Minister słońce

Minister słońce

Premierowi się nie odmawia, ale on odmówił. Z człowieka Donalda Tuska stał się człowiekiem Bronisława Komorowskiego. Ale tak naprawdę gra głównie na siebie.
Przekraczam próg gabinetu w Pałacu Prezydenckim. Na powitanie „Dom wschodzącego słońca" Animalsów. Muzyka sączy się cicho. Ministerialny fotel stoi dokładnie pod dwiema flagami – polską i unijną – spływającymi na oparcie. Pełne dostojeństwo.

– Jezu, ale dlaczego chcecie o mnie pisać? – dopytuje minister Sławomir Nowak. Wycofuje się z pierwszej politycznej linii. Nawet jako minister odpowiedzialny za kontakty prezydenta z Sejmem rzadko bywa na posiedzeniach klubu parlamentarnego swojej partii.
Bolesny policzek
W PO żartują, że ten gabinet i ministerialna teka to nagroda pocieszenia za lekcję pokory, którą Sławomir Nowak odebrał w ostatnim czasie w  partii. Zaczęło się od wybuchu afery hazardowej w październiku 2009 r., gdy w ramach szybkiego reagowania premier Tusk odprawił z rządu sześciu ministrów, w tym szefa swego gabinetu Sławomira Nowaka. Powrót do  sejmowych ław był dla niego twardym lądowaniem. Unikał dziennikarzy, choć to oni okrzyknęli go w różnych rankingach najprzystojniejszym i  najlepiej ubranym posłem. Zawsze w dobrze skrojonych garniturach, najmodniejszych koszulach, szczupły i wysportowany.

Chęć brylowania w  mediach odzyskał dopiero w czasie kampanii prezydenckiej. Najpierw poprowadził prawybory w PO, a potem, gdy katastrofa smoleńska przyspieszyła wyborczy kalendarz, także kampanię Bronisława Komorowskiego. Wygraną, choć jedynie o włos, o co wielu w PO miało do  Nowaka pretensje. Zarzucano mu, że nie potrafił zmobilizować Komorowskiego do większej aktywności, że dopuścił do wielu gaf kandydata na prezydenta. Nowak odpiera te zarzuty, tłumacząc, że sytuację utrudniał poziom smoleńskich emocji. – My mieliśmy emocjonalny agregacik, Jarosław Kaczyński atomową elektrownię – mówi.

Był przekonany, że kampania to jego sukces. Gdy w miesiąc po wyborach ubiegał się o stanowisko wiceszefa klubu parlamentarnego, jego ludzie rozdawali posłom ankietę o kampanii prezydenckiej. – Nowak był przekonany, że przypominając o sukcesie, umocni swoją pozycję. Ale  skutek był dokładnie odwrotny. Ankieta zdenerwowała posłów – opowiada jeden z nich. Nowak, choć rekomendowany przez premiera, przegrał partyjne wybory. Przyznaje, że był to dla niego policzek.

W ostatnich dniach odmówił prowadzenia kampanii przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. Zresztą nie jest jasne, czy miał ją prowadzić. Jeden z  posłów PO twierdzi, że premier wcale nie prosił go oficjalnie o  poprowadzenie: – Może były rozmowy w wąskim gronie, ale bez informowania o tym partyjnych szeregów. A Nowak swoją odmowę poszedł ogłosić do  radia.

Rzeczywiście tłumaczył w radiu, że nie poprowadzi kampanii, bo  jako prezydencki minister nie może wchodzić w „epicentrum politycznej burzy".

Przyboczny Tuska
– Kto jest pana przyjacielem w polityce? – pytam Sławomira Nowaka. Długo milczy, po czym mówi: – Przyjaźń to duże słowo. W polityce jest to  raczej kwestia szacunku, a ten mam wobec takich ludzi jak Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Komorowski, Donald Tusk czy Bronisław Geremek.

Odpowiedź asekuracyjna, świadcząca raczej o tym, że Nowak nie chce być łączony z jednym nazwiskiem, że bardzo zależy mu na zerwaniu z  wizerunkiem przybocznego Donalda Tuska. A tak jest postrzegany od lat.

