Kubuś i jego pan

Kubuś i jego pan

Kim jest człowiek, który zapomnianą przez boga i konsumentów markę Kubuś wykreował na rynkowy hit, a ostatnio jednym kiwnięciem palca uratował Dariusza Michalczewskiego przed biznesowym nokautem?
Niemożliwe! – pani Elżbieta, 66-letnia mieszkanka warszawskiego Mokotowa, nie może się nadziwić, że praktycznie cała zawartość jej koszyka z zakupami została wyprodukowana przez jedną firmę. Sok Kubuś, ulubiony napój jej wnuczka. Makaron Lubella, z którego zawsze w czwartki przyrządza spaghetti. Sok pomarańczowy w kartonie Tymbark, w wersji bez cukru ze względu na zalecenia lekarza. Napój energetyczny Tiger, którego ona nie lubi, ale jej mąż wypija hektolitrami, gdy musi po nocach analizować kosztorysy. Tylko trzech produktów z jej koszyka – chleba, bułek grahamek i zielonych oliwek – nie wyprodukowała Grupa Maspex Wadowice, gigant polskiego i środkowoeuropejskiego rynku spożywczego. W  zeszłym roku firma przyniosła 85 mln zł zysku przy 2,5 mld zł przychodów.
Maspex? Zwykły polski konsument często kupuje jego produkty, zna jego marki, ale w życiu nie słyszał tej nazwy.

– Co to za firma? Na  pewno polska? – pyta z niepokojem pani Elżbieta. Cóż, jeśli to tak istotne, to Maspex jest polski dokładnie w 83,3 proc. Tyle udziałów mają w nim w sumie Zdzisław Stuglik, Krzysztof Pawiński, Jerzy Kasperczyk, Sławomir Rusinek i Józef Szczur. Pozostałe 16,7 proc. należy do Niemca Petera Kramera. Założycielem, mózgiem i prezesem firmy jest 46-letni dr Krzysztof Pawiński.

Pełne szkło

Gdy w pierwszej połowie lat 80. Pawiński zaczynał studia na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, o biznesie nawet nie myślał. Po pierwsze, komuna. Po drugie, nie miał pomysłu. Za to niezwykłe wrażenie robił na  nim, człowieku pochodzącym z Czańca, małej prowincjonalnej miejscowości w województwie śląskim, gmach krakowskiej uczelni. Wielki jak kopalnia, w której pracował jego ojciec, oraz prawdziwie monumentalny – w dobrym przedwojennym stylu.

Pawiński poczuł w sobie powołanie: zostanie naukowcem. Pierwszy egzamin – geometrię wykreślną – oblał z kretesem. Podobnie jak cała reszta roku. Egzaminator powiedział później, że chciał po prostu „zdyscyplinować" studentów.

– Do tego, że chciałem zajmować się nauką, przyczynił się mój wuj Jan Pawiński, z którym mieszkałem w  czasie studiów. Prowadziliśmy męskie gospodarstwo. Dbaliśmy bardziej o  intelektualny klimat naszych rozmów i pełne szkło niż o zawartość lodówki – śmieje się Pawiński.

Nazwiskiem jego wuja ochrzczono nawet słynny wówczas wśród studentów AGH „szlak profesorów". Chętnie naśladowali wędrówki prof. Pawińskiego, który za młodu miał codziennie odwiedzać po kolei krakowskie restauracje Barbórka, Ypsylon, Ermitraż, Warszawiankę, a na końcu bar Żywiec przy ul. Szewskiej.

Krzysztof Pawiński skupiał się jednak bardziej na nauce. Szło mu tak dobrze, że na jego dyplomie widnieje tytuł Primus Inter Pares (z łac. pierwszy wśród równych), a promotor jego pracy doktorskiej, prof. Antoni Tajduś (obecny rektor AGH), stwierdził nawet, że nigdy nie czytał tak dobrej rozprawy. Podobno Pawiński o czymś, co jest z definicji nudne, potrafił na obronie opowiadać w sposób fascynujący. O jaki temat chodziło?

