Mam skłonność do bycia sobą

Mam skłonność do bycia sobą

Nieznośna lekkość politycznego bycia Ryszarda Kalisza potrwa kolejne cztery lata. Ale tym razem na warunkach ściśle określonych przez szefa SLD Grzegorza Napieralskiego.
Mówiąc językiem sportowych komentatorów – wrócił z dalekiej podróży. Kłębiły się nad nim coraz ciemniejsze chmury, coraz mniej miejsca było dla niego w partii i wiele wskazywało na to, że jowialny poseł jesienią może zniknąć z Wiejskiej.

Jednak szczęście raz jeszcze uśmiechnęło się do Ryszarda Kalisza. Choć trzeba przyznać, że sam szczęściu pomógł. Raport z prac komisji śledczej wyjaśniającej okoliczności śmierci Barbary Blidy jego autorstwa okazał się politycznym sukcesem. To  wzmocniło pozycję Kalisza w SLD i w efekcie trafił na górę warszawskiej listy wyborczej Sojuszu. Powalczy o mandat z nie byle kim – Donaldem Tuskiem i Jarosławem Kaczyńskim.
– Stary spryciarz wyszedł z opresji –  mówią towarzysze Kalisza. Ale jeśli ktoś coś wygrał, to nie Kalisz, ale  Grzegorz Napieralski. Lider SLD konsekwentnie lepi partię wedle własnegopomysłu, eliminując konkurencję. Akceptując Kalisza, daje pokaz swej władzy.

Nie oskarżam Kaczyńskiego o śmierć Blidy

Choć nie ma jeszcze południa, Kalisz wygląda na zmęczonego. Pokój komisji sejmowej, stół z papierami, włączony telewizor.

– Dawno pan nie  miał tak dobrego czasu – zagajam.

– Ja zawsze mam dobry czas –  odpowiada, choć mowa ciała zdaje się dowodzić czegoś odmiennego. Ale gdy zaczyna opowiadać o swoim raporcie, ożywia się.

Komisja skończyła pracę, raport przyjęty. W sierpniu odbędzie się sejmowa debata, ale bez głosowania. Niewiadomą są jednak losy najważniejszych wniosków raportu –  o postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.

Byłemu premierowi komisja zarzuca, że w trakcie nieformalnych narad wpływał na działania ABW, a do tego wyposażył ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę w nadmierne uprawnienia dotyczące śledztw kryminalnych. Według komisji stanowiło to złamanie konstytucji. Drugi zarzut wobec Kaczyńskiego brzmi tajemniczo: „realizując koncepcję wykluczenia dużych grup obywateli, stworzył system eliminowania osób zaliczonych do tych grup, w szczególności w stosunku do Barbary Blidy".

O co chodzi?

– Nie  oskarżam Kaczyńskiego o śmierć Blidy. Oskarżam go, że stworzył system, który sprzyjał takim tragediom. I pokazuję w raporcie, jak ten system się tworzył – tłumaczy Kalisz.

Ziobrze komisja zarzuca realizację koncepcji „wykluczenia i eliminowania" oraz okłamanie Sejmu. Po śmierci Blidy minister oświadczył posłom, że dopiero co dowiedział się o  postępowaniu. Zapomniał też dodać, że część zarzutów wobec ofiary prokuratura zdążyła już umorzyć.

Komisja wykazała, że minister był poinformowany o szczegółach śledztwa i wiedział o planowanym zatrzymaniu.

Zarzuty są, ale do postawienia polityków PiS przed Trybunałem Stanu [może pozbawić ich na wiele lat prawa do pełnienia funkcji publicznych] droga daleka. Postulaty komisji to wstępne wnioski. Musi się pod nimi podpisać co najmniej 115 posłów. Dopiero wtedy marszałek Sejmu będzie mógł przekazać wnioski do komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. Komisja miałaby przygotować „akt oskarżenia" uzasadniający Trybunał Stanu dla Kaczyńskiego i Ziobry. A na koniec potrzeba głosów trzech piątych Sejmu.

