Nago i bez ostróg

Nago i bez ostróg

Naturyzm był w PRL po to, by Polaków odciągnąć od polityki
Dopiero w latach 80. władze PRL zgodziły się dopuścić trochę erotyzmu w przestrzeni publicznej. W socjalistycznej pruderii wyprzedzał nas tylko Związek Sowiecki. W "krajach miłujących pokój" nudyzm był najbardziej rozpropagowany w byłej NRD. To zresztą kwestia spadku po III Rzeszy, która wprawdzie również była pruderyjna, jednak ciało otaczała kultem. Pod jednym wszakże warunkiem, że było ono aryjskie. W NRD wystarczyło, że było ono robotniczo-chłopskie.
Choć w wielu krajach komunistycznych nagość na plaży dopuszczano, jednak nudyzm wszędzie był owocem zakazanym. Kojarzył się ze swobodą obyczajową ze zgniłego Zachodu. W NRD powszechnie używano skrótu FKK - od Freie Körper Kultur (kultura swobodnego ciała). W Bułgarii miejsca, gdzie można było się opalać nago, były znane jako "plaże Adama i Ewy". Biblijny kontekst dla komunistów był mniej rażący.

Golizna dzieci kwiatów
Nudyzm wszędzie był dzieckiem rewolucji obyczajowej, która rozpoczęła się w 1968 r. Wprawdzie wcześniej istniały grupy, które kontestowały odzież, by wspomnieć wczesnochrześcijańską sektę adamitów, to jednak nagość powszechnie uważana była za grzeszną. Pewien przełom nastąpił w XIX wieku, w belle epoque, gdy rygory obyczajowe uległy poluzowaniu. Protoplastami byli Niemcy, gdzie wśród rozmaitych wynalazków XIX wieku, takich jak gimnastyka czy prysznic, pojawiły się postulaty uznania nagości za zdrową. Z Niemiec trafiły one do Polski. Pod koniec XIX wieku w Grudziądzu działało towarzystwo propagujące opalanie się na golasa. W międzywojniu naturystów można było spotkać na Pojezierzu Wileńskim. Jeszcze długo pojawienie się nago w miejscu uchodzącym za publiczne groziło jednak konsekwencjami "za obrazę moralności publicznej". Boleśnie przekonał się o tym Janusz Głowacki, który w 1972 r. został przyłapany przez milicję bez majtek w Chałupach. "Była to starannie przygotowana akcja. Patrol wyczołgał się zza wydm i ruszył w naszą stronę, maskując się gałęziami jak Las Birmański" - wspominał pisarz w książce "Z Głowy" Na posiedzenie kolegium orzekającego przyjechała cała śmietanka towarzyska nawiedzająca Chałupy oraz Marek Piwowski z Kroniką Filmową. Głowacki w ostatnim słowie prosił o darowanie mu życia. Ani sędzia, ani włodarze kultury nie wykazali poczucia humoru. Głowacki został ukarany najwyższą możliwą grzywną i pozbawiono go wysokiej nagrody przyznawanej przez warszawską "Kulturę".
Moda na opalanie się nago pojawiła się wśród Polaków w latach małej stabilizacji za Gierka. Urlop na Węgrzech czy w Bułgarii stał się wtedy osiągalny. Centrum polskich golasów stał się bułgarski Sozopol, który był najeżdżany przez nasze elity artystyczne. Marek Grechuta poświęcił mu nawet utwór muzyczny. Część pań ceniła sobie tamtejszą plażę Ewy, na którą wstęp miały tylko kobiety. Osobne plaże dla panów zlikwidowano jako niebezpieczny eksperyment, który przyczyniał się do rozwoju homoseksualizmu. Zamiast tego dopuszczono bardziej moralne plaże koedukacyjne. W Polsce pierwsi odważni nagusi pojawili się dopiero w pierwszej połowie lat 70. W 1977 r. ogłoszono pierwszy zjazd golasów w Chałupach, które od tego czasu stały się symbolem polskiego naturyzmu, dodatkowo rozsławionym przez piosenkę Zbigniewa Wodeckiego.

Golasami w "Solidarność"
Szczytowy rozkwit naturyzmu przypada na lata 80. Ich symbolem stał się Sylwester Marczak, który promował naturyzm jako część ruchu ekologicznego. Choć pozował na osobę kontestującą komunistów, tak naprawdę był przez system używany do odwracania uwagi od polityki. "Solidarność", mocno związana z Kościołem, była raczej pruderyjna. Nic więc dziwnego, skoro Polacy byli wpatrzeni w aseksualne Polonie Grottgera.
Za sprawą Jerzego Urbana, ówczesnego rzecznika rządu, poluźniono normy obyczajowe. Naturyści zyskali nie tylko pełnię praw, ale nawet pewne przywileje. Kiedy "Tygodnik Powszechny" walczył o zwiększenie przydziału papieru, w kioskach zaczęły się pojawiać magazyny naturystyczne, a w popularnym wówczas "Tygodniku Konsumenckim Veto" pojawiła się rubryka Kącik N, poświęcona tematyce naturystycznej. Mało kto dziś pamięta, że w telewizji pojawiły się pod koniec lat 80. programy Tadeusza Drozdy i Feriduna Erola poświęcone tematyce naturystycznej. W 1986 r. w restauracji Sofia odbył się nawet sylwestrowy bal naturystyczny.

Naturystów dwóch
Ruch naturystyczny w Polsce szybko został rozbity na dwie zwalczające się frakcje, zwane grupą Kubickiego i grupą Marczaka. Panowie spierali się, kto jest bliższy ideałom naturyzmu. Dla wielu bowiem Marczak był raczej typem wczasowego kaowca. Zarzucano mu jednak, że tak naprawdę z ideami nudyzmu niewiele ma wspólnego. Dość powiedzieć, że w najsłynniejszej naturystycznej imprezie, jaką były wybory Miss Natura, brały udział zawodowe striptizerki.
Śledząc losy polskiego ruchu naturystycznego po zmianach w roku 1989, widać, że przynajmniej częściowo był on namiastką przemysłu erotycznego.
Wielu naturystów po upadku komuny zajęło się organizacją imprez o charakterze erotycznym czy wręcz zasiliło szeregi porno biznesu. W pierwszej połowie lat 90. jedna z międzynarodówek nudystycznych potępiła nawet polskich naturystów, piętnując organizowane przez wielu z nich pokazy erotyczne, ocierające się o pornografię. Zresztą nasi naturyści już wcześniej nie cieszyli się powszechną sympatią społeczeństwa. Najsłynniejsza plaża w Chałupach została zlikwidowana wprawdzie przez władze komunistyczne, ale nie z ich inicjatywy. Po prostu mieszkańcy Chałup byli zgorszeni, że plażowicze pojawiali się nago nie tylko na plaży, ale również we wsi. Tubylcy zażądali likwidacji zgorszenia. Ich akcja może pozostałaby bez odzewu, gdyby nie fakt, że sięgnięto po argument dla władz ostateczny - zagrożono bojkotem wyborów do Wojewódzkiej Rady Narodowej. Poskutkowało i golasów z Chałup pogoniono.

Pruderia codzienna
Polski naturyzm w formie zorganizowanej tylko nieznacznie przetrwał upadek komunizmu. 17 lat wolności wcale nie zaowocowało w Polsce jakąś rewolucją obyczajową na wielką skalę. Publiczna nagość wciąż budzi sensację. Wystarczy porównać choćby liczbę pań opalających się topless w Polsce i w innych krajach. Nie oznacza to jednak, że u nas jest mniej niż gdzie indziej amatorów nagiego plażowania. Irytują ich tylko tekstylni podglądacze. W berlińskich saunach czy na plażach nudystów w Chorwacji język polski nie jest rzadszy niż niemiecki czy angielski.
Okładka tygodnika WPROST: 22/2007
Więcej możesz przeczytać w 22/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 22/2007 (1275)


ZKDP - Nakład kontrolowany