Granice tolerancji

Granice tolerancji

Społeczeństwo wielokulturowe jest potężnym blefem. To absolutne kłamstwo we wszystkich krajach europejskich – mówi jeden z najwybitniejszych francuskich intelektualistów Alain Finkielkraut.
GRZEGORZ DOBIECKI: Brał pan niedawno w Warszawie udział w  konferencji, której tytuł brzmi dziś wyjątkowo aktualnie: „Kto się boi wielokulturowej Europy?". Społeczeństwo wielokulturowe to prawdziwy mit, utopia współczesnej Europy…
ALAIN FINKIELKRAUT: Myślę, że Europie wielokulturowej grozi przeobrażenie się w Europę posteuropejską… Przyznaję, że nie zadawałem sobie pytania o własne „poczucie europejskości" aż do czasu, kiedy w  Europie Środkowej dotarło do mnie znaczenia tego pojęcia. Tu właściwie odkryłem Europę, widząc, jak bardzo narody z waszego regionu są przywiązane do dziedzictwa europejskiego – i jak bardzo jest ono delikatne. Dziś patrzę na trwonienie tego dziedzictwa w imię różnorodności i równości. Przekonanie o demokratycznej równości do tego stopnia włada umysłami, że prowadzi do ogłoszenia równości wszelkich praktyk kulturowych. A przecież, poczynając od renesansu, Europa uczyniła z kultury swoją wartość najwyższą. Wraz z nastaniem multikulturalizmu granica między kulturą a jej brakiem się zaciera. Co  więcej, ów narzucany nam multikulturalizm rozwija się – panoszy się –  kosztem narodów.

Jak to wygląda na bardziej konkretnym poziomie?
Proszę spojrzeć na Francję: wolno się tam powoływać na wszelką tożsamość – poza naszą tożsamością narodową, oskarżaną o wszelkie zbrodnie. Oczekuje się od Francji, by się wypatroszyła, wyzbyła siebie samej. By  się stała czystym opakowaniem, pojemnikiem bez zawartości, czyli bez cywilizacji francuskiej. Ma natomiast pomieścić wszelkie inne tożsamości, także – jeśli nie zwłaszcza – te zewnętrzne. Nie jestem pewien, czy chcę żyć w takim społeczeństwie. Myślę również, że nie tak należy pojmować gościnność. Gościnność w sensie klasycznym to  ofiarowanie czegoś przybyszowi, który też ma jednak pewne obowiązki wobec gospodarza. Powinien uszanować zwyczaje panujące w domu, którego próg przekracza. Według wskazań dzisiejszych, wielokulturowych, gościnny gospodarz powinien się skurczyć, usunąć się na bok, zniknąć – by  przybysz w pełni mógł być sobą. Jestem przeciwny takiej zmianie. Sądzę, co więcej, że ona chybia celu. W ten sposób nie osiągnie się pokoju społecznego, życia prawdziwie wspólnego. Przeciwnie, napięcia będą się wzmagać, bo we Francji pozostanie przecież wielu ludzi przywiązanych –  mimo wszystko – do swej narodowej tożsamości. Do „bycia u siebie". A w  nowo przybyłych, witanych po nowemu, będzie się wyzwalać raczej pogarda niż podziw dla kraju tak mało z siebie dumnego.

Bardzo europejski dylemat: tożsamość narodowa z jednej, ale  tolerancja z drugiej strony. Afirmacja tej pierwszej wyklucza drugą?
Przecież tolerancja to znak firmowy Europy… Przynajmniej chcemy wierzyć, że tak jest. To nie muszą być przeciwieństwa. Chodzi o to, by zostawić każdemu swobodę wyznawania swej religii, głoszenia własnych opinii – ale w  pewnych ramach. Cywilizacja europejska ma swoje tradycje. Jedną z nich jest tolerancja. Żądanie, by przybysz respektował te tradycje, nie jest niczym zdrożnym. Jeśli dzisiaj we Francji jesteśmy przeciwni noszeniu burki w miejscach publicznych, to dlatego, że ten strój jest postrzegany jako przerażająca manifestacja nietolerancji wobec kobiety. Dość trudno wyrażać przywiązanie do wielkich zasad europejskich, które zapewniają kobietom społeczną równość wobec mężczyzn, i jednocześnie godzić się na  uwięzienie kobiet w burce. Nie odwracajmy pojęć, mówiąc, że to w imię tolerancji zgadzamy się na widok kobiet w pokrowcach.

Republika Francuska postępuje tak, jakby odprawiała laickie egzorcyzmy nad islamem, coraz bardziej obecnym w przestrzeni publicznej.
Nie. Nie wydaje mi się, żeby były inne sposoby niż wyraźne wyznaczenie granic. Jeśli się tego nie zrobi – co się stanie, co już się dzieje? Następują zmiany na terytorium Francji. Gdy dojdzie do wysypu burek w  jakimś miejscu, Francuzi autochtoni wyniosą się stamtąd. Bo w dzielnicy, w której byli u siebie, poczują się jak cudzoziemcy. Jak obcy. Już jesteśmy tego świadkami. Jeżeli wysyła pan dziecko do szkoły, gdzie 70-80 proc. uczniów pochodzi z rodzin arabskich i afrykańskich, jeśli koło domu ma pan tylko rzeźników halal [sprzedających mięso z rytualnego uboju], jak pan reaguje? Wyprowadza się pan. Tak się właśnie dzieje we  Francji. Zatem społeczeństwo wielokulturowe jest potężnym blefem. To  absolutne kłamstwo we wszystkich krajach europejskich. Obserwujemy w  istocie narastający separatyzm kulturowy. Czy mamy trwać w niebywałym zakłamaniu – czy też stawić czoła problemowi, zanim będzie za późno?

Cameron, Merkel, Sarkozy przyznali w końcu otwarcie, że polityka multikulti zakończyła się fiaskiem. Pan to konstatował znacznie wcześniej. Dochodzi do tego, że jest się pomawianym o rasizm za patrzenie prawdzie w oczy. Gdy potępia się nie ksenofobię, tylko frankofobię, która we  Francji kwitnie w najlepsze. Na długo przed 2005 r., kiedy zapłonęły samochody na kolorowych przedmieściach francuskich miast. Niedawno powiedział pan o  wieloetnicznej futbolowej reprezentacji Francji: pokolenie szumowin. Bolesne określenie.
Obawiam się, że prawdziwe. Dlaczego nie nazywać rzeczy po imieniu? Polacy z czasów komunizmu wynieśli dobrą znajomość nowomowy, więc jestem pewien, że łatwo ją rozpoznają w języku politycznej poprawności. Drużyna spod znaku trzech kolorów „Blanc-Black-Beur" [Biały-Czarny-Arab] była wielką nadzieją i jeszcze większą iluzją. Chimera się rozwiała, w  zeszłym roku ukazała się prawdziwa reprezentacja, czyli ekipa w takim samym rozkładzie, jak całe społeczeństwo. Jednak wystarczyło to głośno powiedzieć, by natychmiast zostać oskarżonym o rasizm. Antyrasizm stał się komunizmem XXI w. Komunizm na początku był piękną ideą walki o  emancypację wyzyskiwanych i okradanych, „wyklętego ludu ziemi”. Końcowy rezultat znamy. Nigdy nie wolno przestać powtarzać, że wszyscy ludzie są sobie podobni i równi. Ale widać przecież, jak antyrasizm zamienia się w  ideologiczną broń masowego zniszczenia. Dochodzi do tego, że jest się pomawianym o rasizm za patrzenie prawdzie w oczy. Gdy potępia się nie  ksenofobię, tylko frankofobię, która we Francji kwitnie w najlepsze. To  zjawisko bardzo mnie niepokoi, bo – w ostatecznym rachunku – może ono tylko sprzyjać skrajnej prawicy.

Jaką więc drogę wybrać w społeczeństwach, które jednak pozostają – i  pozostaną – wieloetniczne i multikulturowe? Czy ma ją wytyczać z jednej strony nawoływanie do zamykania się w osobno żyjących wspólnotach, czyli głośny komunotaryzm, reprezentowany choćby przez muzułmańskiego intelektualistę Tariqa Ramadana, a z drugiej strony nieskrywany rasizm Geerta Wildersa czy Jeana-Marie Le Pena i jego córki? Nie da się znaleźć złotego środka?
Nie wiem, czy złoty środek jest potrzebny. Wiem natomiast, że głównym szlakiem komunikacji zawładnęła dziś w moim kraju polityczna poprawność. I spycha Francuzów na prawy skraj drogi.

