Niemiecka (byle)jakość

Niemiecka (byle)jakość

Niemieckie koncerny produkują najmniej nowoczesne samochody świata
Przestarzałe technologie, ignorowanie wymogów ochrony środowiska, niechęć do inwestowania - to najkrótsza charakterystyka niemieckiego przemysłu samochodowego. Co zaskakujące, jej autorem jest prezydent Niemiec Horst Köhler. Oliwy do ognia dolała Renate Künast, przewodnicząca frakcji Zielonych w Bundestagu i minister ochrony środowiska w gabinecie Gerharda Schrödera. Radzi rodakom: "Ludzie, kupujcie japońskie toyoty!".Menedżerowie koncernów samochodowych uznali opinie eksponentów polityki za sabotaż niszczący dumę Niemiec. Tymczasem, jak wykazało niedawne badanie automobilklubu ADAC, to politycy mają rację: w Niemczech, do niedawna kolebce europejskiego przemysłu samochodowego, najbardziej zadowoleni są posiadacze japońskich aut. Pierwsze pięć miejsc na liście marek najczęściej chwalonych przez kierowców w RFN zajęły: Subaru, Toyota, Honda, Daihatsu i Mazda. Listę zamknęły zaś VW (31. miejsce) i Smart (32. miejsce).

Jesteśmy najlepsi!
- Jeśli koncerny samochodowe nie nadrobią zaległości w stosunku do azjatyckich liderów, w niemieckich fabrykach tysiące ludzi stracą pracę - ostrzega prezydent RFN. Jego krytyka nie dotyczy wyłącznie jakości rodzimych marek. Köhler wezwał rady nadzorcze do umiaru w żądaniach płacowych. W ostatnich latach było w tej branży kilka skandali korupcyjnych. Przed sądami rozgrywa się właśnie kolejna afera, której bohaterami są ludzie z najwyższych pięter kierownictwa VW i należących do tego koncernu zakładów czeskiej Škody. Wielkość strat, na które narazili firmę, mierzona jest w setkach milionów euro. Wszystko to nie psuje niemieckim producentom dobrego samopoczucia; nadal sądzą, że są najlepsi na świecie, a tylko politycy nie potrafią tego dostrzec.
Jak wykazały badania Center for Automotive Research (CAR), na liście dziesięciu modeli samochodów najczęściej wzywanych w latach 2002-2004 do warsztatów z powodu niebezpiecznych wad konstrukcyjnych lub jakościowych aż cztery to niemieckie marki: BMW, Mercedes, Audi i VW. Jak ironizowali niemieccy komentatorzy po opublikowaniu wyników tych badań przez Wyższą Szkołę Techniczną w Gelsenkirchen, nawet rosyjskie łady były rzadziej poprawiane niż mercedesy.

Z fabryki do warsztatu
Rysy na błyszczącej gwieździe Mercedesa są widoczne nie od dziś i bynajmniej nie dotyczą jednostkowych niedoróbek. Przeciwnie, było ich wiele, począwszy od okresowego wstrzymania produkcji modeli
A-Klasse z powodu wywracania się na zakrętach, wstrzymania produkcji nowych silników, problemów ze skrzyniami biegów, na codziennym narzekaniu klientów skończywszy. W ostatnich latach koncern musiał na własny koszt naprawiać aż 1,3 mln samochodów. Niektóre wezwano do warsztatów za pośrednictwem mediów, a błahe usterki usuwano "po cichu" na przeglądach gwarancyjnych, by dodatkowo nie obciążać coraz gorszej opinii.
Gdy niedawno redakcja Hessischer Rundfunk spytała użytkowników mercedesa, czy są zadowoleni ze swych nabytków, rozwiązał się worek z krytycznymi uwagami. Helge Nehls kupiła auto
E-Klasse. Musiała wymienić cały układ klimatyzacji oraz - aż czterokrotnie - automatycznie przesuwany dach. Erno Scherer z Königstein "przeklął dzień", w którym zdecydował się na ten model: przeżył chwilę grozy, gdy na autostradzie zablokowała mu się skrzynia biegów, za to same włączały się wycieraczki, sygnał alarmowy automatycznego parkowania przy prędkości ponad 120 km/h oraz blokada antywłamaniowa. Scherer wylicza: za swą limuzynę zapłacił 50 tys. euro, a w ciągu dwóch lat był z nią w warsztatach ponad 30 razy. Werner Scholz został uwięziony we własnym samochodzie C-Klasse. By otworzyć auto, musiał wzywać fachowców z Mercedesa. Podobne przykłady można mnożyć. Klienci skarżyli się też na "niebywałą arogancję" pracowników koncernu, a niektórzy zmęczeni ciągłymi naprawami zwrócili samochody i kupili inne marki.
Ekspert ADAC Anton Demmel przyznaje, że niemieccy producenci "pompują w auta skomplikowaną elektronikę i mają niekiedy kłopoty z jej opanowaniem". Ale jego zdaniem, "jest coraz lepiej". PR-owcy powołują się na coroczne zestawienie danych niemieckiego automobilklubu o udzielonej pomocy technicznej: w 2006 r. "żółte anioły" wzywane były przez użytkowników 2 mln razy. Niemieckie marki, twierdzą, należą do tych, w których najrzadziej dokonywano napraw. Do najmniej awaryjnych należały modele
Audi A2, BMW Mini, mercedesy C-Klasse, BMW3, Audi A4, oraz Audi A6 i mercedesy E- i S-Klasse. Dane te nie przekładają się jednak na popularność wśród użytkowników. Na pytanie periodyku "Motorwelt" skierowane do 54 tys. czytelników, co sądzą o niemieckich autach, najlepsze opinie zebrały samochody japońskie. BMW uplasowały się na 8., audi na 15., a mercedesy dopiero na 27. miejscu.

W poszukiwaniu Copperfielda
- Jeśli sami Niemcy odwracają się od rodzimych marek, jest to poważny sygnał ostrzegawczy - podsumowuje ekspert ADAC, Maximilian Maurer. Dla niemieckich polityków sprawa jest jasna: główną przyczyną jest to, że auta made in Germany są drogie w eksploatacji i szkodliwe dla środowiska. Zgodnie z planami Komisji UE, po 2012 r. silniki nie powinny emitować do atmosfery więcej niż 120 g dwutlenku węgla na kilometr. Dla niemieckich koncernów, które największy biznes robią na autach z silnikami o dużej pojemności, jest to nie do przyjęcia. "Fizyki nie da się oszukać, a ja nie znam Davida Copperfielda zatrudnionego w naszej branży" - kpi menedżer Audi Rupert Stadler i ostrzega: "Niech się Bruksela trzy razy zastanowi, czy opłaca się nas drażnić". Jeśli unia uderzy w koncerny Audi, BMW czy DaimleraChryslera, być może zaoszczędzi 1,5 proc. zanieczyszczeń CO2 w atmosferze, ale rozbije cały przemysł, nie tylko motoryzacyjny - twierdzi Stadler.
Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) zachwala rodzimych producentów, przypominając znane slogany, że ochrona środowiska "zawsze leży im na sercu" i "w ostatnich 15 latach zmniejszyli zużycie paliwa w samochodach o jedną czwartą". - Być może to prawda, ale Azjaci zdołali jeszcze bardziej zredukować spalanie i emisję szkodliwych substancji do atmosfery - odpowiadają krytycy. Między politykami i reprezentantami koncernów samochodowych wybuchła prawdziwa wojna na słowa. - Politycy chętnie rugają innych, a to właśnie oni stanowią naszą najlepszą klientelę - odgryza się szef VW Martin Winterkorn. To aluzja nie tylko do Horsta Köhlera, korzystającego z potężnej limuzyny Audi A8. Według Winterkorna, spełnienie wymogów UE o ograniczaniu emisji dwutlenku węgla spowoduje, że za pięć lat nie będzie aut jego koncernu ani mercedesów S-Klasse czy "siódemek" BMW, a rynek zaleją małolitrażowe samochody włoskie, francuskie i azjatyckie.

Polityczny kontratak
Za producentami aut wstawił się ostatnio minister komunikacji Wolfgang Tiefensee: "Apel do niemieckich użytkowników, aby bojkotowali niemieckie auta, to skrajny, tani populizm" - skrytykował prezydenta i innych polityków. Jak na zamówienie, dziennik "Berliner Zeitung" wywlókł, że "ekologiczna" Künast na stanowisku ministra ochrony środowiska sama jeździła audi A8 TDI, o mocy 326 koni mechanicznych, a jej następca Sigmar Gabriel z lewicowej SPD otwarcie wyznał, że będzie korzystał "z takiego auta, na jakie ma ochotę". Choć jego służbowa limuzyna nie jest oszczędna, nie ma zamiaru "przesiadać się na japończyka". Jak mówi, "o ochronie środowiska stanowi protokół z Kioto, a nie protokół Toyo-ty". Markus Söder, sekretarz generalny bawarskiej CSU, nie rozumie tej postawy i żąda, aby po 2020 r. w ogóle zakazać produkcji silników benzynowych i wysokoprężnych, a dopuszczać do ruchu wyłącznie auta przyjazne dla natury. Takie ultimatum miałoby "wymusić działania ze strony producentów", bo przeciętnych nabywców nie interesują wielkie, luksusowe limuzyny.
Dyskusja nad stanem motoryzacji w RFN odbiła się echem w Brukseli. Komisarz przemysłu Günter Verheugen uspokaja rodaków, by "nie popadali w histerię" i "nie robili z niemieckich koncernów chłopców do bicia". Tyle że same odezwy nie przekonają nabywców do kupowania niemieckich aut.


DOBRA MARKA?
Liczba usterek na 100 samochodów
PORSCHE 91
TOYOTA 106
HONDA 110
NISSAN 121
PRZECIĘTNA 124
AUDI 130
MERCEDES-BENZ 139
BMW 142
VOLKSWAGEN 171
Źródło: ranking usterkowości J.D. Power 2006
Okładka tygodnika WPROST: 14/2007
Więcej możesz przeczytać w 14/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2007 (1267)


ZKDP - Nakład kontrolowany