Przestępstwo doskonałe

Przestępstwo doskonałe

Czy Wiktor Pinczuk i Leonid Kuczma są dłużnikami Aleksandra Kwaśniewskiego?
Nie istnieje coś takiego jak darmowe obiady" - mawiał laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Milton Friedman. Trudno wyobrazić sobie, by tej słynnej maksymy nie znał Wiktor Pinczuk, jeden z najpotężniejszych ukraińskich oligarchów, a prywatnie zięć byłego prezydenta Leonida Kuczmy.
Pinczuk, wpłacając milion złotych na konto fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae, zaserwował byłemu prezydentowi wystawny posiłek, którego nie należy rozpatrywać w kategoriach odruchu serca miłosiernego oligarchy. To uregulowanie rachunków. Przeprowadzone w sposób co prawda gorszący moralnie, lecz z punktu widzenia prawa legalny. To coś w rodzaju przestępstwa doskonałego.

Niejasne powiązania
"To śmierdzi" - powiedział lider niemieckiej Partii Zielonych Reinhard Hans Bütikofer, gdy usłyszał, że były kanclerz Gerhard Schröder po odejściu z polityki stanie na czele konsorcjum budującego gazociąg północny po dnie Bałtyku. Śmierdziało, bo do podpisania rosyjsko-niemieckiego porozumienia doszło właśnie dzięki naciskom Schrödera. Trudno więc było nie zadać sobie pytania, czym się kierował - dobrem Niemiec czy swoim partykularnym interesem. Smród podobnie uciążliwy dało się poczuć w 1995 r., gdy prezesem handlującego z Irakiem amerykańskiego przedsiębiorstwa Halliburton został Dick Cheney. Wcześniej jako sekretarz obrony w administracji George'a Busha seniora odegrał doniosłą rolę w irackiej operacji "Pustynna burza". Posiadacze wyjątkowo delikatnego powonienia mieli powody do narzekań też w 2001 r. Działacze organizacji ekologicznych zarzucili wtedy George'owi Bushowi juniorowi, że odrzucił tzw. protokół z Kioto w sprawie redukcji emisji gazów cieplarnianych dlatego, że jego kampanię wyborczą finansował koncern naftowy Exxon Mobil.
- Istnieje cały katalog zupełnie legalnych metod nagradzania polityków za to, że sprzyjają bądź będą sprzyjać interesom określonego koncernu. To nieetyczne, ale w kategoriach prawnych nie do ruszenia - uważa eurodeputowany PiS Marcin Libicki. - Trudno uwierzyć, że Pinczuk przekazał pieniądze na fundację Kwaśniewskiego z czystego serca - dodaje.
Jak zauważa znawca służb specjalnych, socjolog prof. Andrzej Zybertowicz, oligarchowie zza wschodniej granicy często robią interesy, opierając się na agenturze dawnych służb Układu Warszawskiego. - Można się o tym przekonać, np. czytając książkę "Wysadzić Rosję" zamordowanego przez rosyjskie służby specjalne Aleksandra Litwinienki - mówi prof. Zybertowicz. - W tym kontekście należy zastanowić się, jakie jest znaczenie tego, że w kierownictwie fundacji Amicus Europae są aż trzy osoby, które w swoich oświadczeniach lustracyjnych przyznały się do pracy dla komunistycznych tajnych służb: Andrzej Majkowski, Andrzej Byrt i Jan Truszczyński - dodaje Zybertowicz.

Wschodni standard
Działanie w oparciu o specsłużby jest za wschodnią granicą nie tyle powszechne, ile konieczne. O skutkach prowadzenia niezależnej polityki biznesowej przekonał się były szef rosyjskiego Jukosu Michaił Chodorkowski, który w 2003 r. został aresztowany, a dwa lata później skazany na więzienie i kolonię karną za rzekome nieprawidłowości przy prywatyzacji przedsiębiorstw. Borys Bieriezowski, inny postsowiecki oligarcha, któremu marzyła się samodzielność od służb specjalnych kontrolowanych przez Władimira Putina, popadł w niełaskę prezydenta i zdecydował się w 2001 r. na emigrację do Wielkiej Brytanii. Dziesięć lat wcześniej wszedł do grona najbliższych współpracowników Borysa Jelcyna, wykładając fundusze na jego kampanię prezydencką. Po wygranych przez swojego protektora wyborach pełnił m.in. funkcję zastępcy sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji, był też sekretarzem wykonawczym Wspólnoty Niepodległych Państw. Bo oligarchowie wiedzą, że sponsorując polityków, można wiele zyskać. Tak jak Władimir Potanin, współwłaściciel przedsiębiorstwa Norilski Nikiel, którego Jelcyn w zamian za poparcie finansowe mianował wicepremierem.
- Milion złotych od Pinczuka na koncie fundacji Kwaśniewskiego to sytuacja dwuznaczna. Uprawnione są pytania, jakie są intencje oligarchy i czego będzie żądał w zamian - zastanawia się senator Platformy Obywatelskiej Stefan Niesiołowski.

Lista zasług
Zdaniem prof. Zybertowicza, nie można wykluczyć, że pieniądze Pinczuka są dowodem wdzięczności za wynegocjowanie przez Kwaśniewskiego podczas "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie bezkarności dla Leonida Kuczmy, teścia oligarchy. Ukraiński prezydent posądzany był m.in. o udział w zabójstwie opozycyjnego dziennikarza Georgija Gongadzego.
Powodem przelania pieniędzy przez Pinczuka mogła być też pomoc Kwaśniewskiego w 2004 r. w przejęciu Huty Częstochowa przez ukraiński Związek Przemysłowy Donbasu. Tak przynajmniej twierdzi poseł Zygmunt Wrzodak, który w zeszłym tygodniu złożył do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Kwaśniewskiego. Jego zdaniem, były prezydent zaangażował się w przetarg na nabycie huty bezpośrednio po powrocie z Ukrainy, gdzie Kuczma "osobiście na niego wpłynął". Gdyby nie jego interwencja, przedsiębiorstwo kupiłby hinduski koncern Mittal Steel. Zawiadomienie Wrzodaka zostanie najprawdopodobniej włączone do postępowania w sprawie huty, które od lutego 2007 r. z wniosku Najwyższej Izby Kontroli prowadzi katowicka prokuratura. Zdaniem izby, huta została sprzedana po zaniżonej cenie.
- Jakiekolwiek były motywy Pinczuka, sprawa ta pokazuje, jak bardzo obniżają się standardy etyczne polityków - uważa prof. Zybertowicz. - Nie tylko polskich, bo w cieniu afer przebiegały też kadencje Jacques'a Chiraca i Silvia Berlusconiego. Następuje hollywoodyzacja polityki. Liczy się nie kręgosłup moralny, ale to, jak kto wypada w błysku fleszów - podsumowuje.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2007
Więcej możesz przeczytać w 22/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 22/2007 (1275)


ZKDP - Nakład kontrolowany