Skibą w mur - Nowe bajki

Skibą w mur - Nowe bajki

Jak się okazuje, nie wszystkie stare bajki nadają się w obecnych czasach do czytania
Jak Polska długa i szeroka ruszyła piękna i słuszna akcja "Cała Polska czyta dzieciom". W akcji tej chodzi o propagowanie czytelnictwa wśród maluchów, aby jak dorosną, nie poddały się modzie na gry komputerowe i nie zgłupiały do reszty. Niestety, ta pozytywna inicjatywa już na początku natrafiła na nieprzewidziane przeszkody. Jak się okazuje, nie wszystkie stare bajki nadają się w obecnych czasach do czytania.Czerwony Kapturek i Dziewczynka z Zapałkami zostały potępione przez LPR jako propagatorki wyuzdanego stylu życia. Wysoce podejrzany jest też Szewczyk Dratewka, który prawdopodobnie był gejem. Na idola "nowego otwarcia", o którym tak pięknie mówił na konwencji PiS Jarosław Kaczyński, nie nadają się ani śpiący rycerze, ani Śpiąca Królewna, ani nawet dzielna i pracowita, ale mająca korzenie w PRL Pszczółka Maja.
Zdaniem introligatorów i księgarzy, nowe czasy wymagają nowych bajek. Powszechnie uznano, że dość już hegemonii złych wilków, smoków i głupawych misiów uganiających się za miodkiem. Wychodząc naprzeciw żądaniom społecznym, prezentujemy trzy propozycje bajek do czytania na dobranoc dzieciom powyżej trzydziestki.

Bajka o wokalistkach
Dawno, dawno temu, w czasach gdy poseł Łyżwiński chodził jeszcze na wolności, a peron we Włoszczowie był cały i nie porośnięty mchem, za górami śmieci i lasami masztów telefonii komórkowej żyła sobie księżniczka Doda Elektroda i królowa piosenki Edyta Gie. Między wokalistkami is-
krzyło niczym w ognisku, do którego nasikał Chuck Norris. Starzy playboye przepowiadali wielki wybuch: - Oj, pierdyknie to wszystko niebawem, pierdyknie! Do eksplozji doszło podczas programu telewizyjnego "Jak oni wyją". Królowa Edyta Gie skrytykowała piosenkę Dody, odzywając się w te słowa: - Co za okropność, dobrze, że się skończyła jak detektyw Rutkowski. Tego było za wiele. Księżniczka Doda nie pozostała dłużna i w swym blogu zmieszała królową z błotem. Popłakała się królowa Edyta Gie i poszła na skargę do Pierwszej Damy.
- Rozumiem cię doskonale, moja droga, bo sama tkwię po uszy w szambie, co mi tu je DJ Rydzyk wlał do pałacu.
Pointa: Nie obrzucaj błotem koleżanek, gdy szambo już wylane.
Refleksja na koniec: Jak tak pomyśleć sobie - to ciężkie czasy idą dla kobiet.

Bajka o fałszywym idolu
Dawno, dawno temu, w czasach gdy Michał Kamiński z PiS nie miał jeszcze rudej brody, za górami laptopów i morzami łez rozciągała się kraina tak piękna, że szkoda gadać. Był w niej wesołym władcą Kazimierz Krzywy Uśmiech. Kochał go lud i media, choć dalibóg nikt nie kapował za co. Lecz Kazimierz nie cieszył się władzą jak inni możni tego świata, gdyż wiedział, że lipna ona jest i z nadania prawdziwego władcy, twardego Kaczora. I nadszedł dzień, w którym Kazimierz usłyszał: - Spadaj koleś, wyczyściłeś przedpole, teraz moja kolej!
I wkurzony Kazimierz do Anglii za robotą wyjechał. A tam na dyskotece spotkał starą Indiankę przebraną za Grzegorza Markowskiego z Perfectu. Przy piwie wytłumaczyła ona Kazimierzowi z krzywym uśmiechem, jak założyć zespół i zostać gwiazdą rocka. Mijały lata. Trenował Kazimierz w Anglii i szkolił się w angielskim i bankowości. - Ja wam jeszcze pokażę, gdzie miejsce drobiu! - mówił niby do siebie, ale tak naprawdę to do ściany, bo nie miał do kogo. I po latach wrócił na ojczyzny łono i pamiętając o radach Indianki, założył w Gorzowie zespół rockowy i był bardziej żałosny niż Czerwone Gitary. Pointa: Nie udawaj Presleya, gdy jesteś marionetką.

Bajka o pijanej prawdzie
Dawno, dawno temu, w czasach gdy Józef Oleksy miał jeszcze mocną głowę, za półkami ze spirytusem, za beczkami z winem mieszkał zidiociały milioner, który kłamał całe życie. Właśnie dzięki temu, że kłamał, dorobił się olbrzymiej fortuny. Milioner zauważył, że na trzeźwo nie jest w stanie mówić prawdy. Próbował wielokrotnie, ale mu nie wychodziło. Potęga przyzwyczajenia! Prawda wydobywała się z jego ust tylko po pijaku. - Ach, powiedzieć choć raz coś, co się naprawdę myśli, wygarnąć tym urzędasom całą prawdę prosto w oczy - marzył wieczorami. Pewnego wieczoru, oglądając film z serii "Rambo", wpadł na genialny pomysł. Już następnego dnia jego ochroniarze zaczęli porywać dostojników państwowych i przywozić ich do rezydencji milionera. Tam przywiązanych do krzesła sadzali naprzeciw pijanego gospodarza, który - gdy zebrano już prezydenta, premiera i co ważniejszych ministrów - wygarnął im językiem rynsztokowym wszystko, co i tak sami dobrze wiedzieli. Pointa: Nie czas rzucać chujami, gdy nadciąga tsunami.
Okładka tygodnika WPROST: 14/2007
Więcej możesz przeczytać w 14/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2007 (1267)


ZKDP - Nakład kontrolowany