Gen mafii

Gen mafii

Córki i synowie bossów podziemia idą w ślady ojców.
Mafiosi z Europy Zachodniej czy USA lubią nazywać swoje organizacje rodzinami, a tamtejszym podziemiem rządzą często wielopokoleniowe klany. W Polsce i w Europie Wschodniej zorganizowana przestępczość nie miała dotychczas takiego charakteru. Pewnie dlatego, że rodzime mafie tworzyły nie wpływowe rodziny, lecz znajomi z więzień. Obecnie coraz częściej w polskim podziemiu do głosu dochodzą dzieci bossów. Poważne przestępstwa popełniają nawet ich małoletnie córki.

Czternastoletnia mścicielka
Kilka tygodni temu do poprawczaka trafiła 14-letnia Agnieszka H., córka Andrzeja H., ps. Korek, uważanego przez policję za jednego z najgroźniejszych polskich mafiosów. Korek jest szefem gangu mokotowskiego, który m.in. kontrolował znaczną część handlu narkotykami i porywał ludzi dla okupu. Grupie mokotowskiej przypisuje się dokonanie kilkudziesięciu zabójstw w całej Polsce. Boss trafił do więzienia, gdy jego córka miała 11 lat. Agnieszka, oczko w głowie tatusia, zachowała się jak najbardziej brutalni podwładni bossa. - Pomogła koleżance w dokonaniu zemsty na dziewczynie, która przespała się z jej chłopakiem. Agnieszka i jej rówieśniczka napadły na nastolatkę, pobiły ją i okradły. A potem namówiły jeszcze trzech pełnoletnich znajomych, aby ci zgwałcili dziewczynkę - opowiada jeden z policjantów śródmiejskiej komendy.
Agnieszka H. była zaskoczona zatrzymaniem, bo nie spodziewała się, że ich zastraszona ofiara odważy się opowiedzieć, co ją spotkało. Policjanci nie potrafią powiedzieć, dlaczego spokojna dotąd dziewczynka zeszła na drogę, którą podążał jej ojciec. Zdaniem psycholog dr Elżbiety Supryn-Dulko, zachowanie córki bossa mogło wynikać z chęci zademonstrowania siły. - Dzieci przestępców widzą, jaką siłę dają pieniądze i władza. Mimo że ich ojcowie zapewne trzymają je z dala od swojego świata, to choćby z gazet musi do nich docierać, co robią. O ile mogą kontrolować dzieci, gdy są na wolności, o tyle po trafieniu do aresztu parasol ochronny znika - tłumaczy dr Supryn-Dulko.
Przypadek córki Korka, choć najbardziej drastyczny, nie jest odosobniony. Nastoletnia córka jednego z pomniejszych gangsterów z północnej Polski groziła koleżankom z gimnazjum interwencją kolegów ojca, jeżeli te będą z niej żartowały. Sprawę załatwiono polubownie z rodzicami zastraszanych dziewczynek.

Jaki ojciec, taki syn
Dorośli synowie bossów poszli krok dalej. Jacek K., ps. Klepak, przejął po ojcu kierowanie gangiem wołomińskim. Choć nie dorównywał mu charyzmą i nie miał takiego szacunku w półświatku, to stworzył silną grupę, która zajęła się przestępczością gospodarczą. Zginął zastrzelony przez gangstera, który brał udział w zabójstwie jego ojca. Za najbardziej "obiecujące" dzieci mafii uważa się teraz synów Leszka i Mirosława D. (Wańki i Malizny) - bossów mafii pruszkowskiej. Obecnie siedzą w aresztach: pierwszy za kierowanie gangiem, drugi za zabicie człowieka w wypadku samochodowym. - Obaj bardzo chcieli być gangsterami. Młody Wańka starał się zaistnieć w półświatku bezwzględnością. Miał nawet zwyczaj porywania swoich ludzi, którzy zarobili trochę pieniędzy, i robienia z nich dłużników. To naprawdę groźny bandyta - opowiadają policjanci z Centralnego Biura Śledczego.
Karierę w półświatku stara się zrobić także syn Nikodema Skotarczaka (Nikosia) - legendy bandyckiego podziemia. Na cudowne dziecko półświatka zdaje się jednak wyrastać Paweł N., ps. Mrówa, najstarszy syn Dziada, szefa grupy ząbkowsko-praskiej. -Według naszych informacji, kieruje niezbyt liczną, ale bardzo groźną grupą - twierdzą policjanci. Oficjalnie Mrówa zajmuje się działalnością deweloperską i buduje domy w okolicach Warszawy. Zaplecze finansowe zapewnił mu ojciec, który kilka lat temu podarował mu co najmniej milion złotych. - Męska gałąź rodu N. ma silne inklinacje przestępcze. Kiedy na widzenie do Dziada przyszedł jego wnuk, byliśmy w szoku, że mały chłopiec nie ma problemu ze zrozumieniem grypsery - wspomina oficer policji.
Na tym tle wyjątkiem potwierdzającym regułę jest syn Jarosława S. (Masy), świadka koronnego, który pogrążył gang pruszkowski. - Zawsze trzymałem rodzinę z daleka od tego, co robię. Dlatego bardzo się ucieszyłem, gdy mój syn powiedział, że chciałby być policjantem - mówi "Wprost" Jarosław S.

Przestępczość dziedziczna
Naukowcy od lat spierają się, czy popełnianie przestępstw to wpływ środowiska czy też genów. Nie ma jednoznacznych dowodów na dziedziczenie takich skłonności. Bywa, że osoby z rodzin patologicznych robią kariery, a młodzież z dobrych domów zasila gangi. - Jedna z teorii próbujacych wyjaśnić to zjawisko zakłada, że każy ma dostęp do wzorów zachowań dobrych i złych. Decyduje coś, co się nazywa nadwyżką tych wzorów. Jeśli ktoś wychowuje się w dobrej rodzinie, a w jego życiu pojawi się więcej wzorów negatywnych, to może pójść złą drogą - mówi dr hab. Zbigniew Lasocik z Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego. Zwłaszcza dzieci mafiosów są pod silnym wpływem środowiska ojców. I niewiele pomaga to, że większość bossów stara się, aby dzieci nie dowiedziały się, czym naprawdę się zajmują. - Starają się izolować rodziny od swojej działalności. Richard Kukliński, ps. Iceman, płatny morderca pracujący dla rodziny Gambino, w ciągu 20 lat zamordował podobno ponad 100 osób. Działał jednak tak, że dzieci nie miały pojęcia, co robi - mówi dr Lasocik.
Dlaczego dzieci gangsterów idą w ślady rodziców? - Jeżeli przestępca jest przekonany, że skutecznie izoluje potomka od swej działalności, to się myli. Dorośli najwyraźniej nie doceniają spostrzegawczości dzieci, które są niezwykle bystrymi obserwatorami - tłumaczy prof. Marian Filar, kryminolog i karnista. Mechanizm wsiąkania pociech w mafijne interesy najlepiej oddał film "Ojciec chrzestny".
W Polsce nie przeprowadzono dotychczas ani socjologicznych ani kryminologicznych badań dotyczących dzieci członków gangów. Naukowcy, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że jedną z przyczyn może być strach. - Wyniki mogłyby być bardzo interesujące i przydatne choćby w programie resocjalizacji. Kto jednak zaryzykuje gniew tatusia badanego? Skoro urzędnicy państwowi, na przykład ze skarbówki, boją się robić gangsterom kontrole, to dlaczego większymi od nich twardzielami mają być naukowcy? - pytają kryminolodzy.


Ilustracja: D. Krupa
Okładka tygodnika WPROST: 28/2007
Więcej możesz przeczytać w 28/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 28/2007 (1281)


ZKDP - Nakład kontrolowany