Lista Sachsa

Lista Sachsa

Gdzie zainwestować, aby osiągnąć największe zyski
Kilkaset procent zysków rocznie? Czy to jeszcze możliwe? Goldman Sachs, największy na świecie bank inwestycyjny, jedna z wyroczni światowych finansów, ogłosił listę 11 krajów, które mogą w przyszłości zostać rywalami czterech wielkich rozwijających się gospodarek (Brazylii, Rosji, Indii i Chin). Na liście nazwanej Next 11 (albo krócej: N-11) znalazły się Bangladesz, Egipt, Indonezja, Iran, Korea Południowa, Meksyk, Nigeria, Pakistan, Filipiny, Turcja i Wietnam - wschodzące gwiazdy globalnej gospodarki i cel wielkich inwestycji. Jeśli chcemy długofalowo osiągnąć gigantyczne zyski, inwestujmy właśnie tam.

Pewne obligacje Wuja Sama
Lista N-11 powstała dlatego, że inwestowanie jest skomplikowaną grą, w której trzeba dobrze ważyć dochód i ryzyko. Każdy z nas chciałby dokonywać inwestycji jednocześnie bezpiecznych i dochodowych. Gdzie szukać bezpieczeństwa? Tam, gdzie gospodarka jest stabilna. Najlepiej w Szwajcarii, Europie Zachodniej albo USA. O tym, że kupowanie amerykańskich obligacji skarbowych jest bezpieczne, wiedzą wszyscy uczestnicy rynku finansowego. Wie o tym też rząd amerykański, który w związku z tym nie ma ochoty płacić zbyt wysokich odsetek. Chcesz spać spokojnie, inwestorze? Kup obligacje Wuja Sama i bądź zadowolony z niskiego oprocentowania. Bo jak nie kupisz ty, to kupi ktoś inny.
Gdzie szukać inwestycji dochodowych? Albo w kraju, w którym mamy do czynienia z dużym ryzykiem, albo tam, gdzie gospodarka rozwija się szybko. Pierwsze rozwiązanie nadaje się bardziej dla hazardzistów. Zdesperowany Saddam Husajn mógłby kilka lat temu zaoferować ogromne odsetki temu, kto pożyczyłby mu pieniądze. Jeśli okazałoby się, że iracki dyktator utrzymał się przy władzy, zarobek zrekompensowałby strach. Ale ryzyko i możliwość straty zainwestowanych pieniędzy były ogromne. Inwestycja w aktywa kraju, który rozwija się bardzo szybko i stabilnie, daje wysoki dochód przy niskim ryzyku. Jeśli dostrzeżemy tę szansę prędzej od innych, stopa zwrotu będzie jeszcze wyższa. Sztuką jest więc uprzedzić innych.

Cztery plus jedenaście
Który kraj spośród dawniej uważanych za ryzykowne i niestabilne będzie się szybko i bezpiecznie rozwijał? Kilka lat temu Goldman Sachs osiągnął sukces, zachęcając inwestorów do inwestowania w grupie BRIC. O tym, że akcje chińskich przedsiębiorstw dadzą wysoki dochód, powszechnie wiedziano. Ale to, że wkrótce zaczną do nich dołączać indyjskie, nie było takie oczywiste. Jeśli dodać do tego szybko rozwijającą się gospodarkę Rosji i nieźle radzącą sobie Brazylię, trzeba przyznać że analitycy Goldman Sachs trafili w dziesiątkę. Ten, kto zainwestował tam pieniądze kilka lat temu, dzisiaj może sobie pogratulować.
Skoro wszyscy wiedzą, że w krajach BRIC warto inwestować, zyski nie są aż tak wielkie. Należałoby więc się rozejrzeć za kolejną okazją, czyli grupą krajów, na które dziś patrzy się z nieufnością, ale które za kilka lat będą uznane za gospodarki o znakomitych perspektywach. No i zestawić listę N-11.

Klucz Sachsa
Klucz, według którego analitycy Goldman Sachs sporządzili listę N-11, wydaje się prosty. Poszukali krajów rozwijających się o znacznej liczbie ludności i znacznym PKB (tylko na dużym rynku można ulokować dużo oszczędności). Wybrali te kraje, które nie są obecnie najlepiej notowane jako miejsca do inwestowania. Czy to ze względu na biurokrację i bałagan (Bangladesz i Filipiny), czy ze względu na niedawne kryzysy walutowe (Turcja i Korea), czy też na kiepskie wyniki gospodarcze (Nigeria i Meksyk). Przeanalizowali warunki do rozwoju i doszli do wniosku, że przed tymi krajami rysują się niezłe perspektywy wzrostu. Tak powstało zestawienie krajów, które łączą dwie cechy - wiążą się z dość wysoką oceną perspektyw gospodarczych i są pewnym zaskoczeniem - o tych państwach mówiło się dotychczas ostrożnie. Im gorzej postrzegany był w przeszłości kraj, tym niższe są ceny jego aktywów. A w inwestowaniu chodzi o to, by kupić za niewysoką cenę, a następnie osiągnąć wysoki zysk.

Między piekłem a niebem
Czy lista Goldmana Sachsa jest pewna? I tak, i nie. Znalazły się na niej bardzo różne kraje. W wypadku Korei Południowej zaskoczenie nie jest duże, a perspektywy wzrostu raczej pewne. Nigeria jest krajem trwającej od dziesięcioleci gospodarczej katastrofy spowodowanej korupcją i straszliwymi warunkami prowadzenia biznesu. Ale jest też krajem bogatym w ropę naftową, więc inwestycje tam mogą się opłacić. Meksyk i Turcja od lat borykają się z trudnościami ze stabilizacją gospodarki i wykorzystaniem sąsiedztwa ogromnego i bogatego rynku (USA i UE). Radziły sobie raz lepiej, raz gorzej. Czy wszystko pójdzie dobrze? Nie wiadomo, zwłaszcza w obliczu problemów gospodarczych stojących przed Ankarą (grożących załamaniem waluty).
Przynajmniej część krajów N-11 może wykorzystać swoje ogromne zasoby pracy i stać się atrakcyjnym miejscem do budowy fabryk i centrów usługowych. Wiąże się to z obserwowanymi wciąż w globalizującej się gospodarce trendami outsourcingu i offshoringu (zwłaszcza przenoszenia produkcji i usług do krajów z tanią siłą roboczą). Na bazie rosnącej produkcji i PKB wzmocnią się zapewne waluty i zaczną drożeć krajowe aktywa, a o to chodzi analitykom Goldman Sachs.
Zawierzenie liście N-11 jest dla inwestorów dobrym pomysłem. Ale na dalszą metę ryzyko jest niemałe, zwłaszcza w wypadku niektórych krajów z listy. Jeśli dziś inwestorzy uwierzą i kupią aktywa, a za kilka lat zwątpią i zdecydują się wycofać pieniądze, część krajów N-11 może czekać finansowa katastrofa.

Next 12?
Dlaczego na liście N-11 nie ma Polski? Z kilku powodów. Nie jesteśmy już aż taką okazją. Ceny naszych aktywów wzrosły, więc zyski spadły. Wszyscy wiedzą, że jesteśmy krajem bezpiecznym, a nasz rząd może oferować obligacje niewiele wyżej oprocentowane od amerykańskich. Po drugie, jest nas 38 milionów, podczas gdy najmniejsza na liście N-11 Korea ma 50 milionów mieszkańców. Po trzecie, nasze perspektywy wzrostu są niezłe, ale od lat już dobrze rozpoznane i uwzględnione w cenach akcji i obligacji. Tak więc na liście N-11 nie ma nas, bo nie można przez całe życie być kimś, kto się dobrze zapowiada.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2007
Więcej możesz przeczytać w 22/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 22/2007 (1275)


ZKDP - Nakład kontrolowany