnionych agentów, od których dostawali prowizję. Wojciechowski przez cztery lata sprowadził ponad setkę graczy, wydając w  sumie ponad 50 mln zł! Pobił rekord transferowy, płacąc za 21-letniego Artura Sobiecha okrągły milion euro (żaden polski klub nigdy nie  zapłacił więcej za polskiego piłkarza). Byłą gwiazdę reprezentacji, Ebiego Smolarka, namówił na grę w ekstraklasie rekordowym kontraktem ponad 400 tys. euro za sezon, plus drugie tyle za podpis. Z niektórymi graczami sam negocjował kontrakty, niezdecydowanym dokładając budowane przez siebie mieszkania.

Ciekawym autorskim pomysłem Wojciechowskiego jest tak zwany Klub Kokosa. – Mamy piłkarza, którego zatrudnił jeszcze trener Jacek Grembocki. Nazywa się Daniel Kokosiński – opowiada prezes. – Moim zdaniem to był przekręt, uważam, że Grembocki ściągnął go do nas, bo miał jakieś zobowiązania wobec kogoś innego. Zawodnik okazał się słaby, chcieliśmy z niego zrezygnować, ale on nigdzie nie chce od nas odejść, choć miał oferty. Właśnie wokół Kokosińskiego stworzyliśmy klub nieudaczników. Nie chcemy, by psuli drużynę, nie chcemy, by zarażali młodych chłopaków swoją indolencją. Ci najsłabsi muszą więc trenować w  Klubie Kokosa – wyjaśnia prezes. Dodajmy, że treningi w owym klubie często zaczynają się o świcie i polegają na bieganiu po schodach. Mimo to piłkarze nie odchodzą z Polonii, bo nikt nigdzie nie zapłaci im  takich pieniędzy za ich umiejętności.

Łatwiej zbudować stadion niż drużynę Wydawało się, że symbolem nowej ery w ekstraklasie zostanie Legia Warszawa Mariusza Waltera (34. miejsce w rankingu najbogatszych Polaków). Zamiast tego stała się dowodem, że łatwiej zbudować stadion niż drużynę. Przez lata Walter sprzedawał najlepszych piłkarzy, mówiąc, że zainwestuje w zespół, gdy będzie on miał gdzie grać i zarabiać. Latem Legia dostała od władz Warszawy piękny obiekt za 500 mln zł. Właściciel dał na transfery 10 mln zł, aby drużyna była godna stadionu. Sprowadzono sześciu piłkarzy. Dyrektor sportowy Marek Jóźwiak i trener Maciej Skorża zapewniali, że każdy z nich ma się okazać najlepszy na  swojej pozycji w Polsce. O portugalskim skrzydłowym Manu mówili np., że  „kibice będą wstawali z miejsc, gdy dostanie piłkę". Na ziemię sprowadził Legię już pierwszy rywal w ekstraklasie – Polonia, wygrywając w derbach stolicy 3:0. Z szóstki nowych graczy do pierwszego składu nadawał się sprowadzony za milion euro defensywny pomocnik Ivica Vrdoljak. Często grał Manu, ale kibice na jego widok zamiast wstawać, chowali twarze w dłoniach. Z kolei najbogatszy Polak 2009 (dziś nr 2), Zygmunt Solorz-Żaku, kupił sobie półtora roku temu Śląsk Wrocław. Przez 18 miesięcy ani razu nawet nie pojawił się jednak na stadionie. Niechętnie też wydaje na piłkarzy, zaplanował, że klub będzie finansowała galeria handlowa, która ma zostać wybudowana obok nowego stadionu (wciąż w budowie na Euro 2012). Klubowymi finansami rządzą ekonomiści pilnujący, by wydać jak najmniej. Władzę nad transferami oddano trenerowi Ryszardowi Tarasiewiczowi, lecz za władzą nie poszły pieniądze, trener sprowadzał więc miernych zawodników, niedoszłe lub  byłe gwiazdy polskiej piłki. W efekcie Tarasiewicza zwolniono, a nowy trener będzie musiał w rundzie wiosennej obronić drużynę przed spadkiem. Pieniądze mają, ale szastają – Razi brak logiki w zarządzaniu rodzimymi klubami.

Każdy z ostatnich tytułów mistrza Polski zdobywano za sprawą przypadku, a nie zaplanowanej strategii. Trudno w którymkolwiek klubie doszukać się długofalowego planu, klarownej koncepcji transferowej – mówi „Wprost" były reprezentant Polski, Marek Koźmiński, który przez kilka lat grał w lidze włoskiej. Dodaje, że futbol nie lubi demokracji. – Musi być ktoś, kto weźmie odpowiedzialność. Zarządzanie korporacyjne piłce nie służy. Tym bardziej że do kierowania futbolem wzięli się teraz ludzie, którzy kompletnie się na nim nie znają – mówi. Maciej Skorża, kiedy jeszcze był trenerem Wisły, poprosił o sprowadzenie Siergieja Kriwca, który grał w  Lidze Mistrzów. Od prezesa usłyszał, że o transferze musi zdecydować rada nadzorcza. Ta zbierała się tak długo, że Białorusin zdążył podpisać umowę z Lechem i znaleźć mieszkanie w Poznaniu. Szybko stał się gwiazdą mistrza kraju. Ale i Lech, który stał się właśnie pierwszym polskim klubem, który przebrnął fazę grupową Ligi Europejskiej, nie uniknął poważnych problemów. Skoncentrowana na rywalizacji pucharowej drużyna zajmowała przed rundą wiosenną 11. miejsce w tabeli ekstraklasy tylko 2 pkt. od  strefy spadkowej! Co roku działacze powtarzają frazesy, że polska liga się rozwija, kluby są coraz bardziej stabilne. W jakimś sensie to  prawda. Jeśli Smolarek zarabia w Polonii 400 tys. euro, to prezesa Wojciechowskiego stać na wielu piłkarzy klasy europejskiej. Według raportu „La Gazzetta dello Sport” z początku sezonu, mniej niż 400 tys. euro zarabia aż 222 z 494 graczy zatrudnionych we  włoskiej Serie A. A to jedna z najsilniejszych lig świata. Polskie kluby nie są aż tak biedne, jak się powszechnie sądzi. Problem nie polega na  tym, że nie mają pieniędzy, ale na tym, że źle je wydają. – Mam przyjaciół w Polsce, wiem, jakie stawki krążą w ekstraklasie. Polscy piłkarze zarabiają tyle, ile średniej klasy piłkarze holenderscy – mówi 38-letni Jerzy Dudek, który po sezonie zamierza odejść z Realu Madryt i  zakończyć karierę w którymś z polskich klubów. Nie ma wątpliwości, że  znajdzie taki, który stać będzie na zatrudnienie byłego gwiazdora.
Okładka tygodnika WPROST: 9/2011
Więcej możesz przeczytać w 9/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2011 (1464)

  • O politycznej impotencji 27 lut 2011, 12:00 O politycznej impotencji Wystarczy spojrzeć na Europę, by problemy naszej polityki widzieć w szerszym kontekście i uznać, że nie jest u nas tak źle." Spoglądam więc i szerszy kontekst widzę, ale – co zrobić – wcale mi to nastroju nie poprawia. 4
  • NA SKRÓTY 27 lut 2011, 12:00 PJN zaprasza na listy PJN ma kłopot ze znalezieniem osób gotowych do startu w najbliższych wyborach parlamentarnych. Może go uratować umowa z nieco zapomnianym Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym, partią założoną przez byłego ministra... 7
  • Cokolwiek by zrobił, jest źle 27 lut 2011, 12:00 Doszło do kolejnego nocnego spotkania Tusk – Schetyna. Panowie porozmawiali, i to podobno bez inwektyw. Następnego dnia Grzegorz Schetyna ogłosił, że nadal są przyjaciółmi. Jeszcze z pięć takich komunikatów i na pewno uwierzymy. 10
  • Rządy naćpanych Marsjan 27 lut 2011, 12:00 Edyta Górniak udzieliła wywiadu „Sukcesowi". Obwieszcza w nim marzenie o powstaniu filmowej biografii swojej skromnej osoby. „Dużo komedii i trochę sensacji, żadnego science fiction" – opisuje dzieło Edyta. Ja... 12
  • Gdzie prawda, gdzie fałsz 27 lut 2011, 12:00 Zostaliśmy wychowani w micie bezgrzeszności narodu ofiary. Żeby go jakoś przepracować, musimy odrobić lekcję historii. Są sprawy, które muszą zostać opowiedziane, potem przeżyte, przyswojone. Inaczej ciągle będą nas gryźć, straszyć – mówi Henryk Woźniakowski, prezes... 15
  • Minister słońce 27 lut 2011, 12:00 Premierowi się nie odmawia, ale on odmówił. Z człowieka Donalda Tuska stał się człowiekiem Bronisława Komorowskiego. Ale tak naprawdę gra głównie na siebie. 19
  • Błysk w oku 27 lut 2011, 12:00 Żeby zrobić w Polsce coś pozytywnego, moja partia musi wygrać wybory. Czy jest w tym coś złego? – pyta lider SLD Grzegorz Napieralski. 22
  • Łza 27 lut 2011, 12:00 Były szef CBA wymieniał nazwisko neurochirurga prof. Jana Podgórskiego jednym tchem z gangsterami Słowikiem i Batmanem. Właśnie zakończył się proces profesora. Sąd nie miał wątpliwości – jest niewinny. 26
  • Prawda nas zaboli/wyzwoli (niepotrzebne skreślić) 27 lut 2011, 12:00 Premier stanął przed ścianą. niech się odwróci do nas i powie szczerze, co Polskę czeka. I jak chce ścianę rozwalić. Niech nas przekona jak dorosłych, a nie usypia jak dzieci – namawia prof. Aleksander Smolar. 30
  • Platformo! Daj nam szansę! 27 lut 2011, 12:00 Nie jest źle, że powoli, jest źle, kiedy nie wiadomo dokąd. 35
  • Tusku: ko – mu – ni – ka – cja!!! 27 lut 2011, 12:00 Co chce zrobić z Polski Tusk? Tego do końca nie wiemy. A wiedzieć chcielibyśmy. 36
  • Rewolucja kulturalna 27 lut 2011, 12:00 Niszczenie ludzi stało się normą społeczną. W jakimś sensie sposobem na życie. 40
  • Wyższa szkoła lansu 27 lut 2011, 12:00 Wyższa szkoła lansu W polskim show-biznesie nie ma miejsca dla artystów. Jest zapotrzebowanie na celebrytów, którzy będą dostarczać atrakcji serwisom plotkarskim. Wylęgarnią celebrytów są programy typu talent show. Trzy z nich startują w najbliższy weekend. 43
  • Niania na podsłuchu 27 lut 2011, 12:00 Godzinami rozmawiają przez telefon, wyjadają zapasy z lodówki, a nawet upijają się w godzinach pracy. Spora część polskich niań jest zupełnie nieprzygotowana do pracy z dziećmi. I z pewnością nie zmieni tego podpisana właśnie przez prezydenta ustawa żłobkowa. 46
  • Seks, a potem szantaż 27 lut 2011, 12:00 Najpierw galerianki tylko polowały na mężczyzn, którzy za seks kupowali im wymarzony ciuch albo kosmetyk. Teraz nastoletnie prostytutki z centrów handlowych znalazły nową formę zarobku: szantaż. Często pomagają im w tym koledzy, a nawet rodzice. 48
  • Dzieci po chemii 27 lut 2011, 12:00 Lekarze doradzali im aborcję, ale one postanowiły donosić ciążę. Dziś przekonują inne kobiety, że można chorować na raka i urodzić zdrowe dziecko. 51
  • Ekstraklasa: ani ekstra, ani klasa 27 lut 2011, 12:00 Nowe stadiony sprawiły, że piłkarska liga bije u nas rekordy oglądalności. Ale coraz bardziej dominują w niej nieudolni zawodnicy, a czołówka polskich biznesmenów przegrywa z futbolem. 53
  • Libia – Państwo Ludu 27 lut 2011, 12:00 Fala arabskiej rewolty dotarła do Libii. Tym razem dyktator nie oddał władzy bez walki. W izolowanym od świata, sterroryzowanym kraju na manifestantów runęły czołgi. 56
  • Strzeż się marzeń 27 lut 2011, 12:00 Lepiej, by zachodni obserwatorzy i politycy porzucili złudne marzenia, że postępy demokracji na Bliskim Wschodzie oznaczają szerzenie się tam zachodnich wartości. 60
  • Zapaśnik 27 lut 2011, 12:00 Ambicja to jego religia. Wciąż jest twardzielem. Były sekretarz obrony USA właśnie wydał autobiografię. Donald Rumsfeld żałuje słów, ale nie czynów. 62
  • Pralka pani kanclerz 27 lut 2011, 12:00 Kanclerz Angela Merkel staje się ofiarą własnych sukcesów. Jej partia właśnie przegrała lokalne wybory w Hamburgu. Niemiecka gospodarka ma się świetnie, a wyborcy pokazują swoją złość. 64
  • Rosyjski kawałek Facebooka 27 lut 2011, 12:00 Song, Fabregas i Walcott. Bezbłędne strzały tych piłkarzy sprawiły, że 27 grudnia 2010 r. kibicom Chelsea skwaśniały miny. Arsenal wygrał wtedy z ich ukochaną drużyną 3:1 w derbach Londynu i od tej pory jest bliższy zwycięstwa w... 66