To nie kampania, to zasady

Choć raport Kalisza został przyjęty przez komisję głosami posłów SLD i  PO, premier Tusk dystansował się od wniosków o Trybunał Stanu. „Ryszard Kalisz zamienił się w krwawego jastrzębia. Coś za blisko jest wyborów, bym uznał ten pomysł za zupełnie wolny od tego kontekstu" – oświadczył w  czerwcu. Mimo że, jak opowiada prominentny polityk SLD, przed ogłoszeniem raportu Kalisz spotkał się z Tuskiem, aby przedstawić premierowi główne tezy. Usłyszał ponoć zapewnienie, że Platforma bezwarunkowo je poprze.

Dlaczego Tusk złamał obietnicę? Może uznał, że  wyborcy oceniliby to jako sukces SLD, a nie PO. – Tak czy inaczej Tusk sprawił Ryszardowi zimny prysznic. Jeśli on kiedykolwiek poważnie myślał o pójściu w ślady Arłukowicza, to już z sympatii do PO zdążył się wyleczyć – kwituje znany polityk SLD.

Problem w tym, że SLD ma tylko 45 posłów. Do wszczęcia procedury postawienia Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem potrzeba jeszcze 70. Bez poparcia części klubu PO nie będzie to możliwe. Niektórzy politycy Sojuszu mają nadzieję, że jeżeli PO nie  odważy się zaatakować Kaczyńskiego, są szanse, że poprze wniosek w  sprawie Ziobry.

Kalisz: – Nawet jeśli uda nam się zebrać 115 podpisów pod wnioskami, przypuszczam, że marszałek Schetyna nie skieruje ich do  komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, tylko pozostawi sprawę marszałkowi Sejmu przyszłej kadencji. Ktokolwiek nim będzie.

– A panu zależy na tym, by ta sprawa toczyła się w kampanii wyborczej? – pytam.

– Kontekst polityczny jest ważny dla komentatorów. Mnie nie, bo ja nie  ścigam personalnie Kaczyńskiego i Ziobry.

– Przecież ten kontekst jest nieunikniony. Nie ucieknie pan przed zarzutem, że to zemsta polityczna.

– Być może. Ale mnie chodzi tylko o to, aby uruchomić w Polsce system odpowiedzialności konstytucyjnej. Dla prawidłowego funkcjonowania państwa demokratycznego muszą działać dwa tryby kontroli konstytucyjności. Z jednej strony kontrola zgodności ustaw z  konstytucją, za co odpowiada Trybunał Konstytucyjny. Z drugiej –  kontrola zgodności z konstytucją działań urzędników państwowych. Tym powinien zajmować się Trybunał Stanu, ale się od lat nie zajmuje.

– Dlaczego?

– Bo politycy się boją, że jak zaatakują poprzedników, to sami zostaną później zaatakowani przez następców. Tak nie może być. Trzeba dookreślić obszar, w jakim będą mogli poruszać się przyszli premierzy i  ministrowie. Aby tak się stało, panowie Ziobro i Kaczyński muszą stanąć przed Trybunałem Stanu.

– Czy przed 2005 r. miały miejsce zdarzenia, które kwalifikowały się do postawienia ważnym politykom zarzutu złamania konstytucji?

– Oczywiście.

– Politykom SLD również?

– Zapewne. – Pytam, gdyż pana troska o zrównoważenie porządku konstytucyjnego byłaby bardziej wiarygodna, gdyby prowadziła do rozliczenia ludzi własnego obozu, a nie przeciwników.

– Ale znalazłem się na czele tej a nie innej komisji śledczej.

Egzekucja odwołana

Czy raport Kalisza spełnił oczekiwania Grzegorza Napieralskiego?

– W stu procentach – zapewnia współpracownik szefa SLD.  – Teraz nikt nie będzie insynuował, że chcemy wejść w koalicję z PiS. Grzegorz nie mógł tego dementować, gdyż osłabiłby swoją pozycję wobec PO. Na szczęście raport ostatecznie zamyka sprawę.

