Dyplomacja w kąpielówkach

Dyplomacja w kąpielówkach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bez krawatów łatwiej się decyduje o losach świata.
Nawet Hitler nie wypoczywał na Jamajce w czasie bitwy pod Stalingradem - oznajmił z iście angielskim sarkazmem sir Randolph Churchill, syn wielkiego Winstona, gdy premier Anthony Eden wybrał się na urlop na Jamajkę tuż po kryzysie sueskim, na dziesięciolecia pozbawiającym Wielką Brytanię statusu mocarstwa. Była to riposta na słynne uzasadnienie brytyjskiej interwencji wojskowej po nacjonalizacji kanału przez Egipt, przedstawione przez Edena: "Świat wycierpiałby mniej, gdyby Hitler został zatrzymany na Renie". Kontrowersyjne wakacje przypieczętowały upadek Edena.

Polityczna cena wakacji
Spektakularny upadek Michaiła Gorbaczowa również miał początek podczas wakacji. W sierpniu 1991 r. pierwszy i ostatni prezydent ZSRR został uwięziony w swojej krymskiej rezydencji, a w Moskwie władze przejęli puczyści. Opór społeczny przeciwko zamachowi stanu wyniósł do władzy Borysa Jelcyna. Kiedy Gorbaczow wracał z Krymu, był już prezydentem papierowym. W ciągu kwartału został formalnie odsunięty od władzy, a Związek Sowiecki w majestacie prawa - rozwiązany. Za chęć wypoczynku na zagranicznych plażach płacili słono również dyktatorzy latynoscy i afrykańscy. Normy obowiązujące w państwach demokratycznych każą łagodniej się obchodzić z politykami na wakacjach. Brytyjski dziennik "Daily Telegraph" spekuluje jednak, że premier Tony Blair może podzielić los Edena. Znajdujący się pod ostrzałem opozycji i prasy za wątpliwe uzasadnienie interwencji w Iraku premier wybrał się właśnie z rodziną na urlop. Spędzi go na Barbadosie, w posiadłości Cliffa Richarda, gwiazdora muzyki pop zaprzyjaźnionego z żoną Blaira Cherie...
Bez krawatów - i tabunów ministrów czy doradców - łatwiej podejmować decyzje o losach kraju, regionu czy wręcz świata. Były polski premier Jerzy Buzek mówi "Wprost", że gdyby nie jego wielogodzinne rozmowy z szefem norweskiego rządu Kjellem Magne Bondevikiem podczas wakacyjnego pobytu w Skandynawii i wspólne pływanie łódką w fiordach, trudno byłoby mu podpisać umowę na dostawy gazu, mającą zapewnić Polsce energetyczną niezależność od rosyjskiego Gazpromu. Wakacje spędzone we Włoszech i Hiszpanii pomogły Buzkowi uzyskać dla Polski na szczycie Unii Europejskiej w Nicei taką samą liczbę głosów, jaką w Radzie Europejskiej dysponuje Hiszpania. - Dzięki takim wakacyjnym spotkaniom mogłem bez problemu dzwonić do premierów tych krajów późnym wieczorem i nalegać na poparcie naszego stanowiska - mówi Jerzy Buzek. Mora de Toledo na Majorce, letnia rezydencja premierów hiszpańskich, w której gościł premier Buzek, jest często miejscem nieformalnych wizyt polityków z całego świata. Dwa lata temu premier José Maria Aznar przyjmował tam George'a W. Busha. Amerykański prezydent zrewanżował się zaproszeniem Aznara na swoje ranczo w Teksasie.
Portugalscy i greccy politycy przodują na naszym kontynencie w organizowaniu latem politycznych zjazdów ministrów i deputowanych parlamentarnych. To podczas wakacyjnych rozmów narodziła się koncepcja słynnego manifestu na temat "trzeciej drogi", sygnowanego przez Blaira i Schrödera. Pomysł brytyjsko-francuskiej deklaracji z Saint-Malo dotyczącej europejskiej polityki zagranicznej i obronnej również powstał w czasie nieformalnego spotkania.
Z czasem zresztą niektóre wyjazdy urlopowe przybierają charakter imprez organizowanych regularnie przez renomowane instytucje. Forum gospodarcze w Davos, które jest jednym z bardziej prestiżowych wydarzeń politycznych, zapoczątkowały kiedyś spotkania polityków wyjeżdżających zimą na narty.

Doktryna pracowitego urlopu
Koncepcję wakacji jako sposobu uprawiania polityki konsekwentnie realizuje prezydent USA George W. Bush. Gdy w sierpniu 2001 r. zdecydował, że spędzi miesiąc w Teksasie, wywołał w Waszyngtonie konsternację. Miesiąc urlopu to o wiele więcej dni wolnych niż przeciętnie Amerykanie wykorzystują w całym roku. Specjaliści od wizerunku prezydenta wymyślili szybko termin working vacations (wakacje robocze).
Ranczo w Crawford odgrywa obecnie większą rolę w kształtowaniu amerykańskiej polityki niż oficjalna rezydencja prezydentów USA w Camp David. Wystarczy przytoczyć nazwiska przywódców, którzy zostali tam zaproszeni - były prezydent Chin Jiang Zemin, prezydent Rosji Władimir Putin, premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, saudyjski książę Abdullah - by nie mieć wątpliwości, że rozstrzygane są tam najważniejsze sprawy globalne. Ostatnio na teksaskie ranczo zawitał premier Włoch Sil-vio Berlusconi. Krytykowany w kraju i Europie, mógł się zaprezentować jako bliski sojusznik jedynego światowego supermocarstwa. Bush z kolei dzięki przyjazdowi premiera Włoch sprawującego obecnie rotacyjne przewodnictwo w Unii Europejskiej pokazał, że na Starym Kontynencie może liczyć na przyjaźń i poparcie mimo nieprzychylnego stanowiska Paryża i Berlina.
Rezydencja szefa państwa może się stać instytucją. Jest nią ranczo Busha, była nią prywatna chałupa kanclerza Helmuta Kohla w Alpach (gdzie zapraszano m.in. Władysława Bartoszewskiego), instytucją staje się również Jurata Aleksandra Kwaśniewskiego. Prezydent przyjmuje tam w czasie wakacji polityków z kraju i zagranicy. Największym echem odbiła się urlopowa wizyta Javiera Solany, wówczas sekretarza generalnego NATO. Przyjechał do Juraty z żoną i dwojgiem studiujących dzieci. Zaproszenie było formą wyrażenia wdzięczności za rolę, jaką Solana odegrał w procesie podejmowania decyzji o przyjęciu Polski do NATO. Kwaśniewski zarazem zyskał okazję do ugruntowania swej pozycji w gronie europejskiej elity politycznej.

Zburzyć mur protokołu
Kanclerz Niemiec Gerhard Schröder po ostatnich niesnaskach w stosunkach włos-ko-niemieckich odwołał urlop w Italii, pozostając w domu w Hanowerze, ale i tak dostało mu się za to, że w ogóle odpoczywa, gdy państwo przeżywa problemy gospodarcze. Prezydentowi Francji Jacques'owi Chiracowi wytykano przed trzema laty pobyt na Mauritiusie, gdzie według tygodnika "Paris Match", miał szastać pieniędzmi i "próbować wszystkich koktajli". W tym roku prezydent ma zaproszenie do Quebecu, francuskojęzycznej prowincji Kanady, ale i ten urlop - gdyby do niego doszło - może wywoływać kontrowersje. Politycy francuscy są stale podejrzewani przez prasę kanadyjską o próby podsycania dążeń separatystycznych Quebecu.
W świecie zachodnich demokracji kontakty między politykami z różnych krajów nie tylko na stopie oficjalnej, ale i towarzyskiej są normą. Decydenci najwyższych szczebli, na co dzień otoczeni protokolarnym murem, we własnym gronie szukają przyjaźni i możliwości wypoczynku. A że coraz więcej decyzji w UE czy G8 jest podejmowanych przez liderów, polityczne znaczenie wakacji rośnie. Wakacyjna nieformalna dyplomacja jest swoistą kontynuacją dawnego obyczaju odwiedzania się członków rodzin panujących i arystokratycznych. Podczas tych towarzysko-politycznych spotkań często decydowano o tym, z kim zacieśnić lub zerwać sojusze.


Teksański Biały Dom
George i Laura Bushowie kupili posiadłość Prairie Chapel Ranch koło Crawford w Teksasie w 1999 r. w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi. Miało to umocnić wizerunek Busha jako Teksańczyka. Ranczo ma 650 ha, przepływa przez nie rzeka, na której są wodospady, prezydent polecił też wykopać sztuczne jezioro. Bushowie wyremontowali znajdujący się tam dom oraz zbudowali nowy. Na ranczu - nazywanym teksańskim Białym Domem - gościli m.in. Władimir Putin, Jiang Zemin, Silvio Berlusconi, Tony Blair i saudyjski książę Abdullah.

Wakacje w Juracie
Dawny ośrodek rządowy w Juracie, podobno ulubione miejsce wypoczynku Władysława Gomułki, od 1989 r. należy do Kancelarii Prezydenta RP. Położony w pięknym sosnowym lesie na brzegu Zatoki Puckiej, kilkaset metrów od Juraty w kierunku Helu, został gruntownie odnowiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego. Pochodzące z lat 60. wille zmodernizowano, zbudowano też efektowną wieżę widokową. Na czas wakacji od kilku lat ośrodek przejmuje funkcje rezydencji głowy państwa.
Więcej możesz przeczytać w 33/2003 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 33/2003 (1081)