Chinagorod

Chinagorod

Po cichu Chińczycy zdobywają rosyjski Daleki Wschód
Stosunki Rosji i Chin od setek lat nie były tak dobre jak teraz. Tak twierdziły rosyjskie media po wizycie w Moskwie prezydenta Chin Hu Jintao. Oficjalna przyjaźń skrywa jednak strach wielu Rosjan przed Chińczykami. Chińskiej ekspansji boją się szczególnie mieszkańcy Syberii i Dalekiego Wschodu.

Ofiary przyjaźni
- Sprzedali nas - mówią mieszkańcy Chabarowska, miasta na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Kilka lat temu władze oddały Chinom dwie sporne wyspy na Amurze: Bolszoj Ussuryjskij i Tarabarow. Na tej pierwszej znajdował się garnizon wojskowy. Teraz też ma tam być garnizon, tyle że chiński. Na skrawku wyspy, który pozostał w Rosji, stoi cerkiew. Zbudowano ją dziesięć lat temu. Miała dowodzić rosyjskości tych terenów. Teraz cerkiew przez większość czasu jest zamknięta. Jej proboszcz, ojciec Siergiej, powołuje się na rozmowy z kremlowskimi urzędnikami, którzy zapewniali, że nie oddadzą ani piędzi rosyjskiej ziemi. - Złożono nas w ofierze na rzecz poprawy stosunków rosyjsko-chińskich - skarży się duchowny.
W stosunkach Moskwa - Pekin z ekranów telewizorów wyłania się obraz sielanki. Zgodnie z ostatnimi umowami, do 2011 r. do Chin ma być dostarczonych 80 mld m3 gazu ze wschodniej Syberii. Chińczycy coraz aktywniej inwestują w Rosji. Co kilka miesięcy odbywają się wspólne ćwiczenia rosyjskiej i chińskiej armii.

Żółta Syberia
Kremlowi idea sojuszu z Chinami podoba się przede wszystkim z powodów geopolitycznych. Od początku swoich rządów Władimir Putin pragnie osłabić rolę USA w światowej polityce. W Rosji nazywano to "doktryną wielobiegunowości". Dziś politolodzy i dyplomaci mówią o doktrynie BRIC. Zakłada ona, że o przyszłości świata będą decydowały cztery mocarstwa: Brazylia, Rosja, Indie i Chiny. Część ekspertów uważa także, że to Chiny, zamiast Europy, mogą się stać głównym odbiorcą gazu i ropy z Rosji. W tym duecie coraz częściej to Rosja odgrywa jednak rolę młodszego brata. Chiny są silniejszym partnerem. Dysponują najszybciej rozwijającą się gospodarką, wprowadzają nowe technologie. Ten dynamiczny rynek potrzebuje rosyjskich surowców. I taka jest rola Moskwy. Rosja coraz częściej pełni funkcje państwa Trzeciego Świata - eksportera surowców.
- Idea BRIC jest zgubna dla Rosji, odwraca nasz kraj od Zachodu - twierdzi Fiodor Łukjanow, redaktor naczelny pisma "Rossija w Głobalnoj Politikie". Jego zdaniem, Chiny w każdej chwili poświęcą sojusz z Rosją na rzecz interesów z USA. Stosunki handlowe z Rosją to jedynie 2 proc. chińskiego eksportu, ze Stanami Zjednoczonymi - 20 proc.
Mieszkańcy Syberii i Dalekiego Wschodu boją się jednak czego innego - że staną się mniejszością we własnym kraju. Chińska przewaga jest najbardziej widoczna w statystykach demograficznych. W historycznej Mandżurii mieszka 60 mln ludzi. Na Dalekim Wschodzie Rosji - 9 mln, czyli o 15 proc. mniej niż w czasach ZSRR. Według danych ONZ, obecnie mieszka w Rosji 145 mln osób, ale już w 2050 r. będzie ich o jedną trzecią mniej. Kryzys demograficzny, z którym boryka się cała Rosja, na Dalekim Wschodzie czyni prawdziwe spustoszenie. Do 2050 r. ma tam mieszkać zaledwie 5 mln osób.
Na razie w Chabarowsku i innych rosyjskich miastach regionu nie widać wielu chińskich mieszkańców. Prawdziwa ekspansja Pekinu wygląda inaczej. Jeszcze nie tak dawno naprzeciwko rosyjskiego Chabarowska, po drugiej stronie Amuru, leżała wioska Fujuan. W ciągu kilku lat stała się milionowym miastem, trzy razy większym od Chabarowska. Sprawił to nie tylko potencjał demograficzny, ale także polityka Pekinu. Chińskie władze ogłosiły Fujuan wolną strefą ekonomiczną. Milionowe miasta wyrosły wzdłuż całej chińsko-rosyjskiej granicy.

Piąta kolumna
Chińskiej ekspansji przestraszył się Kamil Ischakow, pełnomocnik Putina na Dalekim Wschodzie. Dlatego ogłosił program zaludnienia Dalekiego Wschodu. Ma on polegać na zasiedleniu tego obszaru przez 18 mln Rosjan. Do przeprowadzki mają zachęcać ulgi podatkowe, dodatki do zarobków i tanie mieszkania. Rosja musiałaby przeznaczyć 200-250 tys. USD na przesiedlenie jednej rodziny. Dlatego ten program jest mało realny.
Chińskie dzielnice powstają nie na Syberii czy Dalekim Wschodzie, ale w europejskich miastach Rosji. W St. Petersburgu jest budowane prawdziwe Chinatown. Ma tam mieszkać 100 tys. osób. Prof. Władimir Suprun, autor książek o Chińczykach w Rosji, uważa, że jeśli można mówić o ekspansji, to właśnie w części europejskiej. W Chabarowsku czy innych miastach Dalekiego Wschodu chińska dominacja ma charakter ekonomiczny. Chińczycy są właścicielami coraz większej liczby restauracji, domów handlowych czy kasyn. W mieście przebywa też kilkadziesiąt tysięcy handlarzy i robotników sezonowych. Mieszkają w Rosji kilka czy kilkadziesiąt dni w roku i wracają do swoich domów w Chinach. Chińska diaspora w Rosji jest hermetyczna i praktycznie się nie asymiluje. Zdaniem prof. Supruna, to stwarza największe zagrożenie, bo każda chińska grupa narodowościowa musi być traktowana jak piąta kolumna Pekinu.

Język przyszłości
- Chiny są ryzykownym partnerem - uważa Michaił Deliagin, politolog związany z Kremlem. - Chińczycy publikują mapy, na których nazwy naszych miast są zapisane po chińsku - twierdzi. Przed chińską ekspansją ostrzega Michaił Chodorkowski, były właściciel koncernu Jukos. Historia Jukosu dowodzi, że związki między Moskwą a Pekinem są ścisłe. Firma została wystawiona na licytację i kupiona przez ludzi Kremla za pośrednictwem spółek z Chin. Może dlatego Chodorkowski uważa, że Rosja powinna widzieć w Pekinie nie sojusznika, ale głównego wroga.
Już raz Związek Sowiecki powstrzymał zbrojnie chińską ekspansję. W 1968 r. na Wyspie Damanskiej na Amurze chińscy studenci przez kilka dni prowokowali rosyjskich pograniczników. Gdy rozpoczęli marsz na ich posterunki, Rosjanie odpowiedzieli ogniem. Bitwa trwała cały dzień, zginęło co najmniej kilkadziesiąt osób. Wyspa Damanska została przekazana Chinom jeszcze przez Michaiła Gorbaczowa. - Trzeba się uczyć chińskiego - to przyszłość - mówią z sarkazmem mieszkańcy Syberii i Dalekiego Wschodu. Chińskie znaki w Chabarowsku i Władywostoku? Ten żart za kilkanaście lat może się stać rzeczywistością.
Okładka tygodnika WPROST: 14/2007
Więcej możesz przeczytać w 14/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2007 (1267)


ZKDP - Nakład kontrolowany