Jeszcze w styczniu Napieralski łajał Kalisza za ślimaczące się tempo prac komisji. „Zbyt długo, zbyt mało konkretnie" – narzekał.

Pozycja Kalisza w SLD była bardzo słaba. Choć sam był sobie winny.

Gdy Napieralski obejmował w 2008 r. władzę nad SLD, politycy związani z poprzednim szefem Wojciechem Olejniczakiem – pośród nich Kalisz – mieli nadzieję, że to nie potrwa długo. Napieralskiego uważano za sprytnego aparatczyka, jednak pozbawionego talentów wodzowskich. –  Brakuje mu charyzmy – ocenił Kalisz w jednym z wywiadów. A Napieralski te słowa zapamiętał.

Nowy szef faktycznie długo raczej się krzątał, niż  uprawiał poważną politykę. Przełom nastąpił po katastrofie smoleńskiej, w której zginął kandydat SLD na prezydenta Jerzy Szmajdziński. Należało szybko znaleźć nowego. I już kilka dni po tragedii padło nazwisko Kalisza.

– Mam warunki – chełpił się Kalisz, by chwilę później wycofać się z  wyścigu. Napieralski, chcąc nie chcąc (prędzej to drugie), wystartował w  wyborach. Ryzykował, ale nieoczekiwanie zebrał ponad 13 proc. głosów. I  zdobył to, czego mu brakowało: legitymację wyborców. Tak po dwóch latach kierowania SLD stał się niepodważalnym przywódcą.

– Zawdzięczał to  Ryszardowi. Ale Ryszard nie mógł liczyć na wdzięczność – komentuje jeden z polityków SLD.

Sam Kalisz pewnie już czuł, że jego dni są policzone. Poszedł do Sali Kongresowej, gdzie uwiarygodnił odpaloną z hukiem przez Palikota jego nową partię. Popełniając gruby błąd. „On nie ma poczucia jedności z własną partią" – oświadczył publicznie Napieralski. I Kalisz jako jedyny z władz SLD nie otrzymał na partyjnej konwencji wotum zaufania.

Następnie szef Sojuszu nakazał podwładnym konsultować występy w mediach. Każdy wiedział, że chodzi o Kalisza. To jego zazwyczaj zapraszano do telewizji, co Napieralskiego doprowadzało do wściekłości.

Nadeszła wiosna, zbliżał się czas egzekucji. Podjął się jej dopiero co  wybrany na szefa warszawskiego SLD trzydziestoparoletni Sebastian Wierzbicki.

– Zaparł się, że będzie przed Kaliszem na liście wyborczej do Sejmu – opowiada znajomy polityków. – Jedynka była przewidziana dla  Kasi Piekarskiej, szefowej na Mazowszu. Sebastian siebie widział na  drugim miejscu, Kaliszowi łaskawie oddając trójkę. Ale dla Ryszarda to  byłoby upokorzenie. Ogłosił więc, że nie kandyduje. Nie wiem, czy taki był cel Napieralskiego i Wierzbickiego. Ale przyszło opamiętanie. Tak słaba lista w najbardziej prestiżowym okręgu? To kompromitacja!

Napieralski musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Zaprosił głównych bohaterów i zaproponował rozwiązanie: Piekarska przechodzi na pierwsze miejsce do okręgu podwarszawskiego („obwarzanka"), Kalisz wskakuje na  czoło listy warszawskiej, a Wierzbicki zachowuje dwójkę. Wilk będzie syty i owca cała.

– Kaśka trochę się boczyła, ale wyraziła zgodę. Nie  miała wyjścia. Grzesiek też nie miał, bo tylko Kalisz może powalczyć z  Tuskiem i Kaczyńskim w Warszawie. A że akurat ogłosił raport komisji, dla nas korzystny, to Grzegorza stać było na wyciągnięcie ręki i zakopanie topora. A że osobiście wypracował kompromis, to Kalisz będzie teraz jego dłużnikiem – ocenia nasz rozmówca z SLD.

– Pogodził się pan już z szefem SLD? – pytam Kalisza.

– No, wie pan… Zbliżają się wybory. Trzeba zawiesić spory, bo dobry wynik lewicy jest najważniejszy.

– Czyli jaki?

– Znacząco lepszy niż w ostatnich wyborach [13 proc., ale  jako LiD]. O własne poparcie się nie obawiam.

Inni politycy SLD najczęściej odpowiadają, że 15 proc. to granica przyzwoitości. Problem w  tym, że ostatnio w sondażach nieosiągalna. Co czeka Napieralskiego, jeśli wynik wyborczy będzie kiepski?

– Absolutnie nic – odpowiadają zgodnie moi rozmówcy – i zwolennicy lidera, i oponenci. Napieralski, forsując swój kształt list, pokazał, że w SLD nie ma już opozycji. Jedynkami obdzielono w większości ludzi bez znanych nazwisk. Dotychczasowych posłów z dalszych szeregów, działaczy aparatu albo trzydziestolatków, którzy zdobyli szlify w młodzieżówce bądź na  stanowiskach asystentów i szefów biur poselskich. To nowa ekipa Napieralskiego, dzięki której po wyborach – niezależnie od wyniku –  jeszcze zwiększy kontrolę nad partią. Ze starych i znanych działaczy na  pierwszych miejscach ostali się Leszek Miller (w Gdyni), Tadeusz Iwiński (w Olsztynie), Jerzy Wenderlich (w Toruniu), Ryszard Zbrzyzny (w Legnicy) i Zbigniew Zaborowski (w Katowicach). I Kalisz w stolicy. Niektórzy, wytrwali w sprzeciwie wobec polityki Napieralskiego – jak Wacław Martyniuk czy Anita Błochowiak – nie startują. Inni posypali głowę popiołem.

Jeden z kandydatów, dotychczas przeciwnik Napieralskiego: – Kilka lat nie uczestniczyłem w życiu SLD. Wróciłem, bo  donkiszoteria nie ma sensu. Grzegorz owinął sobie partię wokół palca i  stać go na wspaniałomyślne wybaczanie urazów. Nawet jeśli wybory będą rozczarowaniem, niezadowoleni nie będą mieli kogo wystawić przeciw Grześkowi. Nawet Ryszarda Kalisza?

Znajomy posła: – Absolutnie. On sam nie chce. Jego dramatem jest nieposkromione lenistwo. Miałby jeździć po  Polsce i doglądać struktur, pijąc wódkę z działaczami? Nie do przyjęcia, zresztą ma do tego za słabą głowę. On kocha bywać w eleganckich miejscach, fajerwerki, kamery. Może zostałby jeszcze ministrem sprawiedliwości, ale nic na siłę.

Mogę nie chodzić do telewizji

– Nie myślę o żadnym ministrowaniu. Zresztą już raz byłem – zarzeka się sam Kalisz [Kierował MSWiA w rządzie Marka Belki]. Dodaje:

– Funkcje publiczne nie stanowią dla mnie zachęty.

– A co stanowi? – dociekam.

– Jestem w polityce dla idei. Interesuje mnie dobre funkcjonowanie państwa i interes obywateli.

– Pięknie powiedziane… A konsultuje pan z  kierownictwem swoje występy w mediach?

– Oczywiście. Pan redaktor nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo ucieszyłem się, gdy wprowadzono tę  zasadę! Wcześniej ciągle mnie zapraszano, zwłaszcza w soboty i  niedziele. Prawie w ogóle nie miałem wolnych weekendów. Teraz chodzę tylko do programu „Kawa na ławę" w TVN 24, a pozostałe zaproszenia mogę z czystym sumieniem odrzucać.

– Mam rozumieć, że Napieralski zrzucił z  pana barków ogromny ciężar?

– Jeśli pan nie wierzy, to znaczy, że mnie pan nie zna. Ale to pańska sprawa.

– Bo zawsze jak pana widzę w  telewizji, to wydaje mi się, że pan się tym rozkoszuje.

– Eee, po prostu mam skłonność do naturalnego bycia sobą.

Akurat tego Kaliszowi nikt nie  potrafił nigdy odmówić.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2011
Więcej możesz przeczytać w 31/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2011 (1486)

  • Zamach pożyteczny 31 lip 2011, 12:00 Nie ma znaczenia, że żadnego zamachu na tupolewa nie było. Dla wielu zamach albo przynajmniej przypisywanie Rosjanom odpowiedzialności za katastrofę są obiektywnie użyteczne. Obiektywnie więc zamach był. 4
  • Na skróty 31 lip 2011, 12:00 Apple ma więcej gotówki niż rząd USA Jedni zbierają znaczki, inni motyle, a koncern Apple zbiera pieniądze. Najświeższe wyniki finansowe informatycznego giganta pokazują, że dysponuje on gigantycznymi rezerwami finansowymi, większymi... 7
  • Wewnętrzne piękno 31 lip 2011, 12:00 Znany i sławny atonom (tak o tej specjalności mówią fachowcy), autorytet w dziedzinie wewnętrznej budowy człowieka, profesor Ryszard Aleksandrowicz zwykł mawiać do studentów medycyny, że nawet człowiek brzydki może mieć piękne organy... 9
  • Witaj w krainie, gdzie obcy ginie 31 lip 2011, 12:00 Jest człowiek, który wie, jak uczynić z polskich gwiazdek artystki pokroju Madonny i Lady Gagi. Nazywa się Brian Allan, jest Szkotem, pracuje przy projekcie „Poland... Why Not?" i udzielił wywiadu portalowi Interia, w którym... 10
  • Raport smoleński 31 lip 2011, 12:00 Nie poznaliśmy jeszcze całej prawdy o katastrofie smoleńskiej – tak odpowiedziała zdecydowana większość Polaków w sondażu przeprowadzonym na zamówienie "Wprost" w połowie zeszłego tygodnia. Czy ogłoszenie raportu komisji Millera może cokolwiek w tej kwestii zmienić? 12
  • Ostatnia wersja prawdy 31 lip 2011, 12:00 Najbardziej oczekiwany dokument ostatnich lat. Czy po 475 dniach od katastrofy uznamy go za ostateczne wytłumaczenie przyczyn wypadku? Czy jedno z trzech istniejących? 16
  • Nie chcę odwetu 31 lip 2011, 12:00 Chcę tylko, by ktoś, kto ponosi winę, poniósł też konsekwencje. I polityczne, i karne. Doprowadza mnie do szału ta nasza bylejakość. Katastrofa, bez precedensu w dziejach świata, zdarzyła się przez słabość naszego państwa – mówi wdowa po Jerzym Szmajdzińskim. 18
  • Niech uderzą się w piersi 31 lip 2011, 12:00 Oczekuję, że politycy, którzy mówili, że Lech Kaczyński wywierał naciski, by lądować, a pijany generał zmusił do tego pilotów, będą teraz mieli odwagę powiedzieć „przepraszam” – mówi córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej. 20
  • Zderzeni 31 lip 2011, 12:00 Jeden uchodzi za twardego, drugi za miękkiego. Jeden przygotował raport, który doprowadził do dymisji drugiego. Jerzego Millera i Bogdana Klicha łączy więcej – obaj pochodzą z Krakowa i obaj są bez szans na rządową posadę po wyborach. 22
  • Katastrofy po katastrofie nie było 31 lip 2011, 12:00 Smoleńsk i po-smoleńsk pokazał, że Tusk nie mówi, tylko odpowiada, Kaczyński nie ma o czym mówić, a Palikot tylko gada – uważa politolog Aleksander Smolar. I tłumaczy, że nasz sondaż na temat katastrofy pokazuje Polskę normalnych ludzi. 26
  • Wojna na billboardy 31 lip 2011, 12:00 Plakaty wyborcze – 3000 zł. Wynajęcie billboardu na miesiąc – 500 zł. Sesja fotograficzna z retuszem zmarszczek, wybieleniem zębów i oprawieniem „psich oczu” – 500 zł. Cztery lata spokojnej pracy na Wiejskiej – bezcenne. 32
  • Mam skłonność do bycia sobą 31 lip 2011, 12:00 Nieznośna lekkość politycznego bycia Ryszarda Kalisza potrwa kolejne cztery lata. Ale tym razem na warunkach ściśle określonych przez szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. 35
  • Dwa wyroki, dwie Polski 31 lip 2011, 12:00 W obronie wolności słowa liczy się zapewne nie tylko, co się mówi, ale kto mówi. Prawdziwy patriota może więcej. Nieprawdziwy – znacznie mniej. 38
  • Jak bronić demokracji? 31 lip 2011, 12:00 Demokracja jest zbudowana na tak niepewnych podstawach, jak zaufanie, solidarność i kompromisy, więc nie można ustawać w jej obronie. 39
  • Emocje, emocje, emocje 31 lip 2011, 12:00 Gwiazdy tańczą i cierpią. A przy okazji nawiązują romanse, czasem nawet zakładają rodziny. Tak wyglądają kulisy „Tańca z gwiazdami”. Właśnie trwają przygotowania do kolejnej edycji programu – mocno odmienionej. 40
  • Zastaw się, a ożeń się 31 lip 2011, 12:00 Śmigłowiec zrzuca na nowożeńców pół tony płatków róż, na scenie wita gości sobowtór Dody, Maryli Rodowicz albo Michaela Jacksona. Pożegnaliśmy przaśne zabawy typu „poznaj żonę po kolanku”. Nie tylko pod względem budżetów polskie wesela zaczynają przypominać... 44
  • Nolajfy zarywają nocki 31 lip 2011, 12:00 Na zdobywanie itemów i goldu, by przechodziĆ kolejne levele, poświęcają coraz więcej czasu. Gry online to ulubiona rozrywka rosnącej grupy Polaków. 47
  • Pedofil pokazowy 31 lip 2011, 12:00 Premier chce dokończyć wojnę, którą wypowiedział pedofilom. Kilkanaście dni temu z pompą otworzył dla nich specjalny oddział psychiatryczny w Choroszczy. Na razie jest tam jeden pacjent, ale on i tak leży na innym oddziale. 50
  • Diabeł w krainie tabloidów 31 lip 2011, 12:00 Jedyny dzisiaj w Polsce mistrz świata w boksie Krzysztof „Diablo” Włodarczyk znokautował samego siebie: po awanturze z żoną zażył proszki, trafił do szpitala, otarł się o śmierć. Przeżył, ale z desek nie pozwalają mu się podnieść romanse. Zwłaszcza ten najgorętszy,... 52
  • Breivik nie jest sam 31 lip 2011, 12:00 Czy naśladowcy i sympatycy zbrodniarza z wyspy Utoya są większym zagrożeniem dla Europy niż brodaci mułłowie, których tak się obawialiśmy po 11 września 2001 r.? 54
  • Milicja obywatelska atakuje 31 lip 2011, 12:00 Zamach w Oslo przypomniał Amerykanom o zagrożeniu ze strony rodzimych radykałów. Od czasu ataku terrorystycznego z 11 września 2001 r. władze obawiają się głównie ekstremistów muzułmańskich. A niebezpieczeństwo może być bliżej, niż się zdaje. 57
  • Granice tolerancji 31 lip 2011, 12:00 Społeczeństwo wielokulturowe jest potężnym blefem. To absolutne kłamstwo we wszystkich krajach europejskich – mówi jeden z najwybitniejszych francuskich intelektualistów Alain Finkielkraut. 60
  • Blade Runner jedzie na igrzyska 31 lip 2011, 12:00 Oscar Pistorius biegający na protezach z włókien węglowych zakwalifikował się na igrzyska w Londynie! Wywołał zachwyt nad sukcesem człowieka w walce z przeciwnościami. Ale i strach, że to furtka do technologicznego wyścigu zbrojeń. 64
  • Kubuś i jego pan 31 lip 2011, 12:00 Kim jest człowiek, który zapomnianą przez boga i konsumentów markę Kubuś wykreował na rynkowy hit, a ostatnio jednym kiwnięciem palca uratował Dariusza Michalczewskiego przed biznesowym nokautem? 68
  • Szwajcarska moc franka 31 lip 2011, 12:00 Szwajcarzy korzystają z uroków mocnego franka – zwiedzają świat, robią zakupy za granicą i ani myślą, żeby osłabiać swoją walutę. 71
  • W pogoni za Amy 31 lip 2011, 12:00 Dlaczego Amy Winehouse, jedna z najlepszych wokalistek naszych czasów, zmarła 23 lipca? Bo poza muzyką uwielbiała alkohol, narkotyki i najbardziej ponure ulice Londynu. 74
  • Śmierć, która niczego nas nie nauczy 31 lip 2011, 12:00 Już po wszystkim. Ciało zostało skremowane, prochy wsypane do kilku urn, otrzymali je członkowie rodziny i przyjaciele. Grobu nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Amy Winehouse znikła. 77
  • Herosi w służbie Ameryce 31 lip 2011, 12:00 W latach 40. ubiegłego wieku Kapitan Ameryka zagrzewał młodych marines do walki z Hitlerem, później nakazywał czujność wobec moskiewskich intryg, a dziś dostarcza jedynie czystej rozrywki. Film o amerykańskim herosie wchodzi właśnie do kin. 80
  • O miłości i innych demonach 31 lip 2011, 12:00 Niepotrzebnie boicie się zapytać: wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, już… wiecie. W filmach seks od dawna nie jest wstydliwą tajemnicą. Ale zakończony właśnie festiwal Nowe Horyzonty dowiódł, że wciąż jest wiele tabu, o których może opowiedzieć kino dla... 82
  • Zaszumienie 31 lip 2011, 12:00 Z sondażu SMG/KRC przeprowadzonego dla „Wprost" przed ogłoszeniem raportu Millera: Czy opinia publiczna zna już prawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej? Tak, wszystkie istotne fakty zostały już ujawnione – 20 proc. Nie,... 95
  • Na bezrybiu i rak ryba 31 lip 2011, 12:00 Tytuł przewrotny, bo o raka trudniej dziś w Polsce niż o rybę, co nie znaczy, że z rybami na polskich stołach jest świetnie. Nie jest. Nie rozumiem braku morskich ryb w nadmorskich restauracjach. Odwiedziłam niedawno targ rybny w Gdyni,... 96
  • Spryciarze i Frajerzy 31 lip 2011, 12:00 TO NA POCZĄTEK O SOBIE. Teren zabudowany, ograniczenie do 50, a ja 90, bo przecież budynki dosyć daleko od drogi i nikogo w pobliżu. Jadę więc tak jak większość polskich kierowców – szybko i bezpiecznie. I dostaję w nagrodę osiem... 97
  • Od POPiS-u do narodu nienawiści 31 lip 2011, 12:00 „Naród kolaborantów" (@ J.M. Rymkiewicz) czy „Gniazdo nienawiści” (@D. Tusk)? Główne listy wyborcze wyglądają tak smacznie, że chciałoby się zagłosować na obie. Pamiętacie POPiS? Teraz byłoby pewno... 97
  • Mądra rodzina 31 lip 2011, 12:00 To była bardzo mądra rodzina. Ludzie oczytani, wykształceni i na poziomie. „Pełna kultura" – jak mówi młodzież, choć to niezbyt zgrabne określenie, bo pełna to może być lodówka lub szafa. To byli niezwykle mili i... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany