|
|
2009-09-01 11:49
Co prawda największą grupą osób korzystających z usług korepetytorów są w Polsce maturzyści, jednak coraz częściej na korepetycje decydują się uczniowie, a raczej rodzice uczniów wszystkich klas liceów ogólnokształcących, ostatnich klas gimnazjum i szkół podstawowych. Wszystko po to, by jak najlepiej zdać egzamin kończący dany szczebel. Polska szkoła wymagając wiedzy od ucznia, a nie nauczając, ograniczyła swoje funkcje do certyfikowania kolejnych roczników.
Połowa maturzystów bierze korki
W roku 2005, z inicjatywy Open Society Institute, przeprowadzono kompleksowe badania, dotyczące wszelkich form nauczania pozaszkolnego. Wzięli w nim udział uczniowie, rodzice i nauczyciele z 9 krajów postkomunistycznych, kilku państw dalekowschodnich oraz Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. Wyniki pokazały, że w Polsce z usług korepetytorów korzystało 50 proc. maturzystów, więcej od nas tylko w Azerbejdżanie, Gruzji, na Ukrainie, w Mongolii i na Litwie. Natomiast lepiej od naszego kraju pod tym względem wypadły Słowacja, Bośnia i Hercegowina oraz Chorwacja. Na Dalekim Wschodzie niezwykłą popularnością cieszą się specjalne szkoły korepetycyjne, których coraz więcej jest również w Polsce. Działają one na zasadzie zorganizowanych zrzeszeń profesjonalnych korepetytorów. Najwięcej klientów mają szkoły języków obcych, oferujące najprzeróżniejsze typy kursów. Pozwalają one zarówno na poznanie danego języka niezależnie od trybu szkolnego, jak i w sposób, który by ten tryb uzupełniał.
Skrzydła rozwija obecnie e-learning, czyli technika szkolenia wykorzystująca wszelkie media elektroniczne, z naciskiem na Internet. Niektóre szkoły językowe oferują kursy prowadzone przez Skype’a. Niewątpliwą zaletą takiego rodzaju nauczania jest brak ograniczeń przestrzennych i lokalowych, jakie narzuca klasyczna edukacja.
Niezbędna pomoc czy korupcja i szara strefa?
W Polsce wciąż większość rodziców wybiera tradycyjne korepetycje, ponieważ prowadzącą je osobę opłaca się jednorazowo, najczęściej od godziny – cena indywidualnego spotkania waha się w granicach 25-50 złotych. Współpracę z danym korepetytorem można w każdej chwili przerwać. Natomiast kurs językowy w przeciętnej szkole języków obcych to wydatek rzędu około tysiąca złotych.
Częste w Polskiej szkole są przypadki tzw. korupcyjnych korepetycji. Proceder odbywa się najczęściej w sposób następujący: pedagog sugeruje podczas lekcji, że niezbędne do pomyślnego zakończenia nauki w ramach danego przedmiotu będą indywidualne zajęcia. Zdarza się, że korepetycji udziela wtedy ten sam nauczyciel lub jego znajomy. Takie zachowania od wielu lat sprzyjają patologizacji środowiska szkolnego i zaburzeniom w obrębie funkcji socjalizacyjnej szkoły. Z deklaracji samych nauczycieli wynika, że wkładają oni w indywidualne nauczanie o wiele więcej wysiłku niż w prowadzenie klasycznej lekcji w szkole.
Dodatkowym problemem jest nieodprowadzanie podatków przez korepetytorów, którzy rzadko przyznają się do udzielania korepetycji, by nie ponosić dodatkowych kosztów. W ten sposób tworzy się swoista edukacyjna szara strefa. Jednak sformalizowane sposoby pedagogicznej pomocy pozaszkolnej również łączą się niejednokrotnie z przypadkami łamania prawa.
Sprzyja temu oficjalna rejestracja stron internetowych firm, które teoretycznie pomagają w pisaniu dłuższych prac zaliczeniowych i prezentacji maturalnych, lecz w rzeczywistości robią to w całości za ucznia. Zaskakujące jest uczestnictwo w tego typu procederze rodziców, którzy wiedzieni dyktatem wyników w nauce, dają dziecku przyzwolenie i pieniądze na korzystanie z takich usług.
Możliwe rozwiązania, najlepsze wzorce
Zwiększyć znaczenie edukacji szkolnej w Polsce mogłoby zorganizowanie systemu korepetycji prowadzonych w ramach zajęć pozalekcyjnych. Jednak wiązałoby się to ze znacznymi kosztami ze strony placówek edukacyjnych. Nie od rzeczy wydają się zmiany w edukacji samych pedagogów. Potrzebne byłoby wypracowanie odpowiednich norm moralnych i wspomagających je regulacji prawnych blokujących możliwości udzielania korupcyjnych korepetycji.
Nade wszystko jednak gruntowna reforma polskiego systemu edukacji na kształt tych, funkcjonujących z powodzeniem w krajach zachodniej Europy – oto zadanie dla rodzimych polityków na najbliższe lata. Tylko skąd brać pozytywne wzorce? Od jakiegoś czasu jako przykład w tej materii stawia się Finlandię. Podstawowymi zaletami fińskiego systemu edukacji są: rozbudowany system stypendialny, prowadzący do egalitarności nauczania i zróżnicowanie w obrębie wszystkich szczebli edukacji. Natomiast ścisła współpraca szkolnictwa z rynkiem pracy sprawia, że Finlandia – według Światowego Forum Ekonomicznego – jest najbardziej konkurencyjnym krajem na świecie.
W zasadzie pierwsze kroki w kierunku ulepszenia systemu edukacji w Polsce zostały poczynione przed paroma laty, kiedy polska szkoła przeszła gruntowną reformę. W Finlandii wszystkie szczeble edukacji liczą tyle samo klas, co w Polsce. Zupełnie inny jest natomiast kształt nauczania. Dobrze widać to na podstawie fińskiego odpowiednika naszej szkoły średniej. Minimum programowe, które powinien zrealizować uczeń na tym poziomie to 45-49 obowiązkowych kursów-modułów kształcenia. W ofercie każdej szkoły znajduje się 75 takich kursów. Wśród przedmiotów obowiązkowych są języki fiński i szwedzki oraz język obcy do wyboru, dostępne są też moduły przedmiotów społecznych, artystycznych, przyrodniczych, ochrony środowiska, matematyki, przedsiębiorczości, technologii informacyjnych i innych.
Nie ma zatem lekcji, tylko zajęcia w ramach kursów, na które można z dużą dozą dowolności uczęszczać. Uczniowie szkół ogólnych w miarę potrzeb wzbogacają swoją edukację o specjalistyczne kursy dostępne w szkołach zawodowych. Taki system – umożliwiając w dodatku zmianę szkoły ogólnej na zawodową i odwrotnie – uczy decyzyjności w najlepszym ku temu momencie. Ogromne udogodnienie dla uczniów stanowi opieka doradcza, jaką oferują fińskie szkoły. Pedagogowie szkolni i nauczyciele specjalizują się w doradztwie zawodowym. Dzięki temu na każdego ucznia przypadają 2 godziny pracy indywidualnej i grupowej z doradcą na tydzień. Rozmowy na temat przyszłej nauki, rynku pracy, czy samoświadomości są w okresie dojrzewania bezcenne. Prowadzi to do sytuacji, w której młody człowiek w Finlandii nie jest bezradny wobec ogromu informacji i możliwości zawodowych.
Do zalet fińskiego systemu edukacji należy też brak podziału na szkoły państwowe i niepubliczne. Szkoła jest w realny sposób bezpłatna. Nie istnieje zatem problem korepetycji, który, jeśli zabraknie odwagi politykom do gruntownej reformy, można póki co rozwiązywać za pomocą mniejszego nakładu środków. Dobrym pomysłem są tzw. „szkoły wydłużonego dnia", które w ramach głównie lokalnych programów interwencyjnych walczą z plagą płatnych pozaszkolnych zajęć indywidualnych, kładąc nacisk na rozwój zainteresowań i talentów poszczególnych uczniów.
Działania ministerstwa i społeczne inicjatywy
W zeszłym roku rzeczniczka prasowa MEN Barbara Milewska zapowiedziała, że od roku szkolnego 2009/2010 wprowadzony zostanie państwowy system korepetycyjny, polegający na tym, że w trzech ostatnich klasach szkoły podstawowej prowadzone będą dodatkowe zajęcia wyrównawcze z języka polskiego i matematyki. Ma to umożliwić dzieciom rodziców mniej zamożnych korzystanie z dodatkowej pomocy w nauce szkolnej oraz spowodować zmniejszenie zainteresowania korepetycjami.
Obok inicjatyw państwowych pojawiają się godne uwagi pomysły i akcje społeczne. Od jakiegoś czasu funkcjonuje portal korepetycje-szwendacz.pl, który – dzięki współpracy nauczycieli i studentów kierunków pedagogicznych – oferuje nieodpłatną pomoc w rozwiązywaniu zadań z przedmiotów ścisłych i odpowiada na pytania uczniów szukających potrzebujących ratunku w kwestii przedmiotów humanistycznych. Dla ułatwienia komunikacji serwis został zarejestrowany na niezwykle popularnym w ostatnim czasie portalu społecznościowym Twitter. Oczywiście o bezpłatnych, tradycyjnie pojmowanych, korepetycjach nie może być mowy. Na stronie znajduje się spis korepetytorów z danej dziedziny, z którymi można umówić się na klasyczne, a więc odpłatne indywidualne zajęcia pozaszkolne.
Problem korepetycji nadal będzie doskwierał polskiej szkole. Bez koniecznej zmiany przyzwyczajeń, a przede wszystkim mentalności nauczycieli, którzy uznają korepetycje za oczywiste i niezbędne uzupełnienie edukacji szkolnej nic nie da się w tej materii zmienić. Dlatego kompleksowe zmiany systemowe wydają się niezbędne. Jednak czy ktokolwiek będzie miał chęć i odwagę je przeprowadzić?
Mit bezpłatnej edukacji
2009-09-01 11:49
Co prawda największą grupą osób korzystających z usług korepetytorów są w
Polsce maturzyści, jednak coraz częściej na korepetycje decydują się uczniowie,
a raczej rodzice uczniów wszystkich klas liceów ogólnokształcących, ostatnich
klas gimnazjum i szkół podstawowych. Wszystko po to, by jak najlepiej zdać
egzamin kończący dany szczebel. Polska szkoła wymagając wiedzy od ucznia, a nie
nauczając, ograniczyła swoje funkcje do certyfikowania kolejnych roczników.
Połowa maturzystów bierze
korki
W roku 2005, z
inicjatywy Open Society Institute, przeprowadzono kompleksowe badania, dotyczące
wszelkich form nauczania pozaszkolnego. Wzięli w nim udział uczniowie, rodzice i
nauczyciele z 9 krajów postkomunistycznych, kilku państw dalekowschodnich oraz
Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. Wyniki pokazały, że w
Polsce z usług korepetytorów korzystało 50 proc. maturzystów, więcej od nas
tylko w Azerbejdżanie, Gruzji, na Ukrainie, w Mongolii i na Litwie. Natomiast
lepiej od naszego kraju pod tym względem wypadły Słowacja, Bośnia i Hercegowina
oraz Chorwacja. Na Dalekim Wschodzie
niezwykłą popularnością cieszą się specjalne szkoły korepetycyjne, których coraz
więcej jest również w Polsce. Działają one na zasadzie zorganizowanych zrzeszeń
profesjonalnych korepetytorów. Najwięcej klientów mają szkoły języków obcych,
oferujące najprzeróżniejsze typy kursów. Pozwalają one zarówno na poznanie
danego języka niezależnie od trybu szkolnego, jak i w sposób, który by ten tryb
uzupełniał.
Skrzydła rozwija obecnie e-learning, czyli technika
szkolenia wykorzystująca wszelkie media elektroniczne, z naciskiem na Internet.
Niektóre szkoły językowe oferują kursy prowadzone przez Skype’a.
Niewątpliwą zaletą takiego rodzaju nauczania jest brak ograniczeń przestrzennych
i lokalowych, jakie narzuca klasyczna edukacja.
Niezbędna pomoc czy korupcja i szara strefa?
W Polsce wciąż większość rodziców wybiera tradycyjne
korepetycje, ponieważ prowadzącą je osobę opłaca się jednorazowo, najczęściej od
godziny – cena indywidualnego spotkania waha się w granicach 25-50
złotych. Współpracę z danym korepetytorem można w każdej chwili przerwać.
Natomiast kurs językowy w przeciętnej szkole języków obcych to wydatek rzędu
około tysiąca złotych.
Częste w Polskiej szkole są przypadki tzw.
korupcyjnych korepetycji. Proceder odbywa się najczęściej w sposób następujący:
pedagog sugeruje podczas lekcji, że niezbędne do pomyślnego zakończenia nauki w
ramach danego przedmiotu będą indywidualne zajęcia. Zdarza się, że korepetycji
udziela wtedy ten sam nauczyciel lub jego znajomy. Takie zachowania od wielu lat
sprzyjają patologizacji środowiska szkolnego i zaburzeniom w obrębie funkcji
socjalizacyjnej szkoły. Z deklaracji samych nauczycieli wynika, że wkładają oni
w indywidualne nauczanie o wiele więcej wysiłku niż w prowadzenie klasycznej
lekcji w szkole.
Dodatkowym problemem jest nieodprowadzanie podatków
przez korepetytorów, którzy rzadko przyznają się do udzielania korepetycji, by
nie ponosić dodatkowych kosztów. W ten sposób tworzy się swoista edukacyjna
szara strefa. Jednak sformalizowane sposoby pedagogicznej pomocy pozaszkolnej
również łączą się niejednokrotnie z przypadkami łamania prawa.
Sprzyja temu oficjalna rejestracja stron internetowych firm, które
teoretycznie pomagają w pisaniu dłuższych prac zaliczeniowych i prezentacji
maturalnych, lecz w rzeczywistości robią to w całości za ucznia. Zaskakujące
jest uczestnictwo w tego typu procederze rodziców, którzy wiedzieni dyktatem
wyników w nauce, dają dziecku przyzwolenie i pieniądze na korzystanie z takich
usług.
Możliwe rozwiązania,
najlepsze wzorce
Zwiększyć znaczenie edukacji szkolnej w
Polsce mogłoby zorganizowanie systemu korepetycji prowadzonych w ramach zajęć
pozalekcyjnych. Jednak wiązałoby się to ze znacznymi kosztami ze strony placówek
edukacyjnych. Nie od rzeczy wydają się zmiany w edukacji samych pedagogów.
Potrzebne byłoby wypracowanie odpowiednich norm moralnych i wspomagających je
regulacji prawnych blokujących możliwości udzielania korupcyjnych korepetycji.
Nade wszystko jednak gruntowna reforma polskiego systemu edukacji na
kształt tych, funkcjonujących z powodzeniem w krajach zachodniej Europy –
oto zadanie dla rodzimych polityków na najbliższe lata. Tylko skąd brać
pozytywne wzorce? Od jakiegoś czasu jako przykład w tej materii stawia się
Finlandię. Podstawowymi zaletami fińskiego systemu edukacji są: rozbudowany
system stypendialny, prowadzący do egalitarności nauczania i zróżnicowanie w
obrębie wszystkich szczebli edukacji. Natomiast ścisła współpraca szkolnictwa z
rynkiem pracy sprawia, że Finlandia – według Światowego Forum
Ekonomicznego – jest najbardziej konkurencyjnym krajem na świecie.
W zasadzie pierwsze kroki w kierunku ulepszenia systemu edukacji w
Polsce zostały poczynione przed paroma laty, kiedy polska szkoła przeszła
gruntowną reformę. W Finlandii wszystkie szczeble edukacji liczą tyle samo klas,
co w Polsce. Zupełnie inny jest natomiast kształt nauczania. Dobrze widać to na
podstawie fińskiego odpowiednika naszej szkoły średniej. Minimum programowe,
które powinien zrealizować uczeń na tym poziomie to 45-49 obowiązkowych
kursów-modułów kształcenia. W ofercie każdej szkoły znajduje się 75 takich
kursów. Wśród przedmiotów obowiązkowych są języki fiński i szwedzki oraz język
obcy do wyboru, dostępne są też moduły przedmiotów społecznych, artystycznych,
przyrodniczych, ochrony środowiska, matematyki, przedsiębiorczości, technologii
informacyjnych i innych.
Nie
ma zatem lekcji, tylko zajęcia w ramach kursów, na które można z dużą dozą
dowolności uczęszczać. Uczniowie szkół ogólnych w miarę potrzeb wzbogacają swoją
edukację o specjalistyczne kursy dostępne w szkołach zawodowych. Taki system
– umożliwiając w dodatku zmianę szkoły ogólnej na zawodową i odwrotnie
– uczy decyzyjności w najlepszym ku temu momencie. Ogromne udogodnienie dla uczniów stanowi
opieka doradcza, jaką oferują fińskie szkoły. Pedagogowie szkolni i nauczyciele
specjalizują się w doradztwie zawodowym. Dzięki temu na każdego ucznia
przypadają 2 godziny pracy indywidualnej i grupowej z doradcą na tydzień.
Rozmowy na temat przyszłej nauki, rynku pracy, czy samoświadomości są w okresie
dojrzewania bezcenne. Prowadzi to do sytuacji, w której młody człowiek w
Finlandii nie jest bezradny wobec ogromu informacji i możliwości zawodowych.
Do zalet fińskiego systemu edukacji należy też brak podziału na szkoły
państwowe i niepubliczne. Szkoła jest w realny sposób bezpłatna. Nie istnieje
zatem problem korepetycji, który, jeśli zabraknie odwagi politykom do gruntownej
reformy, można póki co rozwiązywać za pomocą mniejszego nakładu środków. Dobrym
pomysłem są tzw. „szkoły wydłużonego dnia", które w ramach głównie
lokalnych programów interwencyjnych walczą z plagą płatnych pozaszkolnych zajęć
indywidualnych, kładąc nacisk na rozwój zainteresowań i talentów poszczególnych
uczniów.
Działania ministerstwa i
społeczne inicjatywy
W zeszłym roku rzeczniczka prasowa MEN
Barbara Milewska zapowiedziała, że od roku szkolnego 2009/2010 wprowadzony
zostanie państwowy system korepetycyjny, polegający na tym, że w trzech
ostatnich klasach szkoły podstawowej prowadzone będą dodatkowe zajęcia
wyrównawcze z języka polskiego i matematyki. Ma to umożliwić dzieciom rodziców
mniej zamożnych korzystanie z dodatkowej pomocy w nauce szkolnej oraz spowodować
zmniejszenie zainteresowania korepetycjami.
Obok inicjatyw
państwowych pojawiają się godne uwagi pomysły i akcje społeczne. Od jakiegoś
czasu funkcjonuje portal korepetycje-szwendacz.pl, który – dzięki
współpracy nauczycieli i studentów kierunków pedagogicznych – oferuje
nieodpłatną pomoc w rozwiązywaniu zadań z przedmiotów ścisłych i odpowiada na
pytania uczniów szukających potrzebujących ratunku w kwestii przedmiotów
humanistycznych. Dla ułatwienia komunikacji serwis został zarejestrowany na
niezwykle popularnym w ostatnim czasie portalu społecznościowym Twitter.
Oczywiście o bezpłatnych, tradycyjnie pojmowanych, korepetycjach nie może być
mowy. Na stronie znajduje się spis korepetytorów z danej dziedziny, z którymi
można umówić się na klasyczne, a więc odpłatne indywidualne zajęcia
pozaszkolne.
Problem korepetycji nadal będzie doskwierał polskiej
szkole. Bez koniecznej zmiany przyzwyczajeń, a przede wszystkim mentalności
nauczycieli, którzy uznają korepetycje za oczywiste i niezbędne uzupełnienie
edukacji szkolnej nic nie da się w tej materii zmienić. Dlatego kompleksowe
zmiany systemowe wydają się niezbędne. Jednak czy ktokolwiek będzie miał chęć i
odwagę je przeprowadzić?
|
|
|
|