Śmierć, która niczego nas nie nauczy

Śmierć, która niczego nas nie nauczy

Już po wszystkim. Ciało zostało skremowane, prochy wsypane do kilku urn, otrzymali je członkowie rodziny i przyjaciele. Grobu nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Amy Winehouse znikła.
Zwykle sytuacja wygląda podobnie. Pod domem każdej Amy zaczynają się zbierać tłumy, ludzie składają kwiaty, zapalają znicze, czasem śpiewają piosenki. Niektórzy wśród kwiatów kładą fotografie i kartki z  wyznaniami. Kiedy owocem pogrzebu jest grób, sytuacja przenosi się tam, zostawiając miejsce tragedii na liście atrakcji turystycznych miasta. Celebra i medytacja na cmentarzu trwają później latami, okolica każdego dnia pokrywa się niedopałkami, puszkami po piwie i butelkami, pobliskie groby niszczeją zadeptywane, ktoś na nich siedzi, zakochani się tulą, ćpuny zgięte wpół odfruwają w niebyt, umęczeni oddają mocz. Powstaje kolejne miejsce kultu wyznawców „młodej pięknej śmierci". Bo umrzeć w  taki sposób to jest dopiero coś!
Śmierć Amy Winehouse nikogo niczego nie nauczy, nie przerazi, nikogo nie  zmusi do samokrytyki, zmiany postępowania i głębszej refleksji. Odwrotnie: dla ludzi zagubionych i niedających sobie w życiu rady stanie się podszeptem nadziei, że ta śmierć nie jest taka zła, że coś, co nam nie wychodzi, można zmienić w coś, czym wzbudzimy u innych podziw albo współczucie. A wtedy zaczną się wreszcie nad nami pochylać i – jak coś złego się stanie – opłakiwać nas będą głośno.

Pewnie dla show-biznesu sprawa niebawem przybierze obrót przerabiany w  historii wielokrotnie. Szefowie wytwórni i kancelarie prawne usiądą do  stołu, by zobaczyć, jak wygląda krajobraz po bitwie. Niecodzienna to  bitwa – w jej rezultacie śmierć bohaterki przyniesie nagły wzrost zysku oraz sporo nieznanych wcześniej kłopotów. W miejsce jednego agenta pojawi się spora liczba spadkobierców, z którymi trzeba będzie omówić dalsze możliwości. Niejedna rodzina rozpadła się podczas takiej procedury – każdy postrzega swoją rolę w życiu artysty inaczej. Historia zna przypadek, gdy dostawca narkotyków legendarnego lidera zespołu Grateful Dead, Jerry’ego Garcii, zjawił się na procesie spadkowym z  żądaniem 4 mln dolarów za to, że dostarczał mu najwyższego sortu heroinę, „dzięki czemu życie Jerry’ego było piękne, a muzyka szlachetna" (sędzia go pogonił, Garcia zmarł z powodu uszkodzenia wątroby od  używek).

Majątek, jaki pozostawiła po sobie Amy, jest spory i jest żywą tkanką – będzie rósł bezustannie, zawiera także pewnie nieznane składowe, jak niewydane nagrania, prawa do filmu o artystce, być może jakieś pamiętniki, gadżety. Możliwe, że rodzina wykorzysta jego część na  utworzenie fundacji imienia Amy Winehouse. Wkrótce na eBayu pojawią się przedmioty z nią związane – sukienki, buty, może kosmyki włosów, które wystawi fryzjer, kto wie, czy nie łóżko, na którym zmarła. Piszę o tym z  bólem, ale jako człowiek doświadczony wiem, że tak się stanie.

Tabloidy nie przestaną zabijać kolejnych Amy za życia, poniżać ich i zaszczuwać, zaganiać do rogu, z którego ucieczki innej niż autodestrukcja nie ma. Nikt brukowców nie osądził za przyczynienie się do śmierci księżnej Diany czy Michaela Jacksona – nie powstrzyma ich też śmierć Amy, w  której mają swój wyjątkowo wielki i ohydny udział. Film z sytuacji, gdy zdesperowanaAmy odpycha, szamocze się i wreszcie błaga dziennikarzy, by  od niej odeszli i przestali ją filmować (była w złym stanie w drodze na  odwyk), powinien być wyświetlany w ramach wykładów z dziennikarskiej hańby na uczelniach dla przyszłych żurnalistów. I niczego nie zmienił tu wyrok sądu zakazujący paparazzim zbliżanie się do niej na odległość mniejszą niż 100 metrów. Obyczaje zaszły za daleko i tej formy zabijania nikt po imieniu w Kodeksie karnym nie nazwie.

Dilerom i producentom narkotyków nawet powieka nie drgnie. To jest poważny biznes. Gdyby Amy nie płaciła na czas i popadła w zadłużenie, spokojnie by ją ktoś zastrzelił na ulicy i po krzyku. Dla tego świata nie istnieją autorytety czy wielkie gwiazdy – istnieją dobrze płacący odbiorcy towaru i frajerzy do odstrzału. Może ktoś będzie musiał kucnąć na moment, kiedy policja rozkręci na moment śledztwo „w sprawie", ale już trzeba zacząć szukać na  miejsce Amy kolejnego jelenia. Parę tysięcy funtów tygodniowo piechotą nie chodzi, a nic tak nie nakręca koniunktury, jak wiadomość o tym, że  „ktoś sławny bierze od nas”.

W chwili gdy piszę te słowa, kilka dni po  odejściu Amy, świat obiegła wiadomość, że wicemistrz olimpijski z  Vancouver w narciarstwie freestylowym Jeret Peterson popełnił samobójstwo. Wcześniej zadzwonił pod 911 i powiedział, że zamierza się zastrzelić, i zrobił to. Od lat borykał się ze stanami depresyjnymi, był uzależniony od alkoholu, brał narkotyki, będąc jednocześnie genialnym sportowcem. Możecie teraz powtórzyć powyższą litanię od początku, jedynie zmieniając nazwisko i profesję.

Czy więc śmierć Amy Winehouse pójdzie na marne? Obawiam się, że tak. Po jej odejściu zakotłowało się w  internecie od ogromnej liczby peanów, ale i nie mniejszej liczby zniewag pod jej adresem, gdzie słowa „ćpunka" czy „szmata” należały do  najdelikatniejszych. Nie spotkałem jednak ani jednego głosu, który by  zapytał, dlaczego Amy wybrała takie życie. A to klucz do zagadki jej i  innych podobnych śmierci.

„Kiedyś był głową rodziny. Ja bym sama w takie coś nie weszła. I nagle widzę to całe gówno, przez które musiała przejść moja matka. I teraz oto mam freudowskie przeznaczenie, mam alibi, by zabrać ci faceta".

Miliony rodzin przechodzą przez traumę rozpadu, ale nie wszystkie rozwody mają podobny przebieg. Amy miała niecałe dwa latka, kiedy jej ojciec związał się z inną kobietą, znajomą z pracy, i przez kolejne osiem lat mała Amy z przerażeniem żyła w trójkącie bermudzkim, w którym zupełnie jawnie istniała jeszcze jedna kobieta. Nagle pięcio letnia Amy zaczęła nazywać tę drugą „mamą z  pracy taty". W końcu Mitch wyniósł się z domu, ale było już za późno. Nie było już dla Amy żadnego autorytetu. Kilka lat później 14-letnia Amy z kolczykiem w nosie szwendała się nocami po ulicach Londynu, pobierając nauki z życia w nocnych klubach muzycznych jako dziecko niczyje. Już wtedy po raz pierwszy dokonała samookaleczenia.

– Powinienem wyprowadzić się od razu, nie robić z jej życia piekła niezrozumienia. To była mała dziewczynka. Myślałem, że to spływa po niej, nie zostawiając śladu. Teraz zrozumiałem, że złamałem jej życie – powiedział dwa lata temu Mitch.

Wszystkie piosenki Amy były zapisem jej własnych przeżyć, także te, które traktowały o odwyku czy wyśnionym własnym pogrzebie. Ale  przede wszystkim były o mężczyznach. – Zmieniała ich często, zakochując się zawsze na zabój, lgnęła do samych drani – powiedział pewnego razu jeden z jej przyjaciół.

„Klub 27" jest kretyńskim wynalazkiem mediów, ma budować nowy kult osób, które odeszły w wieku 27 lat. Określenie „Klub ludzi ze złamanym dzieciństwem” byłoby znacznie bardziej na miejscu.

James Dean nie brał narkotyków, po prostu nie szanował życia. Już sama jego gra wydawała się samobójcza. Niektóre sceny doprowadzały go do krańcowego wyczerpania, w  innych wywoływał przerażenie, kiedy rzucał się na innych aktorów w  inscenizowanej bójce, bijąc ich naprawdę. Zginął, prowokując los, w  wieku 24 lat, gdy gnał z przyjacielem autostradą na kolejny wyścig samochodowy swoim srebrnym porsche. Ale wtajemniczeni wiedzą, że  genialny aktor krył w sobie ból: nigdy nie zapomniał ojcu, że ten go  odrzucił w dzieciństwie, a potem wyśmiał, gdy stał się już znanym aktorem. Dlatego Dean gorzko drwił ze wszystkich, nikogo nie szanował, szargał wszelkie świętości, rekompensując sobie zachłannie brak akceptacji ojca.

Janis Joplin nosiła w szkole przezwisko Świnia. Była brzydka, tęga i niezgrabna, rodzice wołali na nią Gruba i mieli żal, że  domaga się większej uwagi niż pozostała dwójka dzieci. W szkole żyła na  uboczu, by w końcu znaleźć zrozumienie u bandy wyrzutków, którym mogła pokazywać namalowane przez siebie obrazy bez lęku, że zostanie wyśmiana. Nie wyśmiewali też blizn, jakie pozostawiły po sobie głębokie rozstępy z  czasów otyłości. Budowała swoją hardą i pełną sprzeczności tożsamość, śpiewając afroamerykańską muzykę, na przekór światu. Gdy została największą wokalistką świata – zmieniała mężczyzn jak rękawiczki, mając gdzieś takie pojęcia jak wierność czy kobieca godność, pijąc niekiedy na  umór, biorąc wszystkie narkotyki, jakie były w pobliżu.

Kurt Cobain miał osiem lat, kiedy jego rodzice nagle się rozeszli. Po latach powiedział: – To całkowicie zrujnowało mój świat, nie liczyli się ze mną, zostawili mnie samego sobie z tym wszystkim.

Kiedy Jimi Hendrix miał dwa lata, jego pozostająca w skrajnej nędzy matka oddała go do przytułku. Ojciec był w tym czasie na froncie II wojny światowej, wrócił, znów byli razem, ale wkrótce rodzice się rozwiedli – nakazem sądowym Jimi znalazł się pod  opieką babki. Całe wczesne dzieciństwo przeżył bez rodziców i na krawędzi skrajnej nędzy. Był samotnikiem, biegał po polu, imitując dźwięki spadających bomb.

W wieczór poprzedzający śmierć Amy grała w swoim apartamencie na  perkusji. O 22.00 ochroniarz poprosił, żeby przestała hałasować, i Amy grzecznie odłożyła pałeczki.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2011
Więcej możesz przeczytać w 31/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 16
  • Adam IP
    Gdzieś w tym tekście było chyba wspomniane, że wszyscy komentując śmierć Amy unikają szukania jakiejś głębszej przyczyny tego, że ona - i inni artyści - często tak fatalnie kończą.

    Polecam ten tekst - on także wnika gdzieś głębiej:
    http://3dno.pl/sex-drugs-borderline/
    • anonimowa IP
      Po co w ogóle ten tekst? Panie Hołdys już naprawdę nie ma o czym pisać jak o zakochanych ćpunach na grobie idola? Fani na całym świecie zachowują się irracjonalnie. Czy to muzyki, czy sportowi...
      • pikk.long@o2.pl IP
        Znakomity tekst.Sa wsrod nas legendy, ktore umieraj dlugo.A. Winnehouse w obiektywny sposob nie zsluguje na miano kogos , kto cos stworzyl nowego w muzyce. Pewnie gdyby umarla w sposob naturlny za kilkadziesid lat, poza nekrologiem i jakimis wzmiankami w prasie, po kilku dnich zostala by pustka i stare plyty, ktorych malo kto slucha.
        Na grob poza rodzina,przyszloby kilku fanow, jesli wogole. Sasiednie groby nienaruszone smieciami i puszkmi po piwie. Okrutnie to powiedziec , ale ta przedwczesna smierc dala A.o wiele szczebli wyzsze miejsce w historii kultury soul-pop. To tez jest cena , elementem naszej kultury, elementem pieknym, bo wielu zwroci uwage na jej specyficznie ekspresywna,swietna muzyke....
        • zocha1940@interia.pl IP
          nie wszyscy tak odchodzą można piękniej, jak żyłeś tak odejdziesz -mówił ksiądz Twardowski- i to jest wielka mądrość .Polscy artyści odchodzili na ogół pięknie-Ciechowski, Niemen, Kofta,Stanek, Majdaniec; i wielu, wielu innych,bo byli pogodzeni z sobą i Bogiem
          • niewalczyk IP
            Dziękuję Panu za ten prawdziwy, choć bardzo smutny tekst.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2011 (1486)

            • Zamach pożyteczny 31 lip 2011, 12:00 Nie ma znaczenia, że żadnego zamachu na tupolewa nie było. Dla wielu zamach albo przynajmniej przypisywanie Rosjanom odpowiedzialności za katastrofę są obiektywnie użyteczne. Obiektywnie więc zamach był. 4
            • Na skróty 31 lip 2011, 12:00 Apple ma więcej gotówki niż rząd USA Jedni zbierają znaczki, inni motyle, a koncern Apple zbiera pieniądze. Najświeższe wyniki finansowe informatycznego giganta pokazują, że dysponuje on gigantycznymi rezerwami finansowymi, większymi... 7
            • Wewnętrzne piękno 31 lip 2011, 12:00 Znany i sławny atonom (tak o tej specjalności mówią fachowcy), autorytet w dziedzinie wewnętrznej budowy człowieka, profesor Ryszard Aleksandrowicz zwykł mawiać do studentów medycyny, że nawet człowiek brzydki może mieć piękne organy... 9
            • Witaj w krainie, gdzie obcy ginie 31 lip 2011, 12:00 Jest człowiek, który wie, jak uczynić z polskich gwiazdek artystki pokroju Madonny i Lady Gagi. Nazywa się Brian Allan, jest Szkotem, pracuje przy projekcie „Poland... Why Not?" i udzielił wywiadu portalowi Interia, w którym... 10
            • Raport smoleński 31 lip 2011, 12:00 Nie poznaliśmy jeszcze całej prawdy o katastrofie smoleńskiej – tak odpowiedziała zdecydowana większość Polaków w sondażu przeprowadzonym na zamówienie "Wprost" w połowie zeszłego tygodnia. Czy ogłoszenie raportu komisji Millera może cokolwiek w tej kwestii zmienić? 12
            • Ostatnia wersja prawdy 31 lip 2011, 12:00 Najbardziej oczekiwany dokument ostatnich lat. Czy po 475 dniach od katastrofy uznamy go za ostateczne wytłumaczenie przyczyn wypadku? Czy jedno z trzech istniejących? 16
            • Nie chcę odwetu 31 lip 2011, 12:00 Chcę tylko, by ktoś, kto ponosi winę, poniósł też konsekwencje. I polityczne, i karne. Doprowadza mnie do szału ta nasza bylejakość. Katastrofa, bez precedensu w dziejach świata, zdarzyła się przez słabość naszego państwa – mówi wdowa po Jerzym Szmajdzińskim. 18
            • Niech uderzą się w piersi 31 lip 2011, 12:00 Oczekuję, że politycy, którzy mówili, że Lech Kaczyński wywierał naciski, by lądować, a pijany generał zmusił do tego pilotów, będą teraz mieli odwagę powiedzieć „przepraszam” – mówi córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej. 20
            • Zderzeni 31 lip 2011, 12:00 Jeden uchodzi za twardego, drugi za miękkiego. Jeden przygotował raport, który doprowadził do dymisji drugiego. Jerzego Millera i Bogdana Klicha łączy więcej – obaj pochodzą z Krakowa i obaj są bez szans na rządową posadę po wyborach. 22
            • Katastrofy po katastrofie nie było 31 lip 2011, 12:00 Smoleńsk i po-smoleńsk pokazał, że Tusk nie mówi, tylko odpowiada, Kaczyński nie ma o czym mówić, a Palikot tylko gada – uważa politolog Aleksander Smolar. I tłumaczy, że nasz sondaż na temat katastrofy pokazuje Polskę normalnych ludzi. 26
            • Wojna na billboardy 31 lip 2011, 12:00 Plakaty wyborcze – 3000 zł. Wynajęcie billboardu na miesiąc – 500 zł. Sesja fotograficzna z retuszem zmarszczek, wybieleniem zębów i oprawieniem „psich oczu” – 500 zł. Cztery lata spokojnej pracy na Wiejskiej – bezcenne. 32
            • Mam skłonność do bycia sobą 31 lip 2011, 12:00 Nieznośna lekkość politycznego bycia Ryszarda Kalisza potrwa kolejne cztery lata. Ale tym razem na warunkach ściśle określonych przez szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. 35
            • Dwa wyroki, dwie Polski 31 lip 2011, 12:00 W obronie wolności słowa liczy się zapewne nie tylko, co się mówi, ale kto mówi. Prawdziwy patriota może więcej. Nieprawdziwy – znacznie mniej. 38
            • Jak bronić demokracji? 31 lip 2011, 12:00 Demokracja jest zbudowana na tak niepewnych podstawach, jak zaufanie, solidarność i kompromisy, więc nie można ustawać w jej obronie. 39
            • Emocje, emocje, emocje 31 lip 2011, 12:00 Gwiazdy tańczą i cierpią. A przy okazji nawiązują romanse, czasem nawet zakładają rodziny. Tak wyglądają kulisy „Tańca z gwiazdami”. Właśnie trwają przygotowania do kolejnej edycji programu – mocno odmienionej. 40
            • Zastaw się, a ożeń się 31 lip 2011, 12:00 Śmigłowiec zrzuca na nowożeńców pół tony płatków róż, na scenie wita gości sobowtór Dody, Maryli Rodowicz albo Michaela Jacksona. Pożegnaliśmy przaśne zabawy typu „poznaj żonę po kolanku”. Nie tylko pod względem budżetów polskie wesela zaczynają przypominać... 44
            • Nolajfy zarywają nocki 31 lip 2011, 12:00 Na zdobywanie itemów i goldu, by przechodziĆ kolejne levele, poświęcają coraz więcej czasu. Gry online to ulubiona rozrywka rosnącej grupy Polaków. 47
            • Pedofil pokazowy 31 lip 2011, 12:00 Premier chce dokończyć wojnę, którą wypowiedział pedofilom. Kilkanaście dni temu z pompą otworzył dla nich specjalny oddział psychiatryczny w Choroszczy. Na razie jest tam jeden pacjent, ale on i tak leży na innym oddziale. 50
            • Diabeł w krainie tabloidów 31 lip 2011, 12:00 Jedyny dzisiaj w Polsce mistrz świata w boksie Krzysztof „Diablo” Włodarczyk znokautował samego siebie: po awanturze z żoną zażył proszki, trafił do szpitala, otarł się o śmierć. Przeżył, ale z desek nie pozwalają mu się podnieść romanse. Zwłaszcza ten najgorętszy,... 52
            • Breivik nie jest sam 31 lip 2011, 12:00 Czy naśladowcy i sympatycy zbrodniarza z wyspy Utoya są większym zagrożeniem dla Europy niż brodaci mułłowie, których tak się obawialiśmy po 11 września 2001 r.? 54
            • Milicja obywatelska atakuje 31 lip 2011, 12:00 Zamach w Oslo przypomniał Amerykanom o zagrożeniu ze strony rodzimych radykałów. Od czasu ataku terrorystycznego z 11 września 2001 r. władze obawiają się głównie ekstremistów muzułmańskich. A niebezpieczeństwo może być bliżej, niż się zdaje. 57
            • Granice tolerancji 31 lip 2011, 12:00 Społeczeństwo wielokulturowe jest potężnym blefem. To absolutne kłamstwo we wszystkich krajach europejskich – mówi jeden z najwybitniejszych francuskich intelektualistów Alain Finkielkraut. 60
            • Blade Runner jedzie na igrzyska 31 lip 2011, 12:00 Oscar Pistorius biegający na protezach z włókien węglowych zakwalifikował się na igrzyska w Londynie! Wywołał zachwyt nad sukcesem człowieka w walce z przeciwnościami. Ale i strach, że to furtka do technologicznego wyścigu zbrojeń. 64
            • Kubuś i jego pan 31 lip 2011, 12:00 Kim jest człowiek, który zapomnianą przez boga i konsumentów markę Kubuś wykreował na rynkowy hit, a ostatnio jednym kiwnięciem palca uratował Dariusza Michalczewskiego przed biznesowym nokautem? 68
            • Szwajcarska moc franka 31 lip 2011, 12:00 Szwajcarzy korzystają z uroków mocnego franka – zwiedzają świat, robią zakupy za granicą i ani myślą, żeby osłabiać swoją walutę. 71
            • W pogoni za Amy 31 lip 2011, 12:00 Dlaczego Amy Winehouse, jedna z najlepszych wokalistek naszych czasów, zmarła 23 lipca? Bo poza muzyką uwielbiała alkohol, narkotyki i najbardziej ponure ulice Londynu. 74
            • Śmierć, która niczego nas nie nauczy 31 lip 2011, 12:00 Już po wszystkim. Ciało zostało skremowane, prochy wsypane do kilku urn, otrzymali je członkowie rodziny i przyjaciele. Grobu nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Amy Winehouse znikła. 77
            • Herosi w służbie Ameryce 31 lip 2011, 12:00 W latach 40. ubiegłego wieku Kapitan Ameryka zagrzewał młodych marines do walki z Hitlerem, później nakazywał czujność wobec moskiewskich intryg, a dziś dostarcza jedynie czystej rozrywki. Film o amerykańskim herosie wchodzi właśnie do kin. 80
            • O miłości i innych demonach 31 lip 2011, 12:00 Niepotrzebnie boicie się zapytać: wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, już… wiecie. W filmach seks od dawna nie jest wstydliwą tajemnicą. Ale zakończony właśnie festiwal Nowe Horyzonty dowiódł, że wciąż jest wiele tabu, o których może opowiedzieć kino dla... 82
            • Zaszumienie 31 lip 2011, 12:00 Z sondażu SMG/KRC przeprowadzonego dla „Wprost" przed ogłoszeniem raportu Millera: Czy opinia publiczna zna już prawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej? Tak, wszystkie istotne fakty zostały już ujawnione – 20 proc. Nie,... 95
            • Na bezrybiu i rak ryba 31 lip 2011, 12:00 Tytuł przewrotny, bo o raka trudniej dziś w Polsce niż o rybę, co nie znaczy, że z rybami na polskich stołach jest świetnie. Nie jest. Nie rozumiem braku morskich ryb w nadmorskich restauracjach. Odwiedziłam niedawno targ rybny w Gdyni,... 96
            • Spryciarze i Frajerzy 31 lip 2011, 12:00 TO NA POCZĄTEK O SOBIE. Teren zabudowany, ograniczenie do 50, a ja 90, bo przecież budynki dosyć daleko od drogi i nikogo w pobliżu. Jadę więc tak jak większość polskich kierowców – szybko i bezpiecznie. I dostaję w nagrodę osiem... 97
            • Od POPiS-u do narodu nienawiści 31 lip 2011, 12:00 „Naród kolaborantów" (@ J.M. Rymkiewicz) czy „Gniazdo nienawiści” (@D. Tusk)? Główne listy wyborcze wyglądają tak smacznie, że chciałoby się zagłosować na obie. Pamiętacie POPiS? Teraz byłoby pewno... 97
            • Mądra rodzina 31 lip 2011, 12:00 To była bardzo mądra rodzina. Ludzie oczytani, wykształceni i na poziomie. „Pełna kultura" – jak mówi młodzież, choć to niezbyt zgrabne określenie, bo pełna to może być lodówka lub szafa. To byli niezwykle mili i... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany