Katastrofy po katastrofie nie było

Katastrofy po katastrofie nie było

Smoleńsk i po-smoleńsk pokazał, że Tusk nie mówi, tylko odpowiada, Kaczyński nie ma o czym mówić, a Palikot tylko gada – uważa politolog Aleksander Smolar. I tłumaczy, że nasz sondaż na temat katastrofy pokazuje Polskę normalnych ludzi.
Piotr Najsztub: Raport Millera zamyka symbolicznie czas katastrofy smoleńskiej. Premier Tusk zmienił się pod jej wpływem, zmienił język?
Aleksander Smolar: W okresie tuż po katastrofie on niesłychanie wyrósł w moich oczach, jego wyczucie, niezwykły takt w sytuacji, która była niesłychanie podminowana, słowa, które z jego ust padały – to wszystko wywoływało we mnie wielką sympatię i często podziw.

A potem ten wizerunek zaczął trochę pękać?
Nie. Już wtedy miałem poczucie, że on przemawia jedynie jako uczestnik żałoby narodowej. Natomiast nie występuje jako przywódca, nie odpowiada na destabilizujące słowa, często pełne nienawiści, które padały również ze strony najwyższych duchownych. Niedawno Donald Tusk powiedział, że „nie będziemy klękali przed księdzem", a wtedy zabrakło takiej elementarnej odwagi, godności władzy. Zabrakło też jego wystąpienia, które dałoby pewną interpretację wydarzeń, żeby Polacy mogli zrozumieć, co się dzieje, poczuć się wspólnotą obywatelską. To jest zresztą cecha Tuska, którą obserwowałem nie raz: on nigdy nie zwraca się do obywateli, nie przemawia do narodu, on odpowiada na pytania dziennikarzy. Polityk powinien zwracać się też bezpośrednio, twarzą w twarz do społeczeństwa, żeby wyjaśnić sprawy podstawowe, nadać sens wydarzeniom i obranej polityce.Więc nie jest mężem stanu?
Mówiąc prawdę, nie przyszłoby mi do głowy nazywanie Donalda Tuska mężem stanu. To jest określenie, którego godni są bardzo nieliczni politycy, nie tylko w Polsce. Mąż stanu to człowiek, który za świadka bierze historię, swoje decyzje uzależnia od tego, co uważa za najważniejszy, długofalowy interes narodu, a nie kieruje się krótkim okresem i nie kieruje się sondażami. Nawet wbrew społeczeństwu. Można powiedzieć, że współczesna kultura, która tak niesłychanie uprzywilejowuje sondaże, PR-owców, powoduje, że ten gatunek polityka jest coraz rzadszy. Dzisiejsza kultura i media niszczą możliwość wyłonienia się wielkich polityków.

W dłuższej perspektywie Smoleńsk pomoże czy zaszkodzi Tuskowi?
Nie tyle Smoleńsk jako tragedia, ile Smoleńsk jako pewnego typu mit, wokół którego formuje się Polska pisowska, raczej pomaga Donaldowi Tuskowi i Platformie. Dla większości społeczeństwa ten język agresji, nienawiści, to zwrócenie ku przeszłości, jest nie do przyjęcia. Musiałby się stać jakiś straszliwy dramat, żeby ludzie znów w tym języku zaczęli odnajdywać odpowiedz na swoje problemy, leki czy nadzieje.

Skoro pomaga to Tuskowi, to szkodzi Kaczyńskiemu?
Mnie się wydaje, że przez Smoleńsk Jarosław Kaczyński okazał się postacią anachroniczna i negatywna polskiej polityki. Miał wielka szanse, gdyby te linie umiarkowana zachował. Mógł doprowadzić do integracji z reszta społeczeństwa Polski okaleczonej transformacja, bardziej tradycjonalistycznej, która na niego głosuje.

Ale wybrał inną drogę, postanowił ich jeszcze bardziej zantagonizować z reszta. Wybrał raczej drogę nienawiści, dzielenia Polaków i ideologizacji, ograniczania swojego elektoratu.
Mam taka tezę, że katastrofa smoleńska najbardziej zaszkodziła Januszowi Palikotowi. Żyjący prezydent Kaczyński był jego paliwem i zaczął „gasnąć", kiedy prezydent stracił życie. To może być prawda?
Część prawdy. On rzeczywiście odnalazł pewna receptę na sukces w atakowaniu Lecha Kaczyńskiego i PiS. Po katastrofie smoleńskiej zaczął przebijać balon tej rodzącej się religii smoleńskiej. Robił to brutalnie, często w sposób nie do zaakceptowania, nie licząc się z wrażliwością, ale celnie trafiając w słabe punkty tej całej mitologii. Problem polegał na tym, ze on za bardzo uwierzył w swoja wielka gwiazdę i kiedy pomyślał, że może sam wybrać swój los i stworzyć formacje polityczna, to okazało się, że jest tylko „gadułką", że nie ma ani programu, ani ludzi, ani zdolności organizacyjnych, i to się zakończyło dość żałośnie.

Może jednak możemy go uznać za ostatnia ofiarę katastrofy smoleńskiej?
Jest ofiara nadmiernego eksploatowania katastrofy, tak jak PiS przekonał się, że siła mitu smoleńskiego jest ograniczona.

Chwile przed publikacja raportu zrobiliśmy badania, z których wynika, ze 26 proc. Polaków uważa, że działania Rosjan miały na celu doprowadzenie do katastrofy rządowego tupolewa. Czy to znaczy, że część Polaków uważa, iż powinniśmy Rosjanom odpowiedzieć agresją?
Myślę, że bardzo niewielką część z tych 26 proc. tak by odpowiedziała. W tym jest raczej deklaracja ich stosunku do Rosji, ogólnej do nich nieufności.

Spróbujmy na chwile wejść w ich skórę. Jak się czują w państwie rządzonym przez tych, którzy nie podzielają ich przekonania o winie Rosjan?
Tej odpowiedzi nie należy dramatyzować, ale widzieć ja w świetle doświadczeń Polaków z Rosja i stereotypów, jakie na temat Rosjan w Polsce istnieją. One powodują, że jeżeli w Polsce – podobna zresztą jest reakcja na Niemcy – pojawia się jakikolwiek powód do niepokoju, to on staje się źródłem pewnej psychologicznej destabilizacji społecznej. Grupa, która raczej głosuje na PiS, raczej należy do tych 30 proc., które w jednym z sondaży na pytanie, czy Tusk jest patriota, czy zdrajca, określało go jako zdrajce. I równocześnie ci ludzie są raczej nieufni, jeżeli wręcz nie niechętni wobec Niemców, Unii Europejskiej – to pewien syndrom poglądów.

Z naszego badania wynika tez, ze 20 proc. Polaków uważa, że wszystkie istotne fakty w sprawie katastrofy (sondaż zrobiony został przed publikacja raportu Millera) zostały już ujawnione, a prawie 70 proc., że nie. To ci, którzy wierzą, że jakieś straszne, dziwne fakty zostały przed nimi ukryte?
Nie, w tych 70 proc. jest bardzo wiele osób, które maja np. poczucie, ze nie było w porządku tak długie oczekiwanie na raport. Poza tym mamy raport MAK, który jest krytykowany praktycznie przez wszystkich Polaków, później raport Macierewicza, oczekiwanie na raport Millera – to wytworzyło poczucie niepewności i chaosu. I on jest dla nich dowodem na to, ze nie poznaliśmy całej prawdy. O tych 20 proc. można powiedzieć, ze to są zdecydowani racjonaliści, którzy uważają, ze prawda jest taka, jaka widać, i że to, co może być jeszcze odkryte, to są nieistotne marginesy. Interesujące będą badania po opublikowaniu raportu Millera. Kiedy mina dwa tygodnie i do opinii publicznej dojdą mniej więcej główne jego tezy. Wtedy będziemy widzieli, jaki jest stosunek do tej interpretacji, która ja z góry przyjmuje jako najbliższą prawdy, wierząc w kompetencje, fachowość, w racjonalność wieloosobowej komisji.

Prawie 80 proc. badanych uważa, że partie polityczne próbują wykorzystać tragedię smoleńską w działaniach politycznych w związku z kampania wyborcza. Takie przekonanie może jeszcze bardziej zohydzić im partie polityczne czy mogą to uznać za stan naturalny?
Można powiedzieć, ze pewien poziom cynizmu, przekonanie, ze prawda to nie jest cel polityków, jest stale obecny w polskiej opinii społecznej. Ze celem polityków jest zdobycie lub utrzymanie władzy, a prawda bądź jej przeciwieństwo to narzędzia, którymi się posługują, aby te cele osiągnąć. Gra katastrofa smoleńską tylko to przekonanie ugruntowała. Politycy wiele zrobili, żeby tę hipotezę w społeczeństwie utrwalić. Jest rzeczą oczywista, ze PiS robiło wszystko, żeby wykorzystać dla zdobycia popularności aferę smoleńską, chociaż nie twierdze, ze to był ich jedyny motyw. I można powiedzieć, chociaż tutaj nie ma żadnej symetrii, ze PO z kolei kładła nacisk przede wszystkim na instrumentalna role sprawy smoleńskiej, dowodząc, ze PiS chodzi wyłącznie o zbicie na niej kapitału politycznego; co tez było przesada.

Prawie 70 proc. respondentów uważa, ze to PiS głównie wykorzystuje tragedie smoleńską, a tylko 15 proc., że PO.
To raczej świadczy o zdrowiu psychicznym społeczeństwa. A 15 proc. to jest nawet zaskakująco mało, bo to oznacza, ze nawet część zwolenników PiS nie jest gotowa obciążać w tej sprawie PO. Można powiedzieć, ze wszyscy, którzy nie głosowali na PiS, uznają, iż PiS wykorzystywało sprawę smoleńską czy tez manipulowało nią. Część zwolenników PiS tez tak uważa.

Zadaliśmy tez pytanie: Czy działania polityków związane z wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej spowodowały, ze zmieniłeś swoje preferencje polityczne, i 25 proc. odpowiedziało, ze tak. Można założyć, ze dla części ludzi emocjonalny szok spowodowany katastrofa, odkryciem „nowej" postaci Lecha Kaczyńskiego, spowodował, ze część elektoratu poszła ku PiS. Ale można mniemać, ze przynajmniej równie dużo, jeśli nie więcej, było zwolenników PiS lub niezdecydowanych, których przeraziła brutalność kampanii PiS, retoryka o „zdradzonych o świcie", oskarżanie o zdradę demokratycznie wybranych przywódców państwa, odmowa podania reki i spotkania się z prezydentem i z premierem. Wielu ludzi, którzy przedtem widzieli w PiS partie normalna, nagle zobaczyli w niej partie antysystemowa, wywrotowa.

Katastrofa trwale zmieniła w Polakach poczucie bezpieczeństwa osobistego, skoro ginie głowa państwa, to każdy może tragicznie zginąć? Czy był w Polsce taki efekt, jaki niewątpliwie jest teraz w Norwegii, czy jaki był 11 września 2001 r. w Stanach Zjednoczonych? W Polsce było niewątpliwe poczucie wielkiej tragedii i straty, powrót archetypów polskich zachowań żałobnych z czasów rozbiorowych, powstańczych. To jest zresztą interesujący paradoks: Polska sprzed katastrofy, podobnie jak Polska obecnie, ponad rok po, to jest Polska coraz szczęśliwszą, która ma poczucie sukcesu, akceptuje UE bardziej niż inne kraje Europy. A w samym momencie katastrofy społeczeństwo powróciło do wzorów zachowań z czasów klęskowych, poklęskowych. Szok był poważny, a jego charakter bezpośrednio nawiązywał do tragedii narodowej, jaka była zbrodnia katyńska, a poprzez nią do tradycji powstań. I analogicznie do tej tradycji widzieliśmy, jak Polacy w sposób spontaniczny „odnajdywali się" poprzez sposoby upamiętniania zmarłych, ich niesłychana idealizacje, poprzez potrzebę przekształcenia ofiar wypadku w bohaterów. To było czymś fascynującym. Wówczas nie zgadzałem się z opinia tych, którzy mówili o głębokim podziale Polski, nawet pojawiły się opinie, ze właściwie powinniśmy osobno żyć, podzielić Polskę. To był moment straszliwej traumy, ale dzisiaj ona w bardzo dużym stopniu zanikła, te wszystkie czarne przepowiednie zostały zweryfikowane negatywnie przez historie. Polacy zakończyli ten bardzo długi okres żałoby i powrócili do trendu coraz wyższej satysfakcji, akceptacji własnego kraju, siebie i poczucia sukcesu.

Czyli podział, który się wtedy pogłębił, przestał być podziałem społecznym i powrócił do kolein politycznych?
On jest oczywiście też społeczny, tylko ze jego źródła są znacznie głębsze niż sprawa smoleńska. Ona dostarczyła języka do artykulacji tego podziału. Polska jest podzielona tak jak wiele innych krajów, które się rozwijały z opóźnieniem, na tę część, która afirmuje zmiany, ma poczucie sukcesu związane z modernizacją, z przyłączeniem się do Zachodu, i tę część Polski, która z różnych powodów ekonomicznych, społecznych, kulturowych czuje się ofiarą, płaci wysoką cenę transformacji, ponosi wysokie koszty stresu, boi się sekularyzacji. I w tej części Polski jest skłonność do zwracania się raczej ku przeszłości niż ku przyszłości. A Smoleńsk dostarczył im języka, który ją nobilitował, odnajdywali w nim poczucie godności poprzez wspólnotę, przez przynależność do narodu, do „patriotów polskich". Jak poczytamy język poety z Milanówka, chociażby jego niedawny wywiad w „Uważam Rze", to jest w nim niesłychana idealizacja Polski, jaka to wspaniała rzecz ta Polska, jakim to jestem szczęśliwym człowiekiem, będąc Polakiem. Rymkiewicz wraz z grupą innych intelektualistów i artystów dostarcza języka, porządkuje świat tej Polsce, która dziś organizuje się wokół mitu smoleńskiego. To nieszczęście dawało im również poczucie pewnego wyróżnienia, że jesteśmy lepsi, bo „należymy do wspólnoty". I w tej wspólnocie nie ma różnicy między „moherami” a inteligentami, między poetą Rymkiewiczem, profesorami Krasnodębskim i Legutką a paniami, które słuchają Radia Maryja.

Była taka możliwość, że ten język na wiele lat zdominuje debatę publiczną?
Nie. Pomagał tylko tym, którzy ten język propagowali; pomagał, mam na myśli PiS, betonować ich twardy elektorat. Natomiast jest to język bezpłodny, niepozwalający budować. Najlepszym dowodem jest to, że 10 kwietnia tego roku był ostatnim dniem używania tego języka w sposób publiczny i ostentacyjny przez przywódców PiS, włącznie z Jarosławem Kaczyńskim. Wtedy on mówił te niesłychane zdania wzięte z wiersza Zbigniewa Herberta, o „zdradzonych o świcie". I następnego dnia ten język porzucił. Języka tego używają – mobilizując twardy elektorat – różne organizacje: Solidarni 2010, kluby „Gazety Polskiej". Natomiast Kaczyński próbuje odnaleźć kontakt z rzeczywistością, np. wizytą w sklepie, czyli wizytą na ziemi. Nawet ci, którzy z tego języka korzystali, zdają sobie doskonale sprawę, że on nie przyniesie nie tylko zwycięstwa, ale nawet przyzwoitego wyniku. Pojawia się tu jednak problem, który bym nazwał problemem milczenia. Sprawa smoleńska, później wybory prezydenckie doprowadziły do tego, że PiS „wyprzedał" wszystkie podstawowe elementy swojej tożsamości.

Co to znaczy wyprzedało?
Oddało, pozbyło się ich, milczało o nich, z powodów taktycznych. PiS w kampanii prezydenckiej przestało być antykomunistyczny, Oleksy, a nawet Gierek stali się postaciami pozytywnymi, znikły „układy", „stoliki", Rosja i Niemcy doczekały się pochlebnych zdań ze strony Jarosława Kaczyńskiego. Oczywiście próbowano to później odkręcić i pojawiła się bardzo silna propaganda antyrosyjska, związana z posądzeniem Rosjan o spowodowanie wypadku i elementy antyniemieckie, włącznie z podwójną zależnością Polski od Rosji i Niemiec. Ale cały ten zbiór wcześniejszych sloganów, niesłychanie chwytliwych, PiS straciło. Sprawa smoleńska stała się w istocie jedyną ideową „kotwicą" PiS. Ale „problem milczenia” dotyczy też PO, jednak z innych powodów. To milczenie szokujące, szczególnie przed wyborami. Platforma nic nie ma do powiedzenia i nic nie mówi o tym, co chce zrobić w nieodległej i odległej przyszłości. Jakie są cele Platformy, co społeczeństwu obiecuje, dlaczego prosi o kolejny mandat. W wywiadzie w „Newsweeku” dziennikarz pyta: „jakie są plany?”, a Tusk go obsobaczył, że pytanie mu pachnie planem trzyletnim czy sześcioletnim! Jakby pytanie polityków o intencje, o plany, o to, jaki kontrakt chcą zawrzeć ze społeczeństwem, było niestosowne!

Ale może Smoleńsk pozbawił nas złudzeń w tym sensie, że nawet politycy uznali, że mogą przestać być „polityczni". Wystarczy, że będą tylko za spiskiem lub przeciw niemu?
Zwróćmy uwagę na sprawę wiosennego rokoszu celebrytów, a przedtem – rzecz poważniejsza – fali krytyki PO ze strony specjalistów, uczonych, dziennikarzy o poglądach bardzo bliskich Platformie, na czele z Leszkiem Balcerowiczem. Wtedy dość powszechna była opinia, że straszak antypisowski przestaje działać. I ta fala krytyki znikła gdzieś na wiosnę. Nie wykluczam, że w wyniku zmasowanej kampanii nienawiści pisowskiej, 10 kwietnia, która ludziom uprzytomniła, że jeżeli PiS to jest tylko duch, to porządnie jeszcze straszy. A poza tym uświadomiło krytykom, że trzeba zacząć myśleć politycznie, że „nie wolno" teraz masowo krytykować i osłabiać partii, która stanowi jedyną alternatywę dla PiS. I ten efekt radykalnej polaryzacji i wszechobecnego szantażu („co ty, chcesz, żeby wygrało PiS?") prowadzi do kompletnego zniszczenia jakiejkolwiek debaty politycznej, która jest fundamentalnym elementem życia demokratycznego.

Katastrofa podważyła zaufanie do państwa, jego procedur?
Nie bardzo w to wierzę. Są fakty, które świadczą o sprawności państwa, i to w sprawach najważniejszych. Kiedy zostały zachwiane instytucje państwa w związku ze śmiercią poważnej liczby ludzi zajmujących najwyższe stanowiska...

No tak, znaleźliśmy następców i umieliśmy zorganizować pogrzeby, to trochę...
Ale to nie chodzi o pogrzeby! Nie było ani momentu niepewności co do legalizmu przejęcia władzy przez Bronisława Komorowskiego, marszałka Sejmu. We wszystkich instytucjach, w których zabrakło starych szefów, nastąpiły zmiany. Te fakty świadczą przeciwko tezie o kruchości państwa. Ale są też fakty, które świadczą o niesprawności państwa. Tę debatę mamy przed sobą. Raport Millera pokazuje niesłychany chaos i kulturę nieodpowiedzialności w wojsku.

Te miesiące, które upłynęły od katastrofy, i brak dymisji wśród urzędników mogły wyhodować poczucie swoistej bezkarności?
To nie jest problem tylko Smoleńska, nawet bym powiedział, że to jest w mniejszym stopniu problem Smoleńska. Mieliśmy przecież wcześniej do czynienia z ministrem skarbu, któremu podano termin jego dymisji, jeżeli sprawa stoczni nie zostanie załatwiona. Mamy sprawę szefa ABW, o którym premier powiedział, że miał zabezpieczać nas przed aferami, a nie być źródłem problemów. A później, nagle, nie wiadomo dlaczego, okazało się, że wszystko jest w porządku. I był, oczywiście, problem z ministrem Klichem. To było niebezpieczne, bo uczyło pewnej kultury nieodpowiedzialności. Ludzie na najwyższym stanowisku powinni w stopniu najwyższym odpowiadać za błędy, nawet jeżeli nie są winnymi tych błędów. Odpowiadają za nie z tytułu zajmowanego stanowiska. I to, że minister Klich pozostał do dnia opublikowania raportu Millera urzędującym ministrem, jest dla mnie czymś niezrozumiałym. I to nie jest problem mojej oceny jego jako ministra, bo ja o wojsku wiem niewiele. Wiem tylko, że w jego ministerstwie stała się rzecz, która jest absolutnie nie do zaakceptowania, nie pierwsza zresztą.

To jest argument na to, że Tusk jest nieudolnym premierem?
Nie, myślę, że sprawność czy nieudolność premiera trzeba mierzyć wieloma wskaźnikami. To jest tylko jeden wymiar istotny i zastanawiający. Bo przecież Donald Tusk potrafił równocześnie w ciągu „sekundy" wyrzucić ministra Ćwiąkalskiego i potrafił wyrzucić ze swojego otoczenia ludzi sobie bardzo bliskich! Więc to jest dla mnie sprawa niezrozumiała. Moim zdaniem premier, zwłaszcza teraz, w okresie przedwyborczym, zapłaci znacznie wyższą cenę, niż gdyby przyjął dymisję Klicha po katastrofie smoleńskiej.
Okładka tygodnika WPROST: 31/2011
Więcej możesz przeczytać w 31/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 6
  • AWERS   IP
    Po-smoleńsk pokazał mi, że chcę \"katastrofy\" PiS (wyborczej). Moja wiara w racjonalizm, rozum i przyzwoitość rodaków zwycięży ?
    • Passerby   IP
      Zastanawiam się dlaczego Tusk się nie broni przed wsciekłymi i często podłymi atakami ekipy PISowskiej. On nawet nie odpowiada na insynuacje i obelgi. Pozwala przez to tworzyć mity. Obawiam się, że ludzi inteligentnych, którzy potrafią sprawy oceniać własnym rozumem nie jest tak znowu wielu. PISowska propaganda działa niestety na pozostałych którzy idą za tym kto głośniej krzyczy.
      • putto   IP
        Może i Tusk nie jest mężem stanu, może jest zwyczajny ale Kaczyński to drań
        • Te-Re   IP
          Nic dodać,nic ująć... prawda do bólu prawdziwa.
          • zal.pl   IP
            He he, wywiad za darmo, LOL.

            A wy co tak z tym Smolarem? Nikt inny nie chce z wami rozmawiać, że co chwilę Smolar? Żałosne!

            Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2011 (1486)

            • Zamach pożyteczny 31 lip 2011, 12:00 Nie ma znaczenia, że żadnego zamachu na tupolewa nie było. Dla wielu zamach albo przynajmniej przypisywanie Rosjanom odpowiedzialności za katastrofę są obiektywnie użyteczne. Obiektywnie więc zamach był. 4
            • Na skróty 31 lip 2011, 12:00 Apple ma więcej gotówki niż rząd USA Jedni zbierają znaczki, inni motyle, a koncern Apple zbiera pieniądze. Najświeższe wyniki finansowe informatycznego giganta pokazują, że dysponuje on gigantycznymi rezerwami finansowymi, większymi... 7
            • Wewnętrzne piękno 31 lip 2011, 12:00 Znany i sławny atonom (tak o tej specjalności mówią fachowcy), autorytet w dziedzinie wewnętrznej budowy człowieka, profesor Ryszard Aleksandrowicz zwykł mawiać do studentów medycyny, że nawet człowiek brzydki może mieć piękne organy... 9
            • Witaj w krainie, gdzie obcy ginie 31 lip 2011, 12:00 Jest człowiek, który wie, jak uczynić z polskich gwiazdek artystki pokroju Madonny i Lady Gagi. Nazywa się Brian Allan, jest Szkotem, pracuje przy projekcie „Poland... Why Not?" i udzielił wywiadu portalowi Interia, w którym... 10
            • Raport smoleński 31 lip 2011, 12:00 Nie poznaliśmy jeszcze całej prawdy o katastrofie smoleńskiej – tak odpowiedziała zdecydowana większość Polaków w sondażu przeprowadzonym na zamówienie "Wprost" w połowie zeszłego tygodnia. Czy ogłoszenie raportu komisji Millera może cokolwiek w tej kwestii zmienić? 12
            • Ostatnia wersja prawdy 31 lip 2011, 12:00 Najbardziej oczekiwany dokument ostatnich lat. Czy po 475 dniach od katastrofy uznamy go za ostateczne wytłumaczenie przyczyn wypadku? Czy jedno z trzech istniejących? 16
            • Nie chcę odwetu 31 lip 2011, 12:00 Chcę tylko, by ktoś, kto ponosi winę, poniósł też konsekwencje. I polityczne, i karne. Doprowadza mnie do szału ta nasza bylejakość. Katastrofa, bez precedensu w dziejach świata, zdarzyła się przez słabość naszego państwa – mówi wdowa po Jerzym Szmajdzińskim. 18
            • Niech uderzą się w piersi 31 lip 2011, 12:00 Oczekuję, że politycy, którzy mówili, że Lech Kaczyński wywierał naciski, by lądować, a pijany generał zmusił do tego pilotów, będą teraz mieli odwagę powiedzieć „przepraszam” – mówi córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej. 20
            • Zderzeni 31 lip 2011, 12:00 Jeden uchodzi za twardego, drugi za miękkiego. Jeden przygotował raport, który doprowadził do dymisji drugiego. Jerzego Millera i Bogdana Klicha łączy więcej – obaj pochodzą z Krakowa i obaj są bez szans na rządową posadę po wyborach. 22
            • Katastrofy po katastrofie nie było 31 lip 2011, 12:00 Smoleńsk i po-smoleńsk pokazał, że Tusk nie mówi, tylko odpowiada, Kaczyński nie ma o czym mówić, a Palikot tylko gada – uważa politolog Aleksander Smolar. I tłumaczy, że nasz sondaż na temat katastrofy pokazuje Polskę normalnych ludzi. 26
            • Wojna na billboardy 31 lip 2011, 12:00 Plakaty wyborcze – 3000 zł. Wynajęcie billboardu na miesiąc – 500 zł. Sesja fotograficzna z retuszem zmarszczek, wybieleniem zębów i oprawieniem „psich oczu” – 500 zł. Cztery lata spokojnej pracy na Wiejskiej – bezcenne. 32
            • Mam skłonność do bycia sobą 31 lip 2011, 12:00 Nieznośna lekkość politycznego bycia Ryszarda Kalisza potrwa kolejne cztery lata. Ale tym razem na warunkach ściśle określonych przez szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. 35
            • Dwa wyroki, dwie Polski 31 lip 2011, 12:00 W obronie wolności słowa liczy się zapewne nie tylko, co się mówi, ale kto mówi. Prawdziwy patriota może więcej. Nieprawdziwy – znacznie mniej. 38
            • Jak bronić demokracji? 31 lip 2011, 12:00 Demokracja jest zbudowana na tak niepewnych podstawach, jak zaufanie, solidarność i kompromisy, więc nie można ustawać w jej obronie. 39
            • Emocje, emocje, emocje 31 lip 2011, 12:00 Gwiazdy tańczą i cierpią. A przy okazji nawiązują romanse, czasem nawet zakładają rodziny. Tak wyglądają kulisy „Tańca z gwiazdami”. Właśnie trwają przygotowania do kolejnej edycji programu – mocno odmienionej. 40
            • Zastaw się, a ożeń się 31 lip 2011, 12:00 Śmigłowiec zrzuca na nowożeńców pół tony płatków róż, na scenie wita gości sobowtór Dody, Maryli Rodowicz albo Michaela Jacksona. Pożegnaliśmy przaśne zabawy typu „poznaj żonę po kolanku”. Nie tylko pod względem budżetów polskie wesela zaczynają przypominać... 44
            • Nolajfy zarywają nocki 31 lip 2011, 12:00 Na zdobywanie itemów i goldu, by przechodziĆ kolejne levele, poświęcają coraz więcej czasu. Gry online to ulubiona rozrywka rosnącej grupy Polaków. 47
            • Pedofil pokazowy 31 lip 2011, 12:00 Premier chce dokończyć wojnę, którą wypowiedział pedofilom. Kilkanaście dni temu z pompą otworzył dla nich specjalny oddział psychiatryczny w Choroszczy. Na razie jest tam jeden pacjent, ale on i tak leży na innym oddziale. 50
            • Diabeł w krainie tabloidów 31 lip 2011, 12:00 Jedyny dzisiaj w Polsce mistrz świata w boksie Krzysztof „Diablo” Włodarczyk znokautował samego siebie: po awanturze z żoną zażył proszki, trafił do szpitala, otarł się o śmierć. Przeżył, ale z desek nie pozwalają mu się podnieść romanse. Zwłaszcza ten najgorętszy,... 52
            • Breivik nie jest sam 31 lip 2011, 12:00 Czy naśladowcy i sympatycy zbrodniarza z wyspy Utoya są większym zagrożeniem dla Europy niż brodaci mułłowie, których tak się obawialiśmy po 11 września 2001 r.? 54
            • Milicja obywatelska atakuje 31 lip 2011, 12:00 Zamach w Oslo przypomniał Amerykanom o zagrożeniu ze strony rodzimych radykałów. Od czasu ataku terrorystycznego z 11 września 2001 r. władze obawiają się głównie ekstremistów muzułmańskich. A niebezpieczeństwo może być bliżej, niż się zdaje. 57
            • Granice tolerancji 31 lip 2011, 12:00 Społeczeństwo wielokulturowe jest potężnym blefem. To absolutne kłamstwo we wszystkich krajach europejskich – mówi jeden z najwybitniejszych francuskich intelektualistów Alain Finkielkraut. 60
            • Blade Runner jedzie na igrzyska 31 lip 2011, 12:00 Oscar Pistorius biegający na protezach z włókien węglowych zakwalifikował się na igrzyska w Londynie! Wywołał zachwyt nad sukcesem człowieka w walce z przeciwnościami. Ale i strach, że to furtka do technologicznego wyścigu zbrojeń. 64
            • Kubuś i jego pan 31 lip 2011, 12:00 Kim jest człowiek, który zapomnianą przez boga i konsumentów markę Kubuś wykreował na rynkowy hit, a ostatnio jednym kiwnięciem palca uratował Dariusza Michalczewskiego przed biznesowym nokautem? 68
            • Szwajcarska moc franka 31 lip 2011, 12:00 Szwajcarzy korzystają z uroków mocnego franka – zwiedzają świat, robią zakupy za granicą i ani myślą, żeby osłabiać swoją walutę. 71
            • W pogoni za Amy 31 lip 2011, 12:00 Dlaczego Amy Winehouse, jedna z najlepszych wokalistek naszych czasów, zmarła 23 lipca? Bo poza muzyką uwielbiała alkohol, narkotyki i najbardziej ponure ulice Londynu. 74
            • Śmierć, która niczego nas nie nauczy 31 lip 2011, 12:00 Już po wszystkim. Ciało zostało skremowane, prochy wsypane do kilku urn, otrzymali je członkowie rodziny i przyjaciele. Grobu nie ma i nie wiadomo, czy będzie. Amy Winehouse znikła. 77
            • Herosi w służbie Ameryce 31 lip 2011, 12:00 W latach 40. ubiegłego wieku Kapitan Ameryka zagrzewał młodych marines do walki z Hitlerem, później nakazywał czujność wobec moskiewskich intryg, a dziś dostarcza jedynie czystej rozrywki. Film o amerykańskim herosie wchodzi właśnie do kin. 80
            • O miłości i innych demonach 31 lip 2011, 12:00 Niepotrzebnie boicie się zapytać: wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, już… wiecie. W filmach seks od dawna nie jest wstydliwą tajemnicą. Ale zakończony właśnie festiwal Nowe Horyzonty dowiódł, że wciąż jest wiele tabu, o których może opowiedzieć kino dla... 82
            • Zaszumienie 31 lip 2011, 12:00 Z sondażu SMG/KRC przeprowadzonego dla „Wprost" przed ogłoszeniem raportu Millera: Czy opinia publiczna zna już prawdę o przyczynach katastrofy smoleńskiej? Tak, wszystkie istotne fakty zostały już ujawnione – 20 proc. Nie,... 95
            • Na bezrybiu i rak ryba 31 lip 2011, 12:00 Tytuł przewrotny, bo o raka trudniej dziś w Polsce niż o rybę, co nie znaczy, że z rybami na polskich stołach jest świetnie. Nie jest. Nie rozumiem braku morskich ryb w nadmorskich restauracjach. Odwiedziłam niedawno targ rybny w Gdyni,... 96
            • Spryciarze i Frajerzy 31 lip 2011, 12:00 TO NA POCZĄTEK O SOBIE. Teren zabudowany, ograniczenie do 50, a ja 90, bo przecież budynki dosyć daleko od drogi i nikogo w pobliżu. Jadę więc tak jak większość polskich kierowców – szybko i bezpiecznie. I dostaję w nagrodę osiem... 97
            • Od POPiS-u do narodu nienawiści 31 lip 2011, 12:00 „Naród kolaborantów" (@ J.M. Rymkiewicz) czy „Gniazdo nienawiści” (@D. Tusk)? Główne listy wyborcze wyglądają tak smacznie, że chciałoby się zagłosować na obie. Pamiętacie POPiS? Teraz byłoby pewno... 97
            • Mądra rodzina 31 lip 2011, 12:00 To była bardzo mądra rodzina. Ludzie oczytani, wykształceni i na poziomie. „Pełna kultura" – jak mówi młodzież, choć to niezbyt zgrabne określenie, bo pełna to może być lodówka lub szafa. To byli niezwykle mili i... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany