Deficyt liderów

Deficyt liderów

Polska może zerwać z niedobrą przeszłością i dokonać wielkiego skoku cywilizacyjnego
Godzinę czy nieco więcej po rozpoczęciu sesji popołudniowej [na szczycie genewskim w listopadzie 1985 r.] Reagan zasugerował, aby Gorbaczow wyszedł z nim na spacer wokół posiadłości, którą rząd Szwajcarii udostępnił na spotkanie. [...] Gdy opuszczali domek na przystani, Reagan zasugerował, żeby obaj poszukali następnych okazji do nieformalnych rozmów, bez obecności doradców. [...]Gorbaczow [...] poświęcił wiele czasu na wyjaśnianie swojej polityki pierestrojki i głasnosti, mówiąc otwarcie o trudnościach gospodarczych, które napotyka w kraju.

Stalowe zęby
Nie było wątpliwości, że Gorbaczow był zdecydowany sprawić, by socjalizm zadziałał. Prezydent czuł się zaskoczony głęboką indoktrynacją Gorbaczowa. Z tych powodów, a może także w celu wyrównania rachunków z Reaganem za jego uwagi o "imperium zła", Gorbaczow długo się rozwodził na temat złych cech systemu kapitalistycznego i wyzysku człowieka przez człowieka. Reagan odrzekł na to, iż kapitalizm nie jest doskonały, ale - jak Churchill mawiał o demokracji - ustrój ten jest jednak lepszy niż każdy inny. Prawdopodobnie myśląc o Nixonie, prezydent dodał: "Naród może mnie nawet wyrzucić".
W tym momencie Gorbaczow stwierdził, że jeśli on sam nie będzie ostrożny, naród radziecki też może się go pozbyć z powodu polityki pierestrojki i głasnosti. Jest jednak zdeterminowany użyć pierestrojki w taki sposób, aby pogodzić socjalizm z ekonomią. Mimo to Gorbaczow bardzo ogólnikowo mówił o zmianach, które zamierza wprowadzić. Odrzucił sugestię Reagana, by wdrożył u siebie w kraju gospodarkę rynkową, stwierdzając, że taki ustrój gospodarczy pozostaje poza ideałami Lenina. Reagan był zawiedziony, widząc, jak sztywny i doktrynerski okazał się jego rozmówca w swojej filozofii ekonomicznej. [...]
Tego samego dnia miałem okazję obserwować Gorbaczowa z bliska. W rzeczywistości był niższy i cięższej budowy niż na zdjęciach. Jego znamię na głowie, tak widoczne w telewizji, było prawie niezauważalne. Ubierał się elegancko, miał świetnie skrojony na modłę zachodnią garnitur z włoskiego jedwabiu, szytą na miarę białą koszulę z francuskimi mankietami i krawat z pracowni Olega Cassiniego. [...] Wiedziałem już wcześniej, że potrafi być otwarty i uprzejmy wobec większych grup ludzi; lubił przebywać w tłumie, zachowując się jak polityk z Zachodu. W mniejszej grupie i bez obecności kamer usztywniał się, zachowywał się wtedy bardzo formalnie i z rezerwą. Chociaż nie używał obraźliwego i pełnego wymysłów języka Gromyki, odzywał się twardo i chwilami bez osłonek. Mówił długimi, zawiłymi zdaniami i czasami się powtarzał. Zrobił na mnie wrażenie bardzo twardego negocjatora. I rzeczywiście pasował do znanego powiedzenia Gromyki: "Gorbaczow ma miły uśmiech, ale stalowe zęby".

Mowa trawa
Przybyliśmy do Moskwy na ostatni szczyt Reagana w niedzielę 29 maja [1988 r.]. [...] Rosjanie zadali sobie wiele trudu, by nadać miastu schludny wygląd. Po drodze z lotniska po obu stronach szosy spryskano trawę zieloną farbą. Ale w typowy dla siebie beztroski sposób radzieccy robotnicy spryskali zieloną farbą także chodniki, a nawet podstawy budynków. Jakby tego było mało, inni robotnicy, których zadaniem było pomalowanie murów, kończyli robotę, rozpryskując białą farbę na trawniki.
Na pierwszym spotkaniu tego szczytu Reagan poruszył kwestię praw człowieka. Jeśli Szewardnadze czuł się przyciśnięty do muru, gdy Shultz podnosił tę sprawę na spotkaniach przygotowawczych, to Gorbaczow zaskoczył wszystkich swym ofensywnym podejściem. Kiedy Reagan wspomniał o więźniach politycznych w ZSRR, Gorbaczow odparł zarzuty, nawiązując do niehumanitarnej kary śmierci stosowanej w USA. Kiedy Reagan mówił o restrykcjach, które uniemożliwiają obywatelom wyjazd z ZSRR, Gorbaczow odparł cios, twierdząc, że powstrzymywanie obywateli radzieckich przed emigracją z kraju nie jest bardziej niemoralne niż uniemożliwianie Meksykanom imigrowania do USA. Gorbaczow próbował przedstawić ZSRR jako państwo równie moralne jak USA. [...]

Ku przyszłości Polski
[...]Nie jestem ekspertem w sprawach polskiego rządu i gospodarki. I nie chciałbym ich komentować. Mimo to, jako Amerykanin polskiego pochodzenia, jestem szczerze i głęboko zainteresowany przyszłością Polski. I dlatego chciałbym przedstawić kilka osobistych uwag i obserwacji na temat kierunku, w którym - moim zdaniem - nowe władze powinny zmierzać.
Po pierwsze, struktury polityczne w Polsce wymagają głębokiej przebudowy, która uczyni je prostszymi i skuteczniejszymi. Stopniowe redukowanie liczby partii w Sejmie powinno ustabilizować scenę polityczną, ułatwić prowadzenie debaty i rozwiązywanie trudnych problemów. [...] Wydaje się jednak, że dążenie do systemu dwupartyjnego w Polsce napotka duże opory.
[...]Po drugie, Polska potrzebuje szybkiego wzrostu gospodarczego w granicach 5-6 proc. rocznie. Wydaje się, że po okresie spadku następuje dobra koniunktura. Wiele zależy jednak od uczciwych i sprawnych rządów, od wyeliminowania biurokracji i korupcji. System emerytalny i prawo pracy także wymagają głębokich i radykalnych zmian. Uprościć i udoskonalić trzeba system podatkowy i politykę fiskalną państwa, która hamuje rozwój gospodarczy i generuje bezrobocie. [...]
Po trzecie - polskie sądownictwo. Jest archaiczne i - według standardów zachodnich - nieefektywne. To nie znaczy, że Polska ma złe prawo. Prawo pisane jest coraz lepsze, ale brakuje mechanizmów jego wdrażania i gwarancji przestrzegania. Korupcja przeważnie uchodzi bezkarnie. Żadne społeczeństwo, także amerykańskie, nie jest wolne od nieuczciwych polityków i biznesmenów. Lecz w USA silny system niezależnego sądownictwa jest w stanie wymusić przestrzeganie przepisów. W Polsce - dotychczas - nie.[...]
Po czwarte, Polska potrzebuje przywrócenia honoru i uczciwości w każdej dziedzinie życia. [...] Dopóki przywódcy polityczni, urzędnicy państwowi, biznesmeni i nauczyciele, lekarze i inni nie będą przestrzegali wysokich norm moralnych, władze nie będą szanowane, firmy będą upadać, a społeczeństwo będzie pozbawione zdrowych podstaw. Trzeba Polsce silnych liderów, którzy nie tylko mówią o przywróceniu honoru i uczciwości, lecz sami dają przykład. [...]
Po piąte, Polska potrzebuje przebudowy systemu oświaty. [...] Po ostatnich wyborach w 2005 r. Polska znów stanęła na rozdrożu. Może się nadal wolno rozwijać, jak poprzednio, ale może też zerwać z niedobrą przeszłością i dokonać wielkiego skoku cywilizacyjnego, który zapewni Polakom dobrobyt i trwałe miejsce w czołówce narodów świata. [...] Im szybciej to zrobi - tym lepiej.

Fragmenty książki "Tango z niedźwiedziem" wydanej przez Oficynę Imbir w serii "Wielcy Polacy XX wieku"


Kończący 3 kwietnia 2007 r. 90 lat Edward L. Rowny jest jednym z dziesięciu najważniejszych wojskowych dowódców USA po II wojnie światowej. Urodził się w Baltimore w rodzinie emigrantów z Polski. "Na jego drodze życia splatają się dwa nurty - patriotyzm obywatela amerykańskiego i duma z polskiego pochodzenia" - napisał Radosław Sikorski w przedmowie do polskiego wydania wspomnień gen. Rowny'ego "Tango z niedźwiedziem". Rowny, dyplomata, doradca prezydentów Reagana i Busha, szef zespołu negocjatorów w rozmowach rozbrojeniowych między USA i ZSRR, przedstawia w swej książce barwne charakterystyki sowieckich i amerykańskich przywódców i relacje ze spotkań z wybitnymi postaciami epoki. To świetna lekcja Realpolitik i skutecznej dyplomacji - jakże różnej od tej utożsamianej z Henrym Kissingerem.
Okładka tygodnika WPROST: 14/2007
Więcej możesz przeczytać w 14/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2007 (1267)


ZKDP - Nakład kontrolowany