Poznali się podczas wyborów parlamentarnych 1993 r. Tusk był szefem Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Nowak młodym aktywistą, gotowym do  wyborczej roboty w dzień i w nocy. Dosłownie. Za dnia plakatował miasto, nocami roznosił ulotki do skrzynek pocztowych. KLD przegrał jednak wybory i chcąc przetrwać, połączył się z Unią Demokratyczną. Powstała Unia Wolności, a Nowak dostał zadanie rozkręcenia młodzieżówki partyjnej. Ośrodkiem spotkań Młodych Demokratów stał się gdański Cotton Club, ulubiony klub Donalda Tuska.

– Sławek zawsze zjawiał się na  spotkaniach dobrze ubrany, zawsze zachowywał pełną kontrolę nad sytuacją. Nigdy nie wypił tego jednego kieliszka za dużo. To nie był brat łata – wspomina jeden z uczestników tych spotkań.

– Był bardzo aktywny, widoczny, chciałem mieć kogoś takiego jako łącznika między ministerstwem a partią – mówi Janusz Onyszkiewicz, minister obrony w  rządzie Jerzego Buzka, który wybrał Nowaka na swojego asystenta w  gabinecie politycznym. Gdańscy koledzy podśmiewali się z niego, że robi karierę przez noszenie ministerialnej teczki, ale dla Nowaka był to skok na głęboką wodę. Jeździł do Warszawy, przemierzał ministerialne korytarze, ocierał się o polityczne salony. I robił to na tyle skutecznie, że w 2000 r. został doradcą szefa sztabu wyborczego kandydata UW na prezydenta, Andrzeja Olechowskiego. – 

Pracowity – mówi Olechowski. – Już wtedy było widać, że polityka to jego żywioł i sposób na życiową karierę, czego dowodem jest osiągnięta pozycja. Dziś to  człowiek przed czterdziestką, a już z teką prezydenckiego ministra i  stanowiskiem szefa najbardziej prestiżowego dla partii rządzącej regionu (Nowak od jesieni ubiegłego roku jest szefem PO na Pomorzu).

Kluczowym momentem w tej karierze okazał się 2001 r., gdy Donald Tusk, Andrzej Olechowski i Maciej Płażyński postanowili stworzyć Platformę Obywatelską. Nowak wyprowadził wówczas z UW cztery tysiące Młodych Demokratów i podarował Tuskowi.

Olechowski przyznaje, że ta manifestacja poparcia Młodych Demokratów była dla nowo powstałej partii bardzo ważna. A Nowak stał się człowiekiem Donalda Tuska.

Test 109
W wyborach 2001 r. Nowak nie zdobył poselskiego fotela. Choć prowadził nowatorską kampanię: uruchomił własną stronę internetowąi podał numer komórki, przy której 24 godziny na dobę dyżurowało na zmianę dwóch ludzi. Na pocieszenie dostał funkcję wiceprezesa gdańskiego radia. Negocjacje w tej sprawie prowadził ze strony PO Paweł Piskorski, mentor Młodych Demokratów.

W 2006 r. wybuchła afera z Piskorskim w roli głównej – zarzucono mu, że szkodzi wizerunkowi partii – pojawiły się wtedy wątpliwości dotyczące zakupu przez niego terenów leśnych, ale nie wszczęto w tej sprawie żadnego dochodzenia.

Nowak nie kiwnął palcem, by  uchronić Piskorskiego przed wyrzuceniem z partii. – To był test przyzwoitości, ale Sławek uznał, że trzeba postawić na Donalda Tuska, bo  tylko on zagwarantuje mu świetlaną przyszłość – mówi dziś Piskorski. Od  tamtego czasu z sobą nie rozmawiają. Nowak nie rozmawia też ze  Sławomirem Potapowiczem, również wyrzuconym z PO na fali czyszczenia partii z piskorczyków. Nowak zgłosił się na świadka obrony przed sądem koleżeńskim, ale jego zeznania pogrążyły przyjaciela. Przyjaźnili się od  lat, byli świadkami na swoich ślubach. Dziś Nowak przyznaje: – Szkoda mi tej znajomości. Czasami polityka przecina ludzkie relacje, przyjaźnie.

W tym czasie spełniło się marzenie Nowaka. W 2004 r. Janusz Lewandowski, poseł z Pomorza, został eurodeputowanym i zwolniło się miejsce w Sejmie. Kolejni na liście wyborczej: Aleksander Hall, Leszek Czarnobaj (starosta kwidzyński) i Zenon Odya (prezydent Tczewa), zrezygnowali z objęcia mandatu. Za nimi w kolejce stał Sławomir Nowak.

Na Wiejskiej odnalazł się natychmiast. Wszedł do nieoficjalnego dworu Donalda Tuska, którego siedzibą był sejmowy pokój 109 (dziś zajmowany przez PiS). To tu w  towarzystwie szefa partii oraz Grzegorza Schetyny, Mirosława Drzewieckiego i Pawła Grasia toczyły się najważniejsze partyjne debaty. Tu dwór oglądał wspólnie mecze i palił cygara.

– Sławek był tym, który potrafił realizować polecenia, zanim zostały wypowiedziane. Zawsze skory do pomocy – mówi jeden z uczestników tamtych spotkań. Wtedy też Nowak wszedł do drużyny piłkarskiej Platformy i został pomocnikiem grającego w  ataku Donalda. Choć tak naprawdę jego ulubionym sportem jest windsurfing.

Zainwestowanie w futbolowy układ okazało się jednak trafną decyzją, bo to przetrwało wszelkie partyjne burze: – Nadal spotykamy się raz lub dwa razy w tygodniu z premierem Tuskiem na boisku. Częściej w  Warszawie niż w Gdańsku, bo mam teraz mniej wolnych weekendów. Jeśli udaje mi się wyrwać na Wybrzeże, to spędzam czas z żoną i dwojgiem dzieci – mówi.

W czasach gdy pracował u boku Donalda Tuska, razem podróżowali do Gdańska. Często się zdarzało, że lecieli tym samym samolotem. I jak mówią w klubie, Nowak zamawiał bilety dla całej trójmiejskiej ekipy, dbając o to, by jego miejscówka wypadała tuż obok szefa.

Pokonać geriatrię
Nowak szybko zdobył zaufanie kierownictwa partii. Tak duże, że trafił do  sztabu wyborczego kampanii parlamentarnej i prezydenckiej 2005 r. W  pierwszej startował z drugiego miejsca na Pomorzu, po Tusku. W drugiej był jego najbliższym współpracownikiem. – Do końca życia nie zapomnę chwili, gdy schodziliśmy po schodach na Politechnice Warszawskiej do  auli na ogłoszenie wyników. Wiedzieliśmy już o przegranej – wspomina.

Ten dzień spędził z Tuskiem. Razem zjedli obiad, odbierając niepozostawiające złudzeń informacje od firm badających opinię publiczną. Wspólnie przeżyta porażka zbliżyła ich do siebie. W kolejnych wyborach 2007 r. Nowak został już głównodowodzącym kampanii. Tusk był lokomotywą wyborczą w Warszawie, Nowak w Gdańsku. I odniósł podwójne zwycięstwo. Partyjne, bo PO zdobyła władzę, i osobiste, bo pokonał Macieja Płażyńskiego, startującego w Gdańsku z listy PiS.

Spełniła się młodzieńcza przepowiednia Nowaka: „Biologia jest po naszej stronie. Jeszcze wygramy z geriatrią!". Te słowa wypowiedział w 1998 r. w czasie obrad Rady Krajowej UW, gdy przegrał w wyborach samorządowych z legendą „Solidarności” Aliną Pienkowską, żoną Bogdana Borusewicza.

Bon moty, takie jak ten o geriatrii, okazały się specjalnością Sławomira Nowaka jako ministra w kancelarii premiera Tuska. O Annie Fotydze ubiegającej się o stanowisko ambasadora ONZ powiedział, że to jej „szansa na  przepoczwarzenie się w motyla", a prezydenta Lecha Kaczyńskiego wojującego o wyjazdy na europejskie szczyty w Brukseli porównał do osła ze „Shreka”, który pokrzykuje: „Mnie weźcie, mnie!” .

Bój o jedynkę
Ostatnim sukcesem Nowaka we wspinaczce po politycznej drabinie były wybory na pomorskiego barona PO. Miejsce zwolniło się w 2010 r., gdy dotychczasowy szef Jan Kozłowski został eurodeputowanym. Nowak wygrał dzięki poparciu ludzi wywodzących się z dawnych Młodych Demokratów. W  regionie nie jest jednak lubiany. Gdy przegrał wybory na wiceszefa klubu parlamentarnego, koledzy samorządowcy świętowali tę porażkę.

– Siedzieliśmy w ogródku gdańskiej knajpy. Dostałem SMS, że Nowak przegrał, pokazałem kolegom. Z kilku gardeł wyrwało się „hurra!" i  zamówiliśmy kolejną kolejkę – opowiada gdański działacz.

Nowaka broni Paweł Orłowski, poseł z Trójmiasta: – Sławomir Nowak jest dobry w grach politycznych, ale nie jest typem wodza, który pociąga za sobą tłumy. Dopiero niektóre niepowodzenia spowodowały, że zaczął rozmawiać z ludźmi, także samorządowcami, i muszę przyznać, że czyni to skutecznie.

Nic dziwnego. Zbliżają się wybory parlamentarne. Nowak na razie nie  deklaruje, czy chce w nich startować. Ale w PO już mówi się, że w  regionie będzie musiał stoczyć bój o jedynkę na liście z minister edukacji Katarzyną Hall. Pytanie, kogo w tej rozgrywce poprze premier?

Odpowiedź będzie najlepszym sprawdzianem, czy znane na Wybrzeżu powiedzenie: „Tak czy owak, Sławek Nowak", jest wciąż aktualne.
Okładka tygodnika WPROST: 9/2011
Więcej możesz przeczytać w 9/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Basia IP
    Tak, czy owak, Sławek Nowak!

    Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2011 (1464)

    • O politycznej impotencji 27 lut 2011, 12:00 O politycznej impotencji Wystarczy spojrzeć na Europę, by problemy naszej polityki widzieć w szerszym kontekście i uznać, że nie jest u nas tak źle." Spoglądam więc i szerszy kontekst widzę, ale – co zrobić – wcale mi to nastroju nie poprawia. 4
    • NA SKRÓTY 27 lut 2011, 12:00 PJN zaprasza na listy PJN ma kłopot ze znalezieniem osób gotowych do startu w najbliższych wyborach parlamentarnych. Może go uratować umowa z nieco zapomnianym Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym, partią założoną przez byłego ministra... 7
    • Cokolwiek by zrobił, jest źle 27 lut 2011, 12:00 Doszło do kolejnego nocnego spotkania Tusk – Schetyna. Panowie porozmawiali, i to podobno bez inwektyw. Następnego dnia Grzegorz Schetyna ogłosił, że nadal są przyjaciółmi. Jeszcze z pięć takich komunikatów i na pewno uwierzymy. 10
    • Rządy naćpanych Marsjan 27 lut 2011, 12:00 Edyta Górniak udzieliła wywiadu „Sukcesowi". Obwieszcza w nim marzenie o powstaniu filmowej biografii swojej skromnej osoby. „Dużo komedii i trochę sensacji, żadnego science fiction" – opisuje dzieło Edyta. Ja... 12
    • Gdzie prawda, gdzie fałsz 27 lut 2011, 12:00 Zostaliśmy wychowani w micie bezgrzeszności narodu ofiary. Żeby go jakoś przepracować, musimy odrobić lekcję historii. Są sprawy, które muszą zostać opowiedziane, potem przeżyte, przyswojone. Inaczej ciągle będą nas gryźć, straszyć – mówi Henryk Woźniakowski, prezes... 15
    • Minister słońce 27 lut 2011, 12:00 Premierowi się nie odmawia, ale on odmówił. Z człowieka Donalda Tuska stał się człowiekiem Bronisława Komorowskiego. Ale tak naprawdę gra głównie na siebie. 19
    • Błysk w oku 27 lut 2011, 12:00 Żeby zrobić w Polsce coś pozytywnego, moja partia musi wygrać wybory. Czy jest w tym coś złego? – pyta lider SLD Grzegorz Napieralski. 22
    • Łza 27 lut 2011, 12:00 Były szef CBA wymieniał nazwisko neurochirurga prof. Jana Podgórskiego jednym tchem z gangsterami Słowikiem i Batmanem. Właśnie zakończył się proces profesora. Sąd nie miał wątpliwości – jest niewinny. 26
    • Prawda nas zaboli/wyzwoli (niepotrzebne skreślić) 27 lut 2011, 12:00 Premier stanął przed ścianą. niech się odwróci do nas i powie szczerze, co Polskę czeka. I jak chce ścianę rozwalić. Niech nas przekona jak dorosłych, a nie usypia jak dzieci – namawia prof. Aleksander Smolar. 30
    • Platformo! Daj nam szansę! 27 lut 2011, 12:00 Nie jest źle, że powoli, jest źle, kiedy nie wiadomo dokąd. 35
    • Tusku: ko – mu – ni – ka – cja!!! 27 lut 2011, 12:00 Co chce zrobić z Polski Tusk? Tego do końca nie wiemy. A wiedzieć chcielibyśmy. 36
    • Rewolucja kulturalna 27 lut 2011, 12:00 Niszczenie ludzi stało się normą społeczną. W jakimś sensie sposobem na życie. 40
    • Wyższa szkoła lansu 27 lut 2011, 12:00 Wyższa szkoła lansu W polskim show-biznesie nie ma miejsca dla artystów. Jest zapotrzebowanie na celebrytów, którzy będą dostarczać atrakcji serwisom plotkarskim. Wylęgarnią celebrytów są programy typu talent show. Trzy z nich startują w najbliższy weekend. 43
    • Niania na podsłuchu 27 lut 2011, 12:00 Godzinami rozmawiają przez telefon, wyjadają zapasy z lodówki, a nawet upijają się w godzinach pracy. Spora część polskich niań jest zupełnie nieprzygotowana do pracy z dziećmi. I z pewnością nie zmieni tego podpisana właśnie przez prezydenta ustawa żłobkowa. 46
    • Seks, a potem szantaż 27 lut 2011, 12:00 Najpierw galerianki tylko polowały na mężczyzn, którzy za seks kupowali im wymarzony ciuch albo kosmetyk. Teraz nastoletnie prostytutki z centrów handlowych znalazły nową formę zarobku: szantaż. Często pomagają im w tym koledzy, a nawet rodzice. 48
    • Dzieci po chemii 27 lut 2011, 12:00 Lekarze doradzali im aborcję, ale one postanowiły donosić ciążę. Dziś przekonują inne kobiety, że można chorować na raka i urodzić zdrowe dziecko. 51
    • Ekstraklasa: ani ekstra, ani klasa 27 lut 2011, 12:00 Nowe stadiony sprawiły, że piłkarska liga bije u nas rekordy oglądalności. Ale coraz bardziej dominują w niej nieudolni zawodnicy, a czołówka polskich biznesmenów przegrywa z futbolem. 53
    • Libia – Państwo Ludu 27 lut 2011, 12:00 Fala arabskiej rewolty dotarła do Libii. Tym razem dyktator nie oddał władzy bez walki. W izolowanym od świata, sterroryzowanym kraju na manifestantów runęły czołgi. 56
    • Strzeż się marzeń 27 lut 2011, 12:00 Lepiej, by zachodni obserwatorzy i politycy porzucili złudne marzenia, że postępy demokracji na Bliskim Wschodzie oznaczają szerzenie się tam zachodnich wartości. 60
    • Zapaśnik 27 lut 2011, 12:00 Ambicja to jego religia. Wciąż jest twardzielem. Były sekretarz obrony USA właśnie wydał autobiografię. Donald Rumsfeld żałuje słów, ale nie czynów. 62
    • Pralka pani kanclerz 27 lut 2011, 12:00 Kanclerz Angela Merkel staje się ofiarą własnych sukcesów. Jej partia właśnie przegrała lokalne wybory w Hamburgu. Niemiecka gospodarka ma się świetnie, a wyborcy pokazują swoją złość. 64
    • Rosyjski kawałek Facebooka 27 lut 2011, 12:00 Song, Fabregas i Walcott. Bezbłędne strzały tych piłkarzy sprawiły, że 27 grudnia 2010 r. kibicom Chelsea skwaśniały miny. Arsenal wygrał wtedy z ich ukochaną drużyną 3:1 w derbach Londynu i od tej pory jest bliższy zwycięstwa w... 66
    • Chińska autostrada do Europy 27 lut 2011, 12:00 – Zdążymy – zapewnia dyrektor Sun Hang, stojąc w trzaskającym mrozie na skraju lasu. Jego firma buduje 50 kilometrów A2 pod Żyrardowem. Ma to być przepustka do wielkich kontraktów w całej Unii. 70
    • Pożegnanie z Afryką 27 lut 2011, 12:00 W Afryce zamieszki, więc wakacje będziemy musieli spędzić w Polsce? Bynajmniej. Tak przyzwyczailiśmy się do zagranicznych wyjazdów, że raczej dopłacimy kilkaset złotych i wybierzemy południe Europy. Rafał Pisera Mariusz Szaniawski z... 72
    • Jerzego Nowosielskiego światy równoległe 27 lut 2011, 12:00 W Krakowie mówią, że wreszcie jest szczęśliwy. Przecież całe życie malował świat, w którym będzie żył po śmierci. Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska Dom Jerzego Nowosielskiego, jednego z najwybitniejszych polskich malarzy, autora... 74
    • Starchitekt z Łodzi 27 lut 2011, 12:00 Architektów projektujących obiekty tak niezwykłe, że przypominają gigantyczne rzeźby, nie jest zbyt wielu. Tych, którzy swoje wizje realizują, jest jeszcze mniej. Jednym z nich jest Daniel Libeskind. 78
    • Jak Rubinstein, jak Bernstein 27 lut 2011, 12:00 Prowokator? Chorobliwy perfekcjonista? A może po prostu pasjonat i idealista? Krystian Zimerman znów budzi kontrowersje! Tym razem zapowiedział, że już nigdy nie zagra w Polsce! 80
    • Marky Mark w fabryce snów 27 lut 2011, 12:00 Świat usłyszał o nim w 1991 r., gdy nagrał piosenkę „Good Vibrations", która przez kilka tygodni okupowała pierwsze miejsce listy „Billboardu”. Promowana przez nią płyta „Music for the People” tylko w... 82
    • Biznes marką stoi 27 lut 2011, 12:00 Dobra marka pozwala uzyskać wyższą marżę, więc i wyższe zyski. W przypadku globalnych marek pozornie ulotne sympatie klienta przekładają się na realne miliardy dolarów. Najcenniejsza obecnie marka to Google. 87
    • Egipt: biznes i polityka 27 lut 2011, 12:00 W Egipcie staje przed sądem kilku ważnych biznesmenów, których działalność gospodarcza rozkwitła za czasów reżimu Mubaraka. Są wśród nich także ministrowie, którzy weszli do rządu z sektora prywatnego w ramach akcji mającej... 90
    • Czy Europa ma zapewniony dostęp do żywności? 27 lut 2011, 12:00 Mieszkańcy Unii Europejskiej znają głód już tylko z książek historycznych. Jednak kwestia bezpieczeństwa żywnościowego jest coraz goręcej dyskutowana w europejskiej polityce rolnej. Zapewnienie wystarczających zasobów żywności... 94
    • Nieznośna lekkość smalcu 27 lut 2011, 12:00 Nie chcemy pamiętać o smalcu. Nikt się do smalcu nie przyznaje. Gdy pytam o smalec w domach moich znajomych, ich oburzenie jest tak ogromne, że aż zabawne. Tymczasem to właśnie brak smalcu w kuchni powinien siać kulinarne zgorszenie, nie jego obecność. 96
    • Polaku, nie lecz się sam, czyli psychoterapia 27 lut 2011, 12:00 Opis: Doktor Sigmund Freud notuje coś szybko w małym czarnym notatniku. U szczytu kolejnej kartki starannie zapisuje „Pan Statystyczny Polak". Freud podnosi wzrok i spogląda na obiekt swojej kolejnej analizy, który w tym czasie... 97
    • No i co? Dymków sto 27 lut 2011, 12:00 Co mądrzejsi komentatorzy tzw. sprawy Szopena zauważają trafnie, że należy rozróżniać komiks – dzieło sztuki – od promocji Polski za pomocą komiksu pełnego wulgaryzmów. Pomysł ożenku obu tych zjawisk okazał się raczej nieudany – co daje nam niemal gwarancję,... 97
    • Potrzeba strachu 27 lut 2011, 12:00 Dawno, dawno temu odkryto, że oprócz uprawiania seksu i dobrego jedzenia ludzie uwielbiają się bać. 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany