Sztafeta sowiecka

Sztafeta sowiecka

PRL rządzili albo sowieccy agenci, albo ich wychowankowie
SLD zmarnowała szansę na odcięcie się od skompromitowanych "starych towarzyszy" i wymianę pokoleń - słychać na fali "taśm Oleksego". Czcze gadanie! We władzach PPR/PZPR nigdy nie dokonała się wymiana pokoleniowa. Dlaczego miałoby do niej dojść w SLD?

Zwyczajni Sowieci
Sięgnijmy do korzeni postkomunistycznej formacji. Po ataku Hitlera na ZSRR Stalin wysłał do okupowanej Polski tzw. grupę inicjatywną. Była to klasyczna grupa odpowiednio wyszkolonych dywersantów. Wszyscy mieli za sobą solidny staż pracy agenturalnej na rzecz Sowietów. Zrzuceni na spadochronach pod Warszawą w grudniu 1941 r. mieli zadanie zebrać rozproszone grupki komunistycznej konspiracji, odbudować jednolitą i zhierarchizowaną strukturę, wyposażoną w łączność radiową z Kremlem. O ideologii tej grupy czytamy w ulotce Rewolucyjnych Rad Robotniczo-Chłopskich - macierzystego środowiska PPR: "Polska Republika Radziecka wejdzie w skład Międzynarodowej Republiki Radzieckiej, by wspólnym wysiłkiem pracować dla dobra kraju, dla zbratania wszystkich ludów świata i zbudowania komunistycznego ustroju, który zaspokoi potrzeby każdego człowieka i położy kres wojnom, zaborom i nienawiści między narodami".
Marceli Nowotko, Paweł Finder i Bolesław Mołojec - kierownicza trójka nowej partii - byli zdyscyplinowanymi funkcjonariuszami Kominternu. Przywieźli krajowym komunistom bezwzględny nakaz przyjęcia nowej taktyki propagandowej. Wykorzystywanie haseł narodowowyzwoleńczych, unikanie eksponowania ideologii komunistycznej i głębokie utajnienie powiązań z Moskwą - to miało zapewnić Polskiej Partii Robotniczej rzesze zwolenników i realną siłę. Sami oczywiście nie mieli złudzeń. Nowotko (rocznik 1893), później filar komunistycznej mitologii, nie po raz pierwszy egzekwował wolę sowieckich dyktatorów. W okresie bolszewickiego pochodu na Warszawę w 1920 r. tworzył lokalne struktury władzy sowieckiej. Najpierw znalazł się we władzach Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego w miejscowości Łapy, a następnie jako dwudziestosiedmiolatek został bolszewickim przewodniczącym Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego w Wysokiem Mazowieckiem. Szybko został etatowym funkcjonariuszem partii komunistycznej - agentem opłacanym z sowieckiej kasy państwowej. Zginął jako ofiara wewnętrznych porachunków w PPR.
Bolesław Mołojec (rocznik 1909) już na początku lat 30. przeszedł w ZSRR szkolenia agenturalne. Po powrocie do Polski został członkiem Sekretariatu Krajowego Komitetu Centralnego Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej. W 1936 r. Stalin skierował go do Hiszpanii. Dowodził XIII Brygadą Międzynarodową im. Jarosława Dąbrowskiego. Od 1939 r. prowadził działalność komunistyczną we Francji. W 1940 r. Stalin wezwał go do Moskwy, aby rok później wyznaczyć mu zadanie organizacji podległych PPR bojówek Gwardii Ludowej. Po zamordowaniu Nowotki chwilowo stanął na czele PPR. Odsunął go Finder ps. Paweł (rocznik 1904), który przejął kierownictwo partii po zamordowaniu Mołojca w wyniku wewnętrznego spisku. Mimo obaw nowe kierownictwo uzyskało akceptację Stalina. Finder także zadania agenturalne realizował przed wojną. Jako członek austriackiej, francuskiej, a potem polskiej partii komunistycznej. W 1933 r. objął funkcję sekretarza Komitetu Warszawskiego KPP. W 1939 r. został urzędnikiem w okupowanym przez Sowiety Białymstoku. Wyszkolony na specjalnych kursach NKWD trafił do ścisłego kierownictwa PPR.

Drugi garnitur
Aresztowanie Findera przez ges-tapo otworzyło drogę do władz partyjnych drugiemu garniturowi działaczy z Władysławem Gomułką i Bolesławem Bierutem na czele. Obaj mieli jednak równie solidny staż w stalinowskiej KPP. Gomułka od 1930 r. po szkoleniach w ZSSR został etatowym, opłacanym z kasy sowieckiego państwa, funkcjonariuszem partii. Po kolejnych szkoleniach wywiadowczych i dywersyjnych w ZSRR został kierownikiem śląskiego okręgu KPP. W tym czasie partia ta nie miała żadnych oporów w działalności przeciw Polsce: żądano już nie tylko utworzenia polskiej republiki sowieckiej i oderwania ziem wschodnich, ale także powrotu Górnego Śląska, Pomorza i Gdańska do Niemiec. "Imperializm Polski ustanowił swe panowanie na Górnym Śląsku na mocy imperialistycznego traktatu wersalskiego, przez zdławienie walki rewolucyjnej proletariatu górnośląskiego, przez oszustwo plebiscytowe, przez rozpętanie nacjonalistycznej antyniemieckiej nagonki" - pisano w oficjalnych uchwałach VI Zjazdu KPP z 1932 r. - "KPP mobilizuje masy pracujące na Górnym Śląsku jak również na Pomorzu [Gdańskim] do walki z uciskiem narodowym ludności niemieckiej pod hasłem praw do samookreślenia aż do oderwania od Polski (). W stosunku do Gdańska KPP zwalcza narzucone mu jarzmo Polski i Ligi Narodów, zwalcza aneksjonistyczną politykę imperializmu polskiego i uznaje prawo ludności gdańskiej, siłą oderwanej od Niemiec, do ponownego złączenia się z Niemcami". W 1939 r. Gomułka zgłosił się do sowieckich władz w Białymstoku i we Lwowie. Został publicystą kolaboracyjnej gazety "Czerwony Sztandar". Jako przywódca PPR był wespół z Bierutem po 1944 r. współtwórcą systemu stalinowskich represji i terroru.
Bierut (rocznik 1892) to także zawodowy funkcjonariusz centralnych struktur KPP i Kominternu już od lat 20. W ZSRR przechodził szkolenia dywersyjne i agenturalne. Jako członek komunistycznej siatki wypełniał zadania - również wywiadowcze. W 1943 r. Stalin skierował go dodatkowo do zasilenia kierownictwa PPR. Po sfałszowanych wyborach w 1947 r. ogłoszono go "prezydentem RP". Po usunięciu Gomułki został w Polsce jedynowładcą, zaufanym namiestnikiem Stalina.

Krwawe kariery
W Polsce Gomułki i Bieruta dojrzewały kariery ich następców. Edward Gierek (rocznik 1913) był działaczem francuskiej, polskiej i belgijskiej partii komunistycznej. Od 1948 r. energicznie zaangażował się w budowę stalinowskiej Polski. W latach 1949-
-1954 był sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach, zaraz potem przemianowanych na Stalinogród. W 1954 r. został członkiem KC PZPR.
Powrót Gomułki do władzy na fali odwilży nie przerwał jego kariery. Gomułka, mimo że został na kilka lat skazany na przymusowe odosobnienie, nie miał oporów, żeby oprzeć swoją władzę na twardogłowych stalinistach - "puławianach", niegdysiejszych współpracownikach Bieruta. Sam przecież był wcześniej skutecznym narzędziem antypolskiej polityki Stalina. Dzięki temu Gierek i za Bieruta, i za Gomułki awansował i szybko piął się po szczeblach kariery. Został członkiem Biura Politycznego KC PZPR. Takie same były kulisy karier kolejnych "zmienników" w fotelu szefa partii komunistycznej.
Wojciech Jaruzelski (rocznik 1923) mimo "nieprawego" ziemiańskiego pochodzenia od 1943 r. udowadniał, że potrafi wiernie służyć władcy sowieckiego Kremla. Systematycznie awansował w dobie najgorszego terroru stalinowskiego i czystek w wojsku poddanym intensywnej sowietyzacji. Jego agenturalna współpraca z organami zdominowanej przez Rosjan Informacji Wojskowej była rękojmią wierności. W 1956 r. w wieku 33 lat był już generałem. Konsekwentnie trwał w przekonaniu, że pełna lojalność wobec Sowietów zaprowadzi go na szczyty. Nie przypadkiem też jesienią 1981 r., zaraz po objęciu funkcji I sekretarza KC PZPR, niezwłocznie zadzwonił do Leonida Breżniewa. "Zgodziłem się na objęcie tego stanowiska z wielkimi oporami i tylko dlatego, że wiedziałem o waszym poparciu i że to wasza decyzja. Gdyby było inaczej, nigdy bym się nie zdecydował" - mówił do sowieckiego dyktatora.
Ostatni I sekretarz PZPR Mieczysław F. Rakowski jest niewiele młodszy od Jaruzelskiego (rocznik 1926). Od 1945 r. był oficerem zawłaszczonego przez komunistów wojska, a od 1946 r. - działaczem PPR. W szczytowym okresie stalinizmu został pracownikiem politycznym KC PZPR w Warszawie. Nie zakłóconą karierę robił w kolejnych dekadach PRL, aby w lipcu 1989 r. stanąć na czele partii.

Uznanie i szacunek
Dopiero Aleksander Kwaśniewski (rocznik 1954), Józef Oleksy i Leszek Miller (obaj rocznik 1946) byli pierwszym pokoleniem działaczy, którzy bez stalinowskich obciążeń robili kariery polityczne w Polsce Gierka i Jaruzelskiego. To oni po 1989 r. wprowadzili partię "sierot po Stalinie" do III Rzeczypospolitej. Ci wychowankowie Stalina sami nigdy nie odważyli się nawet pomyśleć o całkowitym zerwaniu zależności od ZSRR. Przeciwnie - we własnym interesie konsekwentnie stali na straży pojałtańskich porządków w Europie. Owszem, po 1956 r. interesowało ich względne poszerzenie zakresu samodzielności partii na własnym podwórku, ale nigdy nie chcieli niepodległości Polski. Wiedzieli, że w sytuacji buntu społecznego zbrojna interwencja sowiecka zawsze będzie dla nich ostatnią deską ratunku. Doskonale zdawali sobie sprawę, że to gałąź, na której siedzą.
Okładka tygodnika WPROST: 14/2007
Więcej możesz przeczytać w 14/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2007 (1267)


ZKDP - Nakład kontrolowany