  • Chińska autostrada do Europy 27 lut 2011, 12:00 – Zdążymy – zapewnia dyrektor Sun Hang, stojąc w trzaskającym mrozie na skraju lasu. Jego firma buduje 50 kilometrów A2 pod Żyrardowem. Ma to być przepustka do wielkich kontraktów w całej Unii. 70
  • Pożegnanie z Afryką 27 lut 2011, 12:00 W Afryce zamieszki, więc wakacje będziemy musieli spędzić w Polsce? Bynajmniej. Tak przyzwyczailiśmy się do zagranicznych wyjazdów, że raczej dopłacimy kilkaset złotych i wybierzemy południe Europy. Rafał Pisera Mariusz Szaniawski z... 72
  • Jerzego Nowosielskiego światy równoległe 27 lut 2011, 12:00 W Krakowie mówią, że wreszcie jest szczęśliwy. Przecież całe życie malował świat, w którym będzie żył po śmierci. Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska Dom Jerzego Nowosielskiego, jednego z najwybitniejszych polskich malarzy, autora... 74
  • Starchitekt z Łodzi 27 lut 2011, 12:00 Architektów projektujących obiekty tak niezwykłe, że przypominają gigantyczne rzeźby, nie jest zbyt wielu. Tych, którzy swoje wizje realizują, jest jeszcze mniej. Jednym z nich jest Daniel Libeskind. 78
  • Jak Rubinstein, jak Bernstein 27 lut 2011, 12:00 Prowokator? Chorobliwy perfekcjonista? A może po prostu pasjonat i idealista? Krystian Zimerman znów budzi kontrowersje! Tym razem zapowiedział, że już nigdy nie zagra w Polsce! 80
  • Marky Mark w fabryce snów 27 lut 2011, 12:00 Świat usłyszał o nim w 1991 r., gdy nagrał piosenkę „Good Vibrations", która przez kilka tygodni okupowała pierwsze miejsce listy „Billboardu”. Promowana przez nią płyta „Music for the People” tylko w... 82
  • Biznes marką stoi 27 lut 2011, 12:00 Dobra marka pozwala uzyskać wyższą marżę, więc i wyższe zyski. W przypadku globalnych marek pozornie ulotne sympatie klienta przekładają się na realne miliardy dolarów. Najcenniejsza obecnie marka to Google. 87
  • Egipt: biznes i polityka 27 lut 2011, 12:00 W Egipcie staje przed sądem kilku ważnych biznesmenów, których działalność gospodarcza rozkwitła za czasów reżimu Mubaraka. Są wśród nich także ministrowie, którzy weszli do rządu z sektora prywatnego w ramach akcji mającej... 90
  • Czy Europa ma zapewniony dostęp do żywności? 27 lut 2011, 12:00 Mieszkańcy Unii Europejskiej znają głód już tylko z książek historycznych. Jednak kwestia bezpieczeństwa żywnościowego jest coraz goręcej dyskutowana w europejskiej polityce rolnej. Zapewnienie wystarczających zasobów żywności... 94
  • Nieznośna lekkość smalcu 27 lut 2011, 12:00 Nie chcemy pamiętać o smalcu. Nikt się do smalcu nie przyznaje. Gdy pytam o smalec w domach moich znajomych, ich oburzenie jest tak ogromne, że aż zabawne. Tymczasem to właśnie brak smalcu w kuchni powinien siać kulinarne zgorszenie, nie jego obecność. 96
  • Polaku, nie lecz się sam, czyli psychoterapia 27 lut 2011, 12:00 Opis: Doktor Sigmund Freud notuje coś szybko w małym czarnym notatniku. U szczytu kolejnej kartki starannie zapisuje „Pan Statystyczny Polak". Freud podnosi wzrok i spogląda na obiekt swojej kolejnej analizy, który w tym czasie... 97
  • No i co? Dymków sto 27 lut 2011, 12:00 Co mądrzejsi komentatorzy tzw. sprawy Szopena zauważają trafnie, że należy rozróżniać komiks – dzieło sztuki – od promocji Polski za pomocą komiksu pełnego wulgaryzmów. Pomysł ożenku obu tych zjawisk okazał się raczej nieudany – co daje nam niemal gwarancję,... 97
  • Potrzeba strachu 27 lut 2011, 12:00 Dawno, dawno temu odkryto, że oprócz uprawiania seksu i dobrego jedzenia ludzie uwielbiają się bać. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany