Zderzeni

Zderzeni

Jeden uchodzi za twardego, drugi za miękkiego. Jeden przygotował raport, który doprowadził do dymisji drugiego. Jerzego Millera i Bogdana Klicha łączy więcej – obaj pochodzą z Krakowa i obaj są bez szans na rządową posadę po wyborach.
Klicha i Millera jako ministrów łączy brak chemii z premierem. Ich kontakty z szefem rządu to czysto zawodowa zależność. Ale stosunek Donalda Tuska do obydwu był różny – mówi członek gabinetu. – Szef zawsze uważał Klicha za mięczaka. Nie liczył się z jego zdaniem. A Millera traktował jak twardy orzech do zgryzienia, bez zachwytu, ale słuchał, co  mówi.

Bogdan Klich stracił w piątek tekę ministra obrony narodowej. Podał się do dymisji dzień przed prezentacją raportu o katastrofie smoleńskiej przygotowanego przez komisję, której przewodził Jerzy Miller, szef MSWiA. Dymisja została przyjęta.
Jerzy Miller z pewnością dotrwa do wyborów, ale po wykonaniu zadania smoleńskiego jego rola w  rządzie Tuska jest zakończona. Nie należy do PO, nie startuje w  wyborach. Najprawdopodobniej wróci do Krakowa.

Klich jest na liście wyborczej PO do Senatu. Władze partii zatwierdziły listy kandydatów w  dniu, kiedy składał rezygnację. Jeśli potwierdzi się informacja, że jego rywalką w Krakowie będzie na listach PiS Zuzanna Kurtyka, wdowa po  prezesie IPN, który zginął w katastrofie smoleńskiej, to niewykluczone, że Klich wycofa się z wyborów. PO od lat wygrywa w Krakowie, ale jeśli PiS zacznie kreować starcie Klicha i Kurtyki jako pojedynek kata i  ofiary, to współczucie dla wdowy może zdecydować o wyniku.

Żadnej chemii…

Bogdan Klich jako minister parokrotnie unikał dymisji. Na początku 2009 r. wybuchł skandal z obsadzaniem krakowskich oddziałów Agencji Mienia Wojskowego i Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Poza konkursami stanowiska te obejmowali ludzie Klicha. Mówiło się wtedy, że Klich jest do  odstrzału, ale kilka dni wcześniej Tusk zdymisjonował ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego i kolejna zmiana w rządzie nie  była mu na rękę.

Drugi raz fala przewaliła się nad głową Klicha parę miesięcy później, gdy premier Tusk w ramach walki z kryzysem zażądał od  ministrów cięć budżetowych w resortach. Klich rozmawiał w radiu z Moniką Olejnik i, myśląc, że mikrofony są wyłączone, zapewnił o swojej dymisji, która miała być znakiem protestu przeciwko cięciom w MON. Tusk skomentował to złośliwie: „Minister złożył dymisję w radiu, ale nie w  moim biurze. Jeśli zapomniał czegoś zostawić, to czekam".

Doczekał się dwa lata później. W dzień poprzedzający publikację raportu Millera. Posłowie PO mówią w kuluarach, że błędem premiera było to, że  nie zdymisjonował Klicha od razu po katastrofie. Tusk uważał jednak, że  zostałoby to odebrane jako przyznanie się do odpowiedzialności za  Smoleńsk.

Premier zapewniał w ostatni piątek, że do czasu publikacji polskiego raportu dymisja Klicha nie wchodziła w grę, ale już od wiosny szukał jego zastępcy. Prowadził w tej sprawie rozmowy z posłami PO. Najpoważniejszym kandydatem był Marek Biernacki, ale ani on, ani nikt inny nie chciał brać na siebie odium smoleńskich oskarżeń, zwłaszcza przed wyborami.

…czysta kalkulacja

Wybór Jerzego Millera na szefa rządowej komisji do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej nie był przypadkowy. Miller to urzędnik maszyna. Powódź, trąba powietrzna, zamieszki stadionowe i wreszcie Smoleńsk. Spraw, które mu podlegają, starczyłoby dla kilku ministrów i pewnie niejeden by się na nich poślizgnął. Ale nie Miller. W latach 90. był wicewojewodą krakowskim i gdy zdarzało mu się opuszczać urząd przed godziną ósmą wieczorem, zwykł mawiać: „Przepraszam, dziś idę na  wagary!".

To pracoholik, ale krnąbrny. Gdy premier wyznaczał zadanie, o  którego słuszności Miller nie był przekonany, mówił o tym głośno na  posiedzeniu rządu. Tuskowi zaciskały się wówczas szczęki. Premier nie  może zastosować wobec niego partyjnej dyscypliny – na przykład wyborczego szantażu, że nie da Millerowi dobrego miejsca na liście, więc ogranicza kontakty z nim do minimum. Toleruje go z czystej kalkulacji –  Miller to człowiek od czarnej roboty.

W PO mówi się, że to właśnie z  powodu twardości Millera, a nie kłopotów z tłumaczeniem, tak długo czekaliśmy na publikację raportu w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wyłączenie z niego nazwisk osób, wobec których mogą być postawione zarzuty, to efekt z trudem osiągniętego kompromisu Tuska z Millerem. Dlatego jedyną konsekwencją raportu jest dymisja ministra Klicha.

Minister z łapanki i z polecenia

Na stosunek Tuska do obu ministrów bez wątpienia wpływ miało to, w jaki sposób weszli do rządu. Bogdan Klich został szefem MON na początku kadencji, ale nie był wymarzonym kandydatem premiera. Długo brano go pod uwagę co najwyżej jako wiceministra. Murowanym kandydatem na szefa MON był Bogdan Zdrojewski (to on był ministrem obrony w gabinecie cieni PO). Tusk wystraszył się jednak cieszącego się dużą popularnością Zdrojewskiego – zdobył on w wyborach trzeci wynik w kraju, przez 11 lat był prezydentem Wrocławia i został szefem klubu parlamentarnego PO wbrew rekomendacji Tuska. Dlatego w ramach lekcji pokory premier przesunął go  do Ministerstwa Kultury, a do MON zaczęła się łapanka. Najpierw kandydatem był Bronisław Komorowski, ale został marszałkiem Sejmu. Potem prowadzono rozmowy z generałami, w końcu stanęło na Klichu.

Jerzy Miller został ministrem w połowie kadencji, gdy z resortu w wyniku afery hazardowej odszedł Grzegorz Schetyna. To on rekomendował Millera, Tusk się zgodził, traktując to jak rodzaj zadośćuczynienia. Pozwolił Schetynie zostawić w resorcie swojego człowieka – prywatnie Miller ze  Schetyną są przyjaciółmi. Zawodowo Miller był podwładnym Schetyny jako wojewoda małopolski. Dostał to stanowisko dzięki jego wstawiennictwu. Zresztą następca Klicha w MON, mianowany w piątek przez premiera Tomasz Siemoniak, to także człowiek Schetyny. Był wcześniej wiceministrem MSWiA.

W rozmowach o kolejnym rządowym rozdaniu po wyborach Miller w  ogólne nie jest brany pod uwagę.

Kraków Millera

Wszystko wskazuje więc na to, że scenariusz rychłego powrotu obu ministrów do rodzinnego Krakowa jest bardzo prawdopodobny.

– On nie  pasuje do politycznego świata stolicy. Jego miejsce jest w Krakowie. Gdy został w 2007 r. wojewodą małopolskim, odwiedziłam go w gabinecie. Rozsiadł się za biurkiem i powiedział: „Tu jestem szczęśliwy" – mówi prof. Halina Piekarz, żona nieżyjącego już wojewody małopolskiego, którego zastępcą był wcześniej Miller.

Nie jest wykluczone, że za tym wymarzonym biurkiem znów usiądzie po wyborach. Akcje obecnego wojewody małopolskiego stoją u premiera Tuska nisko. – To prawdopodobne, że  Stanisław Kracik zostanie odwołany. Chciał startować w wyborach do  Sejmu, ale Tusk się na to nie zgodził – mówi nam poseł PO.

Miller nie  przeciął krakowskiej pępowiny, cały czas utrzymuje kontakt z byłymi współpracownikami z urzędu wojewódzkiego. Raz do roku urządzają wspólnego grilla. Jeden z nich opowiada: – Gdy poprosiliśmy niedawno, by  wziął udział w filmie dokumentalnym o Janie Pawle II, który był sponsorowany przez urząd, to przyjechał specjalnie z Warszawy na dwie godziny.

Warto dodać, że Jerzy Miller jako jeden z nielicznych ministrów sam jeździ samochodem. Niechętnie korzysta z przelotów rządowym samolotem. Dopiero po prezentacji raportu, przyciskany przez dziennikarzy, czy wsiądzie do rządowego samolotu, stwierdził, że gdy są już nowe wytyczne w sprawie szkoleń w pułku, może polecieć rządową maszyną.

Miller nie ma szans na stanowisko z partyjnego rozdzielnika, ale w PO ma silnych protektorów. Oprócz Schetyny także lidera konserwatywnego skrzydła – Jarosława Gowina. Kiedyś jego przepustką do  wielkiej polityki były związki z Janem Rokitą. Gdy w 2005 r. PO lansowała Rokitę na „premiera z Krakowa", ten zapewniał Millera, że  będzie w jego rządzie ważnym ministrem. Miller miał już wtedy na koncie stanowiska wiceministra finansów (w rządzie AWS), doradcy prezesa NBP, szefa ARiMR oraz NFZ.

Kraków Klicha

O wiele trudniejsza wydaje się dziś sytuacja Bogdana Klicha. Odszedł z  MON jako przegrany. W PO nie ma już żadnych wpływów. W regionie również nie. Jeszcze niedawno stało za nim kilku lokalnych polityków, jak posłanka Katarzyna Matusik-Lipiec czy Grzegorz Stawowy. Gdy jednak szukał u nich wsparcia, zabiegając o wpisanie na listy wyborcze do  Sejmu, odmówili mu pomocy. Przeszli do rządzącej Krakowem „spółdzielni Grabarczyka".

Klich do „spółdzielni Grabarczyka" nie należy. Ani do  stajni Schetyny. Zresztą nigdy nie potrafił dobrze rozgrywać. W 2001 r., gdy powstawała PO, był odpowiedzialny za tworzenie struktur w Krakowie. W wyborach dostał jednak dwa razy mniej głosów niż Rokita, którego upchnął na końcu listy, sam zaś startował z pierwszego miejsca. Rokita nigdy mu tego nie wybaczył i zawsze mówił o Klichu lekceważąco „Boguś".

W 2004 r., gdy wpływy premiera z Krakowa sięgały zenitu, Klich zrozumiał, że nie ma perspektyw na karierę w kraju i zdecydował się na  start w wyborach europejskich. Tu wydawał się właściwym człowiekiem na  właściwym miejscu. Znający języki, dobrze wykształcony (psychiatria i  kulturoznawstwo), z opozycyjną przeszłością (założyciel NZS, internowany w stanie wojennym), mający opinię speca w sprawach międzynarodowych i  obronności (był wiceministrem obrony w rządzie AWS). W połowie kadencji poświęcił jednak strasburską posadę dla bycia ministrem. I jak mówią krakowscy znajomi, od tego czasu „wszystko postawił na kreowanie swego wizerunku w oczach Tuska". Przestał bywać na krakowskich spotkaniach, a  nawet w stworzonym przez siebie Instytucie Studiów Strategicznych.

Znajomy Klicha: „Dlatego tak bardzo przeżył odtrącenie przez Tuska. Decyzję o wystawieniu go do Senatu potraktował jak zsyłkę. Zaczął się wtedy zastanawiać, czy w ogóle nie zrezygnować ze startu w wyborach. Powiedział, że wolałby pójść w dyplomację, jako ambasador w ważnym kraju albo urzędnik na eksponowanym stanowisku w którejś z międzynarodowych organizacji".

Ale do tego potrzebne jest poparcie rządu i premiera, a na to Klich nie może na razie liczyć. Dziś nie mówi się o nim jako o  ministrze sukcesu, który wyprowadził polskie wojska z Iraku i  zlikwidował pobór do wojska. Nie pamięta się już, że po katastrofie samolotu CASA w styczniu 2008 r., w której zginęło 20 dowódców polskich Sił Powietrznych, próbował zdymisjonować gen. Andrzeja Błasika ze  stanowiska szefa Sił Powietrznych, ale sprzeciwił się temu prezydent Lech Kaczyński.

Krytycy podkreślają, że jako minister nie  potrafił zapanować nad sytuacją w wojsku. Jego nazwisko kojarzy się z  aferą Nangar Khel, w sprawie której śledztwo ciągnęło się przez cały okres jego ministrowania, choć de facto do ostrzelania afgańskiej wioski przez polskich żołnierzy doszło za rządów PiS. Był oskarżany o  blokowanie zakupu sprzętu dla polskiego wojska, choć w rzeczywistości udało się Klichowi zakupić dla naszych wojsk w Afganistanie śmigłowce transportowe i bezzałogowe samoloty rozpoznawcze.

Nie udało mu się jednak zapanować nad sytuacją w 36. Pułku Specjalnym wożącym najważniejsze osoby w państwie ani nad generałem Błasikiem, odpowiedzialnym za wdrażanie procedur naprawczych w polskim lotnictwie wojskowym.

Bogusław Sonik, krakowski eurodeputowany i kolega Klicha, twierdzi, że cztery lata w rządzie kosztowały przyjaciela wiele wyrzeczeń: – Jako minister schudł 10 kilo. Bardzo się tą robotą przejmował.

Sam Klich, pytany jeszcze przed dymisją, jeśli nie władza, to co, odpowiedział: – Przede wszystkim i zawsze rodzina. W życiu zawsze robiłem i robię to, na czym się znam. I tak też będzie w przyszłości.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2011
Więcej możesz przeczytać w 31/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2011 (1486)

  • Zamach pożyteczny 31 lip 2011, 12:00 Nie ma znaczenia, że żadnego zamachu na tupolewa nie było. Dla wielu zamach albo przynajmniej przypisywanie Rosjanom odpowiedzialności za katastrofę są obiektywnie użyteczne. Obiektywnie więc zamach był. 4
  • Na skróty 31 lip 2011, 12:00 Apple ma więcej gotówki niż rząd USA Jedni zbierają znaczki, inni motyle, a koncern Apple zbiera pieniądze. Najświeższe wyniki finansowe informatycznego giganta pokazują, że dysponuje on gigantycznymi rezerwami finansowymi, większymi... 7
  • Wewnętrzne piękno 31 lip 2011, 12:00 Znany i sławny atonom (tak o tej specjalności mówią fachowcy), autorytet w dziedzinie wewnętrznej budowy człowieka, profesor Ryszard Aleksandrowicz zwykł mawiać do studentów medycyny, że nawet człowiek brzydki może mieć piękne organy... 9
  • Witaj w krainie, gdzie obcy ginie 31 lip 2011, 12:00 Jest człowiek, który wie, jak uczynić z polskich gwiazdek artystki pokroju Madonny i Lady Gagi. Nazywa się Brian Allan, jest Szkotem, pracuje przy projekcie „Poland... Why Not?" i udzielił wywiadu portalowi Interia, w którym... 10
  • Raport smoleński 31 lip 2011, 12:00 Nie poznaliśmy jeszcze całej prawdy o katastrofie smoleńskiej – tak odpowiedziała zdecydowana większość Polaków w sondażu przeprowadzonym na zamówienie "Wprost" w połowie zeszłego tygodnia. Czy ogłoszenie raportu komisji Millera może cokolwiek w tej kwestii zmienić? 12
  • Ostatnia wersja prawdy 31 lip 2011, 12:00 Najbardziej oczekiwany dokument ostatnich lat. Czy po 475 dniach od katastrofy uznamy go za ostateczne wytłumaczenie przyczyn wypadku? Czy jedno z trzech istniejących? 16
  • Nie chcę odwetu 31 lip 2011, 12:00 Chcę tylko, by ktoś, kto ponosi winę, poniósł też konsekwencje. I polityczne, i karne. Doprowadza mnie do szału ta nasza bylejakość. Katastrofa, bez precedensu w dziejach świata, zdarzyła się przez słabość naszego państwa – mówi wdowa po Jerzym Szmajdzińskim. 18
  • Niech uderzą się w piersi 31 lip 2011, 12:00 Oczekuję, że politycy, którzy mówili, że Lech Kaczyński wywierał naciski, by lądować, a pijany generał zmusił do tego pilotów, będą teraz mieli odwagę powiedzieć „przepraszam” – mówi córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej. 20
  • Zderzeni 31 lip 2011, 12:00 Jeden uchodzi za twardego, drugi za miękkiego. Jeden przygotował raport, który doprowadził do dymisji drugiego. Jerzego Millera i Bogdana Klicha łączy więcej – obaj pochodzą z Krakowa i obaj są bez szans na rządową posadę po wyborach. 22
  • Katastrofy po katastrofie nie było 31 lip 2011, 12:00 Smoleńsk i po-smoleńsk pokazał, że Tusk nie mówi, tylko odpowiada, Kaczyński nie ma o czym mówić, a Palikot tylko gada – uważa politolog Aleksander Smolar. I tłumaczy, że nasz sondaż na temat katastrofy pokazuje Polskę normalnych ludzi. 26
  • Wojna na billboardy 31 lip 2011, 12:00 Plakaty wyborcze – 3000 zł. Wynajęcie billboardu na miesiąc – 500 zł. Sesja fotograficzna z retuszem zmarszczek, wybieleniem zębów i oprawieniem „psich oczu” – 500 zł. Cztery lata spokojnej pracy na Wiejskiej – bezcenne. 32
  • Mam skłonność do bycia sobą 31 lip 2011, 12:00 Nieznośna lekkość politycznego bycia Ryszarda Kalisza potrwa kolejne cztery lata. Ale tym razem na warunkach ściśle określonych przez szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. 35
  • Dwa wyroki, dwie Polski 31 lip 2011, 12:00 W obronie wolności słowa liczy się zapewne nie tylko, co się mówi, ale kto mówi. Prawdziwy patriota może więcej. Nieprawdziwy – znacznie mniej. 38
  • Jak bronić demokracji? 31 lip 2011, 12:00 Demokracja jest zbudowana na tak niepewnych podstawach, jak zaufanie, solidarność i kompromisy, więc nie można ustawać w jej obronie. 39
  • Emocje, emocje, emocje 31 lip 2011, 12:00 Gwiazdy tańczą i cierpią. A przy okazji nawiązują romanse, czasem nawet zakładają rodziny. Tak wyglądają kulisy „Tańca z gwiazdami”. Właśnie trwają przygotowania do kolejnej edycji programu – mocno odmienionej. 40
  • Zastaw się, a ożeń się 31 lip 2011, 12:00 Śmigłowiec zrzuca na nowożeńców pół tony płatków róż, na scenie wita gości sobowtór Dody, Maryli Rodowicz albo Michaela Jacksona. Pożegnaliśmy przaśne zabawy typu „poznaj żonę po kolanku”. Nie tylko pod względem budżetów polskie wesela zaczynają przypominać... 44
  • Nolajfy zarywają nocki 31 lip 2011, 12:00 Na zdobywanie itemów i goldu, by przechodziĆ kolejne levele, poświęcają coraz więcej czasu. Gry online to ulubiona rozrywka rosnącej grupy Polaków. 47
  • Pedofil pokazowy 31 lip 2011, 12:00 Premier chce dokończyć wojnę, którą wypowiedział pedofilom. Kilkanaście dni temu z pompą otworzył dla nich specjalny oddział psychiatryczny w Choroszczy. Na razie jest tam jeden pacjent, ale on i tak leży na innym oddziale. 50
  • Diabeł w krainie tabloidów 31 lip 2011, 12:00 Jedyny dzisiaj w Polsce mistrz świata w boksie Krzysztof „Diablo” Włodarczyk znokautował samego siebie: po awanturze z żoną zażył proszki, trafił do szpitala, otarł się o śmierć. Przeżył, ale z desek nie pozwalają mu się podnieść romanse. Zwłaszcza ten najgorętszy,... 52
  • Breivik nie jest sam 31 lip 2011, 12:00 Czy naśladowcy i sympatycy zbrodniarza z wyspy Utoya są większym zagrożeniem dla Europy niż brodaci mułłowie, których tak się obawialiśmy po 11 września 2001 r.? 54
  • Milicja obywatelska atakuje 31 lip 2011, 12:00 Zamach w Oslo przypomniał Amerykanom o zagrożeniu ze strony rodzimych radykałów. Od czasu ataku terrorystycznego z 11 września 2001 r. władze obawiają się głównie ekstremistów muzułmańskich. A niebezpieczeństwo może być bliżej, niż się zdaje. 57
  • Granice tolerancji 31 lip 2011, 12:00 Społeczeństwo wielokulturowe jest potężnym blefem. To absolutne kłamstwo we wszystkich krajach europejskich – mówi jeden z najwybitniejszych francuskich intelektualistów Alain Finkielkraut. 60
  • Blade Runner jedzie na igrzyska 31 lip 2011, 12:00 Oscar Pistorius biegający na protezach z włókien węglowych zakwalifikował się na igrzyska w Londynie! Wywołał zachwyt nad sukcesem człowieka w walce z przeciwnościami. Ale i strach, że to furtka do technologicznego wyścigu zbrojeń. 64
  • Kubuś i jego pan 31 lip 2011, 12:00 Kim jest człowiek, który zapomnianą przez boga i konsumentów markę Kubuś wykreował na rynkowy hit, a ostatnio jednym kiwnięciem palca uratował Dariusza Michalczewskiego przed biznesowym nokautem? 68
  • Szwajcarska moc franka 31 lip 2011, 12:00 Szwajcarzy korzystają z uroków mocnego franka – zwiedzają świat, robią zakupy za granicą i ani myślą, żeby osłabiać swoją walutę. 71
  • W pogoni za Amy 31 lip 2011, 12:00 Dlaczego Amy Winehouse, jedna z najlepszych wokalistek naszych czasów, zmarła 23 lipca? Bo poza muzyką uwielbiała alkohol, narkotyki i najbardziej ponure ulice Londynu. 74
  • Śmierć, która niczego nas nie nauczy 31 lip 2011, 12:00 Już po wszystkim. Ciało zostało skremowane, prochy wsypane do kilku urn, otrzymali je członkowie rodziny i przyjaciele. Grobu nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Amy Winehouse znikła. 77
  • Herosi w służbie Ameryce 31 lip 2011, 12:00 W latach 40. ubiegłego wieku Kapitan Ameryka zagrzewał młodych marines do walki z Hitlerem, później nakazywał czujność wobec moskiewskich intryg, a dziś dostarcza jedynie czystej rozrywki. Film o amerykańskim herosie wchodzi właśnie do kin. 80
  • O miłości i innych demonach 31 lip 2011, 12:00 Niepotrzebnie boicie się zapytać: wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, już… wiecie. W filmach seks od dawna nie jest wstydliwą tajemnicą. Ale zakończony właśnie festiwal Nowe Horyzonty dowiódł, że wciąż jest wiele tabu, o których może opowiedzieć kino dla... 82
  • Zaszumienie 31 lip 2011, 12:00 Z sondażu SMG/KRC przeprowadzonego dla „Wprost" przed ogłoszeniem raportu Millera: Czy opinia publiczna zna już prawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej? Tak, wszystkie istotne fakty zostały już ujawnione – 20 proc. Nie,... 95
  • Na bezrybiu i rak ryba 31 lip 2011, 12:00 Tytuł przewrotny, bo o raka trudniej dziś w Polsce niż o rybę, co nie znaczy, że z rybami na polskich stołach jest świetnie. Nie jest. Nie rozumiem braku morskich ryb w nadmorskich restauracjach. Odwiedziłam niedawno targ rybny w Gdyni,... 96
  • Spryciarze i Frajerzy 31 lip 2011, 12:00 TO NA POCZĄTEK O SOBIE. Teren zabudowany, ograniczenie do 50, a ja 90, bo przecież budynki dosyć daleko od drogi i nikogo w pobliżu. Jadę więc tak jak większość polskich kierowców – szybko i bezpiecznie. I dostaję w nagrodę osiem... 97
  • Od POPiS-u do narodu nienawiści 31 lip 2011, 12:00 „Naród kolaborantów" (@ J.M. Rymkiewicz) czy „Gniazdo nienawiści” (@D. Tusk)? Główne listy wyborcze wyglądają tak smacznie, że chciałoby się zagłosować na obie. Pamiętacie POPiS? Teraz byłoby pewno... 97
  • Mądra rodzina 31 lip 2011, 12:00 To była bardzo mądra rodzina. Ludzie oczytani, wykształceni i na poziomie. „Pełna kultura" – jak mówi młodzież, choć to niezbyt zgrabne określenie, bo pełna to może być lodówka lub szafa. To byli niezwykle mili i... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany