Zagłada rzek

Zagłada rzek

Czy największe rzeki świata przestaną istnieć?
Stan dziesięciu największych rzek świata jest alarmujący - ostrzega w najnowszym raporcie Światowy Fundusz na rzecz Przyrody (WWF). Pięć z wymienionych w raporcie rzek leży w Azji. Ganges, Indus, Jangcy, Mekong i Saluin przecinają najbardziej zaludnione obszary tego kontynentu. Giną powolną śmiercią z powodu globalnego ocieplenia, przekształceń wprowadzanych przez człowieka i zanieczyszczenia środowiska.
Gigantyczna inwestycja, Tama Trzech Przełomów, spowolniła bieg rzeki Jangcy i niesione przez jej wody zanieczyszczenia się kumulują. - Jangcy płynie przez silnie uprzemysłowione i zurbanizowane rejony Chin, emitowane przez przemysł skażenia w końcu dostają się do rzeki, a wraz z wodą pitną i rybami trafiają do organizmu człowieka - mówi Paweł Średziński z WWF Polska. Testy włosów mieszkańców terenów nadbrzeżnych wykazały, że poziom kadmu w ich organizmach pięciokrotnie przewyższa normy bezpieczeństwa. O ponad połowę wzrosła w tym rejonie liczba zachorowań na żółtaczkę typu A i dyzenterię. Nie lepiej od ludzi radzą sobie morświny bezpłetwe, aligatory chińskie i setki innych gatunków zwierząt żyjących w Jangcy.
Indus i Ganges mają coraz niższy poziom wody. Jest to spowodowane nie tylko nawadnianiem pól na olbrzymich obszarach, ale też kurczeniem się himalajskich lodowców zasilających te rzeki (30-40 proc. Ganges i 45 proc. Indus). Globalne ocieplenie, najdotkliwiej odczuwane w Afryce, powoduje coraz częstsze i dłuższe susze. Wzrost temperatur sprawia, że Nil intensywnie paruje. Poza tym z rzeki czerpie się coraz więcej wody, by ratować uprawy.
Od lat 60. zużycie wody słodkiej, głównie na potrzeby rolnictwa, wzrasta o 20 proc. w każdej dekadzie. Tak wielka eksploatacja rzek grozi wnikaniem wody morskiej nie tylko do koryt rzecznych, ale także do wód gruntowych. Ten proces rozpoczął się już w północnoamerykańskiej Rio Grande. Morskie gatunki ryb znajdowane są w tej rzece 400 km od jej ujścia do Zatoki Meksykańskiej.
Każda ingerencja człowieka narusza równowagę rzecznego ekosystemu. Dunaj, najdłuższa rzeka Europy, stracił prawie 80 proc. terenów zalewowych i mokradeł. To skutek przystosowywania tej rzeki na potrzeby żeglugi śródlądowej. W dodatku to nie koniec zmian. Dunaj ma się stać drogą wodną łączącą Morze Północne i Bałtyk z Morzem Czarnym. Realizacja tego projektu spowoduje zmianę koryta rzeki prawie na tysiącu kilometrów. Po przyłączeniu do Unii Europejskiej Bułgarii i Rumunii (przez oba te kraje przepływa Dunaj) zagrożenia związane z tym projektem stają się coraz bardziej realne. - Problem polega na tym, że jego realizacja oznacza nieodwracalną degradację środowiska w dolinie Dunaju - mówi Paweł Średziński.
Wielkim zagrożeniem dla rzek są obce gatunki wprowadzane często w sposób niezamierzony przez człowieka. Tak stało się w wypadku rzeki Murray-Darling w Australii, do której 30 lat temu akwaryści wpuścili karpie. Te żarłoczne ryby wyjadają rośliny i szybko zmieniają środowisko. Na niektórych odcinkach rzeki karpie stanowią już 60-90 proc. biomasy wszystkich ryb.
W ostatnim półwieczu zmienialiśmy przyrodę szybciej i w większym stopniu niż kiedykolwiek w historii. W dorzeczach najbardziej zagrożonych przez działania człowieka rzek mieszka 41 proc. światowej populacji. Istnienie 20 proc. tamtejszych gatunków roślin i zwierząt stoi już pod znakiem zapytania.
Okładka tygodnika WPROST: 14/2007
Więcej możesz przeczytać w 14/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2007 (1267)


ZKDP - Nakład kontrolowany