Pod wpływem Milana Kundery stał się pan rzecznikiem i piewcą „małych narodów". A to przecież także – na swój sposób – osobno żyjące wspólnoty.
Mały naród nie jest pojęciem geograficznym, tylko egzystencjalnym. To  naród w zagrożeniu, który może zniknąć – i który o tym wie. Obawiam się, że w tym sensie obecnie wszystkie narody europejskie są małe. Od Kundery nauczyłem się rozumienia patriotyzmu i jego praktycznego stosowania.Ale to dobrze, że istnieją osobne wspólnoty. Ludzie nie mogliby żyć w  społeczeństwie globalnym, chociaż niektórym – za sprawą internetu –  udziela się takie złudzenie. Bogactwo ludzkości bierze się z jej różnorodności. Uważam, że wspólnota narodowa jest formą żywotną, bo  wewnątrz niej konfrontacja idei może iść w parze z ich kulturową jednorodnością. Takiej wspólnocie komunotaryzm grozi zniszczeniem. Bo  wyklucza wewnętrzną wolność, bo paraliżuje i dławi jednostkę. Właśnie dlatego tak wiele młodych muzułmanek domagało się zakazu noszenia chust i burek. Prawo dawało im obronę przed presją lub wręcz nakazem integrystów. Jeśli więc wspólnota narodowa ustąpi pod naporem komunotaryzmu, to w sferze wolności i tolerancji przegramy.

Wszystko, co pan mówi, brzmi jak wyznanie wiary konserwatysty. To  zaskakujące, bo przyzwyczailiśmy się uważać, że jeśli francuski filozof jest słynny, to na pewno reprezentuje tzw. myśl postępową.
Rzeczywiście, odczuwam pewien żal, kiedy coś na moich oczach ginie. Nie  chodzi o przywiązanie do ustalonego porządku czy do jakichś przywilejów. Ja tylko zastanawiam się, jak stało się możliwe podporządkowanie wszystkich właściwie dziedzin egzystencji – zwłaszcza kultury i edukacji – idei równości. Oczywiście równości politycznej i równości wobec prawa trzeba bronić koniecznie, w razie potrzeby pazurami. Trzeba jednak również chcieć, móc i potrafić obronić ideę hierarchii między ludźmi, szczególnie między nauczycielem a uczniem. Bo jeśli ten porządek runie, zawalą się i kultura, i edukacja. Żyjemy w narodach, które zostały przekształcone – nie jestem pewien, czy mamy się z tego cieszyć – w  społeczności postnarodowe. Uczucie, jakie żywię do Francji,Simone Weil nazywała „patriotyzmem współczucia". To czułość wobec rzeczy pięknej, cennej i nietrwałej.

Bycie konserwatystą oznacza polityczne sympatyzowanie z prawicą?
Nie odnajduję się w tej terminologii ani w tym podziale. Za powód może służyć choćby to, że lewica i prawica popadły w fetyszyzm technologiczny (internet, portale społecznościowe, Twitter), a nie odważają się stawiać pytań o istotę zmian w relacjach między ludźmi, w subiektywnym pojmowaniu świata, jakie te wynalazki powodują… Sam, skądinąd, staram się z tej stechnologizowanej rzeczywistości wymknąć, co też – jak przypuszczam – oddala mnie i od lewicy, i od prawicy.

Nie lubi pan nawet samego określenia „nowoczesność"… Przeciwstawia jej pan tradycję, ale i z nią potrafi się pokłócić. Maj 1968, ze swoim duchem rewolty, z wiarą w utopię społeczną, stał się we Francji częścią duchowego dziedzictwa narodowego. A pan, w geście niemal świętokradczym, ten spadek odrzuca.
Maj ’68 pretendował do miana – w dużej mierze słusznie – wielkiego ruchu obrazoburczego, tymczasem paradoks sprawił, że sam stał się obrazem. Ikoną. Kto ją tknie, zamienia się w reakcyjnego potwora. Brałem udział w  tym ruchu jako student. Nie czerpię z tego powodów ani do wstydu, ani do  chwały. Zassał mnie potężny wir, poniósł wielki entuzjazm – jak tylu innych. Konsekwencje maja ’68 budzą entuzjazm znacznie mniejszy. Niepowstrzymany upadek szkoły we Francji rozpoczął się właśnie wtedy. Jedną z przewin tego zrywu było pomylenie nauczyciela, który edukuje, z  mistrzem, który dominuje. Magister i dominus. Z tej konfuzji ciągle się nie otrząsnęliśmy. Wtedy także wyniesiono spontaniczność do rangi kryterium postępowania. Maj był nie tyle rewoltą przeciw kapitalizmowi, co porachunkami z burżuazyjnymi formami. W efekcie staliśmy się sierotami po formach. I przeżywamy coś, co nazywam naporem nieobywatelskości (incivilite). W 1968 r. świadomy wybór – postawa obywatelska – ustąpił przed odruchem – spontanicznością. Jeśli chcemy stać się na powrót obywatelami, trzeba szukać inspiracji gdzie indziej, nie w maju ’68.

Alain Finkielkraut (ur. w 1949 r. w Paryżu), jeden z najwybitniejszych współczesnych filozofów francuskich. Uważany za konserwatystę, ale – jako antykonformista – trudny do jednoznacznego sklasyfikowania. Zagorzały obrońca laickiej republiki. Pochodzi z rodziny polskich Żydów, jego ojciec przeżył Auschwitz. Grzegorz Dobiecki jest dziennikarzem Polsat News.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2011
Więcej możesz przeczytać w 31/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 3
  • Ola IP
    Problem multikulturalizmu pojawia się wówczas, kiedy w obrębie europejskich społeczeństw tworzą się paralelne, zamknięte etniczne \"światy\" nie uznające zarówno konstytucji danego kraju, jak i ogólnie przyjętych europejskich wartości-takich jak wolności i godności każdego czlowieka, wolności sumienia, wyznania etc. etc.
    Lecz pomijając ten negatywny aspekt wielokulturowości nie znam żadnego europejskiego kraju- jak w przypadku powojennych Niemiec Zachodnich- które by nie profitowało zarówno gospodarczo, jak i kulturowo z przypływu zaradnych,pracowitych, a przede wszystkich wykształconych obcokrajowców, pod warunkiem oczywiście,że byli oni gotowi się zintegrować i szanować wartości i obyczaje kraju, który ich przyjął.

    Wielobarwność, różnorodność jest zawsze lepsza i ciekawsza od monokultury, dziedzictwo kultury europejskiem opiera się właśnie na tej różnorodności. To dzięku muzułmanskim uczonym Europa zetknęła się filozofią Arystotelesa.

    Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2011 (1486)

    • Zamach pożyteczny 31 lip 2011, 12:00 Nie ma znaczenia, że żadnego zamachu na tupolewa nie było. Dla wielu zamach albo przynajmniej przypisywanie Rosjanom odpowiedzialności za katastrofę są obiektywnie użyteczne. Obiektywnie więc zamach był. 4
    • Na skróty 31 lip 2011, 12:00 Apple ma więcej gotówki niż rząd USA Jedni zbierają znaczki, inni motyle, a koncern Apple zbiera pieniądze. Najświeższe wyniki finansowe informatycznego giganta pokazują, że dysponuje on gigantycznymi rezerwami finansowymi, większymi... 7
    • Wewnętrzne piękno 31 lip 2011, 12:00 Znany i sławny atonom (tak o tej specjalności mówią fachowcy), autorytet w dziedzinie wewnętrznej budowy człowieka, profesor Ryszard Aleksandrowicz zwykł mawiać do studentów medycyny, że nawet człowiek brzydki może mieć piękne organy... 9
    • Witaj w krainie, gdzie obcy ginie 31 lip 2011, 12:00 Jest człowiek, który wie, jak uczynić z polskich gwiazdek artystki pokroju Madonny i Lady Gagi. Nazywa się Brian Allan, jest Szkotem, pracuje przy projekcie „Poland... Why Not?" i udzielił wywiadu portalowi Interia, w którym... 10
    • Raport smoleński 31 lip 2011, 12:00 Nie poznaliśmy jeszcze całej prawdy o katastrofie smoleńskiej – tak odpowiedziała zdecydowana większość Polaków w sondażu przeprowadzonym na zamówienie "Wprost" w połowie zeszłego tygodnia. Czy ogłoszenie raportu komisji Millera może cokolwiek w tej kwestii zmienić? 12
    • Ostatnia wersja prawdy 31 lip 2011, 12:00 Najbardziej oczekiwany dokument ostatnich lat. Czy po 475 dniach od katastrofy uznamy go za ostateczne wytłumaczenie przyczyn wypadku? Czy jedno z trzech istniejących? 16
    • Nie chcę odwetu 31 lip 2011, 12:00 Chcę tylko, by ktoś, kto ponosi winę, poniósł też konsekwencje. I polityczne, i karne. Doprowadza mnie do szału ta nasza bylejakość. Katastrofa, bez precedensu w dziejach świata, zdarzyła się przez słabość naszego państwa – mówi wdowa po Jerzym Szmajdzińskim. 18
    • Niech uderzą się w piersi 31 lip 2011, 12:00 Oczekuję, że politycy, którzy mówili, że Lech Kaczyński wywierał naciski, by lądować, a pijany generał zmusił do tego pilotów, będą teraz mieli odwagę powiedzieć „przepraszam” – mówi córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej. 20
    • Zderzeni 31 lip 2011, 12:00 Jeden uchodzi za twardego, drugi za miękkiego. Jeden przygotował raport, który doprowadził do dymisji drugiego. Jerzego Millera i Bogdana Klicha łączy więcej – obaj pochodzą z Krakowa i obaj są bez szans na rządową posadę po wyborach. 22
    • Katastrofy po katastrofie nie było 31 lip 2011, 12:00 Smoleńsk i po-smoleńsk pokazał, że Tusk nie mówi, tylko odpowiada, Kaczyński nie ma o czym mówić, a Palikot tylko gada – uważa politolog Aleksander Smolar. I tłumaczy, że nasz sondaż na temat katastrofy pokazuje Polskę normalnych ludzi. 26
    • Wojna na billboardy 31 lip 2011, 12:00 Plakaty wyborcze – 3000 zł. Wynajęcie billboardu na miesiąc – 500 zł. Sesja fotograficzna z retuszem zmarszczek, wybieleniem zębów i oprawieniem „psich oczu” – 500 zł. Cztery lata spokojnej pracy na Wiejskiej – bezcenne. 32
    • Mam skłonność do bycia sobą 31 lip 2011, 12:00 Nieznośna lekkość politycznego bycia Ryszarda Kalisza potrwa kolejne cztery lata. Ale tym razem na warunkach ściśle określonych przez szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. 35
    • Dwa wyroki, dwie Polski 31 lip 2011, 12:00 W obronie wolności słowa liczy się zapewne nie tylko, co się mówi, ale kto mówi. Prawdziwy patriota może więcej. Nieprawdziwy – znacznie mniej. 38
    • Jak bronić demokracji? 31 lip 2011, 12:00 Demokracja jest zbudowana na tak niepewnych podstawach, jak zaufanie, solidarność i kompromisy, więc nie można ustawać w jej obronie. 39
    • Emocje, emocje, emocje 31 lip 2011, 12:00 Gwiazdy tańczą i cierpią. A przy okazji nawiązują romanse, czasem nawet zakładają rodziny. Tak wyglądają kulisy „Tańca z gwiazdami”. Właśnie trwają przygotowania do kolejnej edycji programu – mocno odmienionej. 40
    • Zastaw się, a ożeń się 31 lip 2011, 12:00 Śmigłowiec zrzuca na nowożeńców pół tony płatków róż, na scenie wita gości sobowtór Dody, Maryli Rodowicz albo Michaela Jacksona. Pożegnaliśmy przaśne zabawy typu „poznaj żonę po kolanku”. Nie tylko pod względem budżetów polskie wesela zaczynają przypominać... 44
    • Nolajfy zarywają nocki 31 lip 2011, 12:00 Na zdobywanie itemów i goldu, by przechodziĆ kolejne levele, poświęcają coraz więcej czasu. Gry online to ulubiona rozrywka rosnącej grupy Polaków. 47
