Rury bojowe

Rury bojowe

Rurociągi są znacznie skuteczniejszymi instrumentami polityki zagranicznej niż rakiety
Kreml jest najlepszy. Pod względem strategii handlu ropą i gazem. Śledzić go to jak obserwować posunięcia wielkiego mistrza szachowego, który od dziesięcioleci gra na szachownicy pól naftowych i gazowych poprzecinanych rurociągami. Ci, którzy sprawują władzę na Bliskim Wschodzie, powinni wziąć od mistrza numer telefonu i zapisać się do niego na lekcje. Nawet stratedzy z Waszyngtonu mogliby się od niego uczyć. Cztery wielkie euroazjatyckie przedsięwzięcia energetyczne z marca 2007 r. sprawiły, że waszyngtońscy spece od polityki chodzą roztrzęsieni.

Geogospodarka
Premier Węgier Ferenc Gyurcsány oświadczył, że jego kraj będzie wolał rosyjski gaz z Gazpromu pompowany przez Turcję niż ten dostarczany dzięki budowie gazociągu Nabucco, która się opóźnia. Nabucco, którego projektowi patronuje Austria, miał dostarczać do Europy do 30 mld m? gazu z Morza Kaspijskiego i biec przez Turcję, Bułgarię, Rumunię, Węgry i Austrię.
Rosja, Bułgaria i Grecja podpisały umowę na budowę ropociągu z Burgas do Aleksandropolis, by ominąć kontrolowane przez Turcję cieśniny Bosfor i Dardanele. Trzy rosyjskie firmy związane z rządem: Transnieft, Gazpromnieft i Rosnieft, będą miały w tym ropociągu 51 proc. udziałów, a pozostałe 49 proc. zostanie podzielone między Bułgarię i Grecję. Realizacja tego projektu, który niektórzy nazywają "prawosławnym rurociągiem", zneutralizuje turecką kontrolę nad zasadniczą magistralą naftową i ograniczy ryzyko związane z katastrofami, takimi jak pożar zbiornikowca czy wybuch ropy w środku Stambułu.
Ponadto waszyngtońscy obserwatorzy rynku energetycznego i eksperci z Eurazji zwrócili uwagę na wydane 6 marca 2007 r. przez Wagita Alekpierowa, szefa Łukoilu, oświadczenie, że jego firma i Gazpromnieft stworzą spółkę joint venture w celu realizacji projektu, który będzie w 51 proc. kontrolowany przez Gazpromnieft.
I wreszcie, koncern BP zasugerował, że rosyjski TNK może sprzedać swoje udziały w TNK-BP joint venture rosyjskiej firmie państwowej. Jednocześnie Rosja opracowuje plany budowy drugiej nitki ropociągu omijającego Bosfor i Dardanele, z portu nad Morzem Czarnym, takiego jak Samsun, nad Morze Śródziemne.
Waszyngton postrzega te inicjatywy jako posunięcia strategiczne. Przeprowadzono je w ciągu miesiąca, co wskazuje, że Rosja realizuje szeroko zakrojoną strategię, mistrzowsko łącząc geopolitykę z geogospodarką. Jeśli chodzi o aspekt geogospodarczy, to waszyngtońscy spece twierdzą, że Rosja chce udaremnić transport ropy i gazu z Morza Kaspijskiego na rynki światowe przez kraje i rurociągi, których nie kontroluje. Moskwa spoglądała złym okiem na ropociąg Baku - Tbilisi - Ceyhan i gazociąg Baku - Erzurum. Jest zdecydowana zapobiec stworzeniu magistrali transkas-pijskich z Kazachstanu i Turkmenistanu mających wzmocnić zdolności przetrwania tych państw.

Więzy wiążące
Z punktu widzenia Moskwy sens ma pompowanie rosyjskiego gazu gazociągiem Blue Stream przez Morze Czarne do Turcji, a następnie przyłączami do Grecji i Włoch i być może do Bułgarii, Rumunii i na Węgry. Wykluczy to bowiem lub opóźni budowę gazociągu transkaspijskiego, który transportowałby gaz turkmeński czy kazachski. Sprawi też, że Gazprom stanie się bezpośrednim rywalem dostawców gazu z Iranu, a w przyszłości z Iraku i Zatoki Perskiej. Sens ma także pompowanie większej ilości ropy nad Morze Śródziemne rurociągiem Burgas - Aleksandropolis czy w przyszłości rurociągiem Samsun - Ceyhan, który będzie zaopatrywany w kazachską ropę z Noworosyjska, co odbierze Kazachstanowi realną możliwość wyboru budowy rurociągu transkaspijskiego i połączenia się z systemem rurociągu BTC.
Chodzi jednak o coś więcej. Proponowane rurociągi biegnące przez morza staną się problemem: załadunek i rozładunek ropy ze zbiornikowca na odnodze biegnącej przez Morze Czarne lub przedłużanie trasy gazociągu na dnie Morza Czarnego czyni te rurociągi drogimi i groźnymi dla środowiska. Wybierając te trasy, Rosja przedkłada strategię nad gospodarkę. Waszyngton rozumie, że strategicznym celem Rosji jest nie dopuścić do tego, by kraje, z którymi to państwo graniczy, stały się proamerykańskie. A przez lokalizację rurociągów i miejsc składowania gazu na Węgrzech, w Bułgarii, Grecji i Turcji Moskwa łączy te kraje z sobą rurociągami. Z naftowych projektów nie wycieka więc ropa, lecz gotówka. Elity w tych krajach podobno odnoszą korzyści finansowe z rosyjskich przedsięwzięć energetycznych. Wystarczy przeanalizować sprawy RosUkrEnergo, prezesurę Nordstreamu dla Gerharda Schrödera czy skandale łapówkarskie związane z Blue Stream, w które byli zamieszani tureccy ministrowie.

Wojna bez strzału
Najlepszą strategią jest wygrać wojnę bez jednego strzału z łuku, jak napisał chiński generał Sun Tzu w III w. p.n.e. Ta strategia uwzględnia też, według Sun Tzu, przeniknięcie do obozu wroga i prowadzenie tam działalności wywrotowej. Parafrazując powiedzenie Carla Clausewitza, trzeba uznać, że polityka zagraniczna jest kontynuacją wojny za pomocą innych środków, przynajmniej w oczach niektórych emerytowanych rosyjskich pułkowników i generałów, którzy dyktują warunki na Kremlu. Dlatego nie ma lepszego sposobu, by wygrać wojnę, niż maksymalizowanie swej wagi geopolitycznej bez jednego strzału i przy okazji robienie pieniędzy. Osiąga się to, budując sieć "wpływowych politycznie" rurociągów w krajach sąsiedzkich. W rezultacie na granicy Rosji powstaje pod jej wpływem kordon sanitarny.
Waszyngton może podjąć kroki dyplomatyczne, by się przeciwstawić tej rosyjskiej zagrywce. Niedawno podpisał z Azerbejdżanem umowę w sprawie bezpieczeństwa energetycznego, mającą na celu promocję budowy gazociągu Baku - Erzurum, który będzie pompował azerski gaz z Morza Kaspijskiego do Europy przez Turcję. Waszyngton prowadzi też konsultacje z UE w celu koordynacji polityki energetycznej. Chce zwiększyć europejską świadomość strategii energetycznej Rosji i uzależnić dostęp Moskwy do przetwórstwa paliw w Europie od dostępu zachodnich firm do rosyjskich zasobów energetycznych. Bruksela jest jednak podzielona w tej sprawie, a Niemcy traktują rosyjskie interesy z najwyższym poważaniem. Jest też możliwe, że Departament Stanu będzie interweniował w Bukareszcie, by zapobiec powstaniu proponowanego przez Gazprom rurociągu z Turcji przez Rumunię. Najwyraźniej dwie małe amerykańskie bazy wojskowe w Rumunii i Bułgarii oraz proponowana baza obrony przeciwrakietowej i baza radarowa w Czechach i Polsce nie powstrzymają rosyjskiej ekspansji. Rurociągi są znacznie skuteczniejszymi instrumentami polityki zagranicznej niż rakiety.
Okładka tygodnika WPROST: 14/2007
Więcej możesz przeczytać w 14/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2007 (1267)


ZKDP - Nakład kontrolowany