Szwajcarska moc franka

Szwajcarska moc franka

Szwajcarzy korzystają z uroków mocnego franka – zwiedzają świat, robią zakupy za granicą i ani myślą, żeby osłabiać swoją walutę.
Joerg Huber pracuje w Zurychu w filii dużego amerykańskiego koncernu działającego w branży IT. Wysoki, beztroski, trzydziestokilkuletni blondyn sytuacją ekonomiczną w kraju przejmuje się mniej niż tym, gdzie spędzić weekendowy wieczór w mieście, które co prawda jest stolicą światowej bankowości, ale temperamentem i barwnością bardziej przypomina Łomżę. – Ostatnio często grillujemy – mówi i opowiada, jak co dwa-trzy tygodnie umawia się w sobotę z dwójką lub trójką przyjaciół na zakupy w  Niemczech. – Kilogram wołowiny u nas kosztuje ok. 70 franków. W  Konstancji w przeliczeniu niewiele ponad 30 – kalkuluje. – Przy okazji kupujemy inne produkty żywnościowe, proszki do prania, alkohol, papierosy. Na jednym wyjeździe można zaoszczędzić nawet kilkaset franków. Trzeba tylko uzbroić się w odrobinę cierpliwości, bo w drodze powrotnej na moście prowadzącym do granicy robią się coraz większe korki.

Mrówki i tiry Niemieckie kurorty położone nad Jeziorem Bodeńskim i wzdłuż granicznego Renu, podobnie jak przygraniczne miasta Francji, Austrii czy Włoch, z  tygodnia na tydzień coraz bardziej przypominają centra handlowe nastawione na obsługę Helwetów. Ceny, zwłaszcza żywności, zawsze były w  Szwajcarii o mniej więcej jedną piątą wyższe niż w sąsiadujących z nią krajach strefy euro. Ale w ciągu ostatnich trzech lat frank zyskał blisko 30 proc. wobec europejskiej waluty. W lipcu 2008 r. za euro trzeba było zapłacić 1,60 franka, w ubiegły piątek już tylko 1,13. Większość produktów kupowanych za granicą stała się nawet o połowę tańsza. Opłaca się po nie jeździć nawet Szwajcarom mieszkającym w  centralnych kantonach, oddalonych od granic o kilkadziesiąt kilometrów.

Proceder stał się tak nagminny, że dostrzegł go nawet tabloid „Blick" z  Zurychu, zajmujący się zwykle bardziej życiem gwiazd, sportem i damskimi pośladkami. Gazeta postanowiła napiętnować zakupową turystykę i zleciła na początku lipca badania, z których wynikło, że już trzy czwarte Szwajcarów robi zakupy za granicą. Co prawda jednocześnie co czwarty mieszkaniec alpejskiego kraju deklaruje konsumencki patriotyzm, ale i  ten ma swoje granice, gdy oszczędności liczą się nie w dziesiątkach, nawet nie w setkach, ale w tysiącach franków. Nowe audi A6 w Szwajcarii kosztuje 90 tys. franków. Za identyczne auto sprowadzone wprost z  niemieckiego salonu trzeba zapłacić ok. 70 tys., już po doliczeniu opłat rejestracyjnych i podatków.

W tle narzekań handlowców na niewierność szwajcarskich konsumentów coraz częściej słychać nawoływania do obniżek cen. Piętnowane są zwłaszcza obce koncerny, które większość wyrobów sprowadzają z zagranicy. Jednym z pierwszych, które znalazły się w ogniu krytyki, była szwedzka Ikea. Dziennik „Neue Zürcher Zeitung" wyliczył, że taka sama kanapa jest w Niemczech o połowę tańsza niż w sklepie sieci w Szwajcarii.

Różnice w cenach sprawiają, że niektóre niemieckie domy wysyłkowe tworzą po północnej stronie Renu punkty, w których bezpłatnie można odebrać kupione przez internet meble, telewizory, pralki i inne urządzenia. A firmy kurierskie – według wyliczeń ministerstwa finansów –  zwiększyły obroty trzykrotnie w stosunku do ubiegłorocznych.

Frank się umacnia, bo euro i dolar mają kłopoty. Europa i Ameryka nie radzą sobie z nadmiernymi deficytami i długiem publicznym, który znacząco wzrósł w  czasie ostatniego kryzysu. Inwestorzy uciekają więc od niepewnych walut do solidnego niczym korzenie Alp szwajcarskiego pieniądza (a także do  japońskiego jena).

Smuga cienia

Nie wszyscy w Szwajcarii cieszą się z mocnej waluty. Badający koniunkturę instytut ekonomiczny BAK Basel szacuje, że w 2011 r. na same tylko zakupy do domowej lodówki Szwajcarzy wydadzą na przygranicznych terenach sąsiednich krajów o 310 milionów franków więcej niż w ubiegłym roku. W efekcie konsumpcja w tym roku wzrośnie ledwie o 0,6 proc. w  przypadku produktów żywnościowych i 1,1 proc., jeśli chodzi o dobra trwałe.

Mocny frank coraz bardziej szkodzi też eksporterom. A ok. 180 mld franków, jakie Szwajcaria uzyskuje rocznie z eksportu, to mniej więcej dwie trzecie PKB kraju. Jest o co się kłopotać. Na razie sytuację ratują kraje Dalekiego Wschodu, które wciąż bez opamiętania kupują szwajcarskie towary luksusowe, ale już eksport do Unii Europejskiej, największego partnera biznesowego, zmalał w pierwszym półroczu o 14,6 proc. W efekcie gospodarka w pierwszym kwartale wzrosła ledwie o jedną trzecią procentu, a rząd – obserwując kiepskie dane ekonomiczne –  obniżył prognozę wzrostu do 2,1 proc. w tym roku i 1,5 proc. w roku przyszłym.

Ekonomiści nie widzą jednak powodów do paniki. – Wyroby luksusowe i bardzo zaawansowane technologicznie, a takie przede wszystkim eksportuje Szwajcaria, cechuje stosunkowo niska tzw. elastyczność cenowa. To w praktyce oznacza, że nawet jeśli będą droższe, to i tak znajdą nabywców – mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.

Firmy jednak tracą zyski i próbują ratować się na różne sposoby. Koncern chemiczny Lonza, wytwarzający półprodukty dla przemysłu farmaceutycznego i biotechnologicznego, za zgodą związków zawodowych na  18 miesięcy wydłużył tygodniowy czas pracy z 41 do 42,5 godziny, aby tym sposobem ratować miejsca pracy i wysokość pensji.

Jednak w sektorze finansowym już wiadomo, że zatrudnienia nie da się utrzymać. UBS już zapowiedziało redukcję ponad tysiąca etatów, podobnie chce postąpić jego rywal Credit Suise.

Wiele firm zwalnia po cichu, po kilka osób miesięcznie. – Od początku roku z mojego biura odeszło już co najmniej kilkadziesiąt osób – mówi Ola Jelinek. Przyjechała z Warszawy pięć lat temu, a dziś jest szeregowym pracownikiem działu HR w szwajcarskiej filii amerykańskiego koncernu. Koncern – podobnie jak wiele innych zagranicznych firm – utrzymuje szwajcarski oddział głównie z powodów prestiżowych i podatkowych. Nie prowadzi w Szwajcarii żadnych dużych operacji, ale tu umieścił biuro dyrektora zarządzającego na Europę, Afrykę i Bliski Wschód, bo adres w Zurychu albo Genewie dobrze wygląda na wizytówce. Na dodatek wszędzie w miarę szybko można stąd dolecieć czy  dojechać. Pracownicy zajmują się głównie kontrolowaniem i audytem oddziałów mieszczących się po naszej stronie Atlantyku.

– W biurze coraz bardziej daje się nam odczuć, że jesteśmy dla Amerykanów kosztowną fanaberią. Na koniec ubiegłego roku obcięli nam bonusy, bo na nowo przeliczyli je z dolarów na franki – mówi Ola Jelinek. – Czekam tylko, kiedy stanę się kosztem kwartału i mnie zwolnią. Ale wtedy pójdę do  innej firmy albo wyjadę.

W kraju, w którym bezrobocie wynosi tylko 3,5 proc. (ewenement w Europie!), zmiana pracy to nie problem. Obecny kryzys raczej tego nie zmieni. Z badania przeprowadzonego dla „Blicka" wynika, że mniej niż co piąty Szwajcar obawia się o swoje stanowisko. – Nawet jeżeli pracę straci kilkadziesiąt tysięcy osób, to cały rynek pracy liczący blisko 4 mln zatrudnionych tego nie odczuje – ocenia prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

Bezradność kontrolowana

Mimo narzekań przedsiębiorców na zbyt wysoki kurs rodzimej waluty i  coraz częstszych ataków populistycznie nastawionych polityków szef Szwajcarskiego Banku Narodowego Philipp Hildebrand jest nieugięty. –  Sytuacja jest pod kontrolą i nie ma powodów do interwencji – mówi.

Prawdę mówiąc, szwajcarski bank centralny niewiele może zrobić, bo z  mocnym frankiem walczy od początku kryzysu i właśnie skończyła mu się amunicja.

Stopy procentowe są na rekordowo niskim poziomie 0,25 proc. Dalsze ich obniżanie nie ma sensu. Podejmowanie interwencji na rynku walutowym byłoby niezwykle kosztowne i w dłuższej perspektywie skazane na porażkę. Już ubiegłoroczne interwencje kosztowały prawie 20 mld franków i praktycznie nie przyniosły żadnych rezultatów. Na dodatek pozbawiły bank zysków. To zaś stało się przyczyną kłopotów kantonów, do  których należy 55 proc. udziałów w Szwajcarskim Banku Narodowym. Dywidenda z banku stanowi zaś istotną pozycję w ich budżecie.

Ekonomiści proponują dość skomplikowane recepty, które „być może" doprowadziłyby do  obniżenia kursu franka ( jak np. ujemne oprocentowanie zagranicznych depozytów), ale przyciśnięci do muru przyznają, że szansa na ich powodzenie jest nikła. W gruncie rzeczy niewiele można zrobić, dopóki frank jest mocny z powodu kłopotów amerykańskiego dolara i unijnego euro. – Trend powinien się odwrócić w perspektywie roku, dwóch lat. Chyba że strefa euro się rozpadnie – mówi Radosław Bodys, ekonomista banku UBS.

Sztuczne osłabianie franka nie jest też wcale w ostatecznym rozrachunku w interesie większości Szwajcarów. To naród zamożny i  oszczędny. Mocny frank oznacza, że ich prywatny majątek rośnie, a tym samym coraz bardziej realna staje się np. perspektywa spędzenia słonecznej starości na południu Hiszpanii. Szwajcarzy bez specjalnych wyrzeczeń przeżyją także ewentualne spowolnienie gospodarcze w swym kraju.

– PKB na głowę mieszkańca przekracza tam 60 tys. dolarów. Ten kraj już nie musi się szybko rozwijać – podsumowuje prof. Gomułka. – Już wcześniej, w latach 1991- 1997, gospodarka stała w miejscu, a mimo to  Szwajcarzy nie skarżyli się ani na biedę, ani na nadmierne bezrobocie.

Krzysztof Tarczyński wraz z żoną mieszka w Szwajcarii od niemal 30 lat. On jest technologiem w dużych zakładach chemicznych, a ona zajmuje się domem i oddaje malarskiej pasji, utrwalając na płótnie alpejskie krajobrazy i portretując sąsiadów z niewielkiej miejscowości położonej tuż przy granicy z Niemcami. – To niespotykanie spokojny kraj – mówi Tarczyński. – Paniki nie widać. Korzystamy za to z uroków mocnej waluty – mówi. Właśnie przymierzają się do zakupu nowego audi. Takiego, na  którym – gdy się je kupi w Niemczech – można zaoszczędzić nawet i 20 tys. franków. Wystarczy przejechać na drugą stronę Renu.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2011
Więcej możesz przeczytać w 31/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 1
  • Ola IP
    To jedna strona medalu.Faktem jest również, że szwajcarscy producenci czekolady i miejscowa gastronomia odnotowują spadek swych dochodów i są z tego powodu \"stinksauer, gell?\".

    Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2011 (1486)

    • Zamach pożyteczny 31 lip 2011, 12:00 Nie ma znaczenia, że żadnego zamachu na tupolewa nie było. Dla wielu zamach albo przynajmniej przypisywanie Rosjanom odpowiedzialności za katastrofę są obiektywnie użyteczne. Obiektywnie więc zamach był. 4
    • Na skróty 31 lip 2011, 12:00 Apple ma więcej gotówki niż rząd USA Jedni zbierają znaczki, inni motyle, a koncern Apple zbiera pieniądze. Najświeższe wyniki finansowe informatycznego giganta pokazują, że dysponuje on gigantycznymi rezerwami finansowymi, większymi... 7
    • Wewnętrzne piękno 31 lip 2011, 12:00 Znany i sławny atonom (tak o tej specjalności mówią fachowcy), autorytet w dziedzinie wewnętrznej budowy człowieka, profesor Ryszard Aleksandrowicz zwykł mawiać do studentów medycyny, że nawet człowiek brzydki może mieć piękne organy... 9
    • Witaj w krainie, gdzie obcy ginie 31 lip 2011, 12:00 Jest człowiek, który wie, jak uczynić z polskich gwiazdek artystki pokroju Madonny i Lady Gagi. Nazywa się Brian Allan, jest Szkotem, pracuje przy projekcie „Poland... Why Not?" i udzielił wywiadu portalowi Interia, w którym... 10
    • Raport smoleński 31 lip 2011, 12:00 Nie poznaliśmy jeszcze całej prawdy o katastrofie smoleńskiej – tak odpowiedziała zdecydowana większość Polaków w sondażu przeprowadzonym na zamówienie "Wprost" w połowie zeszłego tygodnia. Czy ogłoszenie raportu komisji Millera może cokolwiek w tej kwestii zmienić? 12
    • Ostatnia wersja prawdy 31 lip 2011, 12:00 Najbardziej oczekiwany dokument ostatnich lat. Czy po 475 dniach od katastrofy uznamy go za ostateczne wytłumaczenie przyczyn wypadku? Czy jedno z trzech istniejących? 16
    • Nie chcę odwetu 31 lip 2011, 12:00 Chcę tylko, by ktoś, kto ponosi winę, poniósł też konsekwencje. I polityczne, i karne. Doprowadza mnie do szału ta nasza bylejakość. Katastrofa, bez precedensu w dziejach świata, zdarzyła się przez słabość naszego państwa – mówi wdowa po Jerzym Szmajdzińskim. 18
    • Niech uderzą się w piersi 31 lip 2011, 12:00 Oczekuję, że politycy, którzy mówili, że Lech Kaczyński wywierał naciski, by lądować, a pijany generał zmusił do tego pilotów, będą teraz mieli odwagę powiedzieć „przepraszam” – mówi córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej. 20
    • Zderzeni 31 lip 2011, 12:00 Jeden uchodzi za twardego, drugi za miękkiego. Jeden przygotował raport, który doprowadził do dymisji drugiego. Jerzego Millera i Bogdana Klicha łączy więcej – obaj pochodzą z Krakowa i obaj są bez szans na rządową posadę po wyborach. 22
    • Katastrofy po katastrofie nie było 31 lip 2011, 12:00 Smoleńsk i po-smoleńsk pokazał, że Tusk nie mówi, tylko odpowiada, Kaczyński nie ma o czym mówić, a Palikot tylko gada – uważa politolog Aleksander Smolar. I tłumaczy, że nasz sondaż na temat katastrofy pokazuje Polskę normalnych ludzi. 26
    • Wojna na billboardy 31 lip 2011, 12:00 Plakaty wyborcze – 3000 zł. Wynajęcie billboardu na miesiąc – 500 zł. Sesja fotograficzna z retuszem zmarszczek, wybieleniem zębów i oprawieniem „psich oczu” – 500 zł. Cztery lata spokojnej pracy na Wiejskiej – bezcenne. 32
    • Mam skłonność do bycia sobą 31 lip 2011, 12:00 Nieznośna lekkość politycznego bycia Ryszarda Kalisza potrwa kolejne cztery lata. Ale tym razem na warunkach ściśle określonych przez szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. 35
    • Dwa wyroki, dwie Polski 31 lip 2011, 12:00 W obronie wolności słowa liczy się zapewne nie tylko, co się mówi, ale kto mówi. Prawdziwy patriota może więcej. Nieprawdziwy – znacznie mniej. 38
    • Jak bronić demokracji? 31 lip 2011, 12:00 Demokracja jest zbudowana na tak niepewnych podstawach, jak zaufanie, solidarność i kompromisy, więc nie można ustawać w jej obronie. 39
    • Emocje, emocje, emocje 31 lip 2011, 12:00 Gwiazdy tańczą i cierpią. A przy okazji nawiązują romanse, czasem nawet zakładają rodziny. Tak wyglądają kulisy „Tańca z gwiazdami”. Właśnie trwają przygotowania do kolejnej edycji programu – mocno odmienionej. 40
    • Zastaw się, a ożeń się 31 lip 2011, 12:00 Śmigłowiec zrzuca na nowożeńców pół tony płatków róż, na scenie wita gości sobowtór Dody, Maryli Rodowicz albo Michaela Jacksona. Pożegnaliśmy przaśne zabawy typu „poznaj żonę po kolanku”. Nie tylko pod względem budżetów polskie wesela zaczynają przypominać... 44
    • Nolajfy zarywają nocki 31 lip 2011, 12:00 Na zdobywanie itemów i goldu, by przechodziĆ kolejne levele, poświęcają coraz więcej czasu. Gry online to ulubiona rozrywka rosnącej grupy Polaków. 47
    • Pedofil pokazowy 31 lip 2011, 12:00 Premier chce dokończyć wojnę, którą wypowiedział pedofilom. Kilkanaście dni temu z pompą otworzył dla nich specjalny oddział psychiatryczny w Choroszczy. Na razie jest tam jeden pacjent, ale on i tak leży na innym oddziale. 50
    • Diabeł w krainie tabloidów 31 lip 2011, 12:00 Jedyny dzisiaj w Polsce mistrz świata w boksie Krzysztof „Diablo” Włodarczyk znokautował samego siebie: po awanturze z żoną zażył proszki, trafił do szpitala, otarł się o śmierć. Przeżył, ale z desek nie pozwalają mu się podnieść romanse. Zwłaszcza ten najgorętszy,... 52
    • Breivik nie jest sam 31 lip 2011, 12:00 Czy naśladowcy i sympatycy zbrodniarza z wyspy Utoya są większym zagrożeniem dla Europy niż brodaci mułłowie, których tak się obawialiśmy po 11 września 2001 r.? 54
    • Milicja obywatelska atakuje 31 lip 2011, 12:00 Zamach w Oslo przypomniał Amerykanom o zagrożeniu ze strony rodzimych radykałów. Od czasu ataku terrorystycznego z 11 września 2001 r. władze obawiają się głównie ekstremistów muzułmańskich. A niebezpieczeństwo może być bliżej, niż się zdaje. 57
    • Granice tolerancji 31 lip 2011, 12:00 Społeczeństwo wielokulturowe jest potężnym blefem. To absolutne kłamstwo we wszystkich krajach europejskich – mówi jeden z najwybitniejszych francuskich intelektualistów Alain Finkielkraut. 60
    • Blade Runner jedzie na igrzyska 31 lip 2011, 12:00 Oscar Pistorius biegający na protezach z włókien węglowych zakwalifikował się na igrzyska w Londynie! Wywołał zachwyt nad sukcesem człowieka w walce z przeciwnościami. Ale i strach, że to furtka do technologicznego wyścigu zbrojeń. 64
    • Kubuś i jego pan 31 lip 2011, 12:00 Kim jest człowiek, który zapomnianą przez boga i konsumentów markę Kubuś wykreował na rynkowy hit, a ostatnio jednym kiwnięciem palca uratował Dariusza Michalczewskiego przed biznesowym nokautem? 68
    • Szwajcarska moc franka 31 lip 2011, 12:00 Szwajcarzy korzystają z uroków mocnego franka – zwiedzają świat, robią zakupy za granicą i ani myślą, żeby osłabiać swoją walutę. 71
    • W pogoni za Amy 31 lip 2011, 12:00 Dlaczego Amy Winehouse, jedna z najlepszych wokalistek naszych czasów, zmarła 23 lipca? Bo poza muzyką uwielbiała alkohol, narkotyki i najbardziej ponure ulice Londynu. 74
    • Śmierć, która niczego nas nie nauczy 31 lip 2011, 12:00 Już po wszystkim. Ciało zostało skremowane, prochy wsypane do kilku urn, otrzymali je członkowie rodziny i przyjaciele. Grobu nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Amy Winehouse znikła. 77
    • Herosi w służbie Ameryce 31 lip 2011, 12:00 W latach 40. ubiegłego wieku Kapitan Ameryka zagrzewał młodych marines do walki z Hitlerem, później nakazywał czujność wobec moskiewskich intryg, a dziś dostarcza jedynie czystej rozrywki. Film o amerykańskim herosie wchodzi właśnie do kin. 80
    • O miłości i innych demonach 31 lip 2011, 12:00 Niepotrzebnie boicie się zapytać: wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, już… wiecie. W filmach seks od dawna nie jest wstydliwą tajemnicą. Ale zakończony właśnie festiwal Nowe Horyzonty dowiódł, że wciąż jest wiele tabu, o których może opowiedzieć kino dla... 82
    • Zaszumienie 31 lip 2011, 12:00 Z sondażu SMG/KRC przeprowadzonego dla „Wprost" przed ogłoszeniem raportu Millera: Czy opinia publiczna zna już prawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej? Tak, wszystkie istotne fakty zostały już ujawnione – 20 proc. Nie,... 95
    • Na bezrybiu i rak ryba 31 lip 2011, 12:00 Tytuł przewrotny, bo o raka trudniej dziś w Polsce niż o rybę, co nie znaczy, że z rybami na polskich stołach jest świetnie. Nie jest. Nie rozumiem braku morskich ryb w nadmorskich restauracjach. Odwiedziłam niedawno targ rybny w Gdyni,... 96
    • Spryciarze i Frajerzy 31 lip 2011, 12:00 TO NA POCZĄTEK O SOBIE. Teren zabudowany, ograniczenie do 50, a ja 90, bo przecież budynki dosyć daleko od drogi i nikogo w pobliżu. Jadę więc tak jak większość polskich kierowców – szybko i bezpiecznie. I dostaję w nagrodę osiem... 97
    • Od POPiS-u do narodu nienawiści 31 lip 2011, 12:00 „Naród kolaborantów" (@ J.M. Rymkiewicz) czy „Gniazdo nienawiści” (@D. Tusk)? Główne listy wyborcze wyglądają tak smacznie, że chciałoby się zagłosować na obie. Pamiętacie POPiS? Teraz byłoby pewno... 97
    • Mądra rodzina 31 lip 2011, 12:00 To była bardzo mądra rodzina. Ludzie oczytani, wykształceni i na poziomie. „Pełna kultura" – jak mówi młodzież, choć to niezbyt zgrabne określenie, bo pełna to może być lodówka lub szafa. To byli niezwykle mili i... 98

    ZKDP - Nakład kontrolowany