    • Pedofil pokazowy 31 lip 2011, 12:00 Premier chce dokończyć wojnę, którą wypowiedział pedofilom. Kilkanaście dni temu z pompą otworzył dla nich specjalny oddział psychiatryczny w Choroszczy. Na razie jest tam jeden pacjent, ale on i tak leży na innym oddziale. 50
    • Diabeł w krainie tabloidów 31 lip 2011, 12:00 Jedyny dzisiaj w Polsce mistrz świata w boksie Krzysztof „Diablo” Włodarczyk znokautował samego siebie: po awanturze z żoną zażył proszki, trafił do szpitala, otarł się o śmierć. Przeżył, ale z desek nie pozwalają mu się podnieść romanse. Zwłaszcza ten najgorętszy,... 52
    • Breivik nie jest sam 31 lip 2011, 12:00 Czy naśladowcy i sympatycy zbrodniarza z wyspy Utoya są większym zagrożeniem dla Europy niż brodaci mułłowie, których tak się obawialiśmy po 11 września 2001 r.? 54
    • Milicja obywatelska atakuje 31 lip 2011, 12:00 Zamach w Oslo przypomniał Amerykanom o zagrożeniu ze strony rodzimych radykałów. Od czasu ataku terrorystycznego z 11 września 2001 r. władze obawiają się głównie ekstremistów muzułmańskich. A niebezpieczeństwo może być bliżej, niż się zdaje. 57
    • Granice tolerancji 31 lip 2011, 12:00 Społeczeństwo wielokulturowe jest potężnym blefem. To absolutne kłamstwo we wszystkich krajach europejskich – mówi jeden z najwybitniejszych francuskich intelektualistów Alain Finkielkraut. 60
    • Blade Runner jedzie na igrzyska 31 lip 2011, 12:00 Oscar Pistorius biegający na protezach z włókien węglowych zakwalifikował się na igrzyska w Londynie! Wywołał zachwyt nad sukcesem człowieka w walce z przeciwnościami. Ale i strach, że to furtka do technologicznego wyścigu zbrojeń. 64
    • Kubuś i jego pan 31 lip 2011, 12:00 Kim jest człowiek, który zapomnianą przez boga i konsumentów markę Kubuś wykreował na rynkowy hit, a ostatnio jednym kiwnięciem palca uratował Dariusza Michalczewskiego przed biznesowym nokautem? 68
    • Szwajcarska moc franka 31 lip 2011, 12:00 Szwajcarzy korzystają z uroków mocnego franka – zwiedzają świat, robią zakupy za granicą i ani myślą, żeby osłabiać swoją walutę. 71
    • W pogoni za Amy 31 lip 2011, 12:00 Dlaczego Amy Winehouse, jedna z najlepszych wokalistek naszych czasów, zmarła 23 lipca? Bo poza muzyką uwielbiała alkohol, narkotyki i najbardziej ponure ulice Londynu. 74
    • Śmierć, która niczego nas nie nauczy 31 lip 2011, 12:00 Już po wszystkim. Ciało zostało skremowane, prochy wsypane do kilku urn, otrzymali je członkowie rodziny i przyjaciele. Grobu nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Amy Winehouse znikła. 77
    • Herosi w służbie Ameryce 31 lip 2011, 12:00 W latach 40. ubiegłego wieku Kapitan Ameryka zagrzewał młodych marines do walki z Hitlerem, później nakazywał czujność wobec moskiewskich intryg, a dziś dostarcza jedynie czystej rozrywki. Film o amerykańskim herosie wchodzi właśnie do kin. 80
    • O miłości i innych demonach 31 lip 2011, 12:00 Niepotrzebnie boicie się zapytać: wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, już… wiecie. W filmach seks od dawna nie jest wstydliwą tajemnicą. Ale zakończony właśnie festiwal Nowe Horyzonty dowiódł, że wciąż jest wiele tabu, o których może opowiedzieć kino dla... 82
    • Zaszumienie 31 lip 2011, 12:00 Z sondażu SMG/KRC przeprowadzonego dla „Wprost" przed ogłoszeniem raportu Millera: Czy opinia publiczna zna już prawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej? Tak, wszystkie istotne fakty zostały już ujawnione – 20 proc. Nie,... 95
    • Na bezrybiu i rak ryba 31 lip 2011, 12:00 Tytuł przewrotny, bo o raka trudniej dziś w Polsce niż o rybę, co nie znaczy, że z rybami na polskich stołach jest świetnie. Nie jest. Nie rozumiem braku morskich ryb w nadmorskich restauracjach. Odwiedziłam niedawno targ rybny w Gdyni,... 96
    • Spryciarze i Frajerzy 31 lip 2011, 12:00 TO NA POCZĄTEK O SOBIE. Teren zabudowany, ograniczenie do 50, a ja 90, bo przecież budynki dosyć daleko od drogi i nikogo w pobliżu. Jadę więc tak jak większość polskich kierowców – szybko i bezpiecznie. I dostaję w nagrodę osiem... 97
    • Od POPiS-u do narodu nienawiści 31 lip 2011, 12:00 „Naród kolaborantów" (@ J.M. Rymkiewicz) czy „Gniazdo nienawiści” (@D. Tusk)? Główne listy wyborcze wyglądają tak smacznie, że chciałoby się zagłosować na obie. Pamiętacie POPiS? Teraz byłoby pewno... 97
    • Mądra rodzina 31 lip 2011, 12:00 To była bardzo mądra rodzina. Ludzie oczytani, wykształceni i na poziomie. „Pełna kultura" – jak mówi młodzież, choć to niezbyt zgrabne określenie, bo pełna to może być lodówka lub szafa. To byli niezwykle mili i... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany