Atak mutantów

Atak mutantów

Grozi nam nowa odmiana dżumy
Siedemnastoletni Paweł z Brzegu trafił w ciężkim stanie do szpitala w Opolu. Bolał go brzuch, wymiotował, a jego ciało pokrywały czerwone plamy. Doszło także do niewydolności narządów wewnętrznych. Chłopca podłączono do respiratora, ale jego stan drastycznie się pogarszał. Po trzech dniach ledwie go odratowano. Paweł jest jedną z ofiar wyjątkowo groźnego zmutowanego klonu meningokoków, który siedemnaście lat temu zaczął atakować mieszkańców Kanady i USA. Ta odmiana groźnej bakterii dotarła niedawno do Polski.Od początku 2007 r. wywołała sepsę u ośmiu osób w województwie opolskim oraz u dziewięciu w województwie lubelskim. W Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i krajach skandynawskich co roku liczba zakażeń tymi zmutowanymi mikrobami wzrasta co najmniej o 10 proc. W Polsce zakażenia meningokokami grupy C stanowią blisko połowę wszystkich zakażeń tymi bakteriami. W 50 proc. przypadków powodują śmierć w ciągu doby od pojawienia się pierwszych objawów. Lekarzom w Opolu nie udało się uratować czternastoletniej Doroty mimo zastosowania najnowocześniejszego leku przeciw sepsie.

Inwazja bakterii
- Meningokoki zmutowanego klonu są wyjątkowo zjadliwe i agresywniejsze niż znane dotychczas rodzaje tych bakterii. Prawdopodobnie łatwiej przenoszą się z człowieka na człowieka, a także są wyposażone w silniej działające toksyny - mówi dr Paweł Grzesiowski z Narodowego Instytutu Leków. Najprawdopodobniej w wyniku mutacji zmienił się skład ich polisacharydowej otoczki, tak by układ odpornościowy nie mógł od razu rozpoznać intruza. Dlatego przez kilka godzin po wniknięciu mikrobów do organizmu chory nie odczuwa objawów zakażenia. W tym czasie meningokoki przedostają się do opon mózgowo-rdzeniowych. Tam się namnażają i powodują stany zapalne. Kiedy zakażenie się rozwinie, bakterie uwalniają silne endotoksyny, które prowadzą do zakażenia krwi i w efekcie do wstrząsu septycznego.
Większość znanych dotychczas mutacji genetycznych bakterii polega na uodparnianiu się na antybiotyki. Tak jest z gronkowcem złocistym. Ta bakteria niemal całkowicie się uodporniła na penicylinę, a wiele jej szczepów nie reaguje na doksycyklinę, erytromycynę i metycylinę. Najszybciej, w ciągu zaledwie kilku godzin, takie lekooporne szczepy powstają w szpitalach, gdzie stosuje się duże ilości antybiotyków. Niedawno wykryto pierwsze szczepy gronkowca oporne nawet na leczenie wankomycyną, która dotychczas wydawała się jedyną skuteczną bronią w walce z tymi zarazkami. Brytyjscy uczeni z University of Bath znaleźli w próbkach gronkowca pochodzących z różnych regionów świata aż dziewięć szczepów opornych na ten antybiotyk. Podobnie mutują paciorkowce, pałeczki ropy błękitnej (wywołujące m.in. zakażenia ran, płuc, stawów i oczu) oraz pałeczki jelitowe, takie jak salmonella.
Meningokoki w odróżnieniu od innych bakterii w wyniku mutacji nie uodparniają się na antybiotyki i można je zniszczyć penicyliną. Trudność polega na tym, że w wypadku zakażenia bakteryjnymi mutantami pierwsze objawy występują tak późno, że często nie udaje się ich zniszczyć. Co więcej, podana zbyt późno penicylina może spowodować w organizmie chorego wzrost poziomu endotoksyny uwalnianej podczas rozpadu bakterii.

Powrót dżumy
W bakteriach najczęściej mutują geny znajdujące się na plazmidach, materiale genetycznym spoza chromosomu. Jest to kolisty fragment DNA, łatwo wymienialny między różnymi gatunkami bakterii. Dlatego pojawienie się pierwszych mutacji powoduje, że kolejne szczepy bakterii szybko nabywają oporność na antybiotyki, wymieniając "geny lekooporności" ze szczepami, które nabyły ją wcześniej. Taki mechanizm zadziałał w wypadku bakterii Yersinia pestis. Uczeni z Instytutu Badań Genomowych w Rockville zauważyli, że bakterie, które wywołały dżumę u jednego z chorych na Madagaskarze, mają obce geny, a to może spowodować, że na tę chorobę nie będą już działać dotychczasowe leki. Znaleziony w nich plazmid był identyczny z tym, który spowodował lekooporność u innych gatunków bakterii obecnych w USA, takich jak pałeczki salmonelli i E. coli. Na razie dżumę można leczyć streptomycyną, gentamycyną, tetracyklinami i chloromycetyną, ale wkrótce te antybiotyki mogą się okazać nieskuteczne. Zmutowane bakterie mogły zostać przeniesione na Madagaskar przez dzikie gęsi - w odchodach tych ptaków, przelatujących nad USA, już wielokrotnie znajdowano niebezpieczny fragment DNA.


Wiosenne niebezpieczeństwo
Meningokoki to bakterie z gatunku Neisseria meningitidis. Żyją w wydzielinie jamy nosowo-gardłowej. Ich nosicielami jest 10-20 proc. zdrowych osób, a do zakażenia może dojść drogą kropelkową. Zakażenia meningokokami najczęściej zdarzają się zimą i wiosną. Meningokoki mogą wywołać zapalenie opon mózgowych, zakażenie krwi (sepsa), osierdzia, wsierdzia i stawów. Pierwsze objawy zakażenia przypominają ciężką grypę. Nagle pojawia się wysoka gorączka, a u niemowląt wymioty, drgawki i brak apetytu. U 20 proc. chorych po przebyciu tej choroby pozostają trwałe uszkodzenia, takie jak niedosłyszenie, uszkodzenia mózgu, padaczka lub porażenia i niedowłady kończyn. Szczepionka przeciw meningokokom działa tylko na jeden rodzaj tych bakterii tzw. typu C.
Okładka tygodnika WPROST: 14/2007
Więcej możesz przeczytać w 14/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2007 (1267)


ZKDP - Nakład kontrolowany