– Przepływ płynów w przewodach nieszczelnych. Bardzo techniczne i zmatematyzowane zagadnienie. Doktorat uzyskałem dopiero w  1996 r., gdy byłem już biznesmenem. Ale kończąc studia w 1989 r., byłem przekonany, że moje życiowe optimum to praca na uczelni – wspomina Pawiński. Z takim nastawieniem wyjechał na roczne stypendium naukowe do  Niemiec.

Lekcja pokory

Gdy Pawiński bawił za granicą, jego kolega z AGH Zdzisław Stuglik, którego z Pawińskim łączyła niejedna zakrapiana impreza, miał okazję przyglądać się w kraju, jak w Polsce upada socjalizm, a ustawa Wilczka –  Rakowskiego umożliwia nawet najzwyklejszym ludziom najniezwyklejsze biznesowe eksperymenty. To Stuglik wpadł na pomysł, by Pawiński rozejrzał się po niemieckim rynku. Przecież w Polsce wciąż brakowało wielu produktów, których Niemcy mieli w nadmiarze. A sam Pawiński zaczął sobie uświadamiać, że pensja asystenta na AGH (ok. 20 dolarów miesięcznie) nie pozwoli mu na utrzymanie rodziny. Z chęcią przystał na propozycję.

– Zaczęliśmy od zabielaczy do kawy. Oczywiście mieliśmy z początku duże problemy z finansowaniem naszych zakupów w  Niemczech. Kredyt kupiecki nie był wtedy tak popularny jak teraz –  opowiada Pawiński. Ale udało mu się znaleźć niemieckiego eksportera skłonnego do współpracy. Pomogła dobra znajomość niemieckiego.

I tak zaczęła się działalność Maspeksu. Pawiński szukał towarów, których w  Polsce brakowało, i wysyłał je Stuglikowi do kraju. Do interesu dołączyli kolejni wspólnicy. Pawiński w 1990 r. wrócił do Polski. Przydał się do… rozwożenia towaru do sklepów małym samochodem dostawczym. – Byliśmy zwyczajnymi sprzedawcami. Kto nie przeszedł takiej długiej lekcji, nigdy nie nauczy się biznesowej pokory – opowiada.

Z początku Maspex jedynie konfekcjonował i sprzedawał towary – oprócz zabielaczy do kawy Coffeeta, również kakao DecoMorreno. Jednak już w  1993 r. zaczął produkcję własnych wyrobów. Na przykład herbatek Ekland, kakao Puchatek, czekoladek i cukierków oraz cappuccino. W 1995 r., gdy przychody Maspeksu osiągnęły już prawie 50 mln zł, można było pomyśleć o  przejęciach. Na początek poszedł Zakład Przetwórstwa Owoców i Warzyw w  Olsztynku, który produkował soki Kubuś. Maspex wykupił znajdującą się w  stanie upadłości firmę wraz z jej marką i…

Dokarmianie Tygrysa

W kilka lat Kubuś stał się flagową marką Maspeksu. W swojej niszy (soki przecierowe) Kubuś jest w Polsce najchętniej kupowany i najbardziej znany. Nazwy nie kojarzy jedynie ośmiu na stu konsumentów. Pierwsze miejsce Kubuś zdobył też na rynkach w Rumunii, Bułgarii, na Węgrzech, Litwie i Łotwie, a drugie – w Czechach i Słowacji. Tyle że za granicą nosi inne nazwy: Tedi, Kubik i Kubu.

Pawiński okazał się mistrzem robienia czegoś z niemal niczego. Tymbark, Lubella, Plussssz, Cremona –  prawie każde kolejne przejęcie (było ich w sumie 14) upadającej bądź niezbyt silnej dotąd marki kończyło się podobnym sukcesem. Pawiński nie  żałował też pieniędzy na inwestycje, na które przeznaczał roczne zyski niemal w całości. Na przykład na rozwój makaronów Lubella wydał aż 80 mln zł. Najczęściej jednak inwestował w napoje bezalkoholowe, z których Maspex czerpie obecnie ok. 70 proc. przychodów. A te w ciągu ostatnich 20 lat rozwoju firmy rosły nawet o 300 mln rocznie.

Dzięki współpracy Maspeksu z Dariuszem „Tigerem" Michalczewskim te obroty mają szansę wzrosnąć być może nawet o mniej więcej 150 mln zł. Pawiński wykupił od słynnego boksera licencję na produkcję napoju energetycznego sygnowanego jego przydomkiem. Tiger to polski hit w tej niszy, konkurujący z Red Bullem czy Burnem. Pawiński nie musiał długo przekonywać Michalczewskiego: – Dla nas to średniej wielkości projekt biznesowy. Dla Tigera to była walka o życie. Był rzucony na deski biznesowego ringu, ale nie dał się wyliczyć.

O jaką walkę chodzi? W 2003 r. Michalczewski zarejestrował nazwę „Tiger" w urzędzie patentowym. Od  tego momentu każdy, kto chciałby ją wykorzystać komercyjnie, musi płacić Tigerowi tantiemy. Firma FoodCare, która produkowała energetycznego Tigera, według niektórych informacji płaciła nawet milion złotych miesięcznie. W 2008 r. spróbowała przerejestrować nazwę na siebie. Rozpoczął się spór prawny. Tiger (Michalczewski) w 2010 r. wypowiedział umowę licencyjną firmie FoodCare, ale ta produkować Tigera (napoju) nie  przestała. Sprawa trafiła do sądu, a właściciel FoodCare Wiesław Włodarski nie dawał za wygraną. Na przykład nazwał swój napój Tiger Black, a na opakowaniu umieścił informację, że finansuje dokarmianie tygrysów w zoo.

Ostatecznie sąd stanął po stronie Michalczewskiego i  zakazał FoodCare używania nazwy Tiger. Wtedy właśnie Pawiński przygarnął byłego boksera (ten mówi o nim: „profesor biznesu"). To, jak Włodarski traktował Tigera, nazywa „niegodziwością". O sprawie mówi bardzo emocjonalnie. Nic dziwnego – sam miał wcześniej przejścia z Włodarskim, który sprzedawał kakao Królewskie w opakowaniu łudząco podobnym do  maspeksowskiego kakao DecoMorreno. Ostatecznie Włodarski musiał zapłacić odszkodowanie.

Zdążyć do Karczmy Piwnej

Firma FoodCare zapowiada, że będzie walczyć dalej, ale ma raczej niewielkie szanse w starciu z gigantem zatrudniającym świetnych prawników. Zresztą największa grupa prawników zajmuje się w wadowickiej firmie… rozliczaniem podatku VAT.

– Do przepisów o VAT bez doradcy podatkowego nie podchodzę. Maspex to duża firma i może zatrudniać dobrych prawników, ale co mają powiedzieć małe firmy? – pyta retorycznie prezes Pawiński. Fiskus bardzo źle mu się kojarzy. Przez te – jak mówi –  urzędnicze „inspekcje robotniczo-chłopskie" Maspex mógł podzielić los Optimusa Romana Kluski. Na przełomie lat 1993 i 1994 bez sensownego uzasadnienia naliczono firmie kilka milionów zaległego podatku.

– To  były czasy, gdy cofano ulgi podatkowe za najmniejsze uchybienie formalne i bezlitośnie egzekwowano „należności". Byliśmy w sytuacji, w której większość firm mogłaby sobie co najwyżej zamówić nagrobek z epitafium głoszącym, że to właśnie one miały rację – złości się Pawiński. Wykaraskanie się z kłopotów zajęło firmie prawie rok. Potem nastąpił jednak szybki wzrost – dziś w grupie Maspex są 22 spółki zatrudniające ok. 5 tys. osób, a firma ma w sumie 40 marek.

Nic dziwnego, że do  Wadowic zapuszczają się przedstawiciele największych banków inwestycyjnych. Każdy chciałby wprowadzić Maspex na giełdę albo przynajmniej uczestniczyć w kolejnym przejęciu. Firma ma taką pozycję na  rynku, że w rozmowach z bankierami prezes Pawiński może wybrzydzać, wyrażać brak zainteresowania i zniecierpliwienie. Dokładnie tak, jak zrobił to kiedyś, prowadząc negocjacje z pewną węgierską firmą. Gdy rozmowy się przeciągały, powiedział, że „albo przyjmują zaproponowane warunki, albo się wycofuje, bo nie ma zamiaru stracić przez nich spotkania w Karczmie Piwnej" (to miejsce, w którym zawsze w pierwszy piątek po św. Barbarze zbierają się na piwo i wspólne śpiewy absolwenci i studenci AGH, Pawiński jest tam co roku). Godzinę później prezes miał już komplet potrzebnych umów.

Jest jednak coś, co może podkopać pozycję Maspeksu. To marki własne supermarketów. Nie ma już chyba takiego wyrobu Maspeksu, który nie miałby swojego odpowiednika w tych tanich produktach. Wobec rosnących cen żywności nie ma się co dziwić, że wielu klientów rezygnuje z kosztującego niemal 5 zł soku Tymbark na rzecz soku tańszego.

Czy to groźne? Pawiński mówi, że „lubi, gdy coś się dzieje, bo  biznes to ryzyko, adrenalina, bez których trudno się obejść". Przy obecnej sytuacji na rynkach szef Maspeksu może się spodziewać niejednego zastrzyku adrenaliny.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2011
Więcej możesz przeczytać w 31/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • piter   IP
    Rozumiem, że gdyby redaktor zaczął jeździć po Maspeksie, jak po burej suce, byłby Pan zadowolony? Typowe polactwo.
    • ewa   IP
      jak można napisać tak bałwochwalny tekst! tego się czytać nie da... żenada

      Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2011 (1486)

      • Zamach pożyteczny 31 lip 2011, 12:00 Nie ma znaczenia, że żadnego zamachu na tupolewa nie było. Dla wielu zamach albo przynajmniej przypisywanie Rosjanom odpowiedzialności za katastrofę są obiektywnie użyteczne. Obiektywnie więc zamach był. 4
      • Na skróty 31 lip 2011, 12:00 Apple ma więcej gotówki niż rząd USA Jedni zbierają znaczki, inni motyle, a koncern Apple zbiera pieniądze. Najświeższe wyniki finansowe informatycznego giganta pokazują, że dysponuje on gigantycznymi rezerwami finansowymi, większymi... 7
      • Wewnętrzne piękno 31 lip 2011, 12:00 Znany i sławny atonom (tak o tej specjalności mówią fachowcy), autorytet w dziedzinie wewnętrznej budowy człowieka, profesor Ryszard Aleksandrowicz zwykł mawiać do studentów medycyny, że nawet człowiek brzydki może mieć piękne organy... 9
      • Witaj w krainie, gdzie obcy ginie 31 lip 2011, 12:00 Jest człowiek, który wie, jak uczynić z polskich gwiazdek artystki pokroju Madonny i Lady Gagi. Nazywa się Brian Allan, jest Szkotem, pracuje przy projekcie „Poland... Why Not?" i udzielił wywiadu portalowi Interia, w którym... 10
      • Raport smoleński 31 lip 2011, 12:00 Nie poznaliśmy jeszcze całej prawdy o katastrofie smoleńskiej – tak odpowiedziała zdecydowana większość Polaków w sondażu przeprowadzonym na zamówienie "Wprost" w połowie zeszłego tygodnia. Czy ogłoszenie raportu komisji Millera może cokolwiek w tej kwestii zmienić? 12
      • Ostatnia wersja prawdy 31 lip 2011, 12:00 Najbardziej oczekiwany dokument ostatnich lat. Czy po 475 dniach od katastrofy uznamy go za ostateczne wytłumaczenie przyczyn wypadku? Czy jedno z trzech istniejących? 16
      • Nie chcę odwetu 31 lip 2011, 12:00 Chcę tylko, by ktoś, kto ponosi winę, poniósł też konsekwencje. I polityczne, i karne. Doprowadza mnie do szału ta nasza bylejakość. Katastrofa, bez precedensu w dziejach świata, zdarzyła się przez słabość naszego państwa – mówi wdowa po Jerzym Szmajdzińskim. 18
      • Niech uderzą się w piersi 31 lip 2011, 12:00 Oczekuję, że politycy, którzy mówili, że Lech Kaczyński wywierał naciski, by lądować, a pijany generał zmusił do tego pilotów, będą teraz mieli odwagę powiedzieć „przepraszam” – mówi córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej. 20
      • Zderzeni 31 lip 2011, 12:00 Jeden uchodzi za twardego, drugi za miękkiego. Jeden przygotował raport, który doprowadził do dymisji drugiego. Jerzego Millera i Bogdana Klicha łączy więcej – obaj pochodzą z Krakowa i obaj są bez szans na rządową posadę po wyborach. 22
      • Katastrofy po katastrofie nie było 31 lip 2011, 12:00 Smoleńsk i po-smoleńsk pokazał, że Tusk nie mówi, tylko odpowiada, Kaczyński nie ma o czym mówić, a Palikot tylko gada – uważa politolog Aleksander Smolar. I tłumaczy, że nasz sondaż na temat katastrofy pokazuje Polskę normalnych ludzi. 26
      • Wojna na billboardy 31 lip 2011, 12:00 Plakaty wyborcze – 3000 zł. Wynajęcie billboardu na miesiąc – 500 zł. Sesja fotograficzna z retuszem zmarszczek, wybieleniem zębów i oprawieniem „psich oczu” – 500 zł. Cztery lata spokojnej pracy na Wiejskiej – bezcenne. 32
      • Mam skłonność do bycia sobą 31 lip 2011, 12:00 Nieznośna lekkość politycznego bycia Ryszarda Kalisza potrwa kolejne cztery lata. Ale tym razem na warunkach ściśle określonych przez szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. 35
      • Dwa wyroki, dwie Polski 31 lip 2011, 12:00 W obronie wolności słowa liczy się zapewne nie tylko, co się mówi, ale kto mówi. Prawdziwy patriota może więcej. Nieprawdziwy – znacznie mniej. 38
      • Jak bronić demokracji? 31 lip 2011, 12:00 Demokracja jest zbudowana na tak niepewnych podstawach, jak zaufanie, solidarność i kompromisy, więc nie można ustawać w jej obronie. 39
      • Emocje, emocje, emocje 31 lip 2011, 12:00 Gwiazdy tańczą i cierpią. A przy okazji nawiązują romanse, czasem nawet zakładają rodziny. Tak wyglądają kulisy „Tańca z gwiazdami”. Właśnie trwają przygotowania do kolejnej edycji programu – mocno odmienionej. 40
      • Zastaw się, a ożeń się 31 lip 2011, 12:00 Śmigłowiec zrzuca na nowożeńców pół tony płatków róż, na scenie wita gości sobowtór Dody, Maryli Rodowicz albo Michaela Jacksona. Pożegnaliśmy przaśne zabawy typu „poznaj żonę po kolanku”. Nie tylko pod względem budżetów polskie wesela zaczynają przypominać... 44
      • Nolajfy zarywają nocki 31 lip 2011, 12:00 Na zdobywanie itemów i goldu, by przechodziĆ kolejne levele, poświęcają coraz więcej czasu. Gry online to ulubiona rozrywka rosnącej grupy Polaków. 47
      • Pedofil pokazowy 31 lip 2011, 12:00 Premier chce dokończyć wojnę, którą wypowiedział pedofilom. Kilkanaście dni temu z pompą otworzył dla nich specjalny oddział psychiatryczny w Choroszczy. Na razie jest tam jeden pacjent, ale on i tak leży na innym oddziale. 50
      • Diabeł w krainie tabloidów 31 lip 2011, 12:00 Jedyny dzisiaj w Polsce mistrz świata w boksie Krzysztof „Diablo” Włodarczyk znokautował samego siebie: po awanturze z żoną zażył proszki, trafił do szpitala, otarł się o śmierć. Przeżył, ale z desek nie pozwalają mu się podnieść romanse. Zwłaszcza ten najgorętszy,... 52
      • Breivik nie jest sam 31 lip 2011, 12:00 Czy naśladowcy i sympatycy zbrodniarza z wyspy Utoya są większym zagrożeniem dla Europy niż brodaci mułłowie, których tak się obawialiśmy po 11 września 2001 r.? 54
      • Milicja obywatelska atakuje 31 lip 2011, 12:00 Zamach w Oslo przypomniał Amerykanom o zagrożeniu ze strony rodzimych radykałów. Od czasu ataku terrorystycznego z 11 września 2001 r. władze obawiają się głównie ekstremistów muzułmańskich. A niebezpieczeństwo może być bliżej, niż się zdaje. 57
      • Granice tolerancji 31 lip 2011, 12:00 Społeczeństwo wielokulturowe jest potężnym blefem. To absolutne kłamstwo we wszystkich krajach europejskich – mówi jeden z najwybitniejszych francuskich intelektualistów Alain Finkielkraut. 60
      • Blade Runner jedzie na igrzyska 31 lip 2011, 12:00 Oscar Pistorius biegający na protezach z włókien węglowych zakwalifikował się na igrzyska w Londynie! Wywołał zachwyt nad sukcesem człowieka w walce z przeciwnościami. Ale i strach, że to furtka do technologicznego wyścigu zbrojeń. 64
      • Kubuś i jego pan 31 lip 2011, 12:00 Kim jest człowiek, który zapomnianą przez boga i konsumentów markę Kubuś wykreował na rynkowy hit, a ostatnio jednym kiwnięciem palca uratował Dariusza Michalczewskiego przed biznesowym nokautem? 68
      • Szwajcarska moc franka 31 lip 2011, 12:00 Szwajcarzy korzystają z uroków mocnego franka – zwiedzają świat, robią zakupy za granicą i ani myślą, żeby osłabiać swoją walutę. 71
      • W pogoni za Amy 31 lip 2011, 12:00 Dlaczego Amy Winehouse, jedna z najlepszych wokalistek naszych czasów, zmarła 23 lipca? Bo poza muzyką uwielbiała alkohol, narkotyki i najbardziej ponure ulice Londynu. 74
      • Śmierć, która niczego nas nie nauczy 31 lip 2011, 12:00 Już po wszystkim. Ciało zostało skremowane, prochy wsypane do kilku urn, otrzymali je członkowie rodziny i przyjaciele. Grobu nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Amy Winehouse znikła. 77
      • Herosi w służbie Ameryce 31 lip 2011, 12:00 W latach 40. ubiegłego wieku Kapitan Ameryka zagrzewał młodych marines do walki z Hitlerem, później nakazywał czujność wobec moskiewskich intryg, a dziś dostarcza jedynie czystej rozrywki. Film o amerykańskim herosie wchodzi właśnie do kin. 80
      • O miłości i innych demonach 31 lip 2011, 12:00 Niepotrzebnie boicie się zapytać: wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, już… wiecie. W filmach seks od dawna nie jest wstydliwą tajemnicą. Ale zakończony właśnie festiwal Nowe Horyzonty dowiódł, że wciąż jest wiele tabu, o których może opowiedzieć kino dla... 82
      • Zaszumienie 31 lip 2011, 12:00 Z sondażu SMG/KRC przeprowadzonego dla „Wprost" przed ogłoszeniem raportu Millera: Czy opinia publiczna zna już prawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej? Tak, wszystkie istotne fakty zostały już ujawnione – 20 proc. Nie,... 95
      • Na bezrybiu i rak ryba 31 lip 2011, 12:00 Tytuł przewrotny, bo o raka trudniej dziś w Polsce niż o rybę, co nie znaczy, że z rybami na polskich stołach jest świetnie. Nie jest. Nie rozumiem braku morskich ryb w nadmorskich restauracjach. Odwiedziłam niedawno targ rybny w Gdyni,... 96
      • Spryciarze i Frajerzy 31 lip 2011, 12:00 TO NA POCZĄTEK O SOBIE. Teren zabudowany, ograniczenie do 50, a ja 90, bo przecież budynki dosyć daleko od drogi i nikogo w pobliżu. Jadę więc tak jak większość polskich kierowców – szybko i bezpiecznie. I dostaję w nagrodę osiem... 97
      • Od POPiS-u do narodu nienawiści 31 lip 2011, 12:00 „Naród kolaborantów" (@ J.M. Rymkiewicz) czy „Gniazdo nienawiści” (@D. Tusk)? Główne listy wyborcze wyglądają tak smacznie, że chciałoby się zagłosować na obie. Pamiętacie POPiS? Teraz byłoby pewno... 97
      • Mądra rodzina 31 lip 2011, 12:00 To była bardzo mądra rodzina. Ludzie oczytani, wykształceni i na poziomie. „Pełna kultura" – jak mówi młodzież, choć to niezbyt zgrabne określenie, bo pełna to może być lodówka lub szafa. To byli niezwykle mili i... 98

      ZKDP - Nakład kontrolowany