Odcisk raka

Odcisk raka

Polscy genetycy zapoczątkowali rewolucję w onkologii - indywidualne leczenie nowotworów
Tysiące chorych na raka co roku poddaje się w Polsce chemioterapii, która jest u nich całkowicie nieskuteczna. U wielu pacjentów, zanim uda się dobrać odpowiednie leki, choroba jest już tak rozwinięta, że nawet na przedłużenie życia chorego jest za późno. Wkrótce będzie można to zmienić dzięki odkryciu genetyków z Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. Polscy badacze kierowani przez prof. Jana Lubińskiego pierwsi na świecie wykazali, że u niektórych kobiet z rakiem piersi żadnego efektu nie daje lek z grupy tzw. taksonów, nowych leków cytostatycznych otrzymywanych z kory i igieł cisu.
Genetycy dotychczas wykrywali jedynie geny zwiększające ryzyko zachorowania na raka. Nowym kierunkiem w onkologii są badania tych fragmentów DNA, dzięki którym u poszczególnych pacjentów można przewidzieć rozwój choroby i dostosować do nich terapię. Onkolodzy twierdzą, że w ten sposób efekty leczenia mogą się poprawić nawet o 100 proc. Takie zindywidualizowane leczenie będzie jednym z głównych tematów obrad Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. Konferencja rozpoczyna się 1 czerwca w Chicago.

Profilowanie terapii
Nie ma jednakowych nowotworów. Nawet ten sam typ raka u każdego chorego jest inny. U poszczególnych pacjentów komórki nowotworowe pobrane z tego samego miejsca zaatakowanego narządu genetycznie się różnią. Decyduje o tym tzw. polimorfizm genowy, różnice w układzie tego samego genu. U Azjatów polimorfizm tzw. enzymu dehydrogenazy alkoholowej powoduje, że są oni bardziej podatni na alkohol. U chorych na raka sprawia, że aktywne są inne geny, od których zależy rozwój choroby, a także podatność komórek nowotworowych na chemioterapię. Taki indywidualny "odcisk raka" coraz lepiej można wychwycić dzięki testom krwi badającymi aktywność genów.
Dr Tomasz Byrski z Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych w ten sposób badał przypadki 3,5 tys. pacjentek poniżej 51. roku życia z dwudziestu szpitali w Polsce. U 800 z nich stopień zaawansowania raka był już tak duży, że aby zmniejszyć masę guza, poddano je tzw. przedoperacyjnej chemioterapii. Okazało się, że wśród nosicielek genu BRCA1 skuteczne było tylko leczenie, w którym nie stosowano jednego z taksonów (o nazwie Docetaxel).
Jak się dowiedział "Wprost", szczecińscy specjaliści w badaniach klinicznych na pierwszych pacjentkach testują już takie selektywne leczenie. Zamiast "ślepej terapii" dla wszystkich chorych stosują profilowanie genetyczne pacjentów, by zwiększyć skuteczność leczenia. Kobietom z zaawansowanym, nieoperacyjnym rakiem piersi dobiera się leczenie na podstawie badania próbki krwi (w zależności od tego, czy są nosicielkami genu BRCA1).

Test raka
"Sprofilowane" leczenie, jakie stosują polscy lekarze, jest unikatowe w skali światowej. Podobne próby przeprowadzane są jedynie w USA. W leczeniu wczesnej postaci raka piersi wprowadzany jest test Oncotype DX firmy Genomics Health. Pozwala on zbadać 21 genów wpływających zarówno na skuteczność chemioterapii, jak i na ryzyko nawrotu choroby. Dr Anil Potti z Duke University w Durham w Karolinie Północnej na pacjentkach cierpiących na raka piersi bada testy amerykańskiej firmy Affymetrix. Lekarze sprawdzają, czy kobiety są nosicielkami genów powodujących, że pacjentki nie reagują na często stosowane w chemioterapii leki, takie jak paclitaxel i topotecan. Z dotychczasowych badań wynika, że w tym wypadku można sporządzić indywidualny profil genetyczny chorego z 80-procentową dokładnością.
Za kilka lat nikt nie będzie leczył chorych na raka, zanim nie zostanie sprawdzony ich profil genetyczny. Przykładem są taksany. Leczenie tymi preparatami jest dość drogie - jeden tzw. rzut kosztuje 20 tys. zł. - Nie chodzi jednak tylko o koszty leczenia - mówi prof. Jan Lubiński, szef Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych w Szczecinie. Taksany należą do leków powodujących poważne skutki uboczne. Najgroźniejsze z nich to neutropenia, zagrażający życiu spadek granulocytów, ważnych komórek obronnych krwi. U wielu pacjentów dochodzi też do polineuropatii, uszkodzenia nerwów obwodowych.

Zabójcze mutacje
Genetyczny mechanizm powstania raka jest bardziej skomplikowany, niż sądzono. Do powstania komórek rakowych nie wystarczą pojedyncze mutacje. Uczeni z Johns Hopkins University w Baltimore ustalili, że ponad 200 genów jest odpowiedzialnych za rozwój raka piersi i raka jelita grubego. Nawet w tym samym guzie, u tego samego chorego, mogą występować odmienne genetycznie komórki nowotworowe.
O wyjątkowej złośliwości czerniaka decyduje gen o nazwie slug. Zwykle jest on aktywny jedynie w komórkach zarodkowych, a u dorosłych jest wyłączony. Wyjątkiem są chorzy na czerniaka. Uaktywnienie tego genu powoduje, że nowotwór nie musi długo się rozwijać, zanim spowoduje przerzuty. Komórki czerniaka migrują w organizmie chorego i powodują przerzuty.
Dr Joan Massagué z Memorial Sloan-Kettering Cancer Center w Nowym Jorku twierdzi, że cztery geny są odpowiedzialne za ukrwienie guza piersi i powstawanie przerzutów tego nowotworu do płuc. Jeśli takie geny, o nazwie EREG, MMP1 i MMP2 i COX2, zostaną wykryte, kobiety z rakiem piersi mają mniejsze szanse na przeżycie. Jeden z takich genów mógł spowodować nawrót choroby żony Johna Edwardsa, byłego demokratycznego kandydata na fotel wiceprezydenta USA.
U Elizabeth Edwards lekarze wykryli raka piersi w 2004 r., kilka dni przed wyborami prezydenckimi. Miała wtedy 55 lat. Poddała się operacji, radioterapii i chemioterapii. Mimo to niedawno, gdy złamała żebro, podczas badania rentgenowskiego stwierdzono przerzut do kości. Teraz leczenie będzie zależało od tego, jaki ma typ nowotworu. Do wyboru są trzy główne schematy leczenia stosowane w zależności od profilu nowotworu. Gdy badanie komórek nowotworowych wykaże, że są one wrażliwe na estrogeny lub progesteron, stosowana jest tzw. hormonoterapia uzupełniająca. U ponad 25 proc. pacjentek komórki guza piersi wykazują większą aktywność receptorów HER-2, które można blokować tzw. terapią celowaną. Polega ona na podawaniu blokujących odpowiednie receptory preparatów biotechnologicznych nowej generacji, takich jak herceptyna. Takimi lekami można blokować raka nawet przez wiele lat. Niestety, z dotychczasowych badań wynika, że u Edwards nie można zastosować żadnej z tych metod. Jedyna dla niej szansa to tradycyjna chemioterapia oraz tzw. bisfosfoniany, leki zwiększające gęstość kości.

Horoskop raka
Edwards przyznała, że zaniedbała profilaktycznie badania mammograficzne. Tymczasem u niektórych kobiet za pomocą testów genetycznych z niemal stuprocentową dokładnością można już określić, czy zachorują na raka piersi lub jajnika w ciągu pięciu lub najpóźniej dziesięciu lat. - Potrafimy wykrywać predyspozycje do zachorowania na nowotwory, na przykład na raka piersi u kobiet, w których rodzinie nie było przypadków tej choroby - mówi prof. Jan Lubiński. Nowotwory nie są powodowane wyłącznie przez groźne mutacje przekazywane z pokolenia na pokolenie. Oprócz takich jednogenowych zaburzeń występują też kumulujące się u jednej osoby wielogenowe mutacje. Mogą to być dwa nieprawidłowe, mało groźne geny przekazane przez ojca oraz jeden odziedziczony po matce.
Takie geny, dopiero gdy występują razem w jednym genomie, znacznie zwiększają ryzyko zachorowania na raka. Tak jest w wypadku raka piersi u kobiet. Szczecińscy genetycy wykryli trzy geny niskiego ryzyka (BRCA2, CHEK2 i/lub CY1B1), które gdy występują razem, o 30 proc. zwiększają ryzyko choroby. W Polsce ocenia się, że ich nosicielami jest 100 tys. kobiet. Nie wszystkie z nich zachorują. Według dr. Jacka Gronwalda, tego rodzaju układy genów co roku są odpowiedzialne za kilkaset zachorowań na raka piersi. Chorobę można jednak wykryć wcześnie, gdy szanse na wyleczenie są największe. Kobiety z wielogenową mutacją powinny już przed 30. rokiem życia rozpocząć badania profilaktyczne (z użyciem rezonansu magnetycznego).

Atlas genów
Amerykańscy genetycy chcą rozszyfrować mutacje 50 najczęściej występujących nowotworów złośliwych. W ciągu kilku lat powstanie Cancer Genom Atlas, atlas genów wywołujących raka. Prace nad atlasem genów nowotworowych polskiej populacji są prowadzone w naszym kraju, głównie w Międzynarodowym Centrum Nowotworów Dziedzicznych w Szczecinie.
Dr Cezary Cybulski ze Szczecina odkrył, że 200 tys. Polaków jest nosicielami ubytku w genie CHEK-2, który zwiększa ryzyko zachorowania na raka prostaty. Taka mutacja prawdopodobnie występuje również w innych regionach Europy Środkowej i Wschodniej, w krajach nadbałtyckich oraz na Bałkanach.
Testy genetyczne wykrywające uszkodzenie genu CHEK-2 i innych mutacji są wykonywane w Centrum Diagnostyki Medycznej i Hematologii Bios w Warszawie. Powstał tam ośrodek, w którym prowadzone są badania genetyczne wczesnego wykrywania i leczenia nowotworów. W przyszłości u każdego dziecka dzięki badaniu jednej kropli krwi będzie można przewidzieć, na co zachoruje, by w porę zastosować skuteczną terapię.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2007
Więcej możesz przeczytać w 22/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 22/2007 (1275)


ZKDP - Nakład